Foto:www.dopiewo.pl

 

Adrianna Wojciechowska – dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Więckowicach

 

 

Udostępniamy dziś na naszej stronie tekst Adrianny Wojciechowskiej – od 1 września 2019 roku dyrektorki Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Więckowicach, zatytułowany „Plan daltoński lekarstwem na kryzys edukacji?”, który 2 czerwca 2021 roku został zamieszczony na portalu < Plandaltonski.pl >

 

 

Plan daltoński lekarstwem na kryzys edukacji ?

 

Od dawna coraz głośniej mówi się o narastającym kryzysie w edukacji.

 

Zarówno specjaliści, jak i rodzice oraz nauczyciele dostrzegają jej słabe strony. Dzieci coraz trudniej odnajdują się w szkolnych ławkach. Można uznać, iż szkoła, jaką znamy, jest przestarzałą instytucją, a jej idee systemowe i duch dawnych czasów ciągle znajdują swoje odbicie w codziennym życiu wszystkich uczniów i nauczycieli. Dziś wszyscy uczestnicy procesu edukacyjnego funkcjonują w niełatwych warunkach, całymi dniami przebywając w świecie, którego odzwierciedlenia próżno szukać w realnym życiu. Dosadnie wybrzmiało to teraz, gdy nasze szkoły zostały „wrzucone na głęboką wodę” kształcenia na odległość. Wszystkie niedoskonałości zostały mocno wyeksponowane. Czy plan daltoński może być lekarstwem na te bolączki w edukacji?

 

Nauczyciele dostrzegają, iż w dalszym ciągu zbyt mało mówi się o samym dziecku jako podmiocie, który wymaga szczególnej uwagi i troski.

 

Na pierwszym planie nadal pozostaje realizacja podstawy programowej i każdej kartki z podręcznika, a także „uczenie pod klucz”. Dla wielu z nich egzaminy są jedynym celem edukacyjnym, jaki się realizuje z uczniami. Można w tym miejscu zastanowić się w jakim kierunku powinna podążać polska edukacja i gdzie poszukiwać rozwiązań dla tego kryzysu?

 

Wydaje się, iż dzisiaj nadal aktualne jest i nabiera coraz większego znaczenia twierdzenie H.Parkhurst, że dziecko idzie do szkoły, by zaspokoić potrzebę własnego rozwoju, nie zaś otrzymać to, co oferuje mu nauczyciel. Dlatego słuszne wydaje się być realizowanie edukacji według planu daltońskiego *. Coraz wyraźniej nauczyciele dostrzegają, iż dzieci nie potrzebują ciągłych zmian programów nauczania, biernego odbioru przekazywanych treści oraz nauczyciela siedzącego za biurkiem i wypełniającego rosnący stos dokumentów. Na zajęciach edukacyjnych oczekują możliwości samodzielnego wyboru metod i form pracy. Chcą podejmować działania nowoczesne, korzystać z nowinek technologicznych. Jeśli zostanie zaspokojona potrzeba kreatywności oraz samodzielności, to proces uczenia się będzie przyjemniejszy i łatwiejszy w odbiorze.

 

Czytaj dalej »



Niepostrzeżenie powstała w „Obserwatorium Edukacji” taka nowa „świecka, tradycja”, że w dniu, który w kalendarzu jest zaznaczony kolorem czerwonym i nazwany „Boże Ciało” nie są zamieszczane żadne aktualności ani inne teksty, poza pisanym przeze mnie – jego redaktora – materiałem, określanym jako esej, albo felieton nadzwyczajny.

 

Tak było przed dwoma laty, gdy był to Esej na Boże Ciało. O przemożnej sile woli ludu. I jak to się ma do modernizacji edukacji”.Tekst ten zakończyłem takimi zdaniami:

 

Pozostało jeszcze wyjaśnienie, jaki związek mają moje refleksje wokół tekstu prof. Śliwerskiego z początkowymi akapitami tego eseju, dotyczącymi genezy Święta Bożego Ciała?

 

Moim zdaniem mają, bo jakakolwiek teoria i wynikająca z niej strategia reformy polskiej edukacji nie byłaby podjęta, to i tak siła polityczna sprawująca władzę „tu i teraz” postąpi zgodnie z wiekową tradycją: uczyni tak, jak dowie się, że życzy sobie tego jej elektorat!

 

Przed rokiem (prawie, bo było to 11 czerwca) tekst ten nosił już tytuł Felieton nadzwyczajny: „Boże Ciało” w czasach zarazy, a sprawa… systemu edukacji”. Zakończyły go takie zdania:

 

Może to doświadczenie okresu pandemii, które jak u wierzących prawdziwie w Boga (a nie u tych „niewierzących ale praktykujących”) nie spowodowało, że brak procesji zachwiał ich wiarą, tak i w gronie polityków (przynajmniej niektórych), dyrektorów szkół, nauczycieli, ale i rodziców aktualnych i przyszłych uczniów spowoduje gotowość do dokonania (nareszcie !!!) zdecydowanych kroków w kierunku rzeczywistego zreformowania sposobu nabywania przez kolejne pokolenia młodych Polaków kompetencji (a nie wkuwania i rozwiązywania testów), potrzebnych im do efektywnego funkcjonowania w rolach, w jakich przyjdzie im żyć za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat….

Bo coś co było „od zawsze” nie musi być zawsze, tylko dlatego, że było „od zawsze”!

 

Och, jakim ja okazałem się niepoprawnym optymistą!

 

Nawet w najczarniejszych snach nie mogłem przewidzieć, że od 19 października tego (2020) roku nie tylko polską edukacją, ale – jakby tego było mało – także nauką, zarządzać będzie niejaki Przemysław Czarnek – czterdziestotrzy- latek, który szkołę ostatni raz widział, gdy w roku 1996 odbierał świadectwo maturalne w lubelskim II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego, a który swój – tak dziś manifestacyjnie głoszony – światopogląd konserwatywno-katolicki formował ostatecznie podczas studiów prawniczych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

Bo nie wiadomo, czy na wywiadówki do szkół, których uczniani były jego dzieci: Julka i młodszy – Mateusz, chodził on, czy raczej jego żona – Katarzyna.

 

Musimy – mam nadzieję, że tylko na jakiś czas – zapomnieć o reformowaniu naszego systemu szkolnego, a w zasadzie – systemu edukacji, a jeszcze głębiej rzecz ujmując – filozofii funkcjonowania tego systemu. Na razie stoimy przed codziennością „znoszenia” kolejnych „pomysłów” pana ministra na zmienianie polskiej szkoły. Ale już wkrótce będziemy musieli zmierzyć się z ich wdrażaniem.

 

x           x           x

 

 

Ale koniec tych reminiscencji sprzed lat. Jaki widzę aktualny temat z naszego, szkolnego podwórka, który z dzisiejszym świętem kościelnym, i „od zawsze” (nawet za „komuny”) świętem państwowym, uznałem za możliwy do powiązania z nim?

 

Tym tematem jest „temat tygodnia”, czyli decyzja rządu o rozpoczęciu, już od 7 czerwca, akcji szczepień dzieci powyżej 12. roku życia szczepionką Pfizer, a nie tą (wg kościelnych ekspertów) wyprodukowaną z abortowanych płodów. Więcej o tym jak tę akcję wyobraża sobie władza powiedział we wtorek 1 czerwca minister Czarnek w Radiu Zet. Potwierdził, że szczepienia dzieci, tak jak wszystkich obywateli, będą dobrowolne. Oczywiście w przypadku niepełnoletnich „pacjentów” owa dobrowolność dotyczy decyzji ich rodziców.

 

Minister powiedział jeszcze: „W czerwcu rozpoczniemy akcję informacyjną w szkołach na temat szczepień. Po wakacjach w drugim tygodniu września będziemy zbierać kwestionariusze medyczne, a w trzecim tygodniu września rozpocznie się akcja szczepień w szkołach.[…] Akcja szczepień w szkołach będzie uzależniona od tego, ilu chętnych będzie w poszczególnych placówkach. To znów dyrektorzy szkół będą decydować o tym, czy chcą, żeby na terenie szkoły zorganizować punkt szczepień, to jest możliwe,[…]


A co do tego ma Boże Ciało?

 

Niestety – niewiele, a nawet wcale. Ale mogłoby mieć, gdyby… Gdyby nasz polski „sojusz tronu z ołtarzem”, czyli ministra edukacji z polskimi biskupami, mógł zaowocować, na przykład „listem pasterskim”, wyrażającym pozytywny stosunek władz kościelnych do akcji szczepień uczniów. Listem, który byłby odczytywany podczas nabożeństw, sprawowanych w ramach tego święta. Bo, być może, w ten sposób rodzice dzieci, które mogłyby we wrześniu zostać zaszczepione, a którzy mają dziś obiekcje, bądź są przeciwni tym szczepieniom, zostaliby do tej akcji przekonani przez to, przez nich uznawane za wiarygodne, źródło.

 

Niestety, według informacji płynących z opublikowanych w maju wyników najnowszego sondażu, przeprowadzonego przez Centrum Badawczo-Rozwojowe BioStat, jedynie niecałe 53 procent rodziców deklaruje, że zamierza swoje dzieci zaszczepić:

 

Źródło: www.medonet.pl

 

 

Niestety – listu takiego nie ma, tu i ówdzie procesje będą chodziły od ołtarza do ołtarza (bo w tym roku nie ma „odgórnego” ich zakazu, ale też i obowiązku ich odbywania), ale ów autorytet z ponad tysiącletnią tradycją nie zostanie zaangażowany w sprawę ze wszech miar mieszczącą się w systemie katolickich wartości: „Miłuj bliźniego swego…” i „Nie zabijaj”…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Na stronie < dziennik.pl > znaleźliśmy tekst Piotra Zaremby, któremu tutaj nadano tytuł „Zaremba: Kompromis, nie krucjata. Polski Ład nie ma pomysłów na szkołę nowoczesną”. Jest to pierwsza cęść artykułu, zamieszczonego na stronie „Gazety Prawnej” – tam opatrzonego tytułem „Konserwatywna kontrrewolucja Czarnka. Co dla szkoły w Polskim Ładzie?”.Jednak aby go przeczytać trzeba mieć wykupiony dostęp.

 

Oto ta powszechnie dostępna część artykułu ze strony <dziennik.pl>.  Pogrubienia czcionek we fragmentach przytoczonego tekstu – redakcja OE:

 

 

W Polskim Ładzie nie ma pomysłów na szkołę nowoczesną, dobrze wyposażoną i zasobną. Za to minister edukacji proponuje „konserwatywną kontrrewolucję” Kiedy politycy PiS zapowiadali nie Polski, a po prostu Nowy Ład, zapewniali, że będzie to plan nadrobienia zaległości. I wymieniali ochronę zdrowia, edukację czy ekologię. […]

 

Rozdział o edukacji Polskiego Ładu podobnie przełomowych pomysłów nie przynosi. Jest zapowiedź kursów wyrównujących młodym Polakom zaległości wywołane przez pandemię, ale to rozwiązanie doraźne (pytanie, na ile zostanie zrealizowane). A przecież fenomen zdalnego nauczania dał nam wiedzę o nierównym dostępie do edukacyjnych usług. Szacuje się, że podczas pandemii system szkolny zgubił ok. 15 proc. uczniów. Z różnych przyczyn, ale czy próba obdarowania każdego ucznia komputerem nie byłaby dodatkową gwarancją równego dostępu do nauczania?

 

A infrastruktura szkolna? Z powodu niżu demograficznego nie ma potrzeby budowania szkół. Bywa, że w niektórych rejonach nawet się je likwiduje. Ale zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich kumulacja roczników po skasowaniu gimnazjów przyniosła w placówkach nadmierne zatłoczenie. Było to zresztą dodatkową barierą w organizacji bezpiecznych zajęć w pandemicznym czasie. Czy edukacja nie zasługuje na przedsięwzięcie podobne do Funduszu Modernizacji Szpitali? Czy zostały spełnione wszystkie zapowiedzi minister Anny Zalewskiej z czasów likwidacji gimnazjów, np. obietnica nowoczesnego wyposażenia pracowni? Czy nie przydałby się w tym względzie porządny audyt?

 

Dobra edukacja to solidnie opłacany, kompetentny oraz pewny zawodowej stabilizacji nauczyciel. Polski Ład kwestię tę pomija. Obok tego planu rząd zapowiada podwyżki dla pedagogów, ale zgodnie z sugestiami, jakie pojawiały się jeszcze podczas strajku szkolnego, wiąże je z podniesieniem tygodniowego pensum. Ta korekta nie jest duża – z 18 do 20 godzin. Przed 1982 r. (kiedy wprowadzono Kartę nauczyciela) pensum wynosiło 22 godziny dla szkół średnich i 26 dla podstawówek. Nie mamy więc do czynienia z obciążeniem ponad siły, choć zmiana będzie miała dodatkową konsekwencję. […]

 

 

Źródło: www.wiadomosci.dziennik.pl

 

 

 

Pełna (odpłatna) wersja tekstu Piotra Zaremby „Konserwatywna kontrrewolucja Czarnka. Co dla szkoły w Polskim Ładzie?” na stronie „Gazety Prawnej” – TUTAJ

 



Oto wczorajszy (wieczorem 1 czerwca 2021r.) wpis na fejsbukowym profilu Tomasza Tokarza:

 

 

Czy mi może ktoś wyjaśnić, czemu jakieś wymysły Czarnka o tym, że do lektur uzupełniających (uzupełniających czyli nieobligatoryjnych – tam już jest pełno różnych rzeczy – ale to nauczyciel sam wybiera, co zrealizuje) chce dodać pozycje JPII (myślę, że on sam nie ogarnia, że takie już tam są) budzą takie dziwaczne reakcje?

 

Czytam o zagrożeniu nacjonalistycznym.

 

Czytam, ze tak zaczyna się Auschwitz.

 

Czytam, że to początek indoktrynacji.

 

Ludzie, przecież Czarnek coś tam gada co mu ślina na język przyniesie. Chce pokazać, że jest aktywniejszy niż Piątkowski, to i wymyśla tyle ile umie. Pomysłów głębszych nie ma w ogóle żadnych – no to się coś tam powie co mu przyjdzie do głowy (na ile mu pozwalają horyzonty, a te obracają się wokół historii i katolicyzmu).

 

Coś powie o historii regionalnej (tak jakby jej nie było), to o IPN (a co w tym nowego? – przecież podstawę z historii tworzyli pracownicy IPN) albo o wprowadzeniu do nieobowiązkowego kanonu Jana Pawła II (tak jakby już go nie było).

 

Czy naprawdę nie można tego olać i zając się ważniejszymi sprawami? Jakie to ma znaczenie, czy JPII będzie czy nie będzie w zestawie lektur uzupełniających? Jak będzie to jak ktoś zechce to go przerobi jakimś streszczeniem i tyle. Odczyta dwa wiersze i idziemy dalej.

 

Zamiast to olać, to mamy niekończące się apele, że Czarnek to i tamto. Tamten się cieszy, bo ktoś go zauważa. Środowisko ma czym żyć i kółko się kręci.

 

Mam wrażenie, że gdyby Czarnek nie istniał to środowisko nauczycielskie by go sobie wymyśliło

 

Bo teraz można wszystko z Czarnkiem wiązać I poświęcać temu kolejne niekończące się posty.

 

Problemem jest mentalność urzędnicza nauczycieli i przekonanie, że jak władza coś tam sobie powie – to już trzeba bezwględnie robić – kartkówki, karty pracy, odpytywania, zmuszanie do czytania…

 

Serio?

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE

 



Foto: Sebastian Szwajkowski [www.radiolodz.pl]

 

Przez kilkadziesiąt lat, z okazji Dnia Dziecka w Łódzkim Parku „Szarych Szeregów” (kiedyś „Promienistych”), pod pomnikiem nazywanym „Pomnikiem Pękniętego Serca odbywały się uroczystości upamiętniające dzieci, więzione w tzw. „obozie na Przemysłowej” (Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt) – jedynym takim obozie na terenie wszystkich okupowanych przez reżim hitlerowski krajów. Działał on na terenie wydzielonym z łódzkiego getta w latach 1942 – 1945, a jego więźniami byli małoletni Polacy w wieku od 6 do 16 roku życia.

 

Po raz pierwszy uroczystość taka odbyła się 1 czerwca 1989 roku, a trzydziesty pierwszy – jak dotąd ostatni raz – 31 maja 2019 roku. Kulminacyjnym punktem każdego takiego spotkania była dekoracja Medalem „Serce Dziecku”, przyznawanym przez dziecięcą kapitułę, powoływaną przy Stowarzyszeniu „Komitet Dziecka” osobom i instytucjom, zasłużonym w działalności na rzecz dzieci.

 

Obserwatorium Edukacji” zamieszczało relacje z tych capstrzyków – ostatni raz właśnie 31 maja 2019 roku – zobacz – TUTAJ

 

Przed rokiem, tak jak i dzisiaj, pod pomnik, aby zapalić tam znicze i złożyć kwiaty, przyszli tylko przedstawiciele władz Miasta Łodzi oraz … uczniowie i nauczyciele z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi:

 

 

Źródło: www.facebook.com/bozena.bedzinskawosik

 

 

x            x           x

 

 

Ale idzie NOWE! Już wkrótce także i pamięć o dziecięcych więźniach „Obozu Na Przemysłowej” zagospodaruje „Dobra Zmiana”:

 

Oto informacja ze strony Instytutu Pamięci Narodowej:

 

Foto :Danuta Matloch[www.ipn.gov.pl]

 

W Łodzi powstanie muzeum upamiętniające ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu dla polskich dzieci

 

Wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu prof. Piotr Gliński, Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak oraz reprezentujący Instytut Pamięci Narodowej – Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu dyrektor Oddziału w Łodzi dr hab. Dariusz Rogut podpisali list intencyjny w sprawie współpracy na rzecz utworzenia muzeum upamiętniającego ofiary niemieckiego nazistowskiego obozu dla polskich dzieci w Łodzi – Kinder-KL Litzmannstadt 1942-1945.

 

Podpisany dziś List intencyjny ma na celu zapewnienie instytucjonalnej opieki Państwa Polskiego nad inicjatywą godnego upamiętnienia i uczczenia dziecięcych ofiar niemieckiego nazistowskiego obozu, który był prowadzony przez niemieckie władze okupacyjne od 11 grudnia 1942 r. do 19 stycznia 1945 r. przy ul. Przemysłowej w Łodzi pod oficjalną nazwą: „Polen – Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt” („Kinder – KZ Litzmannstadt”).[…]

 

Czytaj dalej »



 

 

Dziś (1 czerwca 2021r.) na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Artura Radwana pt. „Koniec z trzema miesiącami wolnego dla nauczycieli”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Resort edukacji chce ograniczyć do 50 dni roboczych urlop wypoczynkowy dla uczących w szkołach. Dyrektorzy uważają, że to fikcja, bo i tak będą zwalniać podwładnych ze świadczenia pracy, skoro w budynku nie będzie uczniów. […]

 

Zgodnie z art. 64 ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2215 ze zm.) nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, której organizacja pracy przewiduje ferie (np. jak w tym roku szkolnym dziewięć tygodni wakacji i dwa tygodnie ferii zimowych), przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze odpowiadającym okresowi tej przerwy i w czasie ich trwania. Ustęp 2 tego przepisu zastrzega jednak, że nauczyciel może być zobowiązany np. do udziału w egzaminach poprawkowych lub w planowaniu nowego roku szkolnego (ale może być to nie więcej niż siedem dni roboczych).

 

Pozostałe dni, takie jak rekolekcje, przerwy świątecznie, dni dyrektorskie (przeznaczone często na wydłużenie długiego weekendu lub przeprowadzenie egzaminów końcowych w poszczególnych typach szkół) co do zasady nie są ewidencjonowane. […]

 

Resort edukacji chce jednak ukrócić takie sytuacje. Zaproponował związkowcom, aby do nowelizacji Karty nauczyciela wpisać, że nauczyciel szkół feryjnych (samorządowych) ma prawo do 50 dni roboczych udzielanych zgodnie z planem urlopów. Nie mógłby jednak wybrać dowolnego dnia w ciągu roku (jak jest w przedszkolach), ale tylko te wolne od zająć dydaktyczno-wychowawczych.

 

Czytaj dalej »



Foto: Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta [www.wiadomosci.gazeta.pl]

 

Marcin Konrad Jaroszewski – dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie.

 

 

Na blogu < Wieści24 > zamieszczony został w niedzielę (30 maja 2021r) list, który do Mazowieckiej Kurator Oświaty Aurelii Michałowskiej * napisał Marcin Konrad Jaroszewski – Dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie

 

Nie wiedzielibyśmy o tym, gdyby nie Fejsbuk, na którym link na stronę z tym tekstem zamieścił Kolega Prezes łódzkiego ZNP Marek Ćwiek. Rzecz w tym, że nie jest to nowa sprawa – pierwotnie pismo to upublicznił portal < Przekaz Dnia > 3 listopada 2020 roku, w materiale, zatytułowanym „Kurator chciała nękać dyrektora liceum za akcję „Szkoła to dziewczyna”. Jednak dyrektor się nie dał. Jego odpowiedź to złoto!”.

 

Zdecydowaliśmy nie zamieszczać jedynie fragmentów i linku do całego listu na stronę źródłową, gdyż będzie to dla Naszych Czytelniczek i Czytelników łatwiejsze w czytaniu, a poza tym, nawet jeśliby na tamtych stronach materiały te zostały skasowane, to u nas nadal będzie ów list dostępny – jako materiał poglądowa na kursach kwalifikacyjnych dla kadry kierowniczej oświaty – jako przkład postawy dyrektora szkoły wobec „organu nadzoru”.

 

 

Odpowiadając na Pani pytanie jakie działania podejmie szkoła w związku z przystąpieniem uczniów XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie do akcji „Szkoła to dziewczyna”, chciałbym na wstępie wyrazić podziękowanie za zainteresowanie tą akcją, gdyż rzeczywiście jej inicjatorami nie byli, co prawda, uczniowie liceum Śniadeckiego, a licealiści z liceum Domeyki, ale uczniowie XXX Liceum Ogólnokształcącego, a także z innych warszawskich liceów, wzięli w niej udział. Nie wyraziła Pani tego wprost, ale, jak rozumiem, Pani zainteresowanie jako organu sprawującego nadzór pedagogiczny, akcją „Szkoła to dziewczyna”, wynika z troski o to, czy szkoła respektuje podstawowe prawa dziecka, ucznia i obywatela zapisane w Konwencji o prawach dziecka, Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Prawie oświatowym i statucie szkoły, a także czy realizowane są obowiązki nauczycieli określone w Karcie Nauczyciela.

 

Pani troska, jak sądzę, na pewno dotyczy art. 12, 13, 14 i 15 Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. (Dz. U. z 1991 r. Nr 120 poz. 526), które stanowią, że:

 

1)państwa zapewniają dziecku prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach jego dotyczących;
2)dziecko ma prawo do swobodnej wypowiedzi, a prawo to ma zawierać swobodę poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji oraz idei wszelkiego rodzaju;
3)państwa będą respektowały prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania;
4)państwa umają prawa dziecka do swobodnego zrzeszania się oraz wolności pokojowych zgromadzeń.

 

Przypuszczam również, że pragnęła Pani zwrócić uwagę na przepis art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78 poz. 483, z 2001 r. Nr 28 poz. 319, z 2006 r. Nr 200 poz. 1471 oraz z 2009 r. Nr 114 poz. 946), który stanowi, iż każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów, a także zapis preambuły Ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe (Dz. U. z 2020 r. poz. 910 i 1378), z którego wynika, że szkoła winna przygotować ucznia do wypełniania obowiązków obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności.

 

Na pewno nie umknął Pani przepis § 46 ust. I pkt 1 lit. c Statutu XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie, który stanowi, że w zakresie wolności i praw osobisty,’ prawo do swobody wyrażania myśli i przekonań. 2 / 4 Wiem, że jako organ sprawujący nadzór pedagogiczny, jest Pani czuła na przez nauczycieli swoich obowiązków, a w szczególności tych określonych w art. 6 pkt 4 i 5 Ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2019 r. poz. 2215), czyli kształcenia i wychowania młodzieży w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz dbania o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji. Śpieszę Panią uspokoić.

 

Czytaj dalej »



 

Portal <dziennik.pl> zamieścił informację o dzisiejszym wystąpieniu ministra Czarnka w Programie Pierwszym Polskiego Radia:

 

Czarnek: Chcemy uczyć historii własnej gminy czy parafii

 

Chcemy stworzyć dwa programy nauczania historii lokalnej: jeden to poznawanie ziem lokalnych m.in. w muzeach, dzięki funduszowi uchwalonemu przez Sejm, drugi to nauczanie przez organizacje pozarządowe” – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

 

Szef MEN pytany był w poniedziałek w Programie Pierwszym Polskiego Radia o zapowiedziane w Polskim Ładzie wprowadzenie do nauczania historii w szkołach elementów historii lokalnej.

 

Rzeczywiście pojawił się taki pomysł, taka idea, żeby bardziej uczyć dzieci, młodzież historii lokalnych, historii własnych ziem (…). Wiadomo, że w szkołach podstawy programowe i programy nauczania historii dotyczą historii ogólnej państwa polskiego, historii powszechnej również, natomiast w mniejszym stopniu, bądź niekiedy w bardzo małym stopniu, dotyczą historii lokalnych ziem – powiedział Czarnek.

 

 -Chcemy stworzyć co najmniej dwa programy – zapowiedział. – Jeden z nich to będzie z funduszu, który został uchwalony w Sejmie RP w ubiegłym tygodniu, za co posłom bardzo serdecznie dziękuję, a który pozwoli od 1 września – jeśli ustawa przebrnie przez Senat i zostanie podpisana przez pana prezydenta – tworzyć programy i przedsięwzięcia ministra, nacechowane, nakierowane również, nie tylko, ale również, na ten element nauczania, czyli historię ziem lokalnych, odwiedzanie muzeów regionalnych, lokalnych, muzeów miast i miasteczek. Wszystko po to, żeby uczyć się historii tych ziem lokalnychmówił.

Drugi program uczenia historii lokalnej to – jak mówił Czarnek – program pozaszkolny realizowany przez organizacje pozarządowe działające w gminach, miastach i miasteczkach.

 

Według szefa MEN mogłyby one „prowadzić takie nauczanie już bardzo lokalne: historii własnego OSP, historii własnej gminy, administracji własnej gminy, administracji własnego powiatu czy historii własnej parafii, tworzenia się wspólnot na terenie poszczególnych regionów, ale też historii konkretnego krzyża, konkretnego parkanu, konkretnego pomnika„.

 

 

Źródło: www.edukacja.dziennik.pl

 

 

Nagranie wystąpienia ministra Przemysława Czarnka w „Sygnałach Dnia” w Programie I Polskiego Radia w dniu 31 maja 2021 r. – TUTAJ

 



Foto: Grzegorz Gałasiński [www.expressilustrowany.pl]

 

 

Dzisiejszy, „historyczny” dzień, ilustrujemy fragmentami artykułu „Expressu Ilustrowanego” pt. „Wszyscy uczniowie znów w szkole – tak nie było od połowy października”:

 

[…] – Przyszło około 90 procent z 518 naszych uczniów – szacował przed południem Krzysztof Durnaś, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 35.Jest gwar, szkoła żyje. Nieobecnych nie ma zbyt wielu, a powody są różne. Nie otrzymaliśmy od rodziców informacji wprost, że obawiają się zakażenia i nie przyślą dzieci.

 

-U nas także frekwencja 90-procentowa – mówi Maria Włodarczyk, dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego. – Młodzież wróciła, nauczyciele też, lekcje będą do końca roku odbywać się normalnie. Każda klasa spotkała się z pedagogiem szkolnym, aby porozmawiać o swoich obawach i oczekiwaniach, związanych z powrotem do szkoły. Uczniowie chętnie by gdzieś wyjechali, ale na razie wycieczek dalszych nie planujemy. W ostatnim tygodniu tylko będą mogli się gdzieś wybrać, np. na spacer do lasu, parku czy zorganizować ognisko czy piknik.

 

Pikniki na świeżym powietrzu wiele szkół zaplanowało na wtorek 1 czerwca. Odbędą się m.in. na terenie szkolnych boisk i ogrodów.

 

[…] Uczniowie wrócili do szkół, ale to nie znaczy, że teraz siedzą tylko w ławkach. Wręcz przeciwnie. Większość klas ze swoimi wychowawcami spędza czas na różnego rodzaju aktywnościach. Zarówno grupy ze szkół podstawowych, jak i średnich można spotkać na ulicach Łodzi, jak zmierzają w różnych kierunkach – do parków, lasów, ogrodu botanicznego itd. Wychodzą na boiska, gry terenowe. Wszystko po to, by po wielu miesiącach odosobnienia, grupy się od nowa zintegrowały. […]

 

Prawie wszystkie klasy już zdążyły gdzieś się razem wybrać – podsumowuje Marcin Chrabelski, wicedyrektor I Liceum Ogólnokształcącego.To były wypady jednodniowe m.in. do Borysewa, Rogowa, Tomaszowa Mazowieckiego. Ale nie tylko. Organizowano ogniska klasowe. […]

 

 

 

Cały artykuł „Wszyscy uczniowie znów w szkole – tak nie było od połowy października!” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www. expressilustrowany.pl

 



 

Wczoraj (30 maja 2021r.) na portalu EDUNEWS zamieszczono tekst, zatytułowany „Dzieci w pandemii”. Jest to syntetyczna informacja o wynikach sondażu przeprowadzonego przez firmę Difference na zlecenie Radia ZET w ramach kampanii społecznej #Razemzawszelepiej. Oto fragmenty tego opracowania redakcji portalu:

 

 

Troje na czworo dzieci częściej niż wcześniej nie radziło sobie z emocjami w czasie izolacji. 67% z nich uprawiało mniej sportu i aktywności fizycznych niż przed pandemią. Aż 38% spędzało ponad 8 godzin przed ekranem! 82% rodziców krytycznie oceniło poziom nauki zdalnej, a dzieciom najbardziej brakowało kontahttps://www.makeadifference.com.pl/ktu z rówieśnikami – tak rysuje się obraz dzieci i młodzieży w sondażu „Dzieci w pandemii” przeprowadzonym przez firmę Difference na zlecenie Radia ZET w ramach kampanii społecznej #Razemzawszelepiej.

 

To kolejne dane ukazujące kondycję psychiczną polskich dzieci w czasie pandemii. Problemy emocjonalne, brak kontaktu z rówieśnikami, godziny spędzone przed ekranami, ograniczenie aktywności fizycznej, problemy z nadwagą, słaba jakość nauki zdalnej… Z takim bagażem wracają do szkoły uczniowie. Poniżej podsumowanie najważniejszych wyników. […]

 

Zdalna szkoła poniżej oczekiwań

 

Zdalna szkoła nie spełniła oczekiwań dzieci i ich rodziców. Ośmiu na dziesięciu rodziców uznało ją za gorszej jakości niż edukację stacjonarną. 37% z nich uważało, że w okresie izolacji nauczyciele wymagali mniej od uczniów. Jednocześnie 48% twierdziło, że dzieci potrzebowały więcej pomocy w nauczaniu niż wcześniej, a 61% z nich zadeklarowało, że pomagało im w pisaniu sprawdzianów. Z kolei aż 75% uczniów zadeklarowało, że korzystało z pomocy opiekunów w lekcjach. Blisko połowa z nich uznała, że na zajęciach online łatwo było ściągać, a 23% robiło to często. Uczniowie tęsknią za powrotem do szkoły. Powrotu do nauczania stacjonarnego chce 62% uczniów, a tylko 26% pozostałaby przy nauczaniu zdalnym.

 

 

W badaniu poruszono także wątek zaangażowania rodziców w zdalną naukę – co jest niezwykle istotne. Wielu rodziców z dnia na dzień stało się „nauczycielami wspierającymi” swoich dzieci lub „kuratorami”, nadzorującymi swoje dzieci. Nie można powiedzieć, że taka jest „naturalna” rola rodziców w szkole. […]

 

 

Pogorszenie relacji z rówieśnikami i rutynowy kontakt z rodzicami

 

Mimo obecności dziecka i rodziców w domu, w ostatnim czasie spędzali oni wspólnie mało czasu. Dla prawie połowy (45%) było to mniej niż 2 godzinny dziennie. Wspólnie wykonywane czynności to najczęściej codzienna rutyna i obowiązki: jedzenie posiłków, sprzątanie i zakupy, a najczęstszą wspólną rozrywką było oglądanie filmów i seriali. Do tego pogorszyły się relacje dzieci z rówieśnikami. Uważa tak aż 46% rodziców. Pogorszenie tych relacji objawiało się między innymi wycofaniem i częstszymi konfliktami. Brak kontaktów rówieśniczych w szkole nie spowodował jednak zerwania ich relacji. One przeniosły się mocniej do wirtualnej rzeczywistości. Dla 29% dzieci to jedyny sposób, w jaki utrzymywały wzajemne kontakty, ale aż 64% zdarzało się spotykać z kolegami „w realu”, choć takie spotkania były znacznie rzadsze. Okazuje się, że to właśnie braku spotkań z rówieśnikami najbardziej brakowało uczniom w okresie pandemii. Aż 64% z nich zadeklarowało taką potrzebę. Nieco mniej wskazań uzyskała tęsknota za chodzeniem bez maseczek (58%). Wszystkie inne ograniczone przyjemności i rozrywki były przy tym drugorzędne

 

 

 

 

Cały tekst „Dzieci w pandemii” z portalu EDUNEWS  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

Pełen raport z badania „Dzieci w pandemii” – plik PDF  –  TUTAJ

 

 

 

Wideo-prezentacja raportu „Dzieci w pandemii” – kampania społeczna  –  TUTAJ