Najpierw informacja podstawowa – ze strony www.businessinsider.com.pl:

 

Rząd przyjął we wtorek 30 sierpnia projekt budżetu państwa na 2023 r. Już w czerwcu, przedstawiając jego założenia, politycy ostrzegali, że w obecnej sytuacji geopolitycznej niezbędna może się okazać korekta danych. W lipcu potwierdziła to minister finansów. […

 

Zaplanowane wpływy budżetowe mają wynieść 604,4 mld zł. Oznacza to wzrost o 105 mld zł wobec tegorocznego budżetu. Z kolei wydatki wynoszą 669 mld zł. W efekcie deficyt sięgnie ok. 65 mld zł.

Państwowy dług publiczny w 2023 r. ma wynieść 40,4 proc. w stosunku do PKB, a cały dług sektora finansów publicznych ma wynieść 53 proc. […]

 

 

A teraz bardziej szczegółowe informacje o zaplanowanych środkach dla oświaty – z oficjalnej strony MEiN:

 

Subwencja oświatowa w 2023 r. wyniesie 64,4 mld zł. To o 11,1 mld zł więcej w stosunku do ustawy budżetowej z 2022 r., czyli wzrost o 20,8 proc. Nigdy nie było tak gigantycznego zwiększenia kwotowego i procentowego subwencji. Mimo olbrzymich wydatków budżetu państwa, m.in. na zbrojenia i ochronę zdrowia, rząd przeznaczy w przyszłym roku rekordowe środki na oświatę.

 

Dla porównania w 2008 r. subwencja wzrosła o 2,7 mld zł, tj. o 9,6 proc. i wyniosła 30,9 mld zł. To według wówczas rządzących, czyli koalicji PO-PSL największy wzrost subwencji oświatowej.

 

Już w 2022 r. rekordowo wzrośnie wynagrodzenie średnie nauczycieli wchodzących do zawodu. Zwiększy się ono (w stosunku do stażysty) rok do roku, czyli styczeń 2023 r. do stycznia 2022 r. o 35,1 proc., tj. o 1240 zł.

 

Średnie wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego, czyli z najwyższym stopniem awansu  zawodowego wzrośnie rok do roku, czyli styczeń 2023 r. do stycznia 2022 r. o 816 zł, tj. o 12,5 proc.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

 

Komentarz redakcji

 

Czy znając te informacje, znacząca większość nauczycieli zdecyduje się na strajk – z nadzieją na znaczące podwyżki, czy będzie wolała nie ryzykować i zadowoli się tym co pewne?



Fot: Łukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl[www.wyborcza.pl]

 

 

Lucyna Kędzierska, nauczycielka wf z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 w Poznaniu. 

 

 

 

W poniedziałkowym (29 sierpnia 2022 r.) „Dużym Formacie” – cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej” zamieszczono tekst Karoliny Słowik, którego fragmenty przytaczamy poniżej:

 

 

Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46

 

[…]

 

W 1989 roku 7,5-letni chłopiec potrafił wisieć na drążku na ugiętych ramionach przez 17 sekund. W 2015 roku jego rówieśnik wytrzymywał w takiej pozycji zaledwie 7 sekund. Biegał też wolniej – na 600 metrach tracił 40 sekund. Swojego kolegę sprzed 16 lat bił na głowę jedynie przy próbie siły ścisku ręki. To wynika z prowadzonego co dekadę ogólnopolskiego badania kondycji fizycznej uczniów i uczennic. Z kolei Naczelna Izba Kontroli stwierdziła, że między  2013 a 2018 rokiem procent młodzieży w wieku 11-17 lat  aktywnej fizycznie przez co najmniej godzinę  dziennie spadł z 21 do 15.

 

A co z lekcjami WF-u? Ministerialny Program Rozwoju Sportu do 2020 roku zakładał, że odsetek uczniów i uczennic w wieku 11–17 lat uczestniczących we wszystkich lub prawie wszystkich lekcjach wychowania fizycznego wzrośnie z 73,8?procent (2013) do 78 procent (2020). Według NIK-u to się nie udało.

 

Dlatego minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk zapowiedział powrót nauczycieli WF do klas I-III podstawówki. Bo od czasu wprowadzenia PiS-owskiej reformy edukacji lekcje WF-u w najmłodszych klasach prowadzili nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej.[…]

 

Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:

 

Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.

 

Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.

 

Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:

 

Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.

 

Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.[…]

 

Nie wiedzą, jak wygląda piłka tenisowa, co to jest dwutakt. Nie wiedzą, że kulą się pcha, a nie rzuca. Jak pytam, ile osób jest w drużynie piłki siatkowej czy nożnej, to zawsze jest zgadywanie. Sejm miał uchwalić po pięć godzin WF-u w tygodniu i co? Klasy I-III mają wciąż po trzy godziny, starsze – po cztery. A przydałyby się te zajęcia każdego dnia, bo dzisiejszy styl życia nastolatków odciąga ich od jakiegokolwiek sportu.

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl/duzyformat/

 



 

Link do informacji i wzorów w/w wniosków – TUTAJ

 

Źródło: www.kuratorium.lodz.pl/zatrudnianie-nauczyciela-bez-wymaganych-kwalifikacji…]

 

 

Dzisiaj (30 sierpnia 2022 r.) „Gazeta Wyborcza ŁÓDŹ” zamieściła tekst o poruszającym tytule:

 

 

„Polonistę bez kwalifikacji zatrudnię”. Szkoły desperacko szukają nauczycieli

 

Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Do rozpoczęcia roku szkolnego 2022/2023 można już wręcz odliczać godziny. Wakatów na stanowiskach nauczycieli jednak nie ubywa. Dyrektorzy starają się zdążyć przed 1 września i coraz częściej szukają nawet osób bez uprawnień. – Jesteśmy zdesperowani – słyszę.

 

Szkoła prowadzi nabór na stanowisko nauczyciela, zapraszamy studentów IV i V roku” – wiadomości o takiej treści coraz częściej otrzymują studenci specjalizacji nauczycielskich. Także w ogłoszeniach o pracę w szkole zwrot „w rekrutacji mogą brać udział osoby z ostatnich roczników studiów” nie jest obecnie niczym zaskakującym. […]

 

Liczba wakatów w szkołach już kilka tygodni temu przekroczyła 20 tys. Obecnie na stronie Kuratorium Oświaty w Łodzi widnieje ponad tysiąc ofert pracy na terenie województwa łódzkiego. Każdego dnia dodawanych jest ich coraz więcej. W poniedziałek (29 sierpnia) tylko do godz. 15 zamieszczono ponad 140 ogłoszeń. Najwięcej było skierowanych do psychologów i pedagogów specjalnych, ale poszukiwani są także nauczyciele przedmiotów ogólnokształcących. […]

 

Dyrektorzy szukają pracowników nie tylko poprzez publikację ofert na stronach instytucji, ale także w portalach ogłoszeniowych, w mediach społecznościowych i na uczelniach. Od kilku z nich słyszę, że czasy gdy umieszczenie anonsu w kuratoryjnej bazie było wystarczające, już minęły.

 

Niektórzy pytają, czy nie chcieliby uczyć, byłych pracowników, emerytowanych nauczycieli czy dawnych uczniów, o których wiedzą, że mają odpowiednie wykształcenie bądź są w trakcie jego zdobywania. Inni piszą ogłoszenia na grupach facebookowych, zaznaczając nawet, że doświadczenie w pracy z dziećmi nie jest wymagane, chociaż mile widziane.[…]

 

Coraz częściej zdarza się, że w ofertach szkoły zamieszczają informację o poszukiwaniu także osób bez uprawnień, które chciałyby uczyć. Choć zgodnie z Kartą nauczyciela musi mieć on odpowiednie kwalifikacje, to istnieje zapis w ustawie, który pozwala w uzasadnionych przypadkach zatrudnić osobę, która nauczycielem nie jest, ale według dyrektora szkoły jest odpowiednio przygotowana do tej roli lub jest w trakcie studiów licencjackich lub magisterskich, […]

 

Choć mówimy o 20 tys. wakatów, nietrudno zauważyć, że może to być niepełna liczba, bo masowe odejścia nauczycieli nie dotyczą już wyłącznie placówek publicznych. Braki kadrowe są widoczne także w niepublicznych szkołach i przedszkolach. […]

 

 

 

Cały tekst  „Polonistę bez kwalifikacji zatrudnię”. Szkoły desperacko szukają nauczycieli  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 



 

W poniedziałek 26 sierpnia 2022 r. Asia Krzemińska na fanpage „Zakręcony Belfer”  napisała  posta, w którym podjęła temat funkcji dyrektora w szkole:

 

 

Temat: dyrektor. Rzeka. Czasami z niebezpiecznymi, porywającymi nurtami (ta rzeka, nie sam dyrektor.

 

Zauważam prawidłowość, w myśl której raczej powiemy o osobie kierującej szkołą negatywne rzeczy. Że niesprawiedliwie przydziela godziny, czepia się form i metod pracy, jest służbistą, faworyzuje niektóre osoby…. Lista jest długa i chyba niewyczerpana. Niestety. Bardzo rzadko można usłyszeć: mam wspaniałego, wspierającego dyrektora.

 

Dlaczego tak się dzieje? Może z tego samego powodu, dla którego nie lubimy mówić o naszych sukcesach. Żeby nikt nie zarzucił, że się chwalimy, albo podlizujemy. Poprawność polityczna przede wszystkim.

 

I wiecie co? W nosie mam taką poprawność. Lubimy dostawać „głaski” w postaci opinii: dobra robota, jestem z ciebie dumny, gratuluję, tak trzymaj. Dlaczego nie powiemy tego samego naszym dyrektorom, których lubimy i szanujemy? Którzy mierzą się z wyzwaniami, o których nie wiemy i często nie chcemy wiedzieć (ja na pewno nie chcę, rola dyrektorska jest ostatnią, którą chciałabym pełnić).

 

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze skłonił mnie do tego dzisiejszy jubileusz mojej dyrekcji. Dzień, który świętować będziemy wspólnie. Pomyślałam przy tej okazji, że może właśnie zbyt rzadko mówimy: dziękuję za wsparcie i troskę.

 

Wiem, że to miejsce, w którym znajduje się zawodowo (ale też częściowo i prywatnie) w dużej mierze zawdzięczam mojej Pani Dyrektor, która dała lata temu pewnej młodej nauczycielce kredyt zaufania i pozwoliła rozwijać skrzydła. Nie obyło się, rzecz jasna, bez trudnych momentów i łez, wiedziałam jednak, że zawsze mogę liczyć na zrozumienie. Może dlatego nigdy nie bałam się szczerze mówić, co miałam do powiedzenia (choć skutki bywały różne). Za to i za wiele innych elementów naszej współpracy jestem jej wdzięczna i nie boję się o tym mówić (również w rozmowach „w cztery oczy”).

 

Pomyślcie zatem nieco cieplej o swoich dyrektorach. Może pod maską formalizmu i nieprzystępności kryje się ktoś, kto dźwiga zbyt wiele. A może wcale nie. Może macie świetnych, otwartych dyrektorów. Nie bójcie się im wtedy powiedzieć: dziękuję, że jesteś.

 

 

Źródło:  www.facebook.com/zakrecony.belfer/

 

 



 Foto: Pawel Wodzynski/East News[www.mamadu.pl]

 

Przemysław Czarnek perswaduje…

 

 

Na portalu < mama.Du > zamieszczono dzisiaj (29 sierpnia 2022 r.) tekst Martyny Pstrąg-Jaworskiej, zatytułowany „Czarnek żyje na innej planecie? Ocenił polską szkołę, to lepsze od kabaretu”. Oto wybrane fragmenty tej publikacji :

 

Z okazji tego, że zaraz rozpoczyna się nowy rok szkolny 2022/2023, szef resortu edukacji udzielił obszernego wywiadu Polskiej Agencji Prasowej. […]

 

Przemysław Czarnek, obecny minister edukacji, śmiem twierdzić, że żyje chyba w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, w której polskie szkoły są na jakimś niebywałym poziomie świetności. W najnowszym udzielonym wywiadzie, w którym zapytano go o kondycję polskiej szkoły, minister edukacji powiedział:

 

Mocne strony to nowoczesność, absolutnie wcześniej niebywała, prawdziwy przełom, który nastąpił m.in. przez epidemię COVID. My tego nie widzimy, bo żyjemy tu i teraz (…)”. W dalszej części zachwalał to, jakie szkoły dostają dotacje i programy, w których wykorzystują do edukacji nowoczesne technologie. Następnie dodał, stawiając Polskę w opozycji do Zachodu: „To jest nowoczesność, która jest niespotykana – przepraszam, że to powiem – również na Zachodzie. Mamy wszystkie szkoły, bez jednego wyjątku, podłączone do szybkiego internetu – tego nawet w Niemczech nie ma, jak mi mówią przedstawiciele największej polskiej firmy informatycznej, która tworzy dla Niemców szkoły w chmurze. Nie wszystkie szkoły w Niemczech są podłączone do szybkiego internetu, w Polsce – tak”.

 

Minister Czarnek zachwalał wszystkie innowacje, których w Polsce mamy według niego po dostatkiem, a polskie szkoły są wyposażone w sprzęt, którego nie ma nawet na Zachodzie. Nie wspomniał jednak o tym, że niektóre rozwiązania w systemie edukacji nie są już aż tak nowoczesne i pamiętają edukację naszych dziadków. Szkoda też, że nie powiedział o tym, że nauczyciele z wielu zmian nie są zadowoleni i nie uważają, że jest się czym chwalić w polskim systemie edukacji, o czym dobitnie powiedzieli, planując we wrześniu strajk nauczycieli.

 

Pan minister nie wspomniał też o tym, że nie wszyscy są zadowoleni, że w szkołach dzieci będą uczyły się strzelania i że w nowym podręczniku, który rekomenduje, stygmatyzuje się dzieci poczęte przy pomocy in vitro. Przyznaje, że nie wszystko jest kolorowe i wiele jeszcze pracy należy wykonać m.in. w segmencie zatrudnienia nauczycieli i tym, jak są rozliczani z pracy. Nie uważa jednak, by był to aż tak ogromny problem, bo w polskich szkołach przecież króluje nowoczesność. Szef MEiN wspomniał tylko o Karcie Nauczyciela, która według niego „niszczy życie nauczycielskie” i w nowej kadencji rządu powinna zostać zmieniona razem z kolejnymi modyfikacjami w systemie edukacji. […]

 

Stwierdził, że wielu zmian (wg niego na lepsze) można się spodziewać, ale tylko wtedy, gdy PiS będzie kontynuował swoje rządy w kolejnej kadencji: „A jeśli się nie zmieni, to jednym z naszych pierwszych posunięć będzie dokończenie tej reformy i zmiana statutu zawodowego nauczyciela, zmiana systemu wynagrodzeń. Chciałbym, żeby w nowoczesnej szkole nauczyciel pracował w nowoczesnym systemie zatrudnienia” – podsumował swoją dotychczasową pracę minister edukacji.

 

 

 

Cały tekst „Czarnek żyje na innej planecie? Ocenił polską szkołę, to lepsze od kabaretu” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.mamadu.pl

 

 

 

 



Foto: Jakub Kaczmarczyk PAP[www.tvn24.pl]

 

 

W minioną sobotę (27 sierpnia 2022 r.) w Ślesinie, trzytysięcznym miasteczku nad rynnowym jeziorem Ślesińskim  (na północ od jeziora Pątnowskiego), którego  burmistrzem od kilkunastu lat jest – formalnie bezpartyjny –  Mariusz Zborowski (w ostatnich wyborach 2018 roku wygrał z kandydatem PiS stosunkiem głosów 4050 do 1999), odbyła się Konwencja programowa Nowej Lewicy, pod hasłem „Nowa Szkoła”. Oto kilka podstawowych informacji:

 

TVN24: Lewica na konwencji o polskiej szkole. „Musi odpowiadać na wyzwania współczesności, a nie tkwić głową w XIX wieku”

 

[…]

 

W sobotę w Ślesinie koło Konina (Wielkopolska) odbyła się konwencja Lewicy „Przyjazna szkoła”, na której ugrupowanie przedstawiło swoje pomysły na edukację. W trakcie konwencji podkreślano m.in. konieczność uwolnienia polskiej szkoły od ideologii, odnoszono się także do kwestii edukacji seksualnej w szkołach i wprowadzenia takiego systemu nauczania, by uczniowie nie tylko przyswajali wiedzę, ale i posiadali praktyczne umiejętności, by z tej wiedzy korzystać w codziennym życiu.

 

Poseł Lewicy Adrian Zandberg (Partia Razem) podkreślał, że „polska szkoła musi odpowiadać na wyzwania współczesności, a nie tkwić głową w XIX wieku”. Jak mówił, szkoła musi przygotować do wyzwań obecnego świata, uczyć krytycznego myślenia i „odróżniania wiedzy naukowej od bzdur”. […]

 

Wśród gości konwencji był m.in. prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Podczas swojego wystąpienia zwracał uwagę na trudności, z którymi polskie szkoły zetkną się wraz z 1 września, między innymi brak nauczycieli, a także niskie nakłady na edukację. [….]

 

Do problemów nauczycieli podczas konwencji odniosła się także posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która wskazała, że „w sprawie płac nauczycieli Lewica mówi jasno i mówi jednym głosem ze związkami zawodowymi”.[…]

 

Dziemianowicz-Bąk oceniła też, że obecnemu szefowi MEiN Przemysławowi Czarnkowi „szkoła pomyliła się z kościelną kruchtą, a podstawa programowa, program nauczania pomylił się z prawicową propagandą”. […]Zmiany w polskiej szkole – stwierdziła posłanka Lewicy – są niezbędne, ale należy je przeprowadzać rozważnie. Zapowiedziała wprowadzenie zasady, że „każda systemowa reforma oświaty musi być przez wiele lat konsultowana i musi posiadać swój pilotaż”. – Tak, chcemy zmieniać polską szkolę, ale nie chcemy jej zmieniać po omacku. Nie zmieniajmy jej w ciemno, zmieniajmy ją mądrze – mówiła. […]

 

Podczas konwencji głos zabierali m.in. także młodzi działacze Lewicy, którzy wskazywali, że z ich perspektywy obecny program nauczania jest przede wszystkim „szkodliwy i nieaktualny”.

 

Emilia Drobot, działaczka Młodych Razem podkreśliła, że „dzisiaj dzieci uczą się w szkole o lesie jako o zasobie drewna, o rzece jako szlaku transportowym, a o węglu jako cennym czarnym złocie, na którym oparte jest polskie bogactwo”. – To jest myślenie rodem z XX wieku. To tak jakby w podręcznikach od medycyny mówiono, że przeziębienie leczy się wrzucaniem dziecka do pieca na trzy zdrowaśki – oceniła.

 

– Zamiast tego potrzebujemy spójnej edukacji klimatycznej, która zacznie się już w przedszkolu, bo przecież nikt nie jest za mały, żeby dowiedzieć się, do jakiego kosza powinniśmy wrzucić butelkę po napoju, a do jakiego skórkę od banana. Środowisko naturalne nie może być już dłużej wyłącznie źródłem ekonomicznego zysku, a ludzie którzy kończą szkołę powinni o tym wiedzieć. Rzeki, jeziora, lasy to jest rezerwuar wody, która chroni nas przed suszą i świetnie widać to na przykładzie Odry. My w szkole uczyliśmy się, że jest to świetny szlak handlowy, działa na niej wiele elektrowni wodnych, ale nikt nie wspominał nam, że regulacja brzegów rzeki będzie prowadziła do suszy, obniżenia poziomu wody, czy w efekcie do katastrofy ekologicznej – dodała Drobot […]

 

 

 

Źródło: www.tvn24.pl/polska/

 

 

 

Najbardziej syntetyczne informacje znaleźliśmy na fanpage „Nowej Lewicy”:

 

Czytaj dalej »



Foto: AGENCJAwyborcza.pl[www.bydgoszcz.wyborcza.pl]

 

 

Krystian Ostrowski – prowadzi szkołę językową HELLO,  dużo pisze o edukacji, napisał książkę „School Sucks. Czy szkoła musi być do du*y?”

 

 

 

Wczoraj (28 sierpnia 2022 r.) na fanpage „Wolna Szkoła” zamieszczony został tekst autorstwa Krystiana Ostrowskiego:

 

 

M  A M   M A R Z E N I E

 

Mam marzenie, że pewnego dnia w tym kraju wszyscy mali ludzie zwani uczniami wstaną rano i z radością oraz uśmiechem na twarzy pójdą do szkoły. Bez konieczności wagarów, bez bólu brzucha i serca, bez niechęci i smutku, po prostu pójdą, aby zdobywać wiedzę o tym fascynującym świecie, i zachwycać się literaturą i przekazywanymi przez nią wartościami, czy matematyką, bez której nie mogłyby istnieć żadne współczesne wynalazki. Że będą pragnąć poznawać mechanizmy działania największego cudu, jakim jest ciało człowieka i eksplorować najdalsze zakamarki ludzkiego umysłu na biologii, wykonywać zadziwiające eksperymenty na chemii, rozumieć codzienne zjawiska dzięki fizyce, z bijącym szybciej sercem odgrywać i rozumieć bitwy i decydujące wydarzenia na historii, podróżować z otwartymi ustami po końcach świata na geografii. Że będą głodni wiedzy, a wieczorem zadowoleni i szczęśliwi położą się spać bez strachu przed kolejnym dniem, bo zamiast sprawdzianów, kartkówek i odpytywania będą czekać na nich nauczyciele-przyjaciele pragnący ich prawdziwego rozwoju i szczęścia, a ich sny pełne będą ekscytujących przygód zamiast koszmarów szkolnych.

 

Mam marzenie, że ze szkoły zniknie wszelki strach, lęk i niepotrzebny stres, bo nie po to jest dzieciństwo, ten najpiękniejszy okres w życiu, by się bać i lękać. Nie po to ci mali ludzie wędrują co rano do tych budynków, by odczuwać strach i stres. Nie, nie na tym polega przygotowanie do dorosłości. Polega ono na wspieraniu, motywowaniu i dodawaniu skrzydeł, aby w przyszłości uczeń dał sobie radę w życiu i leciał wysoko zamieniając marzenia w rzeczywistość. Że nie będzie powodem depresji i myśli samobójczych.

 

Mam marzenie, że szkoła będzie ucznia doceniać, zamiast oceniać. I że będzie doceniać każde jego najmniejsze staranie, każdy wysiłek, bo nikt nie wie z jakim bagażem problemów przychodzi on z domu. Nikt nie wie, czy właśnie nie rozważa odebrania sobie życia lub nie daje rady z przemocą w rodzinie.

 

Czytaj dalej »



Ostania niedziela wakacji…  Przez chwilę pomyślałem: napisz coś o wakacjach. Jakiś „lekki” wakacyjny temat. Ale po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że ja właściwie o niczym takim nie wiem, nie słyszałem, nie czytałem. Więc nie będą na siłę czegoś wyszukiwał, co okaże się na tyle mało ważne, że przez te dwa miesiące nie zaistniało w mediach w taki sposób, ze to zauważyłem i zapamiętałem.

 

I tylko jedna taka nietypowa, wakacyjna historia, prawie niezauważona przez media regionalne, nagle mi „zaiskrzyła” – nietypowe „półkolonie”, jakie zorganizowano w łódzkim „Rzemieślniku”. Oto fragment ze strony „Radia Łódź”::

 

NAUKA JĘZYKA POLSKIEGO

 

[…] Na półkoloniach zorganizowanych przez Zespół Szkół Rzemiosła przy Żubardzkiej prowadzone były lekcje polskiego. Dzieci oceniają nasz język jako dosyć trudny, ale ciekawy pod względem gramatyki.

 

Waleria we wrześniu rozpocznie naukę w szkole średniej i na pewno znajomość języka jej pomoże. Kirył, także z powodu słabej znajomości języka, musi poczekać z rozpoczęciem studiów.

 

Ale nie tylko potrzeba komunikacji była powodem zorganizowania półkolonii.

 

Te dzieciaki były u nas na kursie przygotowawczym i chciały przychodzić w wakacje, chodzi o zorganizowanie im czasu – tłumaczy Milena Cybulska-Rakoczy z Zespołu Szkół Rzemiosła.

 

Ze wszystkich przygotowanych propozycji dzieci i młodzież chętnie korzystają.

 

[Źródło: www.lodz.tvp.pl]

 

 

Zapewne byłbym zaskoczony taką informacją, gdyż spodziewałbym się raczej, że tego  typu półkolonie zorganizowała jakaś dobra szkoła podstawowa, ewentualnie liceum ogólnokształcące, ale że w Zespole Szkół Rzemiosła…  – gdybym nie wiedział kto jest dyrektorem tej szkoły. A od pięciu lat kieruję nią najbardziej „niestandardowy” dyrektor placówki oświatowej, jakiego miałem okazję poznać  podczas swojej dość długiej obecności w tym środowisku. Jest nim Marcin Józefaciuk – jak to któryś z dziennikarzy go określił – człowiek-orkiestra.

 

 

Foto: www.newsweek.pl/polska/

 

Dyrektor Marcin Józefaciuk na zdjęciu, którym redakcja Newsweeka zilustrowała artykuł, zatytułowany „Edukacja w Polsce? „Siedzimy w gó**** po kolana i udajemy, że wszystko gra”

 

 

Mogę sobie pogratulować, że już przed ponad trzema laty, gdy tylko dotarła do mnie informacja, że jedna z najbardziej konserwatywnych łódzkich szkół zawodowych ma od ponad roku nowego, młodego dyrektora – przeprowadziłem z nim wywiad, który zamieściłem na stronie OE  4 marca 2019 roku, opatrując go tytułemWywiad z młodym dyrektorem, który nie lubi garniturów, ale lubi biegać….  Tak zachęcałem czytelniczki i czytelników do przeczytani tego tekstu:

 

Zapraszamy do lektury zapisu rozmowy z kolejnym trzydziestokilkulatkiem, który co prawda dyrektoruje Zespołowi Szkół Rolniczych już drugi rok, ale sami się przekonacie, że jest to wywiad nie tylko z młodym dyrektorem, zwolennikiem zmieniania szkoły z nauczającej na uczącą, ale przede wszystkim z nietuzinkową OSOBĄ… [Cały wywiad TUTAJ]

 

Wracając do owych półkolonii – można prześledzić ich przebieg na fejsbukowym profilu dyrektora Józefaciuka, z którego ja już wcześniej mogłem czerpać informacje o tej inicjatywie. Poniżej przytoczę jedynie kilka wybranych postów – zachęcając do klikania w dołączone linki, bo tam za każdym razem zobaczycie serwis zdjęć. A w ogóle do prześledzenia jego Fb:

 

 

28 lipca

W wakacje realizujemy projekt: „Wsparcie uchodźczej młodzieży z klas przygotowawczych w Zespole Szkół Rzemiosła im. J. Kilińskiego w Łodzi”, którego celem jest integracja i adaptacja uchodźców wojennych w wieku szkolnym z Ukrainy z trzech klas przygotowawczych w ZSR w Łodzi poprzez naukę języka polskiego, zajęcia rekreacyjne sportowe i wycieczki.

W ramach tego projektu nasi ukraińscy uczniowie byli juz w Aquaparku Fala.

Jutro wybierają się do Centrum Nauki i Techniki EC1 a 12 sierpnia do ZOO.

Jeżeli chcecie pójść z nimi to piszcie na prv.

„Projekt jest finansowany w ramach Programu „Wspieramy Ukrainę”, utworzonego przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji.”

[www.facebook.com/rzemioslolodz/]

 

 

2 sierpnia

Wakacje na półmetku, a my zaczynamy półkolonie dla ukraińskiej Młodzieży „Wakacje z Rzemiosłem”.

Pierwszy dzień spędziliśmy m.in. na kręgielni Król KUL

www.facebook.com/rzemioslolodz/]

 

 11 sierpnia

Jak ja kocham tych kolonistów ukraińskich. I zaczerpią papier i posprzątają i żółwia przybiją. Szkoda że już jutro koniec turnusu.

Od 16.08 drugi turnus. Oby był w połowie tak fajny.

No i kontynuujemy projekt zajęć języka polskiego dla młodzieży z Ukrainy. Jeszcze został tydzień z pięciu tygodni. Cudowne dzieciaki, które wytrzymują ze mną polski co dzień. Jutro przerwa w Orientarium w Łodzi.

[www.facebook.com/marcin.jozefaciuk/]

 

24 sierpnia

Ostatnie dni półkolonii w Zespole Szkół Rzemiosła.

Dzisiaj laser games

Jutro 2 godziny trampolin z trenerem

Pojutrze park linowy trasa wymagająca

A od września więcej wyjść i niespodzianek dla CAŁEJ szkoły i WSZYSTKICH jej uczniów.

[www.facebook.com/marcin.jozefaciuk/]

 

 

 

26 sierpnia

Co dobre szybko się kończy. Ostatni dzień półkolonii. Będzie mi Was brakowało  Dziękuję za wspólny czas.

[www.facebook.com/marcin.jozefaciuk/]

 

 

 

x          x          x

 

 

Zakończę ten „nibyfelieton” propozycją obejrzenia materiału filmowego z Marcinem Józefaciukiem, przygotowanego przez portal informacyjny TUŁÓDŹ, prowadzony przez Łódzką Organizację Turystyczną:

 

 

 

Człowiek – orkiestra, do tego dyrektor! Anglista, informatyk, wuefista i fizyk w jednym  –  TUTAJ

 

 

x           x          x

 

 

I jeszcze jedno uzasadnienie, dlaczego to Marcin Józefaciuk został bohaterem mojego ostatniego felietonu, nie tylko wakacyjnego, ale także całego roku szkolnego 2021/2022. Otóż jest on  – myślę że nie tylko dla mnie – symbolem tego, do czego doprowadził swoją polityką minister Czarnek. Kolega Marcin nie zmienił swojej, podjętej przed kilkoma miesiącami, decyzji o tym, aby nie przystępować do konkursu, aby powalczyć o drugą kadencję dyrektora w „Rzemieślniku”. A to oznacza, że  ostatnim dniem jego w dotychczasowej roli będzie środa 31 sierpnia, a od 1 września będzie w tej szkole nadal pracował, ale – ponownie – jako nauczyciel, ale tym razem nie tylko jako anglista „z pierwszego zawodu”, ale „multuprzedmiotowiec”!

 

POWODZENIA – MARCINIE!

 

 

 

Włodzisław Kuzitowucz



Foto: www.facebook.com/pawel.lecki79

 

 

Dzięki profesorowi Leppertowi dowiedzieliśmy się, że wczoraj (26 sierpnia 2022 r.)  na stronie < trójmiasto.wybotcza.pl > zamieszczono wywiad ze znanym nam dobrze  nauczycielem w II LO w Sopocie  Pawłem Łęckim. Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty tego tekstu, opatrzonego tytułem:

 

 

Paweł Lęcki, nauczyciel: Nie bójmy się Przemysława Czarnka, ani innych postaci tej władzy. Nic nam nie mogą zrobić

 

Anna Dobiegała: –  Jak ci się żyje w „dziwnym kraju urojonych wojen”? To cytat z twojego posta.

 

Paweł Lęcki: – Strasznie mi się żyje.

 

– Dlaczego?

 

Bo życie w świecie urojeń innych ludzi jest głęboko przygnębiające. Staram się stąpać twardo po ziemi, dostrzegać realne zagrożenia. To nie jest tak, że widzę tylko ciemność. Widzę też wspaniałych ludzi, którzy próbują o coś walczyć, robić coś dobrego, np. na polu edukacji, widzę nawet partie polityczne, które mają programy dotyczące edukacji jak Zieloni i Polska 2050 Szymona Hołowni – nie muszę się we wszystkim z nimi zgadzać, ale ważne, że mamy coś, o czym można dyskutować. Widzę pomoc Polaków skierowaną w stronę Ukraińców, wiedzę akcje charytatywne, społeczników, aktywistów politycznych, młodych ludzi, którzy walczą ze zmianami klimatu. Dostrzegam te wszystkie pozytywne elementy, nawet jeśli są uwikłane w negatywne, np. kiedy mówimy o aktywistach zajmujących się klimatem, to mówimy o problemie z klimatem. To taka pozytywno-negatywna informacja, ale tak wygląda nasz świat.

 

Ostatnio prof. Zbigniew Mikołejko powiedział, że żyjemy w świecie, który będzie wytwarzał coraz więcej kryzysów, ale zachował umiarkowany optymizm – mimo to ten świat będzie jeszcze trochę trwał. Też staram się tak myśleć, że jeszcze trochę tu będziemy i tym bardziej powinniśmy angażować się w to, by to nasze bycie było trochę lepsze niż jest w tej chwili. Urojone wojny powodują, że spalamy się nie tam, gdzie trzeba, walczymy w obronie ludzi, którzy nigdy nie powinni być atakowani, np. osoby LGBT. Całą energię, którą wkładamy w to, by ich chronić i dawać do zrozumienia, że nie są sami, moglibyśmy spożytkować gdzie indziej. Gdyby nie istniał podręcznik pana Roszkowskiego, nie musielibyśmy tracić energii na to, by walczyć z bzdurami. Ja sobie jakoś poradzę, ale chciałabym, żeby moje uczennice i moi uczniowie żyli w lepszym świecie w przyszłości i dlatego staram się nie poddawać, choć to trudne.

 

– Jak wytłumaczyć uczniom i uczennicom, że w podręczniku do HiT-u prof. Roszkowskiego są kłamstwa?

 

Ostatnio nastąpiła dewaluacja tytułu profesorskiego. Profesorem jest Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, która zestawiła Tuska z Hitlerem. Mamy doktorów w rządzie, którzy wypowiadają głupoty. Trzeba młodym ludziom pokazywać, że sam tytuł jeszcze nic nie znaczy, trzeba zwracać uwagę na to, jaki człowiek jest i co myśli. Dyskusja o podręczniku pana Roszkowskiego jest w pewnym sensie bezprzedmiotowa. Dlaczego? Oczywiście, jest bardzo ważna, bo pokazuje stan umysłu naszego społeczeństwa, ale wystarczyłoby, gdyby nauczyciele wyszli i gremialnie powiedzieli, że nie będą stosowali tego podręcznika, ponieważ w ogóle nie trzeba stosować podręcznika, żadnego. Niestety, część nauczycieli i dyrektorów o tym zapomina. Wiadomo, że będą nieliczne szkoły, które wybiorą podręcznik pana Roszkowskiego, ale jeśli ktoś wierzy, że jednym podręcznikiem, obśmianym już na wszystkie możliwe sposoby, da się ukształtować nowe pokolenie, to żyje w więcej niż urojonym świecie.

 

Młodzi Polacy nie żyją w próżni, a w świecie, w którym jest internet, telewizja, media społecznościowe, rówieśnicy, nauczyciele, rodzice. Młodzi ludzie zazwyczaj kontestują wiele rzeczy, a pan Roszkowski ma tendencję do narzucania poglądów, jego podręcznik składa się w głównej mierze z jego urojonych opinii. Ten podręcznik skompromitował koncepcję Przemysława Czarnka stworzenia nowego człowieka. Okazało się to kompletną bzdurą, bo powierzono to wyjątkowo niekompetentnej osobie. Pan Roszkowski żyje w świecie apokalipsy, którą upatruje w popkulturze. Ciągle mówi o końcu cywilizacji chrześcijańskiej, a kto doprowadził do upadku Kościoła katolickiego, jak nie sam Kościół? W tym momencie obrona Kościoła przez pana Roszkowskiego czy Barbarę Nowak jest obroną przegranej sprawy. […]

 

– Czujesz się nauczycielem czy blogerem? Obserwuje cię 90 tys. osób. To tak, jakby obserwował cię Grudziądz.

 

– To by było niezręczne, gdyby całe miasto się na mnie gapiło. Ja czuję się i nauczycielem, i blogerem, choć nie piszę tylko o edukacji. Piszę o wszystkim, bo wszystko się ze sobą łączy, wszystko jest zbiorem naczyń połączonych. Problemy z cenami energii, z węglem spowodowały, że wprowadzono zapis, że jeżeli w szkołach będzie zimno, dyrektor może wysłać wszystkich na edukację zdalną. Ludzie chyba łączą kropki. Cieszę się, że obserwuje mnie coraz więcej ludzi, nie dlatego, że czuję się dzięki temu lepiej, bo nie, czuję się tak samo źle, jak wtedy, gdy nikt mnie nie obserwował. Cieszę się, że licznik nie stanął w miejscu i że nie zamknąłem się całkowicie w bańce, tylko ciągle pojawia się ktoś nowy. Im więcej ludzi, tym większa szansa, że zobaczą te połączenia i przestaną mówić, że polityka ich nie interesuje. Bo skoro polityka wpływa na ceny energii, którą będzie ogrzewana szkoła, to znaczy, że polityka jest w szkole. Polityka jest wszędzie, dlatego nie odcinam się od polityki, bo ona ma bezpośrednie przełożenie na nasze życie. Mam wrażenie, że społeczeństwo zagubiło umiejętność łączenia faktów, zagubił nam się ciąg przyczynowo-skutkowy. Ja w tym, co piszę, staram się łączyć kropki i chciałabym, żeby jak najwięcej ludzi to zobaczyło.

 

– Nauczyciele znikają ze szkół. Dlaczego ty jesteś jeszcze nauczycielem?

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj na stronie łódzkiego dodatku „Gazety Wyborczej” znaleźliśmy artykuł Pawła Rutkiewicza, zatytułowany „Łódzki kurator oświaty o podręczniku Roszkowskiego do HiT-u: ‘zacne dzieło’”. Poniżej przytaczamy fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

Foto:Łódzkie Kuratorium Oświaty[www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

Waldemar Flajszer – od października 2020 roku Łódzki Kurator Oświaty przed wejściem do swojego miejsca pracy.

 

 

[…] Posłanki opozycji: Katarzyna Lubnauer i Krystyna Szumilas (minister edukacji w rządzie PO-PSL) w czwartek 25 sierpnia, weszły z kontrolą poselską do Łódzkiego Kuratorium Oświaty. Kontrola dotyczyła zapowiedzianej na ten dzień ogólnopolskiej konferencji poświęconej wprowadzeniu do szkół przedmiotu historia i teraźniejszość, podczas której jednym z prelegentów miał być prof. Wojciech Roszkowski..[…]

 

Na konferencji prasowej przed kuratorium posłanka [Katarzyna Lubnauer – WK] stwierdziła również, że nie ma nic przeciwko, aby podręcznik Roszkowskiego czytali dorośli, jeśli chcą, ale nie powinno się dopuścić do tego, aby za jego pomocą „młodzież była indoktrynowana”. […]

 

– To jest Andrzej Albert! – odpowiada na powyższą krytykę łódzki kurator oświaty Waldemar Flajszer, przypominając pseudonim, pod którym Roszkowski publikował w PRL-u. – To jest legendarny polski historyk, który polskiemu narodowi przekazywał prawdę o historii Polski. Także mnie, jako dzieciakowi w latach osiemdziesiątych, a potem studentowi historii. To, co się dzieje w tej chwili, to jest niegodne – mówi Flajszer, a w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że z trudem tłumi emocje. […]

 

Podczas rozmowy z dziennikarzami kurator Waldemar Flajszer zaznacza, że planowana konferencja nie dotyczy samego podręcznika, a ogólnie nowego przedmiotu, który od 1 września będzie nauczany w szkołach. Kurator przypomina, że z konferencji nie zrezygnowano, a tylko przesunięto ją na nieokreślony termin z powodu niedyspozycji zdrowotnej jednego z prelegentów. Natomiast to, że zaproszono prof. Roszkowskiego, wynikać ma tylko z tego – jak przekonuje kurator – że w momencie ogłaszania konferencji podręcznik wydawnictwa Biały Kruk był jedynym zatwierdzonym przez Ministerstwo Edukacji i Nauki. Dodaje jednak, że sytuacja może się zmienić do czasu ustalenia nowego terminu konferencji. […]

 

Na koniec jeden z dziennikarzy dopytał o to, jak kurator ocenia krytykę polityczną podręcznika ze strony opozycji. – Jest mi bardzo przykro, że podręcznik, takie zacne dzieło… – odpowiada Waldemar Flajszer, po „zacnym dziele” na chwilę ucinając wypowiedź.

 

Powtarza wcześniejszą myśl, że dyskusja na temat nowego przedmiotu jest potrzebna, o czym świadczyć ma ogromna liczba chętnych do wzięcia udziału w przesuniętej póki co konferencji. Po chwili podejmuje od nowego wątku (podkreślając, że mówi to jako praktyk – nauczyciel z wieloletnim stażem): – Proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. To nauczyciel dobiera pod podstawę programową pewne treści. Podręczniki są dodatkiem. To jest niejako przyczynek do dyskusji. Natomiast jeżeli to dotyka prof. Roszkowskiego, to jest to bardzo dla mnie przykre. Dlatego że nie jest to osoba czynnie zaangażowana w dyskurs polityczny w tym momencie. Nie jest to polityk. Jest to po prostu profesor historii. Ikona polskiej historii. Człowiek, którego nie powinno się nigdy tak traktować. I nie powinno się do jego dzieła podchodzić w ten sposób. A to, co autor miał na myśli albo powiedział, ja już odpowiedziałem. To są też dzieła cytowane – mówi kurator Waldemar Flajszer. […]

 

 

Cały tekst „Łódzki kurator oświaty o podręczniku Roszkowskiego do HiT-u: ‘zacne dzieło’”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 

 

*Więcej informacji o wcześniejszych zasługach Waldemara Flajszera dla jego partii – Prawo i Sprawiedliwość – czytaj TUTAJ