
Dzisiaj „na dzień dobry” proponujemy teksty z dotąd nie penetrowanych przez nas źródeł. Punktem wyjścia stał się fejsbukowy profil doktora Jakuba Andzrzejczaka, którego nazwa wprowadza w problematykę, podejmowaną tam przez jego założyciela: „ZROZUMIEĆ ŚWIAT WIRTUALNY”:
Dr Jakub Andrzejczak* 5 maja zamieścił na swoim profilu link do artykułu na stronie „Radia Afera”, zatytułowanego „Budzisz się, sięgasz po telefon”, czyli jak rozwija się uzależnienie behawioralne – z takim zaproszeniem do lektury:
Zapraszam do zapoznania się z artykułem, do którego wtrąciłem swoje trzy grosze.
Oto jeden z początkowych akapitów tego tekstu, którego autorkami są Dagmara Kendzior i Zuzanna Marcinowska :
[…] Uzależnienie od wszechobecnych cyfrowych mediów jest znacznie popularniejsze, niż mogłoby się wydawać. Według raportu CBOS z 2019 roku średnio co czternasty Polak spędza minimum 36 godzin tygodniowo w Internecie. To prawie tyle samo, ile wynosi pełen etat w pracy. Co trzeci ankietowany przyznał, że cały czas jest online, na bieżąco otrzymuje informacje i reaguje na wiadomości. Przy uwzględnieniu wieku osób branych do badania okazało się, że najbardziej przywiązane do Internetu są osoby między 18. a 24. rokiem życia – tam bycie cały czas online zadeklarowało 57% ankietowych. Odsetek maleje z wiekiem – po 38% dla grup 25-34 lata i 35-44, a nieco powyżej 20% dla starszych branych pod uwagę. Internetu najczęściej Polacy używają do kontaktowania się ze znajomymi, czytania wiadomości, robienia zakupów, opłacania rachunków oraz oglądania filmów czy seriali. W mniejszym stopniu słuchamy radia, oglądamy transmisje live czy gramy w płatne gry. […]
Cały artykuł „Budzisz się, sięgasz po telefon”, czyli jak rozwija się uzależnienie behawioralne – TUTAJ
Po takim „przygotowaniu artyleryjskim” proponujemy post, jaki dr Andrzejczak zamieścił 12 maja:
Bardziej, niż kiedykolwiek, potrzebujemy dziś przekalibrować nasze oczekiwania odnośnie edukacji.
Słowa: link, e-mail, zainstaluj, internet, wydrukuj, nie działa, laptop, wyślij, sprawdź, skopuj, #$%^#@# są używane w naszych domach częściej, niż poznaj, rodzina, zrozum, wyjaśnij, spacer, opisz, my, odpoczynek, obserwuj, kochaj. Laptop na okruszkach w kuchni, czy sąsiad mógłby pożyczyć szklankę internetu?, śniadanie o jedenastej, dokumenty pod tabletem, gdzie są te wszystkie zasady domowe?, pies nie doczekał się wyjścia na spacer, próbujesz podłączyć książkę do ładowarki, zanim bekniesz, zastanów się dwa razy czy nie jesteś online, wyzwanie – obiad, odkażam co odkażone, byle do maja, byle do czerwca, byle do … I jeszcze te cholerne włosy.
To nie jest rzeczywistość sprzyjająca nauczaniu i uczeniu się. Nieważne, czy jesteś nauczycielem, rodzicem czy uczniem. To nie jest edukacja domowa, to jest edukacja kryzysowa – próba funkcjonowania w niefunkcjonalnej rzeczywistości. Nie można zdigitalizować człowieczeństwa. Jeszcze nie teraz.
To trudny dla nas czas i jedna z niewielu, jeśli nie jedyna sytuacja, w której wszyscy, bez względu na narodowość, rasę, wyznanie, płeć, poglądy polityczne, orientację seksualną, zasobność portfela, zainteresowania czy pracę zawodową, mają ten sam problem. To nie jest czas rozliczeń. To jest czas wzajemnego zrozumienia.
Źródło: www.facebook.com/drandjakub
*Dr Jakub Andrzejczak, prof. Wielkopolskiej Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej, w której jest kierownikiem Zakładu Socjologii Edukacji. Jego naukowe zainteresowania to edukacja, społeczeństwo i kultura w dobie cyfryzacji świata. Jest stypendystą amerykańskiej Parrish Foundation.
Wobec pojawiających się w Internecie rozbieżnych informacji na temat powrotu uczniów do szkół [Np. „Głos Nauczycielski”: MEN: Szkoły będą zamknięte do 26 czerwca!], śpieszymy z najbardziej aktualną informacją „ze źródeł najlepiej poinformowanych” w MEN, podaną dziś o 16:15 na stronie TVP INFO:
Foto:Maciek Jaźwiecki [www. wiadomosci.gazeta.pl]
Rzeczniczka MEN Anna Ostrowska podczas jednej z konferencji prasowych
[…] W wydanym oświadczeniu rzecznik MEN Anna Ostrowska przekazała, że ograniczenie funkcjonowania szkół będzie przedłużone do 7 czerwca. „Obecnie szkoły funkcjonują w ograniczonym zakresie. Do 24 maja br. zawieszone są zajęcia stacjonarne w szkołach. Uczniowie mają zajęcia z wykorzystania metod i technik kształcenia na odległość. W przygotowywanym rozporządzeniu będzie mowa o przedłużeniu terminu ograniczonego funkcjonowania szkół do 7 czerwca” – wyjaśniła. […]
„Na chwilę obecną nie ma jeszcze decyzji, czy uczniowie będą się uczyli na odległość, czy wrócą do nauki stacjonarnej w szkołach po 7 czerwca. Nie ma jeszcze także decyzji, w jaki sposób będzie wyglądała nauka od 8 do 26 czerwca br. Dalsze uruchomienie szkół i placówek oświatowych będzie uzależnione od sytuacji epidemicznej i wytycznych Ministra Zdrowia oraz GIS” – zaznaczyła Ostrowska.
W czwartek [14 maja – OE ] w programie Wirtualnej Polski wiceszef MEN Maciej Kopeć był pytany, czy w tym roku szkolnym wszyscy uczniowie pójdą jeszcze do szkół. – Nie ma takiej decyzji, aby uruchomić pracę pozostałych klas szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych. (…) Rozporządzenie, które zostanie wydane, będzie mówiło o przedłużeniu ograniczenia funkcjonowania szkół do 26 czerwca, czyli do końca zajęć dydaktycznych – przekazał Kopeć.
Rzecznik MEN Anna Ostrowska w rozmowie z tvp.info poinformowała, że wiceminister Kopeć mówił jedynie o jednym z rozpatrywanych wariantów.
Cała informacja „Uczniowie jednak wrócą do szkół? Jest nowa data” – TUTAJ
Źródło: www.tvp.info
W dniu 13 maja na portalu „Obywatele dla Edukacji” zamieszczono tekst Zofii Grudzińskiej, zatytułowany „Podstawa Programowa: będą zmiany?” W intencji kontynuowania i pogłębienia podjętego w naszym porannym materiale tematu „oddolnych” postulatów, jakie wpłynęły do MEN w sprawie dokonania zmian w podstawie programowej i otrzymanej stamtąd odpowiedzi, zamieszczamy początkowy fragment tego artykułu i linki do źródeł:
Jakiś czas temu proponowaliśmy Ministerstwu Edukacji Narodowej modyfikację Podstawy Programowej dla szkół podstawowych. […] Akcja #szybkie cięcie została zorganizowana na przełomie roku przez Fundację Przestrzeń dla Edukacji, Protest z Wykrzyknikiem oraz ruch Obywatele dla Edukacji.
Proponowane zmiany polegały wyłącznie na redukcji treści szczegółowych, nie naruszając podwalin, czyli treści ogólnych. Wskazują one główne kompetencje, jakie opanowują uczący się oraz obszary, w jakich nabywają konkretne wiadomości.
Projekt dotyczył tylko trzech przedmiotów. Był realizowany w czynie całkowicie społecznym. Poza tym nie rościliśmy sobie pretensji do zaproponowania całościowych zmian: takie działania zdecydowanie wykraczały poza nasze ówczesne możliwości. Natomiast przyjęliśmy za dobrą monetę słowa ministra Piontkowskiego, który zapewniał we wrześniu zeszłego roku, że poważnie przyjmie sugestie nauczycieli-praktyków, wynikające z ich bezpośredniego doświadczenia. W naszych zespołach pracowali nauczycieli z wieloletnim stażem. Posiadali przeważnie stopień awansu nauczyciela dyplomowanego (minimum mianowanego), zakładaliśmy więc, że nie można ich propozycji odrzucić bez poważnej refleksji.
Odpowiedź nadeszła…
Jak wiadomo, niezależnie od sytuacji prawda odwieczna brzmi, że petent musi swoje odczekać, bo urzędowe pisma nabierają ważności z wiekiem. Ale po kilkunastu tygodniach oczekiwania nadeszła odpowiedź.
Podpisała ją pani Alicja Teresa Sarnecka, „Dyrektor Departament Podręczników, Programów i Innowacji”. Nie wiemy więc, czy minister Piontkowski został w ogóle poinformowany o otrzymaniu naszej propozycji.
W każdym razie pani dyrektor rozpoczyna tradycyjnie: „cokolwiek uważacie, jest świetnie, skoro to nasze działania”.
Dowiadujemy się, że podstawa „została przygotowana przez zespół ekspertów w taki sposób, aby realizacja ustalonych w niej treści nauczania (wymagań szczegółowych) nie wypełniała całości czasu przewidzianego w ramowym planie nauczania na zajęcia w danej klasie.”
Nie wiadomo, na jakiej zasadzie „eksperci” przekonali się, że tak jest naprawdę, ponieważ w trakcie ich prac nie prowadzono żadnego pilotażu. W każdym razie – jak by wynikało z tego fragmentu pisma – nie ma powodu do zmian.
Będą zmiany?
Ale – tu następuje „zaskakujący zwrot akcji”, jak piszą recenzenci thrillerów. Czytamy bowiem: „w bieżącym roku szkolnym zmiany programowe objęły już wszystkie klasy szkoły podstawowej, co pozwala na przeprowadzenie analizy funkcjonowania nowej podstawy w praktyce szkolnej i wskazanie obszarów i kierunku jej ewentualnej modyfikacji.
Uprzejmie informuję, że Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi już prace nad przeglądem podstawy programowej dla szkoły podstawowej, i dokonując tej analizy będziemy mieć na uwadze również przygotowane przez Państwa propozycje zmian (redukcji treści szczegółowych lub ich modyfikacji), dotyczące języka polskiego, biologii i fizyki.” [...]
Odpowiedź MEN można „w całości” przeczytać – TUTAJ:
Źródło:www.obywateledlaedukacji.org
Na stronie Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski w dniu 12 maja zamieszczono informację o tym, że jest ono nadawcą listu do MEN:
W nawiązaniu do aktualnej sytuacji epidemicznej oraz najbliższych perspektyw związanych z zagrożeniem zdrowia, Zarząd Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Wielkopolski zwrócił się z prośbą do Ministra Edukacji Narodowej Dariusza Piontkowskiego o rozważenie odwołania egzaminów dla ósmoklasistów w roku szkolnym 2019/2020.
Uważamy, że w aktualnej sytuacji należałoby dokonać takiej zmiany prawa, która pozwoliłaby na przyjęcie w drodze rozporządzenia zasadę przeliczania na punkty ocen semestralnych uzyskanych w klasie ósmej (odzwierciedlających nabytą wiedzy i systematyczność pracy ucznia), w celu umożliwienia równie sprawnego i czytelnego jak dotąd procesu dostawania się do szkół ponadpodstawowych.
Formułując swoją prośbę, kierujemy się tylko i wyłącznie dobrem uczniów kończących edukację podstawową. Wyjątkowy czas wymaga podejmowania wyjątkowych rozwiązań. Jesteśmy przekonani, że w wypadku podjęcia odpowiednich kroków zastępczych, uda się również stworzyć tymczasowy system pozwalający na kontynuację edukacji młodych ludzi w systemie szkół ponadpodstawowych. […]
Pełna treść tego listu – TUTAJ
Źródło: www.sgipw.wlkp.pl
12 maja Marcin Stiburski zamieścił na swoim fejsbukowym profilu tekst, w którym poinformował o fragmencie korespondencji między grupą nauczycieli a MEN. Oto ten post:
Podczas korespondencji z MEN zespołu nauczycieli, w którym także uczestniczę, dotyczącym uporządkowania i zmniejszenia objętości podstawy programowej, pada bardzo ciekawa odpowiedź MEN.
Przeczy ona obiegowej opinii jakoby podstawa programowa była przeładowana, że mamy za mało czasu na jej realizację, że gonimy w piętkę, że nie mamy czasu na inne zagadnienia zwiększające zaciekawienie uczniów.
Oto cytat listu (nadesłanego z MEN):
„Nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej została przygotowana przez zespół ekspertów w taki sposób, aby realizacja ustalonych w niej treści nauczania (wymagań szczegółowych) nie wypełniała całości czasu przewidzianego w ramowym planie nauczania na zajęcia w danej klasie. W konstruowaniu, doborze i ustaleniu zakresu wymagań przyjęto założenie, że realizacja podstawy programowej poszczególnych przedmiotów wymaga ok. 80% liczby godzin tych zajęć, co sprzyja większej samodzielności nauczyciela w doborze tematyki zajęć oraz pozwala na stosowanie w nauczaniu aktywnych i angażujących uczniów metod uczenia się (projekty edukacyjne, praca zespołowa, itd.).” – Dyrektor Departament Podręczników, Programów i Innowacji MEN.
Poniżej przedstawię mój komentarz.
Zrobiłem w tym roku szkolnym eksperyment dotyczący objętości podstawy programowej. Skorzystałem z Librusa, który proponuje dokładnie poszczególne lekcje zgodne z podstawą programową, oraz zgodnie z wprowadzonym do niego programem nauczania także zgodnym z PP.
Stosowałem zasadę – ZERO nadgorliwości, ZERO marnowania czasu.
Wykazałem tym sposobem, że PP z fizyki 7 i 8 klasy można zrealizować całą już 15 kwietnia w roku szkolnym. Natomiast z matematykę 4 klasy można zakończyć 20 maja.
Obecnie prowadzę na lekcjach fizyki lekcje popularnonaukowe, aby rozbudzić pogrzebaną wcześniej w szkole ciekawość uczniów, którą dysponowali oni przed szkołą w nieograniczonych ilościach. A matematykę zakończę na dniach i do końca roku szkolnego będę bawił się w powtórki.
Czy podstawa programowa jest przeładowana, czy też jest jej na około 80% czasu ramowego planu nauczania?
Oto jest pytanie.
Źródło:www.facebook.com/profile.
Można także zapoznać się z trzema komentarzami, zamieszczonymi pod tym postem – TUTAJ
Foto:Pixabay[www.wgospodarce.pl]
Na stronie tygodnika „POLITYKA” właśnie pojawił się tekst Joanny Cieśli „Kręta powrotna ścieżka do szkół. Panie Ministrze, pobudka!”. Oto jego fragmenty:
O mamo! – to najbardziej cenzuralna z nauczycielskich reakcji na konferencję prasową premiera Morawieckiego i ministra edukacji, którzy przedstawili harmonogram dalszego otwierania placówek oświatowych. […]
Od 25 maja w szkołach podstawowych powinna być zorganizowana opieka nad dziećmi z klas 1–3, a także indywidualne konsultacje – w szkołach – dla maturzystów i ósmoklasistów zdających egzamin. Od 1 czerwca robi się jeszcze ciekawiej, bo możliwość konsultacji z nauczycielami ma się pojawić dla uczniów wszystkich klas – np. gdyby ktoś chciał poprawić ocenę. […]
Na nauczycielskich forach zawrzało, bo jakoś nie bardzo można sobie to wszystko wyobrazić. Według premiera i szefa MEN w trakcie zajęć opiekuńczych ma też być prowadzona „jakaś forma zajęć dydaktycznych”. Przy czym nauka zdalna ma być kontynuowana. Jak to połączyć? Rozstrzygnięcia rząd, jak zwykle, zostawia dyrektorom szkół i samorządom. Bo co np., gdy pani jest jedna, do szkoły zgłasza się czwórka dzieci z jej klasy – na cały dzień, do godz. 17 – a dwudziestka zostaje w domach? Pani, jeśli ma jeden etat, powinna pracować w szkole maksymalnie niecałe pięć godzin dziennie. Może da się połączyć tę czwórkę dzieci z grupką z innej klasy – ale co z zajęciami dydaktycznymi, gdy dzieci w szkole są w różnym wieku?
Może z dziećmi w szkole mogłyby pracować nauczycielki świetlicy? Ale żeby mogły prowadzić zajęcia dydaktyczne, chyba trzeba byłoby podpisać z nimi osobne umowy? Jak do nauki zdalnej mają się mieć konsultacje w szkołach? Na jakich zasadach mają w nich uczestniczyć maturzyści, skoro od 24 kwietnia są już absolwentami szkół? Kto za to zapłaci? […]
Panie Ministrze, matury za miesiąc!
Dla przypomnienia: początek matur, Panie Ministrze, decyzją rządu zaplanowano na 8 czerwca, zostały więc do nich niecałe cztery tygodnie. W normalnych warunkach organizacyjne przygotowania do majowego egzaminu ruszają w lutym, z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. W tych normalnych warunkach dyrektorzy szkół i egzaminatorzy muszą zachować uważność, bo błahe, zdawałoby się, niedopatrzenie może rozwinąć się w poważne kłopoty i dla nich, i dla egzaminowanych.
W warunkach nienormalnych, jak obecne, wyzwań i wymogów do ogarnięcia z pewnością będzie więcej. Informację o nowym terminie matur podali Państwo prawie miesiąc temu. Czy wypracowanie wytycznych sanitarnych przez cztery tygodnie naprawdę przekracza możliwości władz?
Cały tekst „Kręta powrotna ścieżka do szkół. Panie Ministrze, pobudka!” – TUTAJ
Źródło: www.polityka.pl
Zobacz także co na swym Belfer Blogu” napisał o otwieraniu szkół Dariusz Chętkowski – TUTAJ
Na stronie „Głosu Nauczycielskiego” zamieszczono „gorący” komentarz Prezesa ZG ZNP Sławomira Broniarza do najnowszych informacji ministra Dariusza Piontkowskiego o kolejnych fazach „odmrażania” szkół i placówek oświatoo-wychowawczych:
Foto: www.glos.pl
Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, dla „Głosu Nauczycielskiego”:
–Najpierw chciałbym się odnieść do tego co powiedział minister Szumowski, bo to jego komunikat był ważniejszy niż komunikaty ministra edukacji i pana premiera. Minister zdrowia pytany o wypoczynek wakacyjny powiedział, że należy być bardzo wstrzemięźliwym, ostrożnym i bacznie obserwować sytuację epidemiczną.
Mówię o tym dlatego, że na koloniach, obozach jest zdecydowanie mniejsza liczba uczniów aniżeli będzie ich w szkolnych klasach, nawet przy relatywnie niewielkiej akceptacji ze strony rodziców dla ogłoszonych decyzji.
A więc skoro minister zdrowia przestrzega przed pochopnym działaniem w zakresie wypoczynku wakacyjnego, to wydaje się że jeszcze większa ostrożność, wstrzemięźliwość i uwaga powinny być skierowane na to co może się dziać w szkołach.
Natomiast odnosząc się do słów ministra Piontkowskiego mogę powiedzieć, że czekamy na odpowiednie rozporządzenie. Samo zalecenie, że opieka nad dziećmi będzie się odbywała z jakimiś elementami zajęć dydaktycznych nosi znamiona przerzucania odpowiedzialności na nauczycieli. Mogę tylko współczuć dyrektorom, że będą w naprawdę trudnej sytuacji, by to wszystko zorganizować, poukładać w warunkach szkolnych. To nie będzie takie proste jak się panu ministrowi wydaje.
Zakładam, że część dzieci wróci do szkół, pewnie będzie ich niewiele – jak wskazuje doświadczenie z uruchomieniem opieki przedszkolnej – ale co z tymi które do szkoły nie wrócą? Co z realizacją podstawy programowej, skoro warunki nie będą na to pozwalały? Pojawia się masa znaków zapytania.
Wydaje mi się, że szef MEN znalazł się pod silną presją. Z jednej strony pod presją pana premiera Morawieckiego, żeby pokazał że także funkcjonowanie oświaty wraca do normy, żeby dał szansę rodzicom. A z drugiej strony ten minimalizm w zakresie uruchamiania pracy szkół pokazuje, że minister zdaje sobie chyba sprawę z sytuacji, w której szkoły i nauczyciele będą funkcjonować.
Natomiast mam jedną pochlebną uwagę wobec pana ministra. Otóż minister Piontkowski zwrócił się do nauczycieli z podziękowaniem za ich pracę i już nie używał liczby mnogiej mówiąc „daliśmy radę” tylko dziękował samym nauczycielom, którzy są zaangażowani w zdalne nauczanie, nie przypisywał sobie cudzych zasług.
Pozostałe decyzje przekazane na konferencji prasowej przez szefa MEN wynikają z pewnego pragmatyzmu, by sprawdzić jak np. do uruchomienia zajęć praktycznych w szkołach policealnych odniosą się uczniowie, słuchacze. MEN próbuje powiedzieć „my wam dajemy szansę, a to czy z niej skorzystacie zależy już od was”. To też wskazuje na realną ocenę sytuacji, że jest ona poważna.
Źródło: www.glos.pl
Dzisiaj na stronie MEN pojawił się komunikat: „Co ze szkołami do wakacji?” Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Od poniedziałku, 18 maja br. uruchamiamy kolejne etapy stopniowego powrotu do stacjonarnego funkcjonowania szkół, wybranych placówek oświatowych, bezpośredniego prowadzenia zajęć specjalistycznych z dziećmi posiadającymi opinię o potrzebie wczesnego wspomagania rozwoju i uczniami posiadającymi orzeczenie. Przywracamy również możliwość prowadzenia wybranych zajęć praktycznych w szkolnictwie branżowym.
W kolejnych tygodniach przywrócimy zajęcia w klasach I-III szkoły podstawowej, umożliwimy realizację praktyk zawodowych u pracodawców w klasach III technikum oraz prowadzenie w szkołach konsultacji dla uczniów klas VIII szkoły podstawowej i absolwentów szkół ponadpodstawowych przygotowujących się do egzaminów, następnie dla uczniów wszystkich pozostałych klas ze szkół dla dzieci i młodzieży.
Już od początku najbliższego tygodnia otwieramy schroniska młodzieżowe i międzyszkolne ośrodki sportowe. Wznowiona zostanie także działalność młodzieżowych domów kultury, ognisk pracy pozaszkolnej, pałaców kultury oraz innych placówek tego typu.
Wróci również możliwość prowadzenia zajęć specjalistycznych z dziećmi, które mają opinię lub orzeczenie o konieczności takich zajęć. Ponadto dajemy możliwość realizowania zajęć praktycznych przez słuchaczy ostatnich semestrów szkół policealnych oraz zajęć praktycznych z zakresu nauki jazdy dla uczniów klas III branżowych szkół I stopnia. […]
Planowany kalendarz zmian w szkołach w kolejnych tygodniach – do wakacji
W minioną sobotę (9 maja) na blogu „Zakręcony Belfer” dobrze nam znana nauczycielka j. polskiego w szkołach „Mikron” w Łodzi – Asia Krzemińska zamieściła tekst „Oceny, oceny, oceny”. Oto jego obszerne fragmenty i link do źródła z pełną jego wersją:
Zdalne nauczanie nauczyło mnie wielu rzeczy. Tego, że nie powinnam uczyć własnych dzieci. Że rozmowa jest ważniejsza, niż rozwiązanie dziesiątej, piętnastej czy dwudziestej karty pracy. Nauczyło mnie też, a właściwie uświadomiło jeszcze mocniej coś, co od dawna przeczuwałam: oceny są bezsensu
Po co nam oceny?
Od jakiegoś czasu stosuję się do zasad oceniania kształtującego. Kolejny rok zauważam, że przynosi to znacznie lepsze efekty, niż szafowanie cyferkami (bez obrazy, to moje doświadczenia, być może Wasze są inne). W trakcie roku noty za konkretne zadania przestały wzbudzać niepotrzebne emocje (stały się tym, czy w założeniu są stopnie szkolne- informacją). Rzadkością są też sytuacje, gdy młody człowiek przychodzi i z błaganiem w oczach prosi o możliwość uzyskania lepszej oceny. Sądzę, że to również jest zasługą pracy z informacja zwrotną i bardzo sobie chwalę (głównie dlatego, że świadczy to o sporej samoświadomości uczniowskiej)…
W czasach zdalnego nauczania kilka rzeczy stało się jeszcze bardziej widoczne niż dotychczas. Po pierwsze to, że uczniom zależy na spotkaniach z drugim człowiekiem. Doceniają możliwość rozmowy nie tylko ze sobą nawzajem, ale również z nauczycielem (o tym, jaka rolę odgrywa teraz ten dorosły napiszę chyba zupełnie osobny wpis, bo to dłuższa historia). Poza tym otrzymałam lekcję pokory, cierpliwości i udało mi się wyjść z własnej strefy komfortu (o czym też powstaje oddzielny tekst).
Po co to wszystko?
Foto: www.d-art.ppstatic.pl
Dziś mogliśmy przeczytać, zamieszczony na stronie „Gazety Prawnej” artykuł Artura Radwana, zatytułowany „Bezprawne kryteria funkcjonowania przedszkoli. Po 24 maja może zabraknąć miejsc dla dzieci”. Oto jego fragmenty:
[…] Dariusz Piontkowski, szef MEN, na wczorajszej konferencji poinformował, że z możliwości powrotu do przedszkoli skorzystało kilkadziesiąt tysięcy maluchów. Z każdym dniem jednak liczba ta będzie wzrastać – wraz z otwieraniem się kolejnych placówek. Zdaniem ekspertów wkrótce może się okazać, że dla części dzieci zabraknie miejsca w macierzystych przedszkolach – a to na skutek wytycznych głównego inspektora sanitarnego, które mają stosować podmioty wznawiające działalność.
Decyduje GIS, a nie MEN
GIS określił m.in. limit dzieci w oddziale, a także powierzchnię, jaka powinna przysługiwać każdemu przedszkolakowi. Niezależnie od tego pojawiły się też wytyczne MEN i resortu zdrowia, w których wskazano, że w pierwszej kolejności do przedszkoli powinny być przyjmowane dzieci pracowników medycznych, służb mundurowych, a także osób zatrudnionych w handlu. Dodatkowo na możliwość przyjęcia dziecka do przedszkola mogłyby liczyć rodziny, w których oboje rodzice pracują i muszą wyjść z domu. Większe szanse na miejsce mają mieć też rodziny wielodzietne. […]
Zdaniem prawników nie mają one umocowania w prawie. – Tak naprawdę tylko wytyczne GIS są wiążące dla przedszkoli, a one nie przewidują żadnych kryteriów przyjmowania dzieci do tych placówek, w których liczba miejsc jest mniejsza niż przed pandemią – mówi Robert Kamionowski, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office. […]










