Archiwum kategorii 'Felietony'

Minął tydzień od wyborów, tydzień oczekiwań na ich wyniki, tydzień totalnej kompromitacji nowego programu do informa- tycznej obsługi wyborów samorządowych, który za 429 tysięcy złotych wyprodukowała łódzka firma Nabino, kierowana przez dwoje trzydziestolatków, absolwentów Politechniki Łódzkiej. Liczyłem na to, że dzisiaj będę już dysponował oficjal- nymi protokołami wyników wyborów do łódzkiej Rady Miejskiej. Właśnie dopiero podczas pisania tego felietonu na stronie Państwowej Komisji Wyborczej pojawiło się  obwieszczenia komisarza wojewódzkiego, zawierające informacje o tym kto został wybrany do Rady Miejskiej w Łodzi (s. 179 – 181) , ale nadal brak informacji ile głosów otrzymali ci kandydaci, którzy w tych wyborach nie uzyskali mandatów.

 

Póki co dokonam bilansu sytuacji powyborczej w obszarze dotychczasowego składu Komisji Edukacji Rady Miejskiej     m. Łodzi. Na początek przypomnę jej skład – stan na koniec kadencji: Przewodniczącą była Wiesława Zewald, wiceprze- wodniczącymi – Piotr Adamczyk, Elżbieta Bartczak i Małgorzata Niewiadomska-Cudak. Członkami komisji byli: Małgo- rzata Bartosiak, Henryk Czyżewski, Grażyna Gumińska, Joanna Kopcińska i Ewa Majchrzak. Informowano wtedy także iż z komisją współdziałał Krzysztof Stasiak z PiS. Jak przedstawia się sytuacja w wyniku wyborów?

 

Czytaj dalej »



Pisanie felietonu w dniu wyborów wymaga podjęcia decyzji o której godzinie zostanie jego treść upubliczniona. No bo gdybym na przykład napisał, że biorąc pod uwagę minioną kadencję Rady Miejskiej Łodzi i prezydenta miasta, bardzo chciałbym, aby w wyniku głosowania władzę nad miastem, i to zarówno tą uchwałodawczą jaki wykonawczą, nie objęli osobnicy, którzy w sprawach edukacji i sieci szkolnej głosują nie zgodnie z rozsądkiem, a tak jak im warszawski prezes ich ugrupowania każe, mogłoby to być uznane za złamanie ciszy wyborczej. Dlatego – na wszelki wypadek – zamieszczę ten tekst dopiero po godzinie 21-ej.

 

A zacznę, tradycyjnie, od bilansu minionego tygodnia. „Obserwatorium Edukacji” odnotowało w tym czasie dwie konferencje: dla bibliotekarzy o promowaniu ich placówek i działalności w mediach oraz o tym jak radzić sobie z agresją i przemocą w szkole, połączone z wręczeniem certyfikatów placówkom promującym zdrowie. Był to też tydzień obchodów Święta Niepodległości i okres, w którym czytelnicy mogli dowiedzieć się, co z prawem uczniów do używania telefonów na terenie szkoły oraz jak ZNP walczy o status prawny asystenta nauczyciela. Nie znalazło się jednak miejsce na piątkowy komunikat MEN o wynikach konsultacji społecznych, dotyczących zaplanowanych przez ministerstwo konkretnych działań usprawniających i dostosowujących szkolnictwo zawodowe do potrzeb rynku pracy. Pora więc nadrobić teraz te zaległości.

 

Czytaj dalej »



Dzisiejsza niedziela jest elementem kolejnego polskiego długiego weekendu, którego finałem będzie Święto Niepodległości. Na tę okazję pani minister Kluzik-Rostkowska zaprosiła wszystkich(?) do świętowania tego dnia w siedzibie MEN, gdzie już od godz.11.30 na dziedzińcu gmachu przy Al. Szucha 25 będzie można m.in. wziąć udział w grach i zabawach, wspólnym przygotowywaniu kokard narodowych, obejrzeć historyczne filmy, pośpiewać i posłuchać patriotycznych piosenek. Godzinę później (od 12.30 do 16.00) będzie można wejść do środka i z bliska zobaczyć miejsca pracy tych, którzy na co dzień trudzą się tam, abyśmy my wszyscy… mieli co krytykować. Po zmroku będzie można – jak to napisano „po raz pierwszy w historii” – podziwiać iluminację (w barwach narodowych) frontonu tej dawnej siedziby gestapo.

 

Nie wiem, czy – gdybym mieszkał w Warszawie – dałbym się tego dnia uwieźć temu zaproszeniu. W ogóle zauważyłem, że nasz resort podejmuje coraz więcej inicjatyw z kategorii PR, żeby nie użyć tu bardziej chyba adekwatnego określenia „z minionej epoki” – propagandy. Bo taki na przykład „Rok Szkoły Zawodowców”, jak dotąd, to głównie bywanie przedstawicieli kierownictwa resortu na fetach w wybranych szkołach zawodowych, wystąpienia – gównie wiceministra Sławeckiego – na różnych konferencjach i sympozjach z referatami na temat co resort zamierza zrobić dla szkolnictwa zawodowego, a ostatnio – ogłaszanie konkursów, które przecież nie zmienią rzeczywistości, co najwyżej pozwolą w kilku szkołach-laureatach wystawić w gablotkach statuetki za zwycięstwo w swojej kategorii.

 

Czytaj dalej »



Gdy zaczynałem pisać ten felieton od godziny za oknami było już ciemno. Ale na wszystkich polskich cmentarzach jasno było od milionów zniczy, jakie płonęły na grobach, przybranych kwiatami we wszystkich kolorach tęczy. To najpiękniejsza, bo wręcz magiczna pora Zaduszek. Gdy byłem młody lubiłem o tej godzinie iść na pobliski cmentarz, na którym pochowano moich dziadków, znajomych i jednego kolegę, który się utopił w stawie. Teraz, zwłaszcza dziś, mając na uwadze dopiero co zaleczone przeziębienie, siedzę w domu i stukam w klawiaturę.

 

Z tematów minionego tygodnia najbardziej zalega mi wywiad z dr Marzeną Żylińską, do przeczytania którego w „Dużym Formacie” OE zachęcało w piątek. Nie wiem jak Was, Szanowni Czytelnicy, ale mnie ta, przemycona przy okazji rozmowy o filmie „Alfabet” w reżyserii Erwina Wagenhofera wiedza, popularyzowana przez austriackiego neurobiologa prof. Geralda Hüthera, właściwie nie zaskoczyła. Tym bardziej, że nie jest to znowu jakaś wiedza tajemna. O wnioskach, jakie płyną z badań tej dyscypliny można już było przeczytać wcześniej, choćby w ogólnodostępnych publikacjach bohaterki tego wywiadu dr Żylińskiej. Oto fragment jednej z nich, zatytułowanej „Neurodydaktyka, czyli nauczanie przyjazne mózgowi”:

 

Czytaj dalej »



Fatalnie zaczyna mi się ta druga połówka setki felietonów. Dwa dni pobytu w Warszawie zaowocowały nie tylko relacjami z konferencji, ale także przeziębieniem, którego nabawiłem się już w drodze powrotnej, oczekując w przeraźliwym zimnym wietrze na autobus 119, który najpierw uciekł mi „sprzed nosa”, a potem skazał na długie czekanie na następny. Cóż, pretensje mogę mieć tylko do siebie: wybrałem się do Stolicy bez czapki i w podszytej wiatrem kurteczce i – zamiast suwenirów od firm wystawiających się w kuluarach obu kongresów – przywiozłem chorobę!

 

Poleguję więc teraz z katarem, „kaszlący i słaby”, chwilową poprawę samopoczucia wykorzystując na wystukanie tego felietonu. Z tejże przyczyny będzie on krótszy niż zwykle i zapewne uboższy w ciekawe tematy od poprzednich.

 

Zacznę od tego, co działo się w MEN, a co umknęło uwadze zaabsorbowanej wydarzeniami obu kongresów: tego, zorganizowanego przez Wolters Kluwer – wydawcę miesięcznika „Dyrektor Szkoły” – o szumnej nazwie „Edukacja i Rozwój” (ciekawe, czy nie wywoła ta nazwa reakcji działającego w Krosnowicach na Dolnym Śląsku „Stowarzyszenia Edukacja i Rozwój”) i tego, zorganizowanego już po raz dziewiąty przez „Głos Pedagogiczny” dla pedagogów i psychologów szkolnych.

 

Czytaj dalej »



Przed tygodniem, chyba pochopnie, zapowiedziałem świętowanie jubileuszu 50. felietonu, napisanego przeze mnie do „Obserwatorium Edukacji”. Jednak dzisiaj mam poważne wątpliwości, czy to aby wystarczająco wysoka i „okrągła” liczba, aby zasłużyć na jubileuszową fetę. Bo co to właściwie za wielkość ta pięćdziesiątka? To zaledwie pół setki. Nawet nie sięgając do alkoholowych skojarzeń łatwo da się jej wartość zdeprecjonować choćby tym, że nikt przecież nie śpiewa nikomu „Pięćdziesiąt lat!”, bo przecież najpowszechniej wykonywaną polską pieśnią biesiadno-narodową jest „Sto lat!”

 

A poza tym to i w wymiarze moich dotychczasowych osiągnięcie publicystycznych nie jest to także wielki powód do dumy. Wszak mam już w swym dorobku pisywanie przez ponad trzy lata, regularnie do każdego kolejnego numeru tygodnika „Gazeta Szkolna”, felietonów ze stałym nadtytułem „Mój punkt widzenia”. Nigdy ich nie policzyłem, ale nawet szacując „na oko” można przyjąć, że było ich ze sto kilkadziesiąt.

 

Tak więc z jubileuszem (optymistycznie!) poczekam do setki!

 

Czytaj dalej »



Nie jestem numerologiem, ale czasami niektóre liczby wywołują u mnie skojarzenia i refleksje – niekoniecznie matematyczne. Na przykład ten kolejny numer moich pisanych w „Obserwatorium Edukacji” felietonów – 49. Za tydzień będę zapewne świętował jubileusz 50-ego felietonu. Ale dziś uświadomiłem sobie, że ta liczba to wynik mnożenia: 7 x 7. Czyli iloczyn dwu „mistycznych”, jeśli wierzyć tradycji starożytnej – głównie rodem z basenu Morza Śródziemnego, ale nie tylko – liczb. Niech więc ta koincydencja: felietonu, który jest – w kolejności dotąd napisanych, siedmiokroć razy po siedem – taką „magią do kwadratu”, ze zbliżającą się datą (14 – to 2 x 7) święta polskich nauczycieli i pracowników oświaty rokuje jak najlepiej dla piszącego i czytających ten tekst!

 

Poprzedni felieton pisałem przed tygodniem w Międzynarodowym Dniu Nauczyciela. Dziś piszę tuż przed Dniem Edukacji Narodowej, potocznie nazywanym w naszym kraju Dniem Nauczyciela. Zapewne – Szanowni Czytelnicy – w nadchodzą- cym tygodniu będziecie mieli możliwość wysłuchiwania i czytania – aż do przesytu – niezliczonych życzeń z tej okazji. Nie mam zamiaru stawać w tej konkurencji do zawodów z wszystkimi, którzy – począwszy od Pani Minister, przez liderów nauczycielskich związków zawodowych, Pana Kuratora i Panią Prezydent Miasta, skierują do Was okrągłe, napisane dla nich przez specjalistów od PR, zdania.

 

Korzystając z tej okazji, zwrócę się jednak do Was jak do członków wspólnej konfraterii nauczycielskiej z prośbą:

 

Czytaj dalej »



Jak nie trudno zauważyć, w minionym tygodniu „Obserwatorium Edukacji” zogniskowało swe narzędzia podglądu na wydarzeniach lokalnych. Co nie znaczy, ze nie zarejestrowało news’ów na menowskiej stronie. Jednak nie wszystkie one zostały podjęte. Idąc od końca tygodnia: nie znalazła się tu informacja z 4 października o pierwszej z cyklu ogólnopolskich konferencji nauczycieli matematyki ze szkół ponadgimnazjalnych, jaka z udziałem minister Kluzik-Rostkowskiej odbyła się w Gdańsku. Przyznam się (choć wiem, że nie przynosi mi to chluby), że ten temat jest mi bardzo mało znany: ostatni raz rozwiązywałem układy równań z trzema niewiadomymi 51 lat temu na, obowiązkowym w tedy, maturalnym egzaminie z matematyki.

 

Odpuszczona została także notatka 03 października, o tym, że podsekretarz Stanu Przemysław Krzyżanowski wziął udział w inauguracji programu „Profilaktyka a Ty” w ramach Rządowego Programu „Bezpieczna i przyjazna szkoła” , która to impreza, z udziałem KG Policji, odbyła się w Zespole Szkół Muzycznych w Toruniu.

 

Także o ministerialnej konferencji, inaugurującej 2 października rządowy program „Bezpieczna i Przyjazna Szkoła” na lata 2014-2016 OE nie poinformowało swych czytelników. Bo woleliśmy podpowiedzieć naszym Czytelnikom zapoznanie się z wykładami dr hab. Jacka Pyżalskiego, niż skupiać się na komentowaniu „złotej myśli” pani minister Kluzik-Rostkowskiej, że „Nauczyciele i dyrektorzy niechętnie przyznają, że przemoc ma miejsce w szkole, a nie przyznają się dlatego, że nie wiedzą jak sobie z tym poradzić i gdzie znaleźć wsparcie”.

 

Czytaj dalej »



Nie ma co udawać – miniony tydzień to dla OE przede wszystkim „podglądanie” IX Kongresu Zarządzania Oświatą, jaki już po raz drugi w Łodzi zorganizowało Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Nie bez powodu podkreślam ten fakt, gdyż tak się złożyło, iż ten pierwszy raz zdarzył się także we wrześniu, ale 2006 roku i też w gmachu Wydziału Zarządzania UŁ. Był to pierwszy taki kongres tego stowarzyszenia. Była to także pierwsza większa impreza, jaką relacjonowałem w nowej wówczas dla mnie roli redaktora naczelnego „Gazety Edukacyjnej”. Od tamtej pory uczestniczyłem jeszcze w czterech kongresach, w tym dwukrotnie w Warszawie (lata 2008 i 2009), raz w Krakowie (2011r.) i teraz ponownie w Łodzi. Pierwsze trzy relacje, niestety, nie ocalały. Mogę jedynie odesłać Sz. Czytelników do materiału z Krakowa, jaki jest dotąd dostępny na stronie „Gazety Edukacyjnej”: „VI Kongres Zarządzania Oświatą zakończył dziś swe prace”.

Przed wyjazdem do Krakowa, w pisanym wówczas w GE felietonie pt. „O Kongresie Zarządzania Oświatą i zdolnościach profetycznych” napisałem – wspominając pierwszy kongres, m.in.: „Był to czas, gdy resortem edukacji kierował Roman Giertych a uczestnicy Kongresu z nadzieją na ewentualne zmiany wysłuchiwali wystąpienia ówczesnej przewodniczącej sejmowej Komisji Edukacji Narodowej i Młodzieży, posłanki opozycyjnej Platformy Obywatelskiej – Krystyny Szumilas. Pani poseł tłumaczyła wtedy zebranym w jaki sposób rządząca koalicja, stosując kruczki prawne, uniemożliwia posłom kierowanej przez nią komisji wywieranie wpływu na kształt prac legislacyjnych w obszarze edukacji. Nie nastrajało to zebranych optymistycznie. Nikt wtedy nie przewidywał, że już za rok rozpadnie się koalicja, w konsekwencji dojdzie do skrócenia kadencji Parlamentu i zostaną rozpisane przedterminowe wybory, które radykalnie zmienią personalia naszej centrali edukacyjnej. Wtedy nie było na sali proroków...”

 

Czytaj dalej »



Jako że nie wszystkim miniony tydzień wypełniła siatkówka i kolejne etapy drogi polskiej reprezentacji do złotego medalu na Mistrzostwach Świata w Piłkę Siatkową Polska 2014, nie ta problematyka będzie przedmiotem moich felietonowych refleksji. Zastanawiając się nad tym które z wydarzeń minionego tygodnia przybliżyć Czytelnikom OE doszedłem do wniosku, że najbardziej istotnym jest pojawienie się w „Gazecie Wyborczej” artykułu podejmującego problem szkolnej oceny zachowania ucznia. Jednak po chwili zastanowienia uznałem, że temat jest zbyt poważny i wieloaspektowy, aby „załatwić” go felietonowo. Obiecują więc, że poświęcę mu odrębny, problemowy artykuł.

 

Gdyby założyć, że to co najistotniejsze dla polskiej edukacji znajduje swe odbicie na głównej stronie MEN, to okazałoby się, ze są to wizyty wiceministrów na różnych konferencjach i innych event’ach. Ale tego tematu nie zamierzam podjąć, gdyż wpadłbym wtedy w konwencję Michała Ogórka. A że OE nie jest pismem satyrycznym – odpuszczę sobie. Jednak z dwu zamieszczonych tam informacji skorzystałem.

 

Czytaj dalej »