
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj (29 grudnia 2022 r.) Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu „Moja oś świata” tekst Bożeny Rakowskiej – nauczycielki edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 3 im. Janusza Kusocińskiego w Sulechowie. Poniżej zamieszczamy jego pierwszą część, odsyłając linkiem do dalszej części na stronę bloga.
Rysunek: Danuta Sterna
Cele i kryteria w edukacji wczesnoszkolnej
Opierając swoje nauczanie na strategiach oceniania kształtującego, udaje mi się kształtować świadomość procesu własnego uczenia się moich wychowanków. Proces ten prowadzi cel, do którego osiągnięcia wszyscy dążymy. Cel to kluczowa informacja, dzięki której uczniowie bezpośrednio dowiadują się czego nauczą się w określonym czasie, ale pośrednio kształtują umiejętność planowania, kontrolowania, monitorowania swoich działań i organizacji pracy. Obok celu pojawiają się kryteria, które nie są tylko dowodami dającymi odpowiedź na pytania jak i ile się nauczyłem, ale również przyczyniają się do kształtowania umiejętności porządkowania, wyboru i podejmowania decyzji.
Nie zawsze cel określam ja, często o celu i kryteriach decydują moi uczniowie. Wspomagam uczniów, by to oni na podstawie przekazanych im informacji sami określili cel. Zarówno cele i kryteria należy sformułować w języku zrozumiałym uczniowi.
Zapoznanie z celem to ważny moment zajęć. Od niego zależy w jakim stopniu uczniowie zaangażują się w pracę. By uczeń chętnie pracował na zajęciach, cele można wprowadzić za pomocą zadania na dobry początek: krzyżówki, rebusy, zagadki, puzzle oraz inne, które zależą od inwencji twórczej nauczyciela. Wszystko po to, by zaciekawić i zmotywować uczniów. Od celu po podsumowanie zajęć uczę zarządzania czasem. Wiem, że to cenna umiejętność, dlatego ostrożnie i z rozwagą wyznaczam czas na wykonanie zadania, co sprawia, że uczeń mocno się angażuje. Przygotowując zadania dydaktyczne formułuję je tak, by pobudzały kreatywność ucznia i wdrażały go do korzystania z już zdobytych wiedzy i umiejętności.
„Ogólne cele rozwoju ucznia, osiągane na zakończenie edukacji wczesnoszkolnej, są źródłem celów szczegółowych, opisanych w formie efektów. Uczeń ma je osiągać, realizując zadania, wymagające wielokierunkowej aktywności. Zakres tej aktywności wytyczają, wymienione w podstawie programowej, efekty kształcenia, przyporządkowane poszczególnym dyscyplinom naukowym. Przedstawienie efektów kształcenia w odniesieniu do dyscyplin naukowych jest pewnego rodzaju konwencją, potrzebną dla uzyskania przejrzystości opisu, a nie dyrektywą organizacyjną. Proces kształcenia na tym etapie ma charakter zintegrowany, a nie przedmiotowy.”
To od tego dokumentu, z którego pochodzi w/w cytat zależą cele jakie formułuję i stawiam swoim uczniom. Oczywiście nie tylko cele, ale sposób organizacji pracy, który wyraźnie zaznaczony jest w w/w cytacie. „…Proces kształcenia na tym etapie ma charakter zintegrowany, a nie przedmiotowy.” Fakt ten sprawia, że nie wyznaczam celów do jednostki godzinnej ani nie dzielę dnia na przedmioty. Dokument ten daje mi wskazówki kierujące moim planem dotyczącym procesu uczenia się moich uczniów zarówno od strony merytorycznej, metodycznej jak i organizacyjnej. Po pierwsze należy formułować cele do treści zawartych w w/w dokumencie. Po drugie ilość celów nie zależy od ilości jednostek lekcyjnych. Po trzecie nie muszę formułować celu do każdego działania ucznia czy do każdej aktywności. Po czwarte ilość celów zależy między innymi od specyfiki uczniów, ich zdolności, tempa pracy, zachowań czy w końcu specjalnych potrzeb. Zbyt duża ilość celów sprawia, że zajęcia nie sprzyjają uczeniu się. Nie ma w nich przestrzeni na „uczenie się” tylko na „odhaczanie” zrealizowanych przez nauczyciela celów.
Cele można podzielić na cele dydaktyczne i cele uczenia się. Różnią się strukturą i każdy z nich czemu innemu służy. Cele dydaktyczne wskazują, kierunek nauczania i tworzone są z punktu widzenia nauczyciela. Cele uczenia się służą uczniowi i pomagają mu się uczyć. Są formułowane w języku zrozumiałym uczniowi. Są kluczową wiedzą lub umiejętnością. Uczniowie coś będą poznawać, uczyć się, doskonalić, będą potrafili wskazać, zaprezentować. Drogę jak mają to osiągnąć, wskażą im kryteria sukcesu. Te z kolei są szczegółowymi, konkretnymi i mierzalnymi działaniami uczniów.
Edukacja na I etapie wymaga niezwykłej staranności w doborze treści, środków, strategii, metod kształcenia, aby ukazać uczniom scalony obraz świata i ułatwić jego rozumienie…
Edukacja w klasach I–III realizowana jest w postaci kształcenia zintegrowanego. Kształcenie zintegrowane obejmuje: integrację czynnościową, metodyczną, organizacyjną i treściową. Podstawową formą organizowania pracy dziecka powinien być dzień jego wielokierunkowej aktywności, a nie klasyczna lekcja szkolna. Kształcenie zintegrowane to koncepcja wieloaspektowej aktywizacji dziecka wraz z potrzebą stałego diagnozowania jego rozwoju, wspieranie funkcji stymulujących rozwój i jednocześnie odrzucenie funkcji selektywnych… Nauczyciele w klasach I–III, rozpoznając możliwości uczniów, w tym uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych, posługują się własnymi twórczymi rozwiązaniami w zakresie realizacji treści podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej. Uczenie się jako proces twórczy samo w sobie wyklucza jeden wzór organizacyjny czy metodyczny. Nauczyciele, organizując zajęcia, planują proces wychowania, w którym realizowane zadania pomagają uczniom:
-poznać wartości i adekwatne do nich zachowania;
-osiągnąć sukces budujący poczucie własnej wartości uczniów oraz rozwijający motywację i zamiłowanie do dalszej nauki.
Proces edukacji przybiera różne formy: pracy z udziałem całego zespołu, pracy w grupach, pracy indywidualnej i jest wyprowadzany z naturalnych sytuacji edukacyjnych. Nauczyciele organizują edukację dzieci jako dynamiczny proces nadawania osobistego sensu i rozumienia ciągle zmieniającej się rzeczywistości, a nie jako przekaz gotowych informacji. Proces edukacji umożliwia eksplorację świata, zdobywanie nowych doświadczeń i interakcję z otoczeniem. Na tej podstawie uczeń buduje swoją wiedzę.” [2]
Na początku grudnia rozpoczęłam z moimi uczniami tematykę związaną z zimą i Bożym Narodzeniem. Lubię ten czas, ponieważ daje on przestrzeń na realizację wielu celów. Pozwala kształtować wiele umiejętności i kompetencji. Jest tematycznie bliski dzieciom.
[…]
Dalszą część tego tekstu przeczytajcie już bezpośrednio ze strony bloga – TUTAJ
Źródło:www.osswiata.ceo.org.pl
Nie możemy nie upublicznić informacji, że wczoraj – 28 grudnia 2022 r.- na prowadzonym przez Jarka Blocha blogu „Co z tą edukacją?”, po kilkumiesięcznej przerwie (poprzedni post 1 września 2022r), pojawił się nowy post. Zamieszczamy ten tekst bez skrótów. Jedyną naszą ingerencją jest wyróżnienie podkreśleniami i pogrubioną czcionką fragmentów tekstu, które uznaliśmy za rodzaj tytułów poszczególnych akapitów, a także finalną jego konkluzję:
Agonia obecnego systemu edukacji…
Od końca sierpnia nie publikowałem na blogu, wpisując się chyba w nurt bierności wobec spadających na oświatę ciosów. Mnie też ogarnia zniechęcenie. Ale koniec roku kalendarzowego to dobry czas na podsumowanie kondycji oświaty w roku szkolnym 2022/23. Wygląda to po prostu źle. A im jest gorzej, tym gburowaty osioł głośniej krzyczy w telewizji publicznej, że jest lepiej, co pogłębia frustrację nauczycieli. Oni dobrze wiedzą, że przy obecnym (i niestety przyszłym) stanie finansów państwa, mogą co najwyżej marzyć o wyrównaniu pensji do poziomu inflacji, w co nie wierzę. Trwa ewakuacja z zawodu, czego konsekwencją są liczne uciążliwości dla uczniów, nareszcie dostrzeżone przez rodziców. Ale na bunt nie ma co liczyć, bo skoro Polacy przechodzą do porządku dziennego nad tym co się dzieje od kilku lat w kraju, to na logikę, podobną biernością będą wykazywać się w stosunku do oświaty… Jestem pesymistą.
W kraju, a więc i w oświacie, trwa ideologiczna batalia, które zadecyduje gdzie usadowi się Polska na wiele najbliższych lat. Lex Czarnek wraca jak bumerang, drobne korekty mogą w końcu spowodować, że prezydent podpisze nowe prawo i jeszcze ogłosi, że jest strażnikiem wolności oświaty, której to wolność ograniczy… PiS nie zrezygnuje z większego wpływu na wybór dyrektorów i tego co się dzieje w szkole. Wszak to wojna ideologiczna z czym Czarnek się już nawet nie kryje. Swój autorytet na szali położył tu nawet kościół katolicki. Obudzą się z ręką w nocniku, bo przyspieszą jedynie odejście młodych od kościoła, ale hierarchowie dziś tego nie widzą, za to pełnią rolę pożytecznych idiotów. Ideologizacja trwa, bo boczną furtką wyprowadzane są pieniądze na organizacje pozarządowe, konkursy, olimpiady o jedynie słusznym zabarwieniu. Każdy może ubiegać się o takie środki, ale dostaną je wybrani.
Siła nabywcza pensji nauczycieli jesienią pikowała. Inflacja sprawiła, że z miesiąca na miesiąc było gorzej. I nie chodzi tu o suche wskaźniki, a o jakość życia, a nawet przeżycia. Ceny w sklepach poszybowały, ceny opału, prądu, gazu też, a wielu nauczycieli spłaca przecież kredyty… To co widzimy potwierdza raport o stanie wynagrodzeń polskich nauczycieli. Przytoczę tylko dwa wnioski: 1) W trakcie kariery polscy nauczyciele nie mogą liczyć na wysoki wzrost siły nabywczej swoich pensji. 2)Nauczyciele w latach 2004-2020 zarabiali znacząco mniej w porównaniu do specjalistów z podobnym wykształceniem, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym… Jest źle i lepiej nie będzie.
W większości szkół cały czas brakuje nauczycieli. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, bo godziny za tych, których nie ma, wzięli ci którzy są. Pracują ponad miarę, przez co jakość takiej pracy spada, a ponieważ ci którzy zdecydowali się pracować ponad normy, robią to w coraz dziwniejszych godzinach, stąd plany wielu klas wyglądają też dziwnie. Lekcje do późna, często po 10-11 godzin w ciągu jednego dnia. I nic się z tym nie zrobi, nauczyciel w innych dniach pracować nie może, bo robi to wtedy gdzie indziej… MEiN tego nie dostrzega, za to nadal psuje oświatę chcąc dopuścić do zawodu ludzi z gorszym wykształceniem i likwidując kolejny przedmiot. Podstawy przedsiębiorczości zastąpione będą przedmiotem: Biznes i Zarządzanie. A wiadomo (z historii z HIT-em), że nowy przedmiot to nowa podstawa programowa, więc nie dowiemy się tam ani o inflacji, ani o prawach pracowniczych… Jednak pomimo widocznych problemów, oświata wciąż jest tematem drugorzędnym w debacie publicznej…
Dlaczego nikt nie chce umierać za oświatę? Odpowiedź jest prosta, żeby nie powiedzieć banalna. Ilość wyborców, którzy w systemie szkolnym mają obecnie dzieci jest ograniczona, w dodatku jedynie część widzi związek pomiędzy jakością edukacji swoich dzieci a ich przyszłością (u nas większa wartość ma papier niż to co się za nim kryje…). Reszta społeczeństwa oczywiście powinna się tym interesować, bo ich obecne lub przyszłe wnuki w ten system w końcu wpadną. Ale oni też nie widzą związków przyczynowo skutkowych, chociażby pomiędzy dobrą edukacją a poziomem świadczenia usług. Obudzą się z ręką w nocniku, gdy w przyszłości lekarz postawi złą diagnozę, albo inżynier źle zaprojektuje dom… Ale nie ma w tym żadnego zaskoczenia, to zwykła ludzka (szczególnie polska) cecha – reagujemy na problem gdy jest już zbyt późno. Nieliczni ambitni z nielicznych szkół trzymających poziom, skupią się w dwóch głównych ośrodkach akademickich, lub (bardziej prawdopodobne) będą od naszej bylejakości uciekać za granicę. Oświata po prostu niewielu obchodzi, łatwo na niej oszczędzić, bo w większości ci, którzy dziś podejmują złe decyzje, nigdy nie poniosą konsekwencji za ich skutki w przyszłości (czy ktoś dziś ponosi konsekwencje za obecną kumulację roczników?)… Inwestycja w przyszłość wymaga mądrych i przewidujących polityków. Obecnie tacy nie rządzą. Opozycja też ich prawie nie ma, a nowa krew nie garnie się do polityki, ludzie są bierni… Edukacja to piąte koło u wozu, nawet gdy (załóżmy) opozycja przejmie władzę i oświatę przejmą ludzie z pomysłem na edukację (takim by uporządkować ją, przywrócić normalność, zamiast robić kolejną rewolucję), to i tak polegną z braku środków finansowych na podwyżki, a bez tego nauczyciele będą odchodzić, a nowi nie będą przychodzić. Szykuje się sytuacja patowa…
Co na horyzoncie? Ano nic, żadnej wielkiej rewolucji. Jedynie coraz niższy poziom kształcenia, coraz bardziej przypadkowi ludzie uczący dzieci… Czyli zapaść, erozja szkoły jaką znamy. Taki stan będzie postępował, bo nie znajdziemy pieniędzy na wyjście z kryzysu. Będzie to sytuacja nowa dla polskiej szkoły, bo starzejący się rynek pracy, będzie wysysał pracowników z oświaty, oferując im lepsze pensje i możliwości rozwoju w innych branżach. Ale na brak nauczycieli w przyszłości znajdzie się sposób. Uczelnie typu KUL i AKSiM będą otwierać kolejne kierunki i kształcić młodych fanatyków, dla których praca w szkole stanie się misją ideologizacji i chrystianizacji Polski wg koncepcji skrajnie prawicowych. Jakość nie będzie się liczyła, a tylko przekaz. Do wykształcenia się nowych kadr, uczyć będą ludzie z łapanki, a rotacja pracowników będzie jak na budowie. Szkoła więc przetrwa, nadal ktoś będzie uczył, a ktoś będzie uczony, ale nie będzie miało to wiele wspólnego z modelem, który znamy z III RP… Zmiany można zatrzymać, ale nie sądzę że tak się stanie. Roli edukacji nie dostrzegano kiedyś, nie dostrzega się dziś, w debacie publicznej to temat zaledwie uzupełniający. Za to dużą rolę edukacji zawsze dostrzegali fanatycy autorytarnych systemów, którzy zawsze potrafili użyć szkoły do swoich celów. I nic się w tej kwestii nie zmieniło…
Źródło: https://jaroslawbloch.ovh/2022/12/28/agonia-obecnego-systemu-edukacji/#more-1792
Poszukując materiałów do zamieszczenia na naszym informatorze trafiliśmy na fb-profilu Katarzyny Pelc – nauczycielki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Jaworznie – na zamieszczony tam wczoraj (27 grudnia 2022 r.) interesujący tekst, który udostępniamy bez skrótów poniżej:
Katarzyny Pelc – nauczycielki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Jaworznie
Co za zbieg okoliczności czyli system naczyń połączonych i CO ZAMIAST STOPNI edycja 2
Dziś spędziłam kilka godzin czytając arcyciekawą i ważną publikację CEO pt. „Dydaktyka rozwoju kompetencji proinnowacyjnych” kiedy dotarła do mnie wiadomość o tym, że lokalny ośrodek doskonalenia nauczycieli zamieścił informację o cyklicznym już wydarzeniu interdyscyplinarnym, którego jestem pomysłodawczynią jako przykład dobrych praktyk…..
To ciekawe w jaki sposób i kiedy przychodzą do nas różne informacje tworząc nowe spoiwa wiedzy, dodając i uzupełniając różne luki….poszerzając ten swoisty system naczyń połączonych (hmm… Czy ktoś tu gdzieś wcześniej nie używał w swoich postach symbolu filiżanki kawy?)
A oto łańcuszek połączeń i przenikania po dzisiejszej lekturze:
-uczenie i ocenianie kompetencji to kierunek rozwoju nowoczesnej edukacji, która chce sprostać wyzwaniom współczesnego świata I wyposażyć uczniów w odpowiednie zasoby do sprawnego w nim funkcjonowania;
-uczenie interdyscyplinarne jest jedną z najlepszych form rozwoju kompetencji np krytycznego myślenia, współpracy, rozwiązywania problemów;
-istnienie potrzeby wspólnotowego uczenia się od siebie na wzajem jako nauczyciele oraz potrzeba konsekwentnego i systematycznego działania, aby mówić o skutecznym uczeniu kompetencji – tym właśnie jest nasz proces rozwojowy „Co zamiast stopni 2”;
-będę się dzielić różnymi pomysłami na kolejne takie zadania w naszym procesie rozwojowym od 23 stycznia mając nadzieję, że zarażę tym pomysłem innych i że potem będziemy wspólnie je tworzyć;
-uczenie się, w tym nabywanie kompetencji i ich ocenianie to PROCES wymagający czasu…Nasz proces wspólnej nauki jest przewidziany na 5 miesięcy wspólnej podróży ;
-sposoby „oceniania” kompetencji (wolę termin uznawania) są w dużej mierze bieżące i kształtujące dokładnie tak jak robimy to z Magdaleną Sierocką ( zgodnie z Ustawą atr 44 b i innymi dokumentami);
-samoocena i ocena koleżeńska, zeszyt, portfolio, które obie mamy w naszym warsztacie pracy to kolejne sposoby oceniania kompetencji ;
-regularna samoocena to jedna ze składowych kompetencji metapoznawczych, która w kluczowy sposób wpływają na zwiększenie motywacji wewnętrznej i tym samym efektywność uczenia się. Stosuje tą technikę regularnie, wiem że warto uczyć jej innych
-ocenianie bezcyfrowe zakłada edukacyjną wartość błędu i tym samym eliminuje lęk przed ich popełnieniem, a nie stawianie stopni sprzyja większemu zaangażowaniu uczniów we własny proces uczenia się;
-kompetencje to zastosowanie zdobytej wiedzy w praktyce, a ich ocenianie to formułowanie rozwojowej informacji zwrotnej, jest to empatyczna edukacja w najczystszej postaci („Czy ktoś już wcześniej nie używał tego sformułowania w swoich postach i konferencjach?:)) W naszym procesie dowiecie się jak to robić na wiele różnych sposobów!
-czy to przypadek że mogę użyć swojej wiedzy zdobytej podczas certyfikacji na trenerkę programu Komisji Europejskiej ETAR (właśnie z uznawanie kompetencji przekrojowych);
-do naszego interdyscyplinarnego wydarzenia dołączają inne kieleckie ogólniaki, a do naszego procesu rozwojowego „Co zamiast stopni 2 ” inne nauczycielki np Anna Szulc I Natalia Bielawska, które będą opowiadać Wam o swoich doświadczeniach i dzielić się swoją wiedzą.
W między czasie polecam lekturę dobrych praktyk na tej stronie, gdzie można poznać szczegóły dydaktyczne i organizacyjne naszego Norwidowskiego Startupu Interdyscylinarnosci […]
Źródło: www.facebook.com/permalink.php
W miniony wtorek (20 grudnia 2022 r.) zamieściliśmy materiał pt. „Czy całkowity zakaz używania smart fonów na lekcjach to dobra decyzja?”, w którym, za portalem dziennik.pl informowaliśmy, że włoski minister oświaty Giuseppe Valditara wprowadził zakaz używania telefonów komórkowych podczas lekcji. Wtedy nie wiedzieliśmy, ze dzień wcześniej dr hab. Stanisław Czachorowski podzielił się z czytelnikami swojego bloga „Profesorskie gadanie” poglądami na ten sam temat. Oto ten tekst – bez skrótów:
Foto: www.wikipen.pl
Dr hab. Stanisław Czachorowski, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
Czy jest sens zakazywania przynoszenia smartfonów uczniom do szkoły?
Czasem wybuchają gorące dyskusje o smartfonach w szkole, łącznie z postulowanym zakazem przynoszenia telefonów komórkowych przez uczniów do szkoły. Podobno takie zakazy są w Australii, Chinach i Francji. Jaki jest sens zakazów, gdy to jest urządzenie osobiste, wykorzystywane praktycznie przez każdego? Jakie są głosy za i jakie przeciw?
Zwolennicy zakazów podkreślają, że smartfony rozpraszają uwagę, uzależniają, utrudniają kontakty, izolują społecznie itp. Samo zło, przed którym trzeba ochronić młode pokolenie. Przypomina to trochę ruchy luddystów z XIX wieku, sprzeciwiające się maszynom w fabrykach. Tak więc czy są to słuszne ostrzeżenia czy jałowa walka z postępem?
Czy problem jest w samych telefonach komórkowych i social mediach czy też z umiejętnością (lub brakiem takiej umiejętności) korzystania z urządzeń i social mediów? I czy szkoła powinna uczyć korzystania z narzędzi, z którymi i tak poza szkoła się spotkamy? Chronić i izolować czy jednak uczyć korzystania?
Do czego są przydatne telefony? Na przykład do kontaktu z rodzicem, gdy uczeń jest chory i trzeba zabrać go ze szkoły. Jeśli potrzebny kontakt, a same smartfony są nieodpowiednie, to można przecież wykorzystywać służbowe telefony, np. automaty dostępne na korytarzu. Problem tylko z zapamiętaniem numeru. Powszechne korzystanie ze smartfonów i to, że numery są zapisane w urządzeniu a nie w naszej głowie, powoduje, że jeśli nie masz ze sobą urządzenia to i nie znasz numeru telefonu, pod który należałoby zadzwonić. Ale i te trudność dałoby się rozwiązać. Wystarczy na początku roku szkolnego polecić zapisanie numerów telefonu do rodziców czy opiekunów. A uczeń nosiłby je w dzienniczku czy specjalnym notesie. Może przy okazji byłoby to ćwiczenie pamięci? Na takie utrudnienia można byłoby się zdecydować, gdyby zagrożenia odsmartfonowe były rzeczywiście duże i groźne.
Co jest problemem? Uzależnienie behawioralne, nadmiar bodźców i rozpraszanie? Na to samo narażeni są dorośli. Może więc sensowniejsze jest nauczenie zdrowego korzystania niż izolowanie? Bo gdzie mieliby się nauczyć? Obecni dorośli nie mieli szansy w szkole się nauczyć, bo smartfony pojawiły się, gdy byli już dorosłymi i gdy zakończyli naukę szkolną. Niech więc i kolejne pokolenie uczy się samo, metodą prób i błędów? To oddanie meczu walkowerem.
Warto jednocześnie podkreślić, że smartfony to także urządzenia edukacyjne do czytania qr kodów, udziału w quizach itp. Czy warto z takiego narzędzie edukacyjnego rezygnować? Ale może wystarczy by w każdej klasie były tablety i smartfony dostępne dla każdego (szkolne, służbowe). I wtedy, gdy trzeba to po prostu rozdać uczniom i niech korzystają z tych urządzeń w celach edukacyjnych. Tu rodzi się pytanie: zadbać o wyposażenie klas czy raczej o wyposażenie ucznia? Jeśli klasowe smartfony to potrzeba dodatkowego czasu na ich konserwację i czyszczenie ze zbędnych plików. Bo gdy z jednego tabletu korzysta wiele osób, to trzeba „sprzątać”. Kolejne godziny pracy dla szkolnego personelu. Przecież nauczyciel nie ma już tego wolnego, dodatkowego czasu na porządkowanie i kontrolę zainstalowanych narzędzi. A czasem nie ma nawet takich umiejętności. Po drugie, dlaczego nie uczyć ucznia sensownego korzystania z własnego urządzenia, z którego korzysta uczeń stale? Szkoła i życie pozaszkolne to mają być dwa nieprzystające i izolowane światy?
Portal Prawo.pl zamieścił zapis rozmowy z prof. Bartoszem Molikiem – rektorem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, specjalistą z zakresu sportu osób z niepełnosprawnością. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Foto: www.prawo.pl
Prof. dr hab. Bartosz Molik – rektor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie
Prof. Bartosz Molik: Około 90 proc. dzieci w Polsce nie nadaje się do uprawiania sportu
[…]
Beata Dązbłaż: – Czy dzieci i młodzież z niepełnosprawnością powinny ćwiczyć na lekcjach WF? Może nie jest to dobre dla ich zdrowia?
Bartosz Molik: – Wręcz przeciwnie – osoby z niepełnosprawnością jeszcze bardziej potrzebują aktywności fizycznej niż osoby pełnosprawne. Od lat jest już udowodnione, że osoba z niepełnosprawnością, która nie ćwiczy, nie trenuje, choruje częściej. W konsekwencji wydaje się na leczenie takiej osoby więcej pieniędzy. Nasze postulaty, które kierujemy między innymi do Ministerstwa Zdrowia, sprowadzają się do tego, że ćwiczenia z osobą z niepełnosprawnością podczas zajęć wychowania fizycznego, są doskonałą i efektywną profilaktyką. Zatem odpowiadając na pytanie, czy dzieci z niepełnosprawnością powinny ćwiczyć, trzeba jasno powiedzieć, że zdecydowanie tak. Prawdziwym dramatem dla tych dzieci, szczególnie mających edukację indywidualną, w domu, jest brak jakiegokolwiek ruchu.
– Czy jakiś rodzaj niepełnosprawności całkowicie wyklucza z wychowania fizycznego w szkole?
– Jako specjalista adaptowanej aktywności fizycznej i sportu niepełnosprawnych, nie widzę takiego rodzaju niepełnosprawności. Nawet osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności np. z powodu ciężkiego uszkodzenia narządu ruchu czy z porażeniem mózgowym, dystrofią mięśniową czy chorobami metabolicznymi, nie są wykluczone z możliwości uczestnictwa w różnych formach aktywności fizycznej. Warto zaznaczyć, że zajęcia te powinny być odpowiednio dostosowane do potrzeb i możliwości ćwiczącego, zindywidualizowane. Powinny mieć właściwą intensywność, a dobór ćwiczeń powinien uwzględniać wszelkie wskazania i przeciwwskazania.
Dziecko z porażeniem mózgowym, jeżdżące na wózku, nie będzie grało w piłkę z pełnosprawnymi dziećmi, ale niektóre formy aktywności można zaadaptować tak, żeby dzieci wspólnie w nich uczestniczyły. Natomiast generalnie w żadnym wypadku nie ma przeciwwskazań, które ograniczałyby aktywność fizyczną dzieci z różnymi niepełnosprawnościami. Na pewno nauczyciel wychowania fizycznego powinien mieć wytyczne, jak prowadzić zajęcia dla nich. Powinien posiadać odpowiednią wiedzę, a wszystkie wątpliwości powinien konsultować z lekarzem specjalistą i fizjoterapeutą. Najczęściej ograniczona jest w takich przypadkach intensywność wysiłku. Natomiast wskazane są ćwiczenia lżejsze, głównie o charakterze tlenowym – dłuższe o umiarkowanej intensywności. Oczywiście zdarzają się np. tzw. rzuty choroby, które mogą okresowo uniemożliwiać dziecku ćwiczenie. Najczęstsze rodzaje niepełnosprawności u dzieci i młodzieży szkolnej to niepełnosprawność intelektualna, w tym zespół Downa, niepełnosprawność narządu wzroku, niepełnosprawność narządu ruchu. Do każdej z tych grup są inne wskazania, jeśli chodzi o rodzaj ćwiczeń wykonywanych na WF-e. […]
– Co powinno się zmienić, czy to kwestia świadomości, wiedzy samych nauczycieli WF, dyrekcji szkoły, czy też rodziców?
Publikujemy na naszej stronie tekst, zamieszczony na fb-profilu dr Marzeny Żylińskiej – bez skrótów i jakichkolwiek ingerencji:
Czy rodzice powinni mieć wpływ na to, jak ich dzieci uczą się w szkole?
Historia nr 1.
W minioną niedzielę (18 grudnia 2022 r,) Magdalena Sierocka (nauczycielką języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie) zamieściła na swoim fb-profilu tekst, w którym zawarła swoje przemyślenia o szkolnej ocenie zachowania uczniów. Zamieszczamy go w całości, wraz z towarzyszącym mu zdjęciem autorki:
Zbliża się śródrocze i pomyślałam, że dzisiejszą refleksję do kawy poświęcę ocenie zachowania. Zachowania dzieci oczywiście, bo dorosłych w szkole nikt z zachowania nie rozlicza.
Dzieci natomiast owszem. Nawet zapisane jest to w Ustawie. Mają
>wywiązywać się z obowiązków ucznia,
>postępować zgodne z dobrem społeczności szkolnej,
>dbać o honor i tradycje szkoły (co to właściwie konkretnie znaczy?),
>dbać o piękno mowy ojczystej,
>dbać o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz innych osób,
>godnie i kulturalnie zachowywać się w szkole i poza nią,
>okazywać szacunek innym osobom.
Tak sobie myślę, że ja nie znam dzieci, które nie postępują zgodnie z zapisami w ustawie. To znaczy tak – znam dzieci, które przeklinają na korytarzu szkolnym, biją inne dzieci i nauczycieli, zabierają czyjeś rzeczy, niszczą je, spóźniają się często, itp itd. To są w większości sytuacje, w których jest to jeden wielki krzyk o pomoc. Nie zdarzyło mi się, abym spotkała w szkole dziecko, które na złość i specjalnie łamie zasady i przeżuwa z satysfakcją nieodpowiednią na semestr.
One wszystkie – od zerówki po ósmą klasę – takim zachowaniem dają znać: “hej dorośli, jest mi bardzo źle, pomóżcie” albo “Mierzę się na co dzień z czymś bardzo trudnym i inaczej nie umiem sobie poradzić” albo “Potrzebuję wielospecjalistycznej diagnozy i wspierających nacelowanych działań”. Ostatnie czego te dzieci potrzebują to kary w postaci nagannego zachowania. A do tego właśnie często służy nam w szkołach ocena zachowania – do wymierzania kary.
Kiedy patrzę na listę dzieci z bardzo dobrym i wzorowym zachowaniem widzę, że to są w większości dzieci z niezłą samoregulacją (wynikłą z konstytucji ich ciała albo/i ze wspierającego środowiska w ktorym sie wychowują) i jednocześnie bardzo zaopiekowane i kochane przez bliskich im dorosłych. I to właśnie one dostaną nagrodę. Nagrodę za to, że miały szczęście urodzić się takimi i w takich warunkach.
W tym roku mam wpływ na oceny zachowania, bo wraz z Anna Rycaj mamy klasę wychowawczą. Nie będzie żadnych wzorowych i nieodpowiednich na śródrocze, bo prawo zezwala na oceny opisowe. Prawo mówi też, że śródrocze jest czasem refleksji i zastanowienia. Uczeń ma dokonać samooceny swojego zachowania, ocenić zachowanie kolegów, w tej sprawie mogą też wypowiedzieć się inni nauczyciele. Wszystko po to, aby wyłapać trudności, opracować plan dalszych działań.
Zapytałyśmy więc naszych 10latków, co myślą. Zobaczcie co napisali o sobie:
-jestem miły, dobry, kulturalny i grzeczny
-Jestem fajny
-Jestem miły i przyjacielski
-Dużo pożyczam
-Jestem pomocna
-Widzę w sobie czułość, dobroć i przyjaźń
-Pomagam młodszym
-Opiekuję się, śpiewam i rysuję
Tak siebie postrzegają. Każdy z nas chciałby być fajny i miły. Nikt nie chce być tym, który zawodzi, nie przystaje, sprawia kłopoty. Jeżeli tak się dzieje, to śródrocze jest czasem na rozkminkę co my dorośli możemy zrobić, aby temu dziecku pomóc. Czasem bywa tak, że niewiele możemy zrobić. A czasem jednak coś możemy. Nawet jeżeli to jest tylko zauważenie, że tzw “złe zachowanie” nie jest winą czy złośliwością dziecka. Tylko tyle i aż tyle.
Czuję się mniej bezradna i bezsilna wobec trudnych zachowań dzieci, kiedy uświadamiam sobie, że są one najlepszymi strategiami na zaspokojenie potrzeb, jakie są w tej chwili tym dzieciom dostępne. Inaczej na ten moment nie umieją o siebie zadbać.
Chciałabym bardzo podkreślić, że nie oznacza to mojej zgody na wszystko, na bicie i zagrażanie innym. Czasem sytuacje są tak trudne, że aby ochronić siebie i inne dzieci trzeba podjąć trudne decyzje, poprosić o pomoc innych, specjalistów i instytucje. My nie musimy sobie “radzić za wszelką cenę”, bo wpędzając się w taką bezsilność i bezradność, sięgamy właśnie po przeciwskuteczne metody typu punkty, naganne, czarne kropki i inne nie mające większego sensu techniki wymuszania posłuszeństwa za wszelką cenę. Jeżeli dziecko ma tak ogromne problemy, że działa na szkodę zdrowia własnego i innych to nie łudźmy się, że od tego, że my im damy nieodpowiednie, to ono się zmieni. Panuje jakiś zbiorowy szkolny wstyd przed “nieradzeniem sobie”. “To wy sobie z siedmiolatkiem nie umiecie poradzić??” No tak, czasem jest tak, że nie umiemy. Czasem sobie nie radzimy i potrzebujemy pomocy. Trzeba wstać i odważnie to powiedzieć. Może wtedy zaczniemy rozmawiać o prawdziwych problemach i ich rozwiązaniach a nie o tym kto ile nagannych i nieodpowiednich postawił w swojej klasie.
Fotkę dodałam taką, że widać mi tylko pół twarzy. W taki symboliczny sposób chcę podsumować, że nigdy nie znamy całej historii, jaka kryje się za danym zachowaniem człowieka. Dlatego szczególnie ostrożni powinniśmy być w przydzielaniu stopni w skali, jeżeli chodzi o zachowanie.
Niezmiennie zapraszam też do naszej bezstopniowej przestrzeni, którą współtworzymy z Katarzyna Pelc i do której zapraszać będziemy bezstopniowych ekspertów, m.in Anna Szulc, Natalia Bielawska. Tu więcej info: CO ZAMIAST STOPNI? – edycja druga. Proces rozwojowy
Źródło: www.facebook.com/magdalena.sierocka.5/
Tuż przed północą w piątek 16 grudnia 2022 r. dr Tomasz Tokarz zamiesił na swoim profilu tekst, w którym zaprezentował typologię uczniów, wzorowaną na koncepcji niejakiego dr Richarda Bartle’a – brytyjskiego profesora i badacz gier. Jako że to dość oryginalna koncepcja, postanowiliśmy tekst ten udostępnić na OE:
Nie ma metod bardziej lub mniej skutecznych. Wszystko zależy od zastosowania i preferencji odbiorcy.
Inspirując się terminologią Bartla* podzieliłem kiedyś uczniów na 5 typów – w zależności od ich podejścia do szkoły i samego uczenia się. Każdy z tych typów ma także preferowane sposoby uczenia się.
ACHIEVER (osiągacz) – interesują go przede wszystkim wyniki, pozycja w rankingu. Kolekcjonuje punkty i oceny, by być lepszym od innych. Zdobywca bierze udział we wszystkich misjach, w których będzie mógł rywalizować z innymi uczniami i zdobywać nagrody. Typowy zdobywacz pasków. Chce być zauważony i doceniony.
Achiever lubi pracę indywidualną, gdzie pracuje na własny rachunek. Lubi wszelkie rywalizacyjne formy w których może się wykazać. Jeśli bierze udział w pracach zespołowych – pogania grupę, lub robi zadania za innych, byle zdobyć pierwsze miejsce.
EXPLORER (odkrywca) – uczy się z czystej ciekawości. Nie rywalizuje z innymi na punkty i nie interesuje go miejsce w rankingu. Nie zwraca uwagi na stopnie, cieszy go, że może odkrywać tajemnice świata. Buduje swoją wartość na podstawie odnalezionych i nieznanych innym poziomów, płaszczyzn, informacji. Ma przedmioty, które go interesują i im poświęca uwagę.
Explorer lubi uczyć się przez samodzielne poszukiwania, ale ceni także wykłady w formie pogadanki – dowiaduje się czegoś nowego i w każdej chwili może dopytać. Formy pracy grupowej raczej go męczą, bo uważa, że trochę traci czas i gdyby uczył się sam lub słuchał tych, którzy już wiedzą, to dowiedziałby się szybciej rzeczy, które go interesują.
SOCIALIZER (społecznik) – samą szkołę traktuje jako środek do budowania relacji społecznych z innymi, a nie jako wartość samą w sobie. Uczenie się jest dla niego głównie pretekstem do bycia z innymi. Jest w szkole po to, aby lepiej poznawać ludzi. Kluczowe jest dla społecznika wchodzenie w interakcję, wymienianie się informacją, wiedzą, doświadczeniem. Nastawiony jest na współdziałanie. Np. społecznik robi zadania domowe, by móc się nimi podzielić z innymi.
Socializer lubi wszelkie formy grupowe, ćwiczenia aktywizujące, które może wykonać z innymi. Lubi projekty zespołowe. Liczy się sama możliwość pobycia i pogadania z innymi. Męczą go wykłady i prace indywidualne.
KILLER (zabójca) – interesuje go przede wszystkim sianie chaosu. Chce dominować. Lubi intrygi. Dąży do przewodnictwa w grupie. Buduje swoją pozycję na wrażeniu, jakie robi na innych. Jeśli trzeba będzie zdobywać dobre oceny, nawet paski – gdy pomaga mu to w osiąganiu władzy, np. w pozyskaniu nauczyciela. Może mieć stopnie równie dobre jak Achiever, ale sama pozycja w rankingu służy innym celom.
Killer lubi dyskusje w których może brylować, projekty, w których może zabłyszczeć, formy grupowe, gdzie może przejąć rolę lidera. W pracach grupowych przejmuje inicjatywę, potem odgrywa role szowmana.
PLAYER (ZWYKŁY GRACZ) – szkoły nie wybierał, ale skoro trzeba, to w grze siedzi. Akceptuje reguły szkolnej gry, choć nie rozumie jej celu (rytualizm wg Mertona). Sama gra nie sprawia mu satysfakcji ale też nie stanowi dla niego źródła cierpień. Robi ile trzeba (dla świętego spokoju). Nie walczy o punkty, nie interesuje go świat gry, nie dba specjalnie o relacje z innymi graczami, nie dąży do dominacji. Jego prawdziwe życie toczy się poza szkołą.
Player lubi krótkie, wykładowe formy (kawa na lawę) połączone z notatką – ma jasno podane czego trzeba się nauczyć – na minimum. Ceni proste zadania, po zrobieniu których ma spokój. Gdzie trzeba odpisze, ściągnie, wyciągnie na tróję.
Podczas pracy grupowej lub projektów zespołowych nie wykazuje się inicjatywą, ale jeśli jest szansa na zdobycie punktów do zaliczenia (na 3) to zrobi proste zadanie, jakie mu wyznaczy lider.
Ceni praktyczność. Jeśli uzna, że pewne rzeczy są mu przydatne – do realiów pozaszkolnych, to będzie słuchał z uwagą.
PS: bonus – jest jeszcze LOST(er) (ZABUGIONY) – niestety dla niego szkoła to cierpienie. Jest w szkole, bo ktoś go zmusił. Nie wie po co jest w szkole, nie wie czemu ona służy. Nie radzi sobie z rozgrywką. Przerastają go elementy gry i ma problemy z opanowaniem podstaw. Robi minimum (głównie z obawy przed karą) byle przetrwać w nieprzyjaznym środowisku i móc opuścić grę.
Losta męczy wszystko co szkolne. W jego przypadku sprawdzi się po prostu odseparowanie od szkoły.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/
* Dr Richard Bartle, brytyjski profesor i badacz gier. Więcej o jego typologii – TUTAJ
Poszukując wartościowego materiału do lektury na ten weekend trafiliśmy na stronę Ośrodka Rozwoju Edukacji, a tam, pod zakładką <Materiały do pobrania>, na pierwszym miejscu, znaleźliśmy opracowanie Doroty Pintal – dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 10 w Zamościu, konsultantki ds. zarządzania szkołą w projekcie „Lekcja:Enter”, zatytułowane „Ocenianie kształtujące. Od koncepcji do praktycznej realizacji w klasie zróżnicowanej”
Poniżej zamieściliśmy Wstęp oraz pierwszą część rozdziału 1.Ocenianie kształtujące jako koncepcja wspierająca uczenie się uczniów – Po co oceniamy?.
Ale zachęcamy do zapoznania się z całym opracowaniem –w zakończeniu zamieściliśmy link do tego pliku:
[…]
Wstęp
Edukacja włączająca ma priorytetowe znaczenie w polityce oświatowej krajów członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ten sposób ujęcia kształcenia zapewnia wszystkim dzieciom i uczniom dostęp do edukacji jak najbliżej miejsca zamieszkania oraz uwzględnia ich indywidualne potrzeby i możliwości.
Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Edukacji i Nauki edukacja włączająca to:
„systemowe, wielowymiarowe i wielokierunkowe podejście do edukacji, nastawione na
dostosowanie wymagań edukacyjnych, warunków nauki i organizacji kształcenia do potrzeb i możliwości każdego ucznia, jako pełnoprawnego uczestnika procesu kształcenia”.
Celem takiego podejścia jest: „zwiększanie szans edukacyjnych wszystkich osób uczących się poprzez zapewnianie im warunków do rozwijania indywidualnego potencjału, tak by w przyszłości umożliwić im pełnię rozwoju osobistego na miarę swoich możliwości oraz pełne włączenie w życie społeczne”2.
Zgodnie z przyjętymi założeniami edukacja włączająca przyczynia się do rozwoju kompetencji społecznych wszystkich uczniów i budowania szkoły wspólnotowej. W środowisku włączającym uczniowie ze zróżnicowanymi potrzebami i możliwościami, w tym wynikającymi z niepełnosprawności, chorób przewlekłych i innych trudności, mają możliwość w naturalnych okolicznościach nawiązywać relacje i budować właściwe wzorce społeczne. Dla tych uczniów stała obecność w szkole wraz z pozostałymi rówieśnikami oznacza sposobność do usamodzielniania się, kształtowania postawy sprzyjającej podejmowaniu nowych wyzwań oraz wpływa na podniesienie jakości kształcenia wszystkich uczniów. Taka organizacja systemu oświaty przyczynia się również do zmniejszenia kosztów społecznych edukacji, gdyż inne formy kształcenia uczniów ze zróżnicowanymi potrzebami, np. szkolnictwo specjalne, integracyjne, wymagają wysokich nakładów finansowych.
Podsumowując, edukacja włączająca jest koncepcją szkoły otwartej na zróżnicowane potrzeby wszystkich uczniów i zapewnienie wysokiej jakości kształcenia.
Przed przedszkolami i szkołami stoją zatem nowe wyzwania. Z jednej strony związane z przygotowaniem nauczycieli i specjalistów. Z drugiej strony dotyczące organizacji procesu edukacyjno-wychowawczego, w tym między innymi planowania pracy, formułowania celów edukacyjnych i wychowawczych, doboru metod i sposobów pracy, ewaluacji celów, a także oceniania.
Ocenianie to proces złożony, budzący w środowisku szkolnym ogromne emocje. Stowarzyszenie dO!Pamina Lab przeprowadziło wśród ponad 1000 uczniów różnych etapów edukacji badania mające na celu określenie trudności, z jakimi na co dzień w szkole mierzą się uczniowie, w tym także związanymi z ocenianiem. W publikacji Młodzi o szkole. Raport z badań zostały przedstawione wyniki tych sondaży.
Oto najnowszy post Danuty Sterny, który zamieściła na swoim blogu „Moja oś świata” 12 grudnia 2022 roku:
Rysunek: Danuta Sterna
Czy informacja zwrotna może być lepsza?
Informacja zwrotna jest sednem oceniania kształtującego, które zbiera zasady dobrego nauczania. W tym wpisie zajmiemy się informacją zwrotną idącą od nauczyciela do ucznia. Informacja zwrotna jest bardzo ważna dla ucznia, który powinien i ma prawo wiedzieć, jak przebiega jego proces uczenia się.
Nauczyciele, którzy poznają informację zwrotną i próbują ją stosować w stosunku do prac uczniów, często obawiają się, że formułowanie i przekazywanie tej informacji będzie dla nich bardzo pracochłonne i może nie przynieść spodziewanych efektów, gdyż uczniowie nie będą z tej informacji korzystać.
Pełna informacja zwrotna powinna odnosić się do wcześniej określonych kryteriów sukcesu i przekazywać uczniowi: co zrobił dobrze, co i jak ma poprawić i jak może się dalej rozwijać. Warto zaczynać prace z informacją zwrotną od bardziej skrótowych form, na przykład od metody „Dwie gwiazdy jedno życzenie”, w której nauczyciel daje uczniowi informację o dwóch rzeczach, które zostały zrobione dobrze i o jednej, którą może uczeń poprawić. Należy też pamiętać, że informacja zwrotna może być zarówno pisemna, jak i ustna.
Są trzy warunki niezbędne dla efektywnej informacji zwrotnej, które można zawrzeć w kodzie – KOD:
1.KRYTERIA
Odnosi się tylko do wcześniej określonych i znanych uczniom kryteriów sukcesu. Oznacza to, że nauczyciel powinien poinformować uczniów, co będzie podlegało ocenie i tylko do tego odnosić się w informacji zwrotnej.
2.OSOBA
Odnosi się do pracy ucznia, a nie jego osoby. Co oznacza, zaniechanie „pustych” pochwał i krytycznych uwag odnoszących się do ucznia.
3.DOSKONALENIE
Uczniowie wykorzystują ją do doskonalenia swojego uczenia się. Uczniowie przyzwyczajeni do oceniania stopniami, przeważnie nie potrafią korzystać z informacji zwrotnej, rolą nauczyciela jest ich do zachęcić.
W tym wpisie zajmiemy się podpowiedziami, w jaki sposób nauczyciel może doskonalić przekazywaną uczniom informację zwrotną, jak może zminimalizować włożony wysiłek w jej przekazywanie i jak może wpłynąć na to, aby uczeń z informacji zwrotnej korzystał.
W tych trzech zakresach poprosiłam nauczycieli z inicjatywy Frajda w nauczaniu, aby podali swoje przykłady.
Na apel tym razem odpowiedzieli: Beata Fiszer, Dorota Kujawa-Wenke, Bożena Sozańska. Beata Minta, Jolanta Łosowska i Urszula Lach.
Doskonalenie informacji zwrotnej
Doskonalenie informacji zwrotnej, polega na tym, aby wysiłek wkładany w jej sporządzanie „opłacał” się, czyli aby uczeń umiał i chciał z niej skorzystać.
Jednym z dobrych pomysłów jest pytanie uczniów, czy informacja zwrotna pomaga im się uczyć. Można zadać uczniowi pytania: „Czy z mojej informacji zwrotnej możesz wywnioskować:
-Co zrobiłeś dobrze?
-Co i jak powinieneś poprawić?
-Jak powinieneś/możesz dalej pracować?”
Jeśli uczeń umie na te pytania odpowiedzieć, to znaczy, że trafiliśmy informacją zwrotną w jej cel. Jeśli – nie, to musimy nad nią pracować.
Takie postępowanie pozwala dotrzeć do każdego ucznia i dostosować informacje zwrotną do jego potrzeb i buduje partnerstwo pomiędzy nauczycielem i uczniem.
Ograniczenie wysiłku nauczyciela
Znanym sposobem jest formułowanie informacji zwrotnej w tabeli:
W pierwszej kolumnie wpisujemy ustalone kryteria, w drugiej oceniamy: + spełnione, +/- spełnione częściowo, – niespełnione. W trzeciej kolumnie wpisujemy uwagi w przypadku oceny – lub +/-. W ostatnim wierszu jest miejsce na uwagi do rozwoju.
Można po wykonaniu przez uczniów pracy, a przed przestąpieniem do formułowania informacji zwrotnej, omówić wspólnie z uczniami dobre wykonanie pracy, a następnie zapytać uczniów, kto z nich już wie:
-Co zrobił dobrze?
-Co i jak powinien poprawić?
-Jak powinien/może dalej pracować?
Jeśli uczeń wie, to pisanie mu informacji zwrotnej jest zbędne, jeśli nie wie, to temu uczniowi warto informację o jego pracy przekazać. Przy czym warto zaproponować zasadę: otrzymujesz ode mnie informację zwrotną, to zobowiązujesz się ją wykorzystać i poprawić pracę korzystając z przekazanych w niej wskazówek.
Takie postępowanie może zmniejszyć liczbę informacji zwrotnych lub ich zakres i ograniczyć ich sporządzanie tylko do tych, które są uczniowi potrzebne w uczeniu się. Owocuje to wzięciem przez ucznia odpowiedzialności za własny proces uczenia się.
Można też zapytać ucznia – Do którego kryterium chciałabyś/chciałbyś dostać informację zwrotną?. Uczeń sam decyduje i wtedy nauczyciel nie musi wkładać wysiłku w ocenienie całej pracy, pisze informację zwrotną tylko do tych punktów, które uczeń uzna dla niego za potrzebne. Uczeń może zdecydować, że chce mieć skomentowane wszystkie kryteria, ale wtedy zobowiązuje się do wprowadzenia do swojej pracy wszystkich – zawartych w komentarzach wskazówek. Ten pomysł uczy uczniów odpowiedzialności i oszczędza czas nauczyciela. W młodszych klasach należy poinformować o nim rodziców, aby nie byli zaskoczeni niepełnym komentarzem.
Takie podejścia do informacji zwrotnej angażują w nią ucznia i pomagają mu wziąć odpowiedzialność za proces uczenia się. Nauczycielowi pozwalają uporać się z pracochłonnością informacji zwrotnej i ponad wszystko, czynią pracę z informacją zwrotną sensowną.












