Tekst, który zamieszczam poniżej był już w sobotę wieczorem gotowy w 2/3. Miał to być mój kolejny, niedzielny felieton. Jednak, jak zauważyliście, ostatecznie felieton o kolejnym numerze 305 poświęciłem innemu „gorącemu” (dla mnie) tematowi. Jednak uznałem, że i tamte tematy zasługują na skomentowanie i dlatego zdecydowałem, aby dziś zamieścić Felieton 305 bis:

 

 

Postanowiłem podjąć dziś tematy, które nie zaistniały na stronie OE w czasie, gdy donosiły o tym ogólnopolskie media, ale które po pewnym czasie skłoniły mnie do napisania kilku zdań refleksji na ten temat. A stało się tak dlatego, że dostrzegłem jaki wniosek można wysnuć z ich zestawienia. Pierwszym elementem tego dualproblemu jest odnotowywany wzrost spraw, prowadzonych przez wojewódzkich rzeczników dyscyplinarnych wobec nauczycieli, którzy w świetle obowiązujących od 1 września 2019 roku nowych regulacji prawnych (Ustawa z dnia 13 czerwca 2019 r. o zmianie ustawy Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw) byli tam zgłaszani przez dyrektorów szkół za „popełnienie czynu naruszającego prawa i dobro dziecka”. [O tej zmianie informowałem na stronie OE 19 sierpnia w materiale „Dyscyplinarki po nowemu – obrona uczniów, czy bat na niepokornych?”.]

 

 

O pierwszych skutkach funkcjonowania tego nowego prawa 9 stycznia napisała „Rzeczpospolita” w artykule „Przybywa dyscyplinarek dla nauczycieli”. Oto jego fragment:

 

[…] Do kuratorów oświaty wpływa coraz więcej informacji od dyrektorów szkół o przewinieniach nauczycieli. Np. do poznańskiego rzecznika dyscyplinarnego od początku roku szkolnego do połowy grudnia wpłynęło aż 29 zawiadomień o popełnieniu przez nauczyciela czynu naruszającego prawa i dobro dziecka. W zeszłym roku szkolnym w analogicznym okresie zawiadomień było tylko dziewięć.

 

Dalej dowiadujemy się, że do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli przy wojewodzie podkarpackim wpłynęło 11 takich powiadomień (przed rokiem było 6), w Gdańsku do rzecznika takich spraw wpłynęło 17 (przed rokiem – 6), a w zachodniopomorskim do połowy grudnia wszczęto takich postępowań 6 (przed rokiem – 2). Za to na Podlasiu w tym roku wpłynęły tylko 2 zawiadomienia, a w zeszłym – 5. [Źródło: www.rp.pl ]

 

Tego samego dnia na stronie „Głosu Nauczycielskiego” zamieszczono artykuł, zatytułowany „Nagrody także z inicjatywy kuratora”. Oto jego fragment:

 

Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem, wnioski o przyznanie nagrody kuratora może złożyć jedynie dyrektor szkoły – dla nauczyciela zatrudnionego w tej placówce oraz organ prowadzący szkołę – dla dyrektora. Ministerstwo edukacji chce to zmienić. W projekcie nowelizacji rozporządzenia wpisano punkt mówiący, że kurator “może z własnej inicjatywy przyznać nagrodę nauczycielowi spełniającemu kryteria” zapisane w rozporządzeniu. W tym przypadku wniosek dyrektora nie będzie potrzebny. A nawet jego opinia.

Czym ministerstwo edukacji tłumaczy ten krok? Według MEN, takie rozwiązanie odpowiada “postulatom zgłaszanym przez władze oświatowe, które sprawując nadzór pedagogiczny, udzielają pomocy szkołom i placówkom, a także zatrudnionym w nich nauczycielom w wykonywaniu zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych”.

 

W ramach tak sprawowanego nadzoru inspirują one nauczycieli do poprawy istniejących lub wdrażanych rozwiązań w procesie kształcenia. Zachęcają do stosowania innowacyjnych działań programowych, organizacyjnych lub metodycznych, których celem jest rozwijanie kompetencji uczniów. Kuratorzy Oświaty i organy sprawujące nadzór pedagogiczny nie mają jednak możliwości bezpośredniego wyróżnienia tych nauczycieli. Proponowana zatem zmiana, poszerzając ich kompetencje o możliwość przyznawania z własnej inicjatywy nagród nauczycielom, pozwoli na docenienie pracy tych nauczycieli” – czytamy w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia.  [Źródło: www.glos.pl]

 

 

Dość tej „źródłografii”. Pora na to, co ja myślę o tej zastanawiającej koincydencji inicjatyw władzy oświatowej.

 

Czytaj dalej »



Wszystko zaczęło się od wzbogaconej serwisem fotograficznym informacji, zamieszczonej na profilu koleżanki Ewy Morzyszek-Banaszczyk:

 

Jako przykład – dwie fotki z tego serwisu:

 

 

 

I post:

 

Forum Wymiany Doświadczeń Inspirowanych Pedagogiką C. FREINETA, niezwykły czas z zaangażowanymi ludźmi, którym na sercu leży dziecko i edukacja „zdrowego rozsądku”.

 

Po tym, jak o tym przeczytałem, tak oto, spontanicznie, to wydarzenie skomentowałem:

 

czyli o tym, jak szkołę wg modelu sprzed ponad 200 lat zmieniać w szkołę wg modelu sprzed prawie 100 lat... „

 

Natychmiast zareagowała na to Pani Ewa słowami:

 

A jednak zmienić szkołę współczesną w szkołę uczącą kompetencji przyszłości ? Freinet to nie tylko pedagog, to wizjoner, refleksyjny praktyk i człowiek z intuicją pedagogiczną., ‚Zaufać dzieciom to one będą tworzyć przyszłość’, niewielu to potrafi.”

 

Chwilę później pojawił się jeszcze komentarz Joanny Antczak – nauczycielki SP w Sierakowicach:

 

Pedagogika C. Freineta jest ponadczasowa i na pewno to, co zadziało się podczas Forum jest tego dowodem.

 

Na co ja:

 

Nie przeczę, ale to smutne, że od czasów Freineta nie powstały nowe, zwłaszcza w najbliższej przeszłości, metody pracy z młodymi, które pozwolą wyposażyć ich w kompetencje, niezbędne im do funkcjonowania w nieprzewidywalnej przyszłości… „

 

Wkrótce po tym doczekałem się pouczenia od kolejnej koleżanki dyrektor – Bożeny Będzińskiej-Wosik:

 

Jest wiele takich metod i wielu nauczycieli, którzy je stosują”.

 

Na tym skończyłem moją aktywność na profilu Ewy Morzyszek-Banaszczyk.

 

 

Jednak dziś rano naszła mnie taka myśl, że powinienem rozwinąć wątek moich refleksji na temat źródeł współczesnych prób kruszenia opoki reliktów „pruskiego” systemu w polskich szkołach, bo jeszcze ktoś pomyśli, że się „czepiam” tak pożytecznych inicjatyw, jak owo Forum Wymiany Doświadczeń Inspirowanych Pedagogiką C. Feineta.

 

Czytaj dalej »



28 listopada ub. roku w materiale „MEN promuje inicjatywę CEO: ‚Szkoła dla Innowatora’” informowaliśmy o możliwości zgłaszania się, od 3 grudnia, do tego programu. Dzisiaj możemy już poinformować kto został do niego zakwalifikowany. A konkurencja była jak do szkoły filmowej: z 402 zgłoszonych szkół zakwalifikowano jedynie 20, w tym jedną z Łodzi.

 

Foto:www.sp162.szkoly.lodz.pl

 

Szkoła Podstawowa nr 162 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego – jedyna z ubiegających się o uczestnictwo łódzkich podstawówek, której udało się znaleźć w ekskluzywnym klubie szkół realizujących program „Szkoła dla Innowatora”.

 

 


15 stycznia MEN na swojej stronie podało listę szkół podstawowych, zakwalifikowanych do projektu „Szkoła dla Innowatora”. Oto fragmenty tego komunikatu:

 

Zakończyła się rekrutacja szkół do pilotażowego projektu „Szkoła dla innowatora”. W wybranych 20 szkołach wypracowane będą rozwiązania służące kształtowaniu i rozwijaniu kompetencji proinnowacyjnych u dzieci. Owocem pilotażu będą rekomendacje dotyczące proinnowacyjnych kompetencji dla całego systemu oświaty. Działania projektowe w szkołach będą trwały od lutego 2020 roku do lutego 2022 roku. Inicjatorami projektu jest Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej.

 

W programie „Szkoła dla innowatora” w każdej z wybranych placówek eksperci będą pracowali z jedną siódmą klasą oraz jej nauczycielami i dyrekcją. Wsparcie otrzymane w projekcie pozwoli na przeprowadzenie z uczniami intensywnego programu rozwijającego kompetencje proinnowacyjne, który w przyszłości może być rozszerzany na kolejne klasy.

 

Rekrutację szkół przeprowadziło Centrum Edukacji Obywatelskiej odpowiedzialne za wdrożenie projektu. Rekrutacja rozpoczęła się 3 grudnia 2019 roku i składała się z kilku etapów. W pierwszym szkoły zgłaszały się poprzez wypełnienie formularza on-line. Zgłoszenia były następnie weryfikowane pod kątem spełniania wymogów formalnych oraz oceniane niezależnie przez dwóch ekspertów. W ten sposób z 402 zgłoszeń, wyłoniono 373 spełniające wymogi formalne, a następnie na podstawie sumy ocen ekspertów wybrano 67 szkół, które przeszły do drugiego etapu. […]

 

 

Lista zakwalifikowanych szkół poniżej:

 

Czytaj dalej »



Wczoraj, 65 minut przed północą, na stronie „Wokół Szkoły” Jarosław Pytlak zamieścił tekst, zatytułowany „Nieśmiałe marzenie o autonomii (a nie rewolucji)”. Jest to szczera informacja dyrektora szkoły, którą z systemem państwowego szkolnictwa wiąże prawo oświatowe i nadzór kuratorski (nie licząc subwencji), odsłaniająca „kuchnię” codzienności decyzyjnej lidera, który nadal nie zachorował na częstą na tym stanowisku przypadłość „ja mam zawsze rację”. Tekst ten jest wyjątkowo jak na zwyczaje Autora krótki, przeto przytaczamy go w całości:

 

Źródło: www.sp275.waw.pl

 

\W części budynku zajmowanego przez STO na Bemowie, tam, gdzie uczą się klasy 7-8 oraz licealiści, powracają dzwonki. Taki jest vox populi, który jak wiadomo oznacza również vox Dei. W referendum, jakie w formie internetowej ankiety przeprowadziliśmy na wniosek Samorządu Uczniowskiego, poparło ten pomysł około 2/3 głosujących, przy frekwencji zbliżonej do 70%.  Zwolennicy dzwonków znaleźli się zarówno wśród uczniów, jak nauczycieli. Przeciwnicy także.

 

Osobiście czuję pewien smutek, ale zarazem zadowolenie, że podejmowanie tej decyzji było dla nas wszystkich praktyczną lekcją demokracji. Odbędziemy zresztą jeszcze jedną, bowiem Rada Pedagogiczna i Samorząd Uczniowski wspólnie ustaliły, że po trzech miesiącach codziennego dzwonienia na przerwy i lekcje referendum powtórzymy, aby podjąć ostateczną decyzję na bazie konkretnych już doświadczeń, a nie tylko wyobrażeń.

Czytaj dalej »



Kurator zbada zasadność likwidacji szkół w gminie Łęczyca” – to tytuł informacji zamieszczonej dziś na stronie Radia Łódź. Oto jej treść:

 

Łódzki kurator oświaty zamierza dokładnie przyjrzeć się sytuacji dwóch szkół podstawowych w Błoniu i Siedlcu w gminie Łęczyca. Wczoraj tamtejsi radni podjęli uchwałę intencyjną w sprawie likwidacji placówek i przekształcenia ich w oddziały przedszkolne. Likwidacja szkół miałaby przynieść samorządowi ponad milion złotych oszczędności. Pomysł nie spodobał się nauczycielom i mieszkańcom, którzy licznie przyszli na sesję z transparentami.

 

Grzegorz Wierzchowski zapewnił, że weźmie pod uwagę głos mieszkańców. Sprawdzi także w jakich warunkach miałyby uczyć się dzieci po likwidacji obu placówek. – Jeżeli miałoby nastąpić pogorszenie tych warunków, to znaczy w tamtych szkołach miałby być tłok, czy nauka na dwie zmiany, to zawsze jestem na nie. W takich sytuacjach dla mnie argument finansowy, to dla mnie nie jest decydujący, bo decydujące dla mnie jest dobre dziecka – podkreśla Grzegorz Wierzchowski.

 

 

Jeśli dojdzie do likwidacji podstawówek w Błoniu i Siedlcu, młodzież będzie musiała uczyć się w placówce w Topoli Królewskiej. Łódzki kurator oświaty na wydanie opinii w tej sprawie ma 30 dni.

 

 

Źródło: www.radiolodz.pl

 

 

 

Informację tę zamieszczamy w kontekście innej, zamieszczonej wczoraj na stronie „Głosu Nauczycielskiego”. Oto jej fragment, odnoszący się do problemy zamykania małych szkół, na których dalsze prowadzenie samorządom brakuje środków:

 

Czytaj dalej »



Kierownictwo ZNP spotkało się z szefową sejmowej komisji edukacji. ‚Jest przestrzeń do współpracy i rozmowy’” – to tytuł artykułu, zamieszczonego dzisiaj na stronie „Głosu Nauczycielskiego”.

 

Foto:www.glos.pl

 

Rozmowa była merytoryczna, jesteśmy zadowoleni z jej przebiegu – powiedział Głosowi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZG ZNP, po środowym spotkaniu kierownictwa Związku z Mirosławą Stachowiak-Różecką (PiS), przewodniczącą sejmowej komisji edukacji.

 

 

Oto fragment artykułu

 

W spotkaniu, do którego doszło z inicjatywy Związku, wzięli udział Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, oraz wiceprezesi Zarządu Głównego ZNP: Krzysztof Baszczyński i Grzegorz Gruchlik.

 

Pytany o głośny wywiad szefowej komisji edukacji dla „DGP”, w którym Mirosława Stachowiak Różecka powiedziała m.in. że „nie warto umierać za Kartę Nauczyciela”, Krzysztof Baszczyński odparł, że „temat ten pojawił się podczas spotkania tylko marginalnie”. Skupiono się na kilku kwestiach, które należy szybko rozstrzygnąć, w tym – płacowych.

 

– Poruszyliśmy kilka wątków. Jeden wymaga bardzo pilnych rozwiązań i dotyczy składów zespołów nadzorujących egzaminy np. po ósmej klasie – podkreślił wiceprezes ZG ZNP. – Przedstawimy propozycje odpowiednich rozwiązań w prawie – zapowiedział.

 

Najważniejsze sprawy, którymi według Związku powinna zająć się Sejm i które zostały poruszone podczas spotkania z szefową komisji edukacji to m.in.:

 

>wzrost wynagrodzeń nauczycieli (propozycja ZNP polega na powiązaniu wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w kraju – dotyczy tego obywatelski projekt ustawy przygotowany przez Związek);

 

>zmiana przepisów dotyczących składu osobowego komisji nadzorujących egzaminy, które zostały wprowadzone w czasie kwietniowego strajku, a w efekcie których osoba niebędąca nauczycielem a „posiadająca kwalifikacje pedagogiczne może pracować podczas egzaminów”;

 

>oraz wprowadzenie przepisów regulujących pracę nauczyciela w komisji egzaminacyjnej znajdującej się w szkole, w której ten nauczyciel nie jest zatrudniony. […]

 

 

 

Źródło: www.glos.pl

 

 



Foto:www.senat.gov.pl

 

Posiedzenie senackiej Komisja Edukacji Nauki i Sportu – 14 stycznia 2020 roku

 

 

Wczoraj senacka Komisja Edukacji Nauki i Sportu wysłuchała informacji ministra edukacji narodowej na temat planowanych działań resortu. Jak możemy przeczytać w komunikacie o tym spotkaniu, zamieszczonym na stronie Senatu RP – „minister Piontkowski zapewnił, że resort nie chce zlikwidować Karty nauczyciela, natomiast chce rozmawiać ze związkami zawodowymi i samorządowcami o awansie zawodowym i ocenie nauczycieli, o systemie ich wynagradzania i finansowaniu oświaty.

 

Oto pozostała treść tego komunikatu:

 

Poinformował, że rozmowy mają się toczyć w ramach zespołu trójstronnego, w którego skład wchodzą przedstawiciele rządu, związków zawodowych zrzeszających nauczycieli i pracowników oświaty oraz korporacji samorządowych. Zaznaczył, że nie ma jeszcze ostatecznych rozwiązań, tylko chce je wspólnie wypracować. Wyraził nadzieję, że stanie się to do połowy roku tak, by do końca roku przygotować projekty zmian.

 

Minister edukacji zapowiedział, że pierwszą kwestią, jaką zajmie się zespół, ma być sprawa postępowań dyscyplinarnych. Dodał, że część środowisk sugeruje, że zmiany legislacyjne, które nastąpiły w czerwcu ub.r., spowodowały w tej materii duże zaburzenia. Chcemy się temu przyjrzeć. Zapewnił, że za kilka lub kilkanaście miesięcy resort chciałby zaproponować poważne zmiany dotyczące warunków pracy nauczyciela. Wyraził nadzieję, że zespół trójstronny zakończy pracę około połowy roku.

 

„Chcielibyśmy, aby w drugiej połowie 2020 r., bądź najpóźniej na początku 2021, pojawił się kompleksowy program zmian, dotyczący pragmatyki zawodowej i związanego z tym systemu wynagradzania i finansowania oświaty” – powiedział minister.

 

Źródło: www.senat.gov.pl

 

 

O wystąpieniu ministra Piątkowskiego przed senacką Komisją Edukacji Nauki i Sportu napisała także „Gazeta Prawna” w artykule Piontkowski: Nie chcemy zlikwidować Karty nauczyciela, lecz rozmawiać o pragmatyce”. Oto jego fragmenty:

 

Czytaj dalej »



Wczoraj na stronie Urzędu Miasta Łodzi poinformowano, że „Kolorowo, tanecznie i śpiewająco rozpoczął się pierwszy dzień zimowych półkolonii w Szkole Podstawowej nr 70. Przez dwa tygodnie dzieci będą się świetnie bawić, a szkoła będzie w tym czasie centrum atrakcji oraz integracji, bo w półkoloniach uczestniczy 90 uczniów z różnych podstawówek”.

 

Foto: www.uml.lodz.pl

 

Oto zdjęcie, które ilustruje informację UMŁ

 

 

Czytając dalej informację, zatytułowaną „Tanecznie i śpiewająco rozpoczęły się ferie”, można dowiedzieć się o tym, że:

 

– Zachęcam rodziców by skorzystali z szerokiej oferty jaką przygotowaliśmy dla najmłodszychpowiedziała Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi.Dobra wiadomość jest taka, że są jeszcze wolne miejsca w kilku szkołach, zachęcam do odwiedzania strony internetowej magistratu, gdzie można znaleźć komplet informacji.

 

W Szkole Podstawowej nr 70 w półkoloniach uczestniczy 90 uczniów, w drugim tygodniu także zapisało się 90 chętnych. W programie  są przeróżne atrakcje wśród których smakowicie zapowiadają się warsztaty… piekarzy. […]

 

Udział w szkolnych półkoloniach kosztuje tylko 15 zł dziennie, to koszt obiadu i drugiego śniadania. Wszystkie atrakcje poza szkołą łącznie z przejazdami komunikacją miejską są bezpłatne. Rodzice, którzy nie zapisali pociechy na zajęcia a chcieliby to zrobić mają do dyspozycji wolne miejsca w podstawówkach nr: 12, 33, 61, 130, 152 i 198 oraz w drugim tygodniu ferii w Centrum Zajęć Pozaszkolnych nr 2 oraz Zespole Szkolno-Przedszkolnym przy ul. Krzemienieckiej.   [Źródło: www.uml.lodz.pl/aktualnosci/]

 

 

 

Pełną ofertę dla łódzkich uczniów na okres ferii zimowych zaprezentowano już 7 stycznia w komunikacieNie ma nudy, w ferie zimowe będzie się działo w Łodzi”    –    TUTAJ

 

 

Szukając informacji „u źródeł” dotarliśmy na fanpage SP nr 70 w Łodzi, gdzie zamieszczono bogaty serwis zdjęciowy z inauguracji zimowych półkolonii 2020. Także i na tej podstawie trudno potwierdzić tak dużą liczbę uczestników. Chyba, żeby przyjąć wersję, że nie wszyscy przyszli pierwszego dnia na zajęcia….

 



Źródło: www.kalbi.pl

 

 

Portal Samorządowy” zamieścił w sobotę 11 stycznia artykuł Bogdana Bugalskiego, zatytułowany „Ferie po feriach, czyli organizacja roku szkolnego do poprawki”. Postanowiliśmy przytoczyć jego fragmenty, gdyż są tam podjęte wątki, jak dotąd, najczęściej przemilczane. Podkreślenia i pogrubienia w tekście – redakcja OE:

 

Ponad 1,6 mln uczniów z 7,5 tys. szkół z 5 województw rozpoczęło właśnie zimowy wypoczynek. Ferie cieszą dzieci, zdecydowanie mniej rodziców i nauczycieli. Wszak w województwach, które właśnie rozpoczęły zimowy wypoczynek, od poprzedniej przerwy świątecznej minęło zaledwie… sześć dni nauki, a w skrajnych przypadkach – cztery. Nie brakuje głosów, że obecna organizacja roku szkolnego, wymaga zmiany. Wzorem mogły by być systemy funkcjonujące w krajach zachodnich, gdzie przerw jest więcej, ale są one krótsze. […]

 

– 2 i 3 stycznia oraz przez ostatnie dni przed feriami mieliśmy normalne zajęcia lekcyjne, ale frekwencja uczniów była tak mała, że trudno było prowadzić jakiekolwiek działania edukacyjne. Rodzice wykorzystują czas między świętami na wyjazdy i uczniów po prostu nie ma. My natomiast mamy problem, bo nie możemy realizować podstawy programowej, do czego jesteśmy zobowiązani. To, że tak szybko są te ferie, bardzo burzy nasz porządek pracy. Moim zdaniem ferie nie powinny się zacząć wcześniej niż z początkiem lutego podsumowuje Dorota Suchacz, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego im. dr. W. Pniewskiego w Gdańsku. […]

 

Ten termin ferii jest najgorszy z możliwych. Dzięki temu przerwa w nauce będzie trwała praktycznie od 21 grudnia do 26 stycznia. To stanowczo za długo. Nie robiliśmy wolnego 2 i 3 stycznia, ale w te dni wiele szkół podstawowych z takiej możliwości skorzystało. Dla uczniów to również problem. Na przykład maturzyści mieli 2, 3 i 7 stycznia próbną maturę, ale jedna trzecia uczniów nie przyszła, bo wyjechała. Z drugiej strony to naturalne, że jeśli jest tyle wolnego, to rodzice planują wyjazdy, tym bardziej, że jest na to przyzwolenie. A my nie możemy dzieci ściągnąć na siłę do szkoły stwierdza Tomasz Szabłowski, dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Ks. Jana Twardowskiego w Lublinie.

 

Jego zdaniem, taka przerwa w nauce niczemu nie służy. Obecny czas, kiedy dzień jest krótki a pogoda brzydka można by wykorzystać na naukę. Dlatego te ferie powinny zaczynać się dopiero w lutym, a dwie tury terminów byłyby wystarczające.

 

Przedłużmy święta o tydzień i nie róbmy tych ferii w ogóle lub tylko zróbmy tydzień, a ten drugi dodajmy na przerwę wiosenną – postuluje ostatecznie dyrektor Szabłowski.

 

 

Cały artykuł „Ferie po feriach, czyli organizacja roku szkolnego do poprawki”. – TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl



Przed rokiem 27. Finał WOSP odbywał się 13 stycznia, oczywiście była to także niedziela, i ja także pisałem – wtedy 252. – felieton, któremu dałem tytuł Jak dać mata Zalewskiej i nie dać się zwieść rankingowi PERSPEKTYW”. Bo także wtedy w poprzedzającym tę niedziele tygodniu – 11 stycznia tygodnik ten ogłosił swój XXI ranking liceów i techników.

 

Po roku znalazłem się w sytuacji, którą Francuzi nazywają déjà vu. Jedyną różnicą (bo pisząc i zamieszczając tamten felieton nie wiedziałem jeszcze czym skończy się gdańskie „światełko do nieba”) była o wiele bardziej skąpy materiał, jaki na stronie OE zamieściłem 11 stycznia:PERSPEKTYWY ogłosiły swój ranking liceów i techników”. Wtedy była to krótka informacja, bez słowa komentarza, ale właśnie dlatego w felietonie nr 252 zamieściłem moją opinię o takim sposobie hierarchizowania szkół średnich:’

 

Doprawdy – nie wiem ile jeszcze wody w Wiśle musi upłynąć, aby do redakcji tygodnika „Perspektywy” dotarło, że ranking szkół średnich, w którym pozycja danej szkoły zależy WYŁĄCZNIE od trzech kryteriów: sukcesów uczniów tej szkoły w olimpiadach, wyników jej absolwentów uzyskanych na maturze z przedmiotów obowiązkowych, oraz z przedmiotów dodatkowych, wpisuje się w archaiczny nurt edukacji, dla której celem jest spełnianie wymagań rekrutacyjnych do szkół wyższego stopnia, a nie wyposażenie absolwentów w kompetencje, warunkujące skuteczne funkcjonowanie w życiu rodzinnym, zawodowym, społecznym.

 

Nie ta szkoła jest dobrym środowiskiem wspierającym rozwój swych uczniów, która najskuteczniej przygotowuje do sprawdzianów i egzaminów, a ta która dla każdego młodego człowieka jest miejscem odkrywania i rozwijania jego predyspozycji, motywowania go do poszukiwania wiedzy, a przede wszystkim środowiskiem „trenowania” kompetencji współżycia i współpracy w zespołach, w klimacie bezpieczeństwa i wzajemnej tolerancji.”

 

\Minął rok, i nic się nie zmieniło: ani w redakcji tygodnika „Perspektywy”, ani w mojej ocenie słuszności prowadzenia takich rankingów. Jako niepoprawny optymista muszę jednak dodać, że – zgodnie ze starym wezwaniem „Niech żywi nie tracą a nadziei…” – pocieszającym jest fakt, iż przybywa opinii, podzielających punkt widzenia, prezentowany przeze mnie przed rokiem.

 

Zamiast komentarza redakcji zamieściłem w piątek, pod informacją o XXVIII Rankingu (zaczerpnięty z jej profilu na fb) pogląd Anny Szulc (nauczycielki matematyki w I LO w Zduńskiej Woli):

 

Czytam komentarze zadowolonych z tego, że „ranking szkół hula w internecie”. A ja chciałbym doczekać czasu, w którym celem szkoły będzie docenianie uczniów i nauczycieli, którzy wkładają bardzo dużo pracy, by szkoła była przyjaznym miejscem nauki, pracy i współpracy. By zamiast rywalizacji i rankingów, doceniać starania, różnorodność i rozwijać talenty. By każdy uczeń mógł odnosić sukcesy na miarę swoich możliwości, a zamiast krytyki i porównań, mógł w swoim tempie i w przyjaznej atmosferze po prostu się uczyć. By wreszcie szkolna edukacja wspierała człowieka w zdobywaniu doświadczenia, które wzbogaca życie ludzi i społeczeństwa.

 

Ale w „sieci” pojawiły się także inne „głosy”. Swoje zdanie nie omieszkała zamieścić dr Marzena Żylińska:

 

Znów publikowane są rankingi najlepszych szkół. Ja w tej kwestii jestem niewierząca.

 

Czytaj dalej »