Dr Marzena Żylińska zamieściła w piątek,14 września późnym wieczorem, na swoim profilu taki post ze zdjęciem, dokumentującym opresyjny charakter systemu, stosowanego w szkole, z której ten „kontrakt” pochodzi.

 

I to jest jedno oblicze pewnej łódzkiej szkoły. Oto ono:

 

[…] Gdy piszę o tym, że szkoła jest opresyjna, często pojawia się argument, że przesadzam, że dzieci nie są traktowane surowiej niż dorośli. A ja uważam, że są, że wobec dzieci stosujemy metody, których nigdy nie zastosowalibyśmy wobec osób dorosłych i z pewnością, nie życzylibyśmy sobie, żeby stosowano je wobec nas.

 

[Oto przykład]

 

Foto: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 

Punkt 3.
Informacja o terminie kartkówki podana będzie przynajmniej dzień wcześniej, chyba, że złe zachowanie klasy sprowokuje mnie do zrobienia na danej lekcji kartkówki „karnej”.

 

Punkt 10.
Każdą Twoją aktywność na lekcji ocenię plusem lub minusem, pięć plusów to ocena bardzo dobra, … .

 

 

Skanów PZO / PSO lub tzw. kontraktów dostałam od początku roku ponad sto. Nie widziałam takiego, który uwzględniałby potrzeby obu stron.W większości regulaminów i „kontraktów” (dla mnie to są dyktaty), które dostałam, jest mowa o karnych kartkówkach i o tym, ze nauczyciel został do ich zrobienie sprowokowany.

 

Co na to psychologowie? Jak to oceniacie? – „Musiałam ich ukarać, bo zostałam do tego sprowokowana.”  W większości przesłanych regulaminów jest też mowa o tym, że uczniowie będą cały czas oceniani. na każdej lekcji.

 

 

Czytaj dalej »



Na portalu „Juniorowo” wytropiliśmy obszerny artykuł autorstwa Wojciecha Musiała – współtwórcy i współwłaściciela „Juniorowa”, pt. „Helikopterowi rodzice – kiedy troska rodziców bardziej szkodzi niż pomaga”.

 

 

Foto: www.25lat.rmf.fm

 

Wojciech Musiał

 

Zdecydowaliśmy się zainteresować naszych czytelników poruszonym tam problemem nadopiekuńczości rodziców, gdyż zjawisko to ma swe bardzo odczuwalne przez nauczycieli konsekwencje – i to nie tylko na płaszczyźnie formalno-prawnej, ale przede wszystkim jako główna przeszkoda w wypracowywaniu nietoksycznych, partnerskich relacji nauczyciel – rodzic.

 

Oto kilka, wybranych z tego obszernego tekstu, fragmentów i – oczywiście – link do całości.

 

 

[…] Skąd się wzięli helikopterowi rodzice

 

Jeszcze w latach siedemdziesiątych zeszłego wieku amerykańscy rodzice nie mieli żadnego problemu z otwarciem drzwi wejściowych do domu i wypuszczeniem dzieci na zewnątrz. A one rozbiegały się po okolicy eksplorując ulice, parki, place zabaw a także miejsca, w których być ich nie powinno: budowy, opuszczone fabryki, niestrzeżone wody itp. Nie było telefonów komórkowych ani lokalizatorów GPS. Rodzice nie wiedzieli, co ich dzieci robią, dopóki nie wróciły do domu na kolację. Rodzice rzadko też angażowali się w pomoc przy zadaniach domowych, bo ówczesna szkoła nie obciążała nimi zanadto. Nie widzieli również nic złego w zapaleniu papierosa czy wypiciu drinka w obecności swoich pociech, czego akurat nie powinniśmy pochwalać, ale co jest doskonałą ilustracją ówczesnego swobodnego podejścia do wychowania.

 

Podobnie w Polsce. Pokolenie obecnych trzydziesto- czterdziestolatków wychowywało się jeszcze z kluczem na szyi. Po szkole wracaliśmy do pustych domów, bo oboje rodzice byli w pracy. Sami odgrzewaliśmy sobie jedzenie, sami odrabialiśmy lekcje (albo i nie), a potem biegliśmy na podwórko, żeby do wieczora grać w piłkę, bawić się w chowanego lub realizować inne pomysły, od których dorosłym ścierpłaby skóra, gdyby tylko wiedzieli. Sam pamiętam ganianie po piętrach nieukończonego bloku na pobliskiej budowie, której stróż nie był w stanie upilnować przed bandą ruchliwych chłopaków.[…]

 

Helikopterowi rodzice – kontrola totalna

 

Zaangażowanie rodziców w wychowanie dzieci szybko przestało ograniczać się do organizowania popołudniowych spotkań. W tej chwili nadopiekuńczy rodzice kontrolują każdy aspekt życia dziecka. Wożą je samochodami do szkoły, ze szkoły na zajęcia dodatkowe, z zajęć do domu. Wieczorami odrabiają z nimi lekcje, a bardzo często je w tym wyręczają, gdy przeciążone nauką dzieci nie dają już rady. Kontrolują ich postępy w nauce (dzienniki elektroniczne zapewniają stały dostęp do ocen), a jeśli dziecko zostanie ocenione za nisko, bez wahania wszczynają dyskusję z nauczycielem.

 

 

Czytaj dalej »



5 września, na stronie Najwyższej Izby Kontroli zamieszczono komunikat, zatytułowany Nauka nie poszła w las„. Aby nie snuć domysłów czego on dotyczy zaraz poniżej dodano: „NIK o systemie awansowania nauczycieli”.

 

Oto jego fragmenty (pogrubienia teksu – redakcja OE) i linki do materiałów źródłowych:

 

 

NIK o systemie awansowania nauczycieli”.

 

[…] Kontrola NIK miała wykazać jaki jest związek między awansem zawodowym a podniesieniem jakości pracy nauczycieli i wynikami pracy oraz potrzebami szkoły, motywacją do dalszego rozwoju po uzyskaniu tytułu nauczyciela dyplomowanego.

 

NIK skontrolowała Ministerstwa Edukacji Narodowej i Rolnictwa, centrum Edukacji Artystycznej, 5 Kuratoriów Oświaty, 10 jednostek samorządu terytorialnego i 24 szkoły publiczne. Okres objęty kontrolą to lata szkolne 2015/2016 – 2017/2018.

 

Najważniejsze ustalenia kontroli

 

W kontrolowanym okresie nauczyciele mianowani i dyplomowani stanowili ok. ¾ ogółu zatrudnionych. Liczba ta pokazuje, że zdecydowana większość nauczycieli wykazała się skutecznym podwyższaniem kompetencji zawodowych i jakości pracy własnej i szkoły. We skazanym okresie zaobserwowano też wzrost liczby nauczycieli kontraktowych i stażystów. Nastąpił niewielki spadek liczby nauczycieli mianowanych.[…]

 

Foto: www.nik.gov.pl

 

Kontrola wykazała, że w czasie stażu na stopień nauczyciela mianowanego kandydaci korzystali z różnych form dokształcania i doskonalenia zawodowego, uczestniczyli w otwartych zajęciach prowadzonych przez innych nauczycieli, prowadzili dodatkowe zajęcia dla uczniów, działali na rzecz środowiska lokalnego, realizowali działania podjęte w odpowiedzi na współczesne problemy społeczne i cywilizacyjne oraz stosowali technologie informacyjno – komunikacyjne (TIK) na 34% prowadzonych zajęć lekcyjnych. W drugim roku szkolnym po uzyskaniu stopnia nauczyciela mianowanego ich aktywność zmalała w pierwszych pięciu analizowanych rodzajach działań o 5,7%-40,6%, natomiast wzrósł udział zajęć realizowanych z zastosowaniem TIK o 2,6 punktu procentowego.

 

 

Podobnie rzecz się miała z aplikującymi do stopnia nauczyciela dyplomowanego.

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.pulsmedycyny.pl

 

Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu dość przekorną reminiscencję po odbytej 11 września „naradzie” dla dyrektorów szkół niepublicznych, prowadzonej przez wizytatorów warszawskiego kuratorium (skąd my takie „narad” znamy! – WK). Tematem tego postu uczynił jeden z problemów, podejmowanych tam przez reprezentantów MEN w województwie mazowieckim: ogłoszenie 1 października Ogólnopolskim Dniem Tornistra. Tytuł tego tekstu zapowiada wahanie autora: „Czy odważymy się nie ważyć?”

 

Poniżej – jak zwykle – fragmenty tego postu (pogrubienia tekstu – redakcja OE) i link do źródła:

 

11 września – inauguracyjna w nowym roku szkolnym „narada” dyrektorów szkół niepublicznych z wizytatorami warszawskiego kuratorium. Użyłem cudzysłowu, bo trudno nazwać naradą zwykłą prezentację kolejnych aktów prawnych, ich projektów oraz zamierzeń nadzoru pedagogicznego. To raczej transmisja nowości prawnych do mas, okraszona możliwością zadania pytań, których zresztą nie było zbyt wiele.[…]

 

Ciekawostką, na której się zatrzymam, była informacja o ogłoszeniu 1 października Ogólnopolskim Dniem Tornistra. Słyszałem już wcześniej o tej inicjatywie naszej pani minister, ale dopiero w tym miejscu i z urzędowych ust uzyskałem potwierdzenie, że to nie żart primaoctobrisowy. Naprawdę pracownicy kuratoriów i inspektorzy SANEPID-u mają tego dnia odwiedzać szkoły i ważyć dziecięce tornistry. Nie mogąc wyjść z podziwu dla tak fantastycznej inicjatywy przeżyłem jednak istną galopadę pytań i wątpliwości, najróżniejszego zresztą sortu, którymi podzielę się tutaj z Czytelnikami.[…]

 

Na jakiej podstawie prawnej wprowadza się to święto/ten dzień pamięci? Czy pójdą za nim w przyszłości inne Dni, powiązane z równie ważnymi problemami, dotykającymi dzieci w szkole? Na przykład: Ogólnopolski Dzień „Dobrej Drugiej zmiany w edukacji”? Albo Dzień Pracy Domowej Odrabianej w Nocy?

 

 

Czytaj dalej »



 


Foto:www.solidarnosc.org.pl

 

Powyższy plakat powstał w konsekwencji decyzji, podjętej podczas posiedzenia Rady KSOiW NSZZ „S” 31 sierpnia w Centrum Okopowa w Warszawie. Oto informacja o tych obradach  –  TUTAJ.

 

A oto najnowsze wiadomości ze strony Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność”:

 

Nastroje wśród nauczycieli są bardzo złe, nie ukrywamy. I nie z powodów finansowych, tylko nowych zasad regulaminów szkolnych, które nie dość, że przykręcają nauczycielowi śrubę, to jeszcze musi się dokształcać za własne pieniądze. Ten pomysł minister spotkał się z fatalną wręcz reakcją środowiska, grożącą wybuchem protestów to fragment wywiadu „Uwaga! Niebezpieczeństwo pożaru” z Ryszardem Proksą, przewodniczącym KSOiW NSZZ „Solidarność”. Wywiad, który przeprowadzony został jeszcze zanim Rada KSOiW podjęła decyzję o akcji protestacyjnej, ukazał się w najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” (nr 37 z 14 września 2018 r.).

 

Foto:www.solidarnosc.org.pl

 

 

Czytaj dalej »



W Centrum Nauki Kopernik w dniach 24 i 25 sierpnia 2018 r. odbyła się 12. konferencja Pokazać – Przekazać, podczas której wspólnie zastanawialiśmy się, jak sprawić, by nowe technologie w edukacji były narzędziem tworzenia i poznawania świata, a nie pozostały jedynie atrakcyjnym gadżetem. Rozmawiano o tym czy można tego dokonać, wprowadzając do edukacji ideę uczenia się przez tworzenie i konstruowanie. [Więcej o konferencji – TUTAJ]

 

Wczoraj na stronie portalu EDUNEWS.PL jego redaktor naczelny – Marcin Polak – zamieścił artykuł pt. „O radości odkrywania i konstruowania„, w którym przybliżył czytelnikom nie tylko postać Gary Stagera, ale przede wszystkim treść jego wystąpienia na niedawnej konferencji w CN Kopernik.

 

Foto: www.kopernik.org.pl

 

Gary Stager, pedagog i nauczyciel, dziennikarz, programista – podczas wykładu w CN Kopernik

 

 

Oto wybrane fragmenty tego artykułu – pogrubienia tekstu – redakcja OE:

 

[…] Gary Stager, pedagog i nauczyciel, dziennikarz, programista, konsultant i dyrektor letniej szkoły Constructing Modern Knowledge, współautor jednej z ważniejszych książek dotyczących konstruktywizmu pt. Invent to Learn – Making, Tinkering i Engineering. Stager jest postacią dobrze rozpoznawaną w środowisku edukacyjnym na całym świecie, pionierem we wprowadzaniu komputerów do edukacji i nauczaniu online. Mądre wykorzystanie technologii w przedszkolach, szkołach i na uczelniach propaguje już od ponad 35 lat. Podczas konferencji organizowanej przez Centrum Nauki Kopernik dzielił się z jej uczestnikami swoimi przemyśleniami dotyczącymi uczenia się poprzez konstruowanie i z wykorzystaniem dostępnych technologii.

 

Szkoły mają obowiązek wprowadzać dzieciom rzeczy, których one jeszcze nie kochają” – zauważył Stager, komentując, że dla wielu dzieci podawcze metody nauczania są niewłaściwe i utrudniają uczenie się. Powinniśmy zwiększać w szkole aktywności dziecka, zwłaszcza takie, w których samo musi coś odkryć, zbudować, współpracować z innymi. „Robienie to pewna postawa. Musimy przygotować nasze dzieci do rozwiązywania przyszłych problemów – to najlepsze, co możemy dla nich zrobić.” – mówił. […]

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.men.gov.pl

 

W poniedziałek, 10 września, Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE) zorganizowała na Stadionie Narodowym Kongres Rozwoju Systemu Edukacji[Nie należy mylić tej nazwy z Kongresami Rozwoju Edukacji, której gospodarzem ostatniej IV edycji – w listopadzie 2017 roku – był Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu]

 

Jak napisali jego organizatorzy w komunikacie o informującym o jego przygotowaniach – ideą tego przedsięwzięcia było podkreślenie wpływu jakości kształcenia na poziom kompetencji Polaków i ich konkurencyjność na rynku pracy.

Merytoryczny nadzór nad Kongresem sprawował prof.dr hab. Stefan M. Kwiatkowski – rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie oraz dyrektor generalny FRSE dr Paweł Poszytek.

 

Oto informacja o programie Kongresu – wypowiedź prof. Stefana Kwiatkowskiego   –   TUTAJ

 

Szczegółowy program, jaki na wiele tygodni przed datą Kongresu dostępny był na stronie FRSE – TUTAJ

 

Czy zamierzenia organizatorów i oczekiwania, nie tylko prof. Kwiatkowskiego ale i licznych jego uczestników, udało się zrealizować – można przekonać się osobiście, oglądając zapis audio-wideo z jego przebiegu – dostępny na stronie Kongresu   –   TUTAJ

 

Foto: www.men.gov.pl

 

Wszyscy, którzy w Kongresie nie uczestniczyli są na tę relację skazani, gdyż poszukując informacji o tym wydarzeniu w mediach znaleźliśmy jedynie jedną – na stronie „Gazety Prawnej”, ale której tytuł wcale nie informuje, że to to o czym tam napisano działo się na Kongresie Rozwoju Polskiej Edukacji: „Zalewska: Do końca roku rekomendacje dot. doskonalenia zawodowego nauczycieli”. Niezorientowany czytelnik, czytając tam zdanie: „… powiedziała minister edukacji podczas odbywającego się w poniedziałek w Warszawie Kongresu Rozwoju Systemu Edukacji”, może pomyśleć, że było to wydarzenie, zorganizowane po to, aby minister Zalewska mogła po raz kolejny wygłosić swoje wizje…

 

 

Podobnie można sądzić czytając informację, jaką zamieszczono na stronie MEN jeszcze w poniedziałek, zatytułowaną „Kongres Rozwoju Systemu Edukacji z udziałem Minister Edukacji Narodowej. Oto jej fragmenty – nie ukrywamy, że bardzo „przycięte” – o relację, dotyczącą treści wystąpienia minister Zalewskiej:

 

 

Czytaj dalej »



10 września na swym profilu dr Marzena Zylinska zamieściła post, który – ze względu na aktualność jego zawartości w toczącej się od pewnego czasu dyskusji o tym, czy szkoła ma „dawać” uczniom wiedzę, czy kompetencje, czyli umiejętności poszukiwania i stosowania wiedzy w przyszłym życiu – przytaczamy w całości. Pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE: ·

 

Potrzebujemy zadań, które umożliwiają uczniom rozwój, zadań, które pozwalają na stosowanie poznanych informacji w życiowych kontekstach, twierdzi Daniel Hunziker autor książki „Kompetencje bez tajemnic„, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Dobra Literatura.

 

 

Foto:literaturainspiruje.pl

 

 

Nieskromnie dodam, że mam w tym swój udział, bo jako osobie zajmującej się metodyką, bardzo mi zależy na wyjaśnianiu, że nie wszystko, co nazywamy ćwiczeniami, rzeczywiście nimi jest i że nie wszystkie ćwiczenia cokolwiek ćwiczą.  I to właśnie jest tematem książki „Kompetencje bez tajemnic”. Celem prawdziwych ćwiczeń nie jest bowiem sama wiedza, ale zdolność jej zastosowania. I to właśnie jest tematem książki „Kompetencje bez tajemnic”.  Kompetencje rozwija się wprawdzie w oparciu o konkretne treści, ale celem nigdy nie jest ich reprodukcja, ale zastosowania w życiowych kontekstach. Dzięki temu uczniowie wiedzą, po co mają coś opanować i uczą się w sposób efektywny.

 

 

Stwierdzenie, że nie wszystkie tzw. ćwiczenia coś ćwiczą, zapewne wywoła u niektórych czytelników zdziwienie, no bo do czego niby służą wszystkie zadania, które robią w szkole i w domu nasze dzieci? Muszę Was zmartwić, większość tzw. ćwiczeń nie jest ćwiczeniami, ale narzędziami pomiaru, więc niczego nie ćwiczą, a służą jedynie do sprawdzenia, czy dziecko zapamiętało określone treści. Myślę tu o zadaniach receptywnych i reproduktywnych, które dominują w zeszytach ćwiczeń.

 

 

Daniel Hunziker to szwajcarski nauczyciel i metodyk, który zauważył, że problemem szwajcarskich uczniów jest brak zadań, które umożliwiają rozwój. Dlatego zajął się ich analizą i tworzeniem takich, dzięki którym uczniowie mogą uczyć się w najefektywniejszy sposób.

 

 

Źródło:www.facebook.com/marzena.zylinska



Foto: Monika Pawlak [www.uml.lodz.pl]

 

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 19 jako pierwsi w tym roku szkolnym uczestniczyli w warsztatach ekologicznych organizowanych przez Miejskiej Przedsiębiorstwo Oczyszczania [w Łodzi]. Zajęcia odbywały się w pawilonie wyposażonym w niezbędne pomoce naukowe, który zastąpił dotychczas używany przez MPO namiot.

 

Dzięki temu zajęcia będą się odbywały przez cały rok co jestem pewien, że zaowocuje jeszcze większą świadomością ekologiczną wśród łodzian w każdym wiekupowiedział Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi, dodając: – Dzieci są najlepszymi nauczycielami, o wszystkim czego się tutaj dowiedzą opowiedzą w domu i jeszcze będą pilnować rodziców, by odpowiednio segregowali śmieci.

 

Segregowanie odpadów oraz „drugie życie śmieci” to są właśnie najważniejsze elementy warsztatów dla uczniów jakie prowadzi MPO. Przy okazji dzieci dowiadują się na czym polega upcykling, jakie korzyści mamy z ekologii i dlaczego jest ona taka ważna. – Zachęcam i zapraszam szkoły, ale także studentów, seniorów, przedszkolaków jednym słowem wszystkich, którzy chcą się czegoś dowiedzieć – dodał Paweł Jankiewicz, prezes MPO.

 

Tylko w 2018 roku w warsztatach uczestniczyło 8 500 łodzian ze szkół, przedszkoli i wyższych uczelni.

 

Źródło: www.uml.lodz.pl

 

 

Więcej o tym programie, w tym KARTA ZGŁOSZENIA  –  TUTAJ

 

Zobacz także informację na ten temat w TV TOYA   –   TUTAJ



Foto:www.dzieje.pl

 

Marta Florkiewicz-Borkowska odbiera dyplom  „Nauczyciel Roku 2017”

 

 

Na portalu „Superbelfrzy.pl”, pod zakładką „Edu-refleksje”, 8 września zamieszczono taki właśnie, refleksyjny tekst Marty Florkiewicz-Borkowskiej, zatytułowany „Stary Nowy Rok Szkolny”. Jego autorka – nauczycielka niemieckiego i zajęć technicznych w Szkole Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach – to zdobywczyni tytułu „Nauczyciel Roku 2017”.

 

Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

Minął pierwszy tydzień kolejnego roku szkolnego. Niby nic nowego, rok w rok ten moment przecież następuje. Jednak ten rok jest inny od poprzednich. Po raz pierwszy w mojej szkolnej karierze na moich lekcjach niemieckiego pojawili się uczniowie klas piątych. […]

 

Do tej pory pracowałam z nastolatkami w wieku 13+. Młodymi ludźmi, których poznawałam w niezrozumiałym dla nich okresie przechodzenia z okresu dzieciństwa w wiek nastoletni. Nauczyłam się ich, nawiązałam z nimi relację opartą na autentyczności, zaufaniu i wierze w ich możliwości. Wspólnie przechodziliśmy ten czas, bogaty w najróżniejsze wzloty i upadki. Nieskromnie stwierdzę, że całkiem nieźle sobie z tym radziłam wypracowując metody i techniki, które dawały mi poczucie dobrze wykonywanej pracy.

 

Teraz widzę przed sobą uśmiechniętych, energicznych i bardzo rozgadanych piątoklasistów. Całkowicie różniących się od moich poprzednich uczniów, a ich starszych kolegów i koleżanek. I nie chodzi o to, że się boję. Ani o to, że nie dam sobie rady. Bo pewnie dam. Ale po latach doświadczeń w pracy z uczniami 13+ jest to dla mnie, jako nauczyciela nowość. I podejrzewam, że nie jestem z tym sama. Ale nikt o tym nie mówi. Bo przecież MY nauczyciele zawsze damy radę.[…]

 

 

Jak więc wyglądały moje pierwsze lekcje z piątoklasistami?

 

Czytaj dalej »