W nadesłanym dzisiaj (25 stycznia 2021r.) na adres redakcji OE newsletterze „Gazety Wyborczej” – STREFA NAUCZYCIELA – zamieszczono poniższy tekst Olgi Woźniak z działu „Nauka” i „Strefa Nauczyciela”:

 

 

No to pokłóciłam się o tekst z „Wyborczej”. No, trzeba przyznać, że jednak nie byle z kim, bo z samym prof. Lechem Mankiewiczem, znanym popularyzatorem nauki, piewcą reform w polskiej edukacji. 

 

Wysłałam mu .wywiad mojej koleżanki Karoliny Słowik z dr. hab. Maciej Jakubowskim- [Pruska szkoła” nie brzmi jak dobra zabawa, ale daje porządek. Jak uczyć z sensem po feriach]

 

Proszę spojrzeć – zakrzyknęłam – Co za ciekawe spojrzenie na edukację!

 

E – bąknął profesor w odpowiedzi, zupełnie nie podzielając mojej ekscytacji. – Moim zdaniem, być może nie uczymy tak, jak trzeba, ale przede wszystkim nie uczymy tego, co trzeba.

 

 

-No ale jednak, ja się zgadzam – nie ustępowałam, cytując: „jeżeli mówimy uczniom: wyszukajcie sami w Google’u jakiś termin albo zróbcie mydło, i zakładamy, że po takim eksperymencie sami odkryją wiedzę o kwasach tłuszczowych, to jest to błędne oczekiwanie. Zakładamy, że uczeń poprzez doświadczenie czegoś się nauczy. W ten sposób nauczyć może się ktoś, kto ma już jakąś wiedzę. Uczniowie nie są ekspertami. Są nowicjuszami. Jeśli wyszukają coś w internecie, nie są w stanie ocenić rzetelności swojego znaleziska”. Pan tak nie uważa?

 

Lech Mankiewicz: Co do tego zgoda, ale on idzie znacznie dalej. Prof. Jakubowski chce, żeby trzymać uczniów za pysk, tak to rozumiem. Na krótką metę to może i przyniesie rezultaty, ale problem jest w tym, że trzeba ich przygotować do tego, żeby wzięli się sami za pysk.i tutaj następuje trudne pytanie, jak to zrobić?

 

 

-Nie, on raczej chce, żeby uczyć w pewnym porządku – tak ja to zrozumiałam – zaoponowałam. – i że zachłystujemy się nowinkami edukacyjnymi, na które nie ma badań, ale dobrze brzmią: „Sprawczość można oddać uczniom w różny sposób. Rzadko kiedy zadziała tu metoda „zrób to sam”. Szkoła to nie firmy Elona Muska czy Google, w których pracują eksperci, którzy po latach nauki są zdolni do samodzielnej, kreatywnej pracy.


Ale rozważmy, na czym polega kreatywność w Google? Ta firma nie chce tracić kasy na nierobów. Inżynierowie w Google są wzięci za pysk i na dodatekco kwartał jest ewaluacja i jakiś procent  z dołu drabinki wylatuje, a na ich miejsce przyjmowani są nowi – komentuje prof. Mankiewicz.

 

Czytaj dalej »



W piątek 22 stycznia, na portalu mama:Du zamieszczono artykuł Sandry Skorupa, zatytułowany „Mamy pełną listę ekspertów Czarnka – to oni zdecydowali o powrocie do szkół. Sprawdziliśmy, kim są. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Foto:Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta [www. mamadu.pl]

 

 

[…] Jak zaznaczał 11 stycznia 2021 roku w TVP Info Przemysław Czarnek: „Decyzja o powrocie uczniów klas 1-3 do szkół była gruntownie przemyślana i skonsultowana z ekspertami„.* Skierowaliśmy do resortu prośbę, o ujawnienie nazwisk konsultantów ministra.

 

W odpowiedzi rzeczniczki Ministerstwa Edukacji i Nauki Anny Ostrowskiej czytamy, że: „W skład Rady Konsultacyjnej ds. Bezpieczeństwa w Edukacji wchodzą przedstawiciele MEN, kuratorzy oświaty, dyrektorzy szkół, reprezentanci Głównego Inspektoratu Sanitarnego, specjaliści chorób zakaźnych i przedstawiciele rodziców„. […]

 

Na liście ekspertów Czarnka znajdują się kuratorzy oświaty m.in. lubelska kuratorka Teresa Misiuk. Poza zaproszeniem do doradztwa, otrzymała także funkcję Zastępczyni Przewodniczącej Rady Konsultacyjnej. […]

 

Kolejną kuratorką oświaty, która doradzała Czarnkowi, jest Aurelia Michałowska. Mazowiecka Kurator Oświaty znana jest z tego, że domagała się wycofania w szkołach warsztatów z edukacji seksualnej. Z kolei w okresie strajków kobiet zasłynęła z apelu do szkół o „wyciągnięcie stosownych działań wychowawczych”[…]

 

Jednym z medycznych doradców Czarnka jest też prof.Magdalena Marczyńska, która nie raz w mediach zaznaczała, że wszyscy mają świadomość, iż dzieci muszą, jak najszybciej wrócić do szkół. Wówczas zwracała uwagę na zagrożenie problemami natury psychicznej. Co więcej, w momencie, gdy rząd zakazał dzieciom wychodzić z domu w godzinach 8:00-16:00 prof. Marczyńska podważała to obostrzenie.[…]

 

Z kolei prof. Jacek Wysocki od początku epidemii udziela w mediach eksperckich komentarzy dotyczących przebiegu COVID-19 oraz szczepionki. Sam wspiera akcję „Szczepimy się”, a we współpracy z MZ prowadził otwarte lekcje na temat szczepień przeciwko koronawirusowi.[…]

 

Ministerstwo zaznaczyło, że w składzie rady znajduje się również głos rodziców. Reprezentowany jest on przez Wojciecha Starzyńskiego Prezesa Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”. Jednak nie jest on rodzicem uczniów.

 

Czytaj dalej »



Chyba powinienem zacząć ten felieton od choćby kilku zdań na temat pierwszego tygodnia „naocznej” nauki najmłodszych klas szkół podstawowych. Wszak tyle było komentarzy, najczęściej przestrzegających przed taką decyzją rządu i wieszczących jej złe skutki. I co teraz można przeczytać, wysłuchać, obejrzeć na ten temat w polskich mediach, po pierwszych pięciu dniach szkolnych doświadczeń?

 

Niewiele, to za dużo powiedziane. Po długich poszukiwaniach „w sieci” znalazłem informacje, ze środy 20 stycznia, podane przez dwa portale: FORSAL – „MEiN: w 99,4 proc. szkół podstawowych uczniowie klas I-III uczą się stacjonarnie”  i  „Portal Samorządowy” „W 99,4 proc. szkół podstawowych uczniowie klas I-III uczą się stacjonarnie”:

 

W obu przypadkach autorzy tych informacji, powołując się na MEiN, podali ten sam komunikat;

 

W 14 360 szkołach podstawowych w klasach I-III nauka w środę była prowadzona w trybie stacjonarnym – poinformowało MEiN, podając, że chodzi o 99,4 proc. szkół podstawowych. W 15 podstawówkach w klasach I-III nauka odbywała się w trybie zdalnym, a w 68 w trybie mieszanym. […] Dane te pokazują stan ze środy z godz. 13.00 i pochodzą od kuratorów oświaty.

 

Zastanawia mnie, dlaczego jest to wiadomość z second hand, bo na oficjalnej stronie MEiN nic o tym nie znalazłem. I w ogóle nigdzie nic nie znalazłem o tym jak przebiegało nauczanie po powrocie uczniów edukacji zintegrowanej do szkół. Nawet Urząd Miasta Łodzi nie poinformował o tym, choćby w krótkiej informacji. Zero informacji także na stronach lokalnych mediów…

 

Ale szybko sam znalazłem wytłumaczenie. Zadziałało stare prawo mass-mediów:Jeśli pies pogryzł pana – to żadna informacja. Ale gdy pan pogryzie psa – to będzie news na pierwsze strony gazet i paski telewizyjnych wiadomości.” Skoro w zasadzie we wszystkich szkołach praca idzie normalnie, to o czym tu pisać…

 

Tym bardziej, że pojawił się inny temat – Tomasz Rzymkowski nowym sekretarzem stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki. Wczoraj zamieściłem o tym wydarzeniu bogaty materiał 34-latek z Lublina, urodzony w Kutnie, wiceministrem od kształcenia i nadzoru”.

 

Pierwsze co mi przyszło do głowy, gdy poczytałem informacje biograficzne o tym „wychowanku” pana Czarnka, mając w pamięci wszystkie znane fakty, ujawniające światopogląd także tego ostatniego, to wizja zmiany nazwy tego ministerstwa, na najbardziej oddającą istotę zainteresowań i przekonań obu panów, czyli na taką, jaka funkcjonowała w II Rzeczypospolitej:

Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego

 

Jednak wracając do tego konkretnego przypadku – nie mogę się pohamować przed próbą odpowiedzi na podstawowe pytanie, jakie zwykle pojawia się, gdy jakiś nowy polityk obejmuje ważne, rządowe stanowisko: „Jakie są jego kompetencje, które uzasadniają powierzenie mu takich właśnie obowiązków?”

 

Czytaj dalej »



Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

Minister Przemysław Czarnek wręcza posłowi PiS Tomaszowi Rzymkowskiemu akt powołania na stanowisko Sekretarza Stanu w MEiN oraz Pełnomocnika Rządu do spraw kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego.

 

 

22.01.2021 na oficjalnej stronie MEiN zamieszczono informację, zatytułowaną „Powołanie Pełnomocnika Rządu do spraw kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego”. Oto jej najważniejszy fragment:

 

Dziś, 22 stycznia Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek wręczył Tomaszowi Rzymkowskiemu powołanie na Sekretarza Stanu w MEiN oraz Pełnomocnika Rządu do spraw kształcenia ogólnego i nadzoru pedagogicznego.

 

Tomasz Rzymkowski będzie odpowiadał w ministerstwie m.in za kwestie dotyczące nadzoru pedagogicznego, kształcenia ogólnego oraz współpracy z kuratorami oświaty.

 

Tomasz Rzymkowski urodził się 1986 roku w Kutnie. W 2010 roku ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. W 2018 roku uzyskał stopień doktora nauk prawnych na podstawie rozprawy „Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej w świetle przepisów ustawy konstytucyjnej z dnia 23 kwietnia 1935 roku na tle modeli ustrojowych innych państw”. […]

 

Pracował jako urzędnik samorządowy w Lublinie. Kierował Akademickim Klubem Myśli Społeczno-Politycznej „Vade Mecum” i współpracował ze stowarzyszeniem KoLiber. Jest autorem artykułów o tematyce prawnej i historycznej.

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

 

Zobacz także:

 

Czytaj dalej »



Zgodnie z obietnicą – dziś druga część moich wspomnień „od kandydata na murarza do marynarza”, zatytułowana Od studenta polonistyki do rezerwisty po Mar-Wojce”. Po doświadczeniu redagowania poprzedniego odcinka postanowiłem, że nie będę się trzymał, jako głównego wyznacznika, chronologii faktów, czyli opisywania rok po roku wydarzeń, ale cały ten wspominany tym razem okres przedstawię w wyodrębnionych „wątkach merytorycznych”. I tak, po syntetycznym wspomnieniu roli jaką odegrała moja praca wychowawcy na kolonii letniej w Grabownie Wielkim, będą to: wątek studencki (cz.IIa),  wątek harcerski (cz. II b)  i wątek służby w mar-wojce (cz. II c).

 

A więc – zaczynamy – teraz o „Palcu Bożym” i wątek studencki:

 

Jak już wspomniałem – zacznę od historii opisanej szczegółowo już przed trzem laty i opublikowanej w e-wersji w Magazynie Sieci Rozwoju Nr. 3.[Fragment – plik pdf TUTAJ] Nie będę krył, że ilekroć powracam pamięcią do tamtych chwil, nie mogę powstrzymać się od „filozoficznych” refleksji nad rolą przypadku w ludzkich biografiach, a zapewne także w historii ludzkości, a może i wszechświata…

 

Bo cały czas powraca pytanie: „Czy gdybym pewnego lipcowego dnia 1963 roku nie spotkał mojego kolegi z Budowlanki, przyjaciela z Klubu Kula – Jurka Trojanowskiego, gdybym nie dowiedział się od niego o możliwości pracy w roli wychowawcy na kolonii letniej, gdyby nie przeżyte tam doświadczenia – czy straciłbym zaintereso- wanie studiowaniem mojej wymarzonej polonistyki?” Czy kiedykolwiek zostałbym pedagogiem? A może w 1968 roku obroniłbym pracę magisterską i uczył gdzieś na wsi – znakazu pracy – „polaka”? A może uczestniczyłbym w marcowych protestach 1968 roku i został relegowany z uczelni? Może…

 

Jak widzicie – nie dopuszczam w tych rozważaniach tej drugiej możliwości, uwzględnionej w tytule owego wspomnienia – ewentualności, że „tak miało być”, że wszystko „było TAM zapisane”, że to był Palec Boży”...

 

Ale, skoro stało się tak, jak się stało – widać jestem „dzieckiem szczęścia” – już od chwili narodzin.

 

x           x           x

 

Foto: fotopolska.eu[www.fotopolska.eu/Lodz]

 

Gmach Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie w latach sześćdziesiątych XX wieku prowadzona była większość zajęć dla studentów filologii polskiej.

 

 

Od pierwszych dni października 1963 roku wszedłem w zupełnie dla mnie nowe środowisko, nikogo nie znając z grona moich nowych koleżanek i nielicznych kolegów I roku studiów filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. A był to „rok” liczny, dokładnie nie pamiętam, ale było nas prawie setka osób.

 

Znakomitą większość zajęć, w tym wykładów, mieliśmy w gmachu Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego przy ul. Matejki, oczywiście w jego stanie sprzed rozbudowy. Po latach pamiętam jedynie profesorów i jakie mieli wykłady:

 

Profesorowie: Jan Dürr-Durski – wykłady z historii literatury staropolskiej, Witold Śmiech – z gramatyki opisowej, a także ówczesny doktor – Władysław Ceran – wykłady z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego (potocznie używaliśmy skrótu: „scs”). Pamiętam tych trzech panów, bo to z ich wykładów musiałem w sesji letniej 1964 roku zdawać egzaminy.

 

Ale nim nastał czerwiec 1964 roku musiało minąć jeszcze kilka miesięcy, z których zapamiętałem przede wszystkim… życie studenckie. I nie mam tu na myśli „imprezowania”, a działalność – jak przyjęło się ją określać – społeczną. Tak, tak – student I roku bardzo szybko wszedł do „elity” studenckich aktywistów Zrzeszenia Studentów Polskich (ZSP). A stało się tak dzięki mojej wcześniejszej działalności w ZHP, bowiem bywając dość często w Komendzie Chorągwi Łódzkiej na spotkaniach organizowanych przez ówczesnego kierownika Wydziału Drużyn Zuchowych – druha Tadeusza Poklewskiego (w „cywilu” czynnego archeologa), którego poznałem, kiedy był szefem naszej łódzkiej grupy na kursie drużynowych w CSIZ w Cieplicach. W Komendzie Chorągwi  poznałem starszą o trzy lata druhnę Annę Kuligowską, która jesienią 1963 roku była studentką V roku polonistyki i działała w ZSP. Jeszcze w październiku zostałem zaagitowany, aby zapisać się do tej studenckiej organizacji i mogłem, już po paru tygodniach, uczestniczyć w ogólnowy- działowym zebraniu wyborczym. I – ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu – Anka Kuligowska zgłosiła mnie – „doświadczo- nego i odpowiedzialnego działacza harcerskiego” – jako jej kandydata do nowej Rady Wydziału. W wyborach otrzymałem wymaganą liczbę głosów, a przy podziale funkcji zostałem… sekretarzem Rady Wydziałowej ZSP!

 

No i się zaczęło…

 

Na wykłady i ćwiczenia chodziłem z poczucia przyzwoitości, acz z coraz bardziej słabnącą motywacją. Za to całą energię poświęcałem w tym czasie mojej nowej działalności społecznej. Także moje życie towarzyskie było bardziej skoncentro- wane na towarzystwie „z rady” niż na koleżeństwie „z roku”. Do koleżanek z tego drugiego kręgu wrócę za chwile, ale teraz muszę się „wyspowiadać” z kilkumiesięcznej znajomości z pewną aktywistka ZSP z III roku polonistyki o imieniu Urszula. Nazwisko też pamiętam, bo zawsze kojarzyło mi się z nazwiskiem jednego z kanclerzy RFN, ale uważam, że taktowniej będzie, jeśli go tu nie przywołam. Mieszkała ona w akademiku (DS II), w którym był Studencki Klub „Balbina” – trochę wieczorów tam spędziłem… Wtedy nie wiedziałem, że mieszka tam także jedna z moich koleżanek z roku, z którą nasze drogi przecięły się po piętnastu latach…Ale o tym opowiem w odpowiednim odcinku moich wspomnień.

 

Głównym „osiągnięciem” pierwszych tygodni działalności nowej Rady Wydziału było przygotowanie dorocznego „Balu Filologa” – w nadchodzącym karnawale. Bal odbył się w styczniu, w budynku Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego przy ul. Armii Ludowej (dziś Polskiej Organizacji Wojskowej). Zaszczycił go swoją obecnością ówczesny Rektor UŁ, prof. Stefan Hrabec – były dziekan (1954–1959) Wydziału Filologicznego. Organizatorzy balu, w tym oczywiście i ja, mieli możliwość wypicia z Panem Rektorem wzniesionego przez niego, toastu (nie, nie szampanem, „polską czystą”) „za pomyślność łódzkiej filologii”.

 

Czytaj dalej »



 

20 stycznia 2021 r. na oficjalnej stronie Przewodniczącego Rady Miejskiej w Łodzi – dr. hab. Marcina Gołaszewskiego, zamieszczono informację o tym, że Urząd Marszałka Województwa Łódzkiego zapowiedział likwidację wszystkich filii Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. prof. T. Kotarbińskiego, działających do tej pory na terenie województwa łódzkiego.

Poniżej zamieszczamy ten tekst bez skrótów:

 

Protestujemy przeciwko niszczeniu bibliotek przez PiS ! Nie pozwolimy pozbawić Mieszkańców dostępu do literatury i kultury. Tylko okupanci niszczyli miejsca kulturotwórcze.

 

Mówimy NIE! likwidacji 18 bibliotek w całym województwie!

 

Rada Miejska w Łodzi wyraża swoje głębokie zaniepokojenie zapowiedzią Marszałka Województwa Łódzkiego dotyczącą likwidacji wszystkich filii bibliotek pedagogicznych na terenie całego województwa.

 

Zgodnie z przekazaną informacją likwidacji mają ulec wszystkie filie Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego w Łodzi znajdujące się w: Kutnie, Łęczycy, Pabianicach i Zgierzu.

 

Ponadto zlikwidowane mają zostać filie w: Łowiczu, Rawie Mazowieckiej, Brzezinach, Bełchatowie, Opocznie, Radomsku, Tomaszowie Mazowieckim, Zduńskiej Woli, Łasku, Poddębicach, Wieluniu, Pajęcznie, Wieruszowie i Bronowie.

 

Rada Miejska w Łodzi potępia próbę likwidacji wszystkich filii Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Łodzi uznając, iż biblioteki nie są tylko miejscami, gdzie wypożycza się książki, ale miejscami, gdzie odbywają się warsztaty dla nauczycieli, konferencje oraz różne wydarzenia dla dzieci.

 

Czytaj dalej »



Dawno nie zamieszczaliśmy żadnego tekstu z bloga Jarosława Blocha „Co z tą edukacją”. Bo też i ów bloger niezbyt często raczył czytelników swoimi nowymi tekstami: 25 listopada – Feryjna bomba atomowa, 8 listopada – Szkoła, covid i życie, 30 września – Rozrzedzanie gnojówki.

 

Ale dziś, po przeczytaniu jego wczorajszego posta „Zdalna ściema”, postanowiliśmy udostępnić ten tekst, najpierw w fragmentach, sugerując zapoznanie się z jego pełną wersją – po kliknięciu linka – u „źródła”:

 

 

Jeszcze niecałe dwa miesiące i będziemy obchodzić pierwszą rocznicę największej edukacyjnej ściemy w historii RP. Prawdziwe (nie cukierkowe, przedstawiane przez polityków, lub teoretyków) oblicze tej „nauki” jest koszmarne. Zapewnienia ministerstwa, że wszystko jest pod kontrolą jest malowaniem trawy na zielono. Tymczasem po cichu zachodzą negatywne procesy, które będą się za nami wlec przez lata. Tym bardziej że nic na razie nie wskazuje aby nauka zdalna miała się skończyć, bo tempo szczepień nauczycieli jest tak powolne, że prędzej należy spodziewać się kolejnego zawieszenia zajęć dla klas 1-3 niż powrotu do szkół reszty. W dodatku ten rok może przejść do historii szkolnictwa wyższego, jako ten w którym studenci przez cały rok akademicki nie zobaczą na oczy uczelni. Jaki kraj – takie nauczanie. A kraj? Wiemy, już Sienkiewicz to zdradził, a potem było tylko gorzej. […]

 

Gdy siedem lat temu pisałem Ściemę” *, w której piętnowałem bylejakość ówczesnej szkoły, obniżanie standardów, brak zainteresowania światem, rozprężenie wychowawcze i wiele innych rzeczy, uważałem, że gorzej już być nie może. Tyle że potem była reforma Zalewskiej, potem dorabiałem całe trzy lata w szkole weekendowej w której zrozumiałem, że w prowadzeniu szkoły ważne jest same jej prowadzenie, bo reszta nie ma znaczenia. Następnie zniesmaczony i zniechęcony zrezygnowałem na pewien czas z oświaty, a w pierwszej pracy, do której się załapałem, dorywcze stanowisko copywritera polegało na… pisaniu głąbom prac licencjackich lub magisterskich, lub fragmentów prac. Oczywiście nie napisałem tępakom ani słowa, więc nie zarobiłem tam ani grosza. Ale uświadomiłem sobie iluż udawanych licencjatów i magistrów chodzi po polskich ulicach… To często nasi znajomi, krewni… I kiedy myślałem, że to apogeum mojego zdziwienia – nadszedł czas zdalnej „nauki”. Materiału mam na dwie kolejne części Ściemy, ale nie wiem czy jest sens, bo zbyt wielu może dostrzec tam siebie. A przecież Polak nie lubi się z siebie śmiać… […]

Czytaj dalej »



Foto:Krzysztof Szymczak[www.dzienniklodzki.pl]

 

 

Dziś na portalu „Łódź Nasze Miasto” zamieszczono tekst redaktora Macieja KałachaSzkoły podstawowe w trzecim dniu po wznowieniu zajęć (20.01.2021). Czy w Łodzi i w województwie łódzkim SP powracają do edukacji zdalnej?. Oto jego fragmenty:

 

[…] We wtorek wieczorem Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało, iż w skali kraju 16 podstawówek wróciło do pełnej zdalności w zakresie nauczania najmłodszych klas (przypomnijmy: starsi uczniowie wciąż masowo edukują się na odległość – za wyjątkiem zajęć praktycznych w szkołach zawodowych).

 

W środę zapytaliśmy kuratorium o sytuację w województwie łódzkim. Z wyliczeń tej instytucji z 20 stycznia wynika, iż w naszym regionie nie ma przypadku przejścia podstawówki na tryb zdalny dla najmłodszych uczniów lub wprowadzenia dla nich trybu mieszanego (w nim część dzieci byłaby w domu – zaś inne w placówce). Te wyliczenia dotyczą tzw. podstawówek powszechnych, natomiast w tym tygodniu jest pięć przypadków trybu mieszanego w SP specjalnych. […]

 

Kuratorium monitoruje także sytuację w przedszkolach (które, w przeciwieństwie do szkół, jesienią nie przeszły na zdalność). Pięć przedszkoli w Łódzkiem ma obecnie całkowicie zawieszone zajęcia stacjonarne, 11 – częściowo.

 

 

Cały tekst „Szkoły podstawowe w trzecim dniu po wznowieniu zajęć (20.01.2021). Czy w Łodzi i w województwie łódzkim SP powracają do edukacji zdalnej?” TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl

 

 

x           x            x

 

 

Zobacz także ten materiał ze strony „Gazety Prawnej”:

 

Powrót ósmoklasistów i maturzystów do szkół. Czarnek podał termin podjęcia decyzji

 

Istnieje szansa na powrót uczniów kolejnych klas do szkół w lutym, a decyzje w tej sprawie mogą zapaść już w przyszłym tygodniu, poinformował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. […]

 

Rozważanych jest kilka wariantów powrotu do szkoły, ale na pewno w pierwszej kolejności wrócą uczniowie klas VIII i maturzyści, a w dalszej kolejności – pozostali uczniowie. „Może być tak, że już w przyszłym tygodniu będą pierwsze decyzje w tej sprawie – podsumował minister. […]

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 



Foto: www.efc.edu.pl

 

Agnieszka Jankowiak-Maik

 

 

W ubiegłym tygodniu (11 stycznia 2021r.) portal JUNIOROWO zamieścił zapis rozmowy z Agnieszką Jankowiak-Maik, laureatką Nagrody im. Ireny Sendlerowej 2020 “Za naprawianie Świata”, wiceprzewodniczącą Rady Fundacji „Ja Nauczyciel”, zatytułowany „Jak nauczycielka naprawia świat…”. Oto wybrane fragmenty tego wywiadu:

 

[…]

 

Marcin Korczyc: Kim jesteś? Kim czujesz się najbardziej?

 

Agnieszka Jankowiak-Maik: Jestem nauczycielką, czyli wykonuję najpiękniejszy zawód świata. Faktycznie, podejmuję się wielu zadań, jednak w pierwszej kolejności identyfikuję się jako belferka. Uwielbiam kontakt z młodzieżą, wieczny rozwój i wyzwania, jakie stawia każdy dzień. Z przyjemnością obserwuję zmiany, które zachodzą u moich podopiecznych, lubię się od nich uczyć, wspólnie działać i nakręcać do kolejnych aktywności. Młodzi mają w sobie niezwykły ogień, z którego warto czerpać.

 

 

M.K: W pracy z młodymi liczy się nie tylko przekazywanie wiedzy, ale także kształtowanie postaw otwartości, szacunku do innych, solidarności, czy angażowania na rzecz wartości. Wyróżnienie, które otrzymałaś w ostatnim czasie, w dobie nieprzychylności wobec zawodu nauczycielskiego, obojętności na sprawy edukacji, brutalnego wkraczania polityki do szkół, oporu przed edukacją antydyskryminacyjną, równościową, seksualną, to chyba dowód, że Twoja aktywność ma ponadczasowy sens?

 

A.J.M.: Wierzę, że tak. Nie podoba mi się upolitycznienie dyskusji o edukacji obywatelskiej czy antydyskryminacyjnej. To są zagadnienia elementarne, prawa człowieka nie są polityką, tylko fundamentem. Niestety żyjemy w czasach, w których nauczycielki i nauczyciele prowadzący tego typu zajęcia są oskarżani o szerzenie bliżej nieokreślonej ideologii. Nie potrafię się z tym pogodzić. Apeluję do edukatorek i edukatorów, żeby nie bali się prowadzić tego typu zajęć, one są niezbędne w polskiej szkole. Nie ma chyba nic ważniejszego, niż uczenie, że każdy człowiek jest równy, uczenie otwartości i empatii, kształtowanie dobrych ludzi, którzy z sercem będą podchodzić do innych. Zawsze stawiam człowieka na pierwszym miejscu.[…]

 

 

Inka Ilasz: Jaka jest Twoja pierwsza myśl – gdyby doszło do zmian zapowiadanych przez obecnego ministra, stajesz się wojowniczką, otwarcie stajesz do walki, czy schodzisz do edukacyjnego podziemia, uciekasz z publicznego systemu edukacji?

 

Czytaj dalej »



 

W minioną sobotę (17 stycznia 2021 r.) portal Prawo.PL zamieścił ciekawy artykuł Baty Igielskiej pt. „Polska szkoła to skansen, o zawodach przyszłości uczeń może pomarzyć”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Polska szkoła nie daje wiedzy i kompetencji niezbędnych na rynku pracy w przyszłości. Tymczasem wiele miejsc pracy zagrożonych jest automatyzacją – wynika z raportu Global Competitiveness Report”. Jak jednak podkreślają nauczyciele – świetnie wykształcony nauczyciel przedmiotów zawodowych zarabia mniej niż katecheta.

 

Światowe Forum Ekonomiczne od lat przygląda się gotowośz badania ci krajów na adaptację do rynku pracy jutra. Sprawdza również jakość edukacji, w 2020 badano: aktualność programów nauczania, inwestycji w umiejętności potrzebne na rynku pracy w przyszłości w Polsce wypada tragicznie: 41,9; najsłabsza jest Grecja 38,75; najlepsza Finlandia – 75,26. Jesteśmy nawet daleko od przeciętniaków – 55,3 – wynika z raportu. Bez zmian systemowych nie pomoże aktywność polskich nauczycieli przedmiotów zawodowych i uczniów szkół branżowych.

 

 

Raport na podstawie ankiet

 

Global Competitiveness Report” powstaje na podstawie badań ankietowych przeprowadzonych wśród przedstawicieli biznesu i administracji. Ten najnowszy szuka odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób sytuacja w poszczególnych krajach sprzyja transformacji w kierunku gospodarki przyszłości i jak świat otrząśnie się po Covid-19. Raport odnosi się do sytuacji legislacji, edukacji, technologii czy kwestii związanych z osobami starszymi.

 

Zaufanie do rządzących – 45proc. (w dolnej granicy dla krajów rozwijających się); mamy bardzo wysoki poziom odczuwania zjawisk korupcyjnych – 60proc. (kraje rozwijające się mają go na poziomie 70,88). Daleko nam do krajów najbardziej skorumpowanych: Rosja, Meksyk, Brazylia, Turcja.

 

Kompetencje cyfrowe (określono ryzyko automatyzacji, tj. miejsca pracy, które mogą wkrótce zastąpione przez automatykę). Raport wskazuje, że istotne lub wysokie zagrożenie dotyczy niemal 50 000 miejsc pracy. Tymczasem poziom kompetencji cyfrowych w porównaniu do zeszłorocznego badania spadł, choć ten spadek może być efektem większej świadomości, gdyż kompetencje cyfrowe stały się w pandemii nieodzowne w pracy i łatwiej dostrzec deficyty.

 

 

Konieczne zmiany systemu i mentalności rodziców

 

Szkoła jest nie tylko źle zarządzana, ale nie umie sobie poradzić z wyzwaniami jutra. Tę sytuację można zmienić jedynie oddolnymi, spójnymi działaniami.[..]

 

Innowacyjności młodych ludzi kończących w tym roku polskie technika na pewno nie służy zamieszanie z egzaminami zawodowymi. Gdy poziom matury obniża się ze względu na edukację zdalną, im dokłada się do pieca: w ocenie chłopaków egzamin praktyczny 4. klasy w zawodzie technik elektronik był bardzo trudny. Trudniejszy niż w latach poprzednich. Podziękowania dla CKE i MEiN.

 

Polska dużo poniżej przeciętnej

 

Na podstawie „Global Competitiveness Report gotowość Polski do ekonomicznej transformacji w kierunku wyzwań przyszłości jest na poziomie 48,8, przy średnim poziomie wskaźnika 57,65; najniższym w Meksyku – 45,2; najwyższym w Finlandii – 69,9. Edukacja, czyli kluczowy czynnik, mający wpływ na naszą przyszłość, szoruje po dnie. Dane z raportu odnośnie edukacji:[…]

 

 

Cały tekst „Polska szkoła to skansen, o zawodach przyszłości uczeń może pomarzyć” TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/