I tym razem nie możemy sobie (i Wam) odmówić zamieszczenia najnowszego (bo z wczoraj – 23 listopada 2o21 r.) posta Roberta Raczyńskiego, zatytułowanego „Mierzyć każdy może…” Poniżej przetaczamy jego obszerne fragmenty, informując, że zamieszczone przez niego charakterystyki 11-u zdolności, co do których ma on wewnętrzny opór przed nazywaniem ich umiejętnościami, bardzo poważnie poprzycinaliśmy. Pogrubienie czcionek w kilku fragmentach tekstu – redakcja OE:

 

 

Jak zwykle z zainteresowaniem przeczytałem wpis Danuty Sterny, która od lat propaguje dobrą praktykę nauczycielską. Tym razem przybliża nam ona wstępne rezultaty dociekań OECD odnośnie wpływu „umiejętności społeczno-emocjonalnych” na sukces edukacyjny. Przeczytałem, pokiwałem głową i… zdałem sobie sprawę, że coś mi w tej relacji nie pasuje. Nie bardzo wiedziałem co, więc przeczytałem tekst jeszcze raz. Tym razem miałem już pewne podejrzenia, które postanowiłem sprawdzić pod załączonym linkiem (którego luźnym tłumaczeniem jest omawiany wpis) oraz na stronach OECD. Zorientowałem się wreszcie, co mnie w relacji uderzyło – moja własna na nią reakcja, a właściwie jej brak. Zwykle, kiedy dowiaduję się czegoś nowego w swojej dziedzinie, nie pozostawia mnie to obojętnym, a tutaj… Szeroko zakrojone badania, studia porównawcze, „nowy rozdział w pomiarze”, sensacja goni sensację, są zaskoczenia, a ja nic. Pewnie dlatego, że z tego „nowego podejścia” i „szerokiego spojrzenia” nie wynika absolutnie nic nowego. Co więcej, mimo że szef Departamentu ds. Edukacji i Umiejętności przy OECD, Andreas Schleicher, wyraźnie ekscytuje się świeżym „pomiarem”, nic mnie w nim, póki co (badania w toku), nie zaskoczyło.

 

No cóż, nie od dziś wiadomo, że OECD lubi sobie „pomierzyć”, ale od mierzenia, nic jeszcze nie urosło… Zwłaszcza nauczycielom. Ich uczniom też nie. We mnie za to urosły wątpliwości, którymi chciałbym się tu podzielić: Czy wszystkie badane aspekty ludzkiej psychiki to aby na pewno umiejętności, a nie cechy charakteru? A jeżeli umiejętności, to czy aby z pewnością wszystkie mają społeczny wymiar? I czy można ich skutecznie nauczać lub je modyfikować? Jeśli nie, to po co je w ogóle badać w kontekście edukacji? Czyż nie byłby to krok w stronę oświatowego determinizmu i dalszej segregacji podmiotu nauczania? Czy w ogóle jest sens mówić o jakiejkolwiek sferze życia człowieka w oderwaniu od jego funkcji społecznych i emocjonalności? Czy można być ciekawym i wytrwałym bez przyzwolenia, błogosławieństwa i wsparcia ludzkiego ula? Czy możliwe jest rozgraniczenie między atrybutami stałymi, wrodzonymi, a nabytymi? A jeśli przynajmniej część tych atrybutów to przymioty lub wady własne, niezbyt, a przynajmniej w trudnym do ustalenia stopniu zależne od środowiska, to jaki, bez względu na wyrafinowanie technik badawczych i statystycznych, jest sens ich mierzenia i porównywania? Niestety, mam wrażenie, że w OECD nikt sobie podobnych pytań nie zadaje, wobec czego, zanim rzucimy się, by w bliżej nieokreślony sposób realizować jej zalecenia, spróbujmy sami wykonać tę pracę.

 

Na początek, w kolejności wskazanej we wpisie, przyjrzyjmy się badanym zdolnościom (odczuwam wewnętrzny opór przed nazywaniem ich wszystkich umiejętnościami) pod względem ich modalności, mierzalności i podatności na wpływ:

 

-wytrwałość – […] Wytrwałość w sensie determinacji w dążeniu do celu (czyli także pokonywania słabości fizycznej), to zdolność rozwijana w czasie, na bazie już istniejącej konstrukcji psychicznej[…]

 

-samokontrola – Jest właściwie nierozerwalnie związana z wytrwałością, wyznacza jej ramy osobnicze. Analogicznie do tej pierwszej, może się zdarzyć i pewnie często się zdarza, że jesteśmy w stanie doskonale kontrolować się w jednej kwestii, a w innej już nie, przy czym łatwiej jest kontrolować np. terminowość oddawania prac domowych, niż popędy, a przecież o ewentualnym sukcesie i tak zadecyduje wypadkowa obydwu kontroli. […]

 

-optymizm – Niezupełnie rozumiem, dlaczego rys psychologiczny, czy też ugruntowaną postawę życiową przedstawia się w badaniach jako umiejętność. Sugeruje to, że w pewnym sensie, specjaliści OECD wciąż traktują młodego człowieka jako tabula rasa, z której łatwo wymazać temat pesy- i zastąpić go opty-. […]

 

-reakcja na stres – Kolejna pochodna samokontroli (zakładam, że chodzi tu o jej aspekt tonujący). Odwracając na chwilę kolejność analizy poddanych badaniom zdolności (na skutek emocji), muszę stwierdzić, że uwzględnienia takiej reakcji w zestawie do ewentualnej modyfikacji już zupełnie nie pojmuję. […]

 

-empatia – To jeszcze jedna zdolność, występująca w społeczeństwach w pełnej rozpiętości, od psychopatii, po przeczulenie, uniemożliwiające normalne funkcjonowanie. […]

 

Czytaj dalej »



Screen ze strony: www.google.com/

 

Portal Samorządowy” poinformował dzisiaj w materiale zatytułowanym „Czarnek: Chcemy ponad 36-proc. podwyżki dla nauczycieli” o tym co minister mówił dziś w TVP Info m.in. o rozmowach resortu ze związkami zawodowymi nauczycieli na temat podwyżek. Oto fragmenty tego tekstu:

 

[…] Szef MEiN Przemysław Czarnek mówił we wtorek w TVP Info m.in. o rozmowach resortu ze związkami zawodowymi nauczycieli na temat podwyżek.

 

Ja nie mam żadnego sporu z nikim, ja mam dialog. Dzisiaj rozmawiamy z +Solidarnością+, kontynuujemy rozmowy z zeszłego tygodnia. W kolejnym tygodniu będziemy rozmawiać ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego – mam nadzieję, bo zaprosiliśmy do tych rozmów, jak i z Forum Związków Zawodowych. W kolejnym tygodniu będziemy znów rozmawiać z samorządowcami” – wyliczał Czarnek.

 

Przypomniał, że resort chce, aby w ramach 40-godzinnego czasu pracy nauczyciel nie poświęcał się biurokracji. „I to już zrobiliśmy, dlatego, że uchyliłem rozporządzenie o ewaluacji zewnętrznej, wewnętrznej, monitorowaniu i wysłaliśmy w zeszłym tygodniu do szkół i do organów prowadzących listę dokumentów, których od nauczyciela nie można żądać, żeby nauczyciel nie tracił swojego czasu na papierologię, ale miał więcej czasu dla ucznia” – mówił.

 

Czarnek dodał, że resort proponuje pensum powiększone o 4 godziny. „Co i tak będzie najniższym pensum, czy jednym z najniższych pensum wśród wszystkich 36 krajów OECD” – mówił. W ramach pensum nauczyciel ma też odbywać dyżur dla ucznia. „Wszystko w ramach 40-godzinnego czasu pracy” – podkreślił.

 

Za to wszystko chcemy podwyżki dla nauczycieli ponad 36-procentowe, które będą dla nauczycieli wchodzących do zawodu, opiewały na ponad 1200 zł, dla nauczycieli dyplomowanych, a jest ich 2/3 – ok. 1100 zł miesięcznie. To jest ogromna podwyżka” – ocenił.[…]

 

W połowie września i w połowie października doszło do spotkań zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, w którego skład wchodzą przedstawiciele resortu edukacji, związków zawodowych zrzeszających nauczycieli i korporacji samorządowych. Na pierwszym z nich minister edukacji i nauki przedstawił propozycje zmian m.in. w czasie pracy i w wynagrodzeniu nauczycieli.

 

Zakładają one m.in. podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny (z 18 do 22), wprowadzenie zobowiązania nauczycieli zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy „do bycia dostępnym” dla uczniów i rodziców w szkole w wymiarze 8 godzin tygodniowo, a także wprowadzenie przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli zamiast średniego. […]

 

Wszystkie trzy centrale związkowe: KSOiW „Solidarność”, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych odrzucają propozycje resortu edukacji i nauki.

 

 

Cały tekst „Czarnek: Chcemy ponad 36-proc. podwyżki dla nauczycieli” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



Oto dzisiejszy news ze strony „Głosu Nauczycielskiego” – zamieszczamy jedynie fragmenty:

 

                                     GUS podał, ile naprawdę zarabiają Polacy. Nauczyciele pod kreską

 

 

 

W porównaniu z październikiem 2018 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wzrosło o 14,9 proc. wtedy przeciętne wynagrodzenie wynosiło w gospodarce 5003,78 zł brutto. W 2016 r. – przypomnijmy – było to 4346,76 zł brutto. Płacę minimalną otrzymywało 7,8 proc. zatrudnionych (w 2020 r. wynosiła ona 2600 zł brutto).

 

W październiku 2020 r. połowa zatrudnionych otrzymała przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto nie wyższe niż 4702,66 zł. W tej grupie zatrudnionych otrzymujących takie wynagrodzenia 52,0 proc. stanowiły kobiety. […]

 

Przypomnijmy, że obecnie zarobki kadry nauczycielskiej zaczynają się od kwoty 2949 złotych brutto dla nauczyciela stażysty (wynagrodzenia zasadnicze). Nauczyciel dyplomowany z wieloma latami doświadczenia w zawodzie może liczyć na 4046 wynagrodzenia zasadniczego. Nauczycielskie stawki od 1 września 2020 r. pozostają wciąż na tym samym poziomie. […]

 

 

 

Cały artykuł „GUS podał, ile naprawdę zarabiają Polacy. Nauczyciele pod kreskąTUTAJ

 

 

 

Źródło:www.glos.pl

 

 

Plik PDF ze strony GUS: Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2020 rokuTUTAJ 



Na fejsbukowym profilu Marzeny Żylińskiej znaleźliśmy, zamieszczony tam w piątek (19 listopada 2021 r.) taki oto tekst, nadesłany przez anonimową „Nauczycielkę”. Zamieszczamy go w całości – podkreślenia i pogrubienia czcionek – redakcja OE:

 

 

                                                 Bez wsparcia dyrektora trudno zmienić szkołę

 

„Od dawna czytam wszystko, co ukazuje się na Fanpagu Budzącej Się Szkoły. Czytam też komentarze. Te, których autorami są rodzice są czasami bardzo ostre, kategoryczne, myślę, że dla nas nauczycieli również krzywdzące. Dlatego postanowiłam opisać moją sytuację.

 

Uczę w wiejskiej szkole. Ideą Budzącej Się Szkoły jestem zafascynowana od wielu lat, od czasu, gdy wzięłam udział w konferencji. Od tamtego czasu zmieniam moje lekcje i wprowadzam kolejne zmiany. W zeszłym roku po wysłuchaniu rozmów pani Marzeny z dr Gabrielą Olszowską postanowiłam zredukować liczbę ocen i zastąpić jedynki oceną SJR (Spróbuj Jeszcze Raz). Przeczytałam stosowne rozdziały i paragrafy w ustawie o Systemie Oświaty i w Rozporządzeniu o Ocenianiu i Promowaniu i upewniłam się, że wszystko, co robię jest zgodne z prawem oświatowym.

 

Krótko potem zostałam wezwana do gabinetu i pani dyrektor poinformowała mnie, że muszę zmienić zasady oceniania, bo są niezgodne ze statutem szkoły. Wyjaśniłam, że są za to zgodne z Ustawą i Rozporządzeniem, a w odpowiedzi usłyszałam, że w szkole wszystkich nauczycieli obowiązuje Statut. To nie była miła rozmowa. Argumentowałam, że nowe zasady służą uczniom, że lepiej motywują do nauki, że wyniki moich uczniów są bardzo dobre, a atmosfera na lekcjach dużo lepsza.

 

-Może i tak – odpowiedziała pani dyrektor, ale to, co pani robi, nie służy to atmosferze panującej w szkole, bo przez panią inni nauczyciele wychodzą na surowych.

 

Dowiedziałam się, że moje zachowanie jest niekoleżeńskie i psuje relacje między nauczycielami. Podobno kilka osób się na mnie skarżyło. Najpierw myślałam, że to nieprawda, ale po kilku dniach zauważyłam, że niektóre koleżanki przestały się do mnie odzywać i odpowiadać na moje powitania.

 

Spróbujcie to sobie wyobrazić. Siedzę w pokoju nauczycielskim z dwiema innymi nauczycielkami, które traktują mnie jak powietrze, bo … przestałam uczniom wstawiać jedynki. I chyba nawet nie to jest dla nich najgorsze. Najgorsze jest to, że te dzieciaki bez jedynek, bez stresu, bez ciągłych klasówek i testów się uczą i, co gorsza, mają bardzo dobre wyniki. To chyba jest największym problemem.

 

Jakiś czas temu pani dyrektor przywitała mnie na korytarzu z uśmiechem i powiedziała:

 

-Nie zgadnie pani, co mi się dzisiaj śniło?

 

-Co? – zapytałam.

 

-To był piękny sen. Śniło mi się, że się pani zwolniła z naszej szkoły – zaśmiała się i poszła.

 

Drodzy rodzice, zanim zaczniecie krytykować nas nauczycieli, proszę zastanówcie się chwilę. To nie jest tak, że my nie chcemy wprowadzać nowych, bardziej przyjaznych zasad. Wielu z nas chce, ale to nie jest łatwe i często musimy za to płacić wysoką cenę. Piszę to nie tylko w swoim imieniu, ale również w imieniu moich koleżanek i kolegów z innych szkół, których historie też dużo mówią o naszym systemie edukacji. Gdyby ten system nie miał tylu obrońców, gdyby nie był dla nas dorosłych tak wygodny, to przecież już dawno mielibyśmy przyjazne szkoły, w których nauka byłaby dla uczniów przyjaznym doświadczeniem.”

 

Nauczycielka

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska

 



 

 

Na portalu „Łódź nasze miasto” znaleźliśmy artykuł pt. „Próbna matura – uczniowie ostatnich klas liceów i techników zmierzyli się z arkuszami, przygotowanymi przez wydawnictwo. Oto jego fragment:

 

[…] Chętni uczniowie ostatnich klas liceów i techników w Łodzi piszą próbną maturę. Właśnie teraz przeprowadzają ją szkoły, które zgłosiły się do wydawnictwa Operon i korzystają z materiałów przez nie przygotowanych. Tak jest m.in. w XX Liceum Ogólnokształcącym przy ul. Bohdanowicza. Młodzież czterech klas maturalnych wczoraj pisała pierwszy egzamin próbny z języka polskiego na poziomie podstawowym.

Jestem zadowolony, szybko mi poszło – opowiadał po wyjściu jeden z uczniów. – Wybrałem temat z lekturą trzeciej części „Dziadów” Mickiewicza. Drugi temat dotyczył chyba „Nad Niemnem” albo „Chłopów”, a trzeci – analizy jakiegoś wiersza.

 

Nasi nauczyciele we własnym zakresie organizują swoim klasom próbne testy, ale jak co roku zaproponowaliśmy też całościową próbną maturę z Operonem – mówi Elżbieta Nowicka, dyrektor XX LO.Przez trzy dni maturzyści napiszą po kolei polski, matematykę i angielski. Arkusze z innych przedmiotów, które sobie wybrali także będą rozwiązywać, ale to już później, w ustalonym terminie. Młodsze klasy przychodzą przez te trzy dni do szkoły na późniejszą godzinę. Aktualnie nie mamy lekcji zdalnych.

 

Prace uczniów sprawdzą nauczyciele w szkołach. […]

 

 

Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl

 

 

x             x             x

 

 

 

Inną informację, także o próbnym egzaminie maturalnym, zawiera tekst zatytułowany „Próbne matury. Kiedy i z jakich przedmiotów?”, jaki zamieszczono dziś na „Portalu Samorządowym”:

 

Wiosna odbędą się tzw. próbne matury organizowane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Już teraz podobne testy dla przyszłorocznych maturzystów organizują dla szkół wydawnictwa. To sposób na zdiagnozowanie poziomu przygotowania, którzy ma pozwolić na uzupełnienie braków w wiedzy uczniów. Same matury w roku szkolnym 2021/2022 rozpoczną się 4 maja i potrwają do 23 maja.

Wiosną Centralna Komisja Egzaminacyjna oraz okręgowe komisje egzaminacyjne udostępnią materiały do przeprowadzenia testu diagnostycznego w zakresie poziomu przygotowania uczniów do egzaminu maturalnego z poszczególnych przedmiotów na wszystkich poziomach.

 

W 2021 roku zainteresowane szkoły mogły przeprowadzić test diagnostyczny od 3 do 16 marca. Kiedy odbędzie się w tym roku, jeszcze nie poinformowano. […]

 

Przeprowadzenie testu diagnostycznego jest dobrowolne. Jeżeli szkoła podejmie decyzję o przeprowadzeniu testu, CKE proponuje, aby został on przeprowadzony w warunkach zbliżonych do obowiązujących podczas właściwego egzaminu (np. godzina rozpoczęcia pracy z arkuszem egzaminacyjnym, samodzielne rozwiązywanie zadań przez uczniów, zaznaczanie odpowiedzi na karcie odpowiedzi). Diagnoza musi zostać przeprowadzona z zachowaniem wszelkich reguł dotyczących bezpieczeństwa sanitarnego. […]

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Foto: Damian Burzykowski/Newspix.pl[www.wprost.pl]

 

Bohaterka” poniższego tekstu – była minister edukacji Anna Zalewska w roli posłanki do Parlamentu Europejskiego. Zdjęcie zamieszczone przez nią przed rokiem na Twitterze

 

 

Kolejny tydzień witamy z zaproszeniem do lektury najnowszego (z soboty 20 listopada 2021r.) tekstu z bloga Jarosława Pytlaka. Jako że i ten post jest dość obszerny (10 972 znaki) – dla „posmakowania” o czym to jest i zachęcenia do kliknięcia w link z pełną wersja – zamieszczamy jedynie kilka wybranych (subiektywnie) fragmentów:

 

 

Koszmarne żniwo reformy pani Z.

 

No i wydało się! Michał Dworczyk w jednym ze swoich sławnych „domniemanych” e-maili ujawnił światu, że była minister edukacji Anna Zalewska jest „przeżarta kłamstwem”. Dla mnie było to oczywiste odkąd usłyszałem jej zachwyty nad rzekomymi konsultacjami społecznymi reformy edukacji, którą firmowała własnym nazwiskiem. Granitową pewność uzyskałem, kiedy stwierdziła, że wszystko zostało w owej reformie policzone.

 

Na tych i wielu innych kłamstwach pani Z. ufundowana jest nasza obecna rzeczywistość oświatowa.

 

Przypomnę dzisiaj w tym miejscu szkody wyrządzone przez reformę Zalewskiej, które za sprawą pandemii odczuwamy tym bardziej dotkliwie. Uczynię to z myślą o rodzicach obecnych siódmo- i ósmoklasistów, do których być może nie dociera świadomość tego, co zgotowano ich dzieciom, a także z myślą o nauczycielach, którzy – jeśli nie są pozbawieni choćby śladowej empatii – muszą czuć, jak fatalną rolę im przypisano. Artykuł dedykuję również autorom płomiennych apeli o opamiętanie, kierowanych urbi et orbi w imię dobra uczniów, aby wskazać dlaczego ich szlachetne intencje trafiają w kosmiczną próżnię.

 

Obraz, który zarysuję, zapewne w największym stopniu dotyczy dobrze znanego mi wielkomiejskiego środowiska. Nie mogę wykluczyć, że tu i ówdzie, w mniejszych ośrodkach, gdzie wybór szkół ponadpodstawowych jest niewielki, a plany i aspiracje życiowe może mniej ambitne, jest spokojniej. Ale zjawisko, które opiszę, dotyczy znacznej części populacji, a poza tym, jak wiele innych problemów systemu oświaty, np. brak chętnych do pracy w zawodzie nauczyciela, stopniowo wykracza poza wielkomiejskie opłotki i dotyka coraz szerszych kręgów społeczeństwa.[…].

 

Uczeń pierwszej klasy gimnazjum miał w tygodniowym planie zajęć, nie licząc religii/etyki, 29 lekcji, w klasie drugiej 30. Siódmoklasista 32, ósmoklasista 31 i to jest najniższy wymiar kary do odsiedzenia w ławkach, bo jeśli szkoła chce cokolwiek dodać (np. nauczanie dwujęzyczne), albo dochodzi religia/etyka, to liczby te rosną. A nie uwzględniam wszelkiej maści zajęć przygotowujących do egzaminu ósmoklasisty, o których wspomnę poniżej, bo w gimnazjum amok przedegzaminacyjny pojawiał się dopiero w klasie trzeciej.[…]

 

Czytaj dalej »



Poprzedni tydzień był bogaty w publikacje, które wzbudziły moją potrzebę skomentowania ich. Zacznę od zamieszczonego w poniedziałek tekstu z bloga Jarosława Blocha pt, „Edukacja – temat zastępczy”. Mam odmienne od autora tego posta spostrzeżenia i wnioski. Napisał on, że im większa będzie nieudolność rządzących, tym głośniej będzie o edukacji i że rząd potrzebuje sukcesu zastępczego, by ukryć swoją niekompetencję. To prawda, rząd generalnie jest nieudolny i wiele na to wskazuje, że dla ukrycia tej swojej – nie tylko niekompetencji w zarządzaniu państwem, ale także afer finansowych, wynajduje i nagłaśnia tematy zastępcze.

 

Jednak – moim zdaniem – nie jest takim tematem edukacja i lansowane przez ministra Czarnka reformy i projekty. Może w zamyśle rządowych pijarowców takie były źródła tych pomysłów, ale tematem zastępczym się nie stały. Po pierwsze dlatego, że nie widać szans na jakikolwiek sukces rządowego projektu zmian w prawie oświatowym (nawet nauczycielska „Solidarnść”, nie mówiąc o ZNP, jest przeciw), ale przede wszystkim dlatego, że tak naprawdę (poza nauczycielami, i to nie wszystkimi) budzi to niewielkie zainteresowanie mediów, a co za tym idzie – tzw. „opinii publicznej”.

 

Kto chciałby sprawdzić czy mam rację, niech popatrzy jakim słabym medialnym echem odbiły się ostatnie zgrzyty w negocjacjach rządu, samorządów i związków zawodowych, po ich zerwaniu (były zaplanowane na 18 listopada) i po separatystycznym spotkaniu 15 listopada w Kancelarii Prezydenta, gdzie – z jego udziałem – premier Morawiecki rozmawiał z liderami„Solidarności” – Piotrem Dudą i Ryszardem Proksą.

 

A kogo, poza kilkoma dziennikarzami i nielicznymi uczestnikami mediów społecznościowych interesuje projekt nowego przedmiotu „Historia i teraźniejszość”?

 

 

x          x           x

 

 

W środę, (17 listopada w2021r.) zamieściłem materiał, opatrzony tytułemJarosław Kordziński: Czas na zaniechanie w edukacji prostej transmisji wiedzy. Były to fragmenty publikacji tegoż Jarosława Kordzińskiego, zatytułowanej „Oddajmy szkołę uczniom”. Syntezą prezentowanych tam poglądów może być zdanie: „Stąd czas na zaniechanie w edukacji prostej transmisja danych (gotowych prawd i rozwiązań) i przejście do korzystania z przestrzeni nasyconej bodźcami do uczenia się.”.

 

Nie pierwszy to raz nazwisko „Kordziński” pojawiło się na OE. Już we wrześniu 2016 roku w materiale Jarosław Kordziński pyta „Czy szkoła może być lepsza?” I proponuje odpowiedźudostępniłem fragmenty tekstu z jego bloga pt. „Czy szkoła (także ta po „Dobrej Zmianie”) będzie mogła być lepsza?”

 

Drugi raz, całkiem niedawno bo 20 października, tym razem bez skrótów, zamieściłem jego tekst, którego tytuł także był retorycznym pytaniem:Czy trzeba organizować proces uczenia się uczniów?”

 

Muszę się tu przyznać, że już wtedy, gdy zamieszczałem fotkę autora tego tekstu, a jeszcze intensywniej w minioną środę, mając skojarzenie – chyba się nie będziecie dziwić – ze sławnym rosyjskim pisarzem Lwem Tołstojem, zadawałem sobie pytanie o to, jaką drogę zawodową przeszedł ów, niemłody wszak, autor owych tekstów. Ale przecież nie tylko tych, bo napisał całą biblioteczkę książek – we wszystkich podejmując idee zmieniania szkoły, odchodzenia od modelu pruskiego, a przecież nie jest on w takim wieku, że mógł tą wiedzę zdobyć na uczelni, na której zdobywał kwalifikacje?

 

Czytaj dalej »



 

Na dzisiejszą sobotę proponujemy repetytorium z wiedzy o motywowaniu uczniów do uczenia się. Impulsem do tego „powtórzenia materiału” – proponujemy – niech będzie, dostępne w zasobach Internetu, opracowanie dr hab. Iwony Grzegorzewskiej – prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego na Wydziale Pedagogiki, Psychologii i Socjologii, zatytułowane „Jak motywować uczniów do nauki”. Zamieszczamy serię wybranych screenów tego tekstu i link do źródła, gdzie zamieszczono to opracowanie:

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: www.ko-gorzow.edu.pl/

 



Dzięki „Gazecie Wyborczej ŁÓDŹ” dowiedzieliśmy się że „Dzieci ze szkoły w Łodzi uczą się, że hejt to też przemoc”. Oto fragmenty tej informacji:

 

[…] Do tegorocznej edycji „Kampanii 19 dni przeciwko przemocy i krzywdzeniu dzieci i młodzieży” zgłosiło się łącznie ponad 240 placówek i instytucji z całej Polski. Z Łodzi są to m.in. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1, Szkoła Podstawowa nr 65, SP nr 120, SP nr 34 czy Przedszkole Miejskie nr 234. W SP nr 34 akcja prowadzona jest po raz kolejny.

 

Bardzo się cieszę z tego powodu, ponieważ uważam, że dzieci i młodzież, które zostaną zapoznane z tematem przemocy, będą przede wszystkim wiedziały, czym ona jest, jak na nią reagować i jak nieść pomoc osobom, które jej doświadczają – mówi Marta Szymczyk, pedagog z SP nr 34 w Łodzi.Akcja zakłada m.in. uświadomienie dzieciom, że przemoc to nie tylko naruszanie fizycznych granic drugiego człowieka. To nie tylko bicie, kopanie, popychanie, ale też przemoc psychiczna, seksualna, ekonomiczna, cyberprzemoc. Rozmawiamy z naszymi uczniami i uczennicami również o tym, czym jest bullying. […]

 

W tym roku w szkole zorganizowano m.in. konkurs plastyczny, którego mottem są słowa Janusza Korczaka „Nie ma dzieci, są ludzie”. Ponadto dzieci i młodzież otrzymały pomarańczowe wstążki, które są jednocześnie symbolem Kampanii 19 dni.

 


Foto: www.facebook.com/sp34lodz/

 

Uczniowie i uczennice przygotowali też ulotki, w których podali m.in. numery telefonów zaufania, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. W planach jest również akcja osiedlowa, podczas której młodzież będzie wypisywała kredą hasła związane z przeciwdziałaniem przemocy, tak by dotrzeć z przekazem do lokalnej społeczności.

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 

Zobacz także na fanpage SP nr 34 w Łodzi  –  TUTAJTUTAJ  i  TUTAJ

 



Foto: Arkadiusz Smykowski [www.dziennikbaltycki.pl]

 

Dr Paweł Atroszko – adiunkt w Zakładzie Psychometrii i Statystyki w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego

 

 

Dr Marzena Żylińska, zamieszczając na swoim fejsbukowym profilu link na stronę portalu „Puls Medycyny”, doprowadziła nas do tekstu, zatytułowanego „Psycholog: młodzi częściej niż od gier uzależniają się od uczenia. Nałóg ten ma poważne konsekwencje zdrowotne”, będącego relacją z badań psychologa – dr Pawła Atroszko. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 


Co siódmy młody Polak może być uzależniony od uczenia się. W tej grupie są też dzieci. Nałóg ten zdecydowanie częściej niż uzależnienie od gier doprowadza do stresu, depresji, zaburzeń lękowych, dysfunkcji układu pokarmowego – wskazuje psycholog dr Paweł Atroszko.

 

Uzależnienie się od uczenia jest badane jako potencjalna wczesna forma uzależnienia od pracy. Praca w tym rozumieniu oznacza wysiłek wkładany w osiągnięcie jakiegoś celu. Obecnie uzależnienie od pracy nie jest jeszcze oficjalnie rozpoznawane jako jednostka diagnostyczna – natomiast to, że przepracowywanie się kompulsywne, czyli pod wewnętrznym przymusem, jest objawem zaburzenia osobowości, wiadomo od dawna. Teraz coraz częściej mówi się, że jest to jednak uzależnienie tłumaczy dr Atroszko z Uniwersytetu Gdańskiego, który zajmuje się głównie badaniami ilościowymi na próbach reprezentujących populację ogólną. […]


Odnosząc to do uczenia się, zaniepokoić nas powinny m.in. takie objawy, jak utrata kontroli nad zachowaniem – co oznacza, że dana osoba nawet chciałaby się zrelaksować, np. w weekend czy w czasie świąt – ale nie potrafi, bo czuje wewnętrzny przymus do nauki. To może być nawet uczenie się do egzaminu, który odbędzie się za pół roku – wyjaśnia.

 

Dodaje: – Podobnie z odstawieniem – jeśli ktoś przestaje się uczyć, to czuje się np. poirytowany, zlękniony, cierpi na bezsenność, odczuwa bóle głowy. To już są naprawdę ciężkie przypadki, ale prowadząc badania z pogłębionymi rozmowami klinicznymi spotykamy się z nimi coraz częściej. […]

 

Z moich badań przesiewowych w populacjach nastolatków i młodych dorosłych w Polsce wynika, że na stu uczniów szkół średnich czy studentów może być około 15 osób uzależnionych od uczenia się. Dla porównania od gier komputerowych uzależnione będą jedna lub dwie osoby na sto – podał dr Atroszko.

 

Biorąc pod uwagę samych studentów, których w Polsce jest ok.1,2 mln, to mamy grupę 180 tys.osób –  podkreślił.[…]


Zdaniem psychologa, jeżeli chodzi o grupę dzieci i młodzieży, problem tkwi głównie w systemie edukacji i podejściu rodziców.W Polsce szkoła nie przekazuje dzieciom wiedzy, ale uczy pod testy – to system ciągłego oceniania, bo ciągle jakieś kartkówki, testy, egzaminy. A jeżeli ktoś jest sumienny to będzie się uczyć, uczyć i uczyć” – kontynuował.

 

Czytaj dalej »