Foto:Sebastian Glapiński [www.uml.lodz.pl]

 

Hanna Zdanowska – prezydent Miasta Łodzi i Małgorzata Moskwa-Wodnicka – wiceprezydent Miasta Łodzi (przed mikrofonem) podczas konferencji prasowej na dziedzińcu UMŁ.

 

 

Na stronie UMŁ zamieszczono komunikat o odbytej dziś konferencji prasowej w sprawie otwarcia łódzkich żłobków i przedszkoli. Oto jego fragmenty:

 

[…] Władze Łodzi podjęły decyzję, że 18 maja łódzkie żłobki i przedszkola wznowią działalność. Będzie to jednak działalność ograniczona, uwarunkowana obowiązującymi przepisami epidemiologicznymi.

 

Hanna Zdanowska, prezydent Miasta Łodzi mówi:Postanowiliśmy, że 18 maja uruchamiamy przedszkola i żłobki. Oczywiście nie ruszą one w pełni, gdyż nie wszystkie placówki będą gotowe na przyjęcie dzieci zgodnie z obowiązującymi przepisami wydanymi przez Główny Inspektorat Sanitarny i poszczególne ministerstwa. W placówkach, które wznowią działalność mamy przygotowanych ok. 850 miejsc dla dzieci w żłobkach i ok. 3 tysiące miejsc w przedszkolach. […]

 

Prezydent Hanna Zdanowska dodaje: – Zanim nastąpi otwarcie żłobków i przedszkoli, chcemy zrobić jeszcze jeden krok. Jak wcześniej informowaliśmy, wysłaliśmy do wojewody pismo z prośbą o przebadanie na obecność koronawirusa pracowników żłobków i przedszkoli, tak abyśmy mieli pewność, że dzieci im powierzone będą bezpieczne. Niestety dostaliśmy odmowną odpowiedź zarówno ze strony wojewody, jak i służb sanitarnych, które nie są w stanie przeprowadzić tylu testów. Dlatego zdecydowałam, że miasto we własnym zakresie zorganizuje przeprowadzenie takich testów dla pracowników żłobków i przedszkoli, którzy będą mieli styczność z dziećmi. W tych placówkach wszyscy pracownicy zostaną przebadani szybkimi testami przesiewowymi. Natomiast pracownicy placówek, które na razie pozostaną zamknięte, nie zostaną poddani takim testom.

 

Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Miasta Łodzi mówi:Rodzice zadeklarowali chęć powrotu do przedszkoli 3900 dzieci. Wymogi epidemiologiczne spowodowały, że w przedszkolach jest obecnie miejsce dla 3000 dzieci. Rząd zobowiązał samorządy, by w pierwszej kolejności miejsca w przedszkolach były dla dzieci, których rodzice pracują w zakładach produkcyjnych, są w służbach mundurowych lub pracują w ochronie zdrowia. Jeśli chodzi o koszty wyposażenia przedszkoli w środki dezynfekcyjne i ochrony wyniosą ok. 5 tys. zł na placówkę. W skali miesiąca będą to koszty ma poziomie 725 tys. zł. W przypadku żłobków, aż 28 z 32 miejskich żłobków jest w gotowości do przyjęcia dzieci. Wymogi sanitarne (np. nie więcej niż 12 dzieci w grupie) powodują, że w żłobkach jest w tej chwili miejsce dla 860 dzieci spośród 951 zgłoszonych przez rodziców. Również żłobki zostały wyposażone w środki dezynfekcyjne i ochrony osobistej – miasto wydało na ten cel 400 tys. zł. […]

 

W związku z tym, że obostrzenia epidemiologiczne powodują, że miejsc w żłobkach i przedszkolach jest mniej, władze Łodzi apelują do rodziców, by – jeśli to możliwe – wstrzymali się z decyzją o powrocie dzieci do placówek oraz by nie wysyłali do żłobków i przedszkoli dzieci przeziębionych i chorych, gdyż z uwagi na bezpieczeństwo innych dzieci oraz personelu, nie będą one mogły być przyjęte.

 

 

Cały komunikat „18 maja dzieci wrócą do żłobków i przedszkoli. Miasto opłaci testy dla pracowników placówek”                                                                                                                                                                –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.uml.lodz.pl



W minioną niedzielędr hab. Zbigniew Czchorowski – profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, zamieścił na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” obszerny tekst, zatytułowany „Jak jest z frekwencją na zdalnych zajęciach?”. Choć uwagi i wnioski tam sformułowane powstały z doświadczeń, wyniesionych przez jego Autora z realiów szkoły wyższej, to uznaliśmy, że mają one swe zastosowanie także do sytuacji, znanych nam ze zdalnego nauczania w szkołach dla dzieci i młodzieży, tym bardziej, ze Pan Profesor wielokrotnie odnosił się w swych wywodach do sytuacji szkolnych. Oto wybrane fragmenty tego posta:

 

Foto: www.czachorowski1963.blogspot.com

 

 

Dr hab. Stanisława Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego na Wydziale Biologii i Biotechnologii, w Katedrze Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego

 

 

Czy poradziliśmy sobie ze zdalną edukacją (w szkołach i na uczelniach)? Poradziliśmy sobie tak jak było to możliwe. Nie był to zaplanowany wybór lecz reakcja na izolację, wynikającą z pandemii. Co można było zrobić inaczej? Zawiesić naukę i w ogóle zajęć nie prowadzić? Z pewnością byłoby to gorsze rozwiązanie i straty bez porównania dużo większe. Zatem może mniej oceniania a więcej analizowania?

 

Radzimy sobie tak, jak potrafimy, bo nie było czasu na przygotowania ani techniczne ani merytoryczne. Już nie pojedynczy pracownicy czy nauczyciele w ramach poszukiwań, eksperymentowania ale wszyscy i to w ciągu 1-2 tygodni musieli podjąć się zdalnego nauczania. Szybka nauka iW minioną niedzielę p improwizowanie, typW minioną niedzielę powe dla sytuacji „pożaru” czy innej katastrofy. Ale jest to także doskonała ilustracja potrzeb edukacyjnych w wieku XXI: ciągłego uczenia się w szybko zmieniającym się środowisku. Jest to zasadnicza zmiana w stosunku do dawnej szkoły. Już wyjaśniam bardziej szczegółowo.*

 

Poradzilibyśmy sobie dużo lepiej, gdyby:

 

1.Najpierw wypracować system dobry technicznie i merytorycznie (zdalnej edukacji), zarówno w szkołach jak i na uczelniach. Na to trzeba byłoby co najmniej kilkunastu lat. Dlaczego tak dużo? Bo system jest złożony i zawiera bardzo wiele niezależnie działających elementów.

 

2.Jak już byśmy mieli dopracowany system, wtedy można byłoby napisać podręczniki, instrukcje i rozpocząć kształcenie kadr, czyli nauczycieli i wykładowców (ale także zaplecza pomocniczego w postaci lokalnych i szkolnych administratorów sieci itd., stworzenie adekwatnych stanowisk i podziału kompetencji). Na koniec egzamin, dyplom czy certyfikat.

 

3.Tak przygotowane kadry i system działałaby sprawnie i bez zarzutów. Na jego przygotowanie trzeba lat kilkadziesiąt, w najlepszym przypadku lat kilkanaście. Długo? W społeczeństwie o wolnych zmianach, gdy warunki społeczne i cywilizacyjne zmieniają się bardzo powoli, to nie byłoby długo, bo taki system funkcjonowałby lat kilkaset lub kilkadziesiąt. I tak w historii ludzkości działo się przez tysiąclecia. Nasza szkoła tak właśnie funkcjonuje, z uniwersytetami włącznie. Idziesz do szkoły, uczysz się, zdobywasz dyplomy (potwierdzenie umiejętności i kompetencji) i idziesz do pracy, w której niemalże do końca życia nic się nie zmienia. Lub bardzo niewiele. […]

 

Czytaj dalej »



 

Dawno nie informowaliśmy o news’ach na stronie Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. I dziś jest ten dzień, kiedy znaleźliśmy tam komunikat, który powinni oprzeczytać nie tylko członkowie tego związku. Bo jest tam zawarte bardzo krytyczne stanowisko wobec działań (i zaniechań) Ministerstwa Edukacji Narodowej – pod kierownictwem Dariusza Piontkowskiego.

 

Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

Warszawa, 11.05.2020 r.

 

Komunikat Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” dotyczący wynagrodzeń nauczycieli w czasie pandemii.

 

Po blisko dwóch miesiącach od decyzji o ograniczeniu funkcjonowania jednostek systemu oświaty, Ministerstwo Edukacji Narodowej wydało opinię w przedmiocie ustalania zasad obliczania wynagrodzenia nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi szkolnej w okresie stanu epidemii koronawirusa. W ocenie KSOiW NSZZ „Solidarność” wskazane stanowisko resortu edukacji nie tylko niczego nie wyjaśnia, ale wręcz mnoży problemy i pytania związane z płacą pracowników oświaty.*

 

 

1.MEN „wyłącza” rozporządzeniem postanowienia Konstytucji RP oraz przepisy ustawy o związkach zawodowych.

 

W myśl art. 59 ust. 2 Konstytucji RP związki zawodowe mają prawo do rokowań, w szczególności w celu zawierania układów zbiorowych pracy i innych porozumień. Z kolei zgodnie z art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. organizacja związkowa, reprezentatywna w rozumieniu ustawy o Radzie Dialogu Społecznego, ma prawo opiniowania założeń i projektów aktów prawnych w zakresie objętym zadaniami związków zawodowych. Na zasadzie wyrażonej w art. 23 ust. 1 związki zawodowe sprawują ponadto kontrolę nad przestrzeganiem prawa pracy oraz uczestniczą, na zasadach określonych odrębnymi przepisami, w nadzorze nad przestrzeganiem przepisów oraz zasad bezpieczeństwa i higieny pracy.

 

Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej w opinii z dnia 8 maja 2020 r. akcentuje stan prawny, w którym dyrektor szkoły posiada dodatkowe prerogatywy w ustalaniu procedury organizacji pracy, bez udziału w tym procesie organizacji związkowych. Co istotne, wskazane uprawnienia nadane zostały dyrektorom przez resort edukacji rozporządzeniem będącym aktem niższego rzędu względem ustawy zasadniczej i innych ustaw kształtujących sytuację prawną związków zawodowych.

 

 

2.Problemy z prawem do wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe w okresie przestoju.

 

Czytaj dalej »



Jest wśród licznych trudnych problemów naszej oświaty taki, który jak przewlekła choroba, co jakiś czas mocniej daje o sobie znać i wtedy o nim się mówi i pisze: to problem rentowności działania małych wiejskich szkół.

 

Na stronie „Obserwatorium Edukacji” wielokrotnie informowaliśmy o prezypadkach podejmowania przez władze gmin uchwał o zamykaniu takich szkół, w których uczy się po kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkanaścioro dzieci. Ostatnio 9 stycznia w materiale Dobrze mieć „swojego kuratora” – czyli opinia ŁKO w sprawie zduńskowolskich szkół” (o zamiarze likwidacji SP nr 4, w której w tym roku szkolnym uczy się 40 uczennic i uczniów) i 16 stycznia – Czyje argumenty przeważą w procesie decyzyjnym ŁKO”- o przymiarkach radnych gminy Łęczyca dotyczących likwidacji dwu szkół podstawowych: w Błoniu i Siedlcu, a 6 lutego donosiliśmy o zadziwiającej sytuacji:Minister edukacji lepiej rozumie samorządy niż ŁKO”.

 

Sytuacja spowodowana epidemią koronawirusa na kilka miesięcy zepchnęła te problemy na dalszy plan, ale dziś przypomniała o nich „Gazeta Wyborcza” artykułem Aleksandry Pucułek „Coraz większy kryzys w oświacie. Koronawirus likwiduje szkoły”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Foto: www.spstawkunowski.edupage.org

 

Szkoła Podstawowa w Stawie Kunowskim

 

Gminy likwidują małe wiejskie szkoły albo każą płacić tym prowadzonym przez stowarzyszenia. Na wcześniejsze kłopoty samorządów nałożył się koronawirusowy kryzys.

 

W szkole podstawowej w Stawie Kunowskim (gmina Brody, woj. świętokrzyskie) uczy się niespełna 100 dzieci. Podstawówkę od 2002 r. prowadzi stowarzyszenie. – Wcześniej była tu szkoła gminna, ale ze względu na oszczędności i małą liczbę dzieci chciano ją zlikwidować, założyliśmy stowarzyszenie i przejęliśmy ją mówi Ewa Orczyk, dyrektorka szkoły. […]

 

Czytaj dalej »



Dziś na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono artykuł Danuty Sterny p.t.Jak lubić swoich uczniów na odległość? Oto jego pierwsza część:

 

Źródło: www.sus.ceo.org.pl

 

 

W tym trudnym i przerażającym czasie uczniowie potrzebują osobistego kontaktu z rówieśnikami i nauczycielami. Potrzebują akceptacji i wsparcia ze strony nauczycieli, bardziej niż w rzeczywistym czasie, bo dochodzą obawy związane z chorobą i o bliskich. Obecnie jest najważniejsze, aby uczniowie przeżyli ten trudny okres, jak najmniej poranieni.

 

Co może pomoc w kontakcie zdalnym z uczniami?

 

 

Kontaktuj się z każdym dzieckiem osobiście

 

Można tak zorganizować swój czas, aby raz w tygodniu odbyć krótką rozmowę z każdym uczniem. Najlepiej, jeśli da się to zrobić z wizją, czyli np. na Zoom, czy Skyp, ale telefoniczna rozmowa też jest bardzo dobra.

 

Rozmowa może dotyczyć ich życia, ale może też być związana z zadaniem do wykonania. Na przykład młodsze dzieci mogą przez kilka minut coś na głoś przeczytać, może fragment książki, która ich zainteresowała.

 

Wcześniej na lekcji online można zapowiedzieć temat rozmowy, aby uczeń mógł się przygotować. W czasie rozmowy można zadać kilka pytań np. czy miałeś trudność z wykonaniem zadania lub co było interesującego w tym zadaniu.

 

 

Pomóż uczniom w kontaktowaniu się

 

Dla uczniów, którzy nie mają dostępu do narzędzi i sieci internetowej sytuacja zdalnego nauczania jest bardzo trudna i może mieć na nich druzgocący wpływ. Trzeba zadbać o tych uczniów, kontaktować się z nimi przez telefon lub przesyłać im materiały i listy przez kuriera. Jeśli byłoby to możliwe, to trzeba im wypożyczyć np. laptopy.

 

Wiele działań można wykonać przez telefon, można czytać dziecku przez kilka minut, można z nim porozmawiać, dowiedzieć się, jak się czuje i czego się obawia. Można przesłać przez kuriera list, zestawy szachowe, gry.

 

Niektóre dzieci mogą być głodne i bez opieki. Możliwe, że organizacje pomocowe mogłyby włączyć się do pomocy. Hasło przewodnie: Nie jesteś sam i możesz liczyć na pomoc.

 

A dalej Autorka doradza jeszcze:

 

Czytajcie […]

 

Doceniaj, a nie oceniaj […]

 

To tylko cztery propozycje. Wszystkie łączy jedno przesłanie – Jestem z tobą i się o ciebie troszczę. Jeśli dotrzemy z tym przesłaniem do naszych uczniów, to będzie ono procentować też po powrocie do szkoły.

 

 

 

Cały artykuł „Jak lubić swoich uczniów na odległość?”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Rozmyślając nad tym co tym razem stanie się tematem kolejnego felietonu, długo nie mogłem sprecyzować nawet jego problematyki. Generalnie przyjąłem wersję, że nie będę dokładał jeszcze od siebie do – nazwę to – kakofonii „antyrządowych” oświadczeń i komentarzy, będących reakcjami opozycyjnych polityków i mediów niezwiązanych z obozem rządzącym. Przyznam się, że gdy słyszę po raz enty o tym jak to PiS prowadzi nas do dyktatury i kpi sobie z demokracji parlamentarnej oraz trójpodziału władzy, organizuje farsę wyborów prezydenckich i oszukuje w sprawach walki z koronawirusem – odczuwam przesyt, graniczący z alergią…

 

Zapewne znajdą się tacy czytelnicy tego tekstu, którzy w tym momencie najchętniej określiliby mnie symetrystą, nawet kapitulantem, kolaborantem, a najchętniej „zdrajcą Sprawy” i – być może – na tym zakończą lekturę felietonu.

 

Spróbuję, możliwie syntetycznie, wyjaśnić powody takiego stanowiska. Broń Boże nie uważam, że te przykładowo przytoczone opinie są niesłuszne, ale stosowane w nadmiarze przestają odnosić zamierzony efekt społeczny. Uważam, że w konsumpcji informacji działa ta sama zasada, jaką wszyscy znamy z konsumpcji spożywczej.

 

Najlepiej zilustruje to stary dowcip o górniku, który bardzo, bardzo lubił grochówkę. Po tym, jak wielokrotnie domagał się owej grochówki od swojej żony, ta postanowiła go raz na zawsze zadowolić. Uwarzyła wielki gar tej zupy i… gdy pierwszego dnia podała mu wieką misę z grochówką nie tylko że usłyszała od męża kilkakrotne wyrazy zadowolenia, ale jeszcze Gustlik ją ucałował. Następnego dnia mąż zjadł talerz grochówki i pięknie podziękował. Trzeciego dnia także zjadł, ale już nic się nie odezwał. Gdy kolejnego dnia po szychcie, spracowany, wróci do domu i znów znalazł na stole miskę z grochówką – ździwoczuny, ciepnął ją za okno… Na piąty dzień Gustlik po pracy zasiadł za stołem – a stół pusty. Patrzy – żona idzie z parującą misą jakiejś zupy (czuć, że nie grochówki), ale nie stawia jej na stole, tylko otwiera okno i ją wyrzuca. „Coś ty zgłupła?” woła górnik. Na to żona: „Ni, jo myśloła, ze ty i dziś w ogrodku bydziesz jod…”

 

Dlatego postanowiłem nie tylko odkazić odpowiednim płynem swoje dłonie, klawiaturę laptopa i myszkę, (bo maseczki na twarzy w mieszkaniu nie mam obowiązku nosić), ale też zachować wyraźny dystans do tego zalewu krytyki rządzących i wystąpić z pozycji „higienisty”, ale językowego.

 

Powodem decyzji, aby to właśnie ten problem stał się tematem dzisiejszego felietonu, stały się komentarze do mojego komentarza do wpisu, jaki na swym fejsbukowym profilu zamieścił w piątek, znany zapewne wielu Czytelnikom nauczyciel-polonista w sopockim liceum – Paweł Łęcki. Aby nie było, że przedstawiam coś „wyrwanego z kontekstu” proponuję najpierw lekturę tego posta – TUTAJ

 

Przygotowując ten plik zaznaczyłem czerwonym kolorem słowa, których użycie przez autora tego, zgadzam się, w emocjach zredagowanego tekstu, tak bardzo mnie poruszyły, że zareagowałem na nie takim komentarzem:

 

Generalnie słuszne. Tylko po co takim językiem, Panie Profesorze od „polaka”. Chyba nie to miał na myśli „czwarty wieszcz”, gdy pisał: „Odpowiednie rzeczy dać słowo”… Bo chyba nie posłużył się pan tą „konwencją”, aby dotrzeć do swoich uczniów? I uczennic?…

 

I zaczęło się! Do niedzielnego przedpołudnia pod tym co napisałem pojawiło się 20 (!) komentarzy. Ich autorami byli, generalnie, nieznani mi ludzie, z wyjątkiem tego, który zareagował jako jeden z pierwszych: Bogusława Olejniczaka – osoby, która nie tylko jest moim długoletnim, dobrym znajomym, ale przede wszystkim cenionym i szanowanym byłym (od początku, nieomal do końca jego istnienia) dyrektorem Gimnazjum nr 1 w Łodzi, aktualnie dyrektorem dwujęzycznego XI LO w Łodzi, którego jest inicjatorem i twórcą. Oto co on napisał:

 

To trafne słowa właśnie, oddają prawdę nastrojów. Możemy być wkurwieni. A do uczniów można iść po korepetycje ze słownictwa. Niech żyje hipokryzja”

 

Gdy mu odpowiedziałem: Oto signum temporis… Już nie jesteśmy zdegustowani, wyprowadzeni z równowagi, zdenerwowani, a KONIECZNIE wkurwieni”, w jego kolejnym komentarzu przeczytałem:

 

Czytaj dalej »



Foto: Sebastian Rzepiel/Agencja Gazeta[www.bydgoszcz.wyborcza.pl]

 

 

Wczoraj na stronie Urzędu Miasta Łodzi zamieszczono komunikat: „Miasto rozpoczęło procedurę wypowiedzenia Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy:

 

 

Miasto rozpoczęło procedurę wypowiedzenia funkcjonującego od blisko ćwierćwiecza (1997 r.)  Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy dla pracowników nie będących nauczycielami, a zatrudnionych w szkołach oraz placówkach prowadzonych przez Miasto Łódź.

 

Dokument reguluje przede wszystkim system wynagradzania pracowników nie będących nauczycielami, gwarantując im szereg przywilejów. Jednym z nich jest prawo do 20-procentowej premii, która jest wypłacana bez względu na to, czy praca jest świadczona. Prowadzi to do sytuacji, że nawet gdy szkoły są zamknięte pracownicy otrzymują wynagrodzenia wraz z premią.

 

Wypowiedzenie Układu pozwoli usunąć szereg przywilejów rodem z minionej epoki, np. prawo do darmowej herbaty czy mydła.

 

Po wzroście płacy minimalnej wynagrodzenie zasadnicze początkującego nauczyciela tj. stażysty (tytuł magistra z przygotowaniem pedagogicznym) wynosi 2782 zł brutto, a nauczyciela kontraktowego – 2862 zł brutto.

 

Średnia pensja pracownika zatrudnionego na stanowisku woźnej/woźnego  to 3 120 zł brutto (2 600 zł pensji zasadniczej oraz 20-procentowa premia, bez dodatku za staż pracy).

 

Wydatki samorządu na płace w oświacie w tym roku wyniosą blisko 845 mln złotych.

 

Zgodnie z zapisami Układu obowiązuje 6-miesięczny okres wypowiedzenia.

 

 

Źródło: www.uml.lodz.pl

 

 

PONADZAKŁADOWY UKŁAD ZBIOROWY PRACY DLA PRACOWNIKÓW NIE BĘDĄCYCH NAUCZYCIELAMI, ZATRUDNIONYCH W SZKOŁACH I PLACÓWKACH, PROWADZONYCH PRZEZ MIASTO ŁÓDŹ (tekst jednolity, po uwzględnieniu zmian wynikających z Protokołu Dodatkowego Nr 1 z dnia 9 czerwca 2009 r.)  –  TUTAJ

 



 

Na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono wczoraj informację, zatytułowaną MSK do ministra edukacji: ‚Chcemy w szkołach nauki o klimacie’”. Oto wprowadzenie redakcji KP i początek tego listu:

 

W odpowiedzi na skandaliczny spot MEN, w którym padają m.in. niezgodne z nauką tezy o zaletach globalnego ocieplenia, przedstawiciele i przedstawicielki Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zwrócili się do szefa resortu o interwencję. Młodzi aktywiści domagają się od Dariusza Piontkowskiego, by do podstawy programowej polskich szkół wprowadził obowiązkową i rzetelną edukację klimatyczną. Proszą o to przy wsparciu organizacji społecznych i przedstawicieli nauki w oficjalnym liście, którego treść publikujemy poniżej.

 

Szanowny Panie Ministrze,

w obliczu kryzysu klimatycznego chcielibyśmy i chciałybyśmy podkreślić konieczność wprowadzenia edukacji klimatycznej w naszym kraju. Domagamy się, aby stała się ona ogólnodostępna zarówno dla młodych – w celu wychowania społeczeństwa w świadomości istnienia kryzysu klimatycznego – jak i dla dorosłych – aby zmobilizować ich do działania i w konsekwencji zapobiec szerzeniu się dezinformacji.

 

Domagamy się wdrożenia edukacji klimatycznej do polskich szkół w formie osobnego przedmiotu lub zmian w podstawie programowej. Wymaga to uprzedniego przeprowadzenia kompleksowych szkoleń dla nauczycielek i nauczycieli dotyczących zmiany klimatu.

 

Potrzebujemy edukacji klimatycznej, której program oparty będzie na stanowisku nauki zaaprobowanym przez ONZ. Szczególną uwagę należy zwrócić na raport Międzyrządowego Panelu do spraw Zmiany Klimatu IPCC[1]. Sprzeciwiamy się przekazywaniu ograniczonej, w zdecydowanej większości nieaktualnej i nieporuszającej najważniejszych zagadnień wiedzy o klimacie, która obecnie znajduje się w podstawie programowej.

 

Nasz szczególny niepokój wywołał opublikowany przez MEN materiał edukacyjny dotyczący efektu cieplarnianego, będący częścią programu dla klas VII i VIII szkoły podstawowej. We wspomnianej internetowej lekcji przedstawiane informacje zostały zmanipulowane i pozbawione kontekstu; w filmie, będącym kluczową częścią zajęć, po kolei wymieniane są wady i zalety globalnego ocieplenia. Pomija on jednak największe ze współczesnych zagrożeń związanych ze zmianą klimatu, takie jak wzmożony kryzys uchodźców i uchodźczyń klimatycznych oraz masowe wymieranie gatunków. Opublikowany na stronie epodreczniki.pl materiał edukacyjny swoją treścią mylnie ukazuje ocieplenie klimatu jako zjawisko niosące niemal same pozytywne skutki dla naszej planety. Tym samym przyczynia się do szerzenia i utrwalania błędnych przekonań na temat kryzysu klimatycznego. […]

 

 

Cały materiał ze strony KP MSK do ministra edukacji: ‚Chcemy w szkołach nauki o klimacie’”, zawierający tekst listu, jaki MSK skierował do MEN 22 kwietnia 2020 r. TUTAJ

 

 

Źródło: www.krytykapolityczna.pl

 

 

 

Natomiast w czwartek, 7 maja w2020 r., MSK opublikował na stronie  < PetycjeOBYWATELSKIE >  petycję do ministra Dariusza Piontkowskiego:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.grubaart.pl

 

Biblioteka w Szkole Podstawowej im. gen. J. Wybickiego w Staniszewie k. Kartuz, woj. pomorskie

 

 

Już po raz 35. obchodzimy dziś Ogólnopolski Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. Święto to zostało zainicjowane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i rozpoczyna Tydzień Bibliotek, trwający od 8. do15. maja. Poszukiwaliśmy materiałów prasowych o tym święcie – niestety, tylko kilka lokalnych mediów zarejestrowało ten fakt. Oto jedno z nich:

 

 

Dzień Bibliotekarza i Bibliotek 2020 inny niż wszystkie

 

Bez uroczystych obchodów, ale za to w doskonałym towarzystwie czytelników i książek… Dziś swoje święto mają wszyscy bibliotekarze! Dziś również rozpoczyna się Ogólnopolski Tydzień Bibliotek pod hasłem „Zasmakuj w bibliotece”. Co prawda w wersji online, ale za to jak przystało na bibliotekarzy, kreatywnie. Sprawdź, co w menu! […] 

                                                                                              Źródło: www.raciborz.com.pl

 

 

 

W „Obserwatorium Edukacji” postanowiliśmy przypomnieć, że biblioteki to nie tylko Biblioteka Narodowa i jej liczne oddziały, biblioteki uniwersyteckie i w innych szkołach wyższych, nie tylko publiczne biblioteki wojewódzkie, powiatowe i miejskie, a także niezliczone biblioteki rejonowe, gminne, wiejskie i ich filie, ale także biblioteki szkolne. I dziś jest to także święto pracujących tam bibliotekarek i – nielicznych – bibliotekarzy.

 

 

Składamy im z tej okazji najserdeczniejsze życzenia, aby nigdy nie zbrakło im żarliwych czytelników.

 

Czytaj dalej »



Foto: Łukasz Sobieralski [www.dzienniklodzki.pl]

 

W tym budynku znajduje się Wydział Edukacji Urzędu Miasta Łodzi

 

 

Tym razem pierwszy tę informację podał wczoraj łódzki „Express Ilustrowany”; „Dobra wiadomość. W Łodzi będzie jednak nabór do klas sportowych! Oto jej obszerne fragmenty:

 

[…] Jak powiedziała prezydent Hanna Zdanowska magistrat przychyla się do apeli rodziców i przywróci nabór do klas sportowych. Okazało się, że pierwotne wyliczenie kosztów poczynione w Wydziale Edukacji były błędne, zawyżone. Te wydatki są rzędu 500 – 700 tysięcy złotych, a nie milionów złotych jak twierdzono.

 

Mamy nadzieję, że poznamy, kto jest V sportową kolumną w Wydziale Edukacji i wobec tej osoby zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe. Wiceprezydent Joanna Skrzydlewska w rozmowie w telewizji TOYA przyznała wprost, że informacja Wydziału Edukacji była nierzetelna, ale nikt nie jest nieomylny. […]
.

 

Od przyszłego roku nabór ma być prowadzony w innym systemie, choćby przez ujednolicenie systemu, a w wypracowaniu lepszego modelu działania ma pomóc Rada Sportu.

 

 

Cały artykuł „Dobra wiadomość. W Łodzi będzie jednak nabór do klas sportowych!” TUTAJ

 

 

Źródlo: www.expressilustrowany.pl