
Po zakażeniu koronawirusem zmarła szkolna pedagog z gminy Oborowo i nauczyciel j. polskiego z Zawiercia.
31-letni nauczyciel, poeta i dziennikarz z Zawiercia zmarł w sobotę na COVID-19 w szpitalu w Tychach.
Jak ustalił „Super Express” mężczyzna znajdował się w stanie ciężkim i był podłączony do respiratora.
„Z wielkim smutkiem zawiadamiamy o śmierci naszego kolegi, nauczyciela SP 5 Kamila Pietrzyka. Składamy wyrazy głębokiego współczucia oraz shttps://www.facebook.com/SP5Zawierciezczere słowa wsparcia i otuchy dla Rodziny, bliskich i przyjaciół Kamila” – napisano w komunikacie, opublikowanym w mediach społecznościowych placówki, w której mężczyzna był zatrudniony.[…]
„Leżał pod respiratorem, jego stan był ciężki. Niestety, zakończyło się to tragicznie” – miał przekazać gazecie anonimowy informator, zbliżony do sprawy. [Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl]
X X X
Koronawirus zbiera śmiertelne żniwo. Po zmaganiach z COVID-19 zmarła nauczycielka (pedagog szkolny – OE) Szkoły Podstawowej w Osieku nad Wisłą w gminie Obrowo.
–Żadne słowa nie wyrażą smutku – post o takiej treści pojawił się dziś (11 października) na Facebook-u Szkoły Podstawowej w Osieku nad Wisłą. To właśnie w tej placówce pracowała nauczycielka, która w ostatnim czasie zmagała się z koronawirusem. Niestety, tę walkę przegrała.
Źródło: www.ototorun.pl
X X X
Śmierć dwóch pracowników szkół skomentował w rozmowie z TVN24 Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
–To najpewniej pierwsze przypadki śmierci nauczycieli po wrześniowym otwarciu szkół. Obawiamy się, że te osobiste tragedie mogą mieć daleko idące konsekwencje nie tylko w tych gminach i szkołach. Wielu nauczycieli od tygodni zgłasza nam obawy o swoje zdrowie i życie. Wiemy, że część korzysta ze zwolnień zdrowotnych – powiedział. [Źródło:www.rp.pl]
Podajemy informację o sytuacji epidemicznej w Polsce
w dniach 10 i 12 października br.:
Funkcjonowanie przedszkoli, szkół i placówek oświatowych
stan na 12 października br.
X X X
Koronawirus Łódź. 15 nowych zakażeń koronawirusem wśród przedszkolaków, uczniów i pracowników szkół w Łodzi
Po weekendzie, w poniedziałek 12 października, UMŁ przekazał, że 15 nowych potwierdzonych przypadków COVID-19 dotyczy dzieci, młodzieży i pracowników łódzkich placówek edukacyjnych. Natomiast 53 osoby z tego środowiska zostały objęte kwarantanną z powodu prawdopodobnego kontaktu bezpośredniego lub pośredniego z osobą zakażoną.[…]
Lista łódzkich szkół i przedszkoli, w których stwierdzono zakażenie COVID-19 uczniów lub nauczycieli – Stan na 12 października 2020 r. – TUTAJ
Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl
Foto: www.sport.se.pl
Iga Świątek – zdjęcie „w cywilu” z 2016 roku
Niechaj inni fetują Igę Świątek jako mistrzynię tegorocznego Roland Garros. My, pomni że ta dziewiętnastolatka zdawała w tym roku maturę, proponujemy kilka informacji o niej, jako uczennicy.
Na początek proponujemy fragmenty wywiadu z Wojciechem Zientarskim – dyrektorem 42 LO w Warszawie o Idze Świątek w roli uczennicy, zamieszczonym 8 października na portalu Wirtualna Polska:
[…]
Pamięta pan pierwsze spotkanie z nią?
Przyszła ze swoim tatą, olimpijczykiem z Seulu. Szybko urzekła mnie skromnością i bezpretensjonalnością. To po prostu fajny dzieciak, którego nie da się nie lubić.
Jaką była uczennicą?
Bardzo dobrą. Wręcz zdumiewająco dobrą. Dla mnie ona jest geniuszem, jedną z najzdolniejszych osób, z jaką spotkałem się w ciągu w prawie 30 lat pracy nauczycielskiej. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim przypadkiem, żeby wyczynowy sportowiec, z ogromnymi obciążeniami treningowymi, który lata po całym świecie na zawodowe turnieje, był jednocześnie jednym z najlepszych uczniów w szkole. Iga dostawała u nas same piątki, często nawet szóstki. Nie jestem w stanie pojąć, jak ona to godziła. Nie była na lekcjach przez dwa albo trzy tygodnie, z nauczycielami kontaktowała się przez maile, dostawała zadania do wykonania, a potem wracała do szkoły i pisała sprawdziany najlepiej z całej klasy.
Zapytał pan ją kiedyś „Jak ty to robisz?”
Pytałem kilkukrotnie. Ale ona tylko się uśmiechała. To samo pytanie zadawałem też jej ojcu. Pan Tomasz, tak jak i ja, nie potrafił tego wyjaśnić. […]
Kiedy zaczęła regularnie startować w najważniejszych tenisowych turniejach, w szkole była pewnie rzadkim gościem.
Zgadza się. Jednak mimo to nie oczekiwała ulgowego traktowania ani indywidualnego toku nauczania. Ułożyliśmy dla niej indywidualną ścieżkę. Pozwalaliśmy jej dostosować rytm pracy z nami do rytmu treningowego i turniejowego.
Wiem, że Idze zależało, żebyśmy jako jej nauczyciele wiedzieli co robi, kiedy jej nie ma. Gdzie jest i jak jej idzie. Była bardzo zaprzyjaźniona ze swoją wychowawczynią Magdaleną Smagą. Sam widziałem, jak w czasie Australian Open po swoich zwycięstwach pytała ją w SMS-ach: „Widziała pani?”. Jak Magda odpisywała, że widzieliśmy i gratulujemy, to przysyłała uśmiechniętą buźkę.
A jak wracała na lekcje, nie miała żadnych zaległości. To musiało ją dużo kosztować. Z tego, co wiem, uczyła się w samolotach, w hotelach między meczami i treningami. Nigdy nie poprosiła o taryfę ulgową. Nie usprawiedliwiała się startem w Australian Open albo w Wimbledonie. Jeśli już o coś prosiła, to o rozłożenie materiału, o czas na zaliczenia. Ale żeby potraktować ją łagodniej niż innych – nigdy. […]
Cały wywiad „Wojciech Zientarski: Iga była jedną z najlepszych uczennic w szkole. Nie pojmuję, jak ona to robiła” – TUTAJ
Źródło: www.sportowefakty.wp.pl
Przeczytaj także:
„SUPER express”: „Iga Świątek przez długi czas nie chciała o tym mówić. Była nauczycielka opowiedziała o tajemnicy”:
Foto: www.facebook.com/schoolsuckks/
Przed kilkoma dniami, 6 października, Krystian Ostrowski – nauczyciel-pasjonat języka angielskiego, założyciel, właściciel i główny lektor Szkoły HELLO w Tczewie, posiadającej status Ośrodka Przedegzaminacyjnego Uniwersytetu Cambridge – zamieścił na swoim fejsbukowym profilu, zamieszczony także tego samego dnia na fanpage społeczności <School sucks>, taki oto tekst:
MAM MARZENIE
Mam marzenie, że pewnego dnia w tym kraju wszyscy mali ludzie zwani uczniami wstaną rano i z radością oraz uśmiechem na twarzy pójdą do szkoły. Bez konieczności wagarów, bez bólu brzucha i serca, bez niechęci i smutku, po prostu pójdą, aby zdobywać wiedzę o tym fascynującym świecie, i zachwycać się literaturą i przekazywanymi przez nią wartościami, czy matematyką, bez której nie mogłyby istnieć żadne współczesne wynalazki. Że będą pragnąć poznawać mechanizmy działania największego cudu, jakim jest ciało człowieka i eksplorować najdalsze zakamarki ludzkiego umysłu na biologii, wykonywać zadziwiające eksperymenty na chemii, rozumieć codzienne zjawiska dzięki fizyce, z bijącym szybciej sercem odgrywać i rozumieć bitwy i decydujące wydarzenia na historii, podróżować z otwartymi ustami po końcach świata na geografii. Że będą głodni wiedzy, a wieczorem zadowoleni i szczęśliwi położą się spać bez strachu przed kolejnym dniem, bo zamiast sprawdzianów, kartkówek i odpytywania będą czekać na nich nauczyciele-przyjaciele pragnący ich prawdziwego rozwoju i szczęścia, a ich sny pełne będą ekscytujących przygód zamiast koszmarów szkolnych.
Mam marzenie, że ze szkoły zniknie wszelki strach, lęk i niepotrzebny stres, bo nie po to jest dzieciństwo, ten najpiękniejszy okres w życiu, by się bać i lękać. Nie po to ci mali ludzie wędrują co rano do tych budynków, by odczuwać strach i stres. Nie, nie na tym polega przygotowanie do dorosłości. Polega ono na wspieraniu, motywowaniu i dodawaniu skrzydeł, aby w przyszłości uczeń dał sobie radę w życiu i leciał wysoko zamieniając marzenia w rzeczywistość.
Mam marzenie, że szkoła będzie ucznia doceniać, zamiast oceniać. I że będzie doceniać każde jego najmniejsze staranie, każdy wysiłek, bo nikt nie wie z jakim bagażem problemów przychodzi on z domu. Nikt nie wie, czy właśnie nie rozważa odebrania sobie życia lub nie daje rady z przemocą w rodzinie.
W oczekiwaniu na „owocobranie” działań szefa połączonych resortów z Szucha i z Hożej, dotrzymując danego przed tygodniem słowa, będę dziś snuł moje refleksje na tematy, które w ubiegłym tygodniu stały się przyczyną moich – silniejszych lub słabszych – emocji…
Zacznę od moich myśli, które zostały wywołane podczas lektury posta z bloga Anny Konarzewskiej „Być nauczycielem…”, zatytułowanego „O potrzebie czułości w edukacji…” Już w trakcie czytania, gdy z treści tego tekstu zorientowałem się o czym koleżanka Konarzewska pisze, nabrałem wątpliwości, czy użycie w tytule słowa „czułość” było właściwe. Chcąc sam siebie sprawdzić czy moje obawy są słuszne, sięgnąłem do wiedzy internetowo dostępnych słowników.
Już Wikipedia poinformowała mnie, że słowo to ma aż 9 znaczeń, przy czym na pierwszym miejscu napisano tam, że „czułość” to cecha…
Ale nie było tam linku do precyzyjniejszej definicji. Szukałem więc dalej. Słownik PWN poinformował, że „czuły” ma 4 główne znaczenia, w tym pierwsze dwa, to ”odnoszący się do kogoś z tkliwą miłością, serdecznością; też: będący wyrazem takich uczuć” i „wrażliwy, wyczulony na coś”.
Trochę się uspokoiłem, bo ja tym słowem posługuję się właśnie w tym pierwszym znaczeniu i nie użyłbym go dla określenia moich relacji z uczniami. Aby nie nadawać komunikatu, który może zabrzmieć dwuznacznie – wolałbym mówić o potrzebie bycia empatycznym, wrażliwym właśnie na sygnały stanów psychicznych, wysyłane, nie zawsze werbalnie, przez uczniów.
Ale może jestem za stary, zbyt „konserwatywny” na dzisiejsze czasy, może – nie będąc polonistą – nie zinterioryzowałem tak bardzo, cytowanych w tm poście przez Annę Konarzewską, tekstów naszej noblistki – Olgi Tokarczuk.
x x x
Drugim tekstem, a właściwie fragmentem jednego z całej ich serii, zamieszczonych 8 października, którym dałem tytuł „Podstawowe pytania i próby odpowiedzi na nie refleksyjnego Tomasza Tokarza”, z którym nie do końca się zgadzam, jest ten oto akapit, zacytowany z fejsbukowego profilu dra Tokarza, który został tam przez niego zamieszczony rankiem 7. października:
„Otóż moim zdaniem jeśli 15-latek (po 8 latach regularnego kształcenia a nawet 11 jeśli liczyć przedszkole), rzeczywiście nie ma zielonego pojęcia o tym co go interesuje i w jakim kierunku powinien zmierzać to jest to najlepszym dowodem na potężny kryzys szkoły i niespełnianie przez nią swojej podstawowej funkcji: czyli przygotowania młodego człowieka do dojrzałego życia.”
Źródło – tu można odtworzyć fragmenty dzisiejszej konferencji Premiera: www.tvn24.pl
Oto zapis fragmentu wypowiedzi Premiera Mateusza Morawieckiego podczas dzisiejszej konferencji prasowej:
[…]
-Ta strategia, którą zaproponowało w sierpniu MEN zdaje egzamin i dlatego, na dzisiaj, nie widzimy takiej konieczności, żeby wprowadzać obowiązek nauki w trybie zdalnym – oświadczył Morawiecki.
Jak dodał, nauka zdalna nie odbywa się bez żadnych kosztów społecznych. „Słyszymy wyraźnie, że są bardzo poważne uszczerbki na zdrowiu – również psychicznym – w sytuacji długotrwałej izolacji. To dlatego dzisiaj szukamy i znajdujemy rozwiązania hybrydowe, mieszane, które z jednej strony pozwalają uczyć zdalnie, w których dochodzi do szerokiego rozprzestrzeniania się Covid-19, ale z drugiej strony chcemy możliwie w wysokim stopniu utrzymać normalne funkcjonowanie społeczeństwa – mówił.
–Po długiej dyskusji z epidemiologami, uważam, że utrzymanie tego obecnego stanu w systemie edukacji jest właściwe – dodał szef rządu.[…]
Źródło: www.polsatnews.pl
Foto:Małgorzata Kujawka /Agencja Gazeta [www.serwisy.gazetaprawna.pl]
Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski
1 października, w zapowiedzi tekstu Igi Kazimierczyk – prezeski Zarządu Fundacji „Przestrzeń dla edukacji”, zatytułowanym „Nowe rozdanie w MEN – stare problemy” napisaliśmy:
„Przyznajemy – od kilku dni – czekamy na post prof. Śliwerskiego, w którym przedstawiłby swoją – znanego od lat recenzenta polityki edukcyjnej kolejnych rządów – ocenę najnowszej decyzji, Prezesa, nie tylko kadrowej, ale i strukturalnej, w obszarze szkolnictwa, uczelni wyższych i nauki. Niestety, na swoim blogu <Pedagog> już trzeci dzień publikuje on swoistą trylogię o szkolnictwie Republiki Federalnej Niemiec…”
Nawet nam wtedy do głowy nie przyszło, że to nie trylogia, a ośmioodcinkowy serial, w którym znany ze swojego zainteresowania edukacją niemieckojęzyczną profesor Śliwerski postanowił zaprezentować panoramę osiągnięć wolnego szkolnictwa naszych zachodnich sąsiadów.
Co go do tego skłoniło akurat teraz? Gdy w Polsce polityczne trzęsienie ziemi, od którego może jeszcze bardziej popękać nasz system edukacji? Poszukując odpowiedzi na to pytanie staraliśmy się je odnaleźć w odautorskich „wstawkach”, którymi ów „edukacyjny germanofil” poprzedzał niektóre odcinki swoich relacji. Oto trzy takie „wyjaśnienia”:
„Poznając charakterystyki kolejnych szkół publicznych, które były rekomendowane do Nagrody* najlepiej radzących sobie szkół z kryzysem spowodowanym Koronawirusem, mam świadomość tego, że za zachodnią granicą istnieje zupełnie odmienny od polskiego ustrój szkolny, Jednak dzięki przenikaniu do specyfiki organizacji i kształcenia u naszych sąsiadów można przekonać się, jak prawo i możliwość różnienia się placówek oświatowych oraz wysokie płace dla nauczycieli sprzyjają ich kreatywności oraz orientowaniu procesu kształcenia na uczniów ** w zależności od występujących między nimi różnic i uwarunkowań kulturowych oraz regionalnych.” [Odcinek z 1 X]
*Ogólnokrajowej Nagrody „Deutscher Schulpreis 2020„,
“Niemieckie społeczeństwo jest wielonarodowe, wielowyznaniowe, pluralistyczne, otwarte na różnice, a więc i na każdą odmienność ludzi, którym należy się szacunek oraz ochrona ich godności. Jeśli ktoś tego nie uznaje, to musi liczyć się z konsekwencjami natury prawnej. Dotyczy to także edukacji szkolnej, która jest realizowana w zdecentralizowanym ustroju szkolnym, dzięki czemu w każdym z krajów związkowych (Landy) rozwiązania organizacyjne, metodyczne są rozstrzygane autonomicznie, zgodnie z potrzebami i potencjałem danego środowiska.” [Odcinek z 5 X]
„Powoli zbliżamy się do finału prezentacji niemieckich szkół państwowych, których koncepcje pedagogiczne są dowodem na to, że można kształcić i wspierać w rozwoju młode pokolenie w sposób adekwatny do ich potrzeb, zainteresowań, a także z uwzględnieniem lokalnych, regionalnych uwarunkowań czy różnic kulturowych.” [Odcinek z 7 X]
**Podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE
Oto lista owych ośmiu postów bloga „PEDAGOG”:
Podajemy – za TVN24 – informację o sytuacji epidemicznej w Polsce
w dniu 9 października br.:
Źródło: www.tvn24.pl
Funkcjonowanie przedszkoli, szkół i placówek oświatowych
stan na 7 października br.
Źródło:https://www.facebook.com/ministerstwo.edukacji
x x x
Dziś można przeczytać w „Dzienniku Łódzkim” artykuł zatytułowany „Szkoły będą zamknięte z powodu koronawirusa? Decyzja ma zapaść w sobotę”. Oto jego fragmenty:
Źródło:www.facebook.com/FundacjaBatorego/
Wczoraj na portalu „OKO.press” zamieszczono tekst autorstwa Antona Ambroziaka, zatytułowany „Pandemia pokazała, że polski system edukacji jest kompletnie bez sensu”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Polska szkoła od lat jest w poważnym kryzysie, a pandemia tylko ten kryzys pogłębia. Wiemy, że z systemu zniknęły tysiące uczniów. Wiemy, że nie wszyscy mieli dostęp do komputera i internetu. Innym w nauce przeszkadzały warunki lokalowe lub atmosfera w domach. Majętniejsi rodzice zatrudniali asystentów nauczania zdalnego. W tym samym czasie część dzieci była zostawiona sama sobie.
Na pogorszenie jakości nauczania wskazują też wyniki tegorocznych matur, oblanych przez 1/4 uczniów i uczennic.
Ten jednoznacznie negatywny obraz polskiej szkoły i jej roli w wyrównywaniu szans był punktem wyjścia do debaty o epidemii nierówności zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego. W rozmowie, która odbyła się 7 października 2020, uczestniczyli:
Anna Blumsztajn*, nauczycielka w Wielokulturowym Liceum Humanistycznym im. Jacka Kuronia, Instytut Pedagogiczny Uniwersytetu Gdańskiego;
Małgorzata Sikorska, Wydział Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego;
Przemysław Staroń, nauczyciel roku 2018, uczy w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie, Wydział Psychologii SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Sopocie;
Marta Zahorska, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego;
Paweł Marczewski, forum Idei Fundacji im. Stefana Batorego.
OKO.press przedstawia główne wnioski z debaty.
„Nauka zdalna nie została przygotowana”
Oktawia Gorzeńska* – ekspertka ds. innowacji i zmiany w szkołach, była dyrektorka gdyńskich gimnazjum i liceum, współinicjatorka ogólnopolskiego ruchu „Wiosna Edukacji”, należącej do społeczności Microsoft Innovative Educator Expert (MIEE) – podczas wystąpienia na konferencji INSPIR@CJE 2020
Wczoraj Oktawia Gorzeńska zamieściła na portalu EDUNEWS.PL materiał, w którym zachęca czytelników do obejrzenia filmowej relacji z jej wystąpienia podczas konferencji INSPIR@CJE 2020. Odbyła się ona – w formule hybrydowej – w dniach 26-27 wrześniu w biurowcu INTRACO II w Warszawie oraz – online – w Internecie. Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do filmowej relacji na Yoy Tube:
W pracy z nauczycielami i dyrektorami często słyszę: „Czy może Pani przyjechać i pomóc nam zlikwidować dzwonek w szkole?” „Powinniśmy w tym roku zrezygnować z ocen, jak to zrobić?” „Wprowadziłam przerwę pod chmurką i nauczyciele nie chcą dyżurować na dworze. Co robić?” Jak Polska długa i szeroka, w wielu szkołach kadra dyrektorska, z reguły z dyrektorem na czele, chce wprowadzać innowacje. Niestety, często ta zmiana jest sama w sobie mało nowatorska, co więcej – często kończy się porażką. Powstają tony dokumentów, frustracja wszystkich rośnie, a „nowe” rozwiązanie nie sprawdza się lub zostaje wstrzymane.
Po co chcecie zmieniać? W czym ma to pomóc?












