
Wczoraj (19 maja 2021r.) na portalu EDUNEWS zamieszczono informację o debacie, jaka na fanpage Startup Poland odbyła się przed trzema tygodniami na temat „Technologie w edukacji: przyszłość i bariery”. Oto fragmenty materiału z EDUNEWS i link do nagrania przebiegu tej dyskusji:
Czy pandemia uświadomiła nam, że przyszłość edukacji jest nieodwracalnie związana z technologiami? A może przeciwnie – przesyt zdalną edukacją pokazał, że ta prawdziwa, nie „na niby” edukacja, możliwa jest tylko w klasie? Fundacja Startup Poland zorganizowała debatę dotyczącą wykorzystania technologii w polskiej szkole. O scenariuszach na przyszłość, barierach uwypuklonych w czasie pandemii i próbach ich przełamania debatowali przedstawiciele firm segmentu EduTech: Oktawia Gorzeńska z firmy Photon, Agata Jagiełło i Maxim Azarov z Novakid oraz Karol Górnowicz ze Skriware.
Eksperci byli zgodni – przyszłość edukacji jest bezpośrednio związana z nowymi technologiami. Miesiące pandemii i wymuszonej zdalnej edukacji znacząco ten trend przyspieszyły. Choć nauka online w obecnej postaci ma bardzo wiele mankamentów, to tradycyjne narzędzia wykorzystywane do nauki na co dzień, w coraz większym stopniu muszą być uzupełniane nowymi rozwiązaniami. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele będą mogli korzystać z całej palety narzędzi ułatwiających przekazywanie i przyswajanie wiedzy. Dotyczy to nie tylko edukacji szkolnej, ale także kształcenia osób dorosłych.
Zdaniem Oktawii Gorzeńskiej z firmy Photon – producenta robotów edukacyjnych, następuje wyraźny proces indywidualizacji nauki – nauczanie w coraz większym stopniu musi być dostosowywane do potrzeb i możliwości osoby uczącej się. Z jednej strony wypracowuje się własną ścieżkę edukacji, ale co niezmiernie istotne – we współpracy z innymi. Technologia jest bardzo ważna w tym procesie, ale musi być wykorzystywana mądrze – pomagać budować pewien kontekst edukacyjny, nastawiony na współpracę, odkrywanie i rozwiązywanie problemów – mówiła.
Maxim Azarov z oferującej narzędzia do zdalnej nauki angielskiego dla dzieci firmy Novakid również wyraził nadzieję, że technologia spowoduje znacząca personalizację procesu nauki. Każde dziecko jest inne. Dzieci mają zupełnie różne potrzeby, mocne i słabe strony, więc jeśli naprawdę chcemy, aby się rozwinęły, musimy zmienić podejście do nauki na bardziej zindywidualizowane. Technologia może spowodować, że nauka staje się również zabawą. Oferujemy wiele możliwości do nauki poprzez grywalizację. Projektujemy nasze narzędzia tak, aby miały w sobie element multiplayer’owy, dzięki czemu dzieci mogą ze sobą rywalizować, rozmawiać i socjalizować się. […]
W ocenie Karola Górnowicza największym wyzwaniem nie jest dostęp do finansowania, ale to, aby nauczyciele zrozumieli wartość stojącą za takimi rozwiązaniami. Inwestujemy bardzo dużo czasu i wysiłku, aby nauczyciele czuli się pewniej w kontakcie z technologią. Pokazujemy, że korzystanie z robota w czasie zajęć z dziećmi ma na celu wykształcenie u nich pewnych konkretnych umiejętności, które z kolei przekładają się na pracę projektową.
Oktawia Gorzeńska radziła ponadto, aby zamiast kopiować rozwiązania już funkcjonujące w innych krajach – np. w Finlandii czy Estonii, tworzyć system własny, dostosowany do naszych potrzeb. Musimy tylko jako środowisko spotkać się i wybrać właściwą ścieżkę rozwoju, odpowiednią strategię – żebyśmy wszyscy wiedzieli, dokąd finalnie zmierzamy i co chcemy osiągnąć – dodała.
Pełny zapis debaty dostępny jest na profilu Facebook Fundacji Startup Poland – TUTAJ
Cały tekst „Technologie w edukacji: przyszłość i bariery” – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl
Źródło: www.oko.press
Zapraszamy do lektury tekstu Antona Ambroziaka „Polski bezwład edukacyjny. Szkoła Czarnka nie dla ludzi”, zamieszczonego dziś (19 maja 2021r.) na portalu OKO.press. Z zamiarem rozbudzenia zainteresowania tym artykułem zamieszczamy kilka fragmentów i link do pełnej wersji na OKO.press:
[…] Przed prezentacją „Polskiego Ładu” minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział, że usłyszymy o wizji „lepszej szkoły w nowoczesnych i przyjaznych warunkach”. Nic dziwnego, że po konwencji, na której edukacja została zepchnięta do roli prymitywnego narzędzia „budowania tożsamości”, a prezes Jarosław Kaczyński grzmiał o narodowej dumie, którą polska młodzież wyniesie z dodatkowych lekcji historii, w debacie publicznej zawrzało:
-Czy to naprawdę odpowiedź PiS na problemy szkół po ponad roku pandemii?
-Czy premier nie słyszał o bezprecedensowym kryzysie zdrowia psychicznego wśród dzieci?
-Co z badaniami, które mówią o rosnących nierównościach?
-Albo apelami o odchudzenie skostniałych i przeładowanych podstaw programowych?
-Czy partia rządząca nie widzi rozwojowego potencjału podstawowej usługi publicznej jaką jest edukacja?
-I w takim razie, jak z anachronicznym, niewydolnym szkolnictwem zamierza zbudować nowoczesne państwo dobrobytu? […]
To nie jest program na XXI wiek
Propozycje jak propozycje: niektóre sensowne, inne zupełnie nietrafione lub szkodliwe, ale o tym dalej. Problem w tym, że rząd po raz kolejny nie odpowiedział na fundamentalne pytania. Po co jest szkoła? Czego ma uczyć? Co nie działa? I w jaki sposób państwo chce budować spójną politykę edukacyjną na lata? […]
Dodatkowo, władza tkwi w klinczu pomiędzy potrzebą modernizacji a nostalgicznym, często rytualnym przywiązaniem do tradycji.
„Z jednej strony, marzymy o cyfryzacji, która bywa niesłusznie uznawana za gwarancję postępu w oświacie. Z drugiej strony, w archaiczny sposób kształtujemy program nauczania, dokładając dodatkowe lekcje historii. To zresztą symboliczne, że wśród dotychczasowych osiągnięć polityki edukacyjnej PiS wymienionych w Polskim Ładzie znalazło się przywrócenie ośmioletniej podstawówki. Jakby to był cel sam w sobie. Traktuję to jako puszczenie oka do przekonanych: ‚Nie bójcie się. Nie zmienimy tej szkoły tak, żebyście jej nie rozpoznali‚” – dodaje dr Paweł Marczewski, ekspert think tanku Fundacji im. Stefana Batorego, w którym zajmuje się nierównościami w dostępie do usług społecznych. […]
Według Igi Kazimierczyk w dokumencie brakuje generalnej refleksji nad wyrównywaniem szans.
„Dołożymy zajęć, uruchomimy programy stypendialne, przeszkolimy jednego nauczyciela, który stanie się ekspertem cyfrowym i będzie dobrze. Niestety nie będzie, bo nie tak działa edukacja. Szkoła jest jednym z instrumentów państwa, który można wykorzystać, by ludziom żyło się lepiej. I celowo odwołuję się tu do hasła, którego używa PiS. Szkoła pełni wiele zadań, o których rząd zapomniał: równościowe, opiekuńcze, cywilizacyjne, kulturotwórcze, wychowawcze. I szczególnie dzieci, które pochodzą z rodzin o niższym kapitale społecznym, publiczna edukacja powinna wyciągać za uszy. Nie mówię, że polska szkoła musi być idealna, ale ma być wystarczająco dobra, by zwiększać szanse młodych ludzi. W Polskim Ładzie nie ma cienia takiej refleksji” — tłumaczy ekspertka. […]
A gdzie miejsce nauczycieli?
Screen z pliku na Yoy Tube
Konferencja prasowa kierownictwa MEiN po wczorajszym spotkaniu z członkami Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty.
Rząd, samorządy, nauczyciele. Nic się nie zmieniło, a wszyscy zadowoleni
Pod takim tytułem „Portal Samorządowy” zamieścił wczoraj informację o przebiegu i efektach wczorajszego spotkania trójstronnego zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty. Przytaczamy go nieomal w całości:
Posiedzenie trójstronnego zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty *, na którego rezultaty zwłaszcza nauczyciele szczególnie czekali, nie przyniosło żadnych konkretnych rozstrzygnięć. Mimo to minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek określił je jako bardzo konstruktywne i wiele wnoszące spotkanie, czemu ani przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych, ani samorządów specjalnie nie zaprzeczają. Chociaż z ich komentarzy wynika, że każdy zamierza ciągnąć w swoją stronę. […]
Przede wszystkim trzeba podkreślić to, co minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek powiedział na wstępie – zapowiedziane na 18 maja spotkanie odbyło się w terminie. I stacjonarnie. Po drugie, przebiegało w przyjaznej atmosferze, czego nie można było powiedzieć o posiedzeniu on-line z 29 kwietnia *, kiedy to doszło do ostrej wymiany poglądów. Teraz tego nie było.
Przedstawiciele obecnych na spotkaniu związków zawodowych i korporacji jednostek samorządu terytorialnego przedstawili swoje opinie do przesłanego im 11 maja dokumentu, zawierającego kierunkowe propozycje zmian w statusie zawodowym nauczycieli. Po to, żeby – jak podkreślał minister Przemysław Czarnek – wprowadzić stabilizację zatrudnienia i wynagrodzenia nauczycieli, żeby nauczyciel mógł mieć więcej czasu na pracę z uczniem i żeby nie musiał się zajmować biurokracją na taką skalę, jak obecnie.
Dyskusja toczyła się więc wokół czasu pracy, systemu wynagradzania, oceny pracy i zmian w awansie zawodowym oraz urlopu wypoczynkowego nauczycieli.
Łódzki Uniwersytet Dziecięcy Politechniki Łódzkiej ZAPRASZA
W najbliższy czwartek 20.05 o godz.19.00 zapraszamy na pierwszy live na naszej stronie.
W spotkaniu wezmą udział
Anna Janicka – Twórczyni i szefowa Łódzkiego Uniwersytetu Dziecięcego na Politechnice Łódzkiej,
Bożena Będzińska-Wosik – Dyrektorka Szkoła Podstawowa nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi w Łodzi,
Anna Jurek – Filozofka i Wiceprezeska Spunk Fundacja Nowoczesnej Edukacji.
Sylwia Bartosik – Trenerka kompetencji miękkich i Koordynator Łódzkiego Młodzieżowego Centrum Wolontariatu…
…. czyli osoby na co dzień związane z idea open schooling i nowoczesnej edukacji.
Porozmawiamy o tym, co tak naprawdę potrzebne jest młodemu człowiekowi, by mógł efektywnie się uczyć i rozwijać swój potencjał, podzielimy naszymi doświadczeniami i dobrych praktykami w pracy z dziećmi i młodzieżą w projekcie Phereclos
Do zobaczenia !
Warto zarezerwować sobie 45 minut:
#ŁUD#ŁudzkiUniwersytetDziecięcy#PolitechnikaŁódzka#Phereclos#openscholing
Źródło: www.facebook.com/Lodzki.Uniwersytet.Dzieciecy.Politechniki.Lodzkiej
Wczoraj (18 maja 2021r.) gościem „Rozmowy Dnia” Radia Wrocław był minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Uznaliśmy, że to znaczące – bo osoby kierującej systemem polskiej edukacji osoby – wystąpienie powinno zostać upowszechnione w wersji „z pierwszej ręki”, a nie poznawane z omówień w mediach. Oto obszerne fragmenty zapisu tego wywiadu, zaczerpnięte z portalu Radia Wrocław:
P. Czarnek: Unia Europejska jest tworem niepraworządnym, uczniowie muszą o tym wiedzieć
Pierwsza część rozmowy dotyczyła problemu szczepień nauczycieli i uczniów przeciw COVID-19.Oto wybrane pytania i odpowiedzi:
[…]
Jak wyglądają liczby? Wielu nauczycieli skorzystało z tej możliwości?
Mniej więcej od 60 do 70% w zależności od miejsca. Ponad 500 tysięcy nauczycieli zostało zaszczepionych na łączną liczbę 790 tysięcy.[…]
Tylko co teraz z tymi, którzy się nie zaszczepili, bo to duża grupa?
To jest ryzyko tych, którzy się nie zaszczepili. Szczepienia nie są obowiązkowe, są dobrowolne. Nie możemy zmusić nikogo do zaszczepienia się. Liczę na to, że jeszcze w perspektywie tych 2-3 miesięcy nauczyciele się zdecydują, bo będzie przecież możliwość zaszczepienia się w swojej kategorii wiekowej. To będzie szczepienie oczywiście poza tym systemowym szczepieniem nauczycielskim, które przeprowadziliśmy w ostatnich miesiącach.[…]
Ale nas szczególnie zainteresowały odpowiedzi ministra na pytania dotyczące „Polskiego Ładu” – w obszarze nauczania w polskich szkołach historii:
W miniony weekend Zjednoczona Prawica ogłosiła Polski Ład, który przewiduje m.in. więcej lekcji historii w szkołach ponadpodstawowych i zajęcia z historii XX wieku. Dlaczego akurat historia, panie ministrze?
Tam jest wiele więcej tych elementów edukacyjnych w Polskim Ładzie. Na tych dwóch się skupiliśmy, bo one rzeczywiście zostały zapowiedziane przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego i rzeczywiście są niezwykle ważne. Historia dlatego, że jeżeli Polacy nie będą znali swojej historii, swojej przeszłości, nie będą związani ze swoją tożsamością, to siłą rzeczy Polska rozwijać się nie będzie. Ta nauka historii musi rzeczywiście ulegać ewolucji, ona już ulega ewolucji w wyniku tego systemy 8+4, który wszedł w miejsce 6+3+3, jest więcej godzin historii w siatce godzin tygodniowo. Uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych będą się uczyli historii całego XX wieku i początku XXI wieku, tego nie było w poprzednich latach. Ale chcemy zrobić tak, jak zapowiedzieliśmy w Polskim Ładzie, czyli zrobić dwutorowo: historia Polski i historia powszechna w szkołach ponadpodstawowych ze zwiększoną liczbą godzin.
A my mamy problem ze swoją tożsamością?
Niekiedy widać to dokładnie. Mamy problemy z jakimiś kompleksami na tle polskości. Ja nie mówię o całym społeczeństwie ale o wielu jego członkach. Wielu Polakach, którzy widzą gdzieś wielkość za granicą zachodnią, mówiąc, że wystarczy nam np. port lotniczy w Berlinie, po co nam w Polsce, zamiast patrzeć na to co wielkiego jest w Polsce, co wielkiego jest w historii Polski. Nie tylko z punktu widzenia Polski samej, ale i całej Europy. Daliśmy wiele Europie jako Polacy, w wielu miejscach. Słaba jest wiedza na ten temat, wydaje się, że ona powinna być zdecydowanie większa, po to żebyśmy się czuli dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Nie będziemy się czuć dumni, jeżeli nie będziemy znać własnej historii.
O czym uczniowie będą słuchać na lekcjach historii? Zapowiadał pan naszej antenie, że na pewno o katastrofie smoleńskiej. Ale o czym jeszcze?
Foto: www.znp.edu.pl
Konferencja prasowa Prezesa ZG ZNP Sławomira Broniarza przed kolejnym posiedzeniem zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty.
Związek Nauczycielstwa Polskiego nie zgadza się na podwyższenie pensum. – Ministerstwo dąży do konfrontacji – stwierdził prezes ZNP. Ministerialne propozycje odrzucają również „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych. – To absolutnie nie do przycięcia – komentują.
–Ministerstwo idzie w kierunku konfrontacyjnym – oświadczył na konferencji prasowej szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz na dwie godziny przed kolejnym posiedzeniem zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty. – Chcemy rozmawiać o rzeczywistym podniesieniu prestiżu zawodu nauczyciela. Niestety, propozycje ministerstwa tego nie zapewniają – dodał i podkreślił, że w poniedziałek prezydium zarządu głównego ZNP krytycznie oceniło propozycje resortu. […]
Przypomnijmy, że tydzień temu minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek przesłał do związkowców i samorządowców „kierunkowe tematy”, które mają stanowić „zaczątek dyskusji” nad podniesieniem prestiżu zawodu nauczyciela. MEiN proponuje m.in.*: […]
Cały artykuł „Gazety Wyborczej” – Większe pensum? ZNP odrzuca propozycje ministra Czarnka – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
*Propozycje MEiN przesłane związkom zawodowym – TUTAJ
x x x
Informacja ZNP przed rozmowami z MEiN (18.05, godz.13.30)
Związek Nauczycielstwa Polskiego weźmie udział w dzisiejszych rozmowach z ministerstwem edukacji nt. propozycji MEiN dot. statusu zawodu nauczyciela. Chcemy rozmawiać.
Chcemy rzeczywistego zwiększenia:
–prestiżu zawodu nauczyciela
–pensji w oświacie!
Niestety, te propozycje, które zostały nam przekazane tydzień temu przez ministerstwo tego nie zapewniają. […]
Z obowiązku kronikarskiego nie może na stronie „Obserwatorium Edukacji” zabraknąć informacji o tym jak wczoraj wystartowała edukacja stacjonarna uczniów – od IV klasy podstawówki wzwyż. Nie było łatwo znaleźć w mediach informację na ten temat.
Jeszcze wczoraj swój materiał zamieściła „Gazeta Wyborcza – ŁÓDŹ”:
Foto: Marcin Stępień/Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl]
Powrót do szkoły po niemal roku. Licealiści: Trudna noc i pobudka, ale humory bardzo dobre
[…] I tak było aż do poniedziałku, 17 maja. Zgodnie z decyzją Ministerstwa Edukacji i Nauki w podstawówkach w klasach IV–VIII i w szkołach średnich przez najbliższe dwa tygodnie będzie nauka hybrydowa (część klas uczy się wciąż w domu, część w szkole, a potem ma być zamiana).
–Gdy zaczynaliśmy lekcje o godz. 10, wstawałam o 9.30. Dziś pobudkę miałam o godz. 7 rano – opowiada Magda. Do liceum dojeżdża z Łasku, najpierw pociągiem, potem przesiada się w tramwaj. – Trudny był początek dnia, zwłaszcza że nie mogłam zasnąć wczoraj – opowiada Magda.
–Przez rok przyzwyczailiśmy się do pewnego sposobu pracy, poza tym były obawy, że nauczyciele będą chcieli sprawdzać, jak pracowaliśmy na nauczaniu zdalnym – dodaje Emilia.
Dlatego pedagog szkolna, widząc obawy uczniów, zaapelowała do kadry, by wykorzystać czas na integrację, a nie na klasówki i testy.
–Przez pierwszy tydzień nie będzie sprawdzianów. Przełożyliśmy też na wrzesień sprawdziany umiejętności maturalnych, które mieliśmy zaplanowane na koniec maja. Wszystko po to, by powrót do szkoły nie kojarzył się ze sprawdzianem i wysiłkiem – mówi Dorota Kalinowska, wicedyrektorka XXI LO w Łodzi.
I jak przyznają uczniowie, to zdecydowanie ich uspokoiło. Strach zmalał i chociaż dźwięk dzwonka na pierwszą lekcje wywołał niepokój, radość ze spotkania na żywo z rówieśnikami dało się słyszeć w niemal całej szkole.[…]
Cały materiał „Powrót do szkoły po niemal roku. Licealiści: Trudna noc i pobudka, ale humory bardzo dobre” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl
I jeszcze obszerne fragmenty materiału ze strony „Łódź Nasze Miasto”:
7 maja zamieściliśmy materiał „Za sprawą Stiburskiego – Pytlak o czasie pracy nauczycieli. Z komentarzem Lepperta”, w którym Jarosław Pytlak przywołał swój tekst z 9 marca 2019 roku „Ile pracuje nauczyciel?” A uczynił to, jako formę repliki na tezy głoszone na ten temat przez Marcina Stiburskiego w wywiadzie „Wyzywam na pojedynek każdego nauczyciela, który twierdzi, że dużo pracuje”, opublikowanego na portalu <Miasto Pociech” 6 maja 2021 roku..
Dziś, kontynuując ten wątek, udostępniamy tekst Marcina Stiburskiego, jaki zamieścił on na swoim fejsbukowym profilu 12 maja 2021 roku:
Pozwoliłem sobie prześledzić Raport tematyczny z badania „Czas pracy i warunki pracy w realizacjach nauczycieli” z 2013 roku, na który to raport wielu moich oponentów się powoływało, w dyskusjach na temat czasu pracy nauczycieli.
Już lektura działu dotyczącego grupy badanej oraz metodologii badań dostarcza bardzo ciekawe informacje.
Nauczyciele, którzy mnie atakowali, powołując się na raport, cytują to WYBIÓRCZO.
Podają zawartą w nim liczbę godzin jaką to pracują tygodniowo
.
Podają wartość 46 godzin i 40 minut tygodniowi, nie uwzględniając całej metodologii badań.
Odszukanie tej informacji w raporcie dostarcza ciekawej informacji którą się pomija.
Cytat z raportu:
„Wszystkie czynności zsumowane w technice DAR dają łącznie wynik 46 godz. 40 min. tygodniowo – dotyczy to nauczycieli, którzy prowadzą od 18. do 27. lekcji tygodniowo.„
Informacja ta została opracowana na podstawie analizy pracy nauczycieli pracujących zarówno 18 godzin przy tablicy jaki i 27 godzin przy tablicy czyli pracujących na 1,5 ETATU.
W raporcie analizuje się nauczycieli nazwanych „Nauczyciele pełnoetatowi – „18-35” ”.
Cytat z raportu:
„4.2.3. Nauczyciele pełnoetatowi – „18-35” Zatem około 80% nauczycieli to nauczyciele prowadzący co najmniej 18 godzin lekcyjnych tygodniowo. Jak już wykazaliśmy na wykresie 4.11, czas pracy nauczycieli pełnoetatowych w zakresie głównie wykonywanych, codziennych czynności, nie zmienia się w zależności od tego, czy mają 18 godzin „tablicowych”, czy więcej. W poniższych analizach objęliśmy wszystkich nauczycieli deklarujących prowadzenie od 18 do 35 lekcji tygodniowo (niezależnie od tego, w ilu uczą szkołach). Zdarzały się też większe liczy deklarowanych godzin lekcyjnych tygodniowo, ale nie występowały one licznie i zostały wyłączone z analiz.”
Czyli raport analizuje nauczycieli pracujących do 35 godzin i więcej godzin lekcyjnych tygodniowo. To prawie 2 ETATY. Cały raport nie mówi więc o pracy nauczyciela w ramach jednego etatu i 18 godzin lekcyjnych, a opisuje sytuację gdzie nauczyciele pracują więcej oraz więcej zarabiają
To już nazywa się manipulacją, kiedy mowa jest o czasie pracy nauczyciela w warunkach standardowych jednego etatu, a nie wynikających z powszechnej praktyki. Bo za 1,5 ETATU czy 2 ETATY, są już inne kwoty wynagrodzenia. Tego już nauczyciele wspominający, że pracują 46 godzin tygodniowo nie uwzględniają w swoich wypowiedziach.
Kolejny kwiatek to, to oto poniższe zdanie, bardzo ważne zdanie:
„ Deklaratywność odpowiedzi. Jeśli wynik miał być oparty na deklaracji respondenta, musiał być obciążony ryzykiem zarówno nieświadomego, jak i świadomego zniekształcenia. Trafność wyników badania czasu pracy nauczycieli jest poważnie obciążona efektem społecznych oczekiwać (social desirability bias)”
Cały raport oparty jest o DEKLARACJE nauczycieli.
Ja w swoich analizach, małej ilości swojej pracy, także oparłem się o swoje DEKLARACJE.
Słowo na słowo, jak w sądzie. Kto ma rację?
Na koniec kolejny cytat: „Mamy jednocześnie świadomość, że czas pracy, o którym mówimy w raporcie, nie odnosi się do pojęcia „jednego etatu” albo „gołego etatu”. […]
Źródło: www.facebook.com
Raport: Czas pracy i warunki pracy w relacjach nauczycieli – plik PDF – TUTAJ
Kontynuując temat, który był przewodnim w zamieszczonym dziś rano tekście Jarosława Blocha – dla sprecyzowania poruszanych przez niego problemów, proponujemy lekturę artykułu z „Gazety Prawnej”, zatytułowanego „Podwyżka, obniżka czy status quo? Sprawdzamy propozycję MEiN dla nauczycieli”.
[…] Przyglądamy się szczegółom tej propozycji.
Przypomnijmy, w zamian za dwie dodatkowe godziny doliczone do pensum, nauczyciele mają mieć podniesione wynagrodzenie zasadnicze.
-nauczyciel stażysta i nauczyciel kontraktowy – 3 500 zł brutto (125 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę i wzrost w stosunku do dotychczasowych stawek o odpowiednio 551 i 466 zł brutto.)
-nauczyciel mianowany – 3 900 zł brutto (+455 zł brutto)
-nauczyciel dyplomowany – 4 500 zł brutto (+454 zł brutto) […]
W tej chwili nauczycielskie pensum wynosi 18 godzin. Oznacza to, że „tablicowa” godzina pracy nauczyciela wynosi:
-stażysta – 41 zł brutto
-kontraktowy – 42 zł brutto
-mianowany – 48 zł brutto
-dyplomowany – 56 zł brutto
Po zmianach ma to wynosić:
–stażysta – 44 zł brutto (40 zł w przypadku przedmiotów mniej angażujących)
-mianowany – 49 zł brutto (44 zł w przypadku przedmiotów mniej angażujących)
-dyplomowany – 56 zł brutto (51 zł brutto w przypadku przedmiotów mniej angażujących)
Za godzinę pracy z uczniem najbardziej doświadczeni nauczyciele otrzymają więc takie samo wynagrodzenie jak przed zmianami. […]
Cały artykuł „Podwyżka, obniżka czy status quo? Sprawdzamy propozycję MEiN dla nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
x x x
„Portal Samorządowy” zamieścił informację, z której można dowiedzieć się nie „jak mogłoby być”, ale jak NAPRAWDĘ będzie. Z płacami nauczycieli:
Wynagrodzenie nauczycieli: Takie będą zarobki w 2021 r.
W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ministra edukacji i nauki w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, jakie będą obowiązywać w 2021 r. Zgodnie z nim stawki te w tym roku nie wzrosną. […]
W ustawie budżetowej na 2021 r. kwota bazowa dla nauczycieli nie wzrosła w stosunku do kwoty bazowej obowiązującej od 1 września 2020 r. (wynosi 3537,80 zł).
Rozporządzenie MEiN z dnia 22 kwietnia 2021 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, ogólnych warunków przyznawania dodatków do wynagrodzenia zasadniczego oraz wynagradzania za pracę w dniu wolnym od pracy – TUTAJ
Załącznikiem do rozporządzenia jest tabela, w której podanych jest 12 stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Uwzględnione są wszystkie cztery stopnie awansu zawodowego nauczycieli, tj. stażysta, nauczyciel kontraktowy, nauczyciel mianowany i nauczyciel dyplomowany, a także trzy poziomy wykształcenia.
Żródło: www.pliki.portalsamorzadowy.pl
Najnowszy, bo zamieszczony wczoraj (w niedzielę 16 maja 2921r.) post z bloga Jarosława Blocha:
Zachęty niezachęcające
W czasie gdy średnia wieku nauczycieli sięga już 45 lat i wzrasta, a młodzi ludzie omijają ten zawód szerokim łukiem, ministerstwo ogłasza nową strategię dotyczącą statusu zawodowego nauczyciela*. Słusznie, bo trzeba szukać lepszych rozwiązań, lecz przedstawione propozycje, jeśli wejdą w życie, jedynie pogłębią problem i raczej na pewno nie zachęcą młodych do zawodu.
Zwiększenie pensum, skrócenie urlopu, obrabowanie kasy funduszu socjalnego, brak wyrównań, modyfikacja dodatków i… pozorna podwyżka. Pozorna, bo jeśli ktoś potrafi liczyć, to wie, że znów sami zafundujemy sobie tę „podwyżkę”, więcej pracując. Ci którzy mają nadgodziny, stracą je. Ale nic to. W świat pójdzie komunikat, że belfrzy dostaną więcej, więc czego jeszcze chcą? Ludziska narrację łykną, bo skoro nie wiedzą, że sami sobie finansują 500+, to nie zrozumieją też zasad nauczycielskich „podwyżek”. Tak to kiepski poziom wiedzy matematycznej społeczeństwa przychodzi po raz kolejny w sukurs rządzącym. Rząd znowu okaże się dobry, a nauczyciele roszczeniowi. I znowu dostaną w dupę. A przecież o to tej ekipie chodzi.
Minister nareszcie przyznał, że dotychczas nauczyciele na delegacjach pracowali za darmo, a państwo łamało przepisy prawa pracy. Łaskawie zapowiada płacenie delegacji, za które powinno się płacić od zawsze. Mówi się przecież, że wszystko, co nie reguluje Karta Nauczyciela, reguluje prawo pracy, a tam delegacje są. Fakt ich niewypłacania przez szkoły (samorządy) to była ewidentna patologia, ale… czy za słowami ministra pójdą pieniądze na delegacje? Wątpię. Czy nauczyciele będą poza godzinami swojej pracy rezygnować z wyjść z uczniami? Wątpię, przeważy jak zwykle poczucie obowiązku… Czy dyrektorzy wypłacą delegacje? Wątpię. Samorządy na to pieniędzy nie znajdą, bo wszystko przecież można podciągnąć pod 40-godzinny tydzień pracy, a nauczyciele (jak zwykle) będą bali się odezwać.
W politykę oszczędności wpisuje się też planowana zmiana awansu, bo skoro młody nauczyciel ma cztery lata tkwić na najniższej nauczycielskiej pensji, a na końcu jeszcze zdać egzamin, to oznacza dalsze zniechęcanie młodych ludzi do podejmowania tej pracy (teraz już po roku stażu jest pełnoprawnym nauczycielem). Tym bardziej, że pada tam sformułowanie „co najmniej 4 lata”, więc należy przypuszczać, że części zrobi się pod górkę i przetrzyma na niższej pensji rok lub dwa. Ministerstwu chodzi prawdopodobnie też o uwiązanie młodych na 4 lata, bo teraz po roku stażu mając stopień kontraktowego mogą odejść do innej szkoły, mogą z pracy zrezygnować, zachowując prawo do uczenia (na przyszłość, w razie czego). W nowej sytuacji będą przez cztery lata pod ścianą. Ale to błąd w myśleniu polityków. Młodzi nie będą uwiązani, oni po prostu do tej pracy się nie zgłoszą, widząc jak piętrzy się przed nimi problemy. Nad egzaminem na końcu bym nie tragizował, wszak już teraz taki egzamin jest (na kontraktowego i mianowanego). Nauczyciel MUSI orientować się w przepisach prawnych dotyczących dzieci, z którymi przecież na co dzień pracuje. Bez sensu jest jedynie egzamin praktyczny, bo on przecież odbywałby się przez cztery lata pracy, pod okiem dyrektora szkoły. Więc po co kolejny? Ten będzie dodatkowym i niepotrzebnym stresem dla nauczyciela (już praktyka, po co najmniej czterech latach pracy i po wielu hospitacjach dyrektora).
W ogóle z młodych nauczycieli PiS robi sobie ewidentnie żarty. W czasach rządów PO, młody nauczyciel zarabiał trochę więcej od szkolnej sprzątaczki. Za sprawą PiS urosła pensja minimalna, co zrównało pensję sprzątaczki i początkującego nauczyciela. Teraz PiS wraca do czasów, gdy pensja młodego nauczyciela będzie znów troszeczkę wyższa niż sprzątaczki, jednocześnie przedstawiając to jako swój sukces i wyraz troski o nauczycieli wchodzących do zawodu. Młodzi nie są jednak idiotami, potrafią liczyć lepiej niż przeciętny beneficjent rządowych bonusów, nie nabiorą się na takie propagandowe sztuczki.











