Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Przed kilkoma dniami na stronie NIK zamieszczono obszerną informację, zatytułowaną „NIK o cyfryzacji szkół”. Jest ona podsumowaniem wyników badań, jakie przeprowadziła Najwyższa Izba Kontroli na wniosek sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży z dnia 23 kwietnia 2015 roku. Cel główny kontroli, to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Czy program cyfryzacji szkół przyniósł spodziewane rezultaty i przyczynił się do upowszechnienia nowych technologii w procesie nauczania?

 

 

Kontrolą objęto: Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ośrodek Rozwoju Edukacji w Warszawie a przede wszystkim 30 szkół/zespołów szkół samorządowych. Przeprowadzono także badanie kwestionariuszowe na terenie 489 szkół/zespołów szkół samorządowych. Oto obszerne fragmenty opublikowanej informacji:

 

 

Na program „Cyfrowa szkoła”, którego celem było przygotowanie i udostępnienie szkołom elektronicznych zasobów edukacyjnych,  wydano  ponad 60 mln zł: ponad 46 mln zł z budżetu państwa, a blisko 14 mln zł z zasobów samorządu terytorialnego. Programem „Cyfrowa szkoła” objęto 432 szkoły podstawowe. Zgodnie z założeniami – w ramach programu i projektów komplementarnych – szkołom udostępniono platformę edukacyjną „E-podręczniki” z 62 elektronicznymi podręcznikami do kształcenia ogólnego oraz 2,7 tys. innych elektronicznych materiałów edukacyjnych. Ponadto przygotowano  18 audycji oświatowych na portalu edukacyjnym TVP SA. Zmodernizowano również internetowy portal wiedzy dla nauczycieli „Scholaris” udostępniając na nim ok. 25 tys. materiałów edukacyjnych, a także zorganizowano odpowiednie szkolenia dla nauczycieli w zakresie stosowania technologii informacyjno – komunikacyjnych.

 

W ocenie NIK program „Cyfrowa szkoła” wraz z działaniami realizowanymi w ramach czterech projektów dofinansowanych z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki 2007 – 2013 przyniósł założone efekty w postaci przygotowania i udostępnienia szkołom elektronicznych zasobów edukacyjnych. Z drugiej jednak strony Izba zwraca uwagę na krótki okres funkcjonowania programu w szkołach w postaci praktycznych zajęć edukacyjnych z zastosowaniem nowoczesnych technologii – od stycznia do czerwca 2013 r. Nie pozwoliło to na uzyskanie wymiernych rezultatów (np. w postaci poprawy efektów nauczania) w szkołach objętych programem. Dodatkowo po zakończeniu „Cyfrowej szkoły”  nie wprowadzono, zakładanego docelowo, programu wieloletniego cyfryzacji szkół. […]

 

Program „Cyfrowa szkoła” przyniósł tylko doraźne efekty w zakresie wyposażenia w niewielkiej liczbie 432 szkół nim objętych, podczas gdy w kraju jest ponad 30 tys. placówek. Wyposażenie informatyczne kontrolowanych 30 szkół opierało się w znacznym stopniu na pracowniach komputerowych pochodzących z centralnych zakupów dokonywanych w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich w latach 2005-2008 oraz sprzęcie nabywanym w ramach projektów edukacyjnych realizowanych w Regionalnych Programach Operacyjnych. […]

 

Czytaj dalej »



 

Foto: MW MEDIA [www./plejada.pl]

 

Dr Aleksandra Przegalińska

 

Na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono przed kilkoma dniami zapis rozmowy, jaką z dr Aleksandrą Przegalińską przeprowadził Marcin Wandałowski – redaktor thinklettera Kongresu Obywatelskiego, w którym ukazała się niniejsza rozmowa. Wierni dotychczasowym zasadom – zacytujemy fragmenty i odeślemy do całego wywiadu na adres pierwotnego źródła, czyli na stronę XII Kongresu Obywatelskiego, podczas którego przeprowadzony został ten wywiad.  Oto jego, wybrane, fragmenty:

 

 

Marcin Wandałowski: Czy maszyny generują dziś dobrobyt tylko dla właścicieli kapitału, powodując de facto pauperyzację społeczeństw, czy przeciwnie – to dzięki nim jakość życia i poziom bogactwa społeczeństw zachodnich są obecnie wyższe niż prawdopodobnie kiedykolwiek w historii?

 

Dr Aleksandra Przegalińska: To zależy, gdzie przykładamy lupę. Z pewnością mamy dziś do czynienia z ogromną koncentracją kapitału w rękach bardzo niewielu ludzi. Środki technologiczne, jakimi oni dysponują, pozwalają w tej chwili uzyskiwać bardzo duże przewagi konkurencyjne, z którymi trudno się ścigać. Ten, kto posiada takie technologie, może więc z łatwością dystansować swoją konkurencję. Widać to doskonale po pewnego rodzaju oligarchizacji czołowych globalnych firm technologicznych. Żaden mały start‑up, niezależnie od tego, jak uzdolnionych zatrudniałby inżynierów, samodzielnie nie ma szans osiągnąć tyle, co np. Google. Mamy tu do czynienia z sytuacją, w której nie ma nawet jak rywalizować, jak próbować wyrównać szanse. Albo dołączasz do wielkiego klastra pod parasolem korporacji, albo – jeśli chodzi o poważne, skalowalne innowacje – możesz dać sobie spokój i robić rzeczy mniejsze, mniej ambitne. Pokazuje to, że technologia jest machiną, która może wzmagać pewnego rodzaju dysproporcje, powodując niebezpieczne skutki.[…]

 

 MW. Często można się dziś spotkać z opinią, że dalsza automatyzacja procesów i rozwój sztucznej inteligencji mogą w efekcie doprowadzić do wyginięcia bardzo wielu zawodów. Technologia zabierze ludziom pracę

 

AP: Zjawisko bezrobocia technologicznego jest znane już od XIX wieku. Pamiętajmy jednak, że technologia wprawdzie zabiera miejsca pracy, ale równocześnie tworzy nowe. Choć zazwyczaj nie dla tej samej grupy społecznej, która utraciła właśnie pracę, co oczywiście powoduje zrozumiałe rozżalenie tych ludzi. Generalnie jednak na rynku pojawia się bardzo wiele nowych zawodów: user experience designer czy specjalista od social media – 10‑15 lat temu nikt nie słyszał o tym, że można zajmować się zawodowo takimi rzeczami. W tej chwili są to niewątpliwie nowe profesje. Wraz z rozwojem technologii będzie ich coraz więcej. Zgodzę się jednak, że wciąż otwarte pozostaje pytanie, czy nie osiągniemy punktu krytycznego, w którym technologia zacznie generować znacznie mniej zawodów, niż ich zabierać. Mamy prawo się o to martwić. […]

 

MW. W jakich kategoriach powinniśmy zatem myśleć o pracy?

 

AP: Sądzę, że już niebawem nie będziemy myśleli o pracy jako o zawodzie. Będą to dwie coraz bardziej rozłączne kategorie. Być może trzeba się też będzie pożegnać z podejściem, że pracuje się od godziny 9 do 17, a później ma się czas wolny. Być może nasze wynagrodzenie będzie pochodziło z innego miejsca i tytułu niż ten, który do tej pory zwykliśmy nazywać profesjonalną pracą. Wszelkie kategorie, w których rozpatrujemy dziś pracę, mogą niebawem ulec rozmyciu, zatarciu.

Zasada brzmiąca: „kształcę się, a następnie całe życie pracuję w zawodzie” traci rację bytu. Nasza rzeczywistość jest i będzie tak kompleksowa i zmienna, że prawdopodobnie wszyscy będziemy bardziej interdyscyplinarni, niż jesteśmy w stanie sobie dziś to wyobrazić. Będziemy w swoim życiu robili różne rzeczy, coraz trudniej będzie nam się utożsamiać z jedną, wyuczoną profesją. Warto się do tego przygotować mentalnie. […]

 

 

Cały wywiad „Nowe technologie zamiast pracy”   –   TUTAJ

 

 

Wysłuchaj też rozmowę, jaką z dr Aleksandrą Przegalińską przeprowadziła dziś rano w Radiu TOK FM redaktor Karolina Głowacka. Temat rozmowy: Czy maszyny zabiorą nam pracę? Czy filozofia to zawód przyszłości?”   –  TUTAJ

 

 

 



Dzisiaj pójdziemy tropem pewnego fragmentu zamieszczonego w poniedziałek postu owej anonimowej blogerki absolutnie nieperfekcyjna :

 

Sięgnęłam po tę książkę, zainspirowana wpisem na fb Budzącej się szkoły, poświęconym apelowi, jaki miał się odbyć w jednej ze szkół podstawowych w Pabianicach.

 

Nauczyciele (sądząc z wymiany zdań na fb – 2 nauczycielki) uznały, że lepiej od dzieci wiedzą jaki ma być scenariusz apelu. Przygotowały gotowca, które dzieci miały po prostu odczytać (a reszta z uwagą wysłuchać).

 

 W szkole nie mamy do czynienia z dzieckiem, ale z uczniem.”

„Jest oczywiste, że uczeń i nauczyciel nie mają równych praw.

 

O owym zaskakującym pojmowaniu praw dziecka (że w szkole nie obowiązują), znaleźliśmy więcej informacji. Napisała o tym projektowanym apelu Blanka Rogowska w łódzkim dodatku  „Gazety Wyborczej”, ale my przytoczymy poniżej inny tekst, odwołujący się do owego artykułu GW”, ale zawierający kilka nowych informacji – ze strony lokalnej pabianickiej telewizji:

 

Zdjęcie artykułu Blanki Rogowskiej w GW

 

 

Justyna Małycha, „Dziecko jest dzieckiem w domu, w szkole jest uczniem”

.

W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej – Łódź” znalazł się tekst o przedstawieniu mającym odbyć się w Szkole Podstawowej nr 14 w Pabianicach (Bunt dzieci w podstawówce). Chodzi o akademię z okazji Dnia Praw Dziecka (przypada 20 listopada, uczniowie będą świętować 12 grudnia).

 

Czytaj dalej »



Jest takie polskie przysłowie, które głosi, że „nie wszystko złoto, co się świeci”. Przez analogię można powiedzieć, że nie wszystko wartościowe, co wydrukowano pod dobrze brzmiącym tytułem.

 

Z tego założenia wyszła, nieznana z imienia i nazwiska blogerka, kryjąca się pod nazwą absolutnie nieperfekcyjna, zamieszczając w  miniony wtorek, 21 listopada post, zatytułowany „A.Czerwińska-Rydel, R. Piątkowska „Moje prawa – ważna sprawa!”, czyli pójdźcie dzieci, nauczać o waszych prawach was będziemy. Oto jego obszerne fragmenty i link do całego postu:

 

Teoretycznie wszystko jest fajnie.

 

Mamy Konwencję Praw Dziecka, Rzecznika Praw Dziecka, a cytatami z wypowiedzi Janusza Korczaka wytapetowana jest co druga polska szkoła.

 

W preambule Konwencji stoi czarno na białym, że „dziecko powinno być w pełni przygotowane do życia w społeczeństwie jako indywidualnie ukształtowana jednostka, wychowana w duchu ideałów zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych, a w szczególności w duchu pokoju, godności, tolerancji, wolności, równości i solidarności”.

Super, nie? […]

 

 

Dzieci mają prawa, ok, nie będziemy tego negować. Pozwólmy jednak dorosłym zdecydować, jakie prawa są im przynależne, a na jakie są jeszcze zbyt małe, niedojrzałe. W końcu to dorośli są dorośli i odpowiedzialni. Nawet w Wikipedii napisali przecież, że dziecko to młody człowiek, który nie osiągnął jeszcze pełnej dojrzałości! […]

 

Ludzka godność dziecka”? Co to w ogóle jest? W szkole dziecko jest uczniem, a w szkole musi panować właściwa uczniom, a nie dzieciom dyscyplina, to chyba oczywiste. Gdyby nie było to jasne, zawsze można sięgnąć po odpowiednią lekturę.

 

Foto: www.absolutnienieperfekcyjna.blogspot.com

 

Wydana pod patronatem Rzecznika Praw Dziecka z okazji dwudziestopięciolecia Konwencji o Prawach Dziecka książka „Moje prawa – ważna sprawa!” to kwintesencja takiego podejścia.

 

Czytaj dalej »



Foto:www.saferinternet.pl

 

Anna Szulc – nauczycielka matematyki w I LO w Zduńskiej Woli

 

 

Na stronie „Budząca się Szkoła”, pod zakładką  Blogosferea, na blogu prowadzonym przez  Marzenę Żylińską, najnowszy zamieszczony tam post nosi bardzo intrygujący tytuł:  Jeśli myślicie, że uczniowie uczą się dlatego, że dostają jedynki, to musicie to przeczytać!”.

 

Jest to komentarz Anny Szulc do  tekstu dr Marzeny Żylińskiej, o tym, jak odejść od pruskiego modelu edukacji, w którym oceny odgrywają kluczową rolę.

 

Skoro musimy, to czytajmy – na początek – fragmenty:

 

Poczułam się wywołana do odpowiedzi (wypowiedzi), więc postaram się, choć w ogromnym skrócie, opisać dlaczego i w jaki sposób przełożyłam odpowiedzialność za uczenie się, a co za tym idzie, za ocenę własnych postępów, na moich Uczniów. Wcześniej, realizując zadania nauczyciela, wychowawcy, ale też rodzica, postępowałam tak, jak ja ze mną postępowano, jak mnie uczono i jak mnie nauczono. Chcąc na przykład wyegzekwować porządek, mówiłam do dziecka/ucznia tak, jak na ogół się mówi, np. „proszę posprzątać”, a bywało, że dodawałam „natychmiast”. Wszystko było ok. , tak mi się przynajmniej wydawało, jeśli adresat mojego rozkazu „zadanie” wykonał.

 

Dziś wiem, że i tak nie budowało to naszych dobrych relacji, przecież nikt nie lubi wykonywać rozkazów, a szczególnie jeśli ktoś zrobił to wbrew własnej woli, wyłącznie np. ze strachu przed konsekwencjami. Zmiany, (przede wszystkim we mnie ) dokonały się wtedy, gdy poznałam i zaczęłam stosować język Porozumienia Bez Przemocy Marshalla Rosenberga. Wtedy zrozumiałam, że takie postępowanie nie tylko nie buduje dobrych relacji, ale też na mnie przenosi odpowiedzialność w przypadku odmowy wykonania tego, o co proszę, a właściwie żądam.

 

Dlatego zdanie, które przytoczyłam jako przykład, dziś w pełnym brzmieniu języka PBP wypowiedziałabym np. tak: „Od trzech dni w pokoju widzę porozrzucane rzeczy, książki. Jest mi przykro, bo porządek dla mnie jest bardzo ważny. Czy możesz rzeczy położyć na swoim miejscu?”.

 

Różnice tego zdania, w porównaniu z poprzednim, to:

 

Czytaj dalej »



 

Dawno nie zaglądaliśmy na blog Jarosława Pytlaka. Dziś proponujemy jego najnowszy post, zatytułowany „Porachunki z patriotyzmem”. Po wstępie, nie do końca jasnym co do jego związków z głównym tematem, docieramy do „sedna sprawy”: Oto fragmenty tego tekstu:

 

[…] O tym, że jako nauczyciel powinienem kształtować postawę patriotyczną swoich uczniów, wiem zarówno z tradycji mojego zawodu, jak z treści podstawy programowej. Ta ostatnia wprost nakazuje wprowadzać dzieci i młodzież w świat wartości, wśród których wymienia „patriotyzm i szacunek dla tradycji”, zaś w innymi miejscu stwierdza, że kształcenie i wychowanie w szkole „sprzyja rozwijaniu postaw patriotycznych”. […]

 

O tym, że powinienem prezentować postawę patriotyczną, wiem niemal od zarania swojego życia. Nigdy nie miałem wątpliwości, że jestem Polakiem, mówię po polsku, mieszkam w Polsce i tę Polskę dzielę z trzydziestoma kilkoma milionami rodaków. Szkoła w czasach PRL-u tę moją świadomość rozwinęła i ugruntowała, nie próbując nawet zastąpić jej kosmopolityzmem, a jedynie bez większego skutku poczuciem solidarności z innymi narodami, wybranymi, ale oczywiście nie w znaczeniu biblijnym. Temat ożył po latach w mojej świadomości przy okazji Święta Niepodległości, które w tym roku spędziłem na kolejnej wyprawie Klubu Pytolotników, tym razem na Pogórzu Przemyskim. […]

 

Dzień 11 listopada spędziliśmy zatem na wędrówce przez błotniste pagórki na południe od Przemyśla. Tam problem patriotyzmu dopadł mnie w postaci pytania, jakie zadała koleżanka-nauczycielka – dlaczego nie uczciliśmy dotąd tego wyjątkowego święta. Na przykład, śpiewając hymn. Trochę zdziwiony spytałem, gdzie mielibyśmy śpiewać. Otóż trzeba było rano, przed wyjściem na wycieczkę, ale jeśli już nie, to tu i teraz, to znaczy pod zielonym sklepieniem świerkowego lasu. Moje zdziwienie wzrosło jeszcze bardziej, gdy okazało się, że wśród młodzieży też są zwolennicy takiego świętowania. Opcja patriotyczna okazała się jednak w mniejszości, więc powędrowaliśmy dalej, a ja obiecałem jedynie, że uczcimy ten dzień uroczystą kolacją, która zresztą i tak była w planie, i odbyła się wieczorem w restauracji „Dominikańskiej” w Przemyślu.[…]

 

Polski patriotyzm AD 2017 w sposób szczególny akcentuje znaczenie czynu zbrojnego, gotowości czynnej obrony ojczyzny, poświęcenia dla niej, heroicznej śmierci. Czci żołnierzy broniących beznadziejnej sprawy, ubiera małe dzieci w repliki powstańczych hełmów. Politycy na różne sposoby głoszą, że gdy zaistnieje taka potrzeba, mamy być gotowi do czynów heroicznych. Ale prawo decydowania o tym, czy zaistnieje, uzurpują sobie.[…]

 

Jako pedagog uważam, że szacunek dla tradycji jest potrzebny. Nie mam nic przeciwko szkolnym obchodom świąt i rocznic, w których znajdzie się miejsce dla odświętnego ubrania, stosownej deklamacji, wspólnej refleksji. I tylko tyle. Patriotyzm, który rozumiem tak, jak tutaj opisałem, wykształca się u młodych ludzi w codziennym życiu, świadectwem dawanym przez dorosłych. […]

 

Cały tekst Jarosława Pytlaka „Porachunki z patriotyzmem”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 



Foto: www.edunews.pl

 

Wczoraj, w Centrum Olimpijskim w Warszawie odbyło się Forum eksperckie „Wiem. Czuję… Pomagam! Szkoła z empatią”. Jego organizatorem była Kulczyk Foundation.  Już dziś można przeczytać relację o wygłaszanych tam wystąpieniach na stronie EDUNEWS. Oto wybrane fragmenty tego tekstu, autorstwa Marcina Polaka:

 

Nauczyciele, a zwłaszcza wychowawcy klas, stoją dziś przed znacznie większymi wyzwaniami niż kiedyś.  Z jednej strony dzieci i młodzież mają dostęp do nieograniczonych zasobów informacji i sieci rówieśników, z drugiej, doświadczają większej skali negatywnych zjawisk, nie tylko w szkolnej i pozaszkolnej rzeczywistości, ale i w Internecie. Potrzebują zatem większego wsparcia ze strony nauczycieli. O szkole z empatią i potrzebie uważności oraz empatii w społeczności szkolnej dyskutowali wczoraj nauczyciele na zorganizowanym przez Kulczyk Foundation Forum Eksperckim „Wiem. Czuję… Pomagam!”. […]

 

O tym, że potrzebujemy więcej empatii w instytucjach edukacyjnych mówili także przedstawiciele Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. „To co najcenniejsze w działalności edukacyjnej, to kształtowania postaw. Nasze społeczeństwo potrzebuje wartościowych ludzi o dobrze ukształtowanych podstawach. To podstawowe zadanie stojące przed wszystkimi nauczycielami i na uczelniach i w szkołach.” – zauważyła prof. Dr hab. Beata Mikołajczyk, prorektor ds. kształcenia UAM. „My chcemy być uniwersytetem z empatią. Oczywiście jeszcze jest wiele do zrobienia, ale mamy szansę stać się lepszym uniwersytetem.”

 

O tym, jak mądrze rozmawiać, jak rozmawiać prawdziwie, mówiła podczas Forum Małgorzata Domagalik, prezes Fundacji Ludzki Gest Jakub Błaszczykowski, która opowiadała o swoich rozmowach z dorosłymi mężczyznami,   w których często zadawała pytania o ich czas dzieciństwa i to, ile w nich pozostało z dziecka.

 

Czytaj dalej »



Na stronie największego bloga rodzicielskiego w Polsce: „ Dzieci są ważne – ekologia i dziecko” zamiwszczono artykuł Magdaleny Boćko-Mysiorskiej, zatytułowany „Jak uczy się mózg i dlaczego szkoła nie wspiera naturalnych procesów uczenia się?”. Jak zwykle – poniżej udostępniamy jego wybrane fragmenty oraz link do całości i innych artykułów autorki:

 

Foto: www.magdalenabockomysiorska.p

Magdalena Boćko-Mysiorska

 

Dzięki prawie dwudziestoletnim badaniom nad mózgiem wiemy już, jakie czynniki mają decydujący wpływ na jego efektywną pracę. Jako dorośli możemy więc w taki sposób zorganizować środowisko, w którym codziennie przebywają dzieci, aby było ono możliwie najbardziej optymalne dla ich zdrowego i naturalnego rozwoju.

 

 

Mimo że badacze mózgu od lat podpowiadają nam, co najkorzystniej wpływa na proces uczenia się przez dzieci i młodzież, a co zupełnie go uniemożliwia – szkoły systematycznie pomijają tę istotną wiedzę w swojej praktyce. […]

 

O czym mówi nam neurobiologia?

Neurobiologia (ang. neuroscience) jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin nauk przyrodniczych, zajmuje się badaniem funkcji, struktury i rozwoju układu nerwowego człowieka. Łączy ze sobą wiedzę z zakresu m.in.: biochemii, biologii, medycyny, biofizyki i psychologii. Nadrzędnym celem badań jest tu zrozumienie biologicznych podstaw działania mózgu i pozostałych elementów układu nerwowego. Badania neurobiologiczne wyjaśniają nam m.in. to, w jaki sposób otoczenie, w którym przebywa dziecko, i nasze podejście do niego wpływają na zmiany w strukturze jego mózgu. Oba obszary mogą oddziaływać na nie bardzo korzystne albo zupełnie destrukcyjne. […]

 

Oto 10 niezwykle istotnych, potwierdzonych naukowo faktów, które warto wziąć pod uwagę we współpracy z dziećmi w szkole i poza nią (podajemy jedynie  tezy, których rozwinięcie znajdziecie w artykule):

 

1.Dzieci uczą się tego, co je interesuje

2.Dzieci uczą się wtedy, kiedy czują się pewnie i bezpiecznie

3.Mózg bardzo szybko zapamiętuje to, co nowe

4.Dzieci potrzebują wypoczynku

5.Dzieci uczą się najszybciej w naturalnym otoczeniu

6.Dzieci uczą się przez działanie

7.Mózg lubi popełniać błędy

8.Dzieci uczą się w grupie

9.Mózg potrzebuje ruchu

10.Dzieci potrzebują bezwarunkowej miłości

                                                                        […]

 

Czytaj dalej »



Dziś lansujemy, zamieszczony wczoraj na stronie EDUNEWS, artykuł – oczywiście autorstwa Marcina Polaka – zatytułowany „BeZee 2017 – o trendach w edukacji”. Jego treść znakomicie koresponduje z przekonaniami młodych organizatorów wczorajszego Forum  Uczniów Województwa Łódzkiego. Oto  wybrane fragmenty tej publikacji [Wytłuszczenia fragmentów tekstu – WK]:

 

 

Foto: www.edunews.pl

 

Świat znajduje się w nieustannej zmianie, co ma istotny wpływ na rozwój osobisty dzieci i osób dorosłych. Szkoła, a także instytucje działające w obszarze edukacji nieformalnej, muszą mieć na uwadze trendy, które wpływają na zmianę społeczeństw. Nie we wszystkich państwach zmiany te są jednoczesne, ale w dłuższym terminie te same zjawiska oddziałują na każde państwo. Tak może być na przykład ze sztuczną inteligencją, robotyzacją i internetem rzeczy. O trendach mających znaczenie dla edukacji rozmawiano podczas konferencji BeZee 2017, której partnerem medialnym był m.in. Edunews.pl.

 

Czy w edukacji powinniśmy patrzeć w przyszłość i wyprzedzająco zmieniać programy nauczania? „Ludzie mają bardzo różnorodne oczekiwania wobec tego, co się wydarzy w przyszłości. Ale musimy starać się ich przygotować na to nieznane, wyposażyć w umiejętności, dzięki którymi nie będą jedynie osobami poszukującymi pracy, ale bardziej tworzącymi nowe zawody i dziedziny aktywności zawodowej.” – mówił Paul Collard, dyrektor w międzynarodowej fundacji o nazwie Creativity, Culture and Education (Kreatywność, kultura i edukacja), działającej na rzecz wspomagania kreatywności młodych ludzi w ramach formalnej edukacji i poza nią.[…]

 

Kreatywność i technologia

Z badań firmy McKinsey wynika także, że mamy do czynienia z deficytem kreatywności wśród młodych ludzi. Po ukończeniu szkoły wchodzą oni na rynek pracy i pojawia się problem, ponieważ pracodawcy oczekują nie tylko wykształcenia, ale i kreatywnego podejścia do pracy. Być może potrzebujemy innej definicji kreatywności – mówił Collard. Spróbujmy ją rozumieć jako składową pięciu komponentów: ciekawości, wytrwałości, wyobraźni, dyscypliny wewnętrznej i współpracy.[…]

 

Nie czekajmy, zmieniajmy

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj przykład połączenia nowych technologii i kreatywnego podejścia nauczyciela, a konkretnie nauczycielki – Hanny Czapli. Polecamy jej artykuł, zamieszczony na stronie SUPERBELFRZY, zatytułowany Moje małe Show(bie), czyli jak złapać kontakt z uczniem…”. Oto jego fragmenty:

 

 

Foto: www. szkolaeuropejczyk.pl

 

Kiedy pięć lat temu rozpoczynałam swoją przygodę z „Cyfrową Szkołą” , najbardziej w pracy na lekcji z uczniami, brakowało mi narzędzia, które dawałoby mi możliwość przesłania uczniom materiałów i otrzymania od nich zwrotnie – wypełnionego/ wykonanego ćwiczenia.

 

O Google for Education nie miałam pojęcia, o Classroom tym bardziej, o innych platformach słyszałam co nieco, ale moje pojęcie na ten temat było dość mętne. Potrzebne mi było narzędzie proste, łatwe w obsłudze, intuicyjne – zarówno dla mnie, bardzo wtedy początkującej e-nauczycielki, jak i (wtedy) raczkujących w kontaktach z technologią cyfrową uczniów klas IV – VI szkoły podstawowej. Mój mentor w sprawach technologii podsunął mi aplikację „Showbie” i moja miłość do niej, od pierwszego wejrzenia, trwa po dziś dzień…

 

Aplikacja działa zarówno pod iOS (iPad), jak i na Androidzie, jest też wersja webowa. Do jej działania potrzebne jest połączenie z Internetem. W swojej podstawowej wersji jest bezpłatna, wersja płatna oferuje o wiele więcej miejsca (czytaj: możliwości tworzenia zadań dla uczniów), dołączenia wszystkich nauczycieli i uczniów szkoły. Służy zarówno nauczycielom, jak i uczniom, jest też możliwość dołączenia rodziców oraz współpracy z innymi nauczycielami. Aplikacja daje  możliwość przekazania materiałów uczniom i zebrania od nich odpowiedzi. Zadaniem mogą być: polecenia słowne, linki, filmiki, dokumenty, zdjęcia, nagrania głosowe. W takiej też formie może wykonane zadanie przesłać nauczycielowi uczeń. Ale po kolei.

 

Czytaj dalej »