Na stronie MEN zamieszczono dziś informacje, zatytułowaną „Wstępne wyniki egzaminu ósmoklasisty 2020”. Oto jej fragmenty:

 

 

Foto: www.gov.pl/web/edukacja/

 

Centralna Komisja Egzaminacyjna przedstawiła dziś 31 lipca br. wstępne wyniki egzaminu ósmoklasisty przeprowadzonego w czerwcu br. W briefingu wzięli udział: Marzena Machałek sekretarz stanu w MEN, Maciej Kopeć podsekretarz stanu w MEN oraz Marcin Smolik dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

 

 

Dziękujemy wszystkim, że egzamin się odbył. Wyniki są bardzo dobre, mimo, że był przeprowadzany w trudnym czasie i przy obostrzeniach sanitarnych.powiedziała wiceminister Marzena Machałek podczas briefingu. Podkreśliła, że decyzja o przeprowadzeniu tego egzaminu w sytuacji pandemii nie była łatwą. – Zastanawialiśmy się czy nie zrezygnować. Ale braliśmy pod uwagę to, że egzamin zewnętrzny jest jednym z ważnych elementów rekrutacji. I pozbawienie tego ważnego komponentu rekrutacji mogłoby zrodzić wśród uczniów poczucie niesprawiedliwości. Podjęliśmy tą trudną decyzję i udało się – dodała minister. […]

 

Do egzaminu ósmoklasisty w terminie głównym od 16 do 18 czerwca 2020 r. przystąpiło 343 025 spośród 349 874 uczniów VIII klasy szkoły podstawowej (ok. 98 proc.). Pozostali uczniowie przystąpili do egzaminu ósmoklasisty w terminie dodatkowym tj. 7-9 lipca br. albo byli zwolnieni z obowiązku przystąpienia do egzaminu ósmoklasisty, zgodnie z zasadami określonymi w ustawie o systemie oświaty. Około. 330 700 uczniów rozwiązywało zadania w arkuszach w wersji standardowej, natomiast ok. 12 300 uczniów rozwiązywało zadania w arkuszach w formie dostosowanej. Do egzaminu z każdego przedmiotu w lipcu przystąpiło po ok. 800 uczniów. […]

 

Egzamin ósmoklasisty jest egzaminem obowiązkowym, co oznacza, że każdy uczeń musi do niego przystąpić, aby ukończyć szkołę.

 

Średnie wyniki z poszczególnych przedmiotów: z egzaminu z języka polskiego ósmoklasiści uzyskali średnio 59 proc., z matematyki – 46 proc., z języka angielskiego – 54 proc., z języka niemieckiego – 46 proc., z języka francuskiego – 72 proc., z języka hiszpańskiego – 66 proc., z języka rosyjskiego – 48 proc., z języka włoskiego – 57 proc. punktów możliwych do zdobycia.

 

Do egzaminu z języka angielskiego i języka niemieckiego przystąpiła zdecydowana większość ósmoklasistów (ok. 99,5 proc.).

 

Wyniki najwyższe, tj. od 90 do 100 proc., uzyskało: z języka polskiego – 7 987 uczniów (2,3 proc.), matematyki – 20 289 uczniów (5,9 proc.), języka angielskiego – 56 310 uczniów (17,1proc.), języka niemieckiego – 790 uczniów (6,1 proc.).

 

Uczniowie, którzy ze wszystkich egzaminów uzyskali od 90 do 100 proc. punktów możliwych do zdobycia: 2 843 osoby*. […]

 

 

 

Cały komunikat „Wstępne wyniki egzaminu ósmoklasisty 2020”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*2 843 osoby to 0,82% wszystkich, którzy przystąpili do egzaminu w głownym terminie

 

 

Centralna Komisja Egzaminacyjna – Wstępne informacje o wynikach: Egzamin ósmoklasisty – plik pdf – TUTAJ



Foto:Marek Kudelski/SUPER EXPRESS [www.superbiz.se.pl]

 

Dr Patryk Jaki – doktorat obronił na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Sztuki Wojennej na podstawie pracy „Służba więzienna w systemie bezpieczeństwa RP”. Był także nauczycielem akademickim w Wyższej Szkole Kryminologi i Penitencjarystyki w Warszawie oraz w Uniwersytecie Opolskim – z przedmiotu „Bezpieczeństwo państwa”.

 

[Zdjęcie zaczerpnięte z publikacji Nowa WILLA Patryka Jakiego. Milioner z Brukseli?]

 

 

Ostatnio dr Patryk Jaki napisał artykuł, któremu dał tytuł „Quo Vadis Zjednoczona Prawico? Musimy podjąć walkę o odzyskanie ducha i polskich wartości dla naszej młodzieży”. Tekst ten został wczoraj zamieszczony na portalu wPolityce.pl. Ale to autorowi to nie wystarczyło – aby go upowszechnić, także wczoraj,zamieścił to dzieło na swoim fejsbukowym profilu.

 

Naszym czytelnikom proponujemy lekturę kilku wybranych fragmentów tego tekstu i odsyłamy do jego pełnej wersji na stronę portalu wPolityce:

 

 

[…] Najważniejsze pytanie dotyczy tego, dlaczego młodzież i wielkie miasta w większości wybrały Rafała Trzaskowskiego?* Moim zdaniem, nie dzieje się tak ze względu na język czy nawet najważniejsze akcenty programowe (ZP, jako pierwsza po 89 r. zwolniła z podatku osoby do 26 roku życia, a miała wśród tej grupy gorszy wynik niż 2015 roku). Źródłem problemu jest wroga socjalizacja społeczeństwa polskiego, której rosnące wpływy są właśnie najbardziej ekspansywne w miastach. Opiera się ona na 7 fortecach, zabiegach związanych z rozmontowaniem naszego starego ładu moralnego, opartego o system aksjologiczny cywilizacji zachodniej z jej najważniejszym filarem etyką chrześcijańską i starym kształtem państw narodowych oraz wstawieniem, w jej miejsce nowej ideologii lewicowej z etyką permisywną. Państwa narodowe w starym kształcie wypiera społeczność międzynarodowa o wyraźnych profilach ideowych, której „wartości” są nachalniejsze od tych kształtowanych wewnątrz kraju. To jest najważniejszy element, z którego biorą się wszystkie pochodne w postaci decyzji wyborczych. I nie jest to żadne wielkie odkrycie, gdyż już Arystoteles mówił, że jeśli jakiś rząd ma trwać, musi posiadać etos czyli wyznawać całokształt zwyczajów moralnych i wierzeń rządzonych. Rodzi się więc pytanie, gdzie znajdują się kluczowe wektory tej socjalizacji? * […]

 

 

Trzonem tej publikacji jest omówienie siedmiu tych wektorów – narzędzi owej, szkodliwej zdaniem autora, socjalizacji: za pomocą „szantażu ambicjonalnego”, socjalizacja  medialna, z uczelni wyższych, korporacyjna, instytucjonalna, a także które źródłami są NGO oraz kultura. Poniżej przytoczymy tylko kilka przykładów rozwinięcia niektórych wektorów tej socjalizacji:

 

 

Po pierwsze – socjalizacja za pomocą „szantażu ambicjonalnego”

 

Rynek medialny, opanowany przez III RP czyli obóz lewicowo-liberalny, stosuje już od dawna sprytny zabieg socjotechniczny, polegający na przypominaniu przy każdej okazji, że jeśli jesteś mądry, dobrze wykształcony, pochodzisz z miasta i czujesz się generalnie lepszy – to popierasz PO czyli Tuska, Komorowskiego czy Trzaskowskiego. Problem polega na tym, że wiele osób, szczególnie tych, nieinteresujących się na co dzień zbytnio polityką, wpada w tę pułapkę. […]

 

Jak skuteczna jest to pułapka, najlepiej pokazują argumenty ludzi, którzy obiektywnie odnieśli sukcesy w swoich dziedzinach. Znana pisarka mówi, że najbardziej to przeszkadzają jej „pisowskie mordy”, „elitarny” warszawski reżyser filmowy i teatralny pisze, że trzeba głosować na RT, bo jest … ładniejszy. Jedna z wybitnych aktorek mówi, że jak PiS rządzi, to tak jakby ktoś na nią (przepraszam)…srał. Siła argumentów „elit” jest, jak widać na tych kilku przykładach porażająca. Jednak oni nie muszą się zastanawiać. Muszą głosować na kandydata PO, bo w ich zawodzie nie można stracić dyplomu „elitarności”. […]

 

 

Po drugie – socjalizacja medialna

 

Czytaj dalej »



 

 

Dzisiaj na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich zamieszczono informację: „Koronawirus. Czy będzie „szkoła hybrydowa”? Rzecznik pyta MEN o przygotowania do nowego roku szkolnego.” Oto jej obszerne fragmenty i link do pliku z treścią wystąpienia RPO do MEN:

 

 

[…] Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

 

Chodzi o sygnały o niewystarczającym wsparciu podczas organizacji zdalnego nauczania. Pojawiają się opinie, że epidemia jeszcze bardziej uwidoczniła niedoskonałości systemu oświaty: problemy z komunikacją społeczną, niedostosowanie podstaw programowych i metod nauczania do wyzwań współczesności, zbyt mały nacisk na kompetencje kluczowe.

 

Obawiam się, że zapewnienia Pana Ministra, iż „w zdecydowanej większości szkół nauka na odległość przebiegała sprawnie i bez większych problemów”, nie znajdują potwierdzenia w relacjach płynących ze szkół i innych placówek oświatowych – wskazuje Adam Bodnar.

 

RPO zapoznał się z raportem MEN „Zapewnienie funkcjonowania jednostek systemu oświaty w okresie epidemii COVID-19” z czerwca 2020 r. Teza raportu, że stworzono „elastyczny system kształcenia na odległość dostosowany do potrzeb  prawie 5 mln uczniów z ok. 24,5 tys. szkół” jest kwestionowana przez wiele osób współtworzących system, zmuszonych do korzystania z prywatnego sprzętu oraz polegania na własnych umiejętnościach i zdolnościach do przystosowania się do nowych warunków. […]

 

Czytaj dalej »



Na stronie ZNP zamieszczono dziś informację o stanowisku tego związku zawodowego w sprawie form nauczania po 1 września, zatytułowaą „Co z nauką od września? Ponawiamy nasz apel do MEN o systemowe rozwiązania”. Oto jej fragment:

 

Foto: Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta [www.wiadomosci.onet.pl]

 

Waldemar Kraska – senator w VI, VII, VII i X kadencji z ramienia PiS, aktualnie wiceminister w randze sekretarza stanu w Ministerstwie drowia – lekarz chirurg z II st. specjalizacji.

 

 

27 lipca wiceminister zdrowia Waldemar Kraska powiedział: – Myślę, że decyzja w sprawie powrotu do stacjonarnej nauki w szkołach będzie podjęta na tydzień, dwa przed rozpoczęciem roku szkolnego. Podobnie będzie w październiku w przypadku wyższych uczelni.

 

Natomiast w ubiegłym tygodniu minister edukacji Dariusz Piontkowski poinformował na Twitterze: “Chcemy, aby uczniowie od września wrócili do tradycyjnej nauki w szkołach. Pracujemy nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół”.

 

Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia uczniów i nauczycieli, chcemy, aby dyrektor, po zasięgnięciu opinii GIS, mógł szybko zareagować. Ważna będzie również rola kuratora” – napisał szef MEN.

 

Przypominamy, że już w czerwcu zaapelowaliśmy do MEN o wprowadzenie rozwiązań umożliwiających zdalne nauczanie od września w razie drugiej fali epidemii.

 

 

Propozycje ZNP – TUTAJ

 

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

X           X           X

 

 

Są także „przecieki” z urzędu Głównego Inspektora Sanitarnego:

 

Czytaj dalej »



  Foto: www.facebook.com/ryszardterlecki/

 

Ryszard Terlecki – Marszałek Sejmu, przewodniczącego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości

 

 

24 lipca wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, w programie „Jeden na jeden” w TVN24, podczas rozmowy z redaktor Agatą Adamek podzielił się przemyśleniami na temat, jaki – jego zdaniem – związek zachodzi między wynikami wyborów prezydenckich w najmłodszych kategoriach wiekowych a niedokończoną – wg niego – reformą edukacji. Oto fragmenty na ten temat, zaczerpnięte z portalu TVN24:

 

Źródło:www.tvn24.pl

 

Andrzej Duda nie był faworytem młodych w wyborach prezydenckich – to wiadomo nie od dziś. Od czwartku natomiast znana jest diagnoza Ryszarda Terleckiego z Prawa i Sprawiedliwości. –Mądrzejsi ludzie, bardziej zorientowani w rzeczywistości politycznej, historycznej, bardziej przywiązani do pewnych tradycji i bardziej utożsamiający się z tą tradycją, z pewnością będą głosować na nas – uważa wicemarszałek Sejmu. […]

 

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS, mówiąc o powyborczych analizach kładł duży nacisk na wątek edukacji. – Przeprowadziliśmy bardzo ciężką, trudną, skomplikowaną reformę organizacyjną szkolnictwa, edukacji, ale zatrzymaliśmy się w pół kroku, nie przeprowadziliśmy reformy programowej. To jest jeden z tych elementów, które będą się na nas mściły – stwierdził w rozmowie z Agatą Adamek.

 

– Wiemy, że szkoła zmienia myślenie. W szkole się uczymy i jesteśmy wychowywani, dlatego nasze myślenie się zmienia. Ale jeśli słyszmy, że to myślenie będzie zmieniane w jakimś określonym kierunku i to w takim kierunku, który jest zgodny z jakąś określoną partią polityczną, to budzi niepokój. I obawiam się, że taka wypowiedź będzie podgrzewała negatywne nastroje obawia się prof. Sylwia Jaskulska z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM.

 

Ze strony Ryszarda Terleckiego padają jednak zapewnienia, że szkoła nie będzie zmierzać w kierunku namawiania do głosowania na konkretną partię. – Wystarczy, że będzie dobrze uczyć – uważa.

 

Szkole potrzebna jest wiedza oparta na badaniach, a nie oparta na jakiś dziwacznych, niezrozumiałych przesłankach podkreśla Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. […]

 

 

Cały artykuł „Terlecki mówi o reformie programowej w szkołach. „To może oznaczać zmiany, które indoktrynują młodzież”TUTAJ

 

 

Źródło: www.tvn24.pl

 

 

 

W miejsce komentarza redakcji:

 

Jarosław Bloch, Bez maski

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj nie miałem wątpliwości o czym będę pisał – już od połowy tygodnie nie mogłem się doczekać niedzieli, abym mógł podzielić się z Wami moimi poglądami na temat pomysłu „ministra z Podlasia” o uczynieniu dyrektorów szkół osobami odpowiedzialnymi za zawieszanie zajęć szkolnych, jeśliby po 1 września wzmogła się fala zakażeń wirusem COVID19.

 

Już zamieszczając 22 lipca informację, zaczerpniętą z bardzo wiarygodnego źródła, bo z TVP3, opatrzyłem ją – w moim przekonaniu ironicznym – tytułem Minister Piontkowski zwolennikiem upodmiotowienia dyrektorów szkół? zakładałem, że spełni on także funkcję komentarza redakcji.

 

Jakież było moje zdziwienie, gdy na Fecebook’u znalazłem taki komentarz:

 

No nie do końca. Pan minister chce wyłączyć od decydowania samorządy, poddając dyrektorów kuratorom ze swojej partii. Więc nie o upodmiotowienie tu chodzi, tylko jak zawsze w przypadku tej partii o władze.”

 

Już następnego dnia mogłem zamieścić materiał, zatytułowany „Co sądzi „szeregowy” (ale społeczny) dyrektor o najnowszych pomysłach MEN”, w którym obszernie cytowałem tekst, jaki na ten sam temat napisał na swym blogu dyrektor Zespołu Szkół Społecznych STO na warszawskim Bemowie Jarosław Pytlak.

 

To on napisał w tym poście najważniejszą o tym ministerialnym pomyśle opinię:

 

Ani ja jako dyrektor, ani (tym bardziej!) urzędnicy kuratorium nie mamy żadnych kwalifikacji do podejmowania decyzji z zakresu epidemiologii: wiedzy ogólnej o sposobach rozprzestrzeniania się wirusa, i szczegółowej, o sytuacji epidemicznej w najbliższej okolicy. Dyrektor ma szansę, co najwyżej, wiedzieć coś o zakażeniach w swojej placówce, ale jeśli do takich dojdzie, to zadziałają procedury sanitarne, które SANEPID-y mają już całkiem dobrze przećwiczone, czyli przede wszystkim izolowanie osób zagrożonych na kwarantannie.”

 

Dzięki Koledze Jarosławowi nie muszę już tego wszystkiego o czym on napisał komentować w tym felietonie. Ale za to pójdę jeszcze krok dalej i przy okazji rozwinę myśl, zawartą w komentarzu do środowego materiału na OE, czyli o ukrytej intencji ministra, aby z procesu decyzyjnego wyłączyć tzw. organy prowadzące.

 

Zacznę od fundamentu, czyli od zapisu, jaki na ten temat można znaleźć w Ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe:

 

Czytaj dalej »



Także i ta dziesięciolatka, którą wieńczył rok 1990, podobnie jak dwie poprzednie, była okresem radyklanych zmian w moim życiu, tym razem wyłącznie zawodowym. Czytelnicy poprzedniego eseju wspomnieniowego – „Mój rok 1980. Jak sierpniowe strajki zamieszały w moim życiu” – zapewne przypomną sobie, że było to wspomnienie o tym co tego roku działo się w życiu starszego asystenta pracującego w Zakładzie Pedagogiki Społecznej UŁ, który znalazł się w trudnej sytuacji, jaka wyniknęła z zaistniałych (z przyczyn obiektywnych) okoliczności, blokujących możliwość szybkiego sfinalizowania przygotowywanej od paru lat pracy doktorskiej.

 

Aby przejść do opowieści zasygnalizowanej w tytule tego eseju, muszę – choć w kilku zdaniach – wprowadzić Czytelniczki i Czytelników w sytuację owgo 1990 roku. Jak wspomniałem przed rokiem w eseju Mój rok 1989, czyli „Ostatni dzwonek” dla samorządności” – od 1 Września 1988 roku zostałem powołany przez ówczesną kurator oświaty i wychowania – Iwonę Bartosik na stanowisko dyrektora Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej (WPW-Z) w Łodzi. Okoliczności tego powołania to temat na oddzielne opowiadanie i takowe w swoim czasie nastąpi.

 

Przypominam, też, że będę teraz wspominał wydarzenia, które mialy miejsce w roku, który nastąpił po roku 1989, który to rozpoczął się obradami „Okrągłego Stołu”, które z kolei zaowocowały czerwcowymi wyborami do Sejmu i pierwszymi po II Wojnie Światowej, wolnymi wyborami do Senatu. W – początkowo nieoczywistej – ich konsekwencji powstał pierwszy w bloku tzw. krajów demokracji ludowej „niekomunistyczny” rząd z premierem Tadeuszem Mazowieckim.

 

Rok 1990 był drugim pełnym rokiem sprawowania przeze mnie funkcji dyrektora łódzkiej WPW-Z. Przyszło mi kierować tą placówką w okresie „przełomu”. W powstałym jesienią poprzedniego roku rządzie Premiera Tadeusza Mazowieckiego tekę ministra edukacji powierzono historykowi, profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi, byłemu (w latach 1980–1982) rektorowi Uniwersytetu Warszawskiego, zaś jednym z wiceministrów została dr Anna Radziwiłł. I to w zakresie jej obowiązków znalazł się nadzór nad systemem poradnictwa.

 

System ten, jeszcze od lat sześćdziesiątych XX wieku, zbudowany był hierarchicznie: w każdym województwie działała poradnia wojewódzka, której podlegały poradnie powiatowe, do 1975r. – gminne, a także miejskie i – dużych miastach – dzielnicowe. Jako że w 1975 roku podzielono Polskę na 49 województw – w latach w których pracowałem, tym systemie działało 49 wojewódzkich poradni wychowawczo-zawodowych. Ich dyrektorzy spotykali się dwa razy w roku na konferencjach szkoleniowych, organizowanych przez mieszczący się w Warszawie Centralny Ośrodek Metodyczny Poradnictwa Wychowawczo-Zawodowego (COMPW-Z. Jednak ich gospodarzami w zakresie „logistycznym” (lokal, noclegi, wyżywienie) były, na swoim terenie, kolejno – poradnie wojewódzkie.

 

I właśnie podczas jednej z takich konferencji (już nie pamiętam gdzie się ona odbywała) dowiedzieliśmy się (my – dyrektorzy poradni), że w ministerstwie podjęto decyzję o konieczności wypracowania nowego systemu poradnictwa, który ma zastąpić dotychczasowy, rodem z PRL. Że procesem wypracowania nowego modelu będzie osobiście kierowała pani wiceminister dr Anna Radziwiłł, która postanowiła, że ten nowy system zostanie wypracowany demokratycznie, przy „okrągłym stole poradnictwa”. Zdecydowała, że zasiądą przy nim, w równym parytecie liczby osób przedstawiciele trzech środowisk: ministerstwa edukacji, COMPW-Z oraz pięciu dyrektorów poradni wojewódzkich, wyłonionych przez ogół ich dyrektorów. Bez zbędnej zwłoki przeprowadzono wybory owych delegatów i… i zostałem wybrany do składu tej pięcioosobowej reprezentacji „oficerów liniowych” dotychczasowego systemu poradnictwa.

 

Foto: PAP/S. Pulcyn [www. dzieje.pl]

 

Anna Radziwiłł za swoim biurkiem, ale nie w gabinecie wiceministra, nie znalazłem zdjęcia z tamtych czasów.

Czytaj dalej »



Foto:gosc.pl [http://wiez.com.pl/author/pawelsmolenski/]

 

Dr hab. Błażej Kmieciak – zdjęcie ze strony kwartalnika „WIĘŹ”, zamieszczone przy okazji publikacji artykułu „Czego się w sobie nawzajem najbardziej boicie?”

 

 

Dr hab. Błażej Kmieciak został dziś wybrany przez posłów na przewodniczącego państwowej komisji do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii. Wcześniej ślubowanie przed Sejmem złożyło siedmiu członków tej komisji.

 

Źródło: www.sejm.gov.pl

 


Przypominamy, że Komisja ta, której pełna nazwa to „Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15” została powołana ustawą z dnia 30 sierpnia 2019 r., która weszła w życie 26 wrześniu 2019 roku.

 

Jak podawały wówczas media – „Komisja ma być organem niezależnym od innych organów władzy państwowej. Ma się składać z siedmiu członków: trzech – powołanych przez Sejm większością trzech piątych w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów; jednego – powołanego przez Senat większością trzech piątych głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów, a także po jednym członku powołanym przez prezydenta, premiera i rzecznika praw dziecka. […] Pierwszy raport komisja ma opracować i udostępnić w terminie roku od dnia wejścia ustawy w życie.”                                                                                                                                [www.gazetaprawna.pl]

 

Zgodnie z zapisami tej ustawy do zadań Komisji należy:

 

1) wydawanie postanowień o wpisie w Rejestrze osób, w stosunku do których Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 wydała postanowienie o wpisie w Rejestrze, zwanym dalej „Rejestrem”, który stanowi część Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym;

 

2) badanie sposobu reagowania organów państwa, organizacji i podmiotów oraz osób prywatnych w zakresie wyjaśniania przypadków nadużyć seksualnych, w tym ustalanie przypadków niezawiadomienia właściwego organu o podejrzeniu popełnienia nadużycia seksualnego;

 

3 )identyfikacja problemów pojawiających się w praktyce ścigania przypadków nadużyć seksualnych i karania sprawców przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15, zwanych dalej „przestępstwami pedofilii”.

 

Czytaj dalej »



 

W uzupełnieniu i rozwinięciu tematu, zasygnalizowanego wczoraj materiałem o prowokacyjnym tytule Minister Piontkowski zwolennikiem upodmiotowienia dyrektorów szkół?” proponujemy dziś lekturę najnowszego posta z bloga „Wokół Szkoły”, zatytułowanego Wiódł ślepy kulawego… A gdyby jednak nie?!”.

 

Odsyłając do pełnej wersji, zamieszczamy kilka fragmentów tego tekstu, którego autor, Jarosław Pytlak, po raz kolejny udowadnia, że „szeregowy” dyrektor szkoły jest bardziej kompetentny i przygotowany do podejmowania rozsądnych i odpowiedzialnych decyzji, niż cały trust mózgów, zatrudnionych za publiczne pieniądze w MEN. Podkreślenia i pogrubienia zaznaczone gwiazdką – redakcja OE:

 

Jak wieść niesie, Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje się na przyjście drugiej fali pandemii, spodziewanej jesienią. Bardzo prawdopodobne bowiem, że koronawirusy nie okażą należnego posłuchu premierowi Morawieckiemu, który już na początku lipca zapowiedział bezwarunkowy powrót we wrześniu do normalnej, stacjonarnej nauki w szkołach. W tej sytuacji funkcjonariusze zatrudnieni na kierowniczych stanowiskach w MEN wykonują działania ubezpieczające, „na ewentualność potrzeby powrotu do zdalnego nauczania”. Co do zasady – bardzo dobrze, bo opinie na temat skali zagrożenia epidemicznego są w społeczeństwie równie głęboko podzielone, jak sympatie polityczne, i wszystko zdarzyć się może. Co do szczegółów…

 

Niewiele jeszcze wiadomo, bo czterdzieści dni dzielących nas od pierwszego września, to przy sprawności decyzyjnej MEN cała wieczność i żaden nowy akt prawny dotykający COVID-19 nie ujrzał dotąd światła dziennego. Jednak za sprawą niezawodnego redaktora Artura Radwana z „Dziennika. Gazety prawnej”, mamy przeciek. Otóż planuje się podobno, że decyzję o zamknięciu szkoły i przejściu na zdalne nauczanie ma podejmować dyrektor, po zasięgnięciu opinii kuratorium.

 

Prasa niezrepolonizowana zdążyła już zadać mi pytanie, co ja na to. Sens mojej odpowiedzi jest zgodny z początkiem tytułu tego postu. Ani ja jako dyrektor, ani (tym bardziej!) urzędnicy kuratorium nie mamy żadnych kwalifikacji do podejmowania decyzji z zakresu epidemiologii: wiedzy ogólnej o sposobach rozprzestrzeniania się wirusa, i szczegółowej, o sytuacji epidemicznej w najbliższej okolicy.* Dyrektor ma szansę, co najwyżej, wiedzieć coś o zakażeniach w swojej placówce, ale jeśli do takich dojdzie, to zadziałają procedury sanitarne, które SANEPID-y mają już całkiem dobrze przećwiczone, czyli przede wszystkim izolowanie osób zagrożonych na kwarantannie. Za czym zazwyczaj pójdzie, niejako z automatu, zamknięcie placówki. W całości lub części. Kuratorium nie jest tu potrzebne.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.twitter.com/MEN_GOV_PL

 

Wczoraj liczne media zamieściły materiały o zamieszczonej na Twitterze MEN informacji, w której zawarto zwięzły komunikat o zamierzeniach ministerstwa w sprawie formuły zajęć w nowym roku szkolnym. Poniżej przytaczamy fragmenty jednego z nich – ze strony TVPINFO:

 

We wtorek Ministerstwo Edukacji Narodowej zamieściło na Twitterze dwa wpisy, w których szef resortu wypowiada się na temat przygotowań do nowego roku szkolnego.

 

Chcemy, aby uczniowie od września wrócili do tradycyjnej nauki w szkołach. Pracujemy nad przepisami, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół powiedział Piontkowski*.Gdyby pojawiło się ognisko epidemii czy realne zagrożenie dla zdrowia uczniów i nauczycieli, chcemy, aby dyrektor, po zasięgnięciu opinii GIS, mógł szybko zareagować. Ważna będzie również rola kuratora – wyjaśnił.[…] – Zakładamy, że od września wrócimy do stacjonarnych zajęć w szkołach. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmiemy po konsultacjach z głównym inspektorem sanitarnym i z ministrem zdrowia – dodał.


Pytany, czy będę wprowadzone przepisy, które dawałyby możliwość szybkiego przejścia na zdalne nauczanie, jeśli w klasie lub w szkole pojawi się ognisko koronawirusa, odpowiedział:Chcemy takie rozwiązanie wprowadzić”. Podał, że prawdopodobnie to dyrektor będzie miał możliwość przechodzenia na kształcenie zdalne w sytuacji zagrożenia epidemicznego w poszczególnych placówkach. Jak mówił, przepisy mają pozwolić dyrektorowi przejść na zdalne nauczanie, jeśli dojdzie do sytuacji nadzwyczajnej, np. zakażenia, powodzi, zerwania dachu.*

 

Zastanawiamy się jednak, czy dyrektor szkoły przed podjęciem decyzji o przejściu na zdalne nauczanie nie powinien wystąpić o opinię do kuratorium – zaznaczył. […]

 

 

 

Cały artykuł „MEN chce, by uczniowie wrócili do szkół. Mają w tym pomóc przepisy o bezpieczeństwie” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.tvp.info

 

 

*Podkreślenia i pogrubienia fragmentów – redakcja OE