
Foto: www.gandalf.com.pl
Okładka podręcznika „Wiedza o kulturze. Podręcznik dla szkół ponadgimnazjalnych”
Na internetowej stronie TVN24 6 listopada zamieszczono tekst Justyny Sucheckiej, zatytułowany „Ideologia gender” i ‚wojna kulturowa’ w podręczniku dla licealistów”. Oto jego fragmenty:
Wiedza o kulturze (WOK) to przedmiot, którego w polskich szkołach średnich naucza się od 2002 roku. To wtedy do liceów poszli pierwsi absolwenci gimnazjów. Nie można było go zdawać na maturze. W szkole miał więc podobny status co przysposobienie obronne czy podstawy przedsiębiorczości. Często uczą go nauczyciele, którzy kierunkowe wykształcenie mają z innego przedmiotu, na przykład języka polskiego czy historii. „Wiedza o kulturze. Podręcznik dla szkół ponadgimnazjalnych” to książka, która po raz pierwszy została dopuszczona do użytku szkolnego w 2011 roku. Podręcznik autorstwa Wacława Panka był zgodny z podstawą programową, którą wprowadziła minister Katarzyna Hall, obowiązującą w liceach od 2015 roku. Wydało ją Wydawnictwo Polskie w Wołominie, które Panek założył w roku 2000. […]
W jego podręczniku do WOK znajduje się rozdział o sytuacji kultury w dzisiejszej Polsce.
Oto screen strony tego podręcznika z krytykowanym tekstem
[…] Jego tezę o trwającej wojnie kulturowej mają potwierdzać cytaty z tekstów opublikowanych w znanym z hasła „doprowadzamy lewactwo do wściekłości… I jesteśmy z tego dumni” tygodniku „Warszawska Gazeta” (Stanisław Srokowski, „Hala intelektualnych mielizn”, 2015) oraz magazynie „W Sieci” (Andrzej Nowak, „Agora i Rzeczpospolita”, 2012). Stronę 128 zawierającą akapit o gender na portalu Reddit, który jest agregatorem linków, opublikowała w październiku uczennica jednego z dolnośląskich liceów. Zdjęcie strony opublikowanej przez nastolatkę wysłali nam rodzice innych licealistów z pytaniem: „czy dzieci naprawdę mają się dziś uczyć takich rzeczy?”. Jak gender trafiło do podręcznika? Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak podręcznik trafił do szkół. Wydawca książki zapewnia na stronach książki, że ta została dopuszczona do użytku szkolnego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. […]
MEN informuje, że tym samym podręcznik Panka „został ponownie dopuszczony do użytku szkolnego decyzją z dnia 5 marca 2015 r. na podstawie pozytywnej opinii merytoryczno-dydaktycznej sporządzonej przez mgr. Stefana Olberta”. Książkę dopuszczono więc do użytku po raz drugi, gdy MEN kierowała Joanna Kluzik-Rostkowska. Tyle tylko, że w podręczniku, który zaakceptowało MEN strona 128 wygląda inaczej niż ta z Reddita. […]
Cały tekst z 6 listopada „Ideologia gender” i „wojna kulturowa” w podręczniku dla licealistów” – TUTAJ
Temat podręcznika „Wiedza o kulturze. Podręcznik dla szkół ponadgimnazjalnych” autorstwa Wacława Panka ma swoją kontynuację na stronie TVN24 w dniu dzisiejszym. Oto fragmenty tego tekstu – także autorstwa Justyny Sucheckiej:
Foto:www.facebook.com/lukasz.srokowski
Realizując deklarację, złożoną pod materiałem „O potrzebie koabitacji w okresie edukacyjnego interregnum”, którego autorem jest Łukasz Srokowski – pasjonat edukacji, twórca Grupy NAVIGO (w skład której wchodzi Autorska Szkoła Podstawowa NAVIGO), zamieszczamy dziś kolejny odcinek zapowiedzianych „Pięciu refleksji o edukacji”. Pogrubienia fragmentów – redakcja OE:
5 REFLEKSJI O EDUKACJI – POST 2/5
Nauczyciele nie są winni temu, jak wygląda edukacja publiczna. Winne są konkretne rozwiązania formalne i strukturalne.
Często w dyskusjach na temat stanu edukacji publicznej pojawiają się głosy obwiniające nauczycieli za fatalny stan edukacji publicznej. Nie zgadzam się z tym. Nauczyciele, tak jak większość ludzi, są racjonalni. I działają adekwatnie do warunków, w których pracują.
Winnych widzę gdzie indziej. Za problemy, z którymi borykają się wszyscy – dyrektorzy, nauczyciele, dzieci, rodzice – odpowiadają konkretne rozwiązania strukturalne i formalne. Wymienię kilka najważniejszych:
1.Kuratoria mają na celu kontrolę i nadzór, a nie wsparcie – w efekcie na pracy szkół kładzie się strach, że w gąszczu przepisów zrobią nawet niechcący jakiś błąd. To potwornie blokuje innowacyjność i zniechęca do szukania lepszych rozwiązań.
2.Nauczyciele muszą realizować konkretne programy, z których są rozliczani – to nie podstawa programowa jest problemem, tylko programy nauczania. Podstawa jest znacznie chudsza i mniej rygorystyczna, niż programy, przygotowywane przez wydawnictwa w formie podręczników. Oczywiście nauczyciele mogliby tworzyć własne programy, ale nie mają na to czasu i – patrz punkt pierwszy – widzą to jako niepotrzebne ryzyko.
3.Dyrektorzy mają bardzo małą decyzyjność, a ogromną odpowiedzialność – mają do dyspozycji wyłącznie miękkie narzędzia zarządcze (relacje, pochwały, ewentualnie nagany), nie mogą samodzielnie dawać podwyżek, zwalniać nieefektywnych nauczycieli, decydować o liczbie lekcji, przedmiotach czy treściach nauczania. Jest to frustrujące i nieefektywne, bo decentralizacja jest podstawą skutecznego przywództwa na lokalnym szczeblu.
Zapewne dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że dzisiejszy felieton w całości poświęcę sprawom kadrowym ukonstytuowanej w miniony czwartek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Sportu. Podstawowe informacje zamieściłem na stronie OE wczoraj, dziś będzie to rozbudowany komentarz, którego nie wypadało zamieszczać w ramach materiału, zamieszczanego pod zakładką „Aktualności”.
Zacznę od zacytowania fragmentu z Regulamin Sejmu RP, określającego cele tego ogniwa polskiego parlamentu:
Do zakresu działania Komisji należą sprawy kształcenia i wychowania przedszkolnego, podstawowego, ogólnokształcącego, zawodowego, pomaturalnego i wyższego, oświaty dorosłych, kształcenia, dokształcania i doskonalenia zawodowego nauczycieli oraz kadr naukowych, wypoczynku, kultury fizycznej i sportu dzieci i młodzieży, opieki nad dziećmi i młodzieżą, archiwów, polityki rozwoju nauki i postępu technicznego, organizacji i kierowania nauką, badań naukowych, jednostek badowczo-rozwojowych, wdrożeń wyników badań do praktyki, wynalazczości i racjonalizacji, metrologii i jakości, korporacji i stowarzyszeń naukowych, współpracy naukowej za granicą, samorządu uczniowskiego i studenckiego oraz w jednostkach badawczo-rozwojowych, a także sprawy realizacji aspiracji młodego pokolenia oraz społeczno – zawodowej adaptacji młodzieży; […]
[Załącznik do uchwały Sejmu RP z dnia 30 lipca 1992 r. – Regulamin Sejmu RP (źródło: www.sejm.gov.pl)]
Po tej lekturze nikt nie może mieć wątpliwości, że jest to komisja, której zakres problemowy, a to znaczy – upoważnienia do opiniowania projektów ustaw, obejmuje dziedziny, zarządzane w obszarze władzy wykonawczej przez trzy resorty: edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego oraz sportu. I pod tym kątem pozwolę sobie komentować kompetencje członków prezydium owej komisji.
Informację o przewodniczącej komisji – posłance PiS Mirosławie Stachowiak-Różeckiej zamieściłem we wczorajszym materiale. Tu przypomnę jedynie, iż nigdy nie pracowała w szkole ani innej instytucji oświaty i że jej wiedza o polskim systemie edukacji, także wyższej, jest kompromitująco niska: przez całe lata swej kariery politycznej nie wiedziała, że zakończenie kariery studenckiej na tzw. absolutorium nie uprawnia nikogo do przedstawiania się jako posiadającego studia wyższe. [Więcej – TUTAJ]
Przejdę teraz do zaprezentowania kompetencji sześciorga jej zastępców. Uczynię to w kolejności „rangi” partii, do których należą:
Zbigniew Dolata. Ten urodzony 1 grudnia 1965 w Koźminie poseł PiS ma za sobą wieloletnie doświadczenie parlamentarzysty. W Sejmie zasiada, nieprzerwanie, od października 2005 roku. W jego biogramie znajduje się informacja, że jest z zawodu nauczycielem. Faktycznie – ukończył studia na Wydziale Filologiczno-Historycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, gdzie uzyskał stopień magistra historii. Jest także absolwentem studia podyplomowe w zakresie politologii (U AM w Poznaniu. W latach 1990–1994 pracował jako nauczyciel w Szkole Podstawowej w Lednogórze, a od 1994 (nie wiadomo do kiedy) jako nauczyciel historii w Zespole Szkół im. Jana III Sobieskiego w Gnieźnie. (Dziś w wykazie nauczycieli tej szkoły – III LO – znajduje się mgr Alicja Jagieła-Dolata, prawdopodobnie jego żona) [Więcej informacji – TUTAJ]
Ale pewnie więcej niż suche dane biograficzne powiedzą nam o nim dwie informacje o jego poglądach, zamanifestowanych podczas dotychczasowej aktywności poselskiej. Chronologicznie należy zacząć od, zanotowanej przez lokalne medium w Gnieźnie, z października 2016 roku, kiedy to pan poseł Dolata wypowiedział się o planowanej reformie edukacji:
Footo: screen [www.300polityka.pl/live]
Mirosława Stachowiak-Różecka
W miniony czwartek posłowie głosowali za zgłaszanymi kandydatkami i kandydatami na stanowiska przewodniczących komisji stałych. Przewodniczącą sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży została posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka. Wybrano ją jednogłośnie – wszyscy (34 osoby) głosowali „za”, nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Kim jest nowa przewodnicząca „naszej” komisji? To liderka na liście PiS kandydatów na posłów do Sejmu we Wrocławiu, która w ostatnich wyborach zdobyła 91 236 głosów, pokonując różnicą ponad 24 tys, głosów Grzegorza Schetynę. Choć studiowała na Wydziale Nauk Pedagogicznych Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu, to obroniła pracę magisterską i uzyskała stopień magistra pedagogiki specjalnej dopiero w 2017 roku. Nigdy nie pracowała w szkole, ani żadnej innej placówce edukacyjnej. Studia pedagogiczne podjęła niezwłocznie po zdaniu w 1992 roku matury w I Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza w Świebodzinie, lecz po zaliczeniu wszystkich przewidzianych planem przedmiotów nie obroniła pracy magisterskiej. [Więcej na temat niuansów związanych z wykształceniem nowej przewodniczącej sejmowej KENiS –TUTAJ]
Dziś proponujemy lekturę tekstu z bloga Lucyny Milewskiej-Monety „StawiamNaEdukcje.pl”, zatytułowanego „Przybij piątkę – tworzenie przyjaznych relacji dziecka z nauczycielem”. Jest on poświęcony prezentacji sposobu pracy z uczniami nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej – Iwony Wysockiej, pracującej w Zespole Szkół Ogólnokształcących im. Jana Kilińskiego w Mogielnicy. Zamieściliśmy pierwszą część tego posta oraz link do pełnej jego wersji:
Foto:www.stawiamnaedukacje.pl
Sposób przywitania się z dziećmi jest niezwykle istotny w kontekście tworzenia przyjaznych relacji nauczyciela z jego podopiecznymi, niezależnie od ich wieku. Dzisiaj pozwolę sobie przedstawić Państwu materiał filmowy autorstwa Pani Iwony Wysockiej – Nauczycielki Edukacji Wczesnoszkolnej z Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. Jana Kilińskiego w Mogielnicy.
Pani Iwona relacjonuje: „..pomysł z ,,powitaniem” narodził się po obejrzeniu filmiku na YouTube, gdzie pewna Amerykanka w podobny sposób witała dzieci w szkole. Uznałam, że wprowadzę ten zwyczaj u siebie, nieco zmodyfikuję jego treści tak, by odpowiadały moim założeniom. Sam sposób powitania przekonuje dzieci do nauczyciela, wzmacnia pozytywne relacje, dodaje dzieciom odwagi, pomaga rozładować napięcie i stres oraz pozwala poczuć, że środowisko szkolne może być równie bezpieczne i przyjazne jak domowe.
Wyjaśnię ideę wyboru poszczególnych symboli:
•Bocian – powitanie dla dzieci ruchliwych, energicznych.
•Uśmiech – powitanie dla dzieci nieśmiałych, które chcą zachować swój ,, dystans intymny” dla najbliższych członków rodziny.
•Przybij piątkę – powitanie głównie dla dzieci chcących pokazać siłę, zwykle są to chłopcy.
•Tygrysek tulący prosiaczka – dla dzieci pragnących bliskości, akceptacji, uczucia, pomagający zapomnieć o troskach, smutkach, dający poczucie bezpieczeństwa, będący zarazem wyrazem sympatii i przywiązania.
W obecnej grupie przedszkolnej, jak i poprzedniej, dzieci najczęściej wybierają powitanie przez ,,Tygryska”. Jest to dla mnie znak, że jestem dla nich ważna, że moje działania są odpowiednie i nie idą na marne. Uważam, że taki sposób powitania pozwala na tworzenie pozytywnych relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Dodam, że dzieci mające zajęcia z Panią w klasie obok, poprosiły ją, by również witała się z nimi w ten sposób. W mojej szkole tego rodzaju powitanie funkcjonuje w 3 grupach. Wiem, że ten sposób powitania jest znany i powielany w całej Polsce. To jest dla mnie powód do dumy. Są to wersje modyfikowane w różny sposób, jednak przekaz został ten sam.
Pokazać dzieciom, że ,,Szkoła to ich drugi dom”…..” […]
Link do filmu, pokazującego jak koleżanka Iwona Wysocka wita swoich uczniów – TUTAJ
Cały tekst „Przybij piątkę – tworzenie przyjaznych relacji dziecka z nauczycielem” – TUTAJ
Źródło: www.stawiamnaedukacje.pl
Na stronie Radia Łódź znaleźliśmy informację o nietypowej konferencji, która odbyła się wczoraj w II Liceum Ogólnokształcącym im. S. Żeromskiego w Sieradzu. Poniżej zamieściliśmy tę informację, zatytułowaną „O depresji w sieradzkim II LO” w całości:
Źródło:www.zeromski.edu.pl
Według najnowszych danych objawy depresyjne może mieć co piąty nastolatek. Do II Liceum Ogólnokształcącego w Sieradzu zjechali się profesorzy, terapeuci i psychiatrzy,* którzy rozmawiali z młodzieżą w klasach oraz indywidualnie. Wszystko w ramach konferencji „Zaufaj – poproś o pomoc”.
–Mimo licznych akcji prowadzonych prze wiele organizacji mamy w społeczeństwie wciąż niewystarczającą wiedzę na temat depresji – mówi specjalista psychologii klinicznej Katarzyna Nejman. – Coraz więcej osób młodych zapada na zaburzenia diagnozowane jako depresja lub jest w stanie subdepresyjnym – dodaje.
–Uważam, że to najważniejszy temat w szkołach. Chcieliśmy stworzyć uczniom bezpośrednią szansę rozmów ze specjalistami, którzy tymi sprawami zajmują się na co dzień. Obserwujemy coraz więcej młodzieży z problemami w domu i w szkole – mówi dyrektor II LO Urszula Świniarska.
–Co trzeci nastolatek może prezentować objawy depresyjne. Sama ta statystyka świadczy o tym jak poważny jest problem – przyznaje ordynator Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Warcie i jedna z prelegentek, Monika Cybertowicz. Podkreśla ona, że każda akcja profilaktyczna, każde spotkanie i rozmowa są dla specjalistów bardzo ważne. – Prawdopodobnie w ciągu kilku lat depresja może stać się chorobą cywilizacyjną – dodaje Cybertowicz.
Na fanpage Edu Akcja zamieszczono kilka dni temu informację, której upowszechnienie na naszej stronie uznaliśmy za nasz „święty obowiązek”:
Wystartowaliśmy z pierwszym na ŚWIECIE programie szkoleń online:
dr Marek Kaczmarzyk z Neurodydaktyka doktora Kaczmarzyka.
Pierwszych 1.600 nauczycieli i nauczycielek rozpoczęło swoją przygodę z neurodydaktyką!
4 TURBO szkolenia online, a w nich niezwykłe tematy:
-neurobiologia dorastania,
-mechanizmy lustrzane i biologiczne podłoże empatii,
-o biologii pamięci i zapominania,
-o programach, presji i autorytecie nauczyciela.
…a od ? stycznia 2020 rozpoczynamy cykl KONSULTACJI ONLINE, podczas których uczestnicy i uczestniczki szkoleń będą mogli zadać pytania doktorowi Kaczmarzykowi. To będzie ‼ HIT ‼
Przeczytajcie więcej:
https://www.edu-akcja.pl/drKaczmarzyk
#hit #działamy #szkolenia #neurobiologia
Źródło: www.facebook.com/programeduakcja/
Kilka dni temu na portalu JUNIOROWO, pod zakładką EDUKACJA zamieszczono artykuł Elżbiety Manthey, zatytułowany „YouTube edukacyjny – pomaga przed klasówką, rozwija zainteresowania”. W przekonaniu, że zarówno jego treść, jak zwłaszcza dołączone do niego linki do kanałów edukacyjnych, w znakomity sposób wpisują się w naszą misję popularyzowania idei „uczenia inaczej”, proponujemy jego lekturę – najpierw w wersji skróconej, a później w całości, ze strony „Juniorowa”:
Foto: Piotr Sokołowski[ screen ze strony www.chip.pl]
Tydzień temu towarzyszyłam mojemu synowi w przygotowaniach do klasówki z geografii. Od podręcznika odpadliśmy obydwoje po kilku zdaniach. Na szczęście podręczniki to nie jest jedyne dostępne źródło wiedzy. Informacje podane w sposób ciekawy, zrozumiały i zachęcający mamy dziś na wyciągnięcie ręki – w internecie. Przebogatym ich źródłem jest YouTube. Coraz bardziej go odkrywam i Wam także polecam.
Szkolna wiedza bez nudy
Do klasówki z geografii obejrzeliśmy kilka filmów wyjaśniających kwestie zlodowaceń i procesów kształtowania się terenu. Nie był to pierwszy raz, kiedy sięgnęliśmy po youtubowe zasoby w poszukiwaniu wiedzy potrzebnej w szkole. YouTube pomógł mojemu synowi zrozumieć wiele zagadnień historycznych (mnie też rozjaśnił w głowie) czy z zakresu biologii (ależ pięknie może wyglądać plankton!). Z YouTube’a można uczyć się chemii, polskiego, języków obcych, matematyki czy fizyki.
Pan Belfer – Dawid Łasiński – nauczyciel chemii zaczął nagrywać lekcje chemii na YouTube, kiedy uświadomił sobie, jak trudno jest uczniom nadrobić zaległości, gdy przydarzy im się dłuższa choroba. Zaprezentował filmowo wszystko, czego wymaga podstawa programowa. Zmieścił to w 12 godzinach nagrań.
Twórcy kanału Historia bez cenzury opowiadają o rozmaitych zagadnieniach historycznych żywiołowo, czasem pikantnie, ale przede wszystkim w sposób pokazujący nie tylko chronologię, fakty, daty i nazwiska, ale przede wszystkim kontekst i powiązania. Kiedy zobaczymy, co tu z czego wynika, zrozumiemy i zapamiętamy więcej i lepiej. No i historia zaczyna być naprawdę interesująca!
Foto: www.facebook.com/pg/BarbaraNowakMalopolskiKuratorOswiaty
Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim podczas krakowskich obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego *
Wczoraj na internetowej stronie TVN24 zamieszczony został artykuł, zatytułowany „Czy nauczyciel opowiada o prywatnym życiu i polityce? Kuratorium pyta uczniów w ankiecie 13 listopada 2019”. Poniżej zamieszczamy fragmenty i link do pełnej jego wersji. Pogrubienia i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE::
Małopolskie kuratorium oświaty przeprowadziło ankietę wśród uczniów V LO w Krakowie, pytając ich między innymi, czy nauczyciele prezentują swoje poglądy polityczne i mówią o tym, co dzieje się w pokoju nauczycielskim. Uczniowie odpowiedzieli losowymi fragmentami konstytucji. „Czy zdarzało się, że nauczyciel podczas lekcji opowiadał o swoim życiu prywatnym oraz prezentował swoje poglądy polityczne? Jeśli tak, proszę opisać sytuację oraz wskazać przedmiot i nauczyciela” – zaczyna się ankieta, którą małopolskie kuratorium skierowało do uczniów V LO, jednej z najlepszych szkół w Polsce. Dyrektor szkoły przekazał im ją na początku listopada za pomocą e-dziennika.
Ankieta składa się z 12 pytań i według pracowników kuratorium ma służyć „wzmocnieniu i rozwinięciu społeczności szkolnej”. Jednak licealiści, którzy przekazali ankietę portalowi tvn24.pl, widzą tę sprawę inaczej. – To zachęta do donosów, a kuratorium przeprowadza ankietę tylko wśród klas, z którymi pracuje jeden z naszych ulubionych nauczycieli – mówił tvn24.pl jeden z licealistów. Prosił o zachowanie anonimowości oraz niepodawanie nazwiska nauczyciela. – I bez tego ma kłopoty, choć jesteśmy przekonani, że niczego złego nie zrobił. Jeśli trzeba, będziemy go bronić na wszystkie możliwe sposoby – dodaje.
Podaj nazwisko i przedmiot
W ankiecie uczniowie byli proszeni między innymi o wskazanie nauczycieli, którzy „podczas lekcji relacjonowali sytuacje, które miały uprzednio miejsce w pokoju nauczycielskim” oraz swoimi zachowaniami „godzili w prawa uczniów” między innymi przez zastraszanie, krzyczenie, wyśmiewanie czy używanie niecenzuralnych słów. [Tekst ankiety – TUTAJ]
We wtorek (12 listopada) na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono artykuł Joanny Krzemińskiej – nauczycielki języka polskiego w Szkołach Prywatnych „Mikron” w Łodzi, zatytułowany „O jak ocenianie”. Proponujemy jego lekturą – najpierw fragmentów, a później pełnej jego wersji:
Foto: www.facebook.com/asia.krzeminska.
Joanna Krzemińska
Czasami mam wrażenie, że istotą bycia nauczycielem jest wystawianie ocen. Za odpowiedź, notatkę w zeszycie, rozwiązane zadanie, klasówkę, wypracowanie… Właściwie za wszystko. W takich chwilach rodzi się we mnie tylko jedno pytanie: po co?
Nie lubię stawiać ocen. I nie jestem w tym osamotniona. Co chwilę spotykam na swojej drodze pedagogów, którzy kochają swoją pracę, ale cierpią, gdy muszą wciskać dzieciaki do szufladek opatrzonych konkretnymi cyferkami. Jak wiele mówi to bowiem o rzeczywistych umiejętnościach młodego człowieka? Czy jeśli otrzymał ocenę niedostateczną to faktycznie niczego nie wie i nie umie? Albo odwrotnie, szóstka świadczy o tym, że posiadł już wszelką wiedzę?
Ocenianie: co zamiast tradycyjnych numerków?
[…] Na szczęście (i dla mnie i dla uczniów) pracuję w miejscu, w którym od dawna posługujemy się alternatywnym systemem oceniania. W pierwszym kroku tradycyjne oceny w skali od 1 do 6 zastąpione zostały skalą procentową (0-100). Niby niewiele, a jednak. Weźmy na przykład taką jedynkę (znów). Tradycyjnie uczeń otrzymuje komunikat: nic nie potrafisz. W rozszerzone skali ocenie niedostatecznej przypisano zakres od 0 do 49%. Nawet jeśli nie otrzymałeś zaliczenia materiału, bo Twój wynik nie przekroczył wymaganego progu, to takie 35% świadczy jednak o tym, że coś umiesz. Można powiedzieć: to żadna różnica, a jednak!
Informacja zwrotna – bezcenna
Tak funkcjonujący system bieżącego oceniania stał się przyczynkiem do dalszej ewolucji. Chociaż starsi uczniowie (licealiści oraz siódma i ósma klasa sp) pozostali przy procentach, w młodszych klasach postawiliśmy na całkowity brak oceny liczbowej, na rzecz informacji zwrotnej. […] Mam takie przekonanie, że budując poczucie własnej wartości w dość bezbronnej, młodej istocie, dajemy jej o wiele więcej niż garść suchych faktów. Budując edukację w oparciu o relacje pokazujemy złożoność świata. […]










