
Źródło: www.pl.dreamstime.com
Dziś – bez skrótów – prezentujemy tekst z bloga CEO, zamieszczony tam 10 maja 2021 roku”
Jak znów nauczyć się z sobą rozmawiać – 5 praktycznych propozycji
Powrót do szkoły – do klas, nauczycieli i nauczycielek, kolegów i koleżanek – może być wcale nie mniejszym stresem niż jej początkowe opuszczenie i przejście do nauki online. W końcu młodzież wraca o kilka miesięcy starsza, z nowymi doświadczeniami, innymi refleksjami o tym, co się zdarzyło. Dlatego cała szkolna społeczność musi na nowo nauczyć się wspólnie być, pracować i ze sobą rozmawiać.
Mówienie i jakościowe słuchanie mogą być trudniejsze niż się wydaje. A co gdyby potraktować rozmowę tak, jak inne umiejętności – czytanie, liczenie, analizowanie źródeł – i zacząć ich w szkole uczyć?
“W dzisiejszej szkole nastawionej na realizację przeładowanej podstawy programowej oraz na dobry wynik egzaminu brakuje miejsca na rozmowy o wartościach, problemach i wyzwaniach współczesnego świata. Tymczasem w doświadczeniu szkolnej edukacji szczególne znaczenie ma spotkanie. Szkoła stwarza znakomite warunki do bezpośredniego spotkania osób o różnych spojrzeniach na rzeczywistość i odmiennych poglądach, wywodzących się z różnych środowisk czy reprezentujących inne pokolenia. W szkole zawiązują się relacje między trzema podmiotami: uczniami i uczennicami, nauczycielami i nauczycielkami oraz rodzicami, warto więc wykorzystać wielowymiarowy charakter szkolnego spotkania jako szansę na praktykowanie rozmowy i uczenie się dialogu o tym, co najważniejsze” – pisze w artykule o wartości rozmowy Mirosław Skrzypczyk, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół w Szczekocinach oraz Społecznej Szkole Podstawowej w Szczekocinach, edukator, animator kultury i laureat Nagrody im. Ireny Sendlerowej.
Rozmawianie – o samopoczuciu, hobby uczniów i uczennic, literaturze i filmie, bieżących wydarzeniach czy ważnych problemach lokalnych i globalnych (jak migracje, równość płci, klimat) – buduje w klasie relacje, uczy formułowania myśli, uważności i empatii. Nauczyciele i nauczycielki oraz eksperci i ekspertki Centrum Edukacji Obywatelskiej z programu „I am European: Historie i fakty na XXI wiek” dzielą swoimi wskazówkami na praktykowanie dobrej rozmowy w klasie i w szkole.
1. Wspólnie ustalcie zasady dobrej rozmowy
Zanim zaczniecie rozmowę w klasie na dany temat, zastanówcie się, czym dla każdego z uczniów i uczennic jest dobra rozmowa oraz jakie warunki należy im stworzyć, aby czuli się bezpiecznie i na tyle komfortowo, by dzielić się swoimi opiniami i przemyśleniami. Spiszcie kontrakt, w którym uwzględnicie Wasze postanowienia (np. nie przerywamy sobie nawzajem).
.Inspirację może stanowić dla Was animowany film „Rozmowy o migracjach”. W jego omówieniu może pomóc materiał „Miasto dobra rozmowa”.
2. Poznawajcie i opowiadajcie historie
Czasem łatwiej zacząć rozmowę na trudny, niewygodny lub zbyt abstrakcyjny temat, gdy mamy do niej punkt wyjścia. Takim przyczynkiem do rozmowy może być czyjaś historia – wysłuchana, obejrzana lub przeczytana. Najbardziej angażujące będzie oczywiście spotkanie z drugim człowiekiem, który podzieli się z uczniami i uczennicami swoim doświadczeniem. Taki bezpośredni kontakt uczy szacunku dla drugiego człowieka i jego punktu widzenia, otwartości, empatii, ale też umiejętności dociekania i zadawania pytań. Gdy osobiste spotkanie nie jest możliwe, interesujące historie można poznawać przez film, literaturę, reportaż. Oglądajcie więc lub czytajcie wspólnie, a następnie dyskutujcie o tym!
>Rozmowę o współczesnych migracjach możecie rozpocząć od obejrzenia filmu „Opowieści o migracjach”
>Do dyskusji o stereotypowych rolach społecznych wykorzystajcie film „Anita, Iga i Zosia, piłkarki – kobiety w sporcie”
Dzielcie się wrażeniami i emocjami, które wzbudziły w Was poznane historie, wyjaśniajcie niezrozumiałe fragmenty, zachęcajcie do dyskusji i refleksji na ich temat. A może poznana historia poruszy któregoś z uczniów na tyle, że zdecyduje się opowiedzieć własną? Dzielenie się swoimi doświadczeniami to doskonały sposób na lepsze poznanie się uczniów i uczennic w klasie i budowanie więzi między ludźmi.
Chcecie wiedzieć więcej o metodzie storytellingu w edukacji? Przeczytajcie poświęcony temu artykuł.
Dzisiejszy (11 maja 2021r.) briefing prasowy z udziałem ministra Przemysława Czarnka oraz wiceministra Dariusza Piontkowskiego na temat zmian w statusie zawodowym pracowników oświaty:
Na fanpage MEiN – TUTAJ lub na Yoy Tube – TUTAJ
x x x
Komunikat Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
Przedstawiciele Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” wzięli udział w posiedzeniu Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty w dniu 29 kwietnia 2021 r.
Podczas spotkania Ministerstwo Edukacji i Nauki przedstawiło propozycje dotyczące dodatkowych zajęć dla uczniów mających na celu wsparcie psychologiczno-pedagogiczne, poprawę sprawności fizycznej, pomoc w uzupełnianiu wiedzy, a także profilaktyki zdrowotnej.
Bardzo ważną dla nas częścią posiedzenia była zapowiedź Ministra Przemysława Czarnka zorganizowania spotkania ze związkowcami 18 maja 2021 r. rozpoczynającego merytoryczną dyskusję na temat systemu wynagradzania nauczycieli, ich czasu pracy, awansu zawodowego i przerostu biurokracji. Usłyszeliśmy m.in. o propozycji zwiększenia tzw. pensum o 2 godziny połączonego z podwyżkami wynagrodzenia zasadniczego oraz zmniejszenia liczby stopni awansu zawodowego.
[…]
Więcej – TUTAJ
x x x
Związek Nauczycielstwa Polskiego
Komunikat ZG ZNP po rozmowach z MEiN
29 kwietnia odbyło się posiedzenie Zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty powołanego przez ministra edukacji w 2016 r. ZNP reprezentował wiceprezes ZG Krzysztof Baszczyński oraz członkowie Zarządu Głównego – Edyta Książek, Elżbieta Markowska, Adam Młynarski i Urszula Woźniak. […]
Więcej – TUTAJ
Z kilkudniowym opóźnieniem udostępniamy tekst, jaki na swym blogu „Profesorskie Gadanie” zamieścił dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego:
Czy przez rok zdalnej edukacji inaczej patrzysz na siebie i swoją przyszłość?
Pytanie zawarte w grafice skierowane jest do uczniów. Takie mniej więcej pytania zaproponowali nauczyciele (skupieni w grupie Superbelfrów) by zadać uczniom na powitanie w szkole, po długiej przerwie w kontaktach bezpośrednich. Nie sprawdziany i nadrabianie zaległości lecz kilka ważnych pytań. Bo może wcale żadnych zaległości po prostu nie ma. W edukacji nie chodzi o realizację podręczników czy przygotowanie do egzaminów. Kryzysowa sytuacja pozwoliła nam wiele przemyśleć. Jest czas podzielić się refleksjami nad sobą i nad edukacją.
Tak jak uczeń, spróbuję i ja odpowiedzieć na postawione w grafice pytanie. Tak, stało się. Inaczej patrzę na siebie i na moją przyszłość. Na przyszłość edukacji i tego, jak powinien wyglądać uniwersytet i szkoła w ogóle. Myśli te dojrzewały od dawna ale długa, zdalna edukacja przyspieszyła dojrzewanie refleksji. Ten kryzys jest zbyt cenny by go zmarnować. Po roku zdalnej edukacji wyraźniej dostrzegam to, co i tak już wcześniej się pojawiało.
Przyszłość nie będzie łatwa i bezproblemowa. Mam na myśli nie tylko globalne zmiany klimatu i nasilające się zmiany społeczne. Rok zdalnej edukacji pokazał mi jak wiele muszę się jeszcze nauczyć. I to tuż przed emeryturą. Nie da się dotrwać ze starymi nawykami. Zmieniło się dużo. Zbyt dużo.
Wracam do nauczania stacjonarnego by przygotować się… do nauczania hybrydowego z elementami nauczania zdalnego. Dostrzegłem swoje braki i zapóźnienie. I wiem, że czeka mnie i nas długa, gorąca dyskusja o edukacji. Nie możemy przespać kolejnych lat.
Inaczej patrzę na relacje w edukacji. Kiedyś w dużo większym stopniu nawiązywały się one w czasie pracy w kole naukowym i na długich wyjazdach terenowych w trakcie praktyk wakacyjnych. Zniknęły te możliwości a nic innego się nie pojawiało. Ponad 20 lat temu, gdy powstawał Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, dużo pisałem i mówiłem o wybieralności zajęć, o modułach i wielu ścieżkach edukacji, o tutoringu i o tym, żeby zmienić studiowaniu by przypominało pracę w kole naukowych (bez ocen ale z zainteresowania i tworzenia relacji). Można powiedzieć, przegrałem te wszystkie dyskusje. Teraz dobitniej widzę, że miałem rację i należało jeszcze intensywniej o takie zmiany zabiegać. Może teraz, po wielu doświadczeniach, łatwiej będzie przekonywać innych do takich zmian w studiowaniu? Może tym razem nie będą to pojedyncze głosy wołających na puszczy?
Co spowodowało, że inaczej patrzę na siebie i na przyszłość? Znalezienie się w nowych i stresowych sytuacjach, doświadczenie braku bezpośrednich relacji i bezpośrednich spotkań. I w końcu braków w swoich umiejętnościach cyfrowych. Owszem, moje umiejętności są powyżej średniej przeciętnej w środowisku akademickim. A skoro tak, to skala problemów jest ogromna. Skoro ja się obawiam i nie daję rady, to inni może w jeszcze większym stopniu?
Były też zmiany pozytywne. Tylu szkoleń dydaktycznych, skierowanych do kadry akademickiej, nigdy wcześniej nie było u nas. Może będzie to trwały trend inwestowania w kapitał ludzki? Może zderzamy się z silniejszą konkurencją i to nas wyrwie z letargu? Bo skoro zdalnie można studiować to potencjalni kandydaci nie są przywiązani do ziemi jak chłop pańszczyźniany. A skoro tak, to może będą bardziej wybierać a mniej musieć (bo blisko domu).
Mijający rok bardziej uświadomił mi jak bardzo moje środowisko i moje miejsce pracy jest „na zakręcie”. Można będzie spodziewać się różnorodnych postaw, wynikających z syndromu tonącej tratwy i chaotycznego wypychania innych za burtę. Ale może ta trudna sytuacja wykreuje nowych, prospołecznych liderów i postawy diametralnie inne, nastawione nie na siebie ale na dobro całego uniwersytetu?
A dla Ciebie co i dlaczego się zmieniło w patrzeniu na siebie i Twoją przyszłość? Niezależnie od tego ile masz lat i czy uczysz się czy też nauczasz. Podzielisz się swoimi refleksjami?
Źródło: www.profesorskiegadanie.blogspot.com
Na portalu OKO.press zamieszczono dzisiaj (10 maja 2021r.) materiał autorstwa Magdaleny Chrzczonowicz, zatytułowany ”Czystość’ przed ślubem nauczana w szkole? Polacy i Polki mówią nie”. Zawiera on podstawowe informacje o wynikach badania sondażowego, jakie na zlecenie portalu przeprowadziła firma Ipsos. Oto fragmenty tej publikacji i link do jej pełnej wersji:
Antykoncepcja jest zła, a „czystość” przed ślubem najlepsza. Tego uczą młodzież podczas lekcji wychowania do życia w rodzinie. Aż 67 proc. Polek i Polaków w sondażu Ipsos dla OKO.press jest przeciwko katolickiej etyce seksualnej w szkole
W kwietniu 2021 roku podczas kongresu nauczycieli wychowania do życia w rodzinie w Częstochowie minister Przemysław Czarnek zapowiedział, że wychowanie do życia w rodzinie stanie się w kolejnym roku szkolnym priorytetem polityki oświatowej.
Czego młodzież dowiaduje się na WDŻ w Polsce? Że antykoncepcja jest zła i najlepiej planować rodzinę za pomocą „naturalnych metod”. Że aborcja jest zła, a antykoncepcja w zasadzie jest jak aborcja. Że masturbacja jest zła i prowadzi do uzależnienia od seksu. Że homoseksualizm jest zaburzeniem. […]
Minister Przemysław Czarnek idzie jeszcze dalej. W 2019 roku stwierdził jako wojewoda lubelski, że najważniejszą funkcją rodziny jest prokreacja: „Kariera w pierwszej kolejności, a później może dziecko. Prowadzi to do tragicznych konsekwencji. Jak się pierwsze dziecko rodzi w wieku 30 lat, to ile tych dzieci można urodzić? To są konsekwencje tłumaczenia kobiecie, że nie musi robić tego, do czego została przez pana Boga powołana. Zwierzęta to wiedzą, dziki to wiedzą, a my nie wiemy” – OKO.press nie podejmuje się wyjaśnić, dlaczego akurat dziki pojawiły się w głowie ministra jako wzór dla homo sapiens.
Ciekawi, co na to Polki i Polacy – w końcu lekcje WDŻ funkcjonują już 23 lata – zapytaliśmy o to w najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press.
Pytanie brzmiało: „Szkolne lekcje wychowania do życia w rodzinie w Polsce są oparte na katolickiej etyce seksualnej (m.in. zachęcają do wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem, zniechęcają do antykoncepcji). Czy uważa Pan/Pani, że to właściwy sposób wychowania młodzieży?”
Zdaniem 67 proc. badanych tak nie powinny wyglądać lekcje WDŻ (a aż 44 proc. wszystkich uważa tak „zdecydowanie”), a 26 proc. taka podstawa programowa się podoba (13 proc. – „zdecydowanie”).
Młode kobiety i młodzi mężczyźni jednym głosem
Zarówno kobiety, jak i mężczyźni są przeciw nauczaniu katolickiej etyki seksualnej, ale nieco częściej „nie” wskazują mężczyźni.
Za tą różnicą stoją głównie starsze kobiety (60 plus). To nie zaskakuje: są zazwyczaj bardziej religijne niż starsi mężczyźni i co za tym idzie – bardziej konserwatywne. Częściej też uczestniczą w praktykach religijnych. […]
Więcej informacji o wynikach sondażu Ipsos, a także więcej informacji o obowiązującym programie WDŻ w całej wersji tekstu ”Czystość’ przed ślubem nauczana w szkole? Polacy i Polki mówią nie” –TUTAJ
Źródło: www.oko.press
Wczoraj (9 maja 2021r.) Tomasz Tokarz na swoim profilu zamieścił poniższe zaproszenie:
Czy młodzi mogą się uczyć poza szkołą? Czy można wyjść ze szkoły, by wreszcie zacząć się uczyć, tego czego chcemy… W najbliższy poniedziałek porozmawiam o tym z osobami, które zdecydowały się na taki krok – zapraszam.
Udział wezmą:
Rysiek Kurdej – mam 18 lat, dosłownie kilka dni temu ukończyłem I Liceum w Chmurze, oprócz tego przez dwa lata byłem uczniem w edukacji domowej. Na co dzień pasjonuję się filozofią, psychologią i duchowością.
Ada Brzezińska – mam 20 lat i właśnie skończyłam 3 klasę liceum będąc na edukacji domowej. Uwielbiam tworzyć, pisać, malować, grać na instrumentach, filozofować i robić to co kocham i czuję. Interesuje się astrologią i alternatywnymi sposobami życia i bycia. Jestem sobą.
Paweł Bagiński – mam 20 lat, rok temu wyprowadziłem się z domu i zacząłem samodzielne życie. Swój ostatni rok w liceum spędziłem na edukacji domowej. Uczę się poprzez pracę i robienie projektów, to mój ulubiony sposób zdobywania wiedzy i doświadczenia. Pasjonuję się podróżami i rozwojem osobistym.
Oliwia Bartosik – opowie o sobie sama.
10 maja, godz. 19.00
W minionym tygodniu w obszarze moich (naszych) zainteresowań dominowały dwa tematy-problemy: powrót do nauczania stacjonarnego, a w tle – egzaminy ósmoklasistów i właśnie odbywające się już – maturalne, oraz informacja o zamrożeniu, w perspektywie najbliższego roku, płac nauczycielskich. Oba te tematy, jak pod mikroskopem, można było wysłuchać (a później obejrzeć na You Tube) podczas debaty, jaką w czwartek wieczorem, 6 maja, w studiu naszego lokalnego Radia Łódź poprowadził redaktor Tomasz Lasota.
Przyznam się, że gdyby nie podglądanie od czasu do czasu bloga profesora Śliwerskiego, to nigdy bym się o niej nie dowiedział. To mi nasunęło pytanie o słuchalność takich debat w ogóle, a w środowisku oświatowym – w szczególności….
Informację, którą o owym profesorskim poscie zamieściłem w piątek, opatrzyłem – nie ukrywam – lekko ironicznym tytułem: „Prof. Śliwerski chwali się uczestnictwem w debacie na antenie Radia Łódź”.
I w ramach tego felietonu postanowiłem „pociągnąć” ten temat, dzieląc się z Wami kilkoma refleksjami, zrodzonymi na kanwie wysłuchania owej debaty na You Tube.
Zacznę od rozwinięcia myśli od której zaczął także prof. Śliwerski: „…odbyła się Debata Radia Łódź, którą poprowadził redaktor Tomasz Lasota, jak zawsze dbający o rzetelny dobór uczestników.”
Pominę tu stylistykę zwrotu „Debata Radia Łódź”, a zajmę się tymi którzy tam debatowali, aby skonfrontować profesorską opinię o „rzetelnym doborze uczestników”. Wypada zacząć od przypomnienia tematu/tematów owej debaty. Tak zostały one sformułowane na stronie Yoy Tube:
Matury w pandemii. Jak przebiegają? Czy uczniowie dobrze przygotowali się w trakcie nauki zdalnej? Kiedy powrót do nauki stacjonarnej i jak powinno się to odbywać? Obawy uczniów i nauczycieli – oto tematy dzisiejszej debaty.
A w takiej kolejności przedstawiono tam jej uczestników:
Goście programu: Magdalena Marciniak – dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Sieradzu, Marek Ćwiek – prezes łódzkiego oddziału ZNP, Roman Laskowski – Przewodniczący Sekcji Oświaty łódzkiej Solidarności, Waldemar Flajszer – łódzki kurator oświaty oraz prof. Bogusław Śliwerski – Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ.
Redaktor Lasota we wprowadzeniu powiedział: „Porozmawiamy dziś o edukacji. Za nami, dobiega końca, pierwszy tydzień egzaminów maturalnych, to drugie takie matury w pandemii. Wyzwanie – zarówno dla uczniów, dla nauczycieli, dla dyrektorów, dla wszystkich organizatorów oświaty. Porozmawiamy o tym z naszymi gośćmi…” I przedstawił dyskutantów w takiej właśnie, jak powyżej napisałem, kolejności, bo też tak uszeregowano „okienka” z obrazkami, jako że była to debata online.
I już na tym etapie zrodziły się moje pierwsze wątpliwości co do słuszności opinii, że redaktor Lasota rzetelnie dobrał uczestników owej debaty. Mam na myśli zaproszenie obu panów liderów nauczycielskich/oświatowych związków zawodowych. I nie mam tu na myśli personalnych zarzutów o niekompetencję tych panów (dodam, że znam obu osobiście i cenię ich zaangażowanie oraz kompetencje w związkowych tematach), a zgłaszam moje zastrzeżenia „strategicznie” – w świetle regulacji zapisanej już w pierwszym artykule stosownej ustawy: „Związek zawodowy jest dobrowolną i samorządną organizacją ludzi pracy, powołaną do reprezentowania i obrony ich praw, interesów zawodowych i socjalnych.”
[Źródło: www.isap.sejm.gov.pl]
No cóż, pan redaktor Lasota nie był pierwszym pracownikiem mediów, który związkowców traktuje jak ekspertów nieomal we wszystkich, nieraz głęboko merytorycznych i specjalistycznych, tematach polskiej edukacji…
Jednak ja, po wysłuchaniu całej debaty, mam inne wyjaśnienie celu zaproszenia panów Ćwieka i Laskowskiego. Wbrew pierwszej informacji prowadzącego, od 31 minuty podjęto jednak tematy pracownicze: szczepienia nauczycieli, a od 37. minuty – o wynagrodzeniach nauczycieli. Najprawdopodobniej pan redaktor wiedział już na etapie ustalania listy dyskutantów, że ten temat także będzie podjęty. Szkoda tylko, że w jednej, niespełna godzinnej, debacie połączono te dwa tak ważne – każdy oddzielnie – problemy: powrotu uczniów do stacjonarnej nauki i zamrożenia wynagrodzeń nauczycieli.
Na przyszłość proponuję Panu Redaktorowi Lasocie, aby łączył tematy bardziej pokrewne – na przykład: płace nauczycieli z tematem obniżki płac, a ostatnio także redukcji etatów t.zw. „pracowników niepedagogicznych” w łódzkich szkołach i placówkach oświatowych.
Ale wracam do analizy trafności doboru pozostałych dyskutantów. Zaproszenia kuratora oświaty jest wobec tak zadeklarowanego tematu debaty czymś oczywistym. Oczywistym także dlatego, że wszyscy wiemy jakiej opcji politycznej służy Radio Łódź. Natomiast mnie bardzo pobudził do aktywności „dziennikarza śledczego” udział w debacie pani dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 w Sieradzu – Magdaleny Marciniak. Przyznam, że stało się to za sprawą jednego „wtrętu” red. Lasoty. Otóż po wypowiedzi kuratora Waldemar Flajszera, w której zaprezentował on postawę popierającą uruchomienie nauczania stacjonarnego – powiedział on: „Pani dyrektor nie ma teraz innego wyjścia, niż poprzeć pana kuratora…”
W piątek 7 maja, na blogu PEDAGOG, prof. Śliwerski zamieścił tekst, pt. „Debata o sytuacji maturzystów, powrocie uczniów do szkół i ustawicznej deprecjacji nauczycielskiej profesji”. Oto ten materiał:
Wczoraj wieczorem odbyła się Debata Radia Łódź, którą poprowadził redaktor Tomasz Lasota, jak zawsze dbający o rzetelny dobór uczestników.
Gośćmi Debaty byli prezesi dwóch związków nauczycielskich/oświatowych: prezes łódzkiego oddziału ZNP – Marek Ćwiek oraz przewodniczący Sekcji Oświaty łódzkiej Solidarności – Roman Laskowski, łódzki kurator oświaty – Waldemar Flajszer, dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych* – Magdalena Marciniak oraz odnotowujący swój udział profesor pedagogiki z Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ.
Przedmiotem debaty były aktualne i częściowo kontrowersyjne kwestie, jak:
>sytuacja tegorocznych maturzystów w porównaniu z doświadczeniami i wynikami egzaminu dojrzałości w ubiegłym roku. Wszyscy mogli wypowiedzieć się na temat tego, jak przebiegają egzaminy w tym roku oraz jakich możemy spodziewać się wyników nie tylko matury, ale i dalszych losów młodych dorosłych.
>Czy uczniowie dobrze przygotowali się w trakcie nauki zdalnej?
>Co sądzimy o powrocie uczniów do nauki stacjonarnej jeszcze w tym semestrze?
>Jaki jest stan nastrojów nie tylko wśród uczniów, ale i nauczycieli?
>Jak powinien wyglądać ten come back school?
>Dlaczego w tym roku rząd nie przewiduje poprawy wynagrodzeń nauczycieli, co już sygnalizują oba związki zawodowe?
Fałszującym rzeczywistość oświatową publikuję (za Fb ) majową wypłatę nauczycielki:
Porównajcie to z pensjami w innych zawodach osób z wyższym wykształceniem i nie mówcie o trosce rządu o nauczycieli czy o negocjacjach związków zawodowych z władzą. Od 30 lat to „zatroskanie” o poziom godnych płac nauczycieli jest widoczne (2207, 42 netto). Tyle, to zarabia dziennie absolwent szkoły zawodowej czy po maturze, ale bez wyksztalcenia wyższego przy budowie lotniska, a dawniej – elektrowni atomowej.
Tego samego dnia pedagog – prof. UAM Jacek Pyżalski udzielił wywiadu Radiu Łódź na temat powrotu uczniów do szkół oraz ich petycji do ministra edukacji, by ów powrót nastąpił dopiero we wrześniu br. (petycję podpisało już 581 319 osób).
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*Magdalena Marciniak – od września 2006 roku dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Sieradzu.
Plik z Yoy Tube – nagranie debaty w Radiu Łódź (52’13”) – TUTAJ
Plik z Yoy Tube – nagranie wywiadu, jakiego w Radiu Łódź udzielił prof. UAM Jacek Pyżalski (od 2′ 30”) – TUTAJ
Foto:Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta[www.wyborcza.pl]
Rzecznik Praw Dziecka – Mikołaj Pawlak na zdjęciu, zamieszczonym przy publikacji „Mikołaj Pawlak, rzecznik praw tylko niektórych dzieci”.
Wczoraj na stronie „Gazety Wyborczej – POZNAŃ” zamieszczono materiał Alicji Lehmann, zatytułowany „Poznań pyta uczniów o ich zdanie na temat edukacji. Rzecznik Praw Dziecka widzi w tym ‚ideologię'”
Wszystko za sprawą pytań w ankiecie, które dotyczą dyskryminacji. Mikołaj Pawlak boi się, że w Poznaniu organ prowadzący szkoły „pod płaszczykiem ankiety” podjął „kolejną podstępną próbę wejścia na teren szkoły z tematami płci i seksu”. […]
Padają też pytania o dyskryminację. Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka*, o ankiecie – jak pisze – dowiedział się od „zaniepokojonych rodziców”. I napisał list do prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Oskarżył w nim władze miasta m.in. o wychodzenie poza kompetencje samorządu w polityce oświatowej oraz o próbę szerzenia ideologii. Zażądał wyjaśnień. Jaśkowiak odpisał mu, że ankietę przygotowali specjaliści, i do odpowiedzi dołączył jej treść, „by rozwiać wątpliwości” rzecznika.
[…] Pytania do ankiety opracował zespół specjalistów z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pod kierownictwem dr hab. Iwony Chmury-Rutkowskiej oraz dziekan wydziału prof. dr hab. Agnieszki Cybal-Michalskiej. […]
Przykłady? „Na lekcjach wychowawczych nauczyciel/ka uwzględnia nasze zainteresowania”; „Moi nauczyciele/nauczycielki potrafią wspierać twórcze myślenie i działanie”; „W mojej szkole możemy dyskutować, spierać się, wyrażać swoje wątpliwości bez narażania się na ośmieszenie lub niechęć ze strony kolegów lub koleżanek„. Wśród pytań znalazły się też te dotyczące dyskryminacji. Łącznie… cztery*. Pierwsze brzmi: „Spotkałem się w swojej szkole z przejawami dyskryminacji (nierównego, gorszego, krzywdzącego traktowania) ze strony nauczycieli/ek lub rówieśników ze względu na: i tu wymienione są m.in. pochodzenie, kolor skóry, płeć, orientacja seksualna, niepełnosprawność fizyczna czy światopogląd. W następnym punkcie ankieterzy pytają o inne przejawy dyskryminacji, a potem o działania antydyskryminacyjne, podejmowane w szkole oraz o możliwość włączenia się w „planowanie i realizację działań na rzecz równego traktowania”.
I właśnie tę część ankiety Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka, uznał za niebezpieczną i wymagającą interwencji u Jacka Jaśkowiaka. Pod koniec marca wysłał list do prezydenta Poznania i wezwał go do natychmiastowych wyjaśnień. Napisał, że ma wątpliwości co do rzetelności ankiety oraz do przestrzegania praw dzieci. Pytanie o dyskryminację uznał za źle skonstruowane, bo „nie daje dziecku możliwości stwierdzenia, że nie czuje się dyskryminowane, a co najwyżej wybranie odpowiedzi trudno powiedzieć” i zarzucił samorządowi wchodzenie w kompetencje ministerstwa edukacji oraz kuratorium. W końcu stwierdził:
Wczoraj (7 maja 2021r.) na fejsbukowym profilu Jarosława Pytlaka znaleźliśmy taki wpis, idący za nim link do starego tekstu na blogu „Wokół Szkoły”, oraz komentarze autorstwa Romana Lepperta.
Ostatnio za sprawą czołowego skandalisty w edukacyjnej bańce informacyjnej, w której mam przyjemność bywać, wrócił temat czasu pracy nauczyciela. Pan Marcin Stiburski twierdzi, że 40-godzinny tydzień pracy nauczyciela, to ściema. Ona sam deklaruje, że pracuje w sumie 32 godziny w czterech placówkach i ma się z tym świetnie.
Dlatego postanowiłem przypomnieć Miastu i Światu artykuł, który napisałem w okolicy strajku nauczycieli, wyjaśniając czytelnikom, na czym polega problem i dlaczego jego rozwiązanie graniczy z niemożliwością.
Odgrzewany kotlet, ale zapraszam do lektury, bo artykuły na blogu, nawet – tak jak ten – wciąż aktualne – szybko popadają w zapomnienie.
Oto komentarz Romana Lepperta:
Dobrze, że ma Pan w swoim „kuferku” takie artykuły. Zdecydowanie warto je przypominać, żywot postów na Facebooku jest (niestety) bardzo krótki.
Odpowiedź Jarosława Pytlaka:
Myślę, że większość analiz opublikowanych w ciągu ostatnich pięciu latach na blogu „Wokół szkoły” jest wciąż aktualna (w przeciwieństwie do publicystycznych komentarzy aktualnych wydarzeń). Niestety, internetowa komunikacja zabija głębsze myślenie, bo nawet jeśli ktoś chciałby przypomnieć sobie coś – zakładając, że w natłoku będzie mu się w ogóle chciało – padnie wobec konieczności szukania. Tu nawet dr Google nie pomoże, bo trudno wymyśleć, jakie hasło wpisać w wyszukiwarkę. A efekt – kolejne grupy mądrych ludzi, pracowicie debatujący nad zmianą w edukacji, nie mające pojęcia, co już w tej kwestii inne grupy mądrych ludzi wymyśliły wcześniej. Och, jak ja to dobrze znam…!
Odpowiedź Romana Lepperta:
Jest dokładnie tak, jak Pan napisał. Odwołując się do kategorii zaproponowanej przez Maxa Webera napiszę, że następuje ponowne „zaczarowanie” świata. Wiedza, dostępna w bibliotekach czeka na odkrycie, a my prowadzimy niekończące się dyskusje, często wyważając otwarte drzwi.
Źródło: www.facebook.com
Źtódło: www.wallacefoundation.org
Podjęliśmy dziś decyzję, aby nie zajmować Waszego – Czytelniczki i Czytelnicy „Obserwatorium Edukacji” – czasu wyszukanymi z wielkim trudem newsami o wydarzeniach – dziś zapewne w mediach dostępnymi przede wszystkim o kolejnym dniu egzaminów maturalnych, a zaproponować Wam lekturę Ciekawego tekstu o roli, jaką może odegrać dyrektorka/dyrektor szkoły.
Tekst pochodzi z bloga Centrum Edukacji Obywatelskiej, a jego autorami są Jacek Strzemieczny i Sylwia Żmijewska-Kwiręg. Nasza oferta, to tekst skrócony, lecz gorąco zachęcamy do sięgnięcia po jego pełną wersję u źródła, czyli na blogu CEO.
Jak dyrektor/ka wpływa na osiągnięcia uczniów i uczennic?
„Największą władzą, jaką dyrektorzy mają w szkołach, jest to, że mogą kontrolować narrację szkoły (…). Jeśli narracja dotyczy wysokich oczekiwań, rozwoju adekwatnego do włożonego wysiłku, myślenia wspólnego o tym, co to znaczy być „dobrym uczniem” i co to oznacza, że my jako nauczyciele mamy wpływ, wówczas nauczyciele i uczniowie będą myśleć o uczeniu się w inny sposób. Będą wierzyć, że uczenie się to wyzwanie, zrozumienie i stawianie jasnych i osiągalnych oczekiwań, a niepowodzenia są okazją do nauki.”1
Z badań prowadzonych w ostatnich latach wynika, że dyrektor/ka szkoły ma ogromny wpływ na osiągnięcia uczniów i uczennic. Jest on silniejszy niż do tej pory sądzono i obejmuje zarówno wskaźniki dobrostanu nauczycieli i nauczycielek w szkole, jak i sukcesów młodych ludzi w uczeniu się.
Opublikowany w lutym 2021 roku raport z badań prowadzonych w szkołach amerykańskich w ciągu ostatnich 20 lat (How Principals Affect Students and Schools: A Systematic Synthesis of Two Decades of Research2) potwierdza wcześniejsze wnioski badawcze, że wpływ dyrektora na osiągnięcia uczniów i uczennic jest jednym z najbardziej znaczących w edukacji.
Jak znacząca jest korzyść uczniów i uczennic w dobrze kierowanej szkole?
Różnorodne zestawienia prezentowane we wspomnianym raporcie wskazują na znaczące korzyści, jakie odnosi przeciętny uczeń i uczennica w szkole prowadzonej przez wyróżniającego się dyrektora/kę. Korzyści te dotyczą przede wszystkim przyrostu wiedzy i umiejętności. Wielkość zysku uczenia się w szkole prowadzonej przez ponadprzeciętnych dyrektorów badacze obrazują w kategoriach dodatkowych miesięcy nauki (trzeba oczywiście pamiętać, że obliczenia te są przybliżonymi wartościami). […]
Wyniki te robią wrażenie, bo okazuje się, że korzyści z uczenia się w szkole z dyrektorem wyróżniającym się są niewiele niższe niż korzyści odnoszone przez uczniów i uczennice w klasach uczonych przez ponadprzeciętnych nauczycieli i nauczycielki.3
Kompetencje i zachowania wyróżniających się dyrektorów/ek
Autorzy syntezy How Principals Affect Students and Schools: A Systematic Synthesis of Two Decades of Research, do której odwołujemy się w tym artykule, wyróżnili trzy grupy pożądanych kompetencji dyrektora, czyli takich, które zwiększają jego wpływ na osiągnięcia edukacyjne ucznia/uczennicy:
>interpersonalne (np. otaczanie troską, sprawna komunikacja, kierowanie się zaufaniem), >dotyczące uczenia się (np. wspieranie nauczycieli/ek w rozwijaniu umiejętności nauczania),
>organizacyjne (np. wykorzystywanie informacji, myślenie strategiczne, trafne alokowania zasobów szkoły). Przejawiają się one w wartościowych zachowaniach, które można uporządkować w czterech obszarach:
>tworzenie w szkole klimatu służącego uczniom/uczennicom i nauczycielom/nauczycielkom,
>rozwijanie z nauczycielami/nauczycielkami kontaktów skoncentrowanych na jakości nauczania i uczenia się uczniów/uczennic,
>umożliwianie współpracy nauczycieli/nauczycielek oraz wspieranie powstawania w szkole małych, wspólnie uczących się zespołów nauczycieli,
>strategiczne zarządzanie ludzkimi i materialnymi zasobami szkoły.
Przywództwo skoncentrowane na uczeniu się uczniów i uczennic
Wyniki przytaczanych aktualnych badań amerykańskich nie odbiegają istotnie od uznanych, o dekadę starszych międzynarodowych badań Viviany Robinson i Johna Hattiego. Swoją koncepcję pożądanego przywództwa Robinson nazwała ponad dziesięć lat temu przywództwem
skoncentrowanym na uczeniu się uczniów i uczennic4. Wywiodła ją z metaanalizy zidentyfikowanych przez nią trzydziestu badań dotyczących relacji pomiędzy stylem kierowania szkołą a efektami uczenia się uczniów i uczennic. […]
Warto tu także przywołać polskie wnioski sformułowane podczas badania realizowanego w 2015 roku wśród prawie 3 tys. dyrektorów i dyrektorek w ramach projektu „Przywództwo i zarządzanie w oświacie – opracowanie i wdrożenie systemu kształcenia i doskonalenia dyrektorów szkół/placówek”.
Polscy badacze w raporcie “Kompetencje przywódcze kadry kierowniczej szkół i placówek oświatowych w Polsce”6 zidentyfikowali sześć obszarów kompetencji dyrektora/dyrektorki, które decydują o jakości przywództwa. Częściowo pokrywają się one z tymi wskazanymi w badaniu amerykańskim czy podkreślanymi przez Robinson i Hattiego.














