
Oto fragmenty dzisiejszego news’a ze strony MEiN. Podkreślenia fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE:
Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze – ruszają prace nad programem wsparcia ich działalności

Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Uczestnicy dzisiejszej konferencji prasowej w MEiN: przy mikrofonie – minister Przemysław Czarnek oraz Przemysław Drabek – poseł PiS z Bielska-Białej, Grzegorz Gawęda – prezes OSPBestwinka oraz Piotr Kozieł – wiceprzewodniczący Komisji ds. MDP Powiatu Bielskiego.
[…]
Wsparcie dla Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych
–Powołujemy razem z MSWiA zespół roboczy, który wypracuje program rządowego wsparcia Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych – powiedział Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej, która odbyła się dzisiaj, 10 sierpnia br. Konferencję poprzedziło spotkanie robocze z udziałem przedstawicieli MEiN, MSWiA oraz opiekunów Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych z powiatu bielskiego.
Szef MEiN wskazał, że MDP potrzebują wsparcia finansowego, by mogły prowadzić zajęcia z pierwszej pomocy oraz uczestniczyć w przedsięwzięciach, których celem jest poznawanie kultury i historii swojego regionu. Zaznaczył, że ich działalność powinna mieć systematyczny charakter: – Bardzo mi zależy, by spotykali się nie tylko okazjonalnie w związku z zawodami strażackimi, ale na zbiórkach cały rok. […]
MEiN we współpracy z MSWiA oraz doświadczonymi opiekunami MDP opracuje program wpierania działalności statutowej MDP. Program będzie gotowy na wiosnę 2022 r.
W konferencji uczestniczyli także: Poseł na Sejm RP Przemysław Drabek, Prezes OSP Bestwinka Grzegorz Gawęda oraz Wiceprzewodniczący Komisji ds. MDP Powiatu Bielskiego Piotr Kozieł.[…]
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Więcej o Młodzieżowych Drużynach Pożarniczych – TUTAJ
Oto przykład: Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza w Grójcu – TUTAJ
Foto: PTWP [www.portalsamorzadowy.pl]
Leszek Świętalski – sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP
„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj (10 sierpnia 2021r.) informację o stanowisku Związku Gmin Wiejskich RP w sprawie projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, której celem jest wzmocnienie nadzoru kuratora oświaty, zatytułowaną „Gminy wiejskie przyłączą się do buntu w oświacie? ‚Jesteśmy zbulwersowani zmianami'”. Oto jej fragmenty:
[…]
Portal Samorządowy: – Kilka dni temu samorządowcy z Unii Metropolii Polskich zaapelowali do mieszkańców dużych miast, żeby słali pisma do posłów i przedstawicieli władzy, domagając się wstrzymania prac nad zmianami w prawie oświatowym, mającymi na celu wzmocnienie pozycji kuratorów oświaty w szkole. Czy gminy wiejskie włączyły się w tę akcję?
Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej: – Gminy wiejskie nie są skore, by przyłączać się do takiej akcji – nawet jeżeli ma ona głęboki sens: inna jest sytuacja mieszkańców dużych miast, a inna małych miejscowości; poza tym każdy ma swoje instrumentarium.
Na pewno to, co się dzieje oświacie i to, co zawiera projekt zmian w ustawie Prawo oświatowe, to jest granda w biały dzień…. Oto powrót do systemu z czasów PRL, do centralizacji i politycznego, ręcznego sterowania szkołami.
Jako związek jesteśmy zbulwersowani proponowanymi zmianami. Jestem przekonany, że tak samo patrzą na nie instytucje niepubliczne, prowadzące szkoły. Wiemy też, jak trudno będzie wytłumaczyć ludziom, że nie wpłyną one na poprawę poziomu nauczania ich dzieci, a raczej na ich obniżenie.
Po to jednak, by mieć pewność, że nasze obawy, co do skutków tej regulacji są słuszne, wystosowaliśmy list do Ministerstwa Edukacji i Nauki, żeby – w ramach prac Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego – odpowiedziało nam na kilkanaście pytań dotyczących projektu.* Bo diabeł tkwi w szczegółach. […]
-A co będzie, gdy na odpowiedzi na swoje pytania się nie doczekacie?
–Wtedy działający przy KWRiST Zespół ds. Edukacji, Kultury i Sportu, którego posiedzenie zaplanowano na 17 sierpnia, jak i cała Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego wydadzą decyzję negatywną do projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe. I to z uzasadnieniem, że opinia pozytywna nie była możliwa ze względu na zlekceważone przez ministerstwo uwag i pytań strony samorządowej.
Cały wywiad z Leszkiem Świętalskim – sekretarzem generalnym Związku Gmin Wiejskich RP – TUTAJ
Pytania Związku Gmin Wiejskich RP do MEIN (plik PDF) – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Oto fragmenty zamieszczonego dziś na stronie „Portalu Samorządowego” materiału:
Wystarczy nie bojkotować rozmów”. Minister Czarnek w sprawie płac nauczycieli
„Wystarczy chcieć rozmawiać na temat kierunkowych propozycji, a dojdziemy do bardzo dobrych rozwiązań płacowych„, napisał dziś na twitterze minister Przemysław Czarnek.
To jego reakcja na zapowiedź złożenia dziś (poniedziałek 9 sierpnia) przez Sławomira Broniarza wniosku do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o rejestrację komitetu inicjatywy ustawodawczej. Ma on będzie zbierać podpisy pod projektem dotyczącym automatycznego wzrostu płac nauczycieli wraz ze wzrostem średniej płacy w gospodarce narodowej.[…]
Na początku maja w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ministra edukacji i nauki w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, jakie będą obowiązywać w 2021 r. Zgodnie z nim stawki te w tym roku nie wzrosną.
Według Związku Nauczycielstwa Polskiego wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela dyplomowanego powinno być równe średniemu wynagrodzeniu w gospodarce krajowej za III kw. roku poprzedzającego rok budżetowy. Oznaczałoby to dziś ok. 8 tys. zł dla nauczyciela dyplomowanego.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
x x x
Zobacz także:
„Głos Nauczycielski” – ZNP złożył w Sejmie projekt inicjatywy obywatelskiej ws. powiązania płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem – TUTAJ
Zacznę w nietypowy jak na felieton sposób:
W miniony piątek Tomasz Tokarz napisał na swoim fejsbukowym profilu:
Kiedy politycy zaczynają się zajmować edukacją…
Jeden chce krzyży, inny nie chce.
Jeden chce więcej patriotyzmu, inny mniej.
Jeden chce więcej JPII, inny mniej.
Lewica chce bez krzyży, prawica chce krzyży.
Obie siły chcą narzucać uczniom swoje fantazje.
Czy wszystko musi być ustalane centralnie?
Jeśli rodzicom, uczniom i nauczycielom to odpowiada to mogą sobie nawet wieszać hełm Vadera.
Oddajmy szkoły obywatelom – niech sobie decydują, co, jak, kto.
Pod postem pojawił się komentarz Barbary Martysiuk:
Obywatele też są podzieleni zarówno rodzice jak i nauczyciele. No chyba że budynek szkoły podzielić; z krzyżem i bez.
Na co Tokarz odpisał:
To niech sobie to przedyskutują.
x x x
Zacząłem od tej wymiany poglądów, bo stanowi ona doskonały punkt wyjścia, a także uzasadnienie, tematu dzisiejszego felietonu. Pojawił się on w mojej głowie już w czwartek, gdy przeczytałem: „Tusk krytykuje krzyże w szkołach. Czarnek odpowiada: ‚Wolność, a nie dyktatura lewactwa i ateizmu””.
Donald Tusk uczestniczył w czacie z internautami. Zapytany, czy jego zdaniem w szkołach, w salach lekcyjnych, powinny wisieć krzyże odpowiedział: „Uważam, że nie”. Rozwijając swoje stanowisko dodał „Bardzo chciałbym, żeby tym miejscem, w którym ci, którzy wierzą, mogli się spotkać w pokoju i wzajemnym zaufaniu, pomodlić się, żeby to były kościoły, a nie urzędy publiczne, czy szkoły. Szkoła powinna uczyć nas wzajemnego respektu i szacunku, niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy nie.”
Nie trzeba było długo czekać, aby przeczytać co o takim stanowisku Tuska myśli najbardziej „wyznaniowy” z wszystkich dotychczasowych ministrów edukacji:
„Na szczęście w Polsce mamy wolność religijną i to rodzice wraz z dyrekcją decydują czy w szkole są i jakie są symbole religijne, zresztą zgodnie z orzecznictwem ETPC i polskich sądów. Wolność, a nie dyktaturę lewactwa i ateizmu jak na Zachodzie” – napisał na Twitterze minister Przemysław Czarnek.
Otóż oświadczam, że nie zgadzam się z taką wizją wojen religijnych w polskich szkołach, wojen prowadzonych pod hasłem wolności obywatelskich.
Ciekawe, że Tomasz Tokarz ma w tej sprawie taki sam pogląd, jak minister Czarnek: „To niech sobie to przedyskutują” – napisał Tokarz.Taką samą wizję rozwiązania tego dylematu widzi minister: „To rodzice wraz z dyrekcją decydują czy w szkole są i jakie są symbole religijne.”
Nie wiem jak obaj panowie wyobrażają sobie taką dyskusję. I według jakich zasad miałaby być podejmowana decyzja. Czy, gdy dojdzie do głosowania w tej sprawie, będzie decydowała większość uprawnionych do głosowania? Czy tylko większość obecnych na zebraniu? Bo już od Sejmu Czteroletniego Polacy wiedzą, że można mieć większość w chwili głosowania, nie mając większości w liczbie uprawnionych do udziału w danym zgromadzeniu.
Jeśli tak – to jaka większość? Zwykła, bezwzględna, czy kwalifikowana? Czy będzie można organizować głosowania online? W tym ostatnim rozwiązaniu – co z rodzicami „wykluczonymi sieciowo”? A co z ewentualną wersją głosowania korespondencyjnego – drogą pocztową, „papierowo”? Jak wtedy zagwarantować, że wszyscy o głosowaniu wiedzieli? Że kartkę z odpowiedzią na pytanie referendum wypełnił rzeczywiście rodzic tego konkretnego ucznia? A jeśli dwoje rodziców tego samego ucznia ma w sprawie krzyży w szkole odmienne poglądy? Czyj głos powinien być wzięty pod uwagę przy liczeniu?
Osiem lat w akademickim świecie. Od dumy do rozczarowania
O studenckich obozach naukowych
Kontynuując IV cykl moich wspomnień „Osiem lat w akademickim świecie. Od dumy do rozczarowania”, po ich drugiej części „O tym co zapamiętałem o mojej roli dydaktyka” , prezentuję kolejną, gdzie opowiem o studenckich obozach naukowych, które – gdy zasmakowałem w tej formie przygotowania studentów do czekającego ich zbierania materiałów do pracy magisterskiej, stały się moją ulubioną formą pracy na uczelni. Bo nie były realizowane na uczelni!
Obozy naukowe organizowane były dla studentów po drugim roku studiów (dla uproszczenia będę w dalszej części wspomnień używał tylko formy „studentów”, ale zawsze będzie to, w przytłaczającej większości, dotyczyło studentek i studentów, występujących jednak w jednostkowych przypadkach.) Ich podstawowym celem było praktyczne zaznajomienie uczestników obozu z metodami i narzędziami badawczymi, stosowanymi w pedagogice społecznej, którymi będą się posługiwali podczas zbierania materiałów do pracy magisterskiej, pisanej w obszarze zainteresowania pedagogiki społecznej. A w tym obszarze znajdowała się także pedagogika opiekuńcza. Tradycyjnie obozy odbywały się we wrześniu. O udział w konkretnym obozie jego organizator musiał zadbać, bo choć każdy student powinien uczestniczyć w tej formie zajęć, to nie było żadnych obligatoryjnych wskazań u kogo i gdzie.. O jego skuteczną promocję musiał zadbać organizator. Istniała możliwość prowadzenia obozów poza Łodzią – ale wówczas organizator musiał uzyskać z UŁ środki finansowe na przejazdy i zakwaterowanie.
Po raz pierwszy prowadzenie takiego obozu pani doc. Lepalczyk zaproponowała mi już pod koniec pierwszego roku mojej pracy, czyli jeszcze przed wakacjami 1976 roku. Naturalną koleją rzeczy był wybór metody badawczej, której będę uczył jego uczestników: metody monografii placówki. Bo w takiej metodzie przygotowałem moją pracę magisterską i w tej mogłem uchodzić za „fachowca”
Kolejną decyzją, którą musiałem podjąć, była lokalizacja tego „obozu”. Nie miałem wątpliwości, że nie może on odbywać się w Łodzi – najlepiej w miejscowości, która może być atrakcyjną, z innych niż naukowo-poznawcze, względów. Mój wybór padł na Beskid Śląski i Żywiecki, przede wszystkim dlatego, że ja dotąd nigdy tam nie byłem, ale także ze względu na optymalny charakter jego walorów turystycznych – wszędzie blisko i góry nie za wysokie. Ale były także brane pod uwagę względy logistyczne. Mam tu na myśli fakt, iż centrum tego regionu – Bielsko-Biała – było liczącym sto kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców miastem, w tamtym czasie – stolicą jednego z 49 województw, mającym dobrze rozwiniętą infrastrukturę oświatową, w tym kilka placówek całkowitej opieki nad dzieckiem. Wszystko to sprawdziłem wcześniej w rozmowach telefonicznych, najpierw – strategicznie – z pracownikami tamtejszego Kuratorium Oświaty i Wychowania, a później, już w trybie roboczym, z Wydziałem Oświaty, istniejącego od trzech lat (w miejsce dawniejszego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej) bielskiego Urzędu Miejskiego.
Uzyskawszy od szefostwa Wydziału Oświaty zgodę na przeprowadzenie na ich terenie tego obozu, uzgodniłem z nimi program i listę placówek opieki nad dzieckiem, ale także szkół, do których będziemy mogli wchodzić i prowadzić nasze „treningowe” techniki badań środowiskowych.
Pozostało jeszcze załatwić bazę na zakwaterowanie i . . . i pozyskać na ten projekt środki finansowe. Oraz zrekrutować uczestników. A adres, pod którym możemy zamieszkać w czasie pobytu w Bielsku-Białej, wskazano mi w Wydziale Oświaty. Był to Dom Turysty PTTK, w centrum Bielska, przy ul. Krasińskiego nr 38 – niedaleko stacji kolejowej.
Foto: www.google.com/travel/hotels/
Dom Turysty PTTK w Bielsku, ul.Zygmunta Krasińskiego 38 (zdjęcie współczesne)
Mając rozeznanie we wszystkich kosztach (ceny biletów PKP, koszt noclegu, projektowaną liczbę osób i dodatkowe środki na „czas wolny”) wystąpiłem o dotację, którą – oczywiście – otrzymałem. Z rekrutacją też nie miałem problemu. Z taką ofertą turystyczną na dni wolne – jeszcze na długo przed sesją egzaminacyjną po II semestrze – miałem już komplet uczestników. Właściwie – uczestniczek, gdyż nie zgłosił się ani jeden student. Dziś nie pamiętam, czy w ogóle na II roku pedagogiki opiekuńczej taki studiował.
I w tym miejscu muszę opowiedzieć o jeszcze jednym, niespodzianym, elemencie tego przedsięwzięcia.
Zacznę od informacji, że pani doc. Irena Lepalczyk postanowiła po raz kolejny powiększyć liczbę pracowników Zakładu Pedagogiki Społecznej, Tym razem swe poszukiwania skoncentrowała na absolwentach socjologii. Był to kierunek poszukiwań praktykowany już przez prof. Kamińskiego. Wszak od wielu lat pracowała już w Zakładzie, także absolwentka socjologii, dr Iza Muchnicka-Diakow. Tym razem propozycję zatrudnienia na stanowisku asystenta stażysty przyjęły dwie osoby, które właśnie obroniły prace magisterskie na socjologii: Barbara Mrozińska i Jacek Piekarski. Ta pierwsza, zrobiwszy doktorat, po dwudziestu kilu latach pracy porzuciła karierę naukowca, aby zostać dziennikarką – na krótko w „Gazecie Wyborczej”, a od wielu już lat, najpierw w roli redaktora naczelnego, a od 2007 – na stanowisku prezesa Telewizji TOYA . I prezesuje tam do dziś…
Natomiast z tym drugim – z Jackiem Piekarskim – zawarłem znajomość jeszcze zanim oficjalnie został moim kolegą z pracy. Stało się tak, gdyż pani docent zdecydowała, że jeszcze przed formalnym jego zatrudnieniem, weźmie on udział w „moim” obozie w Bielsku-Białej. Z jego punktu widzenia była to propozycje nie do odrzucenia. Miał być – jako magister socjologii – moim konsultantem oraz prowadzić szkolenia studentów z technik badań, przed ich wyruszeniem do placówek. A ja usłyszałem, że mam go „wprowadzić w rolę nauczyciela akademickiego”.
Jedyne co musiałem w tej nagłej sytuacji zrobić, to zamienić w Domu Turysty zarezerwowaną dla mnie „jedynkę” na pokój dwuosobowy.
I tak starszy asystent dostał asystenta stażystę. Współpraca układała się nam dobrze, mnie było znacząco łatwiej realizować zadania prowadzącego ten obóz, a on pewnie także nie żałował tej „praktyki”. Dziś, po 45 latach, mogę chyba powiedzieć, że była to dla Jacka dobra inicjacja przyszłej kariery pracownika nauki, w ramach której został profesorem zwyczajnym, dziekanem Wydziału Nauk o Wychowaniu, a po latach pracy w Katedrze Pedagogiki Społecznej, wykonywanej, już po przejściu prof. Lepalczyk na emeryturę, także pod kierunkiem prof. Ewy Marynowicz-Hetki, usamodzielnił się i został kierownikiem „własnej”– nie trudno zgadnąć jakiej – Katedry Badań Edukacyjnych. A od niedawna jest już emerytem…
Pora wrócić do relacji z owego obozu. Najgorsze, że nie mogę sobie na sto procent przypomnieć iludniowe było to przedsięwzięcie, ale jestem prawie pewiem, że dwutygodniowe. Jestem przekonany, że obóz musiał się rozpocząć w połowie drugiego tygodnia września (np. 9-ego), gdyż nie mogłem prowadzać studentów do szkół i placówek tuż po rozpoczęciu roku szkolnego. Także nie mogłem kończyć obozu tuż przed początkiem roku akademickiego.
Fragment z „Kalendarza Stuletniego” – rok 1976. Zaznaczone są dni, w których – według mojej rekonstrukcji pamięci – odbył się studencki obóz naukowy
w Bielsku-Białej.
Ale miałem jeszcze jeden powód aby rozpoczynać obóz w połowie tygodnia. Zależało mi na dwu niedzielach z poprzedzającymi je sobotami. Bo choć w 1976 roku urzędowo była tylko jedna „wolna sobota” – w owym roku wyznaczono ją na 4 września – to ja tak planowałem nasze zadania, aby wcześniej odrobić wszystko co zostało zaplanowane na ten tydzień i mieć wolną sobotę i niedzielę do dyspozycji zajęć turystyczno-krajoznawczych. Dzięki takiemu terminowi obozu mieliśmy dwie takie możliwości.
Foto: www.google.com
W ramach tych ostatnich zajęć zwiedziliśmy okolice Bielska-Białej, a także Szczyrk. Byliśmy też nad Jeziorem Żywieckim.
Najtrudniej jest mi przypomnieć sobie konkretne fakty z realizacji oficjalnego programu obozu. Pamiętam, że zaczęliśmy od spotkania z dyrektorem Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Bielsko-Biała, który przedstawił nam sieć podległych mu placówek, w tym domy dziecka i placówki realizujące środowiskową opieką nad dziećmi. I to one były głównym celem wizyt „badawczych” studentek.
Trochę na zasadzie dedukcji (ze strzępów mojej pamięci wiem, że byliśmy także w Technikum Włókienniczym, mającym swą siedzibę niedaleko naszego zakwaterowania) przypuszczam, że zapewne pan dyrektor pochwalił się, iż w kilku bielsko-bialskich szkołach zatrudnieni zostali pedagodzy szkolni – w ramach programu pilotażowego Ministerstwa Oświaty i Wychowania z 1973 roku. I pewnie wymienił także Technikum Włókiennicze, bo innego powodu naszej wizyty w tej szkole zawodowej być nie mogło. A wizytę w tej szkole zapamiętałem dlatego, że była to szkoła bardzo podobna, także w swej historii, do łódzkiego Technikum Włókienniczego.
Obóz zakończył się planowo, wszyscy wrócili zadowoleni, sprawozdanie o jego przebiegu złożyłem kierowniczce Zakładu i – zapewne po nieformalnym zasięgnięciu „języka” u jego uczestniczek – został on przez nią dobrze oceniony. Skąd taki mój wniosek? Bo gdyby było inaczej, nie otrzymałbym w następnym roku polecenia zorganizowania kolejnego….
x x x
Jednak rok 1977 był dla mnie trudnym rokiem. W tym roku, w lipcu, przeprowadzałem się z moją rodziną (ja – młody pracownik nauki, żona Krystyna – młoda matka oraz urodzony w marcu 1973 r. synek Kubuś) z dotychczasowego mieszkania (jeden pokój – 25 m kw. na poddaszu, bez wygód – w domu, który w latach dwudziestych zbudował mój dziadek i gdzie się urodziłem) do nowego mieszkania m-4 (55 m kw.) na IV piętrze w nowo zbudowanym bloku Osiedla „Pienista” Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”. M-4 dostała rodzina trzyosobowa, bo dodatkowe „M” przysługiwało mi, jako nauczycielowi…
Więcej ofert pracy na stronie ŁKO – TUTAJ
Dzisiaj (6 sierpnia 2021r.) na stronie „Gazety Wyborczej” zamieszczono artykuł Karoliny Słowik „W dużych miastach brakuje nauczycieli. 13 tys. wakatów w całej Polsce”. Oto jego fragmenty – pogrubienia czcionek i podkreślenia w cytowanych akapitach – redakcja OE:
Dyrektorzy w całej Polsce szukają nauczycieli. Brakuje nauczycieli wychowania przedszkolnego, anglistów, matematyków i fizyków. Sytuacja w dużych miastach jest dramatyczna. Policzyliśmy, że wakatów w szkołach jest ok. 13 tys. […]
Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, które zrzesza ok. 6 tys. dyrektorów z całej Polski, alarmuje, że doświadczamy obecnie kolejnego „nauczycielskiego exodusu”. – Kto może, ten odchodzi na emeryturę. Nigdy w mojej karierze nie spotkałem się z tym zjawiskiem na taką skalę. Dyrektorzy również się wykruszają. Ludzie uciekają z zawodu, a młodzi nie przychodzą – alarmuje i dodaje: – Nauczycielom przydałoby się wsparcie. Są zmęczeni, zdemotywowani po półtora roku ciężkiej pracy. W dużych miastach dramatycznie ich brakuje – dodaje.
13 tys. wolnych etatów dla nauczycieli
Policzyliśmy, ile jest aktualnych ofert pracy dla nauczycieli, opublikowanych na stronach kuratoriów oświaty. Na dzień 4 sierpnia w całej Polsce było ich 12988. Najwięcej na Mazowszu (2526), Śląsku (1715), Małopolsce (1426) i Dolnym Śląsku (1308). Dlaczego najwięcej wakatów jest akurat tam? Chodzi o duże miasta – w samej Warszawie jest nieobsadzonych posad 1017, Krakowie – 502, Wrocławiu – 500, Katowicach – 202. Porównywalnie jest w Łodzi (265 wakatów) i Gdańsku (234 wakaty). Mniej wolnych miejsc jest w Szczecinie (158), Poznaniu (156), Białymstoku (106).
Jakich nauczycieli brakuje? Najwięcej wychowania przedszkolnego. W całej Polsce jest aż 1378 wolnych etatów. Dyrektorzy szukają też nauczycieli angielskiego (807 wakatów), matematyków (781), fizyków (673) i informatyków (509).
Trzeba jednak pamiętać, że oferty opublikowane w bankach na stronach kuratoriów nie dotyczą wyłącznie pełnych etatów, ale też ich ułamków. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić, że w Polsce brakuje 13 tys. nauczycieli.[…]
Najwięcej brakuje nauczycielek przedszkoli
Można jednak powiedzieć, że brakuje ponad tysiąca nauczycielek wychowania przedszkolnego. –One zwykle nie łączą etatów. Z wyjątkiem zastępstw. Gdy brakuje którejś z nauczycielek, jej obowiązki przejmuje zwykle na siebie dyrekcja. Mamy sygnały z Warszawy, że dyrektorki przedszkoli nie nadążają już z wypełnianiem swoich obowiązków, bo cały czas pracują na sali z dziećmi – mówi Pleśniar. […]
Cały artykuł „W dużych miastach brakuje nauczycieli. 13 tys. wakatów w całej Polsce” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Foto: Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta[www. lublin.wyborcza.pl]
Przemysław Czarnek w pozie „Bartka zwycięzcy”.
Ogłoszenie wyników wyborów w sztabie PiS, Lublin, październik 2019 roku.
„Kurier Lubelski” zamieścił dziś wywiad z Ministrem Edukacji i Nauki, zatytułowany „Przemysław Czarnek: Wszyscy wrócą do szkół 1 września. Nie będzie przymusu szczepień”. Oto dwa pierwsze pytania i odpowiedzi na nie:
Kurier Lubelski: – 1 września uczniowie wracają do szkół. Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada, że istnieje prawdopodobieństwo, że czwarta fala pandemii pojawi się już w drugiej połowie sierpnia. Jak resort edukacji przygotowuje szkoły do powrotu uczniów w okresie ewentualnego wzrostu zachorowań?
Przemysław Czarnek: – Jesteśmy w stałym kontakcie z ministrem Niedzielskim. Na regularnych spotkaniach rozmawiamy na temat możliwych scenariuszy i dzisiaj nie bierzemy pod uwagę żadnego innego, poza powrotem do szkół 1 września w trybie pełnym stacjonarnym.
-A będzie obowiązek szczepień nauczycieli i uczniów?
-Mamy sytuację, w której resort edukacji wraz z resortem zdrowia przygotowały priorytetowe szczepienia dla nauczycieli w pierwszej grupie jeszcze wiosną. Szybka rejestracja w naszym systemie SIO i wysoki poziom zaszczepienia w środowisku nauczycielskim zbliżony do 80 proc. Gdyby wszystkie grupy społeczne podeszły do szczepień tak odpowiedzialnie jak nauczyciele, to mielibyśmy już odporność jako społeczeństwo. Te ponad 20 proc. niezaszczepionych nauczycieli też zachęcamy gorąco do szczepień. Jestem jednak przeciwnikiem wprowadzania obowiązku szczepień wśród nauczycieli. Dlatego chcemy, aby 1 września do szkół wrócili wszyscy, bez dzielenia na zaszczepionych i niezaszczepionych. Życzyłbym sobie, by medycy, jak prof. Krzysztof Simon z Wrocławia, stosowali więcej logiki w swoich wywodach. Byłoby to z korzyścią dla akcji szczepień. Tymczasem zniechęcają. Bo jeśli pan profesor Simon nie widzi rozróżnienia między izolacją osób chorych na choroby zakaźne a izolacją osób zdrowych, tyle że niezaszczepionych, to rzeczywiście jest to niepokojące. Dobrze byłoby do akcji szczepień podejść bardzo rozsądnie i zachęcać, a nie straszyć, że nie wszyscy nauczyciele wrócą do szkoły. Powtarzam, wolą resortu edukacji jest, aby wszyscy nauczyciele wrócili do szkół 1 września. Również młodzież nie może być do szczepień przymuszana. Prowadzimy i będziemy prowadzić akcje informacyjne, będziemy zbierać informacje od rodziców na temat szczepień, by w trzecim tygodniu września zorganizować tam, gdzie będzie to potrzebne i gdzie będą sobie tego życzyć dyrektorzy, punkty szczepień w szkołach. To są zachęty, ale na pewno nie będzie przymusu.[…]
Cały zapis rozmowy z ministrem Przemysławem Czarnkiem – TUTAJ
Źródło: www.kurierlubelski.pl
x x x
Jeden z wątków wypowiedzi ministra Czarnka na pytania redakcji „Kuriera Lubelskiego” podjął i rozwinął dziennik „Rzeczpospolita” w publikacji „Czarnek: Życzyłbym sobie, by medycy, jak prof. Simon, stosowali więcej logiki w swoich wywodach”. Oto jej fragment:
Foto: ZNP[www.pulshr.pl]
Sławomir Broniarz – Prezes Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego
Już 22 lipca media przekazywały stanowisko Sławomira Broniarza – Prezesa ZNP w sprawie obowiązkowych szczepień nauczycieli:
Jestem zwolennikiem szczepień, ale nie wyobrażam sobie, żeby nauczyciele byli jedyną grupą zawodową, która miałaby obowiązek szczepień przeciw COVID-19 – powiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz. Jak mówił, należy promować szczepienia poprzez przekaz, jak dużym zagrożeniem jest ich brak.
[Źródło: www.pulshr.pl/edukacja/]
x x x
Foto: kuratorium.krakow.pl[www.portalsamorzadowy.pl]
Barbara Nowak – Małopolska Kurator Oświaty
Dziś (4 sierpnia 2021r.) „Portal Samorządowy” zamieścił informację: „Kurator oświaty przeciw przymusowi szczepienia nauczycieli”. Oto jego fragmenty:
W interesie bezpieczeństwa w szkole nauczyciele powinni się zaszczepić, ale jestem przeciwna przymusom – powiedziała małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. Odnosząc się do szczepień uczniów, podkreśliła, że to powinna być wyłącznie decyzja rodziców. […]
„Jestem wolnościowcem, nauczycielem, który bardzo marzył o wolnej Polsce. Rozpoczęłam pracę w szkole w stanie wojennym, w 1982 r. Uważam, że w interesie bezpieczeństwa w szkole nauczyciele powinni się zaszczepić, ale jestem przeciwna przymusom” – powiedziała małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. […]
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl]
Opinia i rekomendacje ZNP ws. nowego roku szkolnego w czasie IV fali pandemii
Rada Medyczna przy premierze Mateuszu Morawieckim zaleciła wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciw COVID-19 dla pracowników ochrony zdrowia, zwłaszcza tych, którzy mają bezpośredni kontakt z chorymi oraz dla nauczycieli.
Związek Nauczycielstwa Polskiego przypomina, że nauczyciele masowo przystąpili do dobrowolnych szczepień uruchomionych dla tej grupy zawodowej w lutym br. w ramach Narodowego Programu Szczepień przeciwko wirusowi SARS-CoV-2.
Jak informował wówczas rząd, do 3 marca br. na szczepienie zarejestrowało się 590 tys. nauczycieli. Wówczas postulowaliśmy, aby do grupy priorytetowej szczepień zostali włączeni także pracownicy administracji i obsługi w szkołach, przedszkolach, poradniach i placówkach.
To na rządzie spoczywa konstytucyjny obowiązek przeciwdziałania pandemii, jak również wprowadzenia rozwiązań zapewniających bezpieczny powrót do szkół i placówek oświatowych we wrześniu oraz zapewniających równy dostęp do edukacji dla wszystkich uczniów i uczennic w czasie przewidywanej IV fali epidemii.
Dotychczas strona rządowa nie przedstawiła kompleksowego programu dotyczącego bezpiecznego funkcjonowania oświaty w nowym roku szkolnym. Czasu na przygotowanie takiego programu jest coraz mniej.
Dlatego oczekujemy od rządu:
-konkretnych rozwiązań dotyczących całej społeczności oświatowej, a nie tylko jednej grupy zawodowej, bo w szkole i przedszkolu codziennie spotykają się uczniowie, rodzice, nauczyciele i pracownicy,
-finansowego wsparcia samorządów w zapewnieniu bezpiecznej nauki i pracy w placówkach oświatowych w czasie IV fali pandemii,
-dostosowania podstawy programowej do rzeczywistych potrzeb i możliwości uczniów po roku zdalnej nauki (czyli odchudzenia podstawy programowej),
-poprawy dostępu uczniów do pomocy psychologiczno-pedagogicznej poprzez m.in. obowiązek zatrudnienia psychologa i pedagoga w każdej szkole,
-wprowadzenia norm prawnych związanych z pracą zdalną nauczycieli,
-wyposażenia wszystkich placówek w szybki internet i sprzęt niezbędny do prowadzenia kształcenia na odległość,
-przyjęcia rozwiązań prawnych umożliwiających dyrektorowi szkoły podjęcie decyzji o wprowadzeniu systemu edukacji zdalnej lub hybrydowej w zależności od sytuacji w placówce,
-zapewnienia szkołom, przedszkolom i placówkom oświaty dostępu do sprawnie działającego systemu testów w przypadku pojawienia się ogniska koronawirusa w placówce,
-prowadzenia stałej i intensywnej kampanii edukacyjnej promującej korzyści wynikające z zaszczepienia się szczególnie w rejonach o niskim wskaźniku wyszczepialności mieszkańców, a także przeciwdziałania dezinformacji ze strony antyszczepionkowców.
Konieczne jest pilne podjęcie kompleksowych działań, które zminimalizują ryzyko wprowadzenia w nowym roku szkolnym kolejnego tzw. lockdownu w oświacie oraz umożliwią szkołom i placówkom prowadzenie edukacji w trybie stacjonarnym w maksymalnie bezpiecznych warunkach.
Źródło: www.znp.edu.pl
Foto: www.solidarnosc.org.pl
1 lipca 2021 r. przed gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki w Warszawie odbyła się pikieta ostrzegawcza, podczas której pracownicy oświaty zrzeszeni w Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” wyrazili stanowczy protest przeciwko niezrealizowaniu przez Rząd RP Porozumienia z 7 kwietnia 2019 r.
Warszawa, 01.07.2021 r.
Komunikat Prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania
NSZZ „Solidarność”
Zgodnie z decyzją Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w dniu 1 lipca 2021 r. przed gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki w Warszawie odbyła się pikieta ostrzegawcza, podczas której pracownicy oświaty wyrazili stanowczy protest przeciwko niezrealizowaniu przez Rząd RP Porozumienia z 7 kwietnia 2019 r. zawartego z NSZZ „Solidarność”. Od dwóch lat nie został przedstawiony projekt nowego systemu wynagradzania nauczycieli w powiązaniu ze średnią płacą w gospodarce narodowej. Główne hasło skandowane przez uczestników pikiety brzmiało:
Podpisaliście? Realizujcie! Nauczycieli nie oszukujcie!
W tym samym czasie członkowie Prezydium KSOiW: wiceprzewodniczący Zbigniew Świerczek i Jerzy Ewertowski udali się do MEiN, gdzie przedstawili postulaty i koncepcje „Solidarności” dotyczące wynagradzania nauczycieli. Okazało się jednak, że obecni na spotkaniu przedstawiciele ministerstwa nie mają upoważnienia do podjęcia wiążących rozmów na ich temat.
Następnie Minister Dariusz Piontkowski rozpoczął omawianie tematu czasu pracy nauczycieli. Wiceprzewodniczący Zbigniew Świerczek oświadczył, że zgodnie z decyzją Rady KSOiW, przed realizacją Porozumienia nie będziemy rozmawiać na inne tematy związane z pragmatyką zawodu nauczyciela, po czym wraz z Jerzym Ewertowskim opuścił spotkanie.
Monika Ćwiklińska
rzecznik prasowy
KSOiW NSZZ „Solidarność”
Źródło: www.solidarnosc.org.pl/oswiata/
Porozumienie rządu z Solidarnością
W dniu 7 kwietnia 2019 zostało podpisane porozumienie między stroną rządową oraz przedstawicielami NSZZ Solidarność. Poniżej publikujemy treść porozumienia. […]
Więcej –TUTAJ













