
Dzięki „Serwisowi Samorządowemu PAP”, bo nie ze strony MEiN, wiemy o kolejnej „epokowej” inicjatywie Ministra Edukacji:
Ruszyły konsultacje społeczne projektu edukacja.gov.pl – platformy dla uczniów na wzór usługi pacjent.gov.pl
Foto: Paweł Supernak/PAP[www.samorzad.pap.pl]
Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek i pełnomocnik ministra do spraw Transformacji Cyfrowej Justyna Orłowska.
[…] W czasie czwartkowej konferencji prasowej szef MEiN poinformował o rozpoczęciu konsultacji społecznych nowego projektu edukacja.gov.pl.
„Bazując na naszych dotychczasowych doświadczeniach, które skupiały się wokół Systemu Informacji Oświatowej i Krajowego Systemu Danych Oświatowych chcemy stworzyć portal edukacja.gov.pl i indywidualne konto dla każdego ucznia i absolwenta, coś na wzór (usługi – PAP) mObywatel bądź pacjent.gov.pl” – powiedział szef MEiN.
Podkreślił, że „jest to kolejny krok w kierunku unowocześnieniu polskiej szkoły i lepszego dostępu wszystkich obywateli do swoich dokumentów związanych z wykształceniem”.
Pełnomocnik Ministra Edukacji i Nauki do spraw Transformacji Cyfrowej Justyna Orłowska powiedziała, że do konsultacji zaproszone są wszystkie gremia nauczycieli, uczniów, rodziców, absolwentów, uczuleni wyższych, jak też przedsiębiorcy, którzy już dostarczają pewne rozwiązania edukacyjne dla szkół. Zaznaczyła, że konsultacje „potrwają tyle, ile będzie potrzeba”. „Projekt budujemy modułowo, więc każdy moduł będzie konsultowany z użytkownikami, tak jak tworzy się nowoczesne oprogramowanie” – wyjaśniła Orłowska. […]
Udział w konsultacjach mogą wziąć uczniowie, studenci, rodzice, nauczyciele, korepetytorzy, dyrektorzy szkół. Na tej stronie znajduje się specjalny formularz, który umożliwia zgłoszenie propozycji funkcjonalności i oczekiwań wobec portalu. Jego wypełnienie zajmuje kilka minut. W przypadku wątpliwości zespół portalu będzie kontaktował się z autorami propozycji. Konsultacje nie mają wyznaczonego terminu zakończenia, ale propozycje zgłaszane wcześniej będą szybciej uwzględniane. […]
Cały tekst „Ruszyły konsultacje społeczne projektu edukacja.gov.pl – platformy dla uczniów na wzór usługi pacjent.gov.pl” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
Wczoraj (9 czerwca 2022 r.) portal OKO.press zamieścił tekst Antona Ambroziaka „Karać i zamykać. Resort Ziobry przepycha anachroniczną ustawę o resocjalizacji”. Oto jego obszerne fragmenty:
[…] Projekt ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, którym zajmuje się Sejm, liczy 913 stron, a prace nad nim trwały od 2016 roku. Jak przekonywał minister Michał Woś, celem zmian jest dostosowanie środków resocjalizacyjnych do współczesności, ale z uwzględnieniem stopnia demoralizacji dzieci i młodzieży.
Przepisy, które dziś obowiązują faktycznie są archaiczne – pochodzą z 1982 roku, ale eksperci martwią się, że nowy projekt wcale nie przybliży nas do nowoczesnych metod resocjalizacji. Raczej pogłębi system restrykcyjnych kar i zamknie dzieciaki w alienującym systemie, co zamiast ułatwić, tylko utrudni im powrót do życia społecznego.
Paralizator, kajdanki, izba adaptacyjna
Resort Ziobry chce, by sprawcy najcięższych przestępstw, takich jak zabójstwo, gwałt, czy pedofilia, trafiali obligatoryjnie do zakładów poprawczych, a nie do objętych mniejszym rygorem, półotwartych młodzieżowych ośrodków wychowawczych.
Ustawa obniża też wiek, w którym nieletni może odpowiadać przed sądem rodzinnym, np. za kradzież – z 13 do 10 lat. Ministerstwo chce również, by w ośrodkach resocjalizacyjnych kary obowiązywały do 24., a nie 21. roku życia. To oznacza, że najmłodsze i najstarszego wychowanka może dzielić aż 14 lat różnicy.
W ustawie jest też długa lista środków przymusu bezpośredniego, które mogą być użyte wobec nieletniego przebywającego w placówce wychowawczej:od siły fizycznej, po obezwładnienie, kajdanki na ręce lub nogi, kaftan bezpieczeństwa, pas obezwładniający, pałki, pociski niepenetracyjne, chemiczne środki obezwładniające, paralizatory.
W ustawie legalizuje się też instytucję izby adaptacyjnej, czyli izolatki. Odosobnienie w systemie więziennym jest uznawane za surowy środek dyscyplinujący. W zakładach wychowawczych będą do izb będą trafiać osoby w okresie adaptacji, z którymi trzeba przeprowadzić wywiad, ale także wychowankowie, którzy potrzebują „indywidualnej pracy”. Twórcy projektu założyli, że do takiej sytuacji może dojść, jeśli „wcześniejsze oddziaływania psychologiczno-pedagogiczne i środki dyscyplinarne okazały się nieskuteczne”. Jest to więc najsurowsza ze wszystkich możliwych kar przewidzianych dla nieletnich w systemie, który ustawodawca nazywa resocjalizacją. […]
W bogatym katalogu środków dyscyplinarnych znajdują się: upomnienie, nagana, zawiadomienie rodziców lub sądu rodzinnego, cofnięcie zezwolenia na rozmowy telefoniczne, korzystanie z internetu lub udział w zajęciach kulturalnych. Dyrektor placówki może też podjąć decyzję o ograniczeniu kontaktu małoletniego z rodzicami lub opiekunem prawnym. Musi co prawda przedstawić powody i wysłać informację do sądu rodzinnego, ale de facto ma kompetencje, by odizolować wychowanka od najbliższych.
Szkoły zastąpią sądy?
Zupełną nowością jest za to przyznanie części kompetencji właściwych wymiarowi sprawiedliwości dyrektorom szkół. Podczas pierwszego czytania ustawy w Sejmie, w kwietniu 2022, minister Michał Woś tłumaczył, że chodzi o to, by „zatrzymać machinę państwa wobec występków na właściwym poziomie”. Tym właściwym poziomem ma być więc szkoła, a nie sąd rodzinny. Chodzi oczywiście o mniej poważne czyny, nieściganie z urzędu.
W takiej sytuacji dyrektor będzie miał możliwość zastosowania „środków oddziaływania wychowawczego”. Przepisy te dotyczą więc wszystkich uczniów, nie tylko tych objętych nadzorem kuratorskim. Czym są środki oddziaływania wychowawczego? Głównie pracami społecznymi na rzecz szkoły. […]
Przepisy pozwalają też na zastosowanie „środków oddziaływania wychowawczego” w sytuacji, gdy dyrektor zaobserwuje u ucznia „przejawy demoralizacji”. Nie trudno wyobrazić sobie konserwatywnego nauczyciela, dla którego tatuaż u nastolatka, czy nieszablonowy strój będzie właśnie przejawem demoralizacji. Organizacje uczniowskie, w obawie przed nadużywaniem władzy przez szkoły, domagały się, by zamknąć katalog kar i wymierzać je za zgodą rodzica (co toku prac nad ustawą udało się w części osiągnąć). […]
System uczy adaptacji do systemu, nie do życia
Agnieszka Sikora, z Fundacji „Po drugie”, która zajmuje się problemem bezdomności wśród młodych, uważa, że jednym z największych problemów polskiej resocjalizacji jest fakt, że system wsparcia po prostu się urywa. „Ludzie opuszczają placówkę, wracają do domów, do tego samego środowiska – jak matka piła, tak dalej pije, jak ojciec bił, tak dalej bije. I te osoby nie mają możliwości same zacząć żyć inaczej” – mówi OKO.press.
„System jest też silnie zinstytucjonalizowany. Opiera się na placówkach, w których są kary i nagrody. Ludzie uczą się adaptacji do instytucji, a nie życia w społeczeństwie. Do naszej fundacji często trafiają osoby, które teoretycznie zamknęły proces resocjalizacji, ale jedyne, czego się po drodze nauczyły to, jak lawirować, by dostać przepustkę. Zmiana w ich głowach, czy w ich kompetencjach jest żadna.
Być może w Fundacji Po Drugie mamy spaczony obraz polskiej resocjalizacji, bo nie trafiają do nas „gwiazdy” systemu, ci który się udało, tylko ci, którzy sobie nie poradzili. Ale najlepszą metaforą tego zamkniętego świata jest dziewczyna, która całe dzieciństwo spędziła w placówce, a gdy wyszła dziwiła się, że w sklepach sprzedają kajzerki nieprzecięte na pół. Bo u niej w okienku na stołówce zawsze wydawali inaczej” — dodaje Sikora. […]
Także pomysł oddanie w ręce szkół kompetencji sądu uważa za nietrafiony. „Szkoła powinna być miejscem, w którym się uczy, a nie karze. Nawet jeśli dziecko popełni błąd, zrobi coś złego, powinno mieć możliwość naprawy. Konsekwencje są ważne, ale w innym duchu niż zamiatanie korytarzy. Jaką lekcję wyniesie z tego młodzież? Wydaje mi się, że ktoś chciał wprowadzić do systemu sprawiedliwość naprawczą, ale nie do końca zrozumiał jej istotę” — mówi Sikora. […]
Cały tekst „Karać i zamykać. Resort Ziobry przepycha anachroniczną ustawę o resocjalizacji” – TUTAJ
Źródło: www.oko.press
Plik PDF z projektem Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich – TUTAJ
Oto co wczoraj (9 czerwca 2022 r.) znaleźliśmy na profilu dr Marzeny Żylińskiej:
Inspiracje Magdy Sierockiej, budzącej się nauczycielki języka angielskiego z „Budzącej Się Szkoły”, czyli co zrobić, żeby w przyjaznej atmosferze przeżyć koniec roku szkolnego.
Drodzy nauczyciele, jeśli macie dość awantur o oceny, jeśli nie chcecie, by uczniowie za Wami chodzi i wypraszali kolejne szanse na podniesienie oceny, to zainteresujecie się metodami, które stosuje Magda Sierocka.
I chciałabym jeszcze dodać, że tam, gdzie są dobre, wspierające relacje, tam … wszystkim, i uczniom i nauczycielom żyje się dużo lepiej.
Foto: www.facebook.com/magdalena.sierocka
Wanda Sierocka
Oto tekst Wandy Sierockiej – nauczycielki j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 im. Ireny Sendlerowej na Warszawskiej Woli:
Wiecie co? W życiu nie miałam tak spokojnej końcówki roku. Zero pochodów, żebrania, próśb, gróźb, podań, płaczów o poprawę oceny rocznej. Chociaż wcale nie ustaliłam samych super ocen, są różne. Zastanawiam się dlaczego jest aż tak spokojnie i myślę, że dlatego, że zarówno rodzice, jak i dzieci dokładnie wiedzą co umieją, mają świadomość swojego miejsca w stopniu przyswojenia wymagań edukacyjnych, wkładu pracy i postępu, w wyniku nieustannego mojego udzielania informacji zwrotnej (pisemnej i ustnej) oraz nieustannej ich samooceny. Nie ma potrzeby więc teraz drzeć szat. Jest jak jest, bądźmy uczciwi.
PS: średnia ważona albo średnia arytmetyczna nie dość, że nie są zgodne z prawem, to jeszcze wrzucają nas w tryb walki i niebrania odpowiedzialności. Są bezpośrednim zaproszeniem dzieci i rodziców do gry, w której średnio chcemy brać udział.
Pamiętajmy też, że to nauczyciel ustala (ustala, nie wystawia!) ocenę roczną, a nie kalkulator oblicza. My mamy dobre prawo oświatowe, trzeba teraz je poznać i zacząć stosować
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
Jak wiedzą wszyscy stali czytelnicy „Obserwatorium Edukacji”, od lat towarzyszymy uroczystościom wręczania certyfikatów z okazji kolejnych Podsumowań Ruchu Innowacyjnego w Edukacji, których organizatorem od chwili swego powstania jest Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, a pomysłodawcą i organizatorem tego wydarzenia był i jest jego dyrektor – mgr inż. Janusz Moos – jeszcze w czasach gdy działał jako dyrektor Wojewódzkiego Centrum Kształcenia Praktycznego, a nawet jako wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli.
Dzisiejsze, już 35. Podsumowanie odbyło się w od lat tradycyjnym miejscu – w Sali Lustrzanej Pałacu Poznańskiego, czyli w siedzibie Muzeum Miasta Łodzi. Przypominamy, że ostatni raz relacjonowaliśmy stamtąd to wydarzenie w czerwcu 2020 roku: „Już po raz 33 podsumowano dziś Ruchu Innowacyjny w Edukacji – nie tylko szkolnej…”
Przed rokiem, z powodu pandemii, XXXIV Podsumowanie odbyło się w formule hybrydowej, co zrelacjonowaliśmy „z drugiej ręki”: „XXXIV Podsumowanie Ruchu Innowacyjnego – hybrydowo, głównie zdalnie”.
Po tygodniu dołączyliśmy do tego materiał, zawierający wykaz wszystkich wyróżnionych certyfikatami.: „Laureaci XXXIV Podsumowania Ruchu Innowacyjnego w Edukacji – 15.06.2021 r.”
Niestety, także i w tym roku, choć impreza ta powróciła do dawnego miejsca i formuły, nie uczestniczyliśmy tam w wersji reporterskiej – jesteśmy więc skazani na „obce” źródła. Problem polega jednak na tym, że – jak nigdy – żadne łódzkie lokalne medium – nawet TV TOYA – nie zamieściło relacji. Także organizator, który na swoim fanpage transmitował przebieg uroczystości, do chwili zamieszczenia tego materiału nie zadbał o to, aby ta relacja dostępna była post fatum. Jest tam dostępna tylko niespełna dwuminutowa relacja, która poprzedzała właściwą transmisję [Zobacz TUTAJ]
Z konieczności naszą informację musimy oprzeć na udostępnionym przez WCDNiKP materiale, zawierającym wykaz osób i instytucji, wyróżnionych certyfikatami we wszystkich kategoriach. Dokonaliśmy selekcji, zamieszczając szczegółowe informacje jedynie w wybranych kategoriach. Nieliczne zdjęcia pochodzą z Facebooka – zamieszczali je niektórzy z wyróżnionych – nasi, także fejsbukowi, znajomi:
LAUREACI XXXV PODSUMOWANIA RUCHU INNOWACYJNEGO W EDUKACJI
TALENT UCZNIOWSKI
TALENT ARTYSTYCZNY
NAUCZYCIEL INNOWATOR
1.Katarzyna Derdzikowska, Szkoła Podstawowa Specjalna nr 146 w Łodzi
2.Bogusława Wielkopolan, Zespół Szkół Edukacji Technicznej w Łodzi
3.Anna Życka, XVIII Liceum Ogólnokształcące w Łodzi
4.Aneta Rapalska, XXIV Liceum Ogólnokształcące w Łodzi
5.Agnieszka Piekarska, Szkoła Podstawowa nr 153 w Łodzi
6.Agnieszka Przybylak, Szkoła Podstawowa nr 162 w Łodzi
7.Renata Rucka-Prill, Zespół Szkolno-Przedszkolny w Bedoniu Wsi
8.Antoni Markiewicz, II Liceum Ogólnokształcące w Łodzi
9.Henryk Kwitowski, Zespół Szkół Przemysłu Mody w Łodzi
10.Paulina Rybińska, Państwowa Szkoła Muzyczna I St. w Łodzi
PARTNER PRZYJAZNY EDUKACJI
ORGANIZATOR PROCESÓW INNOWACYJNYCH
1.Beata Styrzyńska, Szkoła Podstawowa nr 65 w Łodzi
2.Karolina Janowska, Przedszkole Miejskie nr 9 w Łodzi
3.Dorota Stefaniak, dyrektor Zespołu Szkół Edukacji Technicznej w Łodzi
4.Zespół Szkół Ekonomii i Usług im. Natalii Gąsiorowskiej w Łodzi
5.Zespół Szkół Edukacji Technicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi
6.JWP Engineering Sp. z o.o.
ORGANIZACJA INNOWACYJNA
INNOWACYJNY PRACODAWCA
KREATOR KOMPETENCJI ZAWODOWYCH
1.Ryszard Mirys, Zespół Szkół Politechnicznych w Łodzi
KREATOR KOMPETENCJI SPOŁECZNYCH
KREATOR KOMPETENCJI ARTYSTYCZNYCH
KREATOR INNOWACJI
1.Bożena Krupa, Szkoła Podstawowa nr 1 w ZS-P nr 8 w Łodzi
2.Ewelina Woniak-Pietraszko, Przedszkole Miejskie nr 110 w Łodzi
3.Michał Różański, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w ZS-P nr 4 w Łodzi (czwarty)
4.Maria Hanna Pielas, dyrektor Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 128 w Łodzi
5.Janusz Brzozowski, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Łodzi
6.Zofia Wrześniewska, dyrektor Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi (szósta)
7.Iwona Brzózka-Złotnicka, prezes zarządu Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog
8.Training4people Agnieszka Kluszczyńska
9.Moje Bambino Sp. z o.o. sp.k.
ZŁOTY CERTYFIKAT KREATORA INNOWACJI
1.Stanisław Polit, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi
Foto: Paweł Supernak/PAP(www.portalsamorzadowy.pl)
Przemysław Czarnek – minister w stylu Stefka Burczymuchy?…
Dzisiaj (9 czerwca 2022 r.) „Portal Samorządowy” zamieścił ważny tekst, którego obszerne fragmentu udostępniamy poniżej:
Minister edukacji: kolejna nowela prawa oświatowego nie będzie różnić się od poprzedniej
Co do zasady kolejny projekt noweli prawa oświatowego nie będzie różnić się od poprzedniego – zawetowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę – powiedział w czwartek szef MEiN Przemysław Czarnek.
>Szef MEiN dodał, że w nowym projekcie będą różne poprawki dotyczące m.in. terminu przedkładania materiałów organizacji pozarządowych do publicznej wiadomości.
>Skrócony będzie termin na ewentualną reakcję ze strony kuratora oświaty, ale w pozostałym zakresie tam zmian szczególnych nie ma – powiedział Przemysław Czarnek.
>Zobaczymy jaki będzie końcowy efekt uzgodnień, które będą prowadzili posłowie, bo to jest poselski projekt ustawy – przypomniał minister.
[…]
„Co do zasady niczym, bo istota jest taka, żeby organizacje pozarządowe, które chcą wchodzić do szkół i prowadzić zajęcia pozalekcyjne, żeby po prostu najpierw informowały o tym, czego chcą uczyć nasze dzieci i podawały do publicznej wiadomości materiały, które chcą używać na tych lekcjach” – powiedział Czarnek. Dodał, że to „nic nadzwyczajnego”, bo znane są przecież podstawy programowe z obowiązkowych przedmiotów.
Szef MEiN dodał, że w nowym projekcie będą różne poprawki dotyczące m.in. terminu przedkładania materiałów organizacji pozarządowych do publicznej wiadomości. „Skrócony będzie termin na ewentualną reakcję ze strony kuratora oświaty, ale w pozostałym zakresie tam zmian szczególnych nie ma. Zobaczymy jaki będzie końcowy efekt uzgodnień, które będą prowadzili posłowie, bo to jest poselski projekt ustawy” – przypomniał minister.
Czarnek dodał, że spotkał się w sprawie ustawy z szefem kancelarii prezydenta. „Pewne rzeczy sobie powyjaśnialiśmy i uzgodniliśmy, że teraz będą pracować posłowie z urzędnikami i jak dopracują szczegóły, to na kolejnym posiedzeniu będzie to na Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży” – przekazał.
Pytany był też o to, jaka była merytoryczna przyczyna weta noweli prawa oświatowego, zwanego Lex Czarnek. „Nie było merytorycznej przyczyny weta pana prezydenta. Pan prezydent to zresztą powiedział, że on uważa, że te przepisy powinny wejść w życie, bo mają bardzo duże znaczenie, tylko to nie był czas na spory polityczne. To był początek wojny (…) i prace nad ustawą o obronie ojczyzny na której panu prezydentowi bardzo zależało i tym uzasadniał swoje weto” – podkreślił Czarnek. „Stwierdziliśmy, że te przepisy będą procedowane później i to jest ten czas na to procedowanie” – wyjaśnił. […]
Mówiąc o roli kuratorów oświaty w związku z zaproponowanymi w projekcie przepisami, powiedział, że „dołożone są kompetencje, żeby można było ewentualnie zareagować wówczas, kiedy treści przekazywane w szkole, byłyby demoralizujące, czy niewłaściwe dla dzieci„.
Cały tekst „Minister edukacji: kolejna nowela prawa oświatowego nie będzie różnić się od poprzedniej” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Wczoraj (8 czerwca 2022 r.) na fanpage „Centrum Doskonalenia Nauczycieli Razem Lepiej” można było obejrzeć i wysłuchać Annę Jurewicz i zaproszoną przez nią Wiesławę Mitulską, które dzieliły się swoimi pomysłami na bardzo aktualny temat:
ZAKOŃCZ ROK SZKOLNY Z POLOTEM!
Ożywcze pomysły na rewelacyjne zakończenie roku w klasie i szkole!
Plik z Yoy Tube z nagraniem tego webibaru – TUTAJ
Foto: Robert Woźniak[www.gloswielkopolski.pl]
Dzisiaj (8 czerwca 2022 r.) „Portal Samorządowy” poinformował o kolejnym kroku ZNP w od wielu lat podnoszonej sprawie: Kto FAKTYCZNIE jest pracodawcą nauczyciela, od którego zależy jego wynagrodzenie. Oto fragmenty tego tekstu:
Z kim mają toczyć spór o płace? Nauczyciele chcą zmiany pracodawcy
Związek Nauczycielstwa Polskiego szykuje się do zmiany ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, która zdejmie z dyrektorów szkół miano pracodawców. Tak naprawdę chodzi o to, na kim ma spocząć obowiązek reprezentowania właściciela w sporze ze związkowcami. Mimo ustawowego umocowania dyrektorzy nie mogą podejmować decyzji w kwestii wynagrodzeń. W tle tego proceduralnego sporu widać protest płacowy o nieustalonej jeszcze formie.
>Związkowcy chcą zmiany przepisów, które nakazują im spierać się o wynagrodzenia z dyrektorami, mimo iż nie są oni faktycznymi pracodawcami i wynagrodzenia od nich nie zależą.
>Związek Nauczycielstwa Polskiego wspierany przez Forum Związków Zawodowych zamierza złożyć taki wniosek do Rady Dialogu Społecznego oraz zainteresować nim parlamentarzystów.
>Projekt zmian już jest przygotowany – chodzi tylko o jego zatwierdzenie.
– Po spotkaniu kierownictwa Związku Nauczycielstwa Polskiego z przedstawicielami Forum Związków Zawodowych, ustaliliśmy, że pójdziemy z tym projektem dwutorowo – po pierwsze poprzez Radę Dialogu Społecznego, gdzie złożymy wniosek o nowelizację ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, a po drugie spotkamy się z klubami parlamentarnymi i będziemy chcieli posłów zainteresować tym projektem – wyjaśnia Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP. […]
– Naszym zdaniem stroną sporu powinien być albo rząd czy resort, albo organy prowadzące różnego szczebla. Oczywiście nas interesuje tylko nasz kontekst, ale wniosek będzie dotyczył wszystkich grup zawodowych, gdzie pracodawca ma tylko określone kompetencje, a nie jest władny do prowadzenia negocjacji płacowych, nawet jeśli bardzo by tego chciał – podkreśla.
Kluczem jest tu pojęcie pracodawcy. Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych wyraźnie wskazuje, że spór może być prowadzony z pracodawcą lub pracodawcami, a tym w rozumieniu art. 5 jest podmiot, o którym mowa w art. 11 pkt 2 ustawy z 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych (Dz. U. z 2019 r. poz. 263). […]
Wiceprezes związku podkreśla, że gdy już projekt trafi do parlamentarzystów, będą czekać, co dalej się z nim stanie. Pytanie, co zrobi z tym sam ZNP. Bo o konieczności zmiany tego przepisu związkowcy mówią już prawie od roku. Obecna inicjatywa jest więc tylko postawieniem kropki nad „i”. Ostateczną decyzję w sprawie projektu nowelizacji i skierowania go dalej podejmie Prezydium Zarządu Głównego ZNP, które zbierze się w najbliższy poniedziałek.[…]
Cały tekst „Z kim mają toczyć spór o płace? Nauczyciele chcą zmiany pracodawcy” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Foto: Franciszek Mazur/AG[www.culture.pl]
Dzisiaj proponujemy fragmenty tekstu (z możliwością przeczytania pełnej wersji), zamieszczonego w sobotę 4 czerwca 2022 r. na portalu „Krytyka Polityczna”, zatytułowanego „Mówimy: ‘Uczysz się po to, by zostać kimś’. Ale w takim razie kim są dzieci teraz?” Jest to zapis rozmowy, jaką z Jaśminą Wójcik – artystką pracującą z dziećmi – przeprowadziła Magda Roszkowska.
Magda Roszkowska: Od kilku lat współpracujesz z dziećmi, prowadząc zajęcia w przedszkolach i szkołach, współtworząc redakcję „Gazety Dzieci” czy realizując dokument kreacyjny na podstawie dziecięcych interpretacji powieści Janusza Korczaka Król Maciuś I. Jednocześnie twoje działania to takie ciągłe rozpruwanie gorsetu oczekiwań i powinności, jakie dzieciom narzuca świat dorosłych. Jakie miejsce w społecznej układance zajmują dziś dzieci i czy dostrzegasz jakieś istotne zmiany w postrzeganiu, kim są dzieci i jaka jest ich rola?
Jaśmina Wójcik: Pierwsza zmiana, jaka przychodzi mi do głowy, dotyczy miejsca dzieci w sferze publicznej. Mam wrażenie, że one są z niej coraz bardziej wypychane. Na miejskich podwórkach normą stało się wieszanie tabliczek z zakazem gry w piłkę. Jakiś czas temu uczestniczyłam w pilotażowym programie warszawskiego Zarządu Zieleni. Wraz z fundacją „Na miejscu” tworzyliśmy naturalne ogrody zabaw.
Co to takiego?
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że na placu zabaw jest huśtawka, zjeżdżalnia, piaskownica i karuzela, a wszystkie urządzenia mają ściśle określone przeznaczenie i skrypt używania. Poza tym są metalowe lub plastikowe. Na naturalnych placach zabaw dzieci bawią się szyszkami, błotem, patykami, budują z wikliny czy drewna. Same mogą wymyślać, w jaki sposób się bawić, w co i czym. Założeniem jest zwrócenie im „naturalnego dzieciństwa”, czyli nieskrepowanej zabawy, w której nie muszą koniecznie stosować definicji narzuconych przez dorosłych.
Miejsca, które miały stać się częścią tego pilotażowego programu, były zgłaszane przez samych mieszkańców. Projektanci przeprowadzali wizję lokalną, rozmawiali z dziećmi i rodzicami, jakie są ich potrzeby, co lubią robić, potem przygotowywali projekt i dyskutowali o nim z lokalną wspólnotą.[…]
Tymczasem okazało się, że najwięksi przeciwnicy placu zabaw byli rodzicami, tyle że dorosłych już dzieci. Zapytałam, gdzie w takim razie wychowali potomków. Usłyszałam: tutaj, ale to były inne czasy! Ostatecznie podwórko pozostało trawnikiem pełniącym funkcję psiej toalety.
Jak myślisz, skąd bierze się ta niechęć?
Może ludzie chcą mieć święty spokój?
A podwórka traktują jak swoją własność?
Z jednej strony lamentujemy nad tym, że dzieci tracą kontakt z rówieśnikami, nie bawią się na powietrzu, nie znają dzieci z sąsiedztwa, bo są wożone do szkół i życie spędzają przed telewizorem, w telefonach i tabletach. Z drugiej – chcemy przestrzeni publicznej, w której nie można hałasować, biegać, jeździć na hulajnodze. To jest sprzeczność.
A wracając jeszcze do poprzedniego pytania: wydaje mi się, że my, dorośli, rzadko zastanawiamy się, co naprawdę rozumiemy przez wychowanie dziecka i skąd mamy właśnie taką definicję.
To znaczy jaką?
Kiedy stajemy się rodzicami, uważamy, że dziecko to tabula rasa, więc musimy je ulepić, ukształtować, żeby stało się kimś w przyszłości, czyli dorosłym. W modelu edukacji systemowej efektem tego procesu ma być posłuszny wykonawca poleceń i procedur. A jeśli dodamy nakładkę kapitalizmu – przyszłej konkurencyjności na rynku pracy – wtedy materiał staje się rodzajem inwestycji. Wykonawca ma być nie tylko posłuszny, ale i możliwie najlepszy. Rodzice – ci, którzy mogą sobie na to pozwolić – wybierają więc najlepsze szkoły, zapisują dziecko na zajęcia dodatkowe, a ono szybko przyswaja, że w tym systemie efekt i wyniki są najważniejsze. […]
Moja praca z dzieciakami to także komunikat do dorosłych: dostrzeżmy w dzieciach ludzi! Sto lat temu Janusz Korczak zwracał uwagę, że dziecko nie tyle dopiero będzie kimś, ile już jest kimś. Mam wrażenie, że tego potencjału bycia kimś często nie widzimy. Nie dopuszczamy myśli, że dziecko ma własne zdanie i warto go posłuchać. To jest oczywiście uciążliwe, bo traktowanie dziecka po partnersku wymaga pertraktacji, negocjacji, przekonywania, uznania racji, ustępstw, umiejętności przyznania się do błędów – jednym słowem: wymaga czasu. Dlatego łatwiej zakomunikować: „Nie wolno, bo ja tak mówię”.
Tak, tylko gdy nauczyciel ma w klasie trzydzieści osób, a rodzic goni na etacie i zleceniach, to zdanie „nie wolno, bo ja tak mówię” może pozwala uniknąć jeszcze większej frustracji.
Jasne. Z własnego doświadczenia wiem, że tak jest czasem łatwiej. Dlatego to, co mówię, nie jest krytyką pojedynczych rodzicielskich wyborów ani krytyką podejścia poszczególnych nauczycieli. Mam problem z tym, że wszyscy po uszy tkwimy w systemie wychowania i edukacji, który jest dla dzieci szkodliwy, sami w nim wyrośliśmy, więc to dla nas naturalny stan rzeczy.[…]
Mówisz, że system jest do wymiany, a jednocześnie piszesz, że nie ma od niego ucieczki.
W tym sensie nie ma, że dopóki go nie wymienimy, wszyscy będziemy w nim jakoś uczestniczyć. Moje dzieci są w edukacji domowej, czyli niby są poza systemem, ale już dwa razy otrzymałam od dyrekcji szkoły rejonowej wezwanie do natychmiastowego wyjaśnienia sytuacji uczennic. Moje córki spełniają obowiązek szkolny poza szkołą, w placówce innej niż ich szkoła rejonowa. Ta placówka może mieć pod swoimi skrzydłami uczniów i uczennice realizujących edukację domową. Jednocześnie szkoła rejonowa musi dostać odpowiednią informację o uczniach ze swojego rejonu. Rozumiem konieczność takiej weryfikacji. Tyle że oni nie prosili mnie o wyjaśnienie, ale wezwali do pilnej odpowiedzi, co się dzieje z uczennicami (mimo że dostali stosowne informacje, ale albo je zagubili, albo nie zapisali), jakbym była podejrzana o przechowywanie dzieci w piwnicy.
Pytanie, czy całkowita zmiana jest możliwa?
Portal OKO.press zamieścił dzisiaj (7 czerwca 2022 r.) obszerny artykuł Adama Leszczyńskiego, zatytułowany „Feminizm – ideologia „atakująca sferę duchową” i polskojęzyczne media. Podręcznik do HiT”. Oto jego fragmenty:
[…] 6 czerwca 2022 roku wydawnictwo „Biały Kruk” udostępniło na stronie internetowej fragmenty podręcznika do przedmiotu „Historia i Teraźniejszość”, którego lekcje zaczną się w szkołach już 1 września.
Ani autor, ani wydawnictwo nie są przypadkowe.
Autor
Autorem podręcznika jest prof. Wojciech Roszkowski, historyk z Instytutu Studiów Politycznych PAN w Warszawie, wcześniej europoseł PiS. W latach 80. XX w. Roszkowski – pierwotnie historyk gospodarki PRL – opublikował pod pseudonimem „Andrzej Albert” podręcznik historii najnowszej Polski, wydany poza cenzurą i bardzo popularny w kręgach opozycyjnych. W latach 90. poglądy Roszkowskiego ulegały radykalizacji – w ostatnich latach publikował głównie długie na kilkaset stron publicystyczne eseje poświęcone „upadkowi cywilizacji zachodniej” (taki tytuł nosi jedna z jego ostatnich książek).
Wydawca
Wydawca także nie jest przypadkowy. Wydawnictwo „Biały Kruk” specjalizuje się w książkach o charakterze religijnym i dewocyjnym, wydaje m.in. kalendarze. Wśród autorów wymienia na pierwszym miejscu Jana Pawła II. Autorską decyzją byłego ministra nauki Jarosława Gowina w styczniu 2019 roku zostało wpisane na listę wydawnictw naukowych — za publikację w nich naukowiec otrzyma punkty liczące się do oceny dorobku (a więc prof. Roszkowski otrzyma za to tyle punktów, co za prawdziwą książkę naukową).
Wydawnictwo publikuje książki licznych autorów bliskich i miłych władzy, np. wydało książkę senatora Franciszka Ryszki, który w głośnym wywiadzie radiowym w październiku 2019 roku wieszczył upadek cywilizacji i koniec świata. Wydawca publikuje także wielotomowe „Dzieje Polski” autorstwa innego związanego z prawicą historyka, prof. Andrzeja Nowaka. Wydaje także miesięcznik „Wpis. Wiara, patriotyzm i sztuka”, który otrzymał w 2022 roku 105 tys. złotych dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Przedmiot
„Historia i teraźniejszość” to nowy przedmiot, ma trafić do programów szkół ponadpodstawowych już od września 2022 roku. […]
Podręcznik
Jak informuje wydawca, podręcznik Roszkowskiego „przechodzi aktualnie ostatnią fazę akceptacji przez Ministerstwo Edukacji i Nauki”. Według informacji „Gazety Wyborczej” ministerstwo zażyczyło sobie pewnych zmian — nie wiemy, jakich.
Książka jest wielka — liczy ponad 500 stron. Z nich wydawca udostępnił na stronie internetowej ponad 90. To pozwala wyrobić sobie pewną opinię o całości. […]
Wybraliśmy dla Państwa parę smakowitych przykładów. Niestety, trzeba wiedzieć, czego się będą uczyć Wasze (i nasze) dzieci.
Feminizm jak nazizm
Na s. 19. Roszkowski tłumaczy, czym są ideologie. Pisze najpierw o nazizmie, a potem dodaje:
„Ideologie atakują także sferę duchową człowieka. Posługują się nimi inżynieria społeczna i socjotechnika, mające za cel przekształcanie społeczeństw dla potrzeb osiągnięcia i posiadania władzy.
Wśród najbardziej popularnych obecnie ideologii politycznych należy scharakteryzować socjalizm, liberalizm, feminizm i ideologię gender, współczesną chadecję, czyli chrześcijańską demokrację, której nie należy jednak utożsamiać z chadecją sprzed lat 40. i więcej”.
Zwróćmy uwagę na sprytny zabieg — autor nie zrównuje feminizmu z nazizmem w jednym zdaniu. Uznaje jednak jedno i drugie za ideologie, a ideologie mają te same cechy — „atakują sferę duchową człowieka”. […]
Cały tekst „Feminizm – ideologia „atakująca sferę duchową” i polskojęzyczne media. Podręcznik do HiT” – TUTAJ
Źródło: www.oko.press
Oto fragment dzisiejszego, bogato ilustrowanego, materiału informacyjnego z łódzkiej prasy codziennej:
Sezon na bale ostatnich klas szkół podstawowych. Ósmoklasiści się bawią
Foto: Grzegorz Gałasiński,SP26[www.dzienniklodzki.pl]
[…]Egzaminy już za nimi, więc teraz czas na relaks. Uczniowie klas VIII łódzkich szkół podstawowych balują. Cieszą się, bo jeszcze kilka miesięcy temu nie byli pewni, czy zatańczą uroczystego poloneza. Ich starsi koledzy niestety z powodu pandemii balu nie mieli. Teraz, gdy obostrzenia zostały zniesione tradycja wraca. Organizują je prawie wszystkie szkoły.
– Tegorocznym ósmoklasistom bardzo zależało na balu – mówi Michał Różański, dyrektor SP 26 przy ul. Pogonowskiego. – Odbył się w ostatni piątek. Młodzież sama z pomocą rodziców zrobiła dekoracje. Wszyscy się świetnie bawili – od godziny 17. do wieczora.
Elementem obowiązkowym na rozpoczęcie balu był polonez – wcześniej trenowany pod okiem nauczycieli. Uczniowie prezentowali się wspaniale – dziewczyny w pięknych sukienkach, chłopcy – w eleganckich koszulach, marynarkach, czasem nawet w garniturach.
– Wybrani zostali królowa i król balu – dodaje Michał Różański. – Na swoich kandydatów głosowali sami uczniowie.
Cała impreza odbywała się w sali gimnastycznej, a w trzech salach przygotowane były przekąski i napoje. Zamówiono też pizzę. W organizacji balu bardzo pomogli rodzice ósmoklasistów. Podobnie było w Szkole Podstawowej nr 12 na Widzewie. […]
Źródło: www.dzienniklodzki.pl











