
Foto: www.facebook.com/eTwinningPolska/
W czwartek ub. tygodnia (15 listopada) w Instytucie Europejskim w Łodzi odbyła się konferencja nt. „Międzynarodowe programy edukacyjne narzędziem kształtującym kompetencje kluczowe uczniów i nauczycieli”. Jej współorganizatorami były: Kuratorium Oświaty w Łodzi, Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji Krajowe Biuro eTwinning i Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.
Jako że w konferencji uczestniczyli kurator Grzegorz Wierzchowski oraz wicekurator Jolanta Kuropatwa informacja o niej została wczoraj zamieszczona na stronie ŁKO. Oto jej fragmenty:
Foto:www.kuratorium.lodz.pl
Przemawia Grzegorz Wierzchowski – ŁKO: „Musimy się więc zastanowić, w jakie kompetencje chcemy wyposażyć absolwentów. Co zrobić, by umieli dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. Musimy nauczyć ich, jak się uczyć nowych rzeczy.„
[…] Konieczność stałego poszerzania kwalifikacji i potrzeba elastyczności na zmieniającym się rynku pracy już w 2006 roku stała się inspiracją do wydania przez Parlament Europejski i Radę Europy zalecenia sprawie kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie. […].
W praktyce kompetencje te są ze sobą często powiązane. Umiejętność czytania i pisania umożliwia uczenie się nowych rzeczy – w tym języków obcych. Posługiwanie się językami obcymi ułatwia z kolei poznanie dorobku kulturowego innych narodów, wymianę myśli naukowej i technologicznej. Kompetencje informatyczne pozwalają szybko zdobyć informacje i ułatwiają komunikację, a co za tym idzie – dają nam możliwość wykorzystania i rozwijania np. naszej przedsiębiorczości.
Foto: www.upload.wikimedia.org/wikipedia/
Jarosław Pytlak w kolejnym poście, zatytułowanym „Wyjdźmy z cienia (hipokryzji)!„, zamieszczonym wczoraj na jego blogu „Wokół Szkoły”, dzieli się z czytelnikami swoimi opiniami na temat opublikowanej w internecie ankiety, za pośrednictwem której ZNP pragnie dowiedzieć się, w jakiej formie protestu byliby skłonni wziąć udział pracownicy oświaty. W drigiej części tego tekstu proponuje akcję nękania pani minister Zalewskiej setkami (tysiącami?) listów, w którch domagaliby się oni natychmiastowej zmiany, niemożliwych do realizacji, podstaw programowych.
Tradycyjnie zacytujemy poniżej wybrane fragmenty tego tekstu, pogrubiając te frazy, które – naszym zdaniem – zasługują na szczególną uwagę czytelnika:
[…] Nastroje wśród nauczycieli w ogóle są fatalne, z przyczyn nie tylko finansowych, więc myśl o podjęciu protestu zyskała spory oddźwięk w środowisku. Wychodząc temu naprzeciw Związek Nauczycielstwa Polskiego opublikował w internecie ankietę, chcąc dowiedzieć się, w jakiej formie protestu byliby skłonni wziąć udział pracownicy oświaty.
Pierwsza możliwość, to akcja „podobna do protestu policjantów przed egzaminami i maturami”. Czyli, jak należy się domyślać, gremialne pójście nauczycieli na zwolnienia lekarskie, w kwietniu lub w maju. Moim zdaniem, pomysł tyleż kuszący, co nie rokujący sukcesu. […]
Zbliżoną propozycją jest „nieprzystąpienie do sprawdzania matur i egzaminów”. Tyle tylko, że ta możliwość dotyczy jedynie egzaminatorów, którzy musieliby – każdy indywidualnie – zrezygnować z przyjęcia zlecenia owej pracy i związanego z tym dodatkowego zarobku. […]
Jeśli chodzi o trzecią z kolei propozycję – strajku ogólnopolskiego, to powszechnie wiadomo, że łatwiej znaleźć kwiat paproci, niż doczekać się solidarnego działania całego środowiska oświatowego. […]
Zupełnie nie widzę sensu kolejnej propozycji z ankiety ZNP – strajku lokalnego. Lokalnie można próbować rozstrzygnąć jedynie lokalne problemy. Akcja strajkowa w pojedynczych placówkach nie przełoży się na zmiany w skali całego państwa. […]
Dużo lepiej brzmi propozycja strajku włoskiego. Niestety, przestrzeganie różnych procedur, szczególnie biurokratycznych, jest w placówkach oświatowych na tyle powszechne, że wzmożenie tego procederu nie rokuje jakiegoś spektakularnego efektu. […]
Kolejna opcja – „nie będę protestować” – jasna, prosta i dla wielu nauczycieli… oczywista. Nie – bo to uderzy w dzieci, nie – bo to nic nie da, nie – bo już i tak planuję zmianę zawodu… Albo, tak jak w moim przypadku, pracownika STO na Bemowie, nie – bo pracodawca traktuje mnie uczciwie i odpowiednio docenia moją pracę.[…]
Ankietę ZNP kończy miejsce na wpisanie własnych propozycji. W nie więcej niż stu znakach. Ad hoc przychodzi mi na myśl: głodówka albo budowa miasteczka namiotowego obok MEN, w obu przypadkach koniecznie na oczach kamer, najlepiej z panami: Broniarzem i Proksą w rolach głównych. I wątpliwość, czy społeczeństwo byłoby skłonne zwrócić uwagę i przejąć się takim poświęceniem. Co do pełnej obojętności ze strony rządu nie mam żadnej wątpliwości – doświadczenie protestu niepełnosprawnych w Sejmie trudno uznać w tej kwestii za źródło optymizmu. […]
A teraz ta część postu, w której Jarosław Pytlak pisze dlaczego obowiązujące podstawy programowe są do natychmiastowej zmiany:
Siedzę nad klawiaturą mojego „malucha” (od trzech miesięcy, po tym jak padł mój poprzedni PeCet, pracuję na notbook’u marki Samsung, który też nie jest najmłodszy – w dziewiątym roku swej biografii) i rozważam, który z problemów edukacyjnych minionego tygodnia uczynić wiodącym tematem tego felietonu.
Jako pierwszy odpadł w tych eliminacjach problem procedury naboru członków do kolejnych edycji Rady Dzieci i Młodzieży RP przy MEN, nagłośniony ponownie dzięki inicjatywie Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego, które skierowało w tej sprawie skargę do RPO, w konsekwencji której zaistniało jego wystąpienie do MEN z prośbą o wyjaśnienie owych półtajnych procedur. Wszystko co mi „w tym temacie” leżało „na wątrobie” wyłożyłem w drugiej części materiału z 13 listopada: „Czym kierowano się przy wyborze członków do Rady Dzieci i Młodzieży przy MEN?” Sporo czasu zajęło mi zebranie materiału, aby na przykładzie kariery Piotra Wasilewskiego – młodego polityka PiS-u z Suwałk – unaocznić mechanizmy tych „awansów”. Nadzieja na to, że możliwe są w tej sprawie pozytywne zmiany jest – w mojej ocenie – na poziomie zerowym. Szkoda więc czasu na roztrząsanie „co by było, gdyby było”…
Jeszcze kilka dni temu myślałem, że w tym felietonie „przejadę się ” po pani minister Zalewskiej „na okoliczność” nagłego zwrotu w jej poglądach na temat nowej procedury oceny pracy nauczyciela, polegającym na publicznym ogłoszeniu, iż nareszcie dotarło do niej, że przepisy, które wydawały się jej proste, spowodowały w szkołach ogromną biurokrację. I że deklaruje ona niezwłoczne wycofanie się z tych przepisów. Ale już mi przeszło…
Bo lepiej późno niż wcale, bo nie mam zielonego pojęcia o prawdziwych powodach tego zwrotu, gdyż nie wierzę, że stało się pod wpływem nacisków związków zawodowych, nawet pana Proksy. Wchodząc w buty wyznawcy spiskowej teorii dziejów mogę jedynie spekulować, że skoro nic nie dzieje się bez przyczyny, to i w tym przypadku są takowe… Może to początek kampanii wyborczej pani Zalewskiej do Europarlamentu?
O nowej wersji oficjalnej strony-portalu MEN może i bym napisał, gdyby wcześniej nie zrobił tego profesor Śliwerski. O czym więc będzie w tym felietonie?
Zdecydowałem się napisać co myślę o kolejnym, już czwartym, podejściu Sejmu do wyboru następcy Marka Michalaka na urząd Rzecznika Praw Dziecka.
Foto: Andrzej Wiernicki / Forum [ www.www.polityka.pl]
Szkoła w Warszawie, lekcja fizyki – rok 1971. Kto mi powie co to jest…
Na początek pierwszy fragment tekstu, dostępnego na stronie www.wyborcza.pl „za friko”:
W szkole w Grudziądzu, w której w połowie lat 80. zacząłem edukację, było ponad tysiąc uczniów i dwa pokoje nauczycielskie. Niektórzy nauczyciele ponoć w ogóle się nie znali, choć pracowali w jednym budynku. Pamiętam apele z okazji rocznic patriotycznych, przed którymi mieliśmy wielodniowe próby. Wychowawczyni uczyła nas, jak stać podczas długiej uroczystości, żeby się nie zmęczyć. Najlepiej prosto, bez przestępowania z nogi na nogę.
Z następnych szkół (podstawówkę ze względu na przeprowadzki zmieniałem dwa razy) zapamiętałem między innymi lekcję wychowawczą, na której pani wskazywała palcem największych rozrabiaków i zapowiadała, że zostaną przeniesieni do innej klasy. Nazywała ich bandytami.
Albo kolegę, który po wywiadówkach dostawał od ojca kablem od żelazka. W szatni, przed wuefem, widzieliśmy czarne pręgi na jego plecach. Słabo się uczył. Większość nauczycieli traktowała go pogardliwie albo z irytacją, tak jak innych słabszych uczniów.
Niezależnie od tego, jak sobie radziliśmy z nauką, jaką mieliśmy ocenę z zachowania i kim byli nasi rodzice, nie znosiliśmy większości nauczycieli. Dzielili się na trzy grupy. Jednych się baliśmy. Drudzy bali się nas, więc rozbijaliśmy im lekcje. Trzeci byli nam zupełnie obojętni, z wzajemnością. Zero kontaktu. Jakby między ich światem z biurkiem i dziennikiem a nami w ławkach była szklana ściana. Nieraz trzeba było przejść na drugą stronę, żeby wydukać coś przy tablicy.
Byli też nieliczni nauczyciele, którzy umieli z nami rozmawiać i śmiać się. Okazywali nam sympatię i szacunek. Tych się uwielbiało. Pamięta się ich do dziś.
Komuna skończyła się niemal 30 lat temu. W wolnej Polsce dorosło już całe pokolenie. Kraj zmienił się nie do poznania. Ale edukacja, pomimo kilku dużych reform, pozostała z gruntu nieodmieniona. Uderzające, jak odczucia dzisiejszych uczniów na temat szkoły i nauczycieli są podobne do wspomnień czterdziestolatków.
W dniu 13 listopada, podobnie jak przed rokiem, także w roku 2016. w „Manufakturze”) Przedszkole Miejskie nr 208 w Łodzi, było organizatorem kolejnej edycji wystawy, pod hasłem „RUSZAJMY NA POMOC JEŻOM”. Wystawa ta jest to, już cykliczna, forma organizowana z okazji przypadającego 10 listopada „Międzynarodowego Święta Jeża” przez środowisko tych placówek, promujących u swych wychowanków proekologiczne postawy,
Na wystawę, którą w tym roku zorganizowano także w łódzkim Centrum Handlowo-Rozrywkowym „Sukcesja”, złożyły się prace (plakaty, wykonane w różnych technikach prace przestrzenne oraz broszurki) wykonane przez dzieci z łódzkich Przedszkoli Miejskich o numerach: 17, 21, 23, 105, 108,170, 171, 192, 202, 2o8 i 215, oraz uczniów Szkoły Podstawowej nr 23 w Łodzi.
Oto minifotoreportaż z tej wystawy, którą na poz. I CH-R „Sukcesja” można będzie oglądać tylko do 18 listopada.
Foto: www.facebook.com/pg/Ministerstwo.Edukacji.Narodowej/
Minister Anna Zalewska na spotkaniu z przedstawicielami oświatowych związków zawodowych w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”.
Przedwczoraj, 14 listopada, informowaliśmy o zadowoleniu władz ZNP z efektów spotkania z minister Anną Zalewską w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”.
Dzisiaj udostępniamy treść komunikatu „Sukces „Solidarności”: minister Zalewska wycofuje regulaminy oceniania ze szkół”, który zamieszczony został także 14 listopada na stronie Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie. Oto jego fragmenty:
Kryteria oceny pracy nauczyciela, jak i wskaźniki do nich będzie określał minister edukacji w rozporządzeniu, a nie dyrektor szkoły. Wprowadzenie takiej poprawki obowiązujących przepisów dotyczących oceniania pracy nauczycieli zaproponowała minister edukacji Anna Zalewska podczas spotkania ze związkami zawodowymi, które odbyło się 14 listopada w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie. Decyzja szefowej MEN to odpowiedź na przedstawione przez KSOiW NSZZ „Solidarność” negatywne opinie dotyczące rozporządzenia w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli. Przypomnijmy, że „Solidarność” krytycznie zrecenzowała już sam projekt zmian jeszcze w marcu tego roku. Ministerstwo Edukacji Narodowej otrzymało szereg pism, w których KSOiW NSZZ „Solidarność” wyraziła negatywne stanowisko w tej sprawie, domagając się usunięcia niekorzystnych przepisów.[…]
Foto: www.mamdziecko.interia.pl
Prawdę mówią, że z niewolnika nie ma robotnika…
Na portalu „Juniorowo” zamieszczono 7 listopada 2018 artykuł Wojciecha Musiała, zatytułowany „Edukacja to nie zawody” – Singapur rezygnuje z egzaminów szkolnych i zmienia system edukacji”.
Poniżej zamieszczamy jego fragmenty i link do pełnej wersji:
W 2016 roku Singapur zdobył pierwsze miejsce w prestiżowym teście kompetencji uczniów PISA. W 2018 zdecydował o odstąpieniu od egzaminów szkolnych. Uczniowie nie będą już uczyć się, żeby zaliczyć kolejne testy. Zamiast tego szkoła będzie rozwijała kompetencje społeczne: umiejętności współpracy, myślenie krytyczne, rozwiązywanie złożonych problemów oraz postawi na rozwój osobisty. Co spowodowało tak radykalną zmianę?[…]
Władze Singapuru uznały, że przygotowanie dzieci do testów nie może być głównym celem nauki i zdecydowały: koniec z egzaminami. Zamiast tego nauka ma służyć rozwojowi kompetencji społecznych, takich jak praca w grupie, myślenie krytyczne czy rozwiązywanie złożonych problemów. Szkoła nie będzie więcej naciskać na rywalizację. Z klasowych dzienników zniknie średnia ocen danego przedmiotu oraz miejsce, które dane dziecko zajmuje, a oceny będą zaokrąglane do najbliższej pełnej liczby (w Singapurze oceny wystawia się z dokładnością do dziesiątej części po przecinku).
Wczoraj, 14 listopada, w Szkole Podstawowej nr 52 w Gdyni, pod hasłem „Więcej uczenia się, mniej kontroli„, odbyła się, już kolejna z powakacyjnego cyklu, konferencja Budzących się Szkół. (Program – TUTAJ )
W konferencji uczestniczyło ponad 150 nauczycieli, dyrektorów szkół i rodziców z Trójmiasta i okolic, ale byli też tacy, którzy przyjechali z Warszawy, spod Poznania i z Łodzi.
Oto informacja o jej przebiegu i poruszanych tam problemach, zamieszczona na profilu dr Marzeny Żylińskiej:
Co zrobić, żeby pomiar dydaktyczny nie zabierał czasu, który mógłby być przeznaczony na naukę, a dzieci nie wynosiły ze szkoły przekonania, że celem nauki są stopnie, świadectwa z paskiem czy miejsce w rankingach.
Dobra szkoła to nie jest szkoła, w której nie ma problemów, ale szkoła, w której o problemach można otwarcie rozmawiać. Ale właśnie ta gotowość do szczerych rozmów i mierzenia się z trudnymi problemami jest czymś trudnym, bo w szkołach od zawsze staraliśmy się stworzyć dokumentację, która pokazywała, że u nas, żadnych problemów nie ma.
W czasie wczorajszej burzy mózgów zajmowaliśmy się trzema tematami:
https://www.gov.pl/web/edukacja
Od kilku dni przymierzaliśmy się do zwrócenia uwagi naszym Czytelnikom na kolejną zmianę (czy ona jest dobrą – osądźcie sami) w MEN – tym razem dotyczy to nowej wersji oficjalnej strony ministerstwa. [Tak to teraz wygląda – TUTAJ]
Zawsze coś było ważniejszego niż ten news… I tak mijał dzień za dniem, aż dziś możemy pójść na łatwiznę: skorzystamy z postu, zamieszczonego wczoraj na blogu profesora Śliwerskiego, zatytułowanego „Znika poprzedni serwer Ministerstwa Edukacji Narodowej, podobnie jak zniknął Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego„.
Oto fragment tego tekstu – lepiej tego „narzędzia nieinformacji” nie skomentowalibyśmy:
[…] Strona MEN jest już w kolejnej odsłonie, mimo że po objęciu sterowania ministerstwem przez Annę Zalewską taka zmiana miała już miejsce. Tym razem MEN zszedł już z własnego serwera: www.men.gov.pl na rządowy https://www.gov.pl/web/edukacja.
Podobnie stało się z portalami pozostałych ministerstw – z wyłączeniem, zapewne tymczasowo, Ministerstwa Finansów. Wszystkie resorty mają tę samą, infantylną ikonografikę oraz eleganckie portrety ministra, wiceministrów i dyrektora biura.
Tego typu zmiany centralizujące i ujednolicające komunikację ze społeczeństwem nabierają jednoznacznie propagandowego charakteru. Proszę zauważyć, że już nie znajdziemy na tej stronie MEN archiwum danych, programów, projektów, które były realizowane za poprzednich rządów. Wszystko zostało zmienione a obywatelom pozostaje tylko i wyłącznie dobra zmiana. Kończy się w ten sposób możliwość porównywania czegokolwiek z czymkolwiek, co nie wiąże się z obecną władzą.
Odcięcie jest pełne. Słusznie. Po co mają rodzice czy inni zainteresowani czytać o sukcesach z lat minionych nauczycieli, uczniów czy samorządowców. Jeszcze chcieliby prawdziwej reformy ustrojowej. Ta bowiem, z którą mamy do czynienia, jest powrotem do czasów PRL i lat 90. XX w. […]
Pełna wersja wpisu „Znika poprzedni serwer Ministerstwa Edukacji Narodowej, podobnie jak zniknął Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego” – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Oto informacja, zamieszczona dziś na stronie ZG ZNP, której nie mogliśmy przeoczyć:
Foto: www.znp.edu.pl
Wycofanie regulaminów oceny pracy nauczycieli!
Po długich negocjacjach Minister Edukacji Narodowej przychyliła się do postulatów ZNP dotyczących konieczności wycofania z systemu prawnego regulaminów oceny pracy nauczycieli.
Z inicjatywy ZNP, 14 listopada w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się spotkanie poświęcone ocenie pracy nauczycieli, z udziałem minister edukacji Anny Zalewskiej i przedstawicieli oświatowych związków zawodowych.
Ministerstwo Edukacji Narodowej, podczas jutrzejszego posiedzenia senackiej Komisji Nauki, Edukacji i Sportu, poprze zmianę postulowaną przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w sprawie wykreślenia z ustawy Karta Nauczyciela zapisów dotyczących ustalania regulaminów określających wskaźniki oceny pracy nauczycieli.
Przyjęcie tej poprawki przez Sejm oznacza znaczący krok w odbiurokratyzowaniu procedury dokonywania oceny pracy nauczycieli.
Podczas dzisiejszego spotkania, ZNP zgłosił również postulat dokonania głębszych zmian w obowiązującym od 1 września 2018 r. systemie oceny pracy i awansu zawodowego nauczycieli.
Źródło: www.znp.edu.pl












