Tradycyjnie – co kilka dni zaglądamy na blog „Oś swiata”, aby wyłowić stamtąd tekst zamieszczony przez Danutę Sternę, który – po jego lekturze – uznamy za pomocny w nauczycielskich poszukiwania niestandardowych  sposobów organizowania skutecznych sposobów procesu dochodzenia uczniów – pod kierunkiem nauczycielki/la – do nowej wiedzy i kompetencji. Dziś  zamieszczamy, bez skrótów, tekst, który został tam zamieszczony wczoraj – 28 listopada 202 roku:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

PP – Przywoływanie i Podsumowanie

 

W nauczaniu bardzo ważny jest początek i koniec. Początek nadaje kierunek, a koniec uruchamia refleksję. W tym wpisie 14 praktycznych pomysłów na PP.

 

Początek – Przywoływanie

 

Pod przywoływaniem rozumiem uruchomienie wiedzy i umiejętności, które uczniowie już mają na dany temat. Na pewno uczniowie już coś wiedzą, z czymś im się temat kojarzy, do czegoś jest podobny. Zadaniem nauczyciela jest  – dowiedzieć się, co uczniowie już wiedzą. Potrzebne mu jest to do tego, aby zacząć temat w odpowiednim miejscu. Jeśli nabuduje nową wiedzę na wiedzy, którą uczniowie już mają, to łatwiej będzie im się uczyć. Właśnie w ten sposób pracuje mózg, że dokleja nowe do starego, wtedy nowe ma znacznie większe szanse być nauczone.

 

Weźmy przykład z mojej dziedziny, czyli – procenty. Załóżmy, że jest to dla uczniów nowy temat. Można zapytać ich, czy kiedykolwiek spotkali się z procentami i z czym one im się kojarzą. Na pewno uczniowie sobie coś przypomną i będzie można się do tego odwołać. Dodatkowa korzyść z przywoływania jest taka, że można już na początku zweryfikować mylne wyobrażenia uczniów. Na przykład w powyższym przykładzie, niektórzy uczniowie mogą uważać, że procent to jest 10 część liczby. Jeśli nauczyciel to odkryje, to będzie mógł zwrócić na to szczególną uwagę.

 

Przywoływanie można najpierw zrobić w parach, w ten sposób uczniowie powiedzą – z czym im się temat kojarzy i będę mieli okazję poszerzyć swoją wiedzę. Jednemu uczniowie procenty mogą kojarzyć się z obniżkami w sklepie, a innemu z procentową zawartością czegoś w czymś większym.

 

Można podzielić się potem skojarzeniami na forum klasy.

 

Dalszy ciąg przywoływania może polegać na zadaniu uczniom pytania kluczowego, takiego, które zachęci ich do poszukiwania na nie odpowiedzi. W przypadku procentów może to być np. pytanie – Czy jeśli zwiększymy cenę towaru o 15%, a potem obniżymy o 15%, to czy otrzymamy cenę pierwotną? A jeśli nie to czy będzie ona wyższa, czy niższa?

 

Można polecić uczniom zapisanie przewidywanej odpowiedzi na karteczce i przyklejenie jej na spodzie ławki. Pod koniec lekcji, gdy już odpowiemy sobie na to pytanie, uczniowie będą mogli sprawdzić czy mieli trafne przewidywania.

 

Podsumowanie – refleksja

 

Czytaj dalej »



Foto: Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl[www. torun.wyborcza.pl/]

 

Sejm: Monika Horna-Cieślak po wyborze na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka

 

 

Oto fragmenty informacji o dzisiejszym (28 listopada 22023 r.) wyborze mec. Moniki Horny-Cieślak na urząd Rzecznika Praw Dziecka, zaczerpnięte z większego materiału, zatytułowanego „Dzień na żywo. Sejm powołuje komisje śledcze”:

 

[…]

 

Mecenas Monika Horna-Cieślak została powołana na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Za głosowało 246 posłów i posłanek, przeciw było 195.

 

 

Monika Horna-Cieślak to 33-letnia adwokatka, która sprawami obrony praw dzieci zajmuje się od 19 roku życia. O jej powołanie na to stanowisko w pierwszej kolejności wnioskowały organizacje społeczne. „Ciepła, empatyczna, wspaniała przyjaciółka dzieci i młodzieży” – pisali młodzieżowi aktywiści. Podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji sejmowych podkreślała, że będzie rzeczniczką wszystkich dzieci. […]

 

Chciałabym, żeby dzieci, które mają problemy psychologiczne, nie słyszały, że są wariatami, że ich problemy nie mają znaczenia. Chciałabym, żeby mogły otrzymać pomoc od każdej osoby, nie tylko nauczyciela, czy psychologa, ale nawet wuja”. Wspomniała o tym, że razem z młodymi osobami napisała ustawę o pomocy psychologicznej.

 

Mec. Horna-Cieślak odpowiedziała także na pytania dotyczące młodych osób LGBT+:Każde dziecko jest ważne, potrzebne. Wiemy, że ta społeczność jest bardziej narażona na kryzysy psychiczne. Każdemu musimy zagwarantować pomoc. Dzieciom LGBT, tak jak i dzieciom, które wyznają religię katolicką .Tęczowe piątki będę wspierać tak jak obchody Święta Zmarłych, które organizują dzieci katolickie” – dodała. Na naszych łamach, w rozmowie z Piotrem Pacewiczem, opowiadała się za oddaniem stanowiska Rzecznika Praw Dziecka kobiecie.

 

Myślę, że czas najwyższy pokazać, jak może go sprawować kobieta, osoba, która – na zasadzie wychowania i kulturowych wzorców, jakie nas kształtują – ma głębsze pokłady wrażliwości, empatii, rozumienia świata z poziomu emocji. A z drugiej strony czas, żeby pokazać także w tej roli odwagę Polek, nasz upór w dążeniu do celu, żeby nam oddać głos”mówiła OKO.press mec. Monika Horna-Cieślak. – „Młodym ludziom potrzebni są przewodniczki i przewodnicy, którzy pomogą im wytyczyć ścieżki do dorosłego życia. Ale dobra przewodniczka to taka, która potrafi także podążać za młodymi ludźmi” – przekonywała nowa rzeczniczka.

 

Młoda adwokatka z dużym dorobkiem

 

Jaki jest dorobek nowej rzeczniczki? Jak czytamy na stronie Centrum Mediacji i Ekspertyz Sądowych:

 

„Udziela pomocy prawnej osobom najmłodszym doświadczającym przemocy psychicznej, fizycznej oraz seksualnej. W swojej działalności na rzecz dzieci podejmuje bardzo szerokie działania m.in. legislacyjne, szkoleniowe, koordynuje projekty edukacyjne. Jest autorką publikacji i badań na temat udziału osób najmłodszych w procedurach prawnych.

 

 

Jest zaangażowana w promowanie idei wymiaru sprawiedliwości przyjaznego dzieciom. Zwyciężczyni konkursu »Rising Stars – Liderzy Jutra 2019« oraz I wyróżnienia w konkursie »Prawnik Pro Bono 2019«. Członek Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, Przewodnicząca Sekcji Praw Dziecka oraz członek Komisji ds. współpracy z sądami przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie a także członek Zespołu do spraw przeciwdziałania przestępczości przeciwko wolności seksualnej i obyczajności na szkodę osób małoletnich przy Ministerstwie Sprawiedliwości.” […]

 

 

 

Cały tekst „Mecenas Monika Horna-Cieślak została powołana na urząd Rzecznika Praw Dziecka. Za głosowało 246 posłów i posłanek, przeciw było 195.”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.oko.press

 

 

 



Dzisiaj (28 listopada 2023r.) na stronie Instytutu Badań Edukacyjnych zamieszczona została informacja o wynikach Międzynarodowego Badania Kompetencji Obywatelskich ICCS 2022. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do tekstu raportu z tych badań – podkreślenia  w cytowanym tekście – redakcja OE:

 

 

ICCS 2022. Ogłoszono wyniki najnowszej edycji Międzynarodowego Badania Kompetencji Obywatelskich!

 

[…]

 

28 listopada zostały opublikowane wyniki Międzynarodowego Badania Kompetencji Obywatelskich ICCS 2022. Polski raport z badania przygotował Zespół Badań Międzynarodowych odpowiedzialny za przeprowadzenie badania w Polsce.

 

ICCS (International Civic and Citizenship Education Study) to największe międzynarodowe badanie dotyczące edukacji obywatelskiej prowadzone wśród uczniów w ósmym roku edukacji szkolnej – w Polsce uczestniczą w nim uczniowie klasy ósmej szkoły podstawowej. Celem badania jest sprawdzenie, w jakim stopniu młodzi ludzie są przygotowani do pełnienia roli obywatela w demokratycznym społeczeństwie. Badanie dostarcza informacji o wiedzy i rozumieniu kwestii obywatelskich, opiniach i postawach obywatelskich młodych ludzi, a także ich zaangażowaniu obywatelskim.

 

Poprzednie badanie ICCS, w którym wzięli udział polscy uczniowie, odbyło się w 2009 roku. Badanie ICCS 2022 pokazuje, jakie zmiany w wiedzy, postawach i deklarowanych zachowaniach obywatelskich polskiej młodzieży nastąpiły w ciągu 13 lat.

 

 

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE

Wiedza i rozumienie kwestii obywatelskich

 

Polscy ósmoklasiści w 2022 roku uzyskali jeden z najwyższych średnich wyników (554 pkt.) w zakresie wiedzy i rozumienia kwestii obywatelskich spośród 20 krajów. Wyższe wyniki mieli jedynie uczniowie z Tajwanu (583 pkt.) i Szwecji (565 pkt.). Polscy uczniowie wraz z uczniami z Estonii (545 pkt.) znaleźli się na trzecim miejscu (różnica wyniku Polski i Estonii jest nieistotna statystycznie). […]

 

W badaniu wyróżniono cztery poziomy umiejętności uczniów – od najwyższego (A) do najniższego (D). W Polsce prawie połowa uczniów (48%) osiągnęła najwyższy poziom (A). Szczególnie pozytywnie można oceniać to, że jedynie 5% uczniów w Polsce znalazło się na najniższym poziomie (D) lub poniżej tego poziomu – tylko na Tajwanie odsetek ten był istotnie niższy.

 

Podobnie jak w innych krajach, dziewczęta w Polsce osiągnęły wyższe wyniki w zakresie wiedzy i rozumienia kwestii obywatelskich niż chłopcy (różnica 24 pkt.). […]

 

Polscy uczniowie bardzo dobrze sobie radzą z zadaniami wymagającymi odtwarzania informacji na temat systemu demokratycznego, dobrze poruszają się w obszarach dotyczących instytucji, systemów czy wartości obywatelskich. Nieco więcej trudności sprawiają im zadania nawiązujące do aktualnych problemów i zagrożeń współczesnego świata – związane np. ze zrównoważonym rozwojem czy tzw. fake newsami, weryfikacją informacji.

 

 

Średnie wyniki uczniów z krajów europejskich w zakresie wiedzy i rozumienia kwestii obywatelskich

 

Czytaj dalej »



Jako że wczorajszy spektakl u Prezydenta, a właściwie jedynie jego epizod dotyczący edukacji , z poczucia obowiązku,  już odnotowaliśmy, pora wrócić do tematów naprawdę pożytecznych dla wszystkich, którym bliskie jest doskonalenie szkoły jako miejsca dochodzenia do wiedzy i nabywania kompetencji, jej analizowania i wyciągania wniosków dla codziennego życia – nie tylko zawodowego.

 

Na dzisiejszą lekturę proponujemy wczorajszy (27 listopada 2023 r.) post z Fb profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Dlaczego nie powinniśmy zaczynać szkolnej nauki od czytania, pisania i liczenia

 

Zakładamy, że celem edukacji jest głównie zapamiętywanie faktów. Aby dziecko mogło się efektywnie uczyć, rozwinąć swój potencjał i szczęśliwie żyć najpierw powinno nauczyć się, jak panować nad zmysłami, emocjami i potrzebą ruchu. To niezwykle ważne kompetencje, które często pomijamy, a szkolna nauka powinna zaczynać się właśnie od nich.

 

Stuart Shanker zwraca w swojej książce uwagę na niezwykle ważny problem. Szkolną naukę najczęściej zaczynamy od nauki czytania, pisania i liczenia, a to błąd. Powinniśmy zacząć ją od zupełnie innych rzeczy, np. od tego, że jak ktoś mówi, to inni słuchają, od tego, jak zgłaszać problemy, które się pojawią, jak się skupić na pracy, co zrobić, gdy nie można się skupić, co zrobić, gdy nie można usiedzieć bez ruchu, albo ….

 

Jest bardzo wiele dystraktorów, które mogą przeszkadzać w nauce, jest bardzo wiele kompetencji, które są niezbędne do tego, żeby móc pracować w szkole w skupieniu, ale nie powinniśmy zakładać, że wszystkie dzieci je mają. Problem w tym, że wiele dzieci ma problemy, które im w nauce przeszkadzają i z którymi same sobie nie poradzą. ale … Z pomocą nauczyciela na pewno będzie to możliwe.

 

W książce Stuarta Shankera „Samoregulacja w szkole nauczyciele znajdą bardzo wiele inspiracji i pomysłów, jak rozwijać kompetencje, dzięki którym wszystkie dzieci będą mogły poradzić sobie z tym, co utrudnia im naukę.

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 



Screen ze strony www.glos.pl

 

 

To już wiemy kto weźmie połowę miesięcznej pensji za zagranie roli Ministra Edukacji i Nauki.w „nibyrządzie tymczasowym”, na czele ze starym znajomym od „wciskania kitu” – Mateuszem Morawieckim. Oto fragmenty tekstu o tym „wydarzeniu” ze Portalu Samorządowego – Portalu dla Edukacji”

 

 

Krzysztof Szczucki – kim jest nowy minister edukacji i nauki?

 

[…]

 

W poniedziałek o godz. 16.30 w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego prezydent Andrzej Duda dokonał zaprzysiężenia rządu Mateusza Morawieckiego. […]

 

Ministrem edukacji i nauki w nowym rządzie został Krzysztof Szczucki, który w latach 2020-2023 był prezesem Rządowego Centrum Legislacyjnego.

 

Skończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 2015-2016 pracował w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, a od 2017 do 2020 roku był związany z Kancelarią Prezydenta RP. W 2020 roku został prezesem Rządowego Centrum Legislacyjnego. Zasłynął m.in. niepublikowaniem przez ponad trzy miesiące wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. […]

 

 

Źródło:  www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

x           x           x

 

Mamy swoją hipotezę czym ów pan „zasłużył sobie” u Prezesa. Otóż znaleźliśmy tekst o jego najnowszej (przed mianowaniem go ministrem) posadzie. To jest także pisowska farsa, której zgodził się dać swoja twarz. Oto fragment tekstu zamieszczonego 13 czerwca 2022 r. na stronie e-tygodnika „WPROST”:

 

 

Nasz news: Powstaje Akademia PiS. Jarosław Kaczyński wysłał list do swoich parlamentarzystów

 

Akademia Prawa i Sprawiedliwości rozpocznie się we wrześniu i potrwa do czerwca 2023 roku. Jej kierownikiem ma zostać Krzysztof Szczucki, szef Rządowego Centrum Legislacji, uważany za człowieka Mateusza Morawieckiego.

 

Prezes PiS kilka dni temu napisał list do parlamentarzystów PiS, w którym namawia ich do udziału w nowym przedsięwzięciu organizowanym przez partię. Chodzi o Akademię Prawa i Sprawiedliwości, która ma stać się zapleczem intelektualnym partii. Pierwszy etap rekrutacji na uczelnię jest adresowany do parlamentarzystów, będących członkami Prawa i Sprawiedliwości. P[…]

Kierownikiem Akademii PiS ma zostać Krzysztof Szczucki, szef Rządowego Centrum Legislacji, uważany za człowieka Mateusza Morawieckiego.

 

Człowiek premiera ma już osobiste relacje z prezesem. To może oznaczać, że Jarosław Kaczyński szykuje go na ministra – mówi nam polityk PiS.

 

Jego zdaniem nominacja osoby z zaplecza Mateusza Morawieckiego na kierownika partyjnej akademii, to sygnał na to, że prezes ugrupowania zaczyna wciągać w jego struktury zaufanych premiera.

 

O czym członkowie PiS będą się uczyć w Akademii? – Wykłady zostaną zorganizowane wokół trzech zagadnień wiodących, z których dwa mają odpowiadać na pytania o genezę naszej formacji (skąd jesteśmy?) oraz nasz cel (dokąd zmierzamy?), zaś trzecie ma dotyczyć problematyki prawa, ustroju oraz reguł niezbędnych do osiągnięcia naszych celów – pisze Jarosław Kaczyński. I zaznacza, że wśród wykładowców oprócz ludzi nauki znajdą się przede wszystkim osoby zaangażowane w działalność rządową i partyjną. […]

 

 

 

Źródło: wprost.pl



Przyznajemy się bez bicia: do dziś nie wiedzieliśmy o tej inicjatywie. I dopiero przypadkiem, słuchając dziś rano Radia Nowy Świat, usłyszeliśmy rozmowę z gospodarzami tego „Domu spokojne młodości”. Niezwłocznie rozpoczęliśmy  poszukiwania podstawowych informacji – oto tego efekty – na początek fragment informacji z  29 sierpnia tego roku::

 

 

Dom Spokojnej Młodości 4 września otwiera podwoje

 

Rusza pierwsza ogólnopolska szkoła bez nauczycieli. Uczniowie i uczennice będą sami podejmowali ważne dla nich tematy. Pomysłodawcami Domu Spokojnej Młodości są twórcy Fundacji OFF school – Agnieszka Święch, Grzegorz Święch i Zuza Karcz.

 

Fundacja OFF school opracowała edukacyjną platformę online i zbudowała ogólnopolską sieć inicjatorów – agentów zmian, którzy już niebawem przejmą rolę nauczycieli. Będą podejmowali tematy zaangażowania społecznego, psychologiczne i dojrzewania w czasach postprawdy.

 

– Oddajemy przywództwo młodym ludziom, którzy wiedzą najlepiej, jaki jest ich świat i potrafią skutecznie motywować kolegów i koleżanki oraz inspirować i wyzwalać energię do tworzenia. My z naszym doświadczeniem jesteśmy tylko wsparciem mówią Agnieszka i Grzegorz Święch z Fundacji OFF school. […]

 

[Więcej  –  TUTAJ]

 

                                               Dalszym krokiem było sięgnięcie „do źródła”:

 

 

 

 

Dom Spokojnej Młodości to projekt przede wszystkim dla osób uczniowskich ze szkół średnich w całej Polsce – każda osoba może wybrać temat, który ją interesuje, skorzystać z gotowych scenariuszy i przeprowadzić zajęcia w swojej szkole na swoich zasadach – samodzielnie lub we dwójkę; dowolnie.

 

Interesuje Cię rozmowa o wyzwaniach współczesnego świata: zmianach klimatycznych, zagrożeniach w sieci, komunikacji bez przemocy, zaangażowaniu społecznym lub migracjach? To tu, w Domu, jak w dobrze zaopatrzonej spiżarni, znajdziesz wsparcie i materiały.

 

Scenariusze lekcji są dostępne również dla nauczycieli i nauczycielek – większość tematów wpisuje się w podstawę programową – zachęcajcie młode osoby do prowadzenia lekcji – to buduje ich sprawczość i umiejętność prezentacji przed grupą.

 

Projekt powstał w ramach działań Fundacji OFF School

 

Fundacja OFF school posiada status Organizacji Pożytku Publicznego (OPP), co oznacza, że każdy podatnik rozliczający PIT może przekazać Fundacji 1,5% podatku dochodowego od osób fizycznych. Fundacja OFF school jest wpisana do KRS pod nr 0000640142

 

 

 

Więcej na stronie programu  –  TUTAJ

 



Jak najczęściej to bywało, i tym razem Jarosław Pytlak zamieścił kolejny tekst na swoim blogu w minioną sobotę – 25 listopada 2025 roku. I tym razem wypowiedział się „szczerze i otwarcie”  w temacie „Jaka powinna być szkoła, jaki powinien być nauczyciel/ka”. Wyróżnienie  fragmentów pogrubieniem czcionki – redakcja OE:

 

 

Podzwonne dla nauczycieli? A może jednak

 

Miałem ochotę zatytułować ten artykuł po prostu „Podzwonne dla rozumu”, ale zrezygnowałem z tego zamiaru, wychodząc z założenia, że jeśli w poglądach, które tutaj zaprezentuję, nie mam racji, tym samym niesłusznie oskarżę liczne osoby, nawołujące obecnie do głębokiej zmiany w nauczycielach (lub po prostu nauczycieli), o mijanie się z rozumem. Natomiast to, że jesteśmy właśnie świadkami wyprowadzania ciała pedagogicznego w jego ostatnią drogę, wydaje mi się dość oczywiste, a co za tym idzie, dzwony pogrzebowe nie powinny nikogo zaskoczyć.

 

Drugą część tytułu dodałem po zakończeniu pisania, jako wyraz nadziei, która umiera ostatnia.

 

* * *

 

Nauczyciele od dłuższego już czasu leżą na deskach, z płacami znokautowanymi przez średnią krajową, osnuci pajęczynami w swoim staroświeckim przekonaniu, że ich wiedza pedagogiczna i merytoryczna ma jakiekolwiek znaczenie. Emitują przy tym nieświeży zapach przemocowców lub wręcz sadystów, próbując działać w myśl jeszcze niedawno obowiązujących zasad dydaktyki, których nikt oficjalnie nie unieważnił, ale przecież każdy się na nich zna, i każdy czuje się w prawie powiedzieć, że są bez sensu.

 

Tam, gdzie ktoś jeszcze próbuje w miarę racjonalnie rozmawiać o pracy nauczyciela, okazuje się, że powinien on skutecznie nauczać, ale bez stawiania wymagań, które będą zbyt trudne dla ucznia albo spowodują konieczność włożenia jego samodzielnej pracy poza klasą szkolną. Ma być ów nauczyciel miły i empatyczny, ale wymagający, jednak w ten cudowny sposób, który nie wywoła stresu u młodego człowieka. Powinien stawiać stopnie, bo są potrzebne choćby do rekrutacji do szkół ponadpodstawowych, jak również powszechnie pożądane przez rodziców, gotowych interweniować, gdy jest ich zbyt mało. Równocześnie jednak nie powinien ich stawać, bo to wyraz opresyjnej władzy nad uczniem, a w ogóle wprost morderstwo na delikatnej materii dziecięcego zainteresowania zdobywaniem wiedzy. Powinien z jednakowym zaangażowaniem pochylać się nad oczekiwaniami każdego rodzica, nawet jeśli oczekiwania są tak sprzeczne, że wywołują ostry konflikt na klasowym WhatsAppie. Równocześnie jednak winien respektować zdanie rodziców, bowiem oni najlepiej wiedzą, co jest dobre dla ich dziecka. No i – last but not least – powinien przygotowywać ciekawe lekcje, ale nie daj Boże w licealnej klasie biologiczno-chemicznej przynieść wnętrzności świni do zajęć praktycznych, o czym za sprawą aktywistów pewnej fundacji (miana tutaj nie wspomnę, żeby nie przyczyniać się do zwiększenia tak upragnionego przez nią fejmu)  dowiedział się najpierw SANEPID, a zaraz potem cała Polska. Nawiasem mówiąc, zapewne znacznie mniejsze audytorium odnotuje, że całość skończyła się bez żadnej kary, a jedynie na kilku zaleceniach, dzięki którym sytuacja będzie zapewne idealna. Choć może raczej nie będzie, bo po takiej akcji na miejscu nauczycielki poszedłbym na zwolnienie dla poratowania wiary w rozum i nie powrócił przed końcem roku szkolnego. Co prawda, media milczą, jak postąpiła w tej sytuacji owa zasłużona i ceniona biologiczka, ale szum, który towarzyszył całej sprawie, był na pewno wystarczający, żeby resztka dinozaurów, którym jeszcze chce się cokolwiek oryginalnego czynić dla swoich uczniów, dostała jasny przekaz, by usiąść w kąciku i poczekać, aż im przejdzie.

 

Nadchodząca zmiana władzy najwyraźniej uaktywniła wszystkich rzeczników radykalnych zmian w edukacji. Do tego towarzystwa zapisał się także pan Wojciech Rzehak, znany polonista, który w wywiadzie dla niezawodnej „Wyborczej”, która od dawna wprost zionie szacunkiem dla nauczycieli, stwierdził, że „w polskiej szkole musi nastąpić wymiana kadry, która oczywiście nie jest w całości zła, ale niestety została skażona archaicznymi metodami uczenia i mentalnością”.

 

Osobiście czuję się bardzo pocieszony, że nie cała kadra jest zła, ale zasmucony, że jednak w całości została skażona archaicznymi metodami uczenia i mentalnością. Jeśli nawet jest to – jak twierdzi pan Rzehak – wina pisowskiej władzy, która podzieliła ludzi na wrogie obozy (nauczycieli, rodziców, uczniów i dyrektorów), wyrok pada bez pardonu – do wymiany!

 

Nie śmiem w tym miejscu zbyt otwarcie stanąć w obronie nauczycieli, bo winy ich są wielkie. Serio tak myślę. Próbuję jednak wyobrazić sobie powszechną eksterminację kadry pedagogicznej, co ma doprowadzić do jej całkowitej wymiany. Owszem, pan Rzehak słusznie wskazuje w innym miejscu wywiadu, że prawdziwa zmiana szkoły jest procesem wymagającym kilkunastu lat, ale nie mówi, co w tym czasie uczynić ze skażonymi nauczycielami. A mnie, przyznam, to pytanie bardzo nurtuje, podobnie zresztą jak będzie musiało nurtować nowe władze w MEN.

 

Rozumiem, że wobec nowego rozdania u władzy każdy, kto ma cokolwiek na wątrobie względem systemu edukacji, chce zostać usłyszany. Ja również. Bardzo więc proszę, żeby nowa władza w pozbawionym „i” w nazwie ministerstwie nie słuchała tych, którzy krzyczą najgłośniej. Natężenie głosu i dosadność sformułowań to nędzne substytuty racji. Niech doceni nauczycieli takich jakich mamy, a nie próbuje znaleźć pół miliona cudownie natchnionych zmienników; niech uwierzy, że dowartościowani nauczyciele będą w stanie dokonać korekty kursu, o ile – i to podstawowe zadanie dla nowego szefostwa MEN – kierunek zostanie wskazany przez rozsądne zmiany w prawie.

 

Osobne przesłanie mam do tych wszystkich, którzy w pełnych emocji wypowiedziach domagają się natychmiastowych zmian w placówkach oświatowych, bo „ich dzieci nie mają czasu czekać”. Otóż jak wygląda natychmiastowa zmiana, pokazała niesławnej pamięci Anna Zalewska, a rocznik 2004 i kilka następnych doświadczyło skutków tego na własnej skórze. Ma rację Wojciech Rzehak wskazując, że realne zmiany w edukacji wymagają wielu lat. Jedyne, czego można oczekiwać, to żeby ministerstwo jak najszybciej nakreśliło plan działania i bez zwłoki zaczęło wprowadzać go w życie. Tylko tyle i aż tyle.

 

Może jednak nie powinniśmy spisywać na straty setek tysięcy nauczycieli? Są oni taką samą ofiarą burzliwych zmian zachodzących w społeczeństwie, jak dzieci i ich rodzice.

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/\



 

 

Treść dzisiejszego felietonu jest efektem strumienia moich wspomnień i skojarzeń, jakie uruchomiła informacja o II Szczycie dla Edukacji, który odbył się w miniony czwartek w Warszawie. Przyznam się, że nie wiedziałbym o tym wydarzeniu, gdyby nie koleżanka dyrektor łódzkiej SP nr 81 – Bożena Będzińska-Wosik, na której fejsbukowy profil zaglądam od czasu do czasu. I to z tego źródła dowiedziałem się, nie tylko że takie wydarzenie dzień wcześniej się odbyło, ale że ona w nim uczestniczyła – nie tylko jako obserwatorka:

 

 

I dopiero wtedy zacząłem gorączkowe poszukiwania informacji o przebiegu owego Szczytu, co zaowocowało zamieszczonym w piątek na OE materiałem O czym rozmawiano wczoraj podczas II Szczytu dla Edukacji”. Także to Bożenie (bo od ładnych paru lat jesteśmy „po imieniu”) zawdzięczacie, że mogliście zapoznać się z plikiem „Obywatelski Pakt dla Edukacji” – bo to ona mi uświadomiła, że jest on dostępny w Internecie.

 

I gdy już materiał ten był opublikowany, nie tylko na OE ale także na Facebooku, zacząłem snuć owe refleksje i wspom- nienia…

 

Początkiem była myśl, że skoro Bożena Będzińska-Wosik była tam – najprawdopodobniej – jedyną przedstawicielką łódzkiego środowiska oświatowego, że – jak się od niej dowiedziałem w rozmowie telefonicznej – ma swój wkład w wypracowanie owych 10 obszarów kluczowych dla lepszej szkoły, to nie tylko nie jest to przypadkiem, ale wręcz konsekwencją wielu, wielu lat jej pracy, jako „sprężyny” zmian  – nie tylko w kierowanej przez nią szkole, ale także jako inicjatorki ruchu „Budzących się szkół” w Łodzi i województwie.

 

I tu zaczęły się wspomnienia. Kiedy ja dowiedziałem się o „Budzącej się Szkole”? Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem dyrektorkę SP nr 81 w Lodzi?

 

Internet wie  (prawie) wszystko.  I dlatego mogłem potwierdzić, że stało się to 31 października 2015 roku, kiedy w pierwszym dniu prac 3 Kongresu Polskiej Edukacji, odbywającego się w Międzynarodowym Centrum Konferencyjnym w Katowicach, po raz pierwszy usłyszałem – podczas wystąpienia Margret Rasfeld (byłej dyrektorki Ewangelickiej Szkoły Zintegrowanej w Berlin-Centrum) – o niemieckich „budzących się” szkołach. W swym bardzo ekspresyjnie wygłoszonym wykładzie przekazała syntezę istoty tego ruchu:

 

W szkołach koncentrujemy się głównie na brakach ucznia. Nauczyciele rejestrują przede wszystkim jego niepowodzenia, a nie osiągnięcia. Lepiej jest dać dzieciom więcej „luzu”, a będą one miały więcej odwagi w samodzielnym dochodzeniu do wiedzy. Bo czemu tak naprawdę służą oceny szkolne? Przecież one różnicują, a więc dzielą, prowadzą do rywalizacji. Liczne badania dowodzą, że oceny tak naprawdę nie dają uczniom prawidłowego komunikatu. Dzieci potrzebują informacji zwrotnej co mają poprawić, co jest dobre. Oceny tworzą ducha konkurencji. A powinniśmy dzieci uczyć umiejętności współpracy, by nie konkurowali ze sobą”.

 

Także na tym Kongresie miała swoje wystąpienie dyrektorka, dla mnie wówczas po prostu jednej z łódzkich podstawówek, wcześniej mi zupełnie nieznana, pani Bożena Będzińska-Wosik. Jednak cale to katowickie wydarzenie  okazało się „łabędzim śpiewem” resortu edukacji, kierowanego przez Joannę Kluzik-Rostkowską, działającego  w ramach rządu PO – PSL pod kierownictwem premiera Donalda Tuska.

 

Trzy tygodnie później, w niedzielę 25 października, odbyły się wybory, których wynik doprowadził do powstania nowego rządu, w którym urząd Ministra Edukacji Narodowej objęła Anna Zalewska.  I tak zaczął się ośmioletni okres „mrożenia” przez władze wszelkich oddolnych ruchów  społecznych, które dążyły do unowocześnienia polskich szkół, w tym do zmiany metod nauczania i sposobów organizowania środowiska szkolnego. Jednak nie oznaczało to, że te inicjatywy zanikły – wręcz przeciwnie – w wielu środowiskach sytuacja ta stawała się dodatkowym motorem do podejmowania działalności.

 

Czytaj dalej »



 

 

Dziś (25 listopada 2023 r.) zamieszczamy tekst, który wczoraj kolega Jarosław Pytlak zamieścił na swoim Fb profilu. Uznaliśmy, ze zawarte tam refleksje, powstałe pod wpływem tego, co usłyszał uczestnicząc w zorganizowanej przez Społeczne Towarzystwo Oświatowe konferencji „Wychowawca w relacji z rodzicami” zasługują na ich upowszechnienie:

 

 

Dzisiaj gościliśmy w STO na Bemowie uczestników konferencji „Wychowawca w relacji z rodzicami”, zorganizowanej przez nas w ramach Społecznego Towarzystwa Oświatowego, przy współpracy z Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli stowarzyszenia.

 

Na początku wysłuchaliśmy dwóch wystąpień: pani prof. Małgorzaty Żytko, która zreferowała wyniki zakończonych już badań nad młodymi nauczycielami (niemal połowa myśli o zmianie zawodu), oraz pani Ewy Tyralik, która opowiedziała o czterech możliwych strategiach radzenia sobie z trudnymi komunikatami ze strony rodziców (dwie wersje szakala i dwie żyrafy). Następnie odbyły się zajęcia warsztatowe: „Ja w relacji”, „Rok z życia wychowawcy – relacje z rodzicami” oraz Przepis na udane zebranie z rodzicami”, poprowadzone przez Ewę Pytlak (pomysłodawczynię i główną organizatorkę całej konferencji), Annę Barańską-Sadoch oraz Agnieszkę Ciesielską.

 

Tyle notki kronikarskiej, a teraz myśli, jakie przyszły mi do głowy po wysłuchaniu obu wykładów. Dla przejrzystości wypunktuję je:

 

1.Świat, w którym nauczyciel jest autorytetem, z racji posiadanej wiedzy i prestiżu w społeczeństwie, należy już do przeszłości.

 

2.Rodzice oczekują partnerskiej relacji z nauczycielem, często stawiając go swoją postawą w trudnej sytuacji. W dążeniu do zaspokojenia własnych potrzeb, z których najważniejszą, ale nie jedyną, jest subiektywnie rozumiane dobro własnego dziecka, przekraczają granice, naruszając poczucie własnej wartości i kompetencji nauczyciela.

 

3.Uniknięcie frustracji i wypalenia, a dzięki temu wytrwanie w poczuciu sensu tej pracy, wymaga świadomego stosowania konkretnych strategii postępowania. Niektóre osoby stosują je instynktownie, większość jednak musi poznać te strategie i świadomie je w sobie wytrenować.

 

4.Zawód nauczyciela zmienia się też na innych polach, ale to, które powiązane jest z potrzebą zachowania dobrostanu psychicznego, ma obecnie największe znaczenie.

 

5.Jeśli ktoś sądzi, że uda się tak uporządkować sytuację w oświacie, by przywrócić autorytet nauczycieli, jest w błędzie. Można (ewentualnie) liczyć na poprawę prestiżu materialnego, ale szklany sufit wynagrodzeń w zawodzie najprawdopodobniej będzie istniał nadal.

 

6.Jeśli ktoś uważa, że zostając nauczycielem nie umawiał się na konieczność stosowania strategii w relacjach z rodzicami, i w ogóle bieżące i świadome adaptowanie w codziennym życiu zawodowym strategii zaczerpniętych z psychologii i neuronauk, powinien z tego zawodu zrezygnować. Dla własnego zdrowia psychicznego, ale też dla pożytku otoczenia.

 

Przyznam uczciwie, że niezbyt dobrze czuję się z tymi wnioskami…

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story_

 



Poniżej prezentujemy fragmenty publikacji z „Gazety Wyborczej”, która – wg stanu na południe dnia 24 listopada jest (nie licząc portalu Wirtualna Polska”,  Radia Opole i portalu „Styl.fm) jedynym medium, które poinformowało o wczorajszym II Szczycie dla Edukacji, zorganizowanym w Warszawie przez koalicję organizacji społecznych „SOS dla Edukacji”:

 

II Szczyt dla Edukacji o tym, jak zmieniać szkołę. „Następnej rewolucji system już nie wytrzyma”

 

O powstaniu Komisji Edukacji Narodowej, zmianach w szkołach, kuratoriach oświaty i podstawach programowych dyskutowali aktywiści, politycy, uczniowie i nauczyciele, dyrektorzy, samorządowcy i akademicy podczas II Szczytu dla Edukacji.

 

Zależy nam na zaangażowaniu całej dotychczasowej opozycji parlamentarnej, by w nowym rządzie współpraca ze środowiskiem organizacji społecznych była priorytetemzaznaczają organizatorzy II Szczytu SOS dla Edukacji. To międzysektorowa konferencja przedstawicieli środowisk zajmujących się oświatą.

 

 Foto: Jacek Marczewski/Agencja Wyborcza.pl[www.wyborczapl]

 

Na zdjęciu, od lewej: Adam Bodnar, Joanna Mucha, Krystyna Szumilas, Kinga Gajewska i Agnieszka Dziemianowicz – Bąk podczas debaty ” podczas której wymieniono poglądy nt. kroków, które mogą doprowadzić do realizacji postulatów Obywatelskiego Paktu dla Edukacji – w perspektywie najbliższych miesięcy po utworzeniu rządu oraz dalszej, aż do 2040 r.”

 

 

W spotkaniu udział wzięły środowiska uczniowskie, nauczycielskie, akademickie, samorządowe, pozarządowe i polityczne. Byli też rodzice i dziadkowie. Pojawili się przedstawiciele i przedstawicielki wszystkich klubów parlamentarnych, m.in. b. ministra edukacji i obecna przewodnicząca sejmowej komisji edukacji Krystyna Szumilas, Kinga Gajewska, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji edukacji z Platformy Obywatelskiej, Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, Joanna Mucha z Polski 2050 oraz senator Adam Bodnar. Na sali pojawili się też: Dorota Łoboda, Joanna Sekuła, Marcin Józefaciuk z KO, Bożena Żelazowska z PSL, wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat z Lewicy.

 

Próbujemy tu uspołecznić politykę oświatowązapowiedziała Alicja Pacewicz z SOS dla Edukacji. – Mówimy o nowoczesnej, dobrej, otwartej demokratycznej szkole. Możemy sobie mówić. Bez was nigdy to się nie wydarzy – zwróciła się do obecnych na sali polityczek i polityków. […]

 

O tym co tam mówiły: była ministra edukacji Krystyna Szumilas, obecnie przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży (PO), Kinga Gajewska – wiceprzewodnicząca tej komisji (PO), Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica) – przyszła ministra rodziny i polityki społecznej, Joanna Mucha – była z PO, a od niedawna z  „Polski 2050”, typowana na ministrę zdrowia,, a także – choć krótko – senator Adam Bodnar, można dowiedzieć się czytając  cały tekst w „Gazecie Wyborczej”  – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 

 

 

Pełna treść dokumentu „PAKT DLA EDUKACJI”  –  TUTAJ