
Foto: Szymon Starnawski/Polska Press[www./sieradz.naszemiasto.pl]
Wczoraj na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Karoliny Nowakowskiej, zatytułowany „MENczarnia”: Uczniowie i studenci chcą dymisji ministra Czarnka. Rozpoczynają strajk. Oto jego fragment i link do pełnej wersji
[…] Strajk rozpoczął się w poniedziałek 7 grudnia i potrwa do piątku 11 grudnia.* Jak wyjaśniają jego uczestnicy będzie miał formułę udziału w akcjach dobroczynnych. Uczniowie i studenci będą oddawać krew i zapisywać się do bazy dawców szpiku kostnego, zbierać śmieci w lasach, zamawiać jedzenie na wynos i prowadzić działania online. Wszystkie te czynności nawiązują do wypowiedzi posłów PiS, mi.n Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, że uczestnicy Strajku Kobiet mają krew na rękach i samego Przemysława Czarnka, który radził kobietom wzorować się na dzikach i nie odkładać na później rozmnażania się.
Na środę uczniowie i studenci zapowiadają strajk generalny – wówczas nie będą uczestniczyli w zajęciach. Jak deklarują: „Celem nie jest tu pójście na wagary, czy zrobienie sobie krótkiego urlopu. Chcemy na tyle, na ile jest to w tym momencie bezpieczne i możliwe, wyrazić swój sprzeciw. Tak aby usłyszała o nim cała Polska, a zwłaszcza Minister Edukacji i Nauki oraz Premier”.
Pierwszą próbę nawiązania dialogu uczniowie i studenci podjęli blisko dwa tygodnie temu, składając w KPRM petycję podpisaną przez prawie 90 tys. osób.
Lista zarzutów uczniów i studentów wobec ministra Przemysława Czarnka jest długa. Wszyscy moi rozmówcy podkreślają, że głównym, jest obawa przed brakiem dialogu i otwartości. […]
Więcej w pełnej wersji artykułu „MENczarnia”: Uczniowie i studenci chcą dymisji ministra Czarnka. Rozpoczynają strajk – TUTAJ
Źródło: www.gazetaprawna.pl
*Podkreślenia i pogrubienia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE.
Dziś „odwiedzimy” fejsbukowy profil Marcina Stiburskiego. Najpierw naszą uwagę zwrócił jego post z 4 grudnia:
Czytam różne statuty szkół. I cały czas nie mogę wyjść z podziwu, jak to jest, że nasz system rekrutacji do szkoły średniej jest uznawany przez wielu z nas za poprawny.
Ostatnio uczestniczyłem w rozmowie z osobą, która nie widząc nic zdrożnego w procentowym określeniu poziomu wiedzy na konkretne oceny, ubolewała że w jej szkole to na 6 trzeba umieć na 99% a w innej na 95%. Emocjonalnie rozważała, że dzieci z jej szkoły są mądrzejsze bo w trudniejszych warunkach dostają 6-ki.
Nie dostrzegała, natomiast problemu w fakcie, że później wszystkie 6-ki decydują o świadectwach z wyróżnieniem, a te z kolei decydują o przyznaniu 7 punków w rekrutacji do szkoły średniej.
Gdy na to zwróciłem uwagę, że warto w takim razie zlikwidować świadectwa z wyróżnieniem, to z oburzeniem odrzuciła mój pomysł.
Dlatego zróbmy pod wpisem ankietę. Proszę aby pod postem w komentarzu napisać jakie wymagania procentowe są u Was na ocenę 4 (dobrą).
W rozporządzeniu napisano:
§ 7. 1. Począwszy od klasy IV szkoły podstawowej, roczne, a w szkole policealnej – semestralne, oraz końcowe oceny klasyfikacyjne z zajęć edukacyjnych ustala się w stopniach według następującej skali:
1) stopień celujący – 6;
2) stopień bardzo dobry – 5;
3) stopień dobry – 4;
4) stopień dostateczny – 3;
5) stopień dopuszczający – 2;
6) stopień niedostateczny – 1.
2. Pozytywnymi ocenami klasyfikacyjnymi są oceny, o których mowa w ust. 1 pkt 1–5.
3. Negatywną oceną klasyfikacyjną jest ocena, o której mowa w ust. 1 pkt 6.
§ 12. Ocenianie bieżące z zajęć edukacyjnych ma na celu monitorowanie pracy ucznia oraz przekazywanie uczniowi informacji o jego osiągnięciach edukacyjnych pomagających w uczeniu się, poprzez wskazanie, co uczeń robi dobrze, co i jak wymaga poprawy oraz jak powinien dalej się uczyć.
Rozporządzenie nie mówi nic o %. To kwiecista twórczość szkół. Dodatkowo pada słowo SKALA – liniowa, czy logarytmiczna?.
Pamiętajcie, że to trywialne pytanie ile warta jest ocena, ma sens, bo ocena wpływa na średnią, średnia na świadectwo z wyróżnieniem, świadectwo z paskiem na 7 punków w rekrutacji. Czy rekrutacja jest w takim razie sprawiedliwa?
Z góry dziękuję za zaglądnięcie do Waszych statutów i podzieleniu się tą wiedzą o ocenie 4. Sprawdzimy czy wszędzie 4=4.
Na apel odpowiedziały tylko 2 osoby (stan na 8 grudnia):
Ze strony Radia RMF FM dowiedzieliśmy się dzisiaj (7 grudnia), że podczas dzisiejszej audycji z cyklu „Poranna Rozmowa” minister zdrowia Adam Niedzielski wypowiedział się w sprawie terminu powrotu uczniów do szkół. Oto fragmenty tego materiału:
Foto: www.i.iplsc.com
Luzowanie obostrzeń epidemicznych było jednym z tematów „Porannej rozmowy” w RMF FM, której gościem był minister Adam Niedzielski. Szef resortu zdrowia stwierdził, że:
[…] Jeżeli chodzi o to, co się będzie działo po feriach, kiedy będziemy podejmowali decyzję o powrocie do szkół, to oczywiście analizujemy bardzo różne scenariusze, ale generalnie zakładamy, że raczej będziemy dzieci do szkoły puszczali. Zaczynając od klas I-III oczywiście.
Tutaj jeszcze który z wariantów czy to będzie szerzej, czy węziej – w sensie np. częściowo jednak nauka rotacyjna, hybrydowa dla tych klas I-III, to jeszcze rozmawiamy z ministrem Czarnkiem – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM minister zdrowia Adam Niedzielski.
o najbardziej optymistyczny scenariusz szef resortu zdrowia wskazał, że powrót najmłodszych uczniów do szkół byłby możliwy 18 stycznia. To jest najbardziej prawdopodobny scenariusz, muszę się zastrzegać, bo jeszcze jednak jest trochę czasu do tego momentu. Niedzielski podkreślił, że jeśli nic złego się nie stanie to szanse na powrót dzieci do szkół w styczniu wynoszą 90 proc. […]
Cała informacja „Niedzielski: Dzieci z klas I-III na 90 proc. wrócą do szkół w styczniu” – TUTAJ
Źródło: www.rmf24.pl
Wczoraj (6 grudnia) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” długi tekst o krótkim tytule: „Dekonstrukcja hybrydy”. Nikt chyba nie wątpi, że nie dotyczy on antycznej chimery z głową lwa i ciele kozy, a modnego ostatnio w ministerialnych zaleceniach edukacji na czas epidemii nauczania hybrydowego.
Oto obszerne fragmenty tego tekstu, link do wyciętego fragmentu, będącego propozycją doświadczonego autora, adresowaną do dyrektorek i dyrektorów szkół, oraz link do źródła, gdzie można zapoznać się z pełną wersją tego posta:
Czy wiesz, Czytelniku, co kryje się pod pojęciem nauczania hybrydowego?* Otóż w takim wariancie edukacji – cytuję za portalem mamadu.pl – uczniowie część zajęć szkolnych odbywają stacjonarnie z nauczycielem, a częściowo pracują w domu, opierając się na otrzymanych materiałach elektronicznych, zapewnionych przez pedagogów.
Podoba Ci się to wyjaśnienie? Mnie nie bardzo, bo rodzi od razu kilka pytań. Czy uczniowie mogą otrzymywać materiały w formie innej niż elektroniczna? Czy praca w domu ma być całkowicie samodzielna? Czy może nauczyciele powinni organizować i prowadzić zarówno zajęcia stacjonarne, jak zdalne…? Dla dyrektora szkoły, który ma (podobno) decydować o szczegółach nauczania hybrydowego, te wątpliwości są fundamentalne. I – jak się jeszcze okaże – niejedyne.
Idea edukacji hybrydowej jest obecna w publicznej debacie od wiosny. Upatruje się w niej rozsądny sposób organizacji nauki szkolnej w warunkach zagrożenia epidemicznego. Wobec wakacyjnej bierności urzędu ministra Piontkowskiego w przygotowaniach placówek oświatowych do spotkania z pandemią, w mediach przytaczano liczne przykłady rozwiązań hybrydowych, szykowanych w innych krajach europejskich. Niestety, najwyraźniej wieści owe słabo docierały do rządowej bańki informacyjnej. […]
Piszę te słowa 5. grudnia. Do końca ferii jest jeszcze sześć tygodni. W świetle decyzyjności naszych władz – wieczność. Ale jeśli mam przygotować koncepcję nauczania hybrydowego w swojej szkole i zapoznać z nią nauczycieli, czasu jest dramatycznie mało. Owszem, jako dyrektor mogę popracować podczas ferii, ale nauczyciele takiego obowiązku nie mają. Tymczasem jest wiele do obmyślenia i omówienia, a danych brak. […]
350 – to nie jest „okrągła” liczba, której osiągnięcie uzasadnałoby jakąś większą fetę. Co nie znaczy, że pominę ten fakt całkowitym milczeniem. Gdy przed rokiem, 15 grudnia, pisałem mój trzechsetny felieton, zakończyłem go takim oświadczeniem:
„Otóż nie po raz pierwszy oświadczam, że znam definicję felietonu: „Gatunek publicystyczny, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający punkt widzenia autora.”
Jednak nie jestem w stanie w pełni podporządkować się tej definicji. Zwłaszcza w tym aspekcie, że to „krótki utwór dziennikarski”. Trudno, ale będziecie musieli Szanowni Czytelnicy zaakceptować moją skłonność do rozwijania i pogłębiania tematów, do posługiwania się w wielu przypadkach techniką hipertekstu, do odchodzenia od formy felietonu w stronę eseju…
W zamian za to zobowiązuję się do podejmowania tematów ważnych, aktualnych, może nawet czasem kontrowersyjnych, „niepolitycznych”…
Czy dotrzymałem słowa? Wiecie o tym Ci, którzy te felietony czytacie. Ja, z okazji dzisiejszej kolejnej „pół setki”, przywołam 10 z nich, które – moim zdaniem – są najlepszym dowodem na to, że – tak jak potrafiłem – starałem się dotrzymać złożonej przed rokiem deklaracji:
19.01.2020 Felieton nr 305. Dlaczego mi smutno, że od Freineta nie ma nowego lidera tej miary
1.03.2020 Felieton nr 311. Wszystko co leżało mi „na wątrobie” po Wojewódzkiej Konferencji SU
8.03.2020 Felieton nr 312. Kto się w opiekę oddał … radiu toruńskiemu
17.05.2020. Felieton nr 321. O potrzebie przywrócenia rangi funkcji opiekuńczej szkoły. Po nowemu!
7.06.2020 Felieton nr 324. Votum separatum wobec tez o przydatności diagnoz uniwersyteckich
Foto: www.facebook.com/grzegorz.spiewak.1
Krzysztof Lipiński
W czwartek 3 grudnia Grzegorz Śpiewak zamieścił na swoim fejsbukowym profilu smutną informację:
Wczoraj w nocy odszedł Krzysztof Lipiński … Ojciec-założyciel i wieloletni dyrektor YOUNGSTERA: najcudowniejszego programu edukacyjnego, jaki miałem zaszczyt współtworzyć. Przez ten program w ciągu ponad dekady przeszło ponad 30 tysięcy gimnazjalistów z najbiedniejszych miejscowości w całej Polsce, a wraz z nimi ponad 500 nauczycieli j. angielskiego. Dzięki Youngsterowi te dzieciaki dostały realną szansę na lepszą przyszłość, a nauczyciele przekonali się, jakie cuda może zdziałać nowoczesna, relacyjna dydaktyka, bez żadnych instrumentów szkolnej koercji. Bez najmniejszej przesady piszę dziś w tym koszmarnym dniu, że to w ogromnej części zasługa Krzysztofa. I również bez najmniejszej przesady powtórzę tu dziś to, co na szczęście zdążyłem Mu publicznie powiedzieć, dziękując za kolejny Youngsterowy rok.
Krzysztof to IDEAŁ człowieka w służbie publicznej – do szpiku kości bezinteresownego, całodobowo zaangażowanego, wspaniale kompetentnego a przy tym cudownie empatycznego.
Nidy nie zapomnę naszych konferencyjnych nocnych rozmów, w których mógł bez końca opowiadać, jak ten czy inny wójt nie chce zmienić godzin dowozu dzieciaków gimbusem, jak tej czy innej nauczycielce koleżanki walą kłody pod nogi, jak ten czy inny dyrektor nie rozumie, że można skutecznie uczyć bez ocen i kartkówek … I nie tylko opowiadał, ale DZIAŁAŁ: wyjaśniał i zachęcał, a jak to nie pomagało, to wrzeszczał i groził, aż wszystko „się dało”.
Powiedzieć, że odszedł człowiek-instytucja to NIC nie powiedzieć … „Nie ma ludzi niezastąpionych” – co za bzdura … Żegnaj, Krzysiu …
Źródło: www.facebook.com/grzegorz.spiewak.1
Foto:Shutterstock[www.opole.wyborcza.pl]
W czwartek 3 grudnia portal „Juniorowo” zamieścił artykuł Elżbiety Manthey o „inspirującym” tytule: „Uczniowie ściągają podczas zdalnych lekcji? I bardzo dobrze!”. Polecając jego lekturę „u źródła”, czyli w oryginalnej postaci – zamieszczamy jedynie kilka jego fragmentów – dla zachęty:
66% uczniów jednego z łódzkich liceów przyznaje, że ściąga podczas zdalnych lekcji. Okazuje się to tak ważnym faktem, że mówi na ten temat ogólnopolska telewizja. I to jest bardzo dobra wiadomość. Dobra, że ściągają i dobra, że media o tym mówią.
Ściąganie przyzwyczailiśmy się kojarzyć z czymś złym – z nieuczciwością, cwaniactwem, brakiem wiedzy. Myślę, że czas zrewidować te przekonania. Bo czym jest ściąganie, jeśli spojrzymy na nie bez świętego oburzenia? To sięganie do różnych dostępnych, czasami wcześniej przygotowanych, źródeł wiedzy i wykorzystywanie zawartych tam informacji w określonym celu. Czyż nie tego powinniśmy uczyć dzieci w dzisiejszych czasach? Sięgania do źródeł, weryfikacji i przetwarzania informacji, zamiast ich zapamiętywania i odtwarzania? […]
Ściąganie jest przykładem takich umiejętności, które w dzisiejszym świecie są potrzebne dużo bardziej niż zakuwanie i odtwarzanie wiedzy na klasówkach. Poza tym ściąganie to wcale nie jest taka łatwizna. Żeby z sensem ściągać, uczeń musi najpierw zrozumieć, jakiej wiedzy, jakich danych potrzebuje, potem przygotować sobie ściągę – zrobić notatkę w sposób dla siebie zrozumiały i przejrzysty, albo znaleźć gotowe źródła, do których będzie mógł sięgnąć, zweryfikować ich wiarygodność i wybrać te, które są dla niego zrozumiałe. To jest poszukiwanie, ocena i przetwarzanie informacji.[…]
Czyż nie tego powinniśmy uczyć dzieci w dzisiejszych czasach? [,…]
Że ściąganie jest nieuczciwe? Tylko jeśli budujemy taki kontekst, który nadaje ściąganiu takie znaczenie. Moim zdaniem to raczej absurdalne, że w edukacji umiejętność zdobywania, weryfikowania, przetwarzania i wykorzystywania informacji jest uznawana za godną nagany
Czy edukacja ma służyć zdaniu egzaminów, czy jak najlepszemu rozwojowi młodych ludzi i przygotowaniu ich do wyzwań dorosłego życia we współczesnym świecie? Jaki jest cel edukacji? Jaka byłaby edukacja, gdyby nie było egzaminów, albo gdyby wyglądały inaczej? Bo dlaczego by nie zmienić formy egzaminów? Dlaczego do sal egzaminacyjnych nie wstawić komputerów i półek z książkami, żeby uczniowie mogli z nich korzystać? […]
Oczywiście dopuszczenie ściągania nie jest sposobem na zreformowanie edukacji. Żeby edukacja dorosła do XXI wieku nie wystarczy powiedzieć uczniom „ok, od teraz możecie legalnie ściągać”. Tę falę ściągania w czasie zdalnej edukacji powinniśmy potraktować jak cenną wskazówkę i prowokację do przemyślenia sensu i metod nauczania. Młodzi ludzie często bardzo wyraźnie pokazują nam i podpowiadają, jak zmienić szkołę, co nie działa i w jakim kierunku powinny iść zmiany. Powinniśmy wreszcie przestać ich lekceważyć i zamiast się oburzać, zacząć z uwagą słuchać.
Cały artykuł „Uczniowie ściągają podczas zdalnych lekcji? I bardzo dobrze!” – TUTAJ
Źródło: www.juniorowo.pl
Dziś (4 grudnia) na oficjalnej stronie „Serwisu Rzeczypospolitej Polskiej”, pod zakładką „Ministerstwo Edukacji Narodowej” zamieszczono taki komunikat:
Bezpieczne półkolonie dla najmłodszych uczniów w czasie ferii zimowych
W czasie tegorocznych ferii zimowych, które dla wszystkich w tym roku wyjątkowo odbędą się w jednym terminie 4 – 17 stycznia 2021 r., w szkołach i placówkach oświatowych będzie można organizować wypoczynek w formie półkolonii dla uczniów klas I-IV szkoły podstawowej*. To odpowiedź na prośby rodziców i organizatorów półkolonii, którym dajemy możliwość, aby w ścisłym reżimie sanitarnym zorganizować opiekę dla najmłodszych dzieci.
Zajęcia w trakcie zimowego wypoczynku będą mogły być prowadzone w świetlicach szkolnych oraz innych przystosowanych do tego celu pomieszczeniach*, w grupach maksymalnie do 12 uczniów.
Zajęcia będą mogły zorganizować zarówno szkoły i placówki oświatowe, organy prowadzące, jak i organizacje, które na co dzień współpracowały z placówkami w tym zakresie i mają odpowiednie doświadczenie, np. organizacje pozarządowe. Należy pamiętać o tym, że taki wypoczynek musi być zgłoszony do bazy prowadzonej przez MEN wypoczynek.men.gov.pl
W czasie ferii rekomendujemy, aby uczniowie pozostali blisko swoich rodzinnych miejscowości. Chodzi o to, aby nie powodować zwiększonej mobilności i tym samym zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa. Zdrowie i bezpieczeństwo uczniów oraz ich rodzin jest obecnie najważniejsze.
Już wkrótce przedstawimy dyrektorom szkół i organizatorom szczegółowe wytyczne sanitarne i rekomendacje dotyczące bezpieczeństwa, przygotowane przy współpracy z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym.
Departament Informacji i Promocji
Ministerstwo Edukacji Narodowej
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
*Podkreślenia i pogrubienia fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE.
Foto: www.wszczecinie.pl
Na portalu „Łódź Nasze Miasto” zamieszczono dziś artykuł Moniki Chruścińskiej-Dragan, zatytułowany „Zdalne nauczanie i kamerki. Uczniowie nie chcą pokazywać swoich twarzy w obawie przed żartami kolegów”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Młodzież nie chce włączać kamerek podczas e-lekcji. Jak mówią eksperci, powodów jest wiele. Bo ktoś źle wygląda, dzieli pokój z rodzeństwem, w tle widać rodziców, nie chce pokazać, jak mieszka, wreszcie obawia się głupich żartów kolegów, którzy robią sobie nawzajem zrzuty z ekranów i śmieją się, gdy ktoś wyjdzie na nich niekorzystnie. – Zdalne nauczanie to sprawdzian dla nauczycieli z tego, jak dobrze znają swoich uczniów – przyznaje Małgorzata Glenc, psycholog szkolny III LO w Katowicach.[…
Uczniowie nie chcą kamerek. „Koledzy robią screeny, a potem się śmieją”
Nastolatek zwrócił uwagę na jednej z grup na Facebooku, że po drugiej stronie kamery zasiadać może młody człowiek, borykający się z własnymi kompleksami. I niekoniecznie chce wpuszczać całą klasę do swojego pokoju. Zwłaszcza jeśli wie, że koledzy lubią sobie z niego stroić żarty. Tymczasem w szkole, do której uczęszcza, nauczyciele oczekują, aby każdy uczeń pokazał swoją twarz na kamerce w trakcie sprawdzania listy obecności. Zwłaszcza jeden z pedagogów nie dopuszcza do siebie myśli, że ktoś może mieć skrajnie niską samoocenę i obawia się, iż stanie się ofiarą żartów kolegów. [,…]
Foto: ww.facebook.com/pawel.lecki79
Paweł Łęcki – nauczyciel języka polskiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Sopocie. Od paru miesięcy najpoczytniejszy komentator od tematów edukacyjnych. Jego profil jest obserwowany przez 45 285 użytkowników.
Oto fragmenty posta, jaki Paweł Łęcki zamieścił wczoraj (3 grudnia 2020 r.) na swoim fejsbukowym profilu:
Pewien 19-latek zarabia na pisaniu klasówek w ramach edukacji zdalnej. Pisze je dla tych rodziców, którzy potrzebują bardzo dobrych ocen swoich dzieci. Gdy proponuje korepetycje, że może po prostu nauczy, to raczej ich nie chcą.
W wielu przypadkach polska szkoła służy do tego, żeby dorośli ludzie mogli pochwalić się ocenami swoich podopiecznych*. Pewnie dlatego tak dużo uczniów ściąga na sprawdzianach online, gdyż zarówno rodzice, jak i nauczyciele nie przerobili podstawy programowej życia, a za to mają w głowie realizację podstaw programowych osiągnięć. […]
W czasie pandemii w zasadzie nic się nie zmieniło. Edukacja zdalna sprowadza się do debaty nad tym, jakie będą egzaminy. Egzaminy też nie są złe same w sobie. Tylko w Polsce nie jesteśmy w stanie ustalić, czemu tak naprawdę mają służyć i co tak naprawdę sprawdzać.
Edukacja zdalna może mieć sens, ale tylko wtedy, gdy uczniowie nie będą z niej znikać. Gdy uczeń jest w klasie stacjonarnie, to choćby rzeczywiście nic nie robił, to jednak siłą rzeczy trochę posłucha. Gdy jest na zdalnym, to czasem nie posłucha nic, gdyż przesunie się o milimetr w łóżku i zacznie grać w Fortnita. […]









