
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto:www.facebook.com/jacek.pyzalski/
Dr hab. Jacek Peżalski w trakcie wykładu podczas III Ogólnopolskiej Konferencji Freblowskiej, 7 października 2017 roku
Dziś proponujemy videoaudiobook z naszym starym znajomym – dr hab. prof. UAM Jackiem Pyżalskim. Macie 1 godzinę, 23 minuty wolnego czasu? To popatrzcie i posłuchajcie:
Kilkanaście małych sposobów na motywację uczniów – TUTAJ
Źródło: www.neurodydaktyka.us.edu.pl
Dzisiaj rozpoczynają się XXI Łódzkie Targi Edukacyjne. Zanim zaprosimy na relacją z ich otwarcia i niektórych imprez towarzyszących, proponujemy lekturę tekstu „Jak młodzież wybiera studia”. Publikacja powstała z inicjatywy Fundacji Naukowej Evidence Institute oraz Związku Nauczycielstwa Polskiego, a jej autorami są Tomasz Gajderowicz, Maciej Jakubowski i Jerzy Wiśniewski. Zapraszamy, tradycyjnie, do wybranych fragmentów i zamieszczamy link do ich źródła:
Jak młodzież wybiera studia
Wybór kierunku studiów jest jedną z ważniejszych decyzji w życiu każdego maturzysty – warunkuje bowiem możliwości dalszej drogi życiowej i kariery zawodowej. W skali kraju te wybory kształtują przyszłe zasoby kapitału ludzkiego i potencjał rozwojowy całej gospodarki.
JAKIE KIERUNKI WYBIERAJĄ MATURZYŚCI?
Umasowienie kształcenia wyższego w latach 1995–2009 związane z wprowadzeniem finansowania uczelni, zależnego w dużej mierze od liczby studentów, spowodowało, że rozwijano kierunki, na których koszty kształcenia były niskie. W mniejszym stopniu brano pod uwagę dostosowanie ofert uczelni do potrzeb rynku pracy. Do dziś te mechanizmy nie są dopracowane. Wprawdzie ukończenie studiów nadal wiąże się z wyższym prawdopodobieństwem zatrudnienia i perspektywą lepszych zarobków (w porównaniu do osób legitymujących się wykształceniem średnim lub zasadniczym zawodowym), ale równocześnie występują coraz większe dysproporcje w zarobkach między absolwentami różnych kierunków studiów. (Gajderowicz, Grotkowska i Wincenciak 2012) […]
Wykres 1 [zamieszczony w pliku pdf] pokazuje rozkład popularności kierunków studiów wśród najczęściej wybieranych przez absolwentów szkół średnich. Widoczny jest względny wzrost znaczenia kierunków związanych z zawodami pożądanymi na rynku pracy oraz spadek zainteresowania niektórymi kierunkami społecznymi. Największy wzrost popularności zanotowały: informatyka, mechanika i zarządzanie i inżynieria produkcji. Kandydaci odwrócili się natomiast od: pedagogiki, zarządzania, prawa i ekonomii. Na zmianę preferencji z pewnością wpłynęły informacje z rynku pracy, a także prawdopodobnie przywrócenie obowiązkowej matury z matematyki, uruchomienie programów wsparcia kształcenia na kierunkach ścisłych (np. Program Kierunków Zamawianych, Wincenciak, Grotkowska i Gajderowicz 2017) oraz kampanie informacyjne skierowane do kandydatów (np. kampania „Dziewczyny na politechniki”) […]
CO WARUNKUJE WYBORY EDUKACYJNE?
Ponieważ wybory młodzieży mają fundamentalne znaczenie dla rozwoju gospodarki i społeczeństwa kluczowe staje się pytanie, na ile państwo może kształtować te wybory i na nie wpływać. Aby na nie odpowiedzieć, konieczna jest analiza czynników, jakie o tych wyborach przesądzają. Dogłębna analiza dokonana przez zespół z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego (Sztanderska i Grotkowska 2015) pokazała, że wśród najważniejszych uwarunkowań, jakie decydują o wyborze studiów, wyróżnić należy
>zgodność kierunku studiów z zainteresowaniami,
>łatwość znalezienia pracy po studiach,
>prestiż zawodu wykonywanego po danych studiach.
Z powyższego wynika, że poprzez rozwijanie zainteresowań w toku edukacji szkolnej i informowanie uczniów o sytuacji na rynku pracy można tak kształtować wybór kierunków studiów, aby lepiej odpowiadał potrzebom gospodarki. Trzeba jednak brać pod uwagę, że o ile wysoki prestiż zawodu jest istotnie i pozytywnie związany z preferencjami kandydatów na studia, o tyle wpływ prestiżu naukowego uczelni na wybory jest niejednoznaczny – dla części kandydatów wysoka renoma naukowa odstrasza od wybrania danej uczelni. Badanie wskazuje także na niewielkie znaczenie opinii rówieśników, pracochłonności poszczególnych studiów i wysokości oczekiwanych dochodów. […]
Cały tekst „Jak młodzież wybiera studia” – TUTAJ
Źródło:www.evidenceinstitute.pl
Foto: www.facebook.com
Karolina Gaweł
Wracamy do ugruntowanej już tradycji – do proponowania lektur, których treścią są przemyślenia lub doświadczenia dyrektorów i nauczycieli szkół nie tylko z wielkich aglomeracji miejskich, czasem także nauczycieli akademickich – ale zawsze osadzonych w codziennych szkolnych realiach i pisanych nie po to, aby cokolwiek komukolwiek narzucać, a jedyni z zamiarem podzielenia się swoimi doświadczeniami.
Dziś zajrzeliśmy na stronę Superbelfrzy RP, gdzie znaleźliśmy odpowiadający takim właśnie kryteriom tekst „Wolne piątki, czyli o otwieraniu przestrzeni”, którego autorką jest superbelferka z Olsztyna – Karolina Żelazowska. Zapraszamy do czytania – fragmentów, a potem całości:
Z moimi obecnymi trzecioklasistami mamy takie powiedzenie – nasza klasa jest jak rodzina. I jak to w rodzinie bywa, mamy gorsze i lepsze momenty. Czasami ktoś przyjdzie do szkoły niewyspany lub smutny. Ktoś inny wesoły czy podekscytowany. Ktoś się pokłóci, by móc się pogodzić. To co dla mnie jest w klasie niezwykle istotne, to otwieranie przestrzeni na rozmowę, budowanie relacji i popełnianie błędów. A od kilku miesięcy otwieranie przestrzeni na… “wolne piątki”!
Od jakiegoś czasu w kręgu moich zainteresowań znajdowała się między innymi kwestia motywacji wewnętrznej w procesie uczenia się. Zastanawiałam się, w jaki sposób mogę wykorzystać moje dotychczasowe doświadczenia (harcerstwo, praca w przedszkolu, pobyt w Wiosce Bullerbyn itp), by wspierać uczniów w przejmowaniu przez nich odpowiedzialności za własną edukację.
W tym kontekście rozważałam między innymi to, czy przestrzeń, którą tworzę w klasie oraz wybierane przeze mnie metody, wpływają na zwiększenie samodzielności moich uczniów. Jednym z rezultatów własnych dociekań oraz rozmów z innymi osobami stało się zorganizowanie “wolnych piątków”, czyli takiego dnia w tygodniu, w trakcie którego całkowicie oddaję ster dzieciom. […]
Foto: www.facebook.com
Pierwszy wolny piątek rozpoczęła nasza codzienna rozmowa w kręgu, podczas której chętne osoby podzieliły się swoimi planami na ten dzień. Spośród 25 osób, kilka nie miało pomysłu na swoją aktywność, co wzbudziło różne emocje, pojawiły się nawet łzy. Niezwykle cenne na tym etapie było dostrzeżenie, że nie jest się osamotnionym. Wzmacniającymi okazały się wsparcie i inspiracje płynące ze strony grupy. Tego dnia większość dzieci robiła plakaty na jakiś temat, budowała konstrukcje z różnych klocków, inne rysowały. […]
Foto: www.google.pl
Barbara Zielonka
Wczoraj portal JUNOPROWU zamieścił wywiad z Barbarą Zielonką – polską nauczycielką pracującą w szkole w Norwegii, która znalazła się w ścisłym finale Global Teacher Prize 2018. Wywiad przeprowadził dziennikarz radia RMF FM Wojciech Musiał. Zapraszamy – najpierw do wybranych fragmentów, a później do całości zapisu tej rozmowy:
Wojciech Musiał: Jest pani Polką, urodziła się pani i wychowała w Katowicach, ale pracuje pani w Norwegii. Co zdecydowało o wyborze zawodu nauczyciela i dlaczego zdecydowała się pani na emigrację?
Barbara Zielonka: Wychowałam się w środowisku nauczycielskim i miałam okazje obserwować jak ważną rolę dobry pedagog może odebrać w życiu młodych ludzi. Moi rodzice byli nauczycielami i od wczesnych lat byłam stałym gościem podczas ich zajęć. Nie uczęszczałam do tej samej szkoły, w której pracowali, ale często po skończonych zajęciach zajmowałam miejsce w ostatniej ławce i odrabiałam prace domowe oraz czytałam lektury szkolne. Decyzję o zostaniu nauczycielem podjęłam dość wcześnie, w wieku 17 lat będąc wolontariuszem w Domu Dziecka w Bogucicach. Właśnie tam miałam możliwość nauczania podstaw języka angielskiego dzieci w różnym wieku.
Będąc nastolatką miałam okazję zwiedzić Norwegię wielokrotnie. Te podróże na pewno zaważyły na mojej późniejszej decyzji. Po skończonych studiach w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Sosnowcu oraz na Uniwersytecie Śląskim (filologia angielska) postanowiłam spróbować swoich sił poza granicami Polski i przeprowadziłam się do Norwegii. Była to ryzykowna decyzja, ale bardzo się cieszę, że ją wtedy podjęłam.[…]
Jest pani laureatką prestiżowych nagród, a teraz jeszcze ma pani szansę na zdobycie „nauczycielskiego Nobla”. Kim według pani jest dobry pedagog i jakie warunki musi spełnić idealna szkoła?
Każdy uczeń, z którym współpracuję, to indywidualna jednostka wnosząca bogactwo do moich zajęć. Dopiero odkrycie tego potencjału w moich uczniach pozwala na osiągnięcie kolektywnego sukcesu w klasie. Idealna szkoła to miejsce, w którym uczniowie i nauczyciele uwielbiają przebywać oraz w którym rozwijają swe zainteresowania i potencjał.
Dobry pedagog to nauczyciel, coach, mentor, learning experience architect oraz osoba ucząca się przez całe życie (lifelong learner). Posiada wiedzę z zakresu pedagogiki i psychologii i świadomie wybiera metody i strategie, które przyczyniają się do stworzenia “digital citizens and learners”. Idealna szkoła to miejsce, w którym każdy uczeń rozwija swój potencjał, poszerza horyzonty oraz skupia się na umiejętnościach, bez których ani rusz we współczesnym świecie. Mam tutaj na myśli kompetencje XXI wieku ( 21st century skills), kompetencje globalne, wiedzę na temat prowadzenia własnej działalności gospodarczej, programowania, działania giełdy papierów wartościowych.
W 2014 roku byłam współautorem podręcznika do nauki angielskiego na terenie Norwegii, ale od 2015 w mojej klasie uczniowie korzystają z cyfrowych pomocy naukowych co oznacza, że nauka nie jest ograniczona do jednego medium. W czasach, w których żyjemy informacja jest łatwo dostępna dla każdego, dlatego więc nauczyciele powinni skupić się na rozwijaniu umiejętności miękkich i predyspozycji osobowościowych (soft skils) oraz ciągłemu nastawieniu na rozwój (growth mindset).[…]
Dawno nie proponowaliśmy tekstu ze strony EDUNEWS.PL. Bo i nie zamieszczano tam od wielu, wielu dni nowych publikacji. Ale dzisiaj pojawił się długi, jak na zwyczaje internetowych portali, pewnie trochę za obszerny, tekst Jarosława Pytlaka, zatytułowany „Po co odróżniać Mickiewicza od Leśmiana?”
Nie będziemy tu przeoriwadzali typologii czy jest to tekst zaliczany do debaty o pryncypiach filozofii „nowej edukacji”, czy tylko polemika z Danut ą Sterna. Sami zdecydujcie – po przeczytaniu: najpierw fragmentów, a później całego – jak tekst ten nazwał Autor – felietonu:
Żyjemy w pięknych czasach, kiedy myśl ludzka, wolna w bezkresnej przestrzeni internetu, poddaje refleksji najbardziej nawet odległe i abstrakcyjne sprawy tego świata. Idąc za wezwaniem poety sięgamy, gdzie wzrok nie sięga. My – już nie tylko garstka jajogłowych, ale MY WSZYSCY, zrównani przez internet w poczuciu własnej wartości i gotowi wypowiadać swoją opinię na każdy możliwy temat.
Nie inaczej dzieje się w sferze edukacji, w której co i rusz na powierzchni rzeczywistości pojawiają się bąbelki znamionujące ferment intelektualny. Tylko na rodzimym podwórku w ostatnich latach intensywnie debatowaliśmy nad tym, czy człowiek sześcioletni jest wystarczająco dojrzały, by rozpocząć odsiadywanie wyroku 12 lat w szkolnej ławie, pochylaliśmy się nad sensem nie-istnienia gimnazjów i rozbieraliśmy na czynniki pierwsze nowe podstawy programowe. […]
Czyli – debatowanie ma sens i dlatego w dzisiejszym felietonie zabiorę głos na temat, który dopiero niedawno zaczął pojawiać się w debacie publicznej, na fali dyskusji o podstawie programowej: czy szkoła uczy potrzebnych rzeczy?
Pytanie jest proste jak konstrukcja cepa i wywołuje zazwyczaj prostą odpowiedź – nie. A skąd wiadomo, że jest to odpowiedź słuszna? Ponieważ prawie niczego w dorosłym życiu nie pamiętamy z tego, co kiedyś zakuwaliśmy w szkole, by zaliczyć, nawet z pełnym powodzeniem. Bo mówimy i piszemy bez świadomości, co to jest przydawka. Mylimy chromoplast z chronometrem i nie potrafimy przeprowadzić najprostszego dowodu geometrycznego, nawet jeśli w szkole znaliśmy ich na pęczki. Ergo – opresyjny system edukacji marnuje nasz czas, nakazując poznawanie rzeczy kompletnie nieprzydatnych. Pogląd ten jest dość powszechny, a wśród jego wyznawców znajduje się wiele osób, które zbyt cenię, by po prostu napisać, że nie mają racji. Dopuszczam, że mogą ją mieć, ale chciałbym przedstawić w tym miejscu odmienny punkt widzenia, w którym jest sporo miejsca na znaki zapytania. Znajdą się też wykrzykniki.[…]
Teza, że szkoła nie uczy rzeczy potrzebnych, wróciła do mnie wraz z jednym z felietonów na blogu Danuty Sterny. Twierdzącą formę tego zdania Autorka zaliczyła do grupy wskazywanych przez siebie balonów edukacyjnych, czyli pustych pojęć, pozbawionych sensownej treści. Napisała między innymi:
Dawno nie zamieszczaliśmy tekstów autorstwa dr Marzeny Żylińskiej. Dziś nadrabiamy te zaległości – proponujemy dwa. Pierwszy – sprzed kilku tygodni, drugi – napisany już po jej powrocie z urlopu:
28.01.18
„To, że większość dzieci najpóźniej po dwóch latach chodzenia do szkoły traci wrodzoną ciekawość świata, nie wynika z jakiegoś naturalnego prawa. Nie są temu winne ani same dzieci, ani konstrukcja ich mózgów, lecz sposób prowadzenia zajęć w szkołach. Jakim cudem dzieci mają zachować swą otwartość na wszystko, co nowe, jeśli bez przerwy są tylko pouczane?”
Gerald Hüther „Wszystkie dzieci są zdolne”
Dzieci są w szkole wciąż pouczane, zmuszane do bierności i wykonywania poleceń nauczyciela. Skutkiem takiej treningu – lub takiej tresury – u dużej części z nich – jest utrata chęci do nauki, a często i do życia. Rodzice często mówią, że ich dzieci gasną w oczach.
Czy nauczyciele tego nie widzą? Widzą. Dla jednych jest to problem, któremu próbują w granicach swoich możliwości zaradzić, inni uważają, że z dziećmi coś jest nie tak, ze trzeba je karać, przywoływać do porządku, wywierać jeszcze większą presję lub wysłać je do poradni. A gdyby tak powtórzyć eksperyment Milgrama z udziałem nauczycieli? Jakie wyniki byśmy uzyskali? Ilu nauczycieli mówi dziś NIE systemowi wywierającemu na dzieci wciąż większą presję? Ilu staje po stronie dzieci?
Czy jako rodzice mamy prawo oczekiwać – a nawet wymagać – że nauczyciele staną nie po stronie systemu, a po stronie naszych dzieci?
9 lutego zamieściliśmy „do poczytania” tekst „Koncern AGORA podpiera się tekstem z fanpage dr Rożka”. Dziś, w kontekście odpowiedzi minister Zalewskiej na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie przeciążenia uczniów, proponujemy lekturę wywiadu, jaki z dr Rożkiem przeprowadziła Aleksandra Pezda „Szkoła krzywdzi nasze dzieci. Uczenie przez przymus jest nieskuteczne”. O polskiej edukacji niszczącej dzieci z Tomaszem Rożkiem rozmawia Aleksandra Pezda z Onet Kobieta. Jak zwykle – najpierw fragmenty, a później link do całości:
Foto: www.pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Rożek
Dr Tomasz Rożek
Emocjonalne wyznanie zatytułowane „Robimy krzywdę naszym dzieciom” Tomasza Rożka, ojca i publicysty naukowego, które zamieścił na blogu „Nauka. To lubię” przeczytało kilkaset tysięcy, a udostępniło kilka tysięcy osób. „Dzieci ostatnich klas podstawówek są przeciążone pracą. Wyglądają jak cyborgi. Czy w MEN naprawdę nie ma nikogo kto wie ze taki wysiłek jest ponad dziecięce możliwości?” – pyta naukowiec i ojciec 12-letniego syna i córki – siódmoklasistki. […]
Aleksandra Pezda: Robi pan jakąś krzywdę Zuzi i Jankowi?
Tomasz Rożek: Obawiam się, że w pewnym sensie tak jest. Staram się, żeby moje dzieci nie miały zaległości w szkole a w ten sposób przyczyniam się do tego, że są przepracowane. My, dorośli, zbyt mocno obciążamy dzieci – ich mózgi oraz ich kręgosłupy. Tym samym zamykamy im drogę do odnalezienia i rozwijania własnych pasji, do rozwoju po prostu.
W jaki sposób?
Moje dzieci mają około 38 godzin lekcji w tygodniu, to prawie tyle ile liczy etat dorosłego człowieka. Ja w ich wieku przebywałem w szkole około dziesięciu godzin mniej. Wracają do domu przed czwartą po południu, czasem nawet przed piątą. Jest mi ich po prostu żal, wyglądają jak cyborgi, jakby wpadły w jakiś trans, to wynika z przepracowania. Do tego ich torby są bardzo ciężkie, nie wiem – czy to jest niezbędne?
Pytał pan w szkole?
Tak. Rozmawiałem z nauczycielami, ale każdy mi odpowiedział podobnie: “książka do mojego przedmiotu wcale nie jest ciężka”. No i fakt, ale jak się zbierze te książki do ośmiu lekcji, dorzuci zeszyty, czasem jeszcze ćwiczenia, piórniki itd., plecak się robi duży i ciężki. Gdybym chciał to sprowadzić do żartu, użyłbym takiego obrazka: w podstawówce mieliśmy z kolegami zawody, kto dalej rzuci tornistrem. Świetna zabawa, choć z punktu widzenia rodzica raczej głupia. Nie wiem, czy dzisiaj dzieci byłyby w stanie rzucać swoimi torbami. To byłoby trochę jak rzut kulą. Śmieje się pani? No, a mi nie jest do śmiechu, kiedy 12-letnie dziecko wraca ze szkoły i mówi: “położę się na podłodze, bo mnie bolą plecy”. Czytam przecież wypowiedzi ortopedów, że dzieci mają coraz bardziej pokrzywione kręgosłupy. To się zaczyna w pierwszych klasach. Takie maluchy, całkiem małe dzieci z pierwszych klas wloką tornistry za sobą na kółkach i mają kłopot, żeby je wciągnąć po schodach. Mnie to przeraża. Taka liczba godzin w siódmej klasie Pana dzieci akurat wynika z reformy. W program jednego roku MEN wrzucił zagadnienia z pierwszej i drugiej klasy likwidowanych gimnazjów.
Foto:www.superbelfrzy.edu.pl
W poniedziałek 19 lutego, na stronie SUPERBELFRZY zamieszczony został artykuł Oktawii Gorzeńskiej, dyrektorki XVII LO w Gdyni, zatytułowany „Skype w klasie – zobacz, dlaczego warto skorzystać”. Oto jego fragment:
Wystarczy kilka kliknięć myszką, by zaprosić do swojej klasy eksperta – ekologa z Nowej Zelandii lub zabrać klasę na wirtualny spacer po kairskim muzeum z lokalnym przewodnikiem w roli głównej. Współpraca z młodzieżą z innego kontynentu, a może po prostu Mystery Skype służący poznaniu innych kultur?
Brzmi nierealnie? Nic bardziej mylnego. Skype in the classroom daje nam wiele możliwości przybliżeniu uczniom świata i poznania innych kultur.
Co trzeba zrobić?
Założyć konto na www.education.microsoft.com Kliknąć na Skype in the classroom w menu po lewej stronie i poznać możliwości tej oferty. Dla początkujących przydatny będzie samouczek lub darmowy kurs internetowy (nie zabiera dużo czasu). Jeśli ktoś nie zna języka angielskiego, może poprosić nauczyciela języka angielskiego o pomoc w realizacji działania (do założenia konta wystarczy język polski).
Dlaczego warto?
– uczniowie mogą spotkać się i porozmawiać w realnym czasie z rówieśnikami z innego kraju, a nawet kontynentu, wziąć udział w wykładzie prowadzonym przez eksperta, a nawet uczestniczyć w wirtualnej wycieczce na koniec świata,
– edukacja zyskuje wymiar wielokulturowy,
– doskonalimy kompetencje językowe młodzieży i swoje,
– pokazujemy, że edukacja jest naprawdę na wyciągnięcie ręki i pomimo tego, że korzystamy z czegoś, co nazywa się Skype in the classroom, my właśnie poza klasę zabieramy swoich uczniów.
Jak widać na zdjęciu: Lekcje Skype, Mystery Skype, Wirtualne wycieczki klasowe i Prelegenci. Wyborowi najlepszej opcji służy wyszukiwarka z filtrami (tematu, wieku, języka, itp.). W ostatnich dniach dzięki niej znalazłam ciekawe propozycje dla moich licealistów, następnie zarezerwowałam termin, również poprzez prostą funkcję na wspomnianej platformie, a potem dostałam potwierdzenie od organizatorów.
Dzięki temu moi uczniowie już niedługo m.in. odwiedzą muzeum w Kairze i poznają rówieśników z innego państwa (nie powiem jakiego, bo to będzie część Mystery Skype). […]
Cały tekst „Skype w klasie – zobacz, dlaczego warto skorzystać” – TUTAJ
Źródło: www.superbelfrzy.edu.pl
Foto:www.google.pl
O pracy w kręgu własnego wpływu, Iwona Majewska-Opiełka
Zanim zaprosimy Was do lektury kolejnego tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Siła działania w kręgu własnego wpływu”, zacytujemy – jako swoiste motto – fragment innej publikacji, znalezionej na stronie serwisu Artelis.pl :
Kiedy chcemy coś zmienić czasem tracimy mnóstwo energii, a rezultatów w ogóle nie widać albo są odwrotne od oczekiwanych. Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej zamiast skupić się na tym na co faktycznie możemy mieć wpływ koncentrujemy się na sprawach, które tak naprawdę dotyczą nie nas, ale innych ludzi – ich decyzji, postaw, wyborów. [Źródło: Jadwiga Borkiet, Krąg wpływu a krąg zainteresowań, artelis.pl/artykuly]
A teraz możemy zacząć zapoznawanie się (najpierw z fragmentami) tekstu Witolda Kołodziejczyka: „Siła działania w kręgu własnego wpływu”:
Zła wiadomość jest taka, że znajdujemy się w środku kryzysu o niespotykanych rozmiarach i o globalnym znaczeniu. Martha Nussbaum, jedna z najbardziej cenionych na świecie filozofów polityki i prawa przekonuje, że nie chodzi tutaj o kryzys finansowy, ale o światowy kryzys edukacji. W pogoni za zyskiem, zapominamy o rozwijaniu samodzielnego, krytycznego i współodpowiedzialnego społeczeństwa. Zaniedbując edukację humanistyczną i artystyczną, zabijamy jednocześnie wyobraźnię, koncentrując się głównie na „praktycznych” przedmiotach. Edukacja sprowadzana jest najczęściej do zestawu instrukcji, odnoszących się jedynie do szybkich efektów i korzyści krótkoterminowych – zaliczyć sprawdzian, przygotować się do testów, zdać kolejny egzamin, wypaść dobrze w rankingach i międzynarodowych badaniach.
Jest też dobra wiadomość. Rozwiązanie przyszłych problemów znajduje się w dzisiejszych działaniach szkoły. Współczesny świat stoi przed globalnymi wyzwaniami i codziennie pojawiają się nowe. Warto zadać sobie pytanie, co jest najważniejszym wyzwaniem w sferze edukacji? Dziś jedna z możliwych odpowiedzi brzmi: przygotowanie uczniów do rozwiązywania różnorodnych problemów. Każda lekcja może być sposobem na zmierzenie się z kolejnym wyzwaniem i rozwijaniem postawy proaktywnej. Pomocne w tym mogą być innowacyjne modele dydaktyczne. Jednym z nich jest Challenge Based Learning. Jego znaczenie transformacyjne jest ogromne. Zarówno w zakresie środowiska pracy, jak i sposobu funkcjonowania uczniów, ale też w kreowaniu nowej funkcji i roli nauczyciela. Jednak takie podejście wymaga zmiany naszych przekonań, postaw i nawyków. Podstawą pracy opartej na wyzwaniach jest zrozumienie siły działania w kręgu własnego wpływu. Taka postawa pozwala zmienić perspektywę postrzegania szkoły i traktowania jej jako wyjątkowego miejsca połączenia globalnych problemów z przygotowaniem się do ich rozwiązania.
Foto: www.google.pl
Stosunek pola kręgu wpływu do pola kręgu zainteresowania określa naszą proaktywność.
Dziś, w miejsce aktualnych tekstów teoretyków i praktyków o edukacji, proponujemy lekturę publikacji autorstwa dr hab. Przemysława Grzybowskiego – profesora w Katedrze Pedagogiki Ogólnej i Porównawczej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy: „Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym”.
Jest to nasz wkład w proces unormalnienia problematyki „Polacy i (a) Żydzi”, która w ostatnich dniach została tak skutecznie sprowadzona na niebezpieczne manowce przejaskrawień, przeinaczeń, budzenia uśpionych (zdawałoby się) demonów i polityczno-dyplomatycznych „wojenek”.
Foto: www.google.pl
Przedstawione w książce zagadnienia nawiązują do idei integracji międzykulturowej i budowania wspólnoty poprzez radosny śmiech – zwłaszcza w odniesieniu do fascynującej, choć trudnej przeszłości. Ich podstawą jest komizm zawarty w żydowskich dowcipach i anegdotach o edukacji oraz wspólnota śmiechu i humoru ukształtowana w rozmaitych okolicznościach.
W poprzedzającym część antologiczną eseju popularnonaukowym, zostały przedstawione argumenty potwierdzające tezę, że w zróżnicowanym kulturowo środowisku, dowcip i towarzyszący mu śmiech mogą stanowić czynnik dialogu międzykulturowego oraz narzędzie edukacji międzykulturowej. [Źródło: www.researchgate.net]
Foto: www.google.pl
Przytoczymy jeszcze ostatni akapit z tekstu „Od wydawcy – słów kilka o idei tej książki”:
[…] Wspólny śmiech na kulturowych pograniczach jest doskonałą okazją do dialogu, wzajemnego poznawania i fundamentem przyjaźni – stąd taki właśnie temat książki, nawiązujący do fundacyjnych ideałów i atrakcyjny poznawczo tym bardziej, że jak dotąd nie powstało opracowanie z żydowskimi dowcipami dotyczącymi edukacji. Niech książka ta intryguje i bawi Czytelników, służy miłośnikom tradycji i radosnego, wspólnego śmiechu, fordoniakom, wolontariuszom wspierającym działalność Fundacji dla Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i wszystkim zainteresowanym opowieściami z okolic fordońskiej synagogi…
Przemysław Paweł Grzybowski
Zachęcamy do lektury: Przemysław Paweł Grzybowski, Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym, Bydgoszcz 2016 [plik pdf] – TUTAJ













