
Screen z pliku na Yoy Tube [www.youtube.com]
Jarosław Pytlak – dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie – „u siebie”
W miniony piątek (11 września) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu post, zatytułowany „Nie organizujmy dzieciom życia za bardzo!” Dla „małoczasowych” Czytelniczek i Czytelników przygotowaliśmy jego skróconą wersję, zachęcając jednak do lektury całości tego tekstu:
Niespełna rok temu opublikowałem na blogu artykuł „Pozwólcie swoim dzieciom mrużyć oczy!”. Wezwałem w nim do ograniczenia wszechogarniającej rodzicielskiej opieki i pozwolenia dzieciom (choćby tylko czasami) na przeżywanie dyskomfortu w zwykłych, codziennych sytuacjach. Bezpośrednim powodem mojego apelu było konkretne zdarzenie, ale wypłynął on z wieloletniego doświadczenia pracy w STO na Bemowie, z uczniami w zdecydowanej większości otoczonymi ogromną troską swoich rodziców. Dzisiaj powracam do tego tematu.
Ze smutkiem stwierdzam, że kolejne roczniki dzieci i młodzieży przejawiają coraz mniejszą samodzielność i inicjatywę, wszechstronnie obsługiwane przez liczne grono dorosłych: rodzinę, nauczycieli, osoby prowadzące zajęcia pozaszkolne oraz innych usługodawców. W opiekuńczej gorliwości widzę wyraz bardziej ogólnego zjawiska społecznego, jakim jest powszechne dzisiaj dążenie do optymalizacji życia, zgodnie z popularnymi sloganami (powstałymi w sferze reklamy, a sprytnie wykorzystywanymi przez polityków), takimi jak „Zasługujesz na to!”, „To ci się po prostu należy!”, „Masz do tego prawo!”. Współcześni rodzice odczuwają ogromną potrzebę podania swoim dzieciom na tacy wszystkiego co wydaje im się najlepsze, traktując to jako warunek sine qua non osobistego sukcesu w realizacji projektu „Dziecko”. Często wręcz cierpią z powodu lęku przed niewykorzystaniem jakiejś szansy lub możliwości.
Z rozmów z dyrektorami innymi szkół wiem, że wielu ma podobne spostrzeżenia. Niektórzy tak jak ja, widzą w rosnącym „przezaopiekowaniu” dzieci poważny problem społeczny.*
Obawiam się, że obserwowana przeze mnie tendencja przyniesie w przyszłości znaczne nasilenie zjawiska zauważalnego już dzisiaj – dzieci, które po osiągnięciu dorosłości mają kłopot z usamodzielnieniem się i odnalezieniem swojego miejsca w życiu.* Niestety, wielu rodziców sumiennie na to pracuje. W najlepszej wierze dążą oni do zapewnienia progeniturze optymalnych warunków rozwoju, nie sięgając jednak myślą do bardziej odległych w czasie skutków swoich działań.
Od lat staram się z pozycji dyrektora szkoły powściągać rodzicielskie zapędy totalnego organizowania dzieciom życia i usuwania wszystkich przeszkód, jakie napotykają na swojej drodze. Coraz częściej mam poczucie walki z wiatrakami. […]
Dzisiejszy felieton będzie w całości komentarzem do piątkowej konferencji „Kreatywnych w edukacji”, a konkretnie – zapisem całego ciągu refleksji, jakie podczas uczestniczenia w tym wydarzeniu rodziły się w mojej głowie, a w dalszej konsekwencji – skojarzeń z „historycznymi” kontekstami całego ruchu „innowacji w edukacji”.
Już w zamieszczonej wczoraj wieczorem relacji można zauważyć dyskretne sygnały moich refleksji, jakie rodziły mi się podczas słuchania prezentowanych tam kolejnych wykładów.
Po wysłuchaniu wystąpienia głównego aktualnie propagatora wiedzy neurobiologicznej w środowisku nauczycieli – dra Marka Kaczmarzyka (mam nadzieję, że w tej chwili nie narażam się pani dr Marzenie Żylińskiej, ale co by nie powiedzieć – choć bezsprzecznie należy jej się w tej dziedzinie aktywności miano prekursorki, która przecierając szlaki naraziła się na ataki uczonych z PAN – to jednak on obronił w 1998 na Uniwersytecie Śląskim doktorat z w dziedzinie biologii) pomyślałem sobie, że chyba nie tego oczekiwali po nim nie tylko organizatorzy, ale i uczestnicy tej konferencji. Cóż z tego, że wyjaśnił „neurobiologicznie”, że są grupą zawodową „z natury rzeczy” predestynowaną do popadania w depresje, skoro oni zapewne woleliby usłyszeć jakimi najbardziej optymalnymi sposobami powinni pracować z uczniami, aby „dopasować” te metody do naturalnych możliwości uczniowskich mózgów.
Także wykład Roberta Bieleckiego którego tytuł „Neurodydaktyka na lekcji – dobre praktyki” rozbudził , myślę że nie tylko moje, oczekiwania na konkretne, „warsztatowe” przykłady dydaktyki wywiedzionej z wiedzy o funkcjonowaniu mózgu okazał się komunikatem o przeprowadzonym przed kilkoma latami eksperymencie, który tak naprawdę potwierdził „naukowo” to, co jest powszechnie znaną prawdę, iż edukacja „transmisyjna” przegrywa z tą, która upodmiatawia ucznia w procesie dochodzenia do wiedzy.
A już zupełnie rozczarował mnie wykład pani dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej COGITO z Poznania, który – myślę że nie tylko u mnie – wywołał (w myślach jedynie) komentarz: „Po co tyle tej teorii o metodach pracy wg Freineta, skoro my to już dawno wiemy? A my chcielibyśmy dowiedzieć się jak to zrobiliście, że znaleźli się nauczyciele, którzy chcą tak pracować, że znaleźli się rodzice, którzy do „takiej” szkoły chcą posyłać swoje dzieci, i w końcu jak przekonano władze Poznania, że „wpuścili” taką ekipę do szkoły prowadzonej przez miejski samorząd.”
A tak patrząc na tę inicjatywę „Kreatywni w edukacji” z jeszcze większej perspektywy, to przypomniałem sobie o pisanym przed trzema laty podczas wakacji cyklu felietonów „Refleksje starego praktyka”. [Zobacz TUTAJ] A zwłaszcza jeden z nich, zatytułowany „O budowaniu gmachu nowej szkoły ze starych cegieł”.
Wczoraj, 11 września, w sali „Włoskiej” łódzkiego hotelu „Ambasador” odbyła się, już trzecia. konferencja środowiska nauczycieli, skupionych wokół grupy „Kreatywni w edukacji”. Jej organizatorzy, uwzględniając wszelkie zasady bezpieczeństwa epidemicznego, doprowadzili do tego spotkania po wielu miesiącach wyczekiwania „na lepsze czasy” – wszak pierwotnie było ono zaplanowane na na 17 marca tego roku.
Jeszcze przed wyjściem do sali uczestnicy napotykali stoisko z najnowszymi książkami dra Marka Kaczmarzyka: „Szkoła memów – w stronę dydaktyki ewolucyjnej” i „Strefa napięć”. Autor tych prac stoi w głębi – w jasnej marynarce.
Oto widok sali w chwili rozpoczęcia konferencji. Jak widać – uczestnicy siedzą z zachowaniem zalecanego dystansu. Choć wcześniej zamiar uczestniczenia zgłosiło ok. 80 osób – w rzeczywistości uczestniczyło w konferencji jednie ok. 40 najbardziej zdeterminowanych zwolenników „innowacyjnego nauczania.
Powitanie uczestników konferencji przez jej organizatorów. Stoją – od lewej: Tomasz Bilicki – prezes Zarządu Fundacji „Innopolis” i nauczyciel w SP nr 35 Łodzi, Bożena Będzińska-Wosik – dyrektorka SP nr 81 w Łodzi i Ewa Morzyszek-Banaszczyk – dyrektorka SP nr 137 w Łodzi.
Uczestnicy konferencji usłyszeli m. inn., że najlepszym wskaźnikiem potrzeby powołania działającej od dwu lat grupy „Kreatywni w edukacji” jest fakt, że w ostatnim zorganizowanym „Tygodniu wymiany doświadczeń” uczestniczyło 17 szkół, nie tylko z Łodzi, ale i z pobliskich miejscowości, w których 71 nauczycielek i nauczycieli zaprezentowało swoje doświadczenie edukacyjne.
Pierwszym punktem programu był półgodzinny wykład dra Marka Kaczmarzyka, prof. UŚ – kierownika Pracowni Dydaktyki Biologii na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, którego temat został sformułowany w formie pytania: „Neurodydaktyczna zmiana w szkole – ewolucja czy rewolucja?”
Odpowiadając na nie dr Kaczmarzyk uzasadniał dlaczego zmiana ta musi być ewolucyjną. Jednak dla słuchających go nauczycieli najciekawsze były te fragmenty, w których odnosił się do ich zawodu, oczywiście z punkty widzenia naurodydaktyki, oświadczając, że jest to zawód o wysokim stopniu zagrożenia zaburzeniami psychicznymi, prowadzącymi do stanów depresyjnych. „Dobry nauczyciel […] to człowiek który ma sprawny umysł społeczny, to znaczy, że dociera do niego znacznie więcej komunikatów emocjonalnych niż do kogoś, kto ma tem umysł średniosprawny. […] Te same kompetencje które są niezbędne żeby być dobrym nauczycielem są również niezbędne żeby się nabawić depresji klinicznej.”
Jako drugi wystąpił Tomasz Bilicki, prezes Zarządu Fundacji Innopolis, zatrudniony także w roli doradcy zawodowego w Szkole Podstawowej nr 35 im. Mariana Piechala w Łodzi.
W swoim piętnastominutowym wystąpieniu, którego metaforyczny tytuł – „Jak kruszyć beton” posłużył mu do zaprezentowania idei o słuszności strategi zmian w polskiej szkole, polegającej na oddolnej zmianie, inicjowanej w szkołach, której głównym motorem będą nie tylko dyrektorzy i nauczyciele innowatorzy, ale przede wszystkim uczniowie, którzy nie godząc się na zniewalający ich wolność „beton” dotychczasowego systemu szkolnego, skruszą go swoim biernym oporem.
Następnym mówcą był Robert Bielecki, który w programie konferencji przedstawiony został z dopiskiem „Neurodydaktyczne Horyzonty”. To firma szkoleniowa, której jest on właścicielem, lecz aby w pełni odebrać treści jego wykładu musimy dodać, że jest on wykładowcą w Kujawskiej Szkole Wyższej we Włocławku oraz Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Koninie.
W swoim półgodzinnym wykładzie, zatytułowanym „Neurodydaktyka na lekcji – dobre praktyki”, po obszernym wprowadzeniu teoretycznym, w którym przedstawił – z punktu widzenia neurodydaktyki – ocenę tradycyjnych metod nauczania, przeszedł do zaprezentowania wyników pewnego eksperymentu, który przed kilkoma laty przeprowadził w jednym z konińskich liceów. Nie podejmujemy się tu streszczać tego wystąpienia, odsyłając do udostępnionych przez organizatorów nagrań.
Jako następna zabrała głos Bożena Będzińska-Wosik – dyrektorka SP nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi – przed laty propagatorka idei Budzących się Szkół. Jej wystąpienie, także zatytułowane metaforycznie: „Wóz drabiniasty czy pendolino?” było bardzo osobistą refleksja doświadczonej liderki nauczycielskiego zespołu, od dziesięciu już lat realizującego w tej szkole nauczanie „po nowemu”.
Swój występ zakończyła słowami: „I tego Państwu wszystkim życzę, żebyśmy nauczyli się żyć w zmianie, bo ona jest jedyną pewną rzeczą w dzisiejszych czasach, a my nie zawsze nadążamy. Życzę odwagi!.”
Kolejnym półgodzinnym wykładem okazało się wystąpienie Marzeny Kędry – dyrektorki Publicznej Szkoły Podstawowej „Cogito” w Poznaniu. W programie zostało ono zapowiedziane tytułem „Koncepcja pedagogiczna Celestyna Freineta – między teorią a praktyką”
Musimy z żalem stwierdzić, ze więcej tam było owej teorii (wszak powszechnie dostępnej w warunkach dzisiejszej przestrzeni Internetu) niż owej praktyki. Swój wykład zakończyła cytatem myśli Celestyna Freineta: „Jeden miły uśmiech,jedno słowo zachęty w stronę serdecznego ciepła, ludzka perspektywa i swoboda, a raczej prawo jednostki do wyboru własnej drogi, na którą wkracza się bez smyczy czy łańcucha, i bez barier, to promyk słońca, to cały sekret nowoczesnej szkoły.”
Ostatnim, także piętnastominutowym, było wystąpienie Ewa Morzyszek-Banaszczyk, dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 137 im. A. Kamińskiego w Łodzi, o dość prowokacyjnym tytle „ Brak słów – nie ma tematu”.
Ona także dzieliła się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z pracy z uczniami, w której stosuje elementy metody Freineta. Powiedziała m.inn.: „Życie w szkole trzeba zmaterializować do takiej formy, gdzie dzieci korzystają z wiedzy koleżeńskiej. Uczą się od siebie.To nie ja muszę być jedynym źródłem wiedzy. […] Ta umiejętność poszukiwania, dialogowania z drugim człowiekiem, to przygotowanie go tak naprawdę do funkcjonowania w społeczeństwie. […] Czym zatem jest wychowanie? Wychowanie opiera się na wolności, jako podstawie proces wychowawczy jest spotkaniem dwóch wolności. Szanuje drugiego człowieka jako takiego, jako wolność”
Na zakończenie swego wystąpienia Ewa Morzyszek-Banaszczyk poprosiła uczestników o zapisanie na karteczkach jednego działania, które zacznie realizować od poniedziałku, a którego wcześniej nie robił, z którego inspiracje wyniósł z tej konferencji, co zabiera z sobą, żeby z tego zaszła zmiana w jego klasie, w jego szkole. JEDNO DZIAŁANIE! I o zapisanie tam dzisiejszej daty oraz daty, kiedy zamierza to sprawdzić. I po skrupulatnym złożeniu tej kartki – o schowanie jej w takim miejscu, z którego nie zginie.
Uczestnicy konferencji zapisują na kartkach swoje deklaracje działań.
Ostatnim punktem programu konferencji była otwarta wymiana poglądów jej uczestników, na temat „Szkoła i zmiana w szkole w okresie pandemii” która poprowadziła Edyta Sabicka z Fundacji Innopolis.Jest ona także wykładowczynią w Społecznej Akademii Nauk.
Głosy uczestników, niezbyt liczne, skłoniły nas do wniosku, że w szkołach, w których i przed epidemią stosowano metody aktywizujące uczniów i przeszkolono nauczycieli w stosowaniu technik IT – zdalne nauczanie było jedynie kolejnym wyzwaniem dla nauczycieli i uczniów i okres zamknięcia szkół nie jest oceniany jako czas stracony.
Foto: Ewa Morzyszek-Banaszczyk
W tej części konferencji, wyjątkowo, autor tej relacji także postanowił zabrać głos, choć nie na „zadany temat”. Oto ten „głos w dyskusji”:
„Mam teraz taką myśl, którą chcę sprzedać publicznie: Skończcie już z takimi konferencjami. Może następna konferencja, to powinna być spowiedź z tych kartek, które dziś każdy napisał.Ogłoście konferencję, na której każdy przyjdzie i się pochwali co zrobił, jak zrobił, przeszkody jakie pokonywał, kto mu pomógł, kto mu przeszkadzał – i będzie ciekawiej. Przysięgam.”
Spontaniczną reakcją współorganizatorki konferencji – koleżanki Ewy Morzyszek-Banaszczyk – były słowa: „Zrobimy Festiwal dobrych praktyk. Każdy będzie miał 7 minut.”
Zgodnie z deklaracją organizatorów – zapis wykładów będzie dostępny uczestnikom konferencji (gratis) oraz innym osobom zainteresowanym – odpłatnie – w serwisie VOD: http://doskonalenie.online
Tekst i zdjęcia (z wyłączeniem ostatniego)
Wodzisław Kuzitowicz
Foto: www.facebook.com/pages/category/Elementary-School
Szkoła Podstawowa nr 23 im. Marii Bohuszewiczówny w Łodzi
Portal „Łódź nasze miasto” zamieścił wczoraj informację o pierwszym w tym roku szkolnym przypadku zakażenia koronawirusem łódzkiej nauczycielki. Oto obszerne fragmenty tego materiału:
Koronawirus w SP 23 w Łodzi. Nauka zdalna i uczniowie na kwarantannie
Od czwartku 10 września zdalne lekcje mają uczniowie czterech klas SP nr 23, w której uczy zarażona nauczycielka. Kobieta nie miała objawów, choroba natomiast wystąpiła w jej bliskim otoczeniu i kobieta podejrzewała, że również mogła zostać zakażona. Pierwszy wynik testu był niejednoznaczny, drugi wykazał zakażenie.
-Jesteśmy w stałym kontakcie z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną z Łodzi i stosujemy się do wydawanych przez nią decyzji – mówi Elżbieta Jankowska-Muzolf, dyrektorka szkoły. – Powiadomiliśmy rodziców uczniów czterech klas o sytuacji i od czwartku do poniedziałku 14 września włącznie przebywają na kwarantannie. Został nią objęty jeszcze jeden nauczyciel – techniki, który miał najbliższy kontakt z zarażoną
82 uczniów z tych czterech klas do poniedziałku włącznie uczy się zdalnie. Na razie nie wykryto innych zachorowań w tej szkole i dotyczy to zarówno uczniów jak i nauczycieli. Do szkoły uczęszcza 328 uczniów. […]
Nie jest to pierwszy przypadek koronawirusa w łódzkiej szkole. Zachorowania wystąpiły także w dwóch szkołach niepublicznych, w jednej z nich zachorowało dwóch uczniów, którzy zarazili się podczas imprezy. Ponieważ są to jednostkowe przypadki, żadna z tych szkół nie została zamknięta. Osoby, które miały kontakt z chorymi, przebywają na kwarantannie domowej.
Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl
Foto: www.malopolska.pl
Uczestnicy panelu „Szkoła kompetencji 4.0 – czy i jak odrobiliśmy lekcję pandemii covid – 19” . Pierwszy od lewej – Krzysztof Głomb, moderator debaty, prezes Stowarzyszenia „Miasta w Internecie”, trzecia – Ewa Radanowicz, czwarta – Marta Malec-Lech, członkini Zarządu Województwa Małopolskiego, odpowiedzialna za edukację.
Wczoraj Ewa Radanowicz – znana nam dyrektorka Szkoły Podstawowej w Radowie Małym (wieś położona w środkowej części powiatu łobeskiego w województwie zachodniopomorskim) pochwaliła się na swoim fejsbukowym profilu, że uczestniczyła w panelu, który odbył się w ramach wydarzeń Forum Ekonomicznego 2020 – „Europa po pandemii: Solidarność, Wolność, Wspólnota?” w Karpaczu. Oto co o tym wydarzeniu tam napisała:
[…] W panelu „Szkoła kompetencji 4.0 – czy i jak odrobiliśmy lekcję pandemii covid – 19” dyskutowalismy o tym czego nauczyliśmy podczas zdalnej edukacji oraz o tym jak może/powinna wyglądać edukacja przyszłości.
Nikt nie dyskutował o tym, że zmiana jest konieczna bo … bo ona już jest i się zadziała.
Dzisiaj rozpoczyna się czas doświadczania i eksperymentowania nowych rozwiązań. Jednak nie możemy i nie powinniśmy iść dalej nie porządkując najistotniejszych spraw! Paneliści byli zgodni co do tego, że wspólnota, postawy proinnowacyjne oraz ewolucyjne wdrażanie zmian należy rozpocząć od zaraz! […]
Źródło:www.facebook.com/ewa.radanowicz.1
Poszukując obszerniejszych informacji o tej debacie weszliśmy na stronę „firmową” tego Forum i tam, analizując jego program ustaliliśmy, że wśród licznych kategorii odbywanych tam paneli nie było zaplanowanego takiego panelu. Natomiast na stronie „Pulsu Biznesu”, w minutowej relacji o najciekawszych wydarzeniach tego forum znaleźliśmy taką notatkę:
Tak trafiliśmy na materiał „FE: Jak odrobiliśmy lekcję pandemii COVID-19”, zamieszczony na portalu „MAŁOPOLSKA”. Oto jego fragmenty:
Na początek sytuacja opisana przez Artura Radwana – redaktora „Gazety Prawnej” w artykule „30-minutowe lekcje to kłopot. Związkowcy obawiają się o pensje nauczycieli”. Oto jego fragmenty:
[…] Anna Zalewska, była minister edukacji, zaapelowała do Dariusza Piontkowskiego, obecnego szefa resortu, aby w czasie pandemii można było prowadzić lekcje 30-minutowe. Ten na apel odpowiedział i już na początku tygodnia opublikował stosowne przepisy. Związkowcy obawiają się, że może to być zapowiedź większych zmian i zwiększe- nia pensum. Nie są też pewni, czy takie zmiany nie doprowadzą do obniżenia wynagrodzeń nauczycieli. […]
Związkowcy podkreślają jednak, że to powielanie istniejących rozwiązań, bo taka możliwość istnieje już w par. 10 rozporządzenia z 28 lutego 2019 r. w sprawie szczegółowej organizacji publicznych szkół i publicznych przedszkoli (Dz.U. Poz. 502).[…]
–Dla nas jest to co najmniej niezrozumiałe, że powiela się przepisy, które już obowiązują. Nie wspomnę już o tym, że nikt z nami od dawna tego nie uzgadnia – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. I podkreśla, że zmniejszenie siatki godzin podczas kształcenia hybrydowego oznacza dla wielu nauczycieli mniejsze uposażenie. Z kolei krótsze lekcje mogą być podstawą do obniżania np. dodatku motywacyjnego.
Foto: www.biznesciti.com
Krzysztof Baszczyński – wiceprezes ZNP
ZNP obawia się, że tego typu regulacja to próba przetarcia szlaków do proponowanych jeszcze przed strajkiem w 2019 r. zmian w nauczycielskim pensum. – Nowa organizacja czasu pracy dla nauczycieli i wynagrodzenia, które rząd ma przecież opracowane i czeka na dogodny moment, wcale nie będą korzystne dla osób pracujących w samorządowych placówkach – przekonuje Krzysztof Baszczyński.[…]
Na ewentualnym skróceniu lekcji do 30 minut mogłoby zależeć samorządom, które nie chcą w trakcie kształcenia hybrydowego zwiększać wydatków. Dlatego część z nich planuje, że w razie kwarantanny jedna grupa uczniów będzie uczyć się z domu, a druga uczęszczać do szkoły, zaś lekcje byłyby transmitowane z klasy. Dzięki temu nie trzeba będzie się martwić o dodatkowych nauczycieli lub przyznawać godzin ponadwymiarowych. Wówczas jednak lekcje muszą być skracane, by nie przekroczyć dziennych norm pracy przed monitorem. […]
–U nas stwierdzono koronawiursa u ucznia starszej klasy i dlatego tylko dzieci z oddziałów 4–8 przeszły na zdalne nauczanie. Nie narzucam nauczycielom obowiązku skracania lekcji przy kształceniu na odległość. Mają się głównie kierować możliwościami psychofizycznymi dzieci – mówi Grażyna Żuk, dyrektor szkoły podstawowej w Wysokiej (woj. małopolskie). […]
Cały artykuł „30-minutowe lekcje to kłopot. Związkowcy obawiają się o pensje nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Na inny problem zwrócono uwagę na portalu Prawo.pl:
Foto: www.juniorowo.pl
Tomasz Tokarz – jak sam się przedstawia – wykładowca, coach, trener, mediator.
W przededniu konferencji organizowanej przez grupę „Kreatywni w edukacji” proponujemy lekturę tekstów, których autorem jest prowadzący blog „Innowacyjna edukacja” Tomasz Tokarz. Najpierw to co znaleźliśmy na jego fejsbukowym profilu:
8 września, godz. 07:48
A gdyby do pracy z uczniami zastosować metodę design thinking? I po prostu dać usługę dopasowaną do odbiorcy? Musielibyśmy przejść 5 etapów.
FAZA EMPATYZACJI
-kim są nasi uczniowie?
-jak myślą, jak postrzegają świat?
-co jest dla nich ważne?
-jak rejestrują dane?
-jak działa ich mózg?
-jakie są preferowane przez nich sposoby działania i uczenia się?
Po fazie empatyzacji powinniśmy mieć stworzony ogólny model potrzeb ucznia – z uwzględnieniem oczywiście, że każdy jest nieco inny i może mieć inaczej rozłożone problemy i trudności.
FAZA DEFINIOWANIA PROBLEMÓW
-czego realnie potrzebują nasi uczniowie?
-z jakimi problemami się zmagają?
-czego im brakuje?
-czego nie ma w naszej dotychczasowej usłudze, a jest im potrzebne?
Po fazie definiowania problemów powinniśmy mieć wyodrębnione główne problemy, jakie powinniśmy rozwiązać.
FAZA GENEROWANIA POMYSŁÓW
-co możemy zrobić, by odpowiedzieć na problemy naszych uczniów?
-co moglibyśmy mu zaoferować, bardziej adekwatnego do ich potrzeb?
-jak mogłaby wyglądać usługa, który byłby lepszy dla naszych uczniów?
-co możemy zrobić, z tym co mamy?
Po fazie generowania pomysłów powinniśmy mieć pomysł, dzięki któremu moglibyśmy odpowiedzieć na zdefiniowane problemy.
FAZA TWORZENIA PROTOTYPU
-co konkretnie zrobimy?
-jak to zrobimy?
-jak podzielimy się zadaniami?
-jak będzie wyglądał prototyp nowego modelu kształcenia?
Po fazie prototypowania powinniśmy mieć gotowy „produkt” – np. nową koncepcję technik i narzędzi pracy z uczniami, którą moglibyśmy przetestować z uczniami.
FAZA TESTOWANIA
-jak sprawdzimy, czy nasz projekt działa?
-jak jak zbierzemy dane?
-na kim go przetestujemy?
-co będziemy obserwować?
Po fazie testowania powinniśmy mieć zebrane dane na temat tego, czy pomysł zadziałał na danej grupie.
Jak myślicie?
Foto: www.ecsmedia.pl
Dziś na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Artura Radwana „Nauczyciele jednak bez podwyżek. Będzie zmiana systemu wynagradzania”. Oto jego fragmenty – podkreślenia i pogrubienia w cytowanym tekście – redakcja OE:
[…] Płace nauczycieli miały wzrosnąć od 1 września br. Część jednak nadal nie otrzymała dodatkowych pieniędzy, choć ich pensje wypłacane są na początku miesiąca z góry. W tym jednak wypadku dyrektorzy szkół i przedszkoli mają czas do końca września, przepisy przejściowe przewidują bowiem, że podwyżka ta może być wypłacona z miesięcznym opóźnieniem, ale z wyrównaniem.
Związek Nauczycielstwa Polskiego chce ten okres wykorzystać na negocjacje z samorządami i wywalczenie u nich wyższych podwyżek. Te jednak nie mają na to środków. Wolą się wstrzymać i poczekać na zmiany – nie jest bowiem wykluczone, że już za rok zmieni się cały system wynagradzania i finansowania oświaty. Resort edukacji przedstawił organizacjom związkowym osiem propozycji w tym zakresie. Jak zapowiadał w rozmowie z DGP minister Dariusz Piontkowski, duża nowelizacja prawa oświatowego ma być przygotowana do końca roku. Szczegóły mają się znaleźć w nowej umowie koalicyjnej zjednoczonej prawicy.[…]
Na fanpage grupy „Kreatywni w edukacji” zamieszczono informację o zbliżającej się konferencji, która odbędzie się 11 września łódzkim hotelu Ambasador Premium przy ul. Kilińskiego 145. Oto ta informacja:
Zapraszamy na konferencję. Zgłoszenia – TUTAJ
Prosimy o zabranie maseczek lub przyłbic oraz utrzymywanie dystansu społecznego.
Program:
14.30 – Rejestracja – prosimy o wcześniejsze przybycie.
15.00 – Wprowadzenie, informacja na temat dyplomów dla kreatywnych nauczycieli:
-Ewa Morzyszek-Banaszczyk, SP137 Łódź
-Bożena Będzińska-Wosik, SP81 Łódź
-Tomasz Bilicki, Fundacja Innopolis, SP35 Łódź
15.15 – Neurodydaktyczna zmiana w szkole – ewolucja czy rewolucja? – dr prof. UŚ Marek Kaczmarzyk, Uniwersytet Śląski.
15.45 – Jak kruszyć beton? – Tomasz Bilicki, Fundacja Innopolis, SP35 Łódź.
16.00 – Neurodydaktyka na lekcji – dobre praktyki – Robert Bielecki, Neurodydaktyczne Horyzonty.
16.30 – Wóz drabiniasty czy pendolino? – dyrektor szkoły w zmianie – Bożena Będzińska-Wosik, SP81 Łódź.
16.45 – Koncepcja pedagogiczna Celestyna Freineta – między teorią a praktyką – Marzena Kędra, Szkoła Cogito w Poznaniu.
17.15 – Brak słów – nie ma tematu – Ewa Morzyszek-Banaszczyk, SP137 Łódź.
17.30 – Szkoła i zmiana w szkole w okresie pandemii – dyskusja uczestników – Edyta Sabicka, Fundacja Innopolis.
Konferencja odbędzie się w piątek, 11 września 2020 roku w hotelu Ambasador Premium w Łodzi, ul. Kilińskiego 145, sala włoska (2. piętro). Koszt konferencji: 50 zł.
Konferencja w pełnym reżimie sanitarnym i dbałością o bezpieczeństwo uczestników. Każdy otrzyma zaświadczenie potwierdzające obecność, wydane przez akredytowany Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Fundacji Innopolis.
Zapis wykładów będzie dostępny uczestnikom konferencji (gratis) oraz innym osobom zainteresowanym – odpłatnie – w serwisie VOD: http://doskonalenie.online
Źródło: www.facebook.com/groups
Wczoraj, na oficjalnej stronie MEN zamieszczono komunikat: „Tomasz Madej nowym dyrektorem Ośrodka Rozwoju Edukacji” Oto jego treść:
Foto: www.gov.pl/web/edukacja/
Tomasz Madej z aktem powołania na stanowisko Dyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji.
[…] 8 września br. Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski powołał Tomasza Madeja na stanowisko Dyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie.
Tomasz Madej jest wieloletnim nauczycielem przedmiotów zawodowych. W latach 2012-2015 pełnił obowiązki wicedyrektora Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Tadeusza Kościuszki w Radomiu. Od roku 2004 pracował jako ekspert Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie.
Jest autorem zadań egzaminacyjnych w zawodach branży elektrycznej i mechatronicznej oraz podstaw programowych kształcenia w zawodach (monter mechatronik, technik mechatronik, technik energetyk), a także programów nauczania w tych zawodach.
Recenzował programy nauczania branży elektrycznej. Napisał podręcznik „Elektrotechnika” oraz poradnik dotyczący kształcenia dualnego.
Od 2015 roku Tomasz Madej był doradcą metodycznym w zakresie metodyki kształcenia zawodowego w Radomskim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli. Był także ekspertem Ministerstwa Edukacji Narodowej w zakresie awansu zawodowego nauczycieli oraz rzeczoznawcą ds. podręczników kształcenia zawodowego w zawodach branży mechatronicznej i elektrycznej. Od 2019 r. pełnił funkcję wicedyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie.
Źródło:www.gov.pl/web/edukacja/
Komentarz redakcji:
Intrygującą jest sytuacja braku jakiejkolwiek informacji o trybie tego powołania, a także od kiedy dyrektorką ORE przestała być Jadwiga Szczypiń – powołana na to stanowisko jeszcze przez minister Zalewską w styczniu 2018 roku. Zdołaliśmy jedynie ustalić, że już 29 sierpnia, kiedy w ORE gościł ministra Dariusz Piontkowski, gospodarzem spotkania była Marzenna Habib – występująca jako pełniąca obowiązki dyrektora ORE. [Źródlo:www.ore.edu.pl]
Natomiast Googl, po wpisaniu w wyszukiwarką „Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski ogłosił konkurs na stanowisko dyrektora ORE” – nie znalazł żadnej strony, która zawierałaby taką informację. [Źródło: www.google.com]
WNIOSEK: Z nieznanych jak dotąd powodów „po cichu” została odwołana ze stanowiska dyrektora ORE Jadwiga Szczypiń, a – z pominięciem trybu konkursowego – po wielu miesiącach wakatu i pełnienia tych obowiązków przez panią Marzennę Habib – powołany na to stanowisko został były metodyk kształcenia zawodowego w Radomskim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli – Tomasz Madej.





















