
Lata 1959 – 1968 – od kandydata na murarza do marynarza. Cz. II b – wątek harcerski
(lata 1961 – 1968)
Gdy w I części wspomnień „Od kandydata na murarza do marynarza” przywoływałem fakty z mojej harcerskiej aktywności pominąłem wydarzenia, które, uszły wtedy mojej uwadze, a którymi rozpocznę tę część „nurtu harcerskiego”, choć wydarzyły się przed okresem lat 1963 – 1968.
Oznaczenia stopni instruktorskich w ZHP: stopnia „przewodnik” i „podharcmistrz”
Bo jak by to było, gdybym nie zarejestrował faktu, w tamtym czasie bardzo dla mnie ważnego, że we wrześniu 1961 roku nadano mi (wówczas) pierwszy stopień instruktorski „przewodnika”. Od tej pory mój harcerski krzyż miał granatową podkładkę. W całym złotniańskim szczepie tylko jego komendant – Bogdan Lobka – miał taki stopień. I dzięki temu na obozie w Ługach byłem zastępcą d.s programowych…
Kolejne „przeoczone” wydarzenie to zimowisko w Czerwieńsku na Ziemi Lubuskiej. Odbyło się ono na przełomie lat 1961/1962. Jego organizatorem była Komenda Chorągwi Łódzkiej, a uczestnikami były instruktorki i instruktorzy z wszystkich łódzkich hufców. Wiodącym celem tego skoszarowania tak licznej grupy łódzkiej kadry instruktorskiej było zapoznanie ich z nową metodyką harcerską, jaka miała wkrótce zastąpić tą przejętą po przedwojennym harcerstwie – w znacznym stopniu wzorowaną na skautingu.
Może przy innej okazji więcej o tym napiszę – teraz wspomnę jedynie, że był to czas, kiedy w Głównej Kwaterze ZHP swoje poglądy forsował Jacek Kuroń – twórca, najpierw drużyny, a od 1958 roku – hufca „Walterowców”. To tam zaczął eksperymentować z metodyką pracy, wzorowaną na poglądach Antoniego Makarenki, czyli wychowania w zespole (kolektywie). I właśnie na tym zimowisku mieliśmy zostać przekonani do reformy, polegającej na odejściu od systemu indywidualnego zdobywania stopni i zastąpieniu go „kolektywnie” zdobywanymi przez cały zastęp mianami: ochotników, tropicieli wędrowników itd. Dopiero członek zastępu, który jako zespół uzyskał określone miano, mógł ubiegać się przyznanie mu stopnia o tej nazwie.
Do dziś pamiętam jedynie, że w celu wysłuchania przedstawiciela Głównej Kwatery (jego nazwisku ulecialo z mej pamięci) zasiedliśmy w ogromnej hali (pierwotnie była to ujeżdżalnia koni), a na scenę, gdzie stał stolik z jednym krzesłem i mikrofonem na statywie, wszedł ów „misjonarz” nowej „wiary” i pierwsze co zrobił, to… to wziął to krzesło, przeniósł je na skraj sceny, obrócił oparciem w stronę „widowni”, usiadł na nim okrakiem, wspierając się rękoma o jego oparcie, i z mikrofonem w dłoniach zaczął swoją – nie wiem jak to określić, bo to nie był wykład, ale też i nie gawęda. Dziś nazwałbym to agitacyjną, ponad dwugodzinną prelekcją, której celem było przekonanie nas do nowej idei harcerskich „awansów”, realizowanych w kolektywach zastępów…
Mało mnie to interesowało, wszak byłem drużynowym zuchów, a w tej gałęzi harcerstwa nic się nie zmieniało. Jedyne co wyniosłem z tej „agitki”, to ów sposób na sprawienie wrażenia, że mówca nie jest drętwym aparatczykiem wygłaszającym przemówienie, ale że to „swój chłop”, co to nie przywiązuje wagi do zwyczajów, panujących na zjazdach, plenach i innych polityczno-partyjnych zgromadzeniach.
Dlaczego o tym zimowisku, a konkretnie o tym wydarzeniu, wspominam? Bo jestem jednym z nielicznych, jeszcze żyjących, świadków próby radykalnego zamknięcia okresu pogrudniowego (to znaczy po grudniowym tzw Zjeździe Łódzkim, który zaowocował reaktywowaniem ZHP i powrotem do aktywnej działalności wielu przedwojennych harcerzy i instruktorów) i poluzowaniem ( w porównaniu do OH) partyjnych więzów. Próby, która jak się po niedługim czasie okazało, nie do końca była udana.
System się nie przyjął, w znakomitej większość drużyn był bojkotowany, a władze ZHP musiały z najważniejszej dla tej idei zmiany – idei kolektywizmu – wycofać się. Jednak stopnie: ochotnik, tropiciel, ćwik i harcerz orli już nie wróciły – nowe nawy stopni harcerskich pozostały na następne dziesięciolecia…
Dziś okres ten jest tak dalece wyparty z pamięci zbiorowej, że w żadnym, dostępnym w Internecie materiale o powojennej historii ZHP nie znajdziecie o nim nawet wzmianki.
Ale ów „chwyt” wyjścia zza przysłowiowego stołu prezydialnego i odformalizowania\e swoich relacji ze słuchaczami zapamiętałem i po latach wielokrotnie wykorzystywałem go (nie zawsze dosłownie) w różnych rolach w których przyszło mi występować publicznie: jako wykładowcy, komendanta hufca czy dyrektora szkoły…
x x x
Po nadrobieniu „niedoróbek” części I. wspomnień „Od kandydata na murarza do marynarza”, obejmującej lata 1958 – 1963, mogę już podjąć wątek harcerski, czyli opowiedzieć o mojej działalności w ZHP od września 1963 do kwietnia 1968.
Przypominam, że aktywność na tym polu zawiesiłem na czas przygotowań do matury i egzaminu wstępnego na studia. Ale gdy to już było za mną, nie potrafiłem odmówić propozycji, jaka padła ze strony władz Komendy Hufca Łódź-Polesie, abym objął funkcję Kierownika Kręgu Pracy Drużynowych Zuchowych. Było to coś na podobieństwo przewodniczącego klubu posłów w Sejmie, bo władzą dla wszystkich drużyn zuchowych był Namiestnik Zuchów, jak – wyjątkowo – nazywał się kierownik referatu drużyn tej kategorii. Bo drużynowi harcerzy ze szkół podstawowych a także drużynowi ze szkół średnich i zawodowych mieli kierowników referatów: młodszo-, albo starszoharcerskiego.
Ta oferta pod moim kierunkiem była konsekwencją innych ruchów kadrowych w pionie zuchowych instruktorów nie tylko Hufca Polesie, ale i Komendy Chorągwi. Otóż w tym czasie zrezygnował z funkcji Kierownika Wydziału Drużyn Zuchowych druh Tadeusz Poklewski (już o nim wspominałem – ten co był na kursie w CSIZ w Oleśnicy szefem naszej łódzkiej grupy), a jego miejsce zajął Kazimierz Madaliński – dotychczasowy Namiestnik Zuchów na Polesiu. Z kolei zwolnione przez niego stanowisko zajęła… Liliana Madalińska – od niedawna żona Kazimierza, znana wcześniej jako Lili Bekier – drużynowa zuchów na osiedlu M. Mireckiego, która to drużyna nazywała się dużyną Myszki Miki. Lilka była też, razem ze mną, kursantką w Oleśnickiej szkole.
Nic z tego co w tej roli robiłem nie pamiętam – była to bardziej funkcja tytularna, niż wymagająca konkretnych działań. Wspominam o tym dlatego, że od tej daty (12.09.1963) stałem się instruktorem KH Łódź-Polesie, gdyż dotąd funkcjonowałem jako instruktor szczepu przy złotniańskiej podstawówce. A to było – jak się wkrótce okazało – niezbędnym punktem wyjścia dla dalszej „kariery” w ZHP.
Lato 1964 roku w historii Hufca Łódź-Polesie przeszło do historii jako Akcja Letnia „Orawa”. W dwu turnusach – lipcowym i sierpniowym, w kilku miejscowościach tego – wtedy – mało znanego regionu polskich gór zorganizowano obozy w pobliżu wsi: Jabłonka, Podwilk, Lipnica Wielka, Winiarczykówka i… Harkabuz. To w tej ostatniej wsi, tylko w lipcu, w znajdującej się tam szkole podstawowej zorganizowano kolonię zuchową, która była „placówką ćwiczeń” dla wakacyjnego kursu drużynowych zuchowych, poprowadzonego dla kilkudziesięcioosobowej grupy uczestniczek i uczestników, „zakwaterowanych” pod namiotami, rozbitymi nieopodal na leśnej polanie. Komendantką tego szkoleniowego zgrupowania była druhna Namiestnik – Lili Madalińska, a komendantem owego kuru… no kto by inny, jak nie ja.
Foto: pl.wikipedia.org
Szkoła w Harkabuzie – zdjęcie współczesne
I to był kolejny„chrzest w boju” i poletko zdobywania doświadczeń, tym razem „dydaktycznych”, przyszłego szkoleniowca, nauczyciela – w tym nauczyciela akademickiego.
W tym miejscu muszę przypomnieć ten oto fragment ze wspomnień „nurtu studenckiego”, jaki napisałem, wspominając to właśnie lato studenta z oblanymi egzaminami z scs:
„Potem nastały wakacje, które powinienem przeznaczyć na przygotowanie się do zdania egzaminu „komisyjnego”. Jednak, jak dowiecie się z kolejnego odcinka tych wspomnień, poświęconego wątkowi „harcerskiemu” z lat 1962 – 1968, wolałem oddać się innych zadaniom.”
I właśnie kurs w Harkabuzie był tym innym niż nauka staro-cerkiewno-słowańskiego zadaniem. Dodam jeszcze, że już po zakończeniu tego obozu i powrocie do Łodzi nawet nie pomyślałem, aby przysiąść przy tekstach w języku sce. Wyruszyłem autostopem z powrotem na Orawę. Nie jechałem sam, ale w towarzystwie Lucka – który był w Harkabuzie instruktorem na owej kolonii zuchowej. Wzięła go tam Lilka, bo.. bo wcześniej, jako „nieletni”, wplątał się „w złe towarzystwo”, spędził parę miesięcy w schronisku młodzieżowym w Wieluniu (taki areszt dla nieletnich). I aby chłopak nie siedział całego sierpnia na Kozinach (bo tam mieszkał) i nie musiał kiedyś mówić, że „to wszystko z nudów, Wysoki Sądzie”, już po kilku dniach jechaliśmy, obaj w mundurach harcerskich – taki pomysł, aby nas kierowcy chętniej zabierali.
Pierwszym kierowcą który zabrał nas do swojego małego fiata okazał się pan, który w drodze do Piotrkowa Trybunalskiego przedstawił się, że jest dyrektorem Studium Nauczycielskiego przy ul. Wólczańskiej i nazywa się Henryk Grenda. Przyznał, że zatrzymał się tylko dlatego, iż byliśmy w harcerskich mundurach. Po niedługim czasie dowiedziałem się, że człowiek o tych personaliach został Kuratorem Okręgu Szkolnego m. Łodzi. I był nim przez wiele lat…
Dodam jeszcze, że na Orawie odwiedziliśmy niemal wszystkie łódzkie obozy, wszędzie mieliśmy darmowy nocleg i wyżywienie. W drodze powrotnej Lucek uparł się, abyśmy jechali przez Wieluń. Towarzyszyłem mu, gdy odwiedził Schronisko w którym siedział, spotkał się z wychowawcami, bo jak mi powiedział – chciał im podziękować za to, jak dobrze był tam traktowany.
Napisałem o tej wyprawie autostopowej z Luckiem, bo będzie on pojawiał się jeszcze w wielu kolejnych wspomnieniach, aż do 1978 roku, do mojej wyprawy do Szwecji…
MEiN ogłosiło terminy postępowania rekrutacyjnego i składania dokumentów do klas pierwszych szkół ponadpodstawowych i klas wstępnych szkół ponadpodstawowych.
Ustalony przez Ministra Edukacji i Nauki harmonogram postępowania rekrutacyjnego do szkół dla młodzieży dostosowany jest do zmienionego harmonogramu przeprowadzanych egzaminów ósmoklasisty, w tym terminu wydania zaświadczenia o wyniku tego egzaminu przez Okręgowe Komisje Egzaminacyjne.
Najważniejsze informacje
>Wniosek o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej wraz z dokumentami będzie można składać od 17 maja 2021 r. do 21 czerwca 2021 r., z wyjątkiem szkoły ponadpodstawowej dwujęzycznej, oddziału dwujęzycznego, oddziału międzynarodowego, oddziału przygotowania wojskowego w szkole ponadpodstawowej, oddziałów wymagających od kandydatów szczególnych indywidualnych predyspozycji oraz do szkół i oddziałów prowadzących szkolenie sportowe w szkołach ponadpodstawowych, do których wnioski składane od 17 maja 2021 r. do 31 maja 2021 r.
>Uzupełnienie wniosku o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej o zaświadczenie o wynikach egzaminu ósmoklasisty należy złożyć od 25 czerwca 2021 r. do 14 lipca 2021 r.
>Listy kandydatów zakwalifikowanych i kandydatów niezakwalifikowanych ogłoszone zostaną 22 lipca 2021 r.
[…]
Plik: Terminy rekrutacji do szkół na rok szkolny 2021/2022 – TUTAJ
Cały komunikat „Terminy postępowania rekrutacyjnego na rok szkolny 2021/2022” – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja
Screen z filmowej relacji „Forum dla Edukacji” w dniu 27.01.2021 r.
Wczoraj (28 stycznia 2021r.) prof., Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu tekst, zatytułowany „Teraźniejszość szkoły… niepublicznej z nadzieją na zmiany w przyszłości”. Punktem wyjścia dla profesorskich trefleksji było – odbyte dzień wcześniej w Senacie RP – Forum dla Edukacji „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości”. Oto fragmenty tego posta i link na stronę bloga PEDAGOG, gdzie można zapoznać się z jego pełną wersją:
[…]
Tak sformułowali założenia organizatorzy tego Forum:
Forum dla edukacji „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” to inspirowanie do powszechnej, edukacyjnej zmiany oraz odpowiedź na wyzwania przed jakimi stoi szkoła (zwłaszcza dziś w trakcie nauki zdalnej) ale również odważne podjęcie kwestii związanych z prawami dzieci i młodzieży w szkole. Niestety, temat praw ucznia wydaje się być konsekwentnie marginalizowany. Zainteresowanie jakością rozwiązań systemowych, prawnych i przede wszystkim praktyką na poziomie placówek jest fragmentaryczne – ma charakter raczej akcyjny, a z pewnością nie systemowy. Największymi ofiarami takiego stanu rzeczy są uczennice i uczniowie, którzy doświadczają braku poszanowania swoich praw i jasnych ścieżek ich egzekucji.
Forum dla Edukacji jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie zmianami zarówno w samej organizacji jak i w przebiegu procesu uczenia się w szkole. Wierzymy, że naszym wspólnym celem jest poprawa jakości kształcenia w naszych szkołach. Jesteśmy skoncentrowani na dialogu. Mamy ambicję wspierać kadrę zarządzającą, nauczycieli, rodziców i uczniów we współpracy , w zadbaniu o siebie oraz o relacje, aby szkoła stawała się lepszym miejscem, dostosowanym do potrzeb współczesnego świata. […]
Wczorajsi prelegenci reprezentowali w swej większości tzw. POTOCZNĄ PEDAGOGIKĘ, PEDAGOGIKĘ INTUICYJNĄ.* Nie oznacza to, że jest to gorsza wiedza, ale w wielu przypadkach wiedza bazująca na doświadczeniu jest wiedzą naiwną, otwierającą dawno wyważone drzwi, odkrywającą z zachwytem po części banalne rozwiązania praktyczne, które znane są od kilkudziesięciu lat w szkolnictwie reformowanym w wielu krajach na świecie,* także w Polsce. […]
Ogólna refleksja, jaka mi się nasunęła po wysłuchaniu wszystkich wystąpień, jest bardzo pozytywna, bowiem o ile na początku transformacji ustrojowej dynamicznie rozwijający się w szkolnictwie państwowym ruch szkół, klas i programów autorskich (1989-1996), w niemalże wszystkich przedszkolach i typach szkół a potem już placówek publicznych, był nośnikiem, ale i źródłem innowacji oraz inspiracji dla edukacji niepublicznej (szkół społecznych, wyznaniowych, prywatnych), o tyle jego zniszczenie w pierwszej dekadzie przemian ustrojowych musiało doprowadzić do totalnego kryzysu i upadku edukacji w szkolnictwie publicznym, by tym razem przestrzeń niepubliczna stała się oazą wolności, kreatywności i stymulacji do oddolnych reform, innowacji czy eksperymentowania. […]
Ustawiczne narzekanie na patologie szkoły systemowej, w swej istocie państwowej o zdecydowanej programowo indoktrynacji ideowej w duchu ideologii partii władzy nie może być uzasadnieniem dla proponowania w nich reform przez tych, którzy w nich nie pracują, bo je opuścili lub nigdy nie pracowali w molochach szkół zespolonych, szkół nie tylko tysiąclatek, ale i tysiąc- czy setosobowych.
Nie ma sensu budowanie własnej odrębności na wykazywaniu, że w szkołach publicznych jest fatalnie, jest dramatycznie źle z bardzo różnych przyczyn. O nich była zresztą mowa, ale głównie po to, by wykazać, jak to dobrze można pozyskać klientów dla własnego biznesu. Nie ma co się oszukiwać. Rzecz jasna, egzemplifikowany wczoraj biznes edukacyjny jest bardzo atrakcyjny i wartościowy tyle tylko, że jego twórcy, założyciele różnych modeli szkół chcieliby zmian systemowych w całym kraju, w wyniku których im samym byłoby łatwiej i lepiej. To jednk nie służy dyfuzji ich innowacji. […]
Niektórzy z wczorajszych prelegentow chcieliby wolności dla siebie (w rozumieniu – dla swoich uczniów i ich rodziców jako klientów), byle nie dla innych, bo dzięki temu są bardziej atrakcyjni rynkowo. Padło nawet metaforyczne stwierdzenie, że szkoła niepubliczna nie może oferować jak kwiaciarnia zwiędłych roślin, bo nikt ich nie kupi.
Wspólnym mianownikiem wczorajszej debaty było dostrzeżenie, że:
Już w listopadzie ub. roku portal <Prawo.pl> zwracał artykułem pt. „Szkoła zamknięta, ale rodzice wciąż mogą posyłać do niej dziecko” uwagę na nieprecyzyjne regulacje w rozporządzeniu MEiN z 5 listopada 2020 roku w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Oto fragment tego artykułu:
Szkoły z powodu zagrożenia epidemicznego pracują zdalnie, ale – jak się okazuje – nie oznacza to, że dzieci nie mogą do nich przyjść. Jeżeli nie mogą uczyć się zdalnie w domu, dyrektor musi im zapewnić możliwość zdalnej nauki w szkole lub zorganizować normalne lekcje. Przepisy nie są jednak jasne, wiec takie oczekiwania rodziców to dla dyrektorów szkół duży problem.
Z tej furtki chętnie korzysta część rodziców, którzy piszą oświadczenia o tym, że dziecko nie może uczyć się w domu. Czasem powodem jest brak komputera lub szybkiego internetu, czasem coś bardziej wymyślnego, jak – „niechęć do kontaktu z nowymi technologiami”. Przez treść przepisów obowiązujących w tym zakresie dyrektorzy znaleźli się między młotem a kowadłem. […]
Źródło: www.prawo.pl/oswiata
x x x
Temat ten podjął dziś Artur Radwan na stronie „Gazety Prawnej”, w artykule „Na oświadczenie trudniej będzie wrócić do szkoły”. Oto pierwsza część tej publikacji:
Dyrektor placówki oświatowej podczas nauki zdalnej będzie mógł nie zgodzić się na powrót uczniów do szkoły, nawet jeśli opiekunowie zadeklarują, że nie mają możliwości zapewnić podopiecznym warunków do udziału w lekcjach w domu.
Takie zmiany mają się znaleźć w projekcie nowelizacji rozporządzenia z 12 sierpnia 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1389 ze zm.).
Obecnie coraz więcej rodziców uczniów starszych klas wykorzystywało przepisy, aby umożliwić dzieciom powrót do szkoły. Jeśli bowiem opiekun dostarczy oświadczenie, że dziecko nie ma możliwości udziału w lekcjach w domu, dyrektor ma obowiązek zorganizować im zajęcia w szkole lub umożliwić ich realizację z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość na terenie szkoły. W ten sposób nawet całe szkoły (zwłaszcza te niepubliczne) na polecenie rodziców wracały do stacjonarnej nauki.
Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, przekonywał wczoraj, że z tego rozwiązania skorzystało niewiele ponad 3 proc. uczniów. Zaznaczył, że planowane zmiany w prawie dadzą dyrektorom większą swobodę w podejmowaniu w decyzji o ewentualnym powrocie uczniów do szkoły ze względu na brak warunków do nauki w domu. […]
Cały artykuł „Na oświadczenie trudniej będzie wrócić do szkoły” (po opłaceniu dostępu) – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Rysunek:Danuta Sterna [www.osswiata.ceo.org.pl]
17 stycznia Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu „Oś świata” tekst, zatytułowany „Nie jesteśmy w porządku i to jest w porządku”. Aby zrozumieć sens tego przewrotnego tytułu trzeba przeczytać ten post. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Sytuacja zdalnego nauczania stawia nauczycieli i wychowawców w sytuacji, gdy nie mogą być w porządku. Zadanie nie jest do wykonania. Ogranicza nas konieczność realizacji programowej, przepisy prawa, wytyczne władz i zapisy statutu szkolnego, które często nie wynikają z wewnętrznych przekonań nauczyciela, a czasami są z nimi niezgodne. Zdalne nauczanie obciążone jest brakiem czasu na realizację materiału, nieintersującymi dla uczniów treściami, ukrytą lub jawną nieobecnością uczniów podczas lekcji zdalnej, awariami technicznymi itd.
To czyni zadanie nauczania zdalnego często niemożliwym do wykonania.
Wielu nauczycieli stawia sobie teraz pytanie, co jest ważniejsze? Czy zdrowie fizyczne i psychiczne, czy wiedza przedmiotowa. Na pewno obie sprawy są ważne, ale one obie nie mieszczą się razem w jednej lekcji zdalnej. Każdy z nas nauczycieli musi podjąć w swoim sumieniu decyzję – czego się trzymać i każda taka decyzja zakłada, że w rezultacie, nie będziemy wNie jesteśmy w porządku i to jest w porządku porządku. Może w takim razie, to zaakceptować?
Jeśli wybierzemy przede wszystkim naukę uczniów, to zaniedbamy ich zdrowie psychiczne, jeśli zajmiemy się samopoczuciem, to nie zrealizujemy treści. Wybrać środek, ale dla każdego z nas oznacza on coś innego.
Warto o tym rozmawiać – jak to widzą inni. Nie budować balona, że wszystko da się zrobić. Pewną wskazówką może być kierowanie się empatią i prawdziwą troską o uczniów.
Jak napisali o tym Jill Harrison Berg i Henry Oppong * – Empatia „neutralizuje negatywność”, zwiększa nasze poczucie przynależności i pomaga nam zachować spokój w sytuacjach, których nie możemy kontrolować.
We wspomnianym artykule znalazłam 3 wskazówki dotyczące kultywowania empatycznej kultury szkolnej:
1.Dzielenie się z innymi tym, co odczuwamy
Dziś redakcja tygodnika „PERSPEKTYWY” ogłosiła:
Znamy najlepsze licea ogólnokształcące i technika w Polsce! Zwycięzcy Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2021 to: XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie (najlepsze liceum) oraz Technikum Mechatroniczne nr 1 w ZSLiT nr 1 w Warszawie (najlepsze technikum). Ranking Liceów i Techników Perspektywy 2021 został przygotowany przez „Perspektywy” już po raz dwudziesty trzeci.
Głównymi adresatami Rankingu są uczniowie i ich rodzice, którzy muszą podjąć bardzo ważną decyzję dotyczącą wyboru dalszej ścieżki kształcenia. Ranking „Perspektyw” stanowi pomoc dla młodych ludzi w wyborze liceum lub technikum, które doprowadzi ich do studiów i ułatwi zdobycie wymarzonego zawodu. Informacje mogą czerpać z pięciu rankingów, w tym dwóch głównych: Rankingu Liceów Ogólnokształcących 2021 i Rankingu Techników 2021 oraz trzech ogólnopolskich rankingów dodatkowych: Rankingu Maturalnego Liceów Ogólnokształcących 2021, Rankingu Maturalnego Techników 2021 oraz Rankingu Szkół Olimpijskich 2021.
W tegorocznym Rankingu wzięto pod uwagę dane 2186 liceów ogólnokształcących i 1743 techników, które spełniły tzw. kryterium wejścia: maturę w czerwcu 2020 r. zdawało w nich minimum 12 maturzystów, a wyniki średnie z języka polskiego i matematyki zdawanych obowiązkowo były nie niższe niż 0,75 średniej krajowej.
Zasady Rankingu ustaliła Kapituła złożona z przedstawicieli uczelni, komisji ds. kształcenia KRASP, dyrektorów okręgowych komisji egzaminacyjnych (OKE) i przedstawicieli komitetów głównych olimpiad. Pracom Kapituły przewodniczyła dr hab. Barbara Marcinkowska, prof. APS, rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.
Kryteria Rankingu Liceów 2021 to: wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych (30%), wyniki matury z przedmiotów dodatkowych (45%) oraz sukcesy w olimpiadach (25%). Po raz kolejny w tej kategorii uwzględnione zostały osiągnięcia w olimpiadach międzynarodowych.
Kryteria Rankingu Techników 2021 to: sukcesy szkoły w olimpiadach (20%), wyniki matury z przedmiotów obowiązkowych (20%), wyniki matury z przedmiotów dodatkowych (30%) oraz wyniki egzaminu zawodowego (30%).
Przygotowano również podrankingi wojewódzkie (oddzielne dla liceów i techników), które są wyciągami z głównych rankingów ogólnopolskich.
www.licea.perspektywy.pl, www.technika.perspektywy.pl.
Źródło: www.perspektywy.pl
Foto: www.facebook.com/rzemioslolodz
Zajęcia praktyczne uczniów klasy „technik usług fryzjerskich” w czasie pandemii
Wczoraj (26 stycznia 2021r.) Marcin Józefaciuk – dyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi – zamieścił na swoim fejsbukowym profilu tekst, który – naszym zdaniem – zasługuje na upowszechnienie poza kręgiem jego znajomych:
Jest wtorek. Zostały 3 dni szkolne do końca obowiązywania rozporządzenia przedłużającego zdalne nauczanie. I co słyszymy? Że w tym tygodniu będą decyzje. Że politechnika dostała przyłbice. Że jest konkurs dla uczniów.
Przecieki mówią, że mogą wrócić stacjonarnie maturzyści. Ale kim jest maturzysta? Ten który zadeklarował, że podchodzi do egzaminu nieobowiązkowego czy każdy uczeń i uczennica ostatniej klasy technikum i liceum?
Co z uczniami podchodzącymi do EPKZ (egzaminów potwierdzających kwalifikacje w zawodzie)? Czy też będą wracać? Bo jak tak to klasy 3 i 4 technikum i 3 branżowe. Czyli ponad 50% uczniów.
Jak ułożyć plan lekcji mając 3 lokalizacje i pracowników, którzy mają rodziny? No i jeszcze pracodawców pozamykanych? Ile wersji planu stworzyć? Dlaczego wciąż nic nie wiemy?
Ale damy radę. Kto jak nie my! Przecież jest weekend. Weekend z OKE bo ktoś, gdzieś musi sprawdzić egzaminy a to nie ich wina. Tak tak. Wciąż trwa sesja.
Co z badaniami dla nauczycieli szkół zawodowych, którzy już pracują z uczniami stacjonarnie? Co ze szczepieniami dla nich? Co z obsługą szkoły, która jest bardziej zagrożona niż nauczyciele? Co z administracją? Jak zaplanować ich pracę i zmotywować do pracy?
Jestem dumny z pracowników pedagogicznych i niepedagogicznych, że traktują swoje obowiązki bardziej poważnie niż ich najwyżsi zwierzchnicy. Że mają jeszcze siłę i chęci. Podziwiam ich wszystkich i każdego oraz każdą indywidualnie.
Do tego dochodzi brak wizji na przyszłość. Czy terminów rekrutacji nie można podać przed datą ostateczną określoną w przepisach? Tak żeby zaplanować urlop na spokojnie.
Jest mi wstyd. Po prostu wstyd.
Wstydzę się nie za to co zrobiłem a za ludzi, którzy nie szanują zarówno moich uczniów i ich rodziców, jak i pracowników i ich rodziny
Źródło: www.facebook.com/marcin.jozefaciuk
Foto:Marek Borawski/Nasz Dziennik[wp.naszdziennik.pl]
Tomasz Rzymkowski – Sekretarz Stanu W MEiN
Portal < wnp.pl > (Wirtualny Nowy Przemysł – portal gospodarczy) zamieścił w sobotę (23 stycznia 2021r.) tekst, zatytułowany „Rzymkowski w „Naszym Dzienniku”: Zadbajmy o prestiż polskiej nauki”. Jako że oryginalny tekst na stronie „Naszego Dziennika” jest płatny – poniżej zamieszczamy fragmenty owej publikacji, czerpiąc ze strony portalu wnp.pl:
[…] Wiceminister wskazał, że konieczne jest wprowadzenie takich zmian w oświacie, „żeby sprostały problemom rzeczywistości„*.
„Nie będzie dzielenia dzieci na lepsze i gorsze. Każde z nich przy ciężkiej pracy może rozwinąć swoje umiejętności. To jest dla nas bardzo ważne. Chcemy, żeby Polacy mieli w pełni uzasadnione przekonanie, że szkoła w Polsce – na każdym poziomie – w sposób profesjonalny wywiązuje się ze swoich zadań. Dla nas każde dziecko jest ważne” – powiedział.
Rzymkowski ocenił, że „polska oświata nie działa tak, jak byśmy wszyscy tego chcieli”. „Wymaga istotnych korekt. Zmiany są nieuniknione. Ale na pewno nie będzie to rewolucja. Działania rewolucyjne nie byłyby tu wskazane” – dodał. [..]
We wczorajszym „Dużym Formacie” zamieszczono zapis wywiadu, jaki red. Agnieszka Jucewicz przeprowadziła z Tomaszem Bilickim. W wersji „papierowej” ma on tytuł „Co czują kryształowe dzieci”. Wersja cyfrowa na stronie tego dodatku „Gazety Wyborczej” nie ma tytułu.
Zdecydowaliśmy się na zamieszczenie kilku fragmentów tego wywiadu, wierząc, że redaktorzy i właściciele „GW” nie pozwą do sądu redaktora prowadzącego ten informator oświatowy według zasady non profit, wyłącznie pro publico bono:
Foto:www.terapianastolatkow.pl
Tomasz Bilicki – prezes Zarządu Fundacji INNOPOLIS, koordynator Punktu Interwencji Kryzysowej dla Młodzieży RE-START, nauczyciel WOS oraz doradca zawodowy w SP nr 35 w Łodzi
[…]
Agnieszka Jucewicz: Pod koniec listopada w Rzeszowskiem 13-letnia dziewczynka popełniła samobójstwo w swoim pokoju, w trakcie lekcji zdalnych. Dobra uczennica, miła koleżanka, wydawałoby się bez większych problemów. Za ścianą byli jej rodzice. Spodziewa się pan, że takich sytuacji będzie więcej?
Tomasz Bilicki: Nie prowadzę badań w tym kierunku, więc mogę mówić wyłącznie na podstawie swoich doświadczeń, i powiem tak – nie jestem zaskoczony. Natomiast wierzę, że niektórzy mogą być, ponieważ wciąż istnieje dużo stereotypów zarówno na temat zaburzeń psychicznych, jak i samobójstw. Wielu osobom wydaje się, że nastolatek doświadczający trudności to ktoś, kto chodzi cały czas przygnębiony, unika kontaktu wzrokowego, zasłania oczy grzywką i tak dalej. Tylko że to totalna nieprawda!
Niedawno dzwoniłem do szkoły jednego z moich pacjentów, który ma w tej chwili silną eskalację objawów, żeby porozmawiać o tym z psychologiem szkolnym. Dziesięć minut musiałem go przekonywać, że na pewno chodzi o tego ucznia. Ponieważ ten ciężko chory na depresję 17-latek, po trzech zamachach samobójczych, w szkole znany jest z dowcipu, uśmiechu, aktywności. Przed innymi udaje silnego.
Wielu moich pacjentów jest teraz w znacznie gorszym stanie niż przed marcem zeszłego roku. Więcej osób się samookalecza, myśli o śmierci albo ją planuje. Ale są i tacy, którzy zgłaszają poprawę komfortu. Zwykle to nastolatkowie, którzy są silnie introwertyczni albo mają tak zwane fobie – społeczne czy szkolne. W zdalnym nauczaniu lepiej się odnajdują.
Pracuje pan nie tylko jako terapeuta, ale również jako nauczyciel WOS-u w jednej z łódzkich podstawówek. Co z tymi, którzy wcześniej nie mieli problemów natury psychicznej?
–Ostatnio spotkałem się z moimi uczniami na żywo podczas zbiórki darów bożonarodzeniowych, którą co roku organizujemy w szkole. Zauważyłem dwie rzeczy. Po pierwsze, prawie wszyscy mówili: „W życiu bym nie uwierzył/nie uwierzyła, że kiedyś to powiem, ale ja chcę do szkoły!”. Po drugie, wiele osób, które wcześniej nie doświadczały trudności, teraz je przeżywa. Mówili na przykład: „Uświadomiłem sobie niedawno, że wszyscy kiedyś umrzemy, że moi rodzice kiedyś umrą. I teraz ciągle o tym myślę, co będzie, jak ich zabraknie”.
Ile oni mają lat?
–13, 14. To są ósmoklasiści. My, dorośli, nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo mówimy teraz o śmierci, o zagrożeniu. Dzieci mają dużo czasu na myślenie o tym. Czasu, który jest przytłaczający, bo spędzany w izolacji. Jednocześnie jest to czas nasilonych konfliktów w domu. Do tej pory nie było to tak odczuwalne, bo rodzice widzieli się z dziećmi pięć godzin dziennie, z czego godzinę się kłócili. Teraz widzą się 24 godziny, z czego kłócą się przez 15. I nawet w zdrowych, dobrze funkcjonujących rodzinach pojawiają się problemy. […]
Czym tak naprawdę jest interwencja kryzysowa?
–Żeby było jasne, nie chciałbym z młodych ludzi robić niepełnoletnich psychologów czy interwentów kryzysowych. Nie chodzi o to, żeby teraz chodzili w kamizelkach z napisem „Masz problem? Przyjdź do mnie”. Bo oni nie są profesjonalistami, ale i tak już siłą rzeczy świadczą taki rodzaj wsparcia najbliższym, więc chciałbym, żeby potrafili robić to lepiej, bardziej efektywnie.
Interwencja kryzysowa to pierwsza pomoc psychologiczna w sytuacji kryzysu. Z definicji bardzo przypomina pierwszą pomoc przedmedyczną. I tak jak pierwszej pomocy przedmedycznej nie udzielają ratownicy medyczni czy lekarze, tak samo interwencji kryzysowej nie prowadzą psycholodzy czy psychoterapeuci, tylko w zasadzie my wszyscy.
Mamy wielki zaszczyt zaprosić Państwa na Forum dla Edukacji „Przyszłość szkoły. Szkoła przyszłości” organizowane z inicjatywy Senator RP Joanny Sekuły w Warszawie dnia 27 stycznia 2021r. w godz. 10:00-15:00 przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej oraz Stowarzyszenie dO!PAmina Lab w partnerstwie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Adamem Bodnarem oraz Stowarzyszeniem Umarłych Statut
Forum odbędzie się w gmachu Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.
Ze względu na obostrzenia związane z pandemią COVID-19 Forum będzie transmitowane na żywo za pośrednictwem senackiej strony internetowej oraz senackiej strony na FB.











