Poinformowano o tym fakcie wczoraj (11 stycznia 2022 r.) na stronie MEiN w informacji, zatytułowanej:

 

Minister Przemysław Czarnek powołał Radę Dzieci i Młodzieży VI kadencji

 

Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

Członkowie VI kadencji Rady Dzieci i Młodzieży RP podczas uroczystości wręczenia im przez Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka aktów powołania.

 

 

Skład nowej RDiM zawiera Zarządzenie MEiN z dnia 11 stycznia 2022 r. w sprawie powołania Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji i NaukiTUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

 

Jako że OE prowadzone jest przez mieszkańca Łodzi, informujemy że województwo łódzkie będą w Radzie reprezentowali: Bartosz Pałucki i Martyna Pawul.

 

Mimo usilnych starań nie udało się nam uzyskać od Googl’a informacji kim jest i gdzie mieszka Bartosz Palucki. Bo niemożliwe, aby był członkiem RDiM młody naukowiec z Torunia – patrz TUTAJ

 

Za to dowiedzieliśmy się że Martyna Parul – uczennica III klasy technikum w Zespole Szkół Powiatowych w Drzewicy została 28 grudnia 2021 roku członkinią Młodzieżowej Rady Powiatu Opoczyńskiego.  [WK]



Tak dla porządku, wypełniając nasz podstawowy obowiązek – „Obserwatorium Edukacji” przypomina, że dzisiaj (12 stycznia 2022 r.) Profesor Roman Leppert będzie w swoim „Akademickim Zaciszu” rozmawiał z Oktawią Gorzeńską o jej książce „Projekt zmiana”.

 

 

 

Owo wydarzenie dostępne będzie TUTAJ

 

X          X          X

 

Dla osób słabiej zorientowanych „w temacie”, aby ich zainteresować i zachęcić do znalezienia czasu dziś po godzinie        20-ej, zamieszczamy tekst nie byle kogo, bo Edyty Mak z jej fejsbukowego profilu:

 

Książkę Oktawii Gorzeńskiej „Projekt zmiana – od frustracji do satysfakcji z pracy w szkole – warsztatownik” dorwałam podczas spotkania z autorką, podczas premiery książki. Z wielką przyjemnością słuchałam historii obecnych na spotkaniu nauczycieli, których Oktawia uczyniła bohaterami warsztatownika. Teraz wiem, dlaczego…

 

Książkę zaczęłam właśnie od nich, od edukacyjnych liderek i lidera zmiany. Potem „wróciłam” do Części I.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj (12 stycznia 2022 r.) proponujemy lekturę tekstu, jaki na swoim fejsbukowym profilu zamieściła w poniedziałek 10 stycznia Joanna Hofman– nauczycielka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 9 w Poznaniu.

 

Foto:www.nowaera.pl

 

Joanna Hofman – nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 93 w ZSz-P nr 9 w Poznaniu

 

 

 

 

„Życie to nie wyścigi” Marzeny Żylińskiej to książka, która przeniosła nas w świat emocji.

 

Dziś było o tym, jak możemy radzić sobie ze złością. Najpierw wspólnie szukaliśmy na to rozwiązań, a nawet niektóre z nich wypróbowaliśmy. Poprosiłam, aby dzieci pomyślały o czymś, co sprawiło, że się zdenerwowały. Następnie rysując złość, bazgrały po kartce.

 

 

Mogły przede wszystkim zauważyć i poczuć swoje emocje, żeby później umieć sobie z nimi poradzić. A w jaki sposób?

 

Jedno dziecko zaproponowało, żeby te złe emocje wyrzucić do śmieci. I tak zrobiliśmy. Ustawiliśmy się w dwóch rzędach i po kolei próbowaliśmy trafić do kosza nasze pogniecione kartki papieru. Niektórym udało się za pierwszym razem, a inni musieli próbować wielokrotnie, ale…

 

Pani Asiu! Ja jestem tak jak Edison, nie poddałam się i za szóstym razem mi wyszło” – wykrzyczała z radością Ola. Wcześniej rozmawialiśmy o Edisonie i o próbach wynalezienia przez niego żarówki.

 

Jestem pod wrażeniem, jak bardzo czytany i omawiany tekst z wartościowych książek, wpływa na zachowanie dzieci. Na przykład… Moje Pierwszaki od razu wiedziały, jak pomóc skrzatowi Budełce – bohaterowi w/w książki.

 

Gdy ten kopał litery w kopalni liter, ukruszyła mu się wydobywana literka „B”. Skrzat bardzo się tym martwił. Podkreślał, że jego praca poszła na marne. Mówił o sobie, że jest niezdarny i że do niczego się nie nadaje.

 

Czytając ten fragment zauważyłam, ze dzieci nagle spoważniały, a nawet się zasmuciły. Jedna dziewczynka powiedziała: „Ale niech on się nie przejmuje. Przecież zamiast litery „B”, będzie miał inną literkę – „P„.

 

Ku jej radości, takiej samej rady udzieliła skrzatowi Raptunia – skrzatka z Krainy Gór Kardamonowych.

 

Uwielbiam dzieci za ich DOBRE SERCA i za SZCZEROŚĆ. Są takie autentyczne.

 

Aby kształtować umiejętność robienia notatek wizualnych, zaproponowałam dzieciom zrobienie notatki, dotyczącej radzenia sobie ze złością. Powstały piękne prace, do których używaliśmy naszych ulubionych Kwadraciaków od Agnieszka Halama. Każde dziecko doskonale wiedziało, jakie wyrazy i emocje chowają się pod ich rysunkami i na koniec potrafiło o tym opowiedzieć.

 

Dziś był cudowny dzień, bo spotkaliśmy się w realnym świecie, bez komputerów i monitorów. Mogliśmy się przytulić i uśmiechać się do siebie.

 

A przy okazji…

>Uczyliśmy się pisać nowej litery i zdań.

>Czytaliśmy czytankę.

>Rozwiązywaliśmy zadania z matematyki.

>Graliśmy w gry.

>Bawiliśmy się klockami.

 

Spędziliśmy godzinę na dworze, bawiąc się śniegiem.

 

I do tego przez cały czas świeciło pięknie słońce. Rano obawiałam się, jak po takiej długiej przerwie w szkole, moi uczniowie będą się zachowywać, ale teraz już jestem spokojna, bo kolejny raz doświadczyłam ich cudowności.

 

Najlepiej jest nam, gdy jesteśmy RAZEM.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/joanna.hofman

 



Foto: Zespół Szkół Rzemiosła[www.expressilustrowany.pl]

 

Przyszli ogrodnicy – uczniowie Zespołu Szkół Rzemiosła – zdają egzamin pisemny online

 

 

Express Ilustrowany” zamieścił dziś (11 stycznia 2022 r.) informację, zatytułowaną „Rozpoczęła się sesja zimowa egzaminów zawodowych – zdaje młodzież w Łodzi i w całym kraju”. Oto jej fragmenty:

 

[…] W łódzkich szkołach technikach i szkołach branżowych, a także policealnych, tak jak we wszystkich takich typach szkół w całej Polsce, rozpoczęły się egzaminy zawodowe. Trwają od poniedziałku 10 stycznia przez najbliższych kilka tygodni – aż do lutego 2022, są różne dla różnych grup zdających. Egzaminy odbywają się w reżimie sanitarnym.

 

Pierwszego dnia młodzież przystąpiła do egzaminu praktycznego z dokumentacją – pisała na wydrukowanych arkuszach mówi Marcin Józefaciuk, dyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła, gdzie egzamin zdają przyszli optycy, hodowcy koni, ogrodnicy, fryzjerzy, architekci krajobrazu. – Wczoraj natomiast był egzamin pisemny teoretyczny – dla części osób na wydrukowanych arkuszach, a dla części – przy komputerach online. Na tym na razie kończymy, a jeszcze 2 lutego będziemy przeprowadzać egzamin z wykonaniem.

 

W Zespole Szkół Gastronomicznych natomiast egzaminy od poniedziałku zdaje grupa przyszłych specjalistów organizacji żywienia i usług gastronomicznych -100 uczniów technikum i 16 uczniów szkoły branżowej II stopnia – specjaliści organizacji żywienia i usług gastronomicznych. I to właśnie ta ostatnia grupa dziś przystępuje do pisemnej części, zdawanej na komputerze online. – I to będzie koniec sesji zimowej w naszej szkolepodsumowuje Klaudia Balcerowska, wicedyrektor ds. zawodowych w łódzkim „Gastronomiku”. […]

 

Do egzaminów w tej sesji zostało zgłoszonych w województwie łódzkim ponad 12600 zdających, w Łodzi blisko 2800 – podaje Marek Szymański, dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi. Egzamin przeprowadzany jest w 200 szkołach w województwie łódzkim oraz 72 szkołach w Łodzi.

 

 

 

Źródło: www.expressilustrowany.pll

 



Zmiany w organizacji nauczania religii i etyki – spotkanie wiceministra Tomasza Rzymkowskiego z przedstawicielami kościołów i związków wyznaniowych

 

 

Spotkanie wiceministra Tomasza Rzymkowskiego z przedstawicielami kościołów i związków wyznaniowych

 

W poniedziałek, 10 stycznia br. Sekretarz Stanu w MEiN Tomasz Rzymkowski spotkał się z przedstawicielami 11 kościołów i związków wyznaniowych. Tematem rozmów były planowane zmiany w organizacji nauczania religii i etyki w szkołach.

 

Spotkanie zorganizowano z inicjatywy MEiN w ramach prekonsultacji zapowiadanych przez ministra Przemysława Czarnka. Intencją Ministra Edukacji Narodowej jest wzmocnienie wychowawczej funkcji szkoły przez zapewnienie wszystkim uczniom zajęć z etyki lub religii (wybranej konfesji). Zmiany legislacyjne i organizacyjne w tym zakresie będą wdrażane stopniowo, przede wszystkim z uwagi na konieczność zapewnienia kadry nauczycielskiej o wymaganych kwalifikacjach. Wejdą w życie 1 września 2023 r.

 

Na spotkaniu ministra Przemysława Czarnka reprezentował wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski. – Dialog w sprawie zmian w organizacji nauczania religii i etyki zaczynamy od konsultacji z Państwem. Chcemy rozmawiać z poszanowaniem Państwa praw, tradycji i reguł wiary. Zależy nam na Państwa uwagach. Mam nadzieję, że uda się wypracować wspólne rozwiązanie – mówił wiceminister Rzymkowski, otwierając obrady.

 

 

Kościoły i związki wyznaniowe uczestniczące w spotkaniu – plik PDF – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 



 

W nowym 2022 roku koleżanka Danuta Sterna bardzo się zaktywizowała – w okresie 10-u dni zamieściła na swoim blogu 9 tekstów. Oto ich zestawienie:

 

 1 stycznia – Fazy przejmowania przez uczniów odpowiedzialność za uczenie się

 2 stycznia – Jak wprowadzać zmiany w ocenianiu?

 3 stycznia – 9 wskazówek, jak uczynić zdalną naukę lepszą

 4 stycznia – Czy jedzenie jest powiązane z trawieniem?

 5 stycznia – Wytłumacz, jak do tego doszedłeś!

 7 stycznia – Sprawa zatrudniania pracowników.

 8 stycznia – Nie narzekajmy na uczniów!

 9 stycznia – Pytania mile widziane

10 stycznia – Techniki zadawania pytań uczniom rekomendowane przez ocenianie kształtujące.

 

 

Mając to przed oczyma możecie wybrać lekturę tekstu(-ów), którego(-ych) tytuł(-y) Was zainteresował(-y), albo czytać „jak leci”. Jest w tym zestawie taki jeden, który nie określa zawartych w tym tekście treści. Dlatego poniżej zamieszczamy go w calości:

 

 

Czy jedzenie jest powiązane z trawieniem?

 

O tym jak monitorować proces nauczania i jak wykorzystać wnioski.

 

Najczęściej nauczyciele sprawdzają, jak uczniowie się uczą sprawdzianem z wiedzy uczniów. Taka ocena ma miejsce na końcu poznawania tematu, czyli zbyt późno, aby wprowadzić zmiany w nauczaniu. Warto monitorować proces na bieżąco i odpowiednio dostosowywać nauczanie. O tej potrzebie mówi ocenianie kształtujące, które polega na pozyskiwaniu przez nauczyciela i ucznia w procesie edukacji informacji, które pozwolą rozpoznać, jak przebiega ten proces, aby:

 

-po pierwsze nauczyciel modyfikował na bieżąco swoje nauczanie,

 

-po drugie, uczeń otrzymywał informację zwrotną, pomagającą mu się uczyć.

 

Czytaj dalej »



Screen z relacji filmowej[www.tvn24.pl]

 

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki na korytarzu sejmowym, dziś rano zapytany o decyzję w sprawie kurator Barbary Nowak: „Niefortunnie się wypowiedziała, ale to nie jest powód do odwołania.

 

 

Nie będzie dymisji małopolskiej kurator Barbary Nowakstwierdził w poniedziałek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.Pani kurator rzeczywiście tu niefortunnie się wypowiedziała, ale uważamy, że nie jest to powód do dymisji – dodał. Małopolska kurator oświaty w wywiadzie radiowym stwierdziła, że szczepionki to eksperyment medyczny. […]

 

 

 

Cały tekst „Nie będzie dymisji kurator Nowak za wypowiedź o szczepionkach” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

Komentarz redakcji

 

Nawiązując do tytułu naszej informacji z 7 stycznia Czyja głowa poleci: Małopolskiej Kurator Oświaty, czy . . . Ministra Zdrowia?– jesteśmy ciekawi, czy informację o dymisji Adama Niedzielskiego ze stanowiska Ministra Zdrowia ogłosi także wszechwiedzący wicemarszałek Terlecki – „w przelocie” – na korytarzach Sejmu?



W minioną sobotę (8 stycznia 2022 r.) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolejny tekst – co nie powinno być zaskoczeniem – inspirowany zmianą kalendarzy, opatrzony tytułem „Oświatowo-polityczne refleksje na Nowy Rok”. Oto jego fragmenty – pogrubienie czcionek i podkreślenia w tekście – redakcja OE. I – oczywiście – zapraszamy do lektury pełnej wersji – patrz zamieszczony link:

 

 

 

Przeglądając na swoim blogu wpisy z roku minionego stwierdziłem, że wyjątkowo dużo miejsca zajęła w nich polityka. To znak czasów, który wcale mnie nie cieszy, nawet jeśli pisałem głównie o polityce oświatowej.

 

Zakładając z górą siedem lat temu kwartalnik „Wokół szkoły”, a dwa lata później przenosząc się z publicystyką do internetu, chciałem przede wszystkim przybliżać odbiorcom codzienne problemy edukacji, tłumacząc dlaczego pewne sprawy w szkole czy przedszkolu dzieją się tak, jak się dzieją. W intencji, by nauczyciele i rodzice w placówkach oświatowych mogli się lepiej rozumieć, i żeby sprowadzać do racjonalnego poziomu co bardziej radykalne koncepcje zmian.

 

W drugiej kolejności moim zamiarem było wpływanie na rzeczywistość szkolną w sferze bliższej polityki. Za poprzednich rządów zwalczałem więc słowem i piórem pleniącą się testomanię, źle pomyślaną i fatalnie wdrożoną reformę posyłającą sześciolatki do szkół, czy jednakowy dla wszystkich dzieci podręcznik dla klas 1-3 szkoły podstawowej. Wspomnienie tego dzisiaj wywołuje refleksję, że jedynym ponadczasowym zjawiskiem w polskiej edukacji jest poczucie nieomylności każdego kolejnego rozdania polityków. Wprowadzających w życie swoje wizje, zazwyczaj wywracające zastany porządek rzeczy.

 

W tym miejscu uwaga do wszystkich, którzy stawiają znak (przybliżonej nawet tylko) równości pomiędzy obecną ekipą a poprzednimi. Zapewniam, że bardzo się mylą. Za poprzedników miałem poczucie, że moje opinie są słuchane. Na III Kongresie Polskiej Edukacji, zorganizowanym w 2015 roku przez MEN zapewniono mi wręcz możliwość publicznej debaty z szefem CKE, panem Smolikiem, w kwestii egzaminów zewnętrznych. Oczywiście przełożenie mojej ówczesnej aktywności na konkretne zmiany nie było wielkie, bo politycy rzadko słuchają krytyków, choćby życzliwych, ale to i tak było bardzo wiele wobec absolutnej impregnacji obecnych władz na sygnały docierające ze środowiska oświaty i nauki, także ze strony ludzi o autorytecie znacznie większym od mojego. W efekcie przeżywamy dzisiaj w systemie edukacji – bez żadnej amortyzacji zbiorową mądrością – fatalne skutki dwóch wielkich zawieruch dziejowych: reformy Zalewskiej i pandemii.

 

Obecna sytuacja w szkolnictwie bardzo odbiega od niedawnej normalności. Miejsce codziennych problemów sprzed kilku lat zajęły nowe, z którymi nie bardzo potrafimy sobie radzić. Ogromna frustracja nauczycieli, za którą idą coraz większe braki kadrowe, przemęczenie i zniechęcenie uczniów i szerzące się wśród nich problemy psychiczne, konflikty wokół zdalnego nauczania, noszenia maseczek, szczepień przeciw COVID-19. Niekończące się kwarantanny. Ogólnie fatalna atmosfera społeczna, która przekłada się także na coraz większe niezadowolenie z pracy szkół. A do tego ekipa ministerialna otwarcie już deklarująca, że szkolnictwo ma realizować politykę państwa. W wydaniu obecnej władzy oznacza to m.in. specyficzną wersję historii najnowszej, wziętą z kosmosu nową formułę egzaminu maturalnego, i najważniejszy dla ministra edukacji i nauki cel edukacji: „żeby dzieci się zbawiły”. […]

 

Czytaj dalej »



Nie będę udawał, że tematem tygodnie nie stała się dla mnie wypowiedź pani Małopolskiej Kurator Oświaty na temat szczepionek. Ale jednocześnie prawdą jest, że moje komentowanie tego kolejnego przejawu gł.. /światopoglądu owej pani byłoby dodawaniem tej postaci znaczenia – a tego bym nie chciał. Z resztą – niech się z tym fantem barują ci, którzy ją na to stanowisko posadzili.

 

Ja tymczasem podzielę się z Wami moimi myślami na bardziej ogólny temat: Czy w obliczu nadchodzącej piątej fali pandemii, tym razem „w wykonaniu” kolejnego wcielenia kowida – mutacji nazwanej Omicron, która według informacji ekspertów jast 70 razy bardziej zakaźna od Delty – wszystkie szkoły powinny przejść na naukę zdalną, czy też uczniowie, mimo wybuchającej w kolejnych placówkach ognisk zakażeń – generalnie powinni uczyć się w szkołach.

 

Jak wiemy – w przestrzeni publicznej ścierają się dwie wizje tego, jak należy postąpić w najbliższym czasie, kiedy – nieuchronnie – także do naszego kraju dotrze fala masowych zakażeń Omicronem.

 

Jedna wizja – rządowa – głosi, że nie będą wdrażane nowe obostrzenia, bo przyniosłoby to zbyt wielkie szkody gospodarce, a w przypadku szkół – zamknięcie ich i powszechna nauka zdalna nie jest przewidywana, gdyż dotychczasowe doświadczenia jej skutków są bardzo negatywne.

 

Druga wizja – licznych ekspertów w dziedzinie chorób zakaźnych – przewiduje dziesiątki tysięcy ciężko chorych – w tym, jak w żadnej z dotychczasowych fal epidemii – także ludzi młodych, także dzieci. To oni głoszą tezę, że szkoły są ogniskami transmisji zarazków – zwłaszcza w sytuacji niskiego wskaźnika zaszczepionych uczniów. I dlatego postulują, aby uczniowie nie wracali od poniedziałku do szkół, aby dzieci i młodzież na kolejne kilka tygodni pozostali w domach.

 

I tak mamy klasyczny dylemat w stylu Hamleta: Zamknąć albo nie zamknąć szkoły – oto jest pytanie.

 

Tak sobie myślę, że jest to klasyczna sytuacja, w której cokolwiek zostanie zdecydowane – będzie przez wielu krytykowane: jedni będą się oburzali, że minister szkół nie zamknął, inni zaś będą protestowali w przypadku, gdyby zdecydował o powszechnej nauce zdalnej.

 

Na potrzeby tego felietonu wyobraziłem sobie, że to ja jestem ministrem edukacji. Jakie ja podjąłbym decyzje?

 

Na początek bardzo dogłębnie zapoznałbym się z analizami specjalistów w zakresie chorób zakaźnych i z prognozami fachowców od budowania matematycznych modeli wzrostu liczby osób zakażonych. Zapoznawszy się z nimi udałbym się na rozmowę do ministra zdrowia i po uzgodnieniu wspólnego w tej sprawie stanowiska odbyłbym, wraz z nim, rozmowę z premierem, aby przekonać go do naszej wspólnej propozycji. A byłaby ona – tak jak ja dziś to widzę na podstawie dostępnych informacji – następująca:

 

Po pierwsze – należy wydać ustawę, zobowiązującą nauczycieli i wszystkie osoby pracujące na terenie szkoły do zaszczepienia się. Osoby które nie dopełnią tego obowiązku nie powinny być wpuszczane na teren szkoły i przez okres 30 dni powinny pozostawać w sytuacji analogicznej do zwolnienia lekarskiego – pobierać 80% uposażenia. Jeżeli nadal się nie zaszczepią – powinni zostać zwolnieni z pracy – z powodu ciężkiego naruszenia obowiązków służbowych.

 

Po drugie – nie zamykałbym szkół w grudniu, tuż przed świętami, natomiast zmieniłbym terminy ferii zimowych, zarządzając – podobnie jak w roku ubiegłym – jeden wspólny termin dla szkół we wszystkich województwach: od 31 stycznia do 13 lutego.

 

Na podstawie aktualnych informacji o stanie zachorowań w pierwszym tygodniu lutego i prognozy ekspertów na najbliższe tygodnie – jeśli przewidywałaby ona dalszy wzrost fali zachorowań, podjąłbym decyzję o nauce zdalnej na terenie całego kraju – do odwołania, wtedy kiedy epidemia przygaśnie.

 

I nie przejmowałbym się lamentem nad losem biednych dzieci zamkniętych w domach, bo miałbym pewność, że to i tak mniejsza strata, niż dziesiątki tysięcy dzieci w szpitalach, tysiące pod respiratorami, tysiące w trumnach… A u bardzo wielu dzieci które już przechorowały Omicrona – tzw. PIMS (skrót ang. paediatric inflammatory multisystem syndrome temporally associated with SARS-CoV-2) – czyli trwający bardzo długo, wieloukładowy, ostry zespół zapalny różnych narządów organizmu.

 

I nie wydałbym wytycznych w sprawie studniówek, ale wydał zakaz ich organizowania.

 

I to na razie wszystko, co dzisiaj mogę sobie, odpowiedzialnie, wyobrazić o sytuacji typu „co by było gdyby było”….

 

A jak jest i jak będzie pod rządami pana Czarnka – wszyscy wiemy. I jeszcze się dowiemy.

 

 

Włodzisław Kuitowicz



Zgodnie ze złożoną w zakończeniu I części VI rozdziału moich wspomnień Między starymi a nowymi czasy – w WPW-Z” deklaracją, że w nieodległej przyszłości opublikuję następne trzy podrozdziały, przedstawiam rozwinięcie zaprezentowanych tam podtytułów. Jednocześnie przepraszam, że ten „niedługi czas” tak się przdłużył – ale stało się to z przyczyn ode mnie niezależnych. Oto obiecana II część rozdziału VI:

 

Foto: www.polskaniezwykla.pl

 

Budynek, który był siedzibą Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej w Łodzi – widok od strony ul. Zielonej.

 

 

4.Zmiany w państwie – rząd Tadeusza Mazowieckiego i nowy kurator

 

Na początek przypomnę, że na stanowisko dyrektora WPW-Z powołała mnie z dniem 1 września 1988 roku, krótko po tym gdy sama została Kuratorem Oświaty i Wychowania w Łodzi, dotychczasowa instruktorka Wydziału Nauki, Oświaty i Kultury Komitetu Łódzkiego PZPR – Iwona Bartosik. Pamiętacie jak wspominałem, jakim to było wtedy dla mnie zaskoczeniem – wszak jeszcze przed pięcioma laty nie godziła się na to, abym w tej samej poradni pracował jako zwykły pedagog.

 

Po kilku miesiącach, pewna znajoma osoba, bardzo dobrze zorientowana w sytuacji kadrowej ówczesnych łódzkich vipów, powiedziała mi, że Bartosikowa decyzję o moim awansie podjęła w jednym celu: aby „pokazać światu”, jaka to ona jest otwarta na wszelkie zmiany i niepamiętliwa… Bo ona już wtedy wiedziała, że wszystko zmierza ku „sztandar wyprowadzić” i miała nadzieję, że to pomoże jej przetrwać nadchodzące zmiany. Bo że idą nieuchronne zmiany, to dowiedziała się od swojego męża – doktora habilitowanego, pracującego na Politechnice Łódzkiej, który w tym czasie nie tylko był pierwszym sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR na PŁ, ale także członkiem Komitetu Centralnego PZPR i z tego tytułu orientował się w jakim kierunku zmierzać będzie kierownictwo tej partii.

 

Jak wiadomo – w sprawie tych zmian mąż pani kurator miał rację.

 

Jak dziś wiemy – w okresie od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 roku w Pałacu (wtedy nazywanym) Namiestnikowskim toczyły się prace tzw, „Okrągłego Stołu”. Jego efektem było porozumienie w sprawie przeprowadzenia w czerwcu wolnych wyborów do odtworzonego Senatu i „częściowo wolnych” do Sejmu – według uzgodnionej procedury: 35% miejsc miało być przedmiotem autentycznej rywalizacji wyborczej, pozostałe 65% zastrzeżono dla kandydatów obozu władzy.

 

To otworzyło drogę do bezkrwawej zmiany nie tylko władzy, ale i ustroju w Polsce. W niedzielę 4 czerwca (uzupełniające 18 czerwca) odbyły się wybory, w wyniku których całe 35% miejsc w Sejmie zajęli kandydaci opozycji, prawie cały Senat (99 na 100 mandatów) – także. Po tym, jak namówiono posłów Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego do porzucenia dotychczasowego sojuszu z PZPR – w dniu 24 sierpnia Sejm wybrał premierem pierwszego niekomunistycznego rządu w powojennej Polsce Tadeusza Mazowieckiego.

 

Właśnie tego dnia odbywało się w Poradni powakacyjne posiedzenie Rady Pedagogicznej. Na zawsze utkwiły mi w pamięci tamte chwile. Wiedzieliśmy o posiedzeniu Sejmu, przerwaliśmy nasze obrady i po włączeniu telewizora śledziliśmy to historyczne wydarzenie – z owym tragicznym epizodem zasłabnięcia nowego premiera podczas wygłaszania expose.

 

12 września 1989 r. Sejm RP zatwierdził skład nowego rządu – ministrem Edukacji Narodowej został Henryk Samsonowicz, a podsekretarzem stanu została Anna Radziwiłł. Pełniła tą funkcję w dwu następnych rządach solidarnościowych – aż do 1992 roku.

 

Napisałem o tych faktach z co prawda niezbyt odległej, ale przez wielu już zapomnianej, przeszłości, gdyż nie pozostały one bez (pozytywnego) wpływu na moje funkcjonowanie w roli dyrektora WPW-Z.

 

 

x           x          x

 

 

Tak się złożyło, że w czasie gdy w państwie trwało polityczne trzęsienie ziemi, ja zacząłem (w październiku 1989 r.) kolejne, trzysemestralne studia podyplomowe – tym razem w zakresie „Organizacji i Zarządzania oświatą dla kadry kierowniczej oświaty”, prowadzone przez Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Warszawie, ale którego zajęcia odbywały się w Centrum Szkoleniowym w Sulejówku.

 

Foto: www.ore.edu.pl

 

                                            Centrum Szkoleniowe CDN w Sulejówku. Zdjęcie współczesne

 

 

Nawiasem mówiąc, w tamtym czasie do swoistego symbolu urosła okoliczność, że idąc od stacji kolejowej do Centrum Sulejówka, przechodziło się koło dworku „Milusin” (w latach dwudziestych mieszkał tam Józef Piłsudski), w którym co prawda funkcjonowało jeszcze – umieszczone tam w latach pięćdziesiątych – miejskie przedszkole, ale wszyscy wiedzieli, że jest to miejsce symboliczne.

 

Wspominam o tym, gdyż owe półtora roku, kiedy tam co kilka tygodni przyjeżdżałem, stało się – nie tylko dla mnie – obok czasu na zdobywanie wiedzy o organizowaniu i zarządzaniu placówkami oświaty, także miejscem „pobudzenia historyczno-patriotycznego”. Wieczorami, po zajęciach, gromko śpiewaliśmy przedwojenne pieśni wojskowe – w tym „My Pierwsza Brygada”. Jednak to co było tam niepowtarzalne i najcenniejsze to to, że było to miejsce źródłem najbardziej aktualnych informacji o zmianach intensywnie trwających w ministerstwie edukacji oraz o pracach legislacyjnych, prowadzonych w sejmowej Komisji Edukacji. Było to zasługą kierownictwa tego Centrum, które zadbało, aby przyjeżdżali do nas na wykłady i spotkania nie tylko standardowi wykładowcy z CDN, ale także nowi pracownicy ministerstwa i posłowie z komisji edukacji. To tam, jeszcze na etapie projektu, poznałem treść przygotowywanej nowej Ustawy o systemie oświaty i mogłem dzięki tej wiedzy nie tylko planować moją działalność, ale także dzielić się nią z innymi – w tym z liderami samorządów uczniowskich, podczas wyjazdowych szkoleń.

 

Studia te ukończyłem w lutym 1991 – pochwalę się – z wynikiem bardzo dobrym z wyróżnieniem.

 

 

x           x           x

 

Od utworzenia rządu premiera Mazowieckiego musiało minąć kilka miesięcy, aby fala zmian dotarła do Łodzi – w tym do łódzkiego kuratorium. Dopiero – jak pamiętam – w czerwcu 1990 roku rozstrzygnięto pierwszy (historyczny) konkurs na kuratora oświaty i wychowania. Było wielu kandydatów, wszyscy „z nowych zasobów kadrowych”. Ale ostatecznie nowym kuratorem został… niespełna 31-letni magister psychologii – Wojciech Walczak.

 

Foto: www. lodz.naszemiasto.pl

 

Wojciech Walczak – zdjęcie z 2006 roku.

 

 

Kolejnym krokiem były – oczywiste – zmiany kadrowe na niższych stanowiskach. Z czterech dotychczasowych wicekuratorów pozostał tylko jeden – ten, który odpowiadał za sprawy finansowe. Tym wicekuratorem (przed objęciem tego stanowiska był on przez wiele lat inspektorem oświaty na Widzewie), który pozwolił młodemu, nie mającemu doświadczenia w zarządzaniu finansami żadną placówką oświatową kuratorowi przetrwać bez katastrofy, był Edmund Wawrzyński. Pozostali – w tym mój bezpośredni zwierzchnik, czyli Roch Kopacki oraz zarządzający kształceniem zawodowym Henryk Sobierajski, a także wicekurator ds. obronnych (nie pamiętam jak się nazywał) zostali zwolnieni.

 

Mijały kolejne dni, atmosfera w szkołach i placówkach oświatowych była podminowana – wielu ich dyrektorek i dyrektorów wyczekiwało na decyzję co do swojego dalszego losu: zwolni, czy nie zwolni…

 

Jak pamiętam – jeszcze w lipcu podjąłem decyzję, że nie ma co wyczekiwać – trzeba sytuacji wyjść naprzeciw. Nie będę czekał aż o tym że będę odwołany dowiem się, jak ten przysłowiowy zdradzany mąż, ostatni – od moich pracowników… Umówiłem więc wizytę u nowego kuratora i w wyznaczonym terminie zapukałem do drzwi sekretariatu, przez który jeszcze tak niedawno wchodziło się do pani kurator Bartosik.

 

I aby dalszy przebieg opisanego wydarzenia był zrozumiały, muszę w mej opowieści cofnąć się o 9 lat. Pamiętacie jak w eseju O tym, że nie tylko dydaktyką i pracą naukową żyłem opowiadając o końcowej fazie mojej przynależności do PZPR, wspominałem o strajku studentów z przełomu stycznia i lutego 1981 roku?:

 

Pracami Komitetu Strajkowego kierowały dwie osoby: Marek Perliński – student psychologii i filozofii i Wojciech Walczak – także z psychologii. Ten pierwszy w Stanie Wojennym wyemigrował do Szwecji, zaś Walczak, po tym, jak w noc 13/14 grudnia, razem z kierownictwem łódzkiej „Solidarności”został internowany, i w dalszej konsekwencji tego – skreślony z listy studentów, ale niedługo potem  wrócił na studia i skończył je w 1984 roku, a po 1989… odegrał pewną, ważna rolę, nie tylko w mojej biografii zawodowej. Ale o tym opowiem w jednej z następnych części moich wspomnień.”

 

I jeszcze jeden fragment tamtego eseju – o moich relacjach ze strajkującymi studentami:

 

W ogóle byłem na co dzień blisko strajkujących, bywałem częstym gościem Komitetu Strajkowego, kierującego protestem w siedzibie IPiP. Na jego czele stał student pedagogiki – Paweł Januszkiewicz, który bywał na odprawach w strajkowej „centrali”, która działała w siedzibie Wydziału Filologicznego przy Kościuszki. Pewnego dnia, gdy stamtąd wrócił, przyszedł do mnie – w stanie lekkiego wzburzenia – i powiedział: „Panie magistrze, Walczak (jeden z liderów łódzkiego strajku) powiedział mi przy ludziach, że na pedagogice to strajkiem rządzi sekretarz partii. Czy to prawda?” Na co ja do niego: „Ty mnie nie pytaj, zapytaj siebie, czy czujesz się przeze mnie rządzony”. Chwilę pomyślał i powiedział: „No nie. Ale dlaczego pan z nami siedzi?” Na co ja: „Bo popieram wasze żądania.” I już bez obaw i zahamowań z jego strony towarzyszyłem im aż do końca.

 

I oto teraz ja, co prawda były, ale jednak – pierwszy sekretarz POP w Instytucie Pedagogiki i Psychologii na UŁ, aktualnie dyrektor wojewódzkiej poradni, powołany na to stanowisko przez poprzednią „komunistyczną” kuratorkę, składa wizytę nowemu, z nadania solidarnościowej władzy, kuratorowi wizytę.

 

Powitanie było – takie odniosłem wrażenie – szczerze serdeczne. Nie było co prawda „kawa czy herbata”, ale było poproszenie abym zajął miejsce nie – jak petent – po drugiej stronie kuratorskiego biurka, a jak gość – przy stoliku obok. Na pytanie „Co pana do mnie sprowadza?” wyłożyłem, bez owijania w bawełnę istotę sprawy: „Panie kuratorze. Jestem przekonany że pan wie iż znamy się z dawnych czasów. Ja jestem człowiekiem-realistą; zrozumiem jeśli ma pan zamiar powołać na funkcję dyrektora WPW-Z „nowego” człowieka. I przyszedłem tu po to, aby powiedział mi pan to teraz, abym nie dowiadywał się o tym od pracowników poradni”.

 

Reakcja kuratora Walczaka była – powiedziałbym – spontaniczna (przytaczam to tak jak zapamiętałem, ale zawsze można to skonfrontować z pamięcią Wojciecha Walczaka):

 

Panie dyrektorze! Z posiadanych przeze mnie informacji wiem, że bardzo dobrze kieruje pan działalnością poradni. Nie miałem i nie mam zamiaru odwołania pana z tej funkcji. Proszę dalej, bez obaw pracować.

 

Dodam jeszcze, że Wojciech Walczak, po tym jak umożliwiono mu powrót na studia, które ukończył z tytułem magistra psychologii w 1984 roku, przez cztery lata – do 1988 – był zatrudniony w Rejonowej Poradni Wychowawczo-Zawodowej nr 2 przy ulicy Hipotecznej na Bałutach. Dyrektorką tej poradni była Wiesława Polak – ta sama, która przed laty była dyrektorką domu dziecka im. J. Korczaka i w tej roli była ze swoimi wychowankami na moim obozie harcerskim w 1971 roku w Jasieniu. I to ona najprawdopodobniej była jego źródłem informacji o mojej pracy w roli dyrektora WPW-Z.

 

I od tej pory, już z poczuciem stabilizacji mojego zatrudnienia, mogłem zająć się realizacją moich planów, a nawet podejmować zupełnie nowe zadania.

 

A było to nie tylko opisane już wspieranie samorządności uczniowskiej, ale także inne działania, które dopiero teraz miały dobry klimat do ich podejmowania. Najbardziej spektakularną inicjatywą, której idea mogła zostać zrealizowana tylko w klimacie jaki stworzyła zmiana systemu politycznego, a w jej konsekwencji także sposobu postrzegania spraw społecznych, w tym wychowania, opieki i wspierania rozwoju, było utworzenie – zanim jeszcze zaistniały po temu nowe podstawy prawne – Poradni dla Młodzieży.

 

Czytaj dalej »