Śpieszymy upowszechnić wczorajszy (11 października 2023 r.) wpis prof. Śliwerskiego na jego blogu. Na trzy dni przed wyborami taki tekst ma także walor mobilizujący wyborców do głębszej refleksji nad ostateczną decyzją na jaki komitet oddać swój głos:

 

Niech minister edukacji przestanie wprowadzać w błąd opinię publiczną

 

 

Wielokrotnie podnosiłem w tym miejscu problem skandalicznie niskich płac dla nauczycieli. Nie dotyczy on zaniedbań w tym zakresie tylko obecnej formacji władzy, ale także poprzednich – liberalnej, lewicowej, awuesowskiej, narodowościowej itp. Niech ministrowie edukacji przestaną wprowadzać w błąd opinię publiczną przytaczając dane statystyczne, które nijak mają się do realnych wynagrodzeń w tej profesji.

 

Jestem już mocno zmęczony postprawdą w wydaniu polityków, którym nie zależy na godnym wynagradzaniu za niezwykle trudną  pracę setek tysięcy polskich nauczycieli. O destrukcji w szkolnictwie wyższym  i nauce napiszę odrębnie, gdyż trudno jest tolerować poziom fałszowania świadomości społecznej przez urzędników resortu, który powinien troszczyć się, jeśli już nie o kapitał ludzki, profesjonalistów, to chociaż o PRAWDĘ, a nie o jej fałszowanie. 

 

Kryzys w zawodzie nauczycielskim jest odczuwany w Polsce od trzech dekad polskiej transformacji. Niski poziom płac sprawia, że ok. 30 proc. osób wykonujących ten zawód, czyni to w istocie z osobistej pasji, a drugie tyle, jeśli nie tylko z miłości do pracy z dziećmi i młodzieżą, to zapewne także dzięki wsparciu ekonomicznemu lepiej zarabiającemu/-j współmałżonkowi/-ce, partnerowi/-ce.

 

Jeśli polski rząd, jakikolwiek by on nie był, nie obudzi się z letargu, z własnych kompleksów czy urazów szkolnych  lub politycznych i nie zacznie poważnie traktować nauczycieli, nie będzie inwestował w ich profesjonalizm, rozwój i kulturę osobistą, to dzieci i młodzież czekają coraz gorsze warunki do uczenia się tego, jak się uczyć.  Uczniowie powinni wiedzieć, dlaczego należy uczyć się przez całe życie, nie tylko dla siebie.

 

Faktem jest, że niewielki odsetek nauczycieli zarabia nawet 8 tys. złotych miesięcznie, kosztem własnego zdrowia, rodziny, własnego rozwoju. Równie dobrze mógłbym przywołać przypadek nauczyciela, który zmarł w klasie szkolnej w obecności swoich uczniów. To jest dopiero dramat dla jego bliskich a trauma dla uczniów.

 

Minister nie dostrzega wzrastającej liczby nauczycieli o najwyższym stopniu wypalenia zawodowego, a zatem szkodzących sobie i tym, z którymi wchodzą w relacje władztwa dydaktycznego?

 

Konieczna jest reforma polityki oświatowej i finansowej szkolnictwa publicznego, by nie pogłębiać już sięgającego dna kryzysu polskiej edukacji. Młodzi ludzie, zdolni maturzyści nie chcą studiować na kierunkach nauczycielskich, nie zamierzają lokować swoich marzeń, aspiracji czy oczekiwań w edukacji młodych pokoleń.

 

Przywoływaniem jednostkowych poborów nauczycieli dyplomowanych minister nie zmieni tej sytuacji. Nawet wywołany tu rzekomy poziom płacy nie jest czynnikiem zachęcającym do podjęcia tego zawodu. Czyż nie z tego powodu wielu nauczycieli ubiega się o poprawę własnej sytuacji dzięki pracy w urzędach oświatowych, związkach zawodowych czy do sprawowania funkcji poselskiej? Kiedy posłowie, senatorowie i członkowie rządu zaczną działać na rzecz jakości wykształcenia młodych pokoleń? Ochłapy przedwyborcze nie poprawią tej sytuacji.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 



Foto: www.superbiz.se.pl/wiadomosci/

 

 

Na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono dzisiaj zapis rozmowy z Tomaszem Lasockim –  ekspert ds. ubezpieczeń społecznych. Jej tematem były zagrożenie, jakie niesie ze sobą  przejście na – obiecaną przez rząd PiS – wcześniejszą emeryturę nauczycielską. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:

 

Wcześniejsza emerytura dla nauczycieli. „Skorzystać z tego świadczenia to jak najeść się muchomora sromotnikowego”

 

Na formularzu dotyczącym nowej emerytury nauczycielskiej powinno być ostrzeżenie nie mniejsze i nie mniej widoczne niż na opakowaniach papierosów. Dosłownie: „Wybierając tę emeryturę, zdecydowanie pogarszasz swoją sytuację” – mówi Tomasz Lasocki, adiunkt na WPiA UW, ekspert ds. ubezpieczeń społecznych.

Nowa emerytura nauczycielska została wprowadzona w tym roku przez partię rządzącą i będzie można na nią przejść w 2024 r. Czy to korzystne rozwiązanie dla nauczycieli?

 

TL: Forsowana przez rząd i „Solidarność” nowa emerytura nauczycielska to fatalnie skonstruowane świadczenie. Powiem więcej, to pułapka na nauczycieli, przed którą ostrzegam. Tym bardziej że wiele osób będzie miało wybór – wcześniejsza emerytura lub nauczycielskie świadczenie kompensacyjne. W związku z tym jeśli tylko nauczyciel będzie mógł sobie wybrać któreś z tych dwóch świadczeń, niech pod żadnym pozorem nie bierze nowej, wcześniejszej emerytury.

 

Jakie warunki trzeba spełnić, aby dostać nową, wcześniejszą emeryturę?

Czytaj dalej »



Foto: www.twitter.com/RKaznowska/

 

Wczoraj (10 października) podczas uroczystej 21. Gali Konkursu „Nauczyciel Roku 2023”, na Zamku Królewskim w Warszawie ogłoszono  laureatów tegorocznego konkursu na tytuł „Nauczyciel Roku”, a także  „Nauczyciel Jutr@” i „Przyjaciel Szkoły”. Oto fragmenty publikacji informujących o tym wydarzeniu:

 

Foto: www.glos.pl

 

                                                     Radosław Potrac  zdobył tytuł Nauczyciela Roku 2023

 

Konkurs Nauczyciel Roku, nazywany nauczycielskimi Oscarami, zorganizowano po raz 21. Laureatem tegorocznej edycji został Radosław Potrac, historyk, nauczyciel wychowania do życia w rodzinie, nauczyciel wspomagający w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 30 im. Powstańców 1863 r. w Warszawie. – Od czasu do czasu trzeba przewietrzyć rodzinę. Tak mówiły Muminki. Czyli dobrze, że mamy siebie nawzajem, ale czasem trzeba zadbać o siebie – powiedział, odbierając nagrodę.

 

Przyznał, że takie hasło często przyświeca mu w pracy z dziećmi na Pradze Północ, które potrzebują oddechu od tego, w czym się znajdują. – Dają im to nasze nauczycielskie działania. Codzienne wstawanie, przejeżdżanie przez pół Warszawy i przychodzenie do nich tylko po to, by wspólnie spędzić trochę czasu i wspólnie razem wymyślić coś fajnego – powiedział. Historyk podkreślał, że dla niego najważniejsza jest wspólnota. To żeby być razem i razem pokonywać to, co staje na czyjejś drodze. […]

 

Radosław Potrac jest redaktorem naczelnym nagradzanej gazetki szkolnej „Śrubowkręt”, która działa jak profesjonalna redakcja. W szkole powołał również Akademię Kumatego Rodzica, w ramach której wspólnie z rodzicami ustala cele edukacyjne. Założył też koło turystyczne Dreptaki. Dziś liczy ono 150 osób, a przez lata przewinęło się przez nie kilkanaście tysięcy uczestników. Wspólnie z uczniami historyk opracował trasę wycieczkową Śladami Janusza Korczaka w Warszawie. Holokaust, praskie katownie i więzienia kamieniczne UB i NKWD – te wszystkie trudne tematy nauczyciel zgłębiał z młodzieżą w archiwach i teraz dzięki temu na wielu budynkach wiszą tablice upamiętniające ofiary.

 

Jego współpraca z centrami Holokaustu i muzeami żydowskimi w Nowym Jorku, Melbourne i Johanesburgu zaowocowała z kolei projektem, w którym dziecko biorące w nim udział dostawało „opiekuna” – świadka historii, z którym odwiedzało znane i nieznane zakątki stolicy. Nauczyciel zainicjował również założenie Domu Powstańca, gdzie pracuje jako wolontariusz. Praca społeczna nie jest mu obca. Zanim miasto i państwo ruszyło na pomoc uchodźcom z Ukrainy, on włożył mundur harcerski, skrzyknął znajomych i po pracy pojechał na Dworzec Wschodni. Zorganizował pomoc materialną, dostawy ciepłych posiłków. […]

 

 

Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl

 

x          x          x

 

Foto: fot. Piotr Molecki/East News[www.wiadomosci.radiozet.pl]

 

Aleksandra Janicka, nauczycielka z przedszkola w Strzyżowicach, wygrała konkurs  „Nauczyciel Jutr@”

 

 

[…] W tym roku po raz trzeci podczas gali na Zamku Królewskim w Warszawie przyznano – razem z Fundacją Orange – tytuł Nauczyciela Jutr@. Nagrodę otrzymała Aleksandra Janicka z Przedszkola Publicznego im. Misia Uszatka w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 1 w Strzyżowicach. – To dzieci inspirują mnie do działania, poszukiwania i wdrażania nowoczesnych technologii tak, żeby edukacja była dla nich jak najbardziej przyjemna powiedziała tuż po odebraniu nagrody Janicka.

 

Nauczycielka pracuje z dziećmi w oparciu o edukację planu daltońskiego, który zakłada naturalne podążanie za dzieckiem, jego potrzebami i możliwościami. Dzięki takiemu podejściu podopieczni Aleksandry Janickiej wiele zadań podejmują z własnej inicjatywy. W przedszkolu według pomysłu nauczycielki powstała także rada dziecięca. W jej ramach dzieci podejmują takie tematy jak: zakup zabawek, układanie jadłospisu i organizacja dni tematycznych. […]

 

 

Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl

 

x           x           x

 

Foto: www.facebook.com

 

Martyna Wojciechowska po przyznaniu jej tytułu „Przyjaciel Szkoły”

 

Kapituła Konkursu Nauczyciel Roku przyznała honorowy tytułPrzyjaciel Szkoły 2023” Martynie Wojciechowskiejza jej wrażliwość, otwartość i determinację w działaniach na rzecz upodmiotowienia osób słabszych, wykluczonych oraz pozbawionych głosu w przestrzeni publicznej, a także za wspieranie edukacji.

 

 

Źródło:  www.rmf24.pl

 

x          x          x

 

Więcej na temat wczorajszej gali na Zamku Królewskim w Warszawie – na stronie „Głosu Nauczycielskiego

–  TUTAJ

 



Bez zbędnej zwłoki udostępniamy najnowszy tekst Danuty Sterny, zamieszczony na jej blogu wczoraj – 10 października 2023 roku:

 

Radość w uczeniu się

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Dzieci w naturalny sposób maja radość z tego, ze się czego uczą. Wystarczy obserwować dziecko, które uczy się chodzić lub jeździć na rowerze. Dziecko ma mnóstwo w sobie ciekawości i pytań. Jako dorośli też lubimy się uczyć rzeczy, które nas interesują i są powiązane z naszym życiem, pracą i zainteresowaniami. Jednak pomiędzy wczesnym dzieciństwem a dorosłością gaśnie w nas radość uczenia się i zastępujemy ją ciężką pracą.

 

W szkole nie dajemy uczniom możliwości wyboru tego, czego się uczą, zamiast tego pilnujemy, aby wszyscy opanowali ten sam materiał w tym samym czasie. Najgorsze jest to, że często akceptujemy brak radości jako zło konieczne towarzyszące nauce.

 

Oczywiście nauka nie jest stale jedną radością, zawsze wymaga wysiłku, ale dlaczego nie może być przyjemna?

 

Przeczytałam artykuł dr Jennifer Gallagher na portalu ASCD, który mnie zaciekawił i zainspirował do podobnych refleksji dotyczących edukacji w Polsce.

 

Ludzie są zaprogramowani na ciekawość i chcą się uczyć , ale sztywna struktura, obowiązkowy program nauczania i ustandaryzowane egzaminy, często tłumią naturalną kreatywność i ciekawość. Naukowcy z Uniwersytetu Yale przeprowadzili ankietę wśród ponad 20 000 uczniów szkół średnich i ustalili, że ponad 75 procent ma negatywne odczucia w stosunku do szkoły; czują się „zmęczeni, zestresowani i znudzeni”.

 

Podobnie jest też w Polsce. Wielu polskich uczniów nie lubi uczęszczać do szkoły. Szczególnie w szkołach średnich, brakuje uczniom radości i nie widzą sensu, tego, czego się uczą.

 

Wiele lat temu moja córka wyjechała do USA po drugiej klasie polskiego liceum. Już na samym początku w szkole amerykańskiej zapytano ją jakie wybiera przedmioty. Wybrała: robotę w drewnie, szycie, zajęcia policyjne. Skorygowano jej wybór sugerując, że jeśli chce się potem dalej kształcić, to musi również wybrać przedmioty tak zwane wiedzowe. Ale jednak miała wybór, w polskich szkołach uczniowie go nie mają.

 

Część problemów z dzisiejszym szkolnictwem wynika z obowiązujących egzaminów. Nauczyciele skupiają się nad przygotowaniem uczniów do egzaminów, na poznaniu przez nich jak najszerszej wiedzy i faktów. Nauczyciele, którzy chcą odejść od sztywnego programu nauczania i pozwolić uczniom na większy ich udział i wybór ryzykują zarówno sukces uczniów, jak i własną karierę. Dotyczy to egzaminów na całym świecie nie tylko w naszym kraju, czy w Stanach Zjednoczonych. A nie znam badań, które pokazywałyby, że prowadzenie egzaminów wpływa na wyniki uzyskiwane przez uczniów, ani na to, że uczniowie lepiej i więcej się uczą.

 

W Stanach zwraca się też uwagę na słabą frekwencję uczniów, co jest wynikiem braku zainteresowania ze strony uczniów szkołą. W Polsce frekwencja nie jest tak niska, jak w Stanach, ale mało uczniów deklaruje zainteresowanie tym, co szkoła oferuje.

 

Zadaniem dyrektorów i nauczycieli jest szukanie rozwiązań, które ponownie wniosą radość i ciekawość do nauki szczególnie w szkołach ponadpodstawowych.

 

Jennifer Gallahg zadaje dwa pytania:

 

1.Czy da się określić niezbędny zakres wiedzy, który uczeń powinien znać, po szkole średniej.

 

Czytaj dalej »



Screen z mini relacji filmowej [www.facebook.com/2logorzow/

 

Uczniowie II LO w Gorzowie Wielkopolskim głosują w prawyborach

 

Oto obszerne  fragmenty bardzo aktualnego w swych treściach  tekstu, zamieszczonego dzisiaj (10 października 2023 r.) na portalu „Prawo.pl:

 

Szkolne prawybory to nie agitacja

 

Szkolne prawybory, w których uczciwie przedstawia się program wszystkich partii, nie mogą być uznawane za agitację wyborczą. Zwłaszcza zaś, gdy głosują w nich osoby niemające czynnego prawa wyborczego. Co innego, gdyby pełnoletnich uczniów zachęcano lub zniechęcano do głosowania na konkretnego kandydata.

 

Koalicja Obywatelska 46,3 proc., Nowa Lewica – 18,8 proc., Konfederacja – 10,3 proc., Trzecia Droga – 9,9 proc., PiS – 6,8 proc., Bezpartyjni Samorządowcy 3,3 proc. – to wyniki prawyborów w II Liceum Ogólnokształcącym w Gorzowie Wielkopolskim. Szkoła pochwaliła się nimi w poście na Facebooku. Poinformowała też, że frekwencja wyniosła 72 proc. Nie jest to jedyna szkoła, która przeprowadziła symulację wyborów parlamentarnych – podobne akcje miały miejsce również przy okazji poprzednich wyborów czy to parlamentarnych, czy prezydenckich. […]

 

Gorzowskie liceum nie jest jedynym, które wzięło udział w akcji „Młodzi głosują”. Prawybory – we współpracy z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – przeprowadzono również w szkołach w Ostrowie Wielkopolskim. […]

 

Tam wyniki rozłożyły się podobnie – z roszadą na drugiej pozycji. Łącznie w prawyborach do Sejmu udział wzięło 1182 osób, z czego oddano 1081 ważnych głosów. Wśród młodzieży pierwsze miejsce uzyskała Koalicja Obywatelska – było to 403 głosów, co daje aż 37,28 proc. Na drugim miejscu znalazła się Konfederacja z liczbą głosów 229, co daje jej 21,18 proc. Trzecie miejsce zajęła Nowa Lewica zdobywając 176 głosów, czyli 16,28 proc. Resztę głosów zdobyły kolejno Trzecia Droga oraz Prawo i Sprawiedliwość (9,71 proc.) oraz Bezpartyjni Samorządowcy (5,83 proc.) Do przeprowadzania symulacji wyborów w szkole zachęca Centrum Edukacji Obywatelskiej w ramach inicjatywy „Młodzi Głosują”. Akcja prowadzona jest od lat – młodzież w szkołach głosowała m.in. w 2019 i 2020 r.

 

Kuratorium zakazuje prawyborów

 

W tym kontekście dość dziwne wydaje się nagłe zainteresowanie ze strony lubuskiego kuratorium. W komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej przypomniało ono, że zgodnie z art. 108 par. 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks Wyborczy (Dz. U. z 2022 r. poz. 1277, z późn. zm.) zabroniona jest agitacja wyborcza na terenie szkół wobec uczniów. Dokonało też interesującej wykładni tego przepisu – po pierwsze przyznało, że według art. 108 par. 3 agitacją nie są prowadzone przez szkołę zajęcia z zakresu edukacji obywatelskiej polegającej na upowszechnianiu wśród uczniów wiedzy o prawach i obowiązkach obywateli, znaczeniu wyborów w funkcjonowaniu demokratycznego państwa prawnego oraz zasadach organizacji wyborów. […]

 

Wszystko zależy od tego, jak przeprowadzane są takie prawybory – mówi serwisowi Prawo.pl sędzia Wiesław Kozielewicz, prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej w latach 2019-2020.Jeżeli w ramach akcji uczciwie przedstawia się wszystkie komitety wyborcze i ich programy oraz ulotki i tylko zachęca uczniów do dyskusji na ten temat i głosowania, to nie jest agitacja. Byłoby nią zachęcanie do zagłosowania na konkretne ugrupowanie, udzielenie konkretnej odpowiedzi w referendum lub wręcz przeciwnie – oczernianie jednej lub wielu partii i przekonywanie, że nie ma sensu na nie głosować – mówi sędzia Kozielewicz. Podkreśla, że bez elementu faworyzowania któregoś ugrupowania o agitacji nie może być mowy. Zwraca też uwagę, że agitacja występuje jedynie, gdy do głosowania na którąś z opcji przekonuje się osoby pełnoletnie, które mogą wziąć udział w wyborach. […]

 

Spory o agitacje wyborczą toczą się od lat i dotyczą działań prowadzonych przez właściwie każdą opcję polityczną – widać to w archiwach interpelacji poselskich. Za rządów SLD na działania kuratorium uniemożliwiające prowadzenie „lekcji wychowania patriotycznego” skarżył się poseł Ligi Polskich Rodzin. W latach 2015–2023 takie problemy zgłaszali posłowie niezwiązani ze Zjednoczoną Prawicą, np. posłanka Joanna Mucha z Koalicji Obywatelskiej, zestawiając swoje odwiedziny w szkołach z wizytami posłów partii rządzącej. W odpowiedzi na tę ostatnią interpelację resort edukacji stwierdził, że choć posłowie mogą – jeżeli dyrektor tak zdecyduje – występować jako goście, to lekką przesadą jest wywieszenie w szkole baneru z nazwą partii.

 

 

Cały tekst „Szkolne prawybory to nie agitacja”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

 



Na dzisiejszą przedpołudniową lekturę proponujemy tekst dr Tomasza Tokarza, który zamieścił wczoraj (9 października 2023 r.) na swoim Fb profilu. Zaznaczenie pogrubieniem czcionek jego fragmentów  – redakcja OE:

 

 

Obecnie podstawowym zadaniem szkoły jest zagospodarowanie czasu uczniom, gdy ich rodzice są w pracy. Można by ten czas zagospodarować przez np. ćwiczenia zespołowe i rozmowy, ale to jest trudno kontrolowalne.

 

Dlatego najczęściej ten czas [jest ?] zagospodarowuje się [czas ?] przez monotonne, powtarzalne czynności oparte na wkuwaniu różnych danych.

 

Służy to także do pokazania światu – zobaczcie ile trzeba robić, jaka to trudna i czasochłonna praca, jak wiele wymaga.

 

Wskazywanie, że jest dużo materiału jest rodzajem dowodzenia, że nauczyciele są potrzebni, bo inaczej uczniowie tego nie opanują…

 

Pytanie, czy muszą to opanować naprawdę, aż tak dokładnie.

 

Przykład – podstawa programowa z historii nie obejmuje żadnej daty. Nie ma tam wyszczególnione, jakie fakty koniecznie uczeń musi znać. To daje duże pole manewru.

 

Nauczyciele mogą zrealizować podstawę na kilku poziomach, od modelu „historia Polski w 10 minut” po szczegółowe analizowanie wydarzeń z okresu panowania Władysława Wygnańca.

 

I jeśli dla ucznia jest ważne po prostu zaliczenie, to zupełnie wystarcza poziom minimum (ocena 3). Jeśli historia jest dla niego szczególnie ważna i aspiruje do 6, to można od niego wymagać więcej.

 

Ale to już decyzja samego ucznia – czy chce w to wchodzić.

 

Dodatkowe treści znajdzie np. na platformie i sobie sam uzna, czy mu się chce, czy nie. Czy warto poświęcać na to czas, czy nie.

 

To nie podstawa programowa jest przyczyną obciążeń ucznia tylko przekonanie, że zadaniem nauczyciela jest zagospodarowanie WSZYSTKIM uczniom czasu w 100% bo inaczej skończą oni pod mostem.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/

 



 

Poniżej zamieściliśmy fragmenty tekstu zamieszczonego dzisiaj (9 października 2023 r.) na „Portalu Samorządowym – Edukacja”:

 

 

Opisowa ocena zachowania ucznia w całym systemie edukacji? Jest stanowisko MEiN

 

 […]

 

Ministerstwo Edukacji i Nauki nie widzi konieczności wprowadzenia obowiązku stosowania opisowych ocen zachowania uczniów począwszy od klasy IV szkoły podstawowej – napisał wiceminister edukacji i nauki Dariusz Piontkowski w odpowiedzi na interpelację poselską w sprawie wprowadzenia obowiązkowej oceny opisowej zachowania ucznia w całym systemie edukacji*.[…]

 

Poseł Kazimierz Matuszny (PIS) napisał w niej*, że znaczna część rodziców i nauczycieli optuje  za formą opisową oceny, ponieważ obecna nie uwzględnia poziomu funkcjonowania ucznia w środowisku szkolnym, stosunku do innych uczniów, respektowania przez niego zasad współżycia społecznego, ogólnie przyjętych norm czy angażowania się w „życie szkoły”.

 

Oceny takie wskazywałyby na łatwość lub trudność w tworzeniu relacji, współdziałania, samodzielnej organizacji pracy czy stosunku do rówieśników, osób dorosłych, jak i obowiązków szkolnych – stwierdził poseł Matuszny w interpelacji.

Dodał przy tym, że taki sposób oceny byłby skuteczną formą oceniania wysiłku, osiągnięć edukacyjnych ucznia czy obszarów w rozwoju wymagających wsparcia. […]

 

Wiceminister Piontkowski nie podzielił tego zdania. Wskazał, że zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty oraz rozporządzenia w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych już obecnie ocenianie zachowania ucznia polega na rozpoznawaniu przez wychowawcę oddziału, nauczycieli oraz uczniów danego oddziału stopnia respektowania przez ucznia zasad współżycia społecznego i norm etycznych oraz obowiązków określonych w statucie szkoły. […]

 

Ponadto, zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty, wychowawca oddziału na początku każdego roku szkolnego informuje uczniów oraz ich rodziców o warunkach i sposobie oraz kryteriach oceniania zachowania, a także o warunkach i trybie otrzymania wyższej niż przewidywana rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania. […]

 

Wiceminister Piontkowski zwrócił też uwagę, że ocenianie osiągnięć edukacyjnych uczniów odbywa się w ramach oceniania wewnątrzszkolnego, które szczegółowo określa statut szkoły […].

 

 

 

Cały tekstOpisowa ocena zachowania ucznia w całym systemie edukacji? Jest stanowisko MEiN”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

*Zamierzaliśmy podać link do źródłowych dokumentów: interpelacji posła Kazimierza Matusznego i odpowiedzi na nią wiceministra Dariusza Piontkowskiego. Niestety, na stronie Sejmu, pod zakładką „Interpelacje” nie znaleźliśmy tych tekstów  –  zobacz TUTAJ

 



 

Oto obszerne fragmenty najnowszego posta, zamieszczonego przez Jarosława Pytlaka na jego blogu w sobotę 7 października 2023 r.:

 

 

Będzie krew, pot i łzy, ale warto!

 

Tym, co wielu ludzi najbardziej wciąga w internecie, są ostre wymiany zdań, wypływające ze skrajnie różnych poglądów. Szczególnie widać to na portalach społecznościowych, gdzie zabierając głos w jakiejś sprawie, zazwyczaj można napotkać w komentarzach odmienne opinie, czasem docinki, krytykę lub wręcz otwartą wrogość. Ta ostatnia dorobiła się nawet specjalnego określenia – hejt, najwyraźniej wielce użytecznego, bo błyskawicznie zadomowiło się w potocznej polszczyźnie.

 

Inspiracji do tego artykułu dostarczył mi pewien komentator, wypowiadający się czasem pod postami na fejsbukowym profilu NIE dla chaosu w szkole. To miejsce, w którym regularnie pojawiają się linki do materiałów krytycznych wobec obecnych władz oświatowych. Niewątpliwie moja bańka informacyjna, do której zaglądają czasem także goście o innych poglądach.

 

Osoba, o której mowa, raczej nie jest internetowym trollem. Jak pisze, ma 76 lat, i długą karierę nauczycielską za sobą. Zapewne szczerze uważa, że w NIE dla chaosu królują malkontenci, przesadzający w swojej krytyce edukacyjnej rzeczywistości, czasem więc pozwala sobie na ironię lub złośliwość. Jak na standardy internetu, dość łagodne. Komentarz, który mnie zainspirował, pojawił się pod postem o rozpaczliwej sytuacji kadrowej w warszawskich szkołach średnich i zabójczych dla jakości edukacji sposobach radzenia sobie z nimi:

 

Tak sobie rozmyślam jako dawny nauczyciel: czytam tutaj posty i w zasadzie WSZYSTKIE psioczą na obecnie rządzących. Czekam z niecierpliwością na wynik wyborów i trzymam kciuki za obecną opozycję, aby wygrała wybory. No i za rok zobaczymy czy nowi rządzący zaspokoją Was i przestaniecie wreszcie narzekać.

 

Cóż, chociaż „trzymanie kciuków” wydaje się tutaj raczej figurą retoryczną, to i tak mnie wzruszyło, a tym bardziej uśmiechnięta buźka, jaką autor zakończył swój komentarz. Ja też trzymam kciuki za zwycięstwo opozycji w wyborach, a nawet zamierzam osobiście oddać głos w tej intencji. Ale chciałbym zatrzymać się nad trącącym ironią stwierdzeniem o „zaspokojeniu nas przez nowych rządzących”. Otóż bez czekania cały rok mogę w tym miejscu zapewnić, że na pewno nie zostaną zaspokojone wszystkie oczekiwania sympatyków NIE dla chaosu, i narzekania też nie ucichną. Od postępowania nowych władz zależeć będzie jedynie ich natężenie.

 

Na pewno możliwe jest doraźne poprawienie sytuacji na kilku odcinkach. Na przykład, podwyżka nauczycielskich wynagrodzeń, wymiana ekipy Czarnka w ministerstwie na ludzi przejawiających szacunek i empatię wobec pracowników oświaty, czy zinwentaryzowanie najbardziej palących problemów systemu i zaprezentowanie planu ich rozwiązywania. To będzie bardzo dużo, choć i tak zbyt mało w stosunku do ogromu oczekiwań. Tym bardziej, że zarówno z przyczyn obiektywnych, jak z powodu błędów i zaniechań ostatnich lat, przejawy kryzysu polskiej edukacji są wielorakie i sięgają bardzo głęboko. Jest wielce prawdopodobne zatem, że nasza frustracja za rok nadal będzie duża, a media społecznościowe pełne utyskiwań. Czy to znaczy jednak, że póki co, mamy ze spokojem i pokorą obserwować dewastujące działania władz?! Nawet jeśli, poza dawaniem upustu emocjom, chwilowo jesteśmy bezsilni?!

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiejszy felieton nie będzie miał jednego tematu, ani nawet dwu. Będzie to zapis „strumienia mojej świadomości” – w pierwszym znaczeniu tego określenia. Pierwszą niech będzie moja refleksja, zrodzona podczas oglądania transmisji z „Marszu miliona serc”. I nie dotyczy ona przemówień polityków, analizowania o czym mówili, a czego mi w tych wystąpieniach zabrakło, nie wspomnienia widoków owej ludzkiej rzeki, jaką pokazywano w  ujęciach „z lotu ptaka”,  a wspomnienia mini wywiadów z „szeregowymi” uczestniczkami i uczestnikami owego marszu. Szczególnie wzruszały mnie wypowiedzi ludzi, którzy aby tam maszerować przejechali setki kilometrów, którzy zwierzali się reporterom z tego co było powodem, że na taką wyprawę się zdecydowali. A często byli to ludzie w wieku, który usprawiedliwiałby ich pozostanie w domu…

 

Z każdym razem gdy takiej rozmowy słuchałem, pojawiały się wyrzuty sumienia: Patrz, ty także powinieneś tam maszerować. Wszak jesteś zwolennikiem odsunięcie PiS-u od władzy. Ale po chwili odzywał się głos rozsądku, który kazał mi wyobrazić sobie ponad pięciogodzinny pobyt  na nogach, w tłumie, bez możliwości odpoczynku dla mego kręgosłupa i stawów kolanowych, z problematyczną szansą na załatwianie potrzeb fizjologicznych…  A to przekracza możliwości mojego schorowanego organizmu.

 

I dlatego jedyne co mogłem zrobić, to zamanifestować na OE moją wirtualną obecność na warszawskich ulicach, a po kilku godzinach także mini fotorelacji i apelu, zawartego w jej tytule: Niechaj ten dzień zostanie w naszej pamięci – przynajmniej do piętnastego”.

 

Wspominając niedzielę sprzed tygodnia nie mogę nie pamiętać o tym, co będzie w niedzielę piętnastego października. I muszę się tu przyznać, że czytając kolejne publikowane wyniki sondaży poparcia dla poszczególnych komitetów wyborczych nie potrafię być spokojny. Ta świadomość, że podawane tam  procentowe wskaźniki poparcia mogą  zawierać „2% błędu statystycznego”, że wielu zwolenników PiS może krępować się deklarowania ankietującym swojego poparcie dla tej partii,  że… , że może powtórzyć się sytuacja jak z wieczoru wyborczego w Słowacji – boję się, że możliwa jest trzecia kadencja rządów partii Kaczyńskiego.

 

I co wtedy będzie z edukacją, jak bardzo pogłębi się ingerencja rządzących w system szkolny, w programy nauczania, w status zawodowy nauczyciela, ale i w poziom wynagrodzeń nauczycielskich? A co będzie z ruchem eduzmieniaczy, „Budzących się szkół”?

 

Jak to mówią – „strach się bać”!

 

Kolejną zadrą w moim samopoczuciu jest fakt, iż  już trzeci raz nie uczestniczyłem w Kongresie zarządzania oświatą, organizowanym od 2019 roku  w Zakopanem. Jako były dyrektor poradni i szkoły jestem od pierwszego tego kongresu, który odbył się w 2006 roku w Łodzi, nie tylko emocjonalnie związany z tą formą spotkań kadry kierowniczej oświaty.  Oczywiście nie mogąc  tam być (z tych samych powodów, z których nie byłem na „Marszu miliona serc”) śledzę ich przebieg  i tyle ile udaje mi się uzyskać informacji o ich przebiegu – relacjonuję ich przebieg na stronie OE.

 

Ale to nie to samo…

 

To dodatkowo wywołuje u mnie poczucie wykluczenia z fizycznego  uczestnictwa w wydarzeniach społecznych i edukacyjnych. Trudno mi się z tym pogodzić.

 

Ale będę musiał. Bo z każdym miesiącem i rokiem będę coraz mniej sprawny…

 

Na zakończenie coś, co mnie nastroiło optymistycznie. Otóż w piątek otrzymałem za pośrednictwem mesendżera  taką wiadomość:

 

 

A poniżej jeszcze tekst:

 

Serdecznie zapraszam w imieniu swoim i całej społeczności szkolnej. Będzie nam bardzo miło Pana gościć po wielu, wielu latach nieobecności w naszej placówce. Z wyrazami szacunku. Iwona Sosnowska

 

Pani Iwona Sosnowska jest długoletnią dyrektorką tej szkoły, z którą „w realu” poznaliśmy się kilkanaście lat temu, kiedy prowadziłem, nieistniejącą od 2013 roku internetową  „Gazetę Edukacyjną” i odwiedziłem tę szkołę, prezentując jej dorobek i metody pracy z uczniami.

 

Zaś drugie nazwisko w tym zaproszeniu – Bartłomiej Rosiak – nie powinno być obce dla „starych” czytelników OE. Ostatni materiał zamieszczony na OE z 2 listopada ub. roku, którego był on bohaterem nosił tytuł „O tym jak Bartek Rosiak uczy polskiego w Szkole Podstawowej nr 182 w Łodzi. Ale to nie jedyna informacja o tym młodym pasjonacie nauczycielskiej profesji – jeszcze jako uczeń był w orbicie mojego zainteresowania –  przykładowo: 3 grudnia 2018 roku informowałem o jego wystąpieniu  jako posła na Sejm Dzieci i Młodzieży:„Członek Rady Dzieci i Młodzieży krytycznie o ostatniej konferencji minister Zalewskiej”  

 

Ale zarówno z Panię Dyrektor, jaki z Bartkiem Rosiakiem, jesteśmy „znajomymi z fejsbuka„.

 

Oczywiście – zadeklarowałem Pani Dyrektor moją obecność na piątkowym wydarzeniu.

 

Dlaczego o tym napisałem? Bo taka „mała rzecz” jaką jest zaproszenia na to lokalne i kameralne wydarzenie, mnie – popadającego  powoli w stan subiektywnie odczuwanego zapomnienia  – „jednak cieszy”.

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



 

SOS dla edukacji

 

Reprezentująca Sieć Organizacji Społecznych (SOS) Karolina Prus-Wirzbicka przesłała projekt pod nazwą „SOS dla Edukacji„. Otrzymujemy kolejny materiał do analiz, dyskusji i korekt, który powstał w środowisku ponad czterdziestu organizacji działających na rzecz zmian w oświacie publicznej III Rzeczpospolitej. […]

 

W ubiegłym roku zaproszono środowisko akademickie do oceny Obywatelskiego Paktu dla Edukacji. Następnie w styczniu 2023 roku odbył się Szczyt dla Edukacji w Centrum Nauki Kopernik, w trakcie którego wypracowano ponad 100 rozwiązań dla edukacji. Uwzględniały one idee Paktu. Na podstawie zawartych tam rekomendacji powstało 10 propozycji na 100 dni – które zostały przyjęte przez wszystkie demokratyczne partie polityczne. Świadczy to o uwzględnieniu przez ich liderów efektów środowiskowych debat w kampanii wyborczej.

 

Oddolny ruch nauczycielki promuje i upowszechnia dobre praktyki w edukacji uwzględniając w swoich propozycjach potrzebę zmian w wymiarze systemowym, ale również rozwiązania dla samorządów terytorialnych i szkół. W kolejnym opracowaniu dzieli się wiedzą i doświadczeniami, które uzyskano dzięki współpracy ze szkołami, przedszkolami, ich nauczycielami oraz dyrektorami, a także z instytucjami kształcenia nauczycieli i ich doskonalenia zawodowego.

 

Jak pisze Karolina Prus-Wirzbicka: „Sprawdzamy, co nie działa, czego brakuje i co trzeba zmienić, a co warto rozwijać. Zamierzamy doprowadzić do tego, żeby polski system  edukacji potrafił celnie rozpoznawać i zaspokajać prawdziwe potrzeby młodych ludzi i odpowiadać na wyzwania, jakie niesie ze sobą XXI wiek„.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

Całe opracowanieMapa Drogowa dla Edukacji”  –  TUTAJ