
Foto: www.eostroleka.pl
Poniżej zamieszczamy komunikat MEN o publikacji rozporządzenia w sprawie ogólnych celów i zadań kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego:
W Dzienniku Ustaw RP opublikowane zostało rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 2019 r. w sprawie ogólnych celów i zadań kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego oraz klasyfikacji zawodów szkolnictwa branżowego. Zaproponowane tam zmiany mają na celu zapewnienie wysokiej jakości kształcenia zawodowego oraz lepsze dostosowanie oferty szkół prowadzących kształcenie zawodowe do potrzeb rynku pracy. Wejdzie ono w życie 1 września br.
W rozporządzeniu podkreśliliśmy, że celem kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego jest przygotowanie uczących się do wykonywania pracy zawodowej i aktywnego funkcjonowania na zmieniającym się rynku pracy. Absolwent szkoły prowadzącej kształcenie zawodowe powinien legitymować się pełnymi kwalifikacjami zawodowymi i być przygotowany do uzyskania niezbędnych uprawnień zawodowych.
Wyodrębnienie kwalifikacji w poszczególnych zawodach szkolnictwa branżowego oraz stworzenie uczniom warunków do uzyskiwania dodatkowych umiejętności zawodowych, a także dodatkowych uprawnień zawodowych lub kwalifikacji rynkowych funkcjonujących w Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji, pod koniec nauki w szkole – to główne elementy służące elastycznemu reagowaniu systemu kształcenia zawodowego na potrzeby rynku pracy, jego otwartości na uczenie się przez całe życie oraz mobilności edukacyjnej i zawodowej absolwentów.
Foto: www.facebook.com/tomasztokarzIE
Dziś proponujemy lekturę dwu postów z fejsbukowego profilu Tomasza Tokarza, wybranych z wczorajszych jego wpisów. Jako pierwszy – ten, będący bardzo osobistym wspomnieniem:
W liceum nie szło mi najlepiej. Nie zajmowały mnie szkolne treści. I pewnego dnia wychowawczyni wzięła mnie na rozmowę.
W: Tomek jesteś bystry chłopak, czemu nie chcesz się uczyć.
Ja: Ale pani profesor, ja się cały czas uczę, nawet w wakacje siedzę w bibliotekach.
W: Ale nie uczysz się tego, czego trzeba.
Myślę, że całe życie uczyłem się nie tego, czego trzeba. Cała moja edukację można właśnie streścić jako NTCT.
I chyba właśnie to, uczyniło mnie tym, kim jestem. Zdecydowanej większości rzeczy, których używam obecnie nauczyłem się sam, a nie było ich w kanonie.
Nie ma lepszego motywatora jak ciekawość…
Kilka godzin później pojawił się na profilu post, który w skondensowanej formie zawarł to co najistotniejsze w „technologii” motywowania uczniów do uczenia się:
Foto: www.nauka.trojmiasto.pl
Tematem dnia – naszym zdaniem – jest informacja, jaką zamieszczono dzisiaj na oficjalnej stronie Najwyższej Izby Kontroli – „NIK o nauczaniu matematyki w szkołach”. Oto wybrane fragmenty tego bardzo obszernego tekstu, wybrane rysunki, ilustrujące prezentowane wyniki kontroli i linki:do pełnej wersji komunikatu, do pełnego raportu i do prezentacji wyników:
Nauczanie matematyki w szkołach pozostawia wiele do życzenia. Świadczą o tym osiągane przez uczniów niskie wyniki: w latach 2015 – 2017 średnio co szósty nie zdał matury z tego przedmiotu. Aż 42 proc. uczniów kontrolowanych przez NIK szkół ponadgimnazjalnych miała na świadectwach z matematyki tylko ocenę dopuszczająca, czyli 2. Przyczyna tkwi w wadliwym procesie nauczania. Nie dzieli się klas na grupy pod względem umiejętności i wiedzy oraz nie dostosowuje się zadań i tempa pracy na lekcji do możliwości uczniów.[…]
Tymczasem, jak wynika z kontroli NIK, z nauczaniem matematyki w polskich szkołach nie jest najlepiej. Forma i sposób jej nauczania nie sprzyja pełnemu rozwojowi kompetencji matematycznych u uczniów. Potwierdzają to osiągane przez nich wyniki.
Ponad 42 proc. uczniów skontrolowanych przez NIK szkół ponadgimnazjalnych w latach 2015 – 2017 otrzymało z matematyki na świadectwie tylko ocenę dopuszczającą (tj. dwójkę). W gimnazjum takich uczniów było 23 proc., a w szkołach podstawowych – 10 proc. Z drugiej strony ocenę celującą z matematyki (6) na świadectwach w kontrolowanych szkołach otrzymało tylko 4 proc uczniów gimnazjów, 2 proc. uczniów podstawówek i zaledwie 1 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych.
Również inne wskaźniki takie jak liczba uczniów powtarzających klasę wskazują na problem z nauczaniem tego przedmiotu. Wśród powtarzających klasę w latach 2015 – 2017 aż 61 proc. w szkołach ponadgimnazjalnych otrzymało ocenę niedostateczną z matematyki, a w gimnazjach i szkołach podstawowych – 70 proc. Także liczba uczniów zdających egzaminy poprawkowe z matematyki świadczy o nienajlepszej edukacji tego przedmiotu.
„Obserwatorium Edukacji”, nie mogąc doczekać się nowych postów osób, blogujących na stronie „Budząca się Szkoła”, od czasu do czasu zagląda na profil Marzeny Żylińskiej. I w takich okolicznościach przeczytaliśmy jej tekst, zamieszczony tam wczoraj. Zamieszczamy go w całości, wiedzeni przekonaniem, że dzięki temu spopularyzujemy nie tylko inicjatywy środowiska toruńskich „budzików”, ale także książkę Charlesa Duhigga „Mądrzej, szybciej, więcej”.
Książka Charlesa Duhigga to książka o tym, jak odnieść naukowe odkrycia dotyczące efektywności do normalnego życia. Ja to, co czytałam odnosiłam do szkoły. I co z tego wyszło?
Jak dowodzi Duhigg badania pokazują, że motywacja wzrasta dzięki dokonywaniu wyborów i podejmowaniu samodzielnych decyzji. U pracowników, którzy nie mogą wpływać na to, jak funkcjonują ich firmy, spada i motywacja wewnętrzna i zaangażowanie. Autor książki „Mądrzej, szybciej, więcej” przytacza liczne przykłady zaczerpnięte z życia, jak również wiele badań naukowych, które wyjaśniają, dlaczego człowiek w pełni angażuje się jedynie w przedsięwzięcia, na które ma wpływ. Dlatego tak ważna jest kultura danej firmy i podejście przełożonych do podwładnych.
Firmy, w których panuje zła kultura, które nie budują w swoich pracownikach motywacji wewnętrznej, upadają. A szkoły? Co dzieje się ze szkołami, w których uczniowie tracą motywację do nauki i chęć poznawania świata?
Właśnie skończyłam czytać książkę Duhigga, ale już na początku stycznia BSS zaprosiła wszystkich nauczycieli do organizowania spotkań „Jak upodmiotowić dzieci w szkole?”
W zaproszeniu napisałam, że człowiek angażuje się tylko w to, na co ma wpływ. Zaproponowałam zrobienie tabel, które pokażą, na co uczniowie w szkole rzeczywiście mają wpływ i o czym mogą decydować lub współdecydować. Takie zestawienie powinno nam pomóc dostrzec związki przyczynowo-skutkowe i co jeszcze ważniejsze podsunąć pomysły na wprowadzenie systemowych zmian. Bo jeśli chcemy, by uczniowie w szkole mogli rozwijać motywację wewnętrzną, to powinniśmy zrezygnować z tego, co ją niszczy.
Wszystkich zainteresowanych tematem „Jak upodmiotowić dzieci w szkole, czyli co zrobić, by nie traciły motywacji wewnętrznej? ” zapraszamy na spotkanie w Toruniu, które odbędzie się 26 lutego w Szkole Muzycznej.
Szkoła Muzyczna w Toruniu, ul. Szosa Chełmińska 224/226. Początek spotkania godz. 17.00
Zgłoszenia prosimy przesyłać na adres: budzacasieszkola@zsm.torun.pl
Osoby, które chciałyby w swoich szkołach lub innych placówkach, zorganizować spotkania dotyczące jednego z dwóch tematów inspirujących, proszone są o przesłanie informacji do Luizy Kalinowskiej-Skutnik – luizaskutnik@o2.pl
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
Foto: www.google.com
Serwis Samorządowy PAP zamieścił dzisiaj informację o posiedzeniu Zarządy Związku Miast Polskich, zatytułowaną „Kilka nieścisłości. Kształtowanie wynagrodzeń nauczycieli okiem ZMP”. Oto jej fragmenty:
[…] Zarząd Związku Miast Polskich przyjął stanowisko w sprawie wynagrodzeń nauczycieli na tle finansowania oświaty w Polsce.
Według ZMP Anna Zalewska, szefowa MEN przekazuje nieprawdziwe informacje na temat finansowania oświaty. „Minister edukacji] bagatelizuje skalę niedofinansowania zadań oświatowych objętych subwencją i postępujący wzrost dopłat JST do subwencji, a także nie uwzględnia wzrostu płac nauczycieli w przedszkolach” – wskazuje ZMP w stanowisku.
Zdaniem ZMP szefowa MEN twierdzi, że w ciągu dwóch lat (2016 i 2017) dochody samorządów z udziału w PIT-cie wzrosły o 6 mld zł, więc mogłyby one dołożyć do oświaty, ale „zapomina, że w ciągu tych samych dwóch lat wydatki samorządów na oświatę wzrosły o 7 mld zł„.
Nie możemy nie zauważyć najnowszego postu Jarosława Pytlaka, tym razem zamieszczonego na jego stronie „Wokół Szkoły” nie jak zazwyczaj to robił – w niedzielę, a dzień wcześniej – w sobotę. Tym razem jest to tekst, w którym ważną rolę odgrywają osobiste wspomnienia z dzieciństwa kolegi Pytlaka, które są tam przywołane jako argumenty potwierdzające tezę, że skoro świat wokół nas zmienił się tak radykalnie, to i szkoła także musi się fundamentalnie zreformować.
Problem jest nie w tym, „czy”, ale „jak” ma się zmienić….
Poniżej cytujemy wybrane fragmenty tego obszernego tekstu i zamieszczamy link do jego pełnej wersji. Pogrubienia w tekście – redakcja OE
Polska szkoła musi się zmienić!
Co do tego, że szkoła w Polsce musi się zmienić, panuje w narodzie zgoda wręcz niezwykła. Podzielają ten pogląd osoby zaangażowane w ruch Budzących się Szkół, rzecznicy szerokiego zastosowania nowych technologii w edukacji, refleksyjni pedagodzy dzielący się ze światem swoimi przemyśleniami. Także nauczyciele, których coraz bardziej uwierają nie tylko niskie płace, ale też rosnące trudności w ogarnianiu problemów dzieci i rodziców oraz bezmiar urzędowych wymagań. Również rodzice, powszechnie borykający się ze szkolną rzeczywistością swoich pociech. Uważa tak wreszcie sama pani minister Zalewska, zachwalając obecną „reformę” jako drogę wiodącą do nowej, lepszej szkoły. A jednak, zamiast powszechnego porozumienia, mamy w polskiej edukacji coś w rodzaju stanu wojennego. Niemal wszyscy są mniej lub bardziej niezadowoleni. No, może poza szefową MEN i jej współpracownikami, którzy prezentują granitowe przekonanie, że dzięki ich działaniom wyłania się właśnie z niebytu alternatywny świat oświatowego szczęścia. […]
Jeśli chodzi o edukację, to Budząca się Szkoła podkreśla konieczność zastosowania w praktyce najnowszych osiągnięć nauki, ze szczególnym uwzględnieniem wiedzy o tym, jak funkcjonuje mózg. Aby mniejszym wysiłkiem, za to w bardziej komfortowych okolicznościach, skuteczniej pobudzać rozwój dzieci. Rzecznicy nowoczesnych technologii uważają, że skoro nadają one obecnie kształt naszemu życiu, to i codzienna działalność szkoły powinna zostać dostosowana do tego kształtu. Nauczyciele coraz częściej czują się niedocenieni, zagubieni, a nawet stłamszeni w szkolnych realiach, podobnie zresztą jak rodzice i dzieci, traktujący szkołę jako instytucję, której zadaniem jest zaspokojenie ich potrzeb, najlepiej wszystkich. Jeśli chodzi o poglądy mrowia refleksyjnych pedagogów nie podejmuję się nawet wskazać wspólnego mianownika, poprzestanę więc na zaprezentowaniu własnego. Otóż szkoła powinna się zmienić, ponieważ w ciągu kilku ostatnich dekad całkowicie zmieniły się w społeczeństwie relacje pomiędzy dorosłymi i dziećmi.
Foto:nowiny24.pl
Co to oznacza?
Już 15 lutego, a więc dzień po opublikowaniu listu poparcia środowisk akademickich dla nauczycielek i nauczycieli, podpisanego w jego pierwotnej wersji przez 39 osób, portal OKO.press zamieścił o tym materiał informacyjny, który szybko został zmultiplikowany przez wielu na facebook’u. Także prof. Śliwerski zamieścił jego tekst i listę sygnatariuszy na swoim blogu dzień później – 16 lutego.
Zanim skomentuję tę szlachetnie prezentującą się inicjatywę, zacytuję jeszcze dwa fragmenty z portalu OKO.press:
Środowisko akademickie deklaruje, że jeśli dojdzie do strajku w szkołach to w geście solidarności są gotowi zawiesić swoją pracę na uczelniach. Pod listem poparcia dla nauczycielek i nauczycieli podpisali się m.in. prof. Karol Modzelewski (PAN), prof. Małgorzata Fuszara (ISNS UW), prof. Łukasz Turski i dr hab. Monika Płatek (Instytut Prawa Karnego UW) […]
14 lutego pracownicy uczelni wyższych, ośrodków badawczych, doktoranci i studenci zaczęli zbierać podpisy pod listem poparcia: „Uniwersytet Solidarny ze Szkołą”. Piszą w nim, że edukacja to „sektor poważnie niedofinansowany”, a najbardziej cierpią na tym pracownice i pracownicy, których „zarobki radykalnie nie odpowiadają ilości wysiłku, jaki wkładają w wykonywanie swoich obowiązków”.
Całość informacji „Uniwersytet murem za nauczycielkami. ‚Będziemy wspierać strajk tak długo, aż rząd spełni żądania’” – TUTAJ
I zacytuje jeszcze bardziej „źródłowo” fragmenty „Listu poparcia środowisk akademickich dla postulatów nauczycieli i nauczycielek”:
Uniwersytet solidarny ze szkołą!
My, niżej podpisani – studentki i studenci, doktorantki i doktoranci, pracownicy i pracownice uczelni wyższych, instytutów PAN oraz ośrodków badawczych – chcemy wyrazić swoje poparcie dla nauczycielskich związków zawodowych, które postulują podwyżkę płac nauczycieli i nauczycielek. […]
W dalszej części listu padają deklaracje poparcia dla postulatu podwyżki płac, dla przygotowywanego strajku, a także:
Gotowość do gestów solidarności w przypadku ogłoszenia strajku, takich jak: przedstawianie uchwał o poparciu protestów w instytucjach, w których pracujemy, przeprowadzanie dyskusji o warunkach pracy i systemie edukacji w Polsce w trakcie zajęć i seminariów, zawieszenie naszej pracy i organizacja wieców na kampusach. […]
Pełna treść „Listu…” – TUTAJ
Foto: www.google.com
W ostatnich dniach, najpierw „Rzeczpospolita”, a za nią inne media poinformowały o prawdopodobnych „jedynkach” na listach PiS-u w wyborach do Europarlamentu. Z tych przecieków wynika, że wystartują m.in.: minister edukacji Anna Zalewska i pełnomocnik ds. uchodźców Beata Kempa. Padły też nazwiska Beaty Szydło i Witolda Waszczykowskiego.
Oto co na ten temat napisano na portalu na:Temat (fragmenty)
[…] Wszystkie potencjalne kandydatury wywołały emocje, ale wśród nich jedna zdecydowanie największe. „Pani Zalewska w pełni skompromitowana reformą edukacji i sposobem negocjacji z nauczycielami korzysta z koła ratunkowego do PE? To już jakiś azyl tam sobie tworzycie?” – skomentował te doniesienia czytelnik „RZ”.
Bo jeśli informacje rp.pl się potwierdzą, Anna Zalewska zaangażuje się w kampanię wyborczą w najgorszym momencie uwielbianej przez siebie i znienawidzonej przez wszystkich reformy. Właściwie w jej punkcie kulminacyjnym. […]
Egzaminy są w kwietniu, wybory w maju. Jeśli Anna Zalewska dostanie się do PE, ominie ją cały licealny chaos. Uniknie odpowiedzialności za wszystko, co jej reforma zepsuła. Za wywrócenie do góry nogami całego systemu edukacji i za nerwy, które zgotowała tylu ludziom. Wyjedzie w momencie, gdy w środowisku nauczycieli wrze, szykuje się strajk, wielu domagało się jej dymisji.
Pani minister ucieka. Tak uważają nauczyciele. Jest gorący okres, a ona ucieka. Ja się śmieję, że teraz będzie reformować Parlament Europejski. Zniszczyła polską szkołę. Zniszczyła gimnazja. Dorobek wielu lat, na który my, nauczyciele, pracowaliśmy – reaguje emocjonalnie Artur Sierawski, nauczyciel, związany z ruchem Nie dla Chaosu w Szkole. W szkole średniej, w której pracuje będzie aż 16 klas pierwszych. Do tej pory było osiem. […]
Pani minister być może powinna sobie poczytać komentarze w sieci. Nie tylko nauczycieli, również wściekłych rodziców. „Ucieczka” to chyba najczęstsze słowo jakim zareagowano na ustalenia rp.pl o jej rzekomym starcie w wyborach do PE. „Ucieczka? A kto ten burdel w edukacji posprząta? Skandal!” – to jeden z nich. […]
Justyna Bober jest autorką zamieszczonego dzisiaj na portalu SUPERBELFRZY tekstu, zatytułowanego „Smartfon w ręku ucznia i nauczyciela”. Choć generalnie jest to rozbudowana informacja o kursie „Kochać smartfony czy ich nienawidzić?”, którego jest ona, na zlecenie firmy „Operon”, autorką, to nie można tego odebrać jako tekst promocyjny, gdyż w zasadzie jest już „po herbacie”… Wynika to z harmonogramu jego czterech modułów – już tylko ostatni z nich odbędzie się w okresie od 27. lutego do 13. marca.
Dlatego potraktujmy ów artykuł jako wartościowe źródło wiedzy o tym, przez wielu uważanym za kontrowersyjny, problemie: „Smartfon w szkole – źródło wszelkiego zła, czy uniwersalne narzędzie edukacyjne”?
Foto: www.szkolamiloslaw.pl
Oto wybrane przez nas fragmenty i link do pełnej jego wersji:
[…] Pomysł na kurs „Smartfon w ręku ucznia i nauczyciela” narodził się pewnie podczas Inspir@cji 2018, podczas wystąpienia Lecha Hojnackiego pt. „Wychowanie do życia wśród smartfonów”, w którym prelegent nawoływał, by „kochać smartfony, bo tak szybko odchodzą” i Beaty Chodackiej „Wychowawcze T(r)Iki”, pokazującej jak bardzo przydatnym urządzeniem jest telefon w klasie i poza nią. Te wakacyjne wystąpienia dały mi argumenty i wzmocniły moje przekonanie, że smartfon może być w szkole bardzo użyteczny, tak jak jest użyteczny w życiu.
Przed wakacjami w mojej szkole trwała dyskusja na temat tego, by zakazać używania telefonu i po wakacjach temat ten powraca co jakiś czas, niestety bez pogłębionej dyskusji i refleksji. A temat jest bardzo ważny i wielowymiarowy. Również ze względu na Dzień Bezpiecznego Internetu temat smartfonów i korzystania z internetu na urządzeniach mobilnych jest ciągle bardzo aktualny.
Wśród prelegentów w teatrze Palladium z okazji DBI pojawili się znowu Superbelfrzy z bardzo wartościowymi, ale też odmiennymi i wzajemnie uzupełniającym się wystąpieniami. Prof. Jacek Pyżalski wskazał na to, czego nie chcą dostrzec przeciwnicy technologii w szkole; ci, którzy straszą internetem innych i sami się go boją ( a niestety dużą grupę stanowią tu nauczyciele), że to nie rzecz w tym, ile czasu spędzamy online, ale jak spędzamy ten czas. Czy należymy do tych, co twórczo korzystają z internetu, czy tylko jesteśmy biernymi odbiorcami? Czy faktycznie jesteśmy online cały czas? Czy to jest pojęcie, które znaczy nadal to samo? Słuchając muzyki z internetu czy edugadek i gotując w tym samym czasie, jestem online czy offline? Kiedy mój syn łapie pokemony z kolegami i przemierza kilka kilometrów przy tej okazji, jest online czy offline? Granica nie jest taka wyraźna, prawda? […]
Dokładnie przed miesiącem – 15 stycznia – Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak powołał Marię Urmańską na stanowisko Zastępcy Rzecznika Praw Dziecka. W zakresie jej obowiązków będą problemy z obszaru edukacji i wychowania, spraw społecznych oraz Dziecięcego Telefonu Zaufania.
Foto: www.brpd.gov.pl
Mikołaj Pawlak, wręczający Marii Urmańskiej akt powołania na stanowisko Zastępcy Rzecznika Praw Dziecka.
„Obserwatorium Edukacji” informuje o tym fakcie dopiero dzisiaj, gdyż postanowiliśmy odczekać kilka tygodni, aby „po owocach” poznać ją. Jednak – jak dotąd – na oficjalnej stronie RPD brak jest na ten temat jakiejkolwiek informacji. Pozostaje nam zaprezentowanie biogramu pani Marii Urbańskiej, zamieszczonego w informacji o jej powołaniu na stanowisko Zastępcy RPD:
Maria Urmańska jest absolwentką Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. Była doktorantką w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN. Pracowała jako nauczyciel akademicki w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Krośnie prowadząc zajęcia dla studentów energetyki i budownictwa. Z wolnej stopy przygotowuje rozprawę doktorską w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
Jest zaangażowana w szereg lokalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych inicjatyw obywatelskich (NGO) na rzecz rodzin, edukacji i społeczności lokalnych. Była związana m.in. ze Stowarzyszeniem Kulturalno-Ekologicznym „Ziarno” z Grzybowa (woj. mazowieckie) oraz ze Związkiem Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Od 2016 roku ze strony organizacji rodzinnych była koordynatorem prac powołanego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zespołu ds. promocji uczestnictwa rodzin w życiu publicznym i przeciwdziałania ich dyskryminacji.
Z ramienia Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” była zaangażowana w prace trzech europejskich federacji organizacji pozarządowych: Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Dużych Rodzin (ELFAC), Europejskiej Federacji Osób Aktywnych w Domu (FEFAF) oraz Europejskiej Federacji Katolickich Stowarzyszeń Rodzinnych (FAFCE).
Uczestniczyła w realizacji badań społecznych, edukacyjnych i rynkowych. Ma również doświadczenie kształcenia własnych dzieci w ramach tzw. edukacji domowej. Wraz z mężem Janem wychowują sześcioro dzieci, w tym jedno niepełnosprawne w rodzinie zastępczej. [www.brpdgov.pl]
Poszukując w Internecie śladów aktywności pani Marii Urbańskiej, która uzasadniałaby jej wybór na tak odpowiedzialne stanowisko, poza materiałami o jej dorobku jako inżyniera – nauczyciela akademickiego, znaleźliśmy jedynie fragment ze stenogramu z posiedzenia Senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej, które odbywało się 13 lutego 2018 roku:
Członek Zespołu do spraw Promocji Uczestnictwa Rodzin w Życiu Publicznym i Przeciwdziałaniu Dyskryminacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Maria Urmańska:
Dzień dobry państwu. Bardzo dziękuję za możliwość uczestniczenia w tym spotkaniu. Ja reprezentuję Zespół do spraw promocji uczestnictwa rodzin w życiu publicznym i przeciwdziałania ich dyskryminacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Działamy od 1,5 roku. Zespół powstał z mojej inicjatywy ze względu właśnie na… Mam poczucie braku przestrzeni rozmowy organizacji pozarządowych w życiu publicznym, w takim sensie, że mamy wiele organizacji działających na poziomie krajowym i lokalnym, ale nie ma przestrzeni do wspólnego dialogu. Jednym z tematów, którymi się zajmujemy, jest właśnie młodzież. I chciałabym zwrócić uwagę na to, że głos takich organizacji, w których myślą przewodnią jest family mainstreaming, reprezentowanych tutaj przez pana Marka Grabowskiego, przez Fundację Mamy i Taty… Ale to, co jest sednem tego wszystkiego… Mówimy o wsparciu młodzieży, o tym, że ona jest w jakimś sensie niezauważona w polityce rodzinnej, która w tej chwili jest jednym z elementów kluczowych. To, na co ja chcę, zwrócić uwagę, to fakt, że głos organizacji pozarządowych działających wspólnie, który jest głosem tak naprawdę oddolnym, bo organizacje działają na poziomie najniższym, to są często organizacje właśnie działające… Ja jestem z Podkarpacia, u nas na Podkarpaciu też pracuję, że tak powiem, właśnie w obszarze dzieci i młodzieży, osobiście pracuję z młodzieżą. I wspomniany głos organizacji pozarządowych też może być kluczowym elementem polityki rodzinnej, jeśli chodzi o młodzież. Dziękuję. [Źródło: www.senat.gov.pl ]
Niestety, nie udało się nam znaleźć potwierdzenia jej zasług dla Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Nie licząc reprezentowania tej organizacji na trzech międzynarodowych konferencjach, jej nazwisko nie występuje na oficjalnej stronie tego stowarzyszenia.
Natomiast znaleźliśmy jej nazwisko w wykazie mediatorów Ośrodka Mediacji w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie (na 34 pozycji), jako specjalistki od mediacji cywilnych.
Pozostaje nam nadal monitorować aktywność Urzędu Rzecznika Praw Dziecka, tak w wykonaniu jego szefa – Mikołaja Pawlaka (rocznik 1980), jaki jego zastępczyni – Marii Urmańskiej (rocznik 1978).










