Kontynuując wątek rozpoczęty w poniedziałek 6 listopada 2023 r. materiałem, zatytułowanym Zaproszenie na konferencję ‘Co ze zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży?’ ”, a kontynuowanym w niedzielnym felietonie  „O nosicielkach mikrofonów i nakładaniu się zakresów działania placówek”, uznaliśmy, że jest naszym obowiązkiem na własne oczy zobaczyć, zarejestrować i przekazać naszym czytelniczkom i czytelnikom informację o realizacji tej inicjatywy. Oto krótka relacja – jedynie z jej pierwszej części, i to (z przyczyn ograniczeń zdrowotnych reportera) już po godzinie od rozpoczęcia (z opóźnieniem) tej konferencji:

 

Pierwszym, pozytywnym zaskoczeniem była informacja uzyskana od osób prowadzących rejestrację osób  przybywających na konferencje, że na sali jest ponad 200 osób, że oprócz tych które swój udzial zgłosiły wcześnie przybyło wiele osób wcześniej nie zapisanych – co spowodowało owe opóźnienie. Dowiedzieliśmy się także, ze uczestniczki i uczestnicy to nie tylko osoby pracujące w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, ale także pedagodzy i psycholodzy szkolni oraz nauczyciele ze szkół wszystkich typów. A także wychowawcy młodzieżowych ośrodków wychowawczych, kuratorów dla nieletnich, a także sędziów sądów rodzinnych i nieletnich – nie tylko z Łodzi, ale także z terenu woj. łódzkiego.

 

 

Oto widok, jaki nasz reporter zarejestrował wchodząc do Sali konferencyjnej Instytutu Europejskiego w Łodzi

 

 

 

Właśnie dobiegał końca pierwszy wykład pani dr n. med. Aleksandry Lewandowskiej n.t. „Wyzwania psychiatrii wieku rozwojowego a kondycja psychiczna dzieci i młodzieży”.

 

 

 

 

Drugim był wykład Joanny Sas-Gust na temat „Depresja Dzieci i młodzieży”. Prelegentka jest m. in. wiceprezeską Fundacji „Słonie na Balkonie”.

 

 

 

Jako ostatnia przed planowaną przerwą wystąpiła pani Beata Waszczykowska  z tematem „Trzy obszary wpływów – ciało, oddech, umysł – w ujęciu praktyki jogi. Wsparcie i regulacja zaburzeń psychicznych”

 

 

 

 

Po krótkim wprowadzeniu pani Waszczykowska zaproponowała „gimnastykę śródlekcyjną – w wersji konferencyjnej i poprosiła aby wszyscy powstali i wykonywali pokazywane przez nią ćwiczenia.

 

 

Po ogłoszeniu – zgodnie z programem konferencji – przerwy, reporter OE opuścił Instytut Europejski z przekonaniem, że kolejne punkty programu konferencji odbędą się bez zakłóceń i na tym samym, wysokim poziomie merytorycznym.

 

 

 

 

Tekst i zdjęcia

Wodzisław Kuzitowicz

 



Dzisiaj (15 listopada 2023 r.) proponujemy – nie po raz pierwszy – lekturę tekstu, zamieszczonego w miniony poniedziałek przez Danutę Sternę na jej blogu:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

                                                              Uczniowie na pokładzie

 

Nadeszły czasy, gdy nie można traktować uczniów jedynie jako odbiorców procesu nauczania, konieczne jest włączenie ich w ten proces. W tym wpisie – jak to można robić?

 

Ocenianie kształtujące promuje partnerstwo w nauczaniu i uczeniu się, dlatego proponowane pomysły wpisze w strukturę pięciu strategii oceniania kształtującego.

 

I .Określanie i wyjaśnianie uczniom celów uczenia się i kryteriów sukcesu.

 

>Włączenie uczniów w określanie celów uczenia się i kryteriów sukcesu.

 

Wszyscy jesteśmy przekonani o tym, że ważne jest, aby wiedzieć jaki jest cel i jak możemy się przekonać, czy cel osiągnęliśmy (kryteria sukcesu). Ale jeszcze lepiej, o ile jest to możliwe, określić cel i kryteria razem z uczniami. Określaniu celu może służyć zapytanie uczniów – co chcieliby na dany temat wiedzieć, a określaniu wspólnemu kryteriów sukcesu może pomoc technika pracy wzorcowej. Polega ona na tym, że nauczyciel pokazuje uczniom dobrze wykonaną pracę i pyta dlaczego ona jest dobra, wtedy uczniowie określają kryteria dobrej pracy.

 

Wspólnie określone cele i kryteria angażują uczniów i zwiększają nadzieję, na efektywniejsze spełnienia przez nich kryteriów.

 

>Dbanie o refleksję uczniowską – czego się nauczyliśmy, czy osiągnęliśmy zakładany cel.

 

Bez refleksji nie ma uczenia się. To właśnie podejmując refleksję, uczeń uczy się głębiej, a nie tylko zapamiętuje fakty. Nigdy nie jest szkoda czasu na refleksję. Warto urozmaicić uczniowską refleksję, zdając uczniom na koniec lekcji różne pytania. Grupa nauczycieli tak zwanych Okejek stworzyła pomoc dydaktyczną – pudełko refleksji, które proponuje wiele sposobów na aktywowanie refleksji uczniowskiej.

 

1.Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą.

 

>Zadawanie przez uczniów pytań

 

Przede wszystkim umożliwienie i wręcz zachęcanie uczniów do  zadawania pytań. Dzięki nim nauczyciel może zorientować się, jak przebiega proces uczenia się uczniów i wprowadzić do nauczania pożądane zmiany.

 

Pozyskiwanie informacji zwrotnej od uczniów i dostosowywanie do niej nauczania jest sednem oceniania kształtującego. Właśnie poprzez zadawanie pytań przez uczniów i uczniom, taką informację można uzyskać.

 

Pytanie uczniów o opinię

 

Nauczyciel może uzyskać wiele informacji pytając uczniów, jak chcieliby być nauczani. Jacek Strzemieczny na Studiach Podyplomowych Liderów Oświaty proponował nauczycielom zadanie dwóch pytań uczniom:

 

-Co z tego co robię, pomaga Ci się uczyć?

 

-Co mógłbym robić inaczej?

 

Pytania „sprawdziły się” i nauczyciele otrzymali pomocne im w nauczaniu odpowiedzi.

 

>Więcej słuchania niż mówienia

 

Podczas tradycyjnej lekcji znacznie więcej mówi nauczyciel niż uczniowie. Warto dać  się wypowiedzieć uczniom. Szczególnie warto poznać ich opinie, co już na dany temat wiedzą. Dzięki temu nauczyciel może zorientować się, co już uczniowie znają i potrafią i zacząć nauczanie w odpowiednim miejscu oraz tak zorganizować nauczanie, aby uczniowie uczyli się od siebie nawzajem. Uczniowie uczą się wiele od siebie wzajemnie, niektórzy uważają, że więcej niż od nauczyciela.

 

Stosowanie technik pozyskiwania od uczniów odpowiedzi

 

Na techniki proponowane przez ocenianie kształtujące składają się:  zadawanie pytań otwartych, polecenie określenia odpowiedzi w parach, przeznaczenie czasu na zastanowienie się nad odpowiedzią, losowanie uczniów do udzielenia odpowiedzi, wykorzystywanie błędnych odpowiedzi uczniów.  Wprowadzane jako zwyczaj do nauczania pomagają uczniom zaangażować się w proces uczenia się.

 

Dla mnie szczególnie ważne jest pozyskiwanie odpowiedzi w parach (pozwala uczniom przedyskutować temat z partnerem uczyć się wzajemnie od siebie)  oraz losowanie do odpowiedzi, to powoduje że wszyscy uczniowie muszą być przygotowani do jej udzielenia.

 

III. Udzielanie uczniom takiej informacji zwrotnej, która przyczyni się do ich widocznych postępów.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj (14 listopada 2023 r.) „Portal Samorządowy – Portal dla Edukacji” zamieści tekst Bogdana Bugdalskiego, informujący o już całkowicie zapomnianej inicjatywie, aby nauczyciela – wzorem lekarzy  – mieli samorząd zawodowy.  Oto fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji – podkreślenia i pogrubienia czcionki fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

 

 

Nauczyciele powinni mieć swój samorząd? Pomysł dzieli związkowców

 

Niezależny Związek Zawodowy Oświata Polska opublikował list*, w którym m.in. zachęca rząd koalicji partii opozycyjnych do powołania samorządu zawodowego nauczycieli. Wygląda jednak na to, że na poparcie innych związków zawodowych nie ma co liczyć.

[…]

 

Jako grupa zawodowa potrzebujemy reprezentującego nas organu, niezależnego od wpływów partyjnych, a jednocześnie mającego umocowanie prawne, które pozwoli na bezpośrednie oddziaływanie na politykę oświatową państwa – napisali m.in. związkowcy z Niezależnego Związku Zawodowego Oświata Polska w liście do partii tworzących przyszły rząd. […]

 

Pomysł nie jest nowy. Według Sławomira Wittkowicza, przewodniczącego Wolnego Związku Zawodowego „Forum – Oświata”, do dyskusji wprowadziła go jeszcze w 1990 r. solidarność oświatowa. Jak podkreśla prof. Bogusław Śliwerski, projekt ustawy powołującej samorząd zawodowy nauczycieli leży w zamrażarce sejmowej od 1997 r. Jego zdaniem powołanie samorządu spowoduje, że „to izba nauczycielska będzie określać, kto może być w tym zawodzie, a kto nie, w jakim zakresie trzeba nauczycieli szkolić, doskonalić itd. A związki zawodowe niech walczą o wysokość płac, warunki socjalne pracy, BHP i tak dalej”.Pozwoliłoby też całkowicie zlikwidować instytucję kuratora oświaty, bo to nauczyciele powinni kontrolować jakość swojej pracy. […]

 

Tego entu zjazmu nie podziela Sławomir Wittkowicz. Jego zdaniem ustanowienie samorządu nauczycielskiego nic nie da, a tylko uderzy w związki zawodowe. Nie spodziewa się, żeby ten projekt uzyskał jakieś szersze poparcie.

 

Moim zdaniem ten projekt zabetonuje cały system. Bo kto będzie decydował o nadawaniu uprawnień nauczycielskich – uczelnia, samorząd? Samorząd będzie nadawał uprawnienia nauczycielom, będzie robił teraz egzaminy. Będzie wyrażał zgodę na to, czy osoba bez kwalifikacji może być zatrudniona i na jakich warunkach? To jest taki sam humbug, jak bon oświatowy. Dla kogoś, kto nie wie, jak jest uregulowana oświata, to hasło może być nośne. Natomiast jeżeli zagłębimy się chociażby w zakres działań tego samorządu, to już jest więcej pytań niż odpowiedzi. Z całą pewnością będziemy przeciwni temu rozwiązaniu – podkreśla. Wątpi, żeby funkcjonowanie izby nauczycielskiej miało realny wpływ na uwolnienie szkoły od nacisków politycznych, poprawę funkcjonowania oświaty czy sposób wynagradzania nauczycieli. […]

 

Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, również mówi bez ogródek:Jesteśmy jako związek przeciw takiemu rozwiązaniu, bo nie widzimy korzyści, jakie miałoby to przynieść nauczycielowi – stwierdza.

 

Jej zdaniem samorządu nauczycielskiego nie da się stworzyć na wzór innych samorządów zawodowych, bo – po pierwsze – przynależność do samorządu zawodowego byłaby obowiązkowa, czego na pewno nauczyciele by nie chcieli, a po drugie struktura organizacyjna takiej korporacji musiałaby mieć monstrualne rozmiary, żeby nadzorować pracę nauczycieli w małych miejscowościach czy gminach. Bo nauczycieli jest po prostu za dużo. […]

 

O realnym wpływie na politykę edukacyjną rządu też nie chce rozmawiać. – Wszystko i tak zależy od tego, czy dialog społeczny w Polsce z partnerami społecznymi będzie na właściwym poziomie, czy nie. A on nigdy nie był na właściwym poziomie, a w ostatnich 8 latach wynosił 0. I czy to będzie izba nauczycielska, czy inna organizacja, to będzie miała taką samą siłę przebicia – kwituje. […]

 

Nieco bardziej otwarte podejście do kwestii powołania samorządu zawodu nauczycielskiego reprezentuje Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.  Jego zdaniem dyskusję na ten temat należałoby przede wszystkim zacząć od szczegółowego określenia, czym taki samorząd miałby się zajmować, bo jego istnienie całkowicie zmieniłoby obecny ustrój oświaty.

 

Jestem trochę sceptyczny wobec idei tworzenia samorządu nauczycieli. Ale problem rzeczywiście jest, bo po pierwsze – o czym się zresztą mówi – trzeba w końcu zdefiniować, kim w ogóle jest nauczyciel, bo tu nie ma jasności. No i po drugie, jak ten nauczyciel ma być ustawiony w systemie edukacji. Czy rzeczywiście ma być to nauczyciel, który podlega samorządowi wewnętrznemu, czy ma być to funkcjonariusz publiczny, czy też urzędnik państwowy? No więc tu wracamy właściwie do punktu wyjścia, do dyskusji o tym, jak ma być zbudowany system oświaty, bo nie da się jednego elementu wyjąć i o nim rozmawiać. Trzeba się zastanowić nad całym systemem – mówi. […]

 

 

 

Cały tekst : „Nauczyciele powinni mieć swój samorząd? Pomysł dzieli związkowców”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

*Mimo usilnych poszukiwaniach :w sieci” nie udało się nam odnaleźć treści tego listu. [WK]

 



 

Abyście nie zawęzili się jedynie do myślenia o edukacji wyłącznie w kategoriach polityki, proponujemy na dzisiejszą przedpołudniową lekturę krótki tekst, jaki wczoraj (13 listopada 2023 r.) zamieścił na swoim Fb profilu Borys Bińkowski:

 

 

Czy wiecie, że olbrzymie wysiłki przeznaczane na edukację lub szerzej – na wychowanie mają bardzo małe znaczenie dla „efektu końcowego” jakim jest „młody człowiek” zaraz po szkole?

 

   Schemat jest taki:

 

1.w naszym DNA jest zapisany nasz potencjał,

 

2.może on być osłabiony czynnikami środowiskowymi (np. obecnością alkoholu w życiu płodowym lub tzw. zimnym chowem),

 

3.może on być wzmocniony celowymi zabiegami wychowawczymi lub edukacyjnymi.

 

Ale:

 

1.wpływ DNA na nasze cechy i kompetencje ocenia się na ok 50%, na inteligencję nawet 50-70%.

 

2.czynniki środowiskowe stanowią mniej więcej 1/3 wpływu (choć występuje tu duża różnorodność jednostkowa),

 

3.zabiegi celowe wychowawcze i edukacyjne stanowią resztę – ok. 10-15%.

 

 

Co do wpływu samej szkoły – trudno tu o badania, bo musielibyśmy mieć grupę kontrolną, której nie wysłalibyśmy do szkoły, ale moja intuicja oparta na latach doświadczeń podpowiada, że szkoła może wpłynąć zaledwie na 5-10% tego kim się staną młodzi ludzie. Raczej oceniam to na 5% lub mniej.

 

Młodzi ludzie ciekawi świta, będą się rozwijać niezależnie od tego, czy szkoła będzie im w tym przeszkadzać czy pomagać, a ci, którzy będą zainteresowani wyłącznie imprezami… no cóż, w tym szkoła też im nie zaszkodzi.

 

Do źródeł tych dość kontrowersyjnych twierdzeń odsyłam do znakomitej książki Roberta Plomina „Matryca”.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/borys.binkowski.9/

 



Użyty w tytule przymiotnik „nasz” jest uprawniony z przynajmniej dwu powodów: po pierwsze –  bo jest  to poseł, który jest jednym z nas – jest czynnym nauczycielem, który ma za sobą doświadczenie kierowania – jako dyrektor – szkołą, po drugie – bo redaktor OE oddał na niego swój głos w dniu wyborów, 15 października.

 

 

 

 

Pragniemy, choć w tej skromnej formie (zdjęcia pochodzą z Fb Pana Posła), zapisać w archiwum naszego Obserwatorium ten dzień, w którym Pan Poseł Marcin Józefaciuk zasiadł dzisiaj po raz pierwszy w Sejmie i złożył ślubowanie:

 

Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.”

 

Redakcja „Obserwatorium Edukacji” życzy Panu Posłowi szybkiego zaadoptowaniu się do nowej roli i jak największej aktywności w pracach, nie tylko podczas posiedzeń plenarnych, na rzecz naprawy polskiej edukacji.

 

Ze swej strony deklarujemy, że będziemy na bieżąco informować nasze czytelniczki i czytelników o Jego aktywności i wystąpieniach z mównicy sejmowej oraz podczas posiedzeń Sejmowej Komisji Edukacji. [WK]



 

 

Dzisiaj (13 listopada 2023 r.) „Portal Samorządowy – Portal dla Edukacji” zamieścił tekst, w którym podjęty został problem różnych punktów widzenia na stopień ingerencji szkoły na zachowanie uczniów, poprzez różne na ten temat zapisy w ich statutach. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Uczeń poza szkołą wciąż jest pod jej kontrolą. I tu pojawia się problem

 

[…]

 

Szkoły określają to w swoich statutach i pod tym względem mają pełną autonomię. Jest statut, na jego podstawie jest regulamin, rodzice i uczniowie są powiadamiani, jakie obowiązują kryteria i na tej podstawie powstaje ocenatłumaczy prezes katowickiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) Jerzy Szmajda. 

 

W ocenia naszego stowarzyszenia tutaj mówimy przede wszystkim o wycieczkach i innych wyjściach pozaszkolnych, które są organizowane przez szkołęprzekonuje wiceprezes Stowarzyszenia Umarłych Statutów Daniel Sjargi.

 

Na zapisy szkolnych statutów, które ingerują nie tylko w zachowanie uczniów poza szkołą, ale także w ich wygląd, uwagę zwrócił rzecznik praw obywatelskich (RPO), który prosił kuratoria oświaty, aby ustosunkowały się, czy to aby nie nadmierna ingerencja w wolność uczniów.

 

Uczniowie na swoich profilach w mediach społecznościowych używają wulgarnych lub obraźliwych wyrazów czy zwrotów? Zachowują się w sposób niezgodny ze statutem szkoły po lekcjach albo zostali zauważeni nietrzeźwi poza szkołą? To tylko niektóre z sytuacji, jakie mogą negatywnie odbić się na ich ocenie z zachowania. Choć wiele osób jest przekonana, że ocena zachowania ucznia ogranicza się tylko do jego postawy na terenie szkoły, wpływ na nią ma także to, co robią poza jej murami.

 

Rozporządzenie ministra edukacji narodowej z dnia 22 lutego 2019 r. w § 11. mówi wprost:

„Śródroczna i roczna ocena klasyfikacyjna zachowania uwzględnia następujące podstawowe obszary: wywiązywanie się z obowiązków ucznia, postępowanie zgodne z dobrem społeczności szkolnej, dbałość o honor i tradycje szkoły, dbałość o piękno mowy ojczystej, dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz innych osób, godne, kulturalne zachowanie się w szkole i poza nią, okazywanie szacunku innym osobom”. […]

 

Szkoły określają to w swoich statutach i pod tym względem mają pełną autonomię. Jest statut, na jego podstawie jest regulamin, rodzice i uczniowie są powiadamiani, jakie obowiązują kryteria i na tej podstawie powstaje ocenatłumaczy prezes katowickiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego Jerzy Szmajda.

 

– Nie ma wątpliwości, że uczeń może być oceniony na gruncie zachowania w związku ze zdarzeniami występującymi poza terenem szkoły, które mają związek ze szkołą. Może być to chociażby zachowanie naruszające przepisy statutu szkoły w trakcie wycieczki szkolnej lub akty agresji wobec innego członka społeczności szkolnej po zakończeniu zajęć lekcyjnych. Szkoła powinna w takich sytuacjach reagować. Nie trzeba jednak każdorazowo stosować kar statutowych lub grozić niższą oceną z zachowania. Warto w pierwszej kolejności przeprowadzić rozmowę z uczniem i zastosować odpowiednie metody pedagogiczne – zwraca uwagę Daniel Sjargi, wiceprezes Stowarzyszenia Umarłych Statutów.

 

– W odniesieniu do sytuacji, które nie mają bezpośredniego związku ze szkołą, prezentowane są różne propozycje interpretacji przepisów prawa. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie oceniania, ocena zachowania uwzględnia m.in. „godne, kulturalne zachowanie się w szkole i poza nią”. Wiele osób wyraża zatem pogląd, że możliwe jest wyciąganie konsekwencji za naruszenie ogólnie pojętych zasad współżycia społecznego. Niestety, w praktyce szkolnej prowadzi on zazwyczaj do wielu nadużyć – dodaje Sjargi. [….]

 

Na zapisy szkolnych statutów, które ingerują nie tylko w zachowanie uczniów poza szkołą, ale także w ich wygląd, uwagę zwrócił rzecznik praw obywatelskich, który prosił kuratoria oświaty, aby ustosunkowały się, czy to aby nie nadmierna ingerencja w wolność uczniów.

 

Naruszanie statutu szkoły łączy się z takimi karami, jak nagana lub przyznanie punktów ujemnych z zachowania. Aby jednak kary spełniały cele wychowawcze, powinny być powiązane z nagannością czynu. Nie mogą być jedynie prostą reakcją na zjawiska, które z różnych powodów nie odpowiadają dorosłym. Zakazując określonego zachowania uczniowi lub uczennicy na terenie szkoły, nauczyciele powinni móc wykazać, na czym polega jego szkodliwość” – zwrócił uwagę RPO. […]

 

 

 

Cały tekstUczeń poza szkołą wciąż jest pod jej kontrolą. I tu pojawia się problem”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



10 listopada warszawski dodatek „Gazety Wyborczej” poinformował:

 

 

Foto: Kuba Etys/Agencja Wyborcza[www.warszawa.wyborcza.pl/warszawa/]

 

 

Akcja z miotłami pod gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki to inicjatywa największej w Polsce Szkoły w Chmurze, która skupia uczniów uczących się w domach. Jedno z rozwiązań do wymiecenia to finansowanie edukacji domowej. 10 listopada to ostatni dzień konsultacji projektu rozporządzenia w tej sprawie.

 

Pod gmach MEiN w al. Szucha przyszło ok. 40 osób, głównie ze środowiska Szkoły w Chmurze. Byli też przedstawiciele inicjatywy SOS dla Edukacji, Amnesty International, Fundacji Edukacji Domowej oraz Stowarzyszenia dO!PAmina Lab i Frontu Uczniowskiego.[…]

 

Foto: Kuba Etys/Agencja Wyborcza[www.warszawa.wyborcza.pl/warszawa/]

 

I faktycznie w ruch poszły mioty. – Są do wymiatania złe rozwiązania i złe pomysły na polską szkołę – przekazują organizatorzy happeningu. – Sytuacja w obszarze edukacji wymaga pilnej interwencji posłów, którzy w tej kadencji zbiorą się po raz pierwszy w najbliższy poniedziałek. […]

 

 

 

Cały tekst „Uczniowie Szkoły w Chmurze z miotłami pod ministerstwem Czarnka. Wymiatali złe pomysły na szkołę”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.warszawa.wyborcza.pl/warszawa/

 

 

 

Dzień później prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu post o takiej treści:

 

Uczniowie pomylili adresata swoich postulatów

 

Przed gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki zorganizowany został happaning przez uczniów SZKOŁY W CHMURZE oraz innych organizacji pozarządowych ale powiązanych ze szkolnictwem niepublicznym – jak podaje GazetaWyborcza. Mieli ze sobą miotły, którymi postanowili wymieść złe pomysły na szkołę.

 

Nie rozumiem sensu tego happaningu, a przede wszystkim jego adresata, skoro przedłożona w ramach tej akcji wizja szkoły wskazywała na to, jaką powinna być ich szkoła. Tym samym zaprotestowali przeciwko tym, którym ich rodzice płacą za edukację, bo przecież „Szkoła w chmurze” jest „szkołą” prywatną. Jak rozumiem nie podoba im się to, że ich szkoła nie jest:

 

1.Szkołą wszechstronnego rozwoju.

2.Szkołą tworzoną ze stroną społeczną.

3.Szkołą praw człowieka.

4.Szkołą jako miejscem swobodnego uczenia się, a nie nauczania.

5.Szkołą równego finansowania.

 

Z treści artykułu dość niefortunnie napisanego przez A. Zubik wynika, że tak naprawdę to podmiot prowadzący tę niepubliczną placówkę chce zwiększenia dotacji, by rodzice mogli więcej zyskać (w sensie edukacyjnym i finansowym).  Gdyby bowiem resort zwiększył dotacje dla szkół niepublicznych, to zapewne (?) czesne byłoby niższe.

 

No więc, drodzy uczniowie, musicie z tymi miotłami zgłosić się w chmurze do tych, którym wasi rodzice opłacają waszą (auto-)edukację. Nie ma innego wyjścia. Pomylił się Wam adresat. Ministerstwo nie odpowiada za prywatne placówki oświatowe. Co najwyżej je nadzoruje – i to kiepsko – oraz dofinansowuje ich działalność. Prowadzący takie inicjatywy pobierają od rodziców uczniów czesne. Jak są z tego niezadowoleni, to niech z miotłą lecą w chmurę.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 



Po tym jak napisałem wczorajszy esej okolicznościowy jestem dziś bardziej w stadium regeneracji sił twórczych, niż erupcji kolejnych gejzerów błyskotliwych przemyśleń. Co nie zmienia faktu, że mam „poczucie obowiązku” – jak się czytelniczki i czytelników przyzwyczaiło do niedzielnych felietonów, nie można ich zawieść.

 

Jeśli spodziewacie się, iż rzucę się łapczywie do komentowania ogłoszonej w piątek „Umowy koalicyjnej” jaką podpisało pięciu panów w imieniu trzech komitetów wyborczych, które wspólnie uzyskały 246 głosów, co pozwala im planować przejęcie władzy, nie tyle całej umowy, ile tych jej pięciu punktów, które już wcześniej wyselekcjonowałem w dniu ich opublikowania, to jesteście w błędzie. Nie uważam za właściwe, aby emeryt oświatowy z osiemnastoletnim stażem zabierał w tej sprawie głos. Niechaj czynią to ci, którzy są aktualnie zaangażowani w szkolnictwo, są jego aktywnym podmiotem, bądź mają kompetencje innego rodzaju do opiniowania propozycji zawartych dla edukacji w owym dokumencie.

 

Ja – nie okrywam, że z pewną złośliwością – zwrócę jedynie Waszą uwagę na wizualny komunikat, jaki popłynął z transmitowanego w telewizjach przebiegu owego wydarzenia. Otóż uderzył mnie tam obraz pięciu facetów, strojących swe „liderskie piórka” za mikrofonami, a chwilę później obserwowałem jak owe mikrofony są w pośpiechu przenoszone (symetrycznie  – na lewą i prawą stronę) przez . . . wyłącznie kobiety.

 

Źródło: https://www.youtube.com

 

 

I to wszystko miało miejsce na wspólnej imprezie partii, które wielokrotnie głosiły, iż będą dbały o parytety kobiet i mężczyzn we władzach, w rządzie, że będą stały na straży równouprawnienia kobiet…

 

x          x          x

 

Na tematy, którymi mogły mnie zainspirować inne wydarzenia minionego tygodnia także nie mam chęci wypowiadania swoich opinii i komentarzy. Dlaczego? Bo nie muszę – sam jestem sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

 

Czy to znaczy, że na tym zakończę ten felieton?  No nie, nie ma tak dobrze…

 

Otóż jest jeden problem, który nie daje mi spokoju od dnia, w którym poznałem program konferencji na temat „Co ze zdrowiem dzieci i młodzieży, przygotowanej przez Specjalistyczną Poradnię Doradztwa Zawodowego i dla Dzieci z Wadami Rozwojowymi w Łodzi na temat „Co ze zdrowiem dzieci i młodzieży”. Na pierwszy rzut mojego oka (kogoś, kto jest nie tylko twórcą tej nazwy, ale i autorem jej pierwszego statutu) wydało mi się, że ta problematyka niebardzo mieści się w zakresie działania tej placówki, zarysowanego jej nazwą. No, bo z problemami  zdrowia psychicznego tej kategorii mieszkańców Łodzi na co dzień radzą sobie (lub nie) poradnie psychologiczno-pedagogicze, dawniej nazywane dzielnicowymi, dziś noszące w nazwie jedynie cyfry – od 1 do 6, oraz dwie których nazwa określa przedmiot ich zainteresowań: Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Młodzieży i Specjalistyczna Poradnia Wspierania Rozwoju i Terapii.

 

Już czytając program tej konferencji pomyślałem, że powinni w niej uczestniczyć wszyscy pedagodzy i psycholodzy szkolni z łódzkich szkół – z obu poziomów edukacji. I po chwili przyszła mi myśl druga: wszak wszyscy oni mają swoich metodyków w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i KP. A ci co pracują w szkołach ponadpodstawowych mają jeszcze Poradnię dla Młodzieży!

 

Odpuszczam na tę chwilę tą ostatnią wymienioną placówkę i zatrzymam się przy ŁCDNiKP i sięgnąłem po informację jaką to ofertę przedstawiło  tymże szkolnym pedagogom i psychologom owo Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Zrobiłem to z tym większą ciekawością, że nie zaglądałem tam od niedawnej zmiany na stanowisku dyrektora tej placówki, kiedy to wielo, wieloletniego jej dyrektora – Janusza Moosa zastąpiła  (co prawda „na tym czasem”) mało komu znana pani Karolina Południkiewicz .

 

Gdy już wszedłem na stronę Centrum i odnalazłem plik z ową ofertą na ten rok szkolny przeżyłem szok: dokument ten ma 182 srtony!!! Aby nie być gołosłownym zaprezentuję choć spis treści, ale tak naprawdę jest to jedynie wykaz ośrodków i pracowni, które przedstawiają tam swoją ofertę:

 

 

Aby choć wstępnie zorientować się w charakterze tej oferty kierowanej do pedagogów i psychologów pokaże 3 przykłady:

 

 

 

Zainteresowanych całością owej przebogatej (!)  oferty odsyłam do pliku „Oferta edukacyjna ŁCDNiKP”  –  TUTAJ

 

A jeśli ktoś byłby zainteresowany, czy  organizacja konferencji na temat Co ze zdrowiem dzieci i młodzieżyprzez, wszak specjalistyczną, Poradnię Doradztwa Zawodowego i dla Dzieci z Wadami Rozwojowymi nie wykroczyła aby poza ich zakres zadań – odsyłam do strony z ofertą tej placówki  –  TUTAJ

 

FINITO !

 

Sami widzicie jakie są skutki tego, gdy mnie poniesie „misyjne wzmożenie informacyjne”…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



 

Dzisiaj na stronie MEiN zamieszczono informację zatytułowaną Szkoła do hymnu” 2023 – podsumowanie”, której początkowy fragment zamieszczam poniżej:

 

W prawie 20 tys. szkół, przedszkoli i placówek oświatowych o symbolicznej godzinie 11:11 zabrzmiał hymn narodowy. Do tegorocznej akcji „Szkoła do hymnu” przystąpiło blisko 4 mln uczniów i prawie 600 tys. nauczycieli. Jak co roku nie zawiodły także szkoły polskie i polonijnie na całym świecie – do akcji zgłosiło się blisko 500 placówek. Wspólnie ze społecznością szkolną Michalickiego Zespołu Szkół Ponadpodstawowych „Mazurka Dąbrowskiego” zaśpiewał także Minister Edukacji i Nauki. […]

[Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/ ]

 

Jednak nie podjęły tego wezwania wszyscy. Oto kilka, najbliższych mi, przykładów innych form świętowania tego święta:

 

 

Szkoła Podstawowa nr 81  im. Bohaterskich dzieci Łodzi – zobacz więcej  –  TUTAJ

 

 

 

Szkoła Podstawowa nr 138 im. Leopolda Staffa w Łodzi – zobacz więcej  –  TUTAJ

 

 

 

XXVI LO im. K.K. Baczyńskiego w Łodzi – zobacz więcej  –  TUTAJ

 

 

 

Myślę, że takich szkół, nie tylko w Łodzi – w których dziś, na apel MEiN, zbiorowo  nie odśpiewano Hymnu Państwowego, ale zorganizowano tam bardziej urozmaicone formy pobudzania u ich uczniów pamięci o tym dniu  – było o wiele, wiele więcej.

 

A ja chciałem dziś zaproponować  krótkie repetytorium z wiedzy o genezie i historii tego święta.  Ma ono swoje korzenie w okresie, kiedy totalna przegrana Niemiec w I Wojnie Światowej umożliwiła odrodzenie się aspiracji Polaków do odtworzenia swojego niepodległego państwa. A osobą, która odegrała wówczas główną rolę sprawczą był twórca Legionów – Józef Piłsudski.

 

10 listopada 1918 r. Józef Piłsudski, razem z Kazimierzem Sosnkowskim,  powrócił z Magdeburga –  gdzie od lata 1916 roku był internowania –  do Warszawy. I już dzień później –  11 listopada 1918 r. Rada Regencyjna przekazała uwolnionemu z twierdzy magdeburskiej Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową i naczelne dowództwo podległych jej wojsk polskich. Tego samego dnia Niemcy podpisały zawieszenie broni kończące działania bojowe Wielkiej Wojny.

 

Dzień 11 listopada jako Święto Niepodległości zostało wprowadzone do oficjalnego kalendarza świąt państwowych Ustawą Sejmu RP z 23 kwietnia 1937 r. , która głosiła, że „dzień ów,   jako rocznica odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego i jako dzień po wsze czasy związany z wielkim imieniem Józefa Piłsudskiego, zwycięskiego Wodza Naczelnego w walkach o wolność Ojczyzny – jest uroczystym Świętem Niepodległości”. W Drugiej Rzeczypospolitej Święto Niepodległości oficjalnie obchodzono tylko dwa razy: w 1937 i 1938r.

 

W 1945 r. władze komunistyczne zlikwidowały Święto Niepodległości, a w jego miejsce ustanowiły Narodowe Święto Odrodzenia Polski, obchodzone w rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN w Chełmie 22 lipca 1944 r.

 

11 listopada 1978 r. środowiska opozycyjne po raz pierwszy od zakończenia wojny publicznie manifestowały rocznicę powrotu niepodległej i suwerennej Polski na mapę Europy. Inicjatorem niezależnych obchodów był Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, który przy aktywnym wsparciu środowisk kombatanckich i niepodległościowych, studenckich, a także Kościoła katolickiego zorganizował uroczystości w Gdańsku, Krakowie, Lublinie, Łodzi i Warszawie. Należne miejsce świętu przywrócono w okresie „karnawału Solidarności” (1980–1981), kiedy to celebrowano je w sposób całkowicie jawny.

 

Po upadku władz komunistycznych, jeszcze Sejm PRL, ustawą z 15 lutego 1989 r. przywrócił do kalendarza świąt państwowych 11 listopada pod nieco zmienioną nazwą, jako Narodowe Święto Niepodległości.

 

[Na podstawie tekstu Mariusza Żuławnika „Historia obchodów 11 Listopada”TUTAJ]

 

 

To wszystko działo się 105 lat temu. Ale może dzisiaj warto także przypomnieć, że w tym roku przypada bardziej „okrągła”  rocznica, kiedy Polacy mogli naocznie przekonać się, jak rozpadł się mit o – tak dzisiaj przywoływanej przez polityków obu scen politycznych – zdolności do współpracy różnych partii politycznych dla dobra Rzeczpospolitej

 

100 lat temu, 2 lipca 2023 roku Józef Piłsudski ustąpił z funkcji przewodniczącego Biura Ścisłej Rady Wojennej, a następnego dnia wygłosił swoje słynne przemówienie, w którym m.in. wyraził swe obrzydzenie wobec partyjniactwa i koniunkturalizmu. Powiedział m.in.

 

[Źródło: www.pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pi%C5%82sudski]

 

 

Po wygłoszeniu tego przemówienia marszałek udał się na „emigrację” do dworku w Sulejówku pod Warszawą. Tam zajął się przede wszystkim twórczością pisarską.

 

Co było dalej – chyba wiemy wszyscy. Degrengolada polityczna trwała jeszcze kilka lat, co doprowadziło do tzw. „Zamachu Majowego” – paradyktatury Piłsudskiego, a po jego śmierci  12 maja 1935 kolejne rządy (kilka miesięcy na przełomie 1935/193 rząd Mariana Zyndrama-Kościałkowskiego, a po jego upadku – rząd Sławoja Składkowskiego) nie były w stanie zbudować państwa na tyle silnego, aby nie uległo napaści Niemiec Hitlerowskich.

 

x          x          x

 

Dzisiaj, mając w pamięci doświadczenia owych 5-u lat, które minęły od dnia odzyskania niepodległości do rozbicie politycznego rządzących Polską od dnia Wyzwolenia, powinniśmy trzeźwo i racjonalnie podejść do owej rocznicy. Powinniśmy rozbudzać u ludzi młodych uczucia patriotyczne, ale nie bazujące na kultywowani zamierzchłych mitów, a pod biało-czerwonymi barwami i przy wtórze śpiewanego Hymnu Narodowego budowaniu podwalin współczesnego patriotyzmu, opartego na demokracji, tolerancji wobec innych narodów, umacnianiu współpracy z innymi, demokratycznymi państwami – nie tylko w Unii Europejskiej, na podkreślaniu – bez kompleksów – swego pochodzenia, nawet kiedy mieszka się na stałe poza granicami Polski, ale gdy swoją pracą daje się dowody prawdy o Polakach, którzy nie wstydzą się tego, że są Polakami…

 

Na zakończenie chciałem odnaleźć w zasobach Internetu jakiś tekst, który mógłby stanowić metodyczną inspirację do takiej pracy nie tylko z okazji świąt państwowych, ale w codziennej pracy z uczniami w naszych szkołach. I – niestety – dużego wyboru godnych polecenia materiałów tam nie znalazłem. Jedyny, który wydał mi się godny polecenia znajduje się na stronie Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych:

 

 

                                                   Święto Niepodległości – jak uczyć patriotyzmu dzieci?

 

Foto: www.wsip.pl/blog/

 

Niezwykle ważne jest mówienie o patriotyzmie. Nie tylko w kontekście walki o państwo i wolność. Także w tym nowym znaczeniu, dbania o swoją ojczyznę w kontekście ekologii, poprawności językowej, tolerancji i uczestniczenia w wyborach. Może to być także płacenie podatków jak i kasowanie biletu w komunikacji miejskiej, niezaśmiecanie otoczenia, szanowanie siebie nawzajem, pomaganie innym, dbanie o wspólne przestrzenie tj. klatka schodowa czy plac zabaw albo szanowanie przyrody, sprzątanie po psie czy segregowanie śmieci. Jak uczyć patriotyzmu dzieci? Poprzez malarstwo, literaturę, komiksy, rymowanki i wyklejanki. Wszystko zależy od wieku dziecka. […]

 

 

Cały tekst „Święto Niepodległości – jak uczyć patriotyzmu dzieci?”  –  TUTAJ

 

Źródło: www.wsip.pl/blog/

 

 

Ale wszak każda/y nauczyciel/ka, byleby ni e był/a zaślepioną/nym nacjonalistą/ką może twórczo podjęć do tego wyzwania – byleby znalazł”a w sobie motywację także i do działań ze swoimi uczennicami i uczniami

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Foto: Marcin Obara/PAP[www.tn244.pl]

 

Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń po godzinie 12 podpisali umowę koalicyjną.

 

 

Jak doniosły – chyba wszystkie –  media, dzisiaj (10 listopada 2023 r.) w Senacie RP została podpisana Umowa koalicyjna. Wybraliśmy z jej pełnej, zawierającej 24 punkty, treści zaprezentować te, które są bliskie wszystkim, którym bliska jest edukacja i wychowanie naszych młodych obywateli. Niestety – okazało się, że zablokowano możliwość kopiowania z oryginalnego pliku  – postanowiliśmy udostępnić Wam te wybrane fragmenty w formie w formie „zrzutów z ekranu”:

 

 

Umowa koalicyjna – ustalenia programowe

[Wybrane fragmenty]

 

 

 

 

Cały tekst „Umowa koalicyjna”  –  TUTAJ