Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Wczoraj wieczorem (11 grudnia 2022 r.) Anna i Robert Sowińscy rozmawiali z dr Beatą Komorowską o jej doświadczeniach w kształceniu przyszłych nauczycieli. Jest ona 20-u lat nauczycielką akademicką – od 2019 roku pełni funkcję kierowniczki Katedry Pedagogiki  w  Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Chełmie.

 

Wraz ze swoim zespołem poszukuje nowych rozwiązań w procesie kształcenia nauczycieli – w profilu praktycznym. Jest współorganizatorką wielu przedsięwzięć integrujących nauczycieli, studentów i kadrę akademicką, takich jak seminaria, konferencje naukowo-metodyczne z warsztatami. Interesuje się problematyką wartości w edukacji, szczególnie wprowadzania dzieci w świat wartości.

 

Wczoraj rozmowę tę wysłuchaliśmy i dziś o niej informujemy – dając możliwość do jej wysłuchania z zapisu na fanpage „Plan Daltoński”:

 

 

„Uczenie się przez doświadczenie”  –  rozmowa z dr Beatą Komorowską   –  TUTAJ

 

 



 

W minioną sobotę wieczorem (10 grudnia 2022 r.) Jarosław Pytlak na swoim blogu zamieścił nowy tekst, będący kontynuacją zamieszczonego 4 listopada i opatrzonego tytułem  „Czas dziadów. Gdy mowa o polskich nauczycielach…”.  Ten nowy post jest tak długi, że na OE musimy zaprezentować jedynie jego fragmenty, odsyłając linkiem do jego pełnej wersji na stronę „Wokół Szkoły”:

 

 

Czas dziadów. Mapa myśli o nauczycielach (cz. 1)

 

W pierwszej odsłonie „Czasu dziadów” opisałem najistotniejsze, moim zdaniem, cechy grupy zawodowej nauczycieli. Zapowiedziałem też, że w dalszej kolejności zaprezentuję mapę myśli o tej profesji, w nadziei, że uda mi się ułatwić myślenie o tym, jak wyprowadzić polską edukację z kryzysu. Nie widzę możliwości osiągnięcia jakiejkolwiek poprawy bez rozwiązania przynajmniej części problemów kadry pedagogicznej. Jak powiedział profesor Łukasz Turski w wywiadzie dla „Głosu Nauczycielskiego”:

 

„(…) szkołę budują nauczyciele. Tworzymy ją dla dzieci, przy pomocy rodziców, ale jej budową kierują i dbają o jej stan nauczyciele. Jak się skończy ten system opresyjny, to na ich barkach będziemy budowali nową szkołę”.

 

Uważam, że w zapowiadanej przez Profesora (od)budowie już na etapie fundamentu trzeba będzie szczególnie zatroszczyć się właśnie o nauczycieli.

 

Zbierałem się do realizacji podjętego zobowiązania przez kilka tygodni, bowiem niemal każdy dzień przynosił nowe refleksje. W końcu kłębiące się myśli osiągnęły masę krytyczną i oto powstał obiecany artykuł. Niestety, trudno było tak obszerny temat ująć w krótkim tekście, stąd jego podział na dwie części. […]

 

Duch zgaszony w ciele pedagogicznym

 

Gdy mowa o kondycji zawodowej nauczycieli, od razu przychodzi mi na myśl frustracja. Jej przyczynę powszechnie upatruje się w niskich wynagrodzeniach, ja jednak na pierwszym planie stawiam lekceważenie, przez część tego środowiska odbierane wręcz jako pogarda. Ze strony władz państwowych, ale także szerszych kręgów społeczeństwa.

 

Niejedna grupa zawodowa czuje się pokrzywdzona. Można przyjąć, że to normalne zjawisko społeczne. Ale tylko w odniesieniu do nauczycieli padło z najwyższych trybun, że postulat podwyżki wynagrodzeń, adekwatnej do panującej obecnie inflacji, nie może być zrealizowany, bowiem nauczycieli „jest po prostu bardzo dużo” i państwa na to nie stać. A poza tym mogliby oni „trochę więcej” pracować… […]

 

Śmiem twierdzić, że nawet wysokie pensje nie skompensowałyby trudnych doświadczeń ostatnich lat. Jednak finansowa mizeria sama w sobie jest ważnym źródłem frustracji. Trudno o zapał do pracy, gdy podstawowe stawki wynagrodzeń w ministerialnym rozporządzeniu toczą rozpaczliwą walkę z ustawową płacą minimalną, a etatowa pensja nauczyciela dyplomowanego w dobie szalejącej inflacji pozostaje w tyle za średnią krajową. Nauczyciele, ludzie dobrze wykształceni, boleśnie odczuwają świadomość, jak nisko wycenia ich pracę społeczeństwo. A za taką wyceną idzie coraz bardziej dotkliwy brak nowych adeptów tej profesji.

 

18 czy może 48? Oto jest pytanie!

 

Mało kto chyba nie słyszał o Karcie Nauczyciela. To fundament pragmatyki zawodu, swoją genezą sięgający początków lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ustawa ta okazała się bardziej długowieczna niż jakakolwiek inna regulacja branżowa z czasów PRL. Mimo że nie obroniła nauczycieli przed pauperyzacją, wciąż traktowana jest przez to środowisko jako gwarancja stabilizacji, choćby ubogiej, na której straży stoją związki zawodowe. Co ciekawe, dysponując sejmową większością, władze mogłyby bez trudu przenicować jej zawartość. Świadczą o tym pomniejsze zmiany w stopniach awansu zawodowego, czy godzinach do obowiązkowego przepracowania oprócz pensum. Z jakiegoś powodu nie uczyniono dotąd zmian rewolucyjnych. […]

 

Emocji wokół Karty narosło wiele. Daje się słyszeć, że stanowi ona przeżytek i wręcz utrudnia nadania nowego oblicza edukacji. Jednak większość środowiska gotowa jest jej bronić. Niezależnie od tego, po której stronie jest racja, z treścią i w ogóle przyszłością tej ustawy będzie musiał zmierzyć się każdy kolejny rząd. Tym bardziej, że wynika z niej kilka istotnych problemów, na które zwrócę tutaj uwagę.

 

Karta dotyczy pracowników o bardzo różnym zakresie czynności i obowiązków. Osoby wypominające nauczycielom 18-godzinny tydzień pracy i długie okresy czasu wolnego rzadko zdają sobie sprawę, że wysokość pensum dydaktycznego bywa różna – np. w przedszkolu wynosi ono 25 godzin. Poza tym placówki oświatowe dzielą się na feryjne i nieferyjne. W tych drugich wymiar urlopu jest krótszy. Gdyby dobrze przeanalizować zapisy prawne, okazałoby się, że nauczycieli można podzielić na cały szereg mocno różniących się grup. Ile wspólnego, poza tą samą nazwą wykonywanej profesji, ma, na przykład, osoba pracująca z dziećmi w przedszkolu, z instruktorem praktycznej nauki zawodu w szkole branżowej…?

 

Wątpliwości może budzić zarówno wymiar, jak zróżnicowanie pensum dydaktycznego. Dlaczego nauczyciel przedszkolny ma w etacie akurat 25 godzin zajęć tygodniowo (ale w „zerówce” już tylko 22), w szkole przy tablicy 18, a w świetlicy 26?! Trudno uwierzyć, że stoi za tym jakaś wyrafinowana kalkulacja. […]

 

Nie jest tajemnicą, że wielu nauczycieli pracuje w większym wymiarze godzin zajęć, niż przewidziano w Karcie Nauczyciela dla ich etatu. Ustawa dopuszcza taką możliwość, stawiając granicę na liczbie 27. Przez długie lata była to metoda dorobienia sobie do niewysokiej pensji, obecnie stało się to również panaceum na rosnące braki kadrowe. W obliczu deficytu niektórych specjalistów kreatywność dyrektorów i samych nauczycieli pozwala wręcz znaleźć sposoby na ominięcie ustawowych ograniczeń. A przy tej okazji ujawnia się dość istotny problem.

 

Czytaj dalej »



Magdalena Sierocka – nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie (wywiad z którą zaprezentowaliśmy 5 września 2022 r., a pierwszy raz  post z jej fb-profilu 14 listopada) zmieściła wczoraj (6 grudnia 2022 r.) na swoim fb-profilu post, w którym w żartobliwo-ironiczny sposób zaprezentowała swoją opinię o uczniowskich pracach domowych:

 

 

Praca domowa.

 

Usłyszałam niedawno argument, że praca domowa musi być, gdyż dzieci bez niej „szaleją”. Nie wiedzą, co mają robić z nadmiaru czasu wolnego i jest szał.

 

Wstając dzisiaj przedwcześnie, bo o 5-tej, spostrzegłam moje starsze dziecko siedzące przy stole kuchennym. Okazało się, że on także nie mógł spać, bo wpadł na pomysł napisania książki. Zainspirował sie książką dla dzieci i postanowił napisać wersję dla trochę starszych. Siedział tak i pisał i jedyne co go wkurzało, to fakt, że musiał skończyć, bo dochodziła ósma i trzeba było sie zbierać do szkoły.

 

Co sprawia, że człowiek wstaje o przed piątą rano i robi trudne rzeczy – trudne, bo kiedy miał napisać „zadaną” pracę (opowiadanie z dialogiem), nie szło mu to w ogóle, nie umiał i cierpiał przy tym okrutnie. Co więc sprawiło, że wziął sie za trudne rzeczy, pracował ponad trzy godziny nieustannie, pytał, szukał, nie chciał przerwać? Nienamawiany, nieoceniany, nienagradzany.

 

Może w szał po prostu wpadł? Bez prac domowych dzieci faktycznie szaleją.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com

 

 



Wczoraj (5 grudnia 2022 r.) o 19-ej, w ramach cyklu „Dalton na wieczór” prowadząca to  spotkanea Anna Sowińska rozmawiała z Marcinem Michalikiem –  nauczycielem j. polskiego w Zespole Szkół w Podleszanach na Podkarpaciu, ale także terapeuta pedagogiczny, logopeda, trener szybkiego czytania.

 

Założonym przez zapraszającą celem spotkania była próba odpowiedzi na pytania:

 

Jakie cechy ma daltoński nauczyciel? Co decyduje o tym, że nauczyciel może o sobie tak pomyśleć? Czy wystarczy mieć certyfikat ze szkolenia? A może wystarczy pracować w daltońskiej szkole czy przedszkolu?

 

Posłuchajcie, czy rozmówcom to się udało:

 

 

Nagranie „wieczorynki” pt. „DALTOŃSKI NAUCZYCIEL, CZYLI  JAKI?”  –  TUTAJ

 

 



Wczoraj (5 grudnia 2022 r.) profesor Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu „Pedagog” tekst, który musimy zamieścić bez skrótów – nie odważyliśmy się na decyzję, które fragmenty pominąć:

 

 

Marnotrawienie kapitału kulturowego przez politykę oświatową władz

 

Najczęściej decyzje podejmowane przez polityków każdej partii władzy (koalicji) dotyczą odmiennych przewartościowań od istniejących przed objęciem przez nie resortu edukacji, by zapewnić sobie moc sprawczą przez generowanie „urzędowego strachu lub dominacji”.

 

Obejmują one następujące zakresy:

 

1)Zmiana podejścia do zarządzania oświatą: albo centralizacja, etatyzm, uniformizacja i hierarchia albo pozorowana decentralizacja i decentracja władzy, połowiczne usamorządowienie oświaty;

 

2)Wymiana kuratorów oświaty, a w ślad za tym wicekuratorów, dyrektorów wydziałów oświaty/edukacji, wizytatorów itp., by obsadzić publiczne stanowiska poplecznikami władzy;

 

3)Przejęcie kontroli nad konkursami na kuratorów oświaty, dyrektorów szkół i placówek oświatowo-wychowawczych, dyrektorów centralnych a także regionalnych instytucji oświatowych typu: Ośrodek Rozwoju Edukacji, Centralna Komisja Egzaminacyjna, Instytut Badań Edukacyjnych itp. W wyniku decyzji politycznych uzasadnia się potrzebę odwołania kadr administracji oświatowej (przedłużonego ramienia władzy państwowej i/lub samorządowej) manipulując prawem na rzecz uzyskania pożądanych zmian;

 

4)Zmiana kanonu lektur szkolnych oraz częściowa lub całkowita zmiana podstaw programowych kształcenia ogólnego, wychowania przedszkolnego i programów kształcenia zawodowego, a tym samym podręczników szkolnych dopuszczanych do użytku przez MEiN;

 

Czytaj dalej »



Oto krotki, ale „na czasie”, ilustrowany tekst  wypatrzony  wczoraj wieczorem (4 grudnia 2022 r.) na fb-profilu Zyty Czachowskiej:

 

 

Niedzielna inspiracja dla Was, może ktoś wykorzysta jeszcze przed świętami.

 

 

To prezent od serca, zamknięty w słoiczku.

 

Bycie sprawcą, mieć poczucie własnej wartości, bycie komuś potrzebnym, ale także poczucie, że mogę zrobić coś dla kogoś, jest niezwykle ważne w kontekście rozwijania kompetencji emocjonalno- społecznych.

Okres Bożego Narodzenia sprzyja rozwijaniu wielorakich kompetencji emocjonalno- społecznych w przeróżnych obszarach.

 

To czas, w którym możemy rozwijać u naszych uczniów umiejętności manualne przygotowując stroiki, ozdoby, czy dekoracje. Ale to także moment, kiedy możemy wzmacniać poczucie sprawstwa i bycia dla innych ważnym. To dokonały moment, aby wykształcić w uczniach poczucie wdzięczności, szacunku, ale także potrzebę obdarowywania.

 

Nie chodzi tutaj o drogie, kupione prezenty, ale właśnie zrobione samodzielnie. Prezenty od serca, które mają ogromne znaczenie i wartość. Moi uczniowie przygotowali symbole BN za pomocą długopisów 3D i efekt pracy poniżej.

 

Szablony do pobrania na – TUTAJ    lub  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/marta.florkiewiczborkowska

 



Dzisiaj zapraszamy do lektury obszernych fragmentów opracowania, jakie znaleźliśmy na dawno nieodwiedzanej stronie Instytutu Badań Edukacyjnych. To tam, pod zakładką Publikacje, gdzie zamieszczono e-wersję najnowszego numeru „Kwartalnika Edukacja”, zainteresował nas tekst autorstwa  dr Beaty Rola – adiunkta w Katedrze Pedagogiki Małego Dziecka Instytutu Wspomagania Rozwoju Człowieka i Edukacji Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.. Oto kilka fragmentów tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

 

 

Edukacja dla wszystkich – kompetencje absolwentów szkół i metody pracy nauczycieli

 

[…]

 

2.Nauczyciel jako animator i kreator uczniowskich kompetencji

 

Relacja nauczyciel – uczeń jest tak mocno wpleciona w namysł nad tym, czym jest wychowanie i nauczanie, że nie jest możliwe wyobrażenie sobie edukacji bez tego aspektu. W zawodzie nauczycielskim, jak w żadnym w tej mierze, z trudem można odróżnić to, co indywidualne, co zaświadcza o nauczycielu jako człowieku, od tego, co zawodowe, a co wskazuje na nauczyciela jako przedstawiciela profesji (Kwiatkowski, 2005). Istnieje wiele odniesień i klasyfikacji nauczycielskich umiejętności. Poczynając od kompetencji bazowych (określających poziom intelektualny, moralny, społeczny i etyczny nauczyciela), poprzez kompetencje konieczne (umiejętności interpersonalne i wiedza merytoryczna w tym także umiejętności informatyczne), kończąc na kompetencjach pożądanych (zaangażowanie społeczne, umiejętności wynikające z indywidualnych pasji czy zainteresowań) (Gajdzica, 2008). Możemy również uwypuklić psychologiczny kontekst kompetencji, odnosząc się do poznawczych, emocjonalnych, społecznych umiejętności oraz zachowań, które przyczyniają się do właściwego przystosowania jednostki do środowiska społecznego (Kowalik, 2002). Tak rozumiane kompetencje utożsamiane są również z efektywnością działań, na którą składa się umiejętność realizacji celów oraz określone predyspozycje jednostki (Gaś, 1995). To, co stanowi szczególny warunek Edukacji dla wszystkich, wiąże się z koniecznością skutecznego współdziałania w grupie i radzeniem sobie z problemami w wielowymiarowej rzeczywistości.

 

Dlatego spośród wielu przywołanych umiejętności, które mogą modelować zachowania absolwenta szkoły przyszłości, warto wyeksponować zaangażowanie. Motorem zaangażowania jest bowiem działanie społeczne, a jego wyznacznikami są empatia, umiejętność rozwiązywania problemów społecznych i sposoby spostrzegania społecznej rzeczywistości (Gajdzica, 2007). Ponadto uruchomienie procesu zaangażowania wymaga zaprzestania porównań i porzucenia kryteriów oceny wyników. Wiąże się z wyłączeniem kontroli i nieprzewidywalnością charakterystyczną dla zaangażowanej pracy twórczej. Powyższa postawa pozwala na rozpoczęcie jakiegoś pomysłu i zgodę na to, aby po jakimś czasie znaleźć się w miejscu, o którym poprzednio się nawet nie śniło (Lewicka, 1993). Zaangażowanie daje zatem szanse na wytwarzanie nowych rozwiązań wynikających jedy[1]nie z działania, nie zaś z wizji ostatecznego celu. Modelowanie tego typu zachowań przez nauczycieli jest niezwykle cenne dla niekontrolowanych działań poznawczych wśród uczniów, ich otwartości oraz zaciekawienia problemem. Uczestnicy tego procesu uczą się wykorzystywać emocje, podtrzymywać zainteresowanie, poszukiwać nowych informacji czy w końcu nabierać odwagi twórczej. Ta szczególna umiejętność nauczycieli wiąże się z ich poziomem samooceny. Niska samoocena włącza mechanizmy kontrolne i prowokuje działania testujące. Natomiast umiejętność dostrzegania i akceptowania różnych niuansów danej sytuacji, a także akceptowanie i dostosowanie się do okoliczności, to warunek zaufania do siebie i do dziecka. Jeśli nauczyciel jest elastyczny, to nie uważa, że istnieje tylko jeden sposób działania czy reagowania, nie odrzuca sprzecznych sygnałów i róż[1]nych form komunikowania potrzeb. Tak manifestująca się pozytywna samoocena stanowi przykład dla mało stabilnego emocjonalnie ucznia i stwarza mu okazję do sprawdzenia się w sytuacjach nieznanych, zmiennych, wypełnionych emocjami zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi.[…]

 

3.Autonomia i podmiotowość jako nowa jakość Edukacji dla wszystkich

 

Poszerzanie warunków swobody, autonomii, sprawstwa i poczucia podmiotowości w sposób oczywisty służy realizacji celów Edukacji dla wszystkich. Podstawowym wyznacznikiem doświadczania różnorodności jest bowiem działanie, wymiana, interakcja, ilość dokonywanych wyborów oraz jakość relacji z rówieśnikami oraz dorosłymi. Wśród czynników środowiskowych wpływających na poczucie autonomii i podmiotowości wymienia się te, które zależą od postępowania edukacyjnego nauczycieli. Akcentuje się między innymi: akceptację wychowanka, autentyzm i rozumienie empatyczne (Wag[1]ner, 2000). Inni wskazują na znaczenie partnerskiej reakcji między uczniem a nauczycielem. Upodmiotowienie ucznia w tego typu relacji wyraża się zauważeniem i uaktywnieniem jego mocnych stron oraz nawiązaniem autentycznego kontaktu, który pozwala uczniowi dostrzec własną wartość (Kosakowski, 2003).

 

Czytaj dalej »



Wczoraj rano zamieściliśmy materiał o nauczaniu matematyki, a ściślej tabliczki mnożenia, więc – dla równowagi – dzisiaj  proponujemy tekst Asi Krzemińskiej pt.”Zielona ortografia”, który zamieściła na swoim blogu „Zakręcony Belfer”    27 listopada 2022 roku:

 

 

                                                                 Zielona ortografia

 

 

Gdybym miała wskazać obszar, z którym uczniowie mają najwięcej kłopotów, wybrałabym bez wahania ortografię (no, może interpunkcja, której nieustająco brakuje, mogłaby jej dorównać). Dlatego staram się wplatać ćwiczenia utrwalające przy różnych okazjach i w różnej formule. Tym razem mieliśmy powrót do koloru zielonego

 

Metoda zielonego ołówka jest dość znana, ale chyba niedoceniana (więcej na jej temat zobaczycie TUTAJ). Najogólniej chodzi o to, by koncentrować się na tym, co uczeń wykonał poprawnie, a nie na błędach. Jednak to dopiero miało miejsce w ostatnim etapie naszego działania, bo wcześniej… Wcześniej działo się dużo i raczej wesoło.

 

Odwrócona lekcja

 

Być może zorientowaliście się już, że w pracy stawiam na zrównoważoną różnorodność. Czerpię inspiracje w wielu form i metod pracy, przy założeniu jednak, że mniej znaczy więcej. Staram się podążać za młodym człowiekiem, wyjść na wprost jego oczekiwaniom (przy mądrym gospodarowaniu czasem i dopasowaniu treści do potrzeb jest to możliwe).

 

Na stracie poprosiłam, by dzieciaki same poszukały informacji o tym, kiedy stosujemy “ó”, a kiedy “u”. Na zgłębienie zagadnień teoretycznych miały wyznaczony czas. Pracując w parach, notowali najważniejsze reguły, ilustrując je właściwymi przykładami. Można by rzec- łatwizna. Wziąwszy pod uwagę, że uczniowie już w klasach 1-3 rozpoczynają swoją przygodę z ortografią, nie powinno być żadnych kłopotów i wątpliwości. Na gruncie teoretycznym faktycznie ich nie było

 

Praktycznie i z pomysłem

 

Po takim wstępie, w ramach którego omówiliśmy dodatkowo zgromadzony materiał, przyszła pora na praktykę. Nic nie wpływa na młodzież tak dobrze, jak oddanie sprawstwa w jej ręce. Dlatego też w kolejnym kroku poprosiłam, by wciąż pracując w parach klasa ułożyła krótkie teksty, w których wykorzystają słownictwo zgromadzone podczas wstępnych poszukiwań. Pobudzając wyobraźnię i zachęcając do aktywności własnej, otrzymałam znacznie większe zaangażowanie, niże wtedy, gdyby przyszło nam działać odtwórczo.

Nie było to jednak nasze ostatnie słowo. Idąc za ciosem, przeprowadziliśmy rundkę, dzięki której powstał wspólny tekst dyktanda. Każda kolejna osoba wybierała słowa zawierające omawianą trudność i budowała z nimi łączące się logicznie z poprzednimi. Całość pracowicie notowałam na tablicy, tak by każdy uczeń mógł poprawnie zapisać całość do zeszytu. Po co? Bo już kolejnego dnia zmierzyli się z własnym dyktandem.

 

Sprawdzam    

 

By przystąpić do sprawdzania, co zapamiętali młodzi ludzie, przeniosłam wspólne dzieło na papier, pozostawiając do uzupełnienia wyłącznie luki z omawianymi literami. Wiem, że jest wielu przeciwników tak tworzonych dyktand, tym razem jednak akurat na takie rozwiązanie się zdecydowałam. Czytając uzupełnione przez uczniów zdania, zakreślałam na zielono wszystko to, co zostało poprawnie wpisane. Okazało się, że było tego całkiem sporo. A niezakreślone słowa należało poprawić i ułożyć z nimi dodatkowe zdanie.

 

Mam nadzieję, że dzięki takim aktywnościom wiedza z zakresu ortografii zostanie utrwalona (przede wszystkim w jej praktycznym wymiarze). Przed nami jeszcze daleka droga, ale wierzę, że z każdym krokiem będzie łatwiejsza. A jeśli chcielibyście zobaczyć, jak już kiedyś wykorzystywałam metodę zielonego ołówka, kliknijcie  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.zakreconybelfer.pl



W minionym roku szkolnym systematycznie zamieszczaliśmy kolejne odcinki „Poradnika Wiesławy Mitulskiej”. Ostatni 30 czerwca 2022r. Dzisiaj proponujemy najnowszy post z Jej fb-proflilu, tym razem już nie z klasy szkolnej, a z udziału w  konferencji  n.t.. Wstrzymaj matematyczną rutynę, ucz aktywnie:

 

 

Czy matematyka jest trudna?

 

To pytanie zadałam dziś uczestnikom moich warsztatów podczas konferencji „Wstrzymaj matematyczną rutynę, ucz aktywnie. Przyjmując zaproszenie Joanna Świercz do Opola, musiałam wybrać tylko jeden mały fragment edukacji matematycznej. Postanowiłam zająć się mnożeniem, bo wiem, że dzieciom, rodzicom, nauczycielom również, kojarzy się z tabliczką mnożenia, której trzeba nauczyć się na pamięć, a dla wielu to jest nudne i trudne do przejścia.

 

Niektórzy nazywają tabliczkę mnożenia zmorą.

 

Dziś moim celem było odczarowanie tabliczki mnożenia i pokazanie, że jej znajomość potrzebna jest dopiero na końcu edukacji wczesnoszkolnej, a pamięciowe jej opanowywanie może zniechęcić dzieci, może wręcz utrudnić zrozumienie na czym polega mnożenie.

 

Mnożenie to czynność, dlatego trzeba zacząć od wykonywania czynności, manipulowania, symulowania historyjek matematycznych, samodzielnego układania i rozwiązywania zadań.

 

Tabliczka mnożenia, to nie wierszyk, żeby uczyć się jej na pamięć. Jej znajomość można nabyć przy okazji samodzielnie lub wspólnie wykonywanych zadań, przy okazji konstruowania gier i grania w nie.

 

Mamy na to trzy lata. A gdy przyjdzie już czas, by doskonale posługiwać się tabliczką mnożenia, to do jej utrwalania warto uruchomić całe ciało.

 

Ruch i rytm pomagają zapamiętać.

 

Ruch i rytm pomagają przypominać.

 

Ja wypróbowałam jeszcze jeden sposób: pary lub małe grupy zawodników pod opieką trenerów. Trenerzy, to oczywiście te dzieci, które już doskonale znają tabliczkę mnożenia i wiedzą jak nauczyć kolegów, bo sami już ten proces przeszli.

 

 

Dziś na warsztatach powstały piękne łańcuchy (nie tylko) matematyczne.

 

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/wiesia.mitulska

 

 



 Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Ćwiczyć wdzięczność

 

Według Character Lab wdzięczność to po prostu „docenianie tego, co otrzymałeś”. Istnieje wiele sposobów na wplecenie wdzięczności w codzienną praktykę szkolną. Badania pokazują, że młodzież, która celowo praktykuje wdzięczność, doświadcza więcej pozytywnych emocji i ostatecznie żyje bardziej sensowniePonadto wdzięczność wśród uczniów szkół średnich może sprzyjać zwiększonemu poczuciu nadziei i zaufania do innych oraz podsycać chęć odwdzięczenia się.

 

Warto dać szansę wdzięczności.

 

W tym wpisie siedem sposobów kultywowania wdzięczności w szkole.

 

1.Intencje, koszty i korzyści. 

 

Badacz Giacomo Bono sugeruje, aby uczniowie wyrażając wdzięczność, dostrzegali

-intencję poprzedzającą działanie, czyli myśl stojącą za prezentem, który otrzymali,

-doceniania poniesionych kosztów – ktoś zatrzymał się, aby pomóc,

-korzyści jakie otrzymali – ktoś podarował uczynił dobry uczynek, który ma dla nich wartość osobistą.

 

To są dobre wskazówki dla wdzięczności: dlaczego uczyniono mi dobro, docenienie poniesionych koszów i moja korzyść.

 

Praktycznie, może to wyglądać tak, że polecamy uczniom przywołanie sytuacji i osoby, dla której czujesz wdzięczność. Następnie prosimy o odpowiedź na trzy pytania:

1.Dlaczego ta osoba zdecydowała się uczynić Ci dobry uczynek?

2.Co ta osoba musiała zrobić, co poświecić i jakie koszty poniosła?

3.Jakie ty korzyści odniosłeś/aś?

 

Już sama odpowiedź samemu sobie na te pytania jest cenna, ale można zapytać uczniów, czy nie chcieliby podzielić się swoją historią z drugim uczniem lub na forum klasy.

 

Wprowadzenie takiego zwyczaju sprzyja codziennemu życiu w we wdzięczności.

 

2.Dziennik wdzięczności. 

 

Jest to praktyka polegająca na prowadzeniu przez uczniów dzienników wdzięczności.  W badaniu z 2008 r. gimnazjaliści, którzy regularnie pisali o tym, za co są wdzięczni, byli bardziej optymistyczni i bardziej pozytywne nastawienie do swoich doświadczeń szkolnych.

 

Można poświęcić część lekcji wychowawczej na wypełnienie założonych przez uczniów dzienników wdzięczności. W zależności od relacji w klasie można pokusić się o dzielenie zapisami z innymi uczniami. Za to, na pewno, można zachęcać uczniów do wyrażenia wdzięczności w cztery oczy.

 

Dziennikowi wdzięczności poświęcę niedługo inny wpis pt. Dziennik wdzięczności.

 

Czytaj dalej »