Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Foto: www. sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

Dr Cathal’a de Paor

 

Ze względu na problematykę, która była treścią wykładu uczonego z Irlandii, zrelacjonowanego na blogu Pedagog  przez prof. Bogusława Śliwerskiego, prezentujemy poniżej obszerne fragmenty tego, zamieszczonego tam 13 marca, postu:

 

 

Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ gościł […] (12 marca) prof. Mary Immaculate College w Limerick w Irlandii – Cathal’a de Paor, który wygłosił dla zainteresowanych pracowników naukowych z tej jednostki, doktorantów, jak i Ogólnopolskiego Seminarium Podoktorskiego Katedry Teorii Wychowania wykład pt. Professional development of teachers. The presentation of comparative research in Professional development of teachers.[…]

 

W Irlandii nie obowiązuje podobny do polskiego system awansu zawodowego, gdyż tam traktuje się go procesualnie jako immanentny komponent bycia nauczycielem. Nie ma potrzeby tworzenia biurokratycznych i zarządzanych regionalnie struktur awansu zawodowego, gdyż to nie od certyfikatów zależy to, czym i w jaki sposób nauczyciel promieniuje na swoich uczniów. Kategoria ustawicznego rozwoju jest wpisana w nauczycielską rolę. Nie ma w tej profesji takiego okresu, takiej fazy życia i działalności pedagogicznej, o której można by powiedzieć, że nie wymaga od nauczyciela ustawicznego uczenia się i (samo-)doskonalenia.

 

W resorcie edukacji jest powołana specjalna, licząca 37 osób Rada do spraw nauczycieli, której członkami w większości są nauczyciele(22), a także rodzice, inspektorzy szkolni i działacze społeczni. To ta rada konstruuje politykę przygotowania nauczycieli do profesji. Studia licencjackie trwają tam 4 lata. Specjalnie wydłużono je o jeden rok, by jak najlepiej przygotować do tego zawodu najlepszych absolwentów szkół średnich.

 

W Irlandii rozwój zawodowy nauczycieli jest projektem całożyciowym i obejmuje:

1.implementację podstaw programowych kształcenia ogólnego i zawodowego w ramach prowadzonych zajęć przedmiotowych;
2.przygotowanie nauczycieli do realizowania dodatkowych zajęć (pozaszkolnych, pozalekcyjnych);
3.rozwijanie ich tożsamości zawodowej, stawanie się nauczycielem przez prowadzenie badań typu action research;
4.kształtowanie przez nich własnej osobowości.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.haloursynow.pl

 

Autor opublikowanego na stronie  Haloursynow.pl  artykułu Bunt w ursynowskiej podstawówce. „Tato, czemu pani dyrektor kłamie?  – Sławek Kińczyk –  zamieścił dziś wywiad z dr Marzeną Żylińską, w którym ta liderka ruchu Budzących się Szkół wyjaśnia historię współpracy, a właściwie jej braku, ich środowiska z panią dyrektor Krzyżanowską. Oto obszerne fragmenty tej rozmowy:

 

 

Jak rozpoczęła się współpraca ze szkołą na Ursynowie?

 

Marzena Żylińska, Budząca Się Szkoła: Pani dyrektor Wioletta Krzyżanowska zgłosiła się do nas na samym początku, czyli mniej więcej trzy lata temu, ale zasady są takie, że szkoła, która przystępuje do naszego ruchu, pozostaje z nami w kontakcie, przesyła krótkie relacje z opisem wprowadzanych zmian, nauczyciele biorą udział w spotkaniach, konferencjach, zapraszają do swojej szkoły, dzielą się doświadczeniami. Niestety żadnych kontaktów, poza jednym spotkaniem, nie było.

 

Mniej więcej dwa lata temu dyrektor Krzyżanowska przyszła na spotkanie w Szkole No Bell w Konstancinie, w czasie którego rozmawialiśmy o zasadach współpracy i tworzeniu centrów BSS. Była dyskusja o tym, kto może posługiwać się naszą nazwą i używać logo. Zdarza się, że szkoły przystępują do Budzącej Się Szkoły dla samej nazwy, a potem słuch o nich ginie. Takie szkoły musimy usuwać z naszej mapy i takich przypadków było dotychczas kilka.

 

 

Dlaczego?

 

Bo ideą „Budzącej się szkoły” jest współpraca, budowanie relacji, wzajemne inspirowanie się. A w przypadku SP nr 323 w Warszawie tego nie było, nie można tu mówić o jakiejkolwiek współpracy. Dlatego prosiliśmy panią dyrektor, żeby nie używała nazwy Budząca Się Szkoła. Wielu rodziców pyta nas o rekomendacje, dlatego tak ważne jest, żeby na naszej mapie były placówki, o których coś wiemy. […]

 

W naszym artykule opisaliśmy skargi rodziców na to, co dzieje się w szkole. Brak komunikacji, oceny programu, pretensje o odgórne jego narzucanie. Jak powinno to wyglądać zgodnie z filozofią Państwa ruchu Budzącej się szkoły?

 

Ruch Budzących Się Szkół powstał oddolnie, i zmiany, które szkoły wprowadzają też są mają oddolny charakter. Nie da się ich zadekretować wolą dyrekcji, nie da się ich wprowadzić bez dialogu z nauczycielami i rodzicami. Dlatego odejście od „pruskiego” modelu szkoły jest takie trudne, bo wymaga kultury dialogu i relacji opartych na wzajemnym zaufaniu i szacunku.

 

Podam przykład dobermana mojej znajomej. Przez kilka dni próbowała wcisnąć mu do pyska tran, pies nie chciał go połknąć. Rzucał się, próbował się wyrwać, wytrącił jej z ręki butelkę i tran rozlał się po podłodze. Moja znajoma zdesperowana siadła na krześle i wtedy zobaczyła, że pies zlizuje z podłogi to, co się rozlało. Problemem nie był zatem tran, ale przemocowe metody. Nawet najlepszych idei nie można wprowadzać na siłę. Ale jeszcze raz powtórzę, że nie mam żadnych informacji o tym, jak wprowadzanie zmian wygląda w szkole na Ursynowie. […]

 

 

Wróćmy do szkoły na Ursynowie. Czy może ona używać szyldu „Budząca się szkoła”?

 

Przytoczę zasady, które można zaleźć na naszej stronie i które omawialiśmy mniej więcej dwa lata temu na spotkaniu w Konstancinie, w którym brała udział dyr. Krzyżanowska.

 

„Szkoła, która weszła na drogę oddolnych zmian, pozostaje w regularnym kontakcie z zespołem BSS poprzez wyznaczoną do tego osobę. Przynajmniej raz na trzy miesiące przesyłana jest informacja dotycząca realizacji wytyczonych przez szkolną społeczność celów. W przesłanym materiale powinny znaleźć się treści dotyczące zarówno sukcesów jak i ewentualnych błędów lub niepowodzeń. Przedstawiciele szkół należących do BsS regularnie uczestniczą w spotkaniach i dzielą się swoimi doświadczeniami z innymi.”

 

Do naszego ruchu należą szkoły, które spełniają te warunki. Ze SP nr 323 w Warszawie nikt się z nami nie kontaktuje i nikt nie bierze udziału w naszych spotkaniach.

 

Po Państwa artykule, zgłaszają się do nas zaniepokojeni rodzice i pytają o naszą opinię. Niestety o tej szkole nie możemy nic powiedzieć, nie znamy żadnego pracującego tam nauczyciela, a panią dyrektor widzieliśmy jeden raz. […]

 

 

Cały wywiad z dr Marzeną Żylińska Budząca Się Szkoła o ursynowskiej podstawówce: ,Nie było współpracy’ ”   –   TUTAJ

 

Źródło: www.haloursynow.pl



W niedziele doczekaliśmy się nowego postu na blogu Jarosława Pytlaka. Tytuł jest trochę mylący: „Najlepiej być młodym, pięknym, bogatym, mądrym i zdrowym!”, acz metaforyczny. Z resztą – przekonajcie się sami o czym nasz ulubiony dyrektor-redaktor-autor tym razem napisał:

 

Ilekroć słyszę rozmaite postulaty pod adresem współczesnej polskiej szkoły, tylekroć przychodzi mi na myśl fraza, która zawarłem w tytule tego artykułu. Oczywiście społeczna presja na zmiany jest niezbędna, bez niej ryzykujemy pozostanie na wieki wieków w epoce pedagogiki łupanej, ale doprawdy, niektóre tematy budzą już tylko moje znużenie. Należy do nich kwestia lektur szkolnych i w ogóle roli szkoły w promowaniu czytania książek.  W swoim czasie poświeciłem temu artykuł w papierowej wersji „Wokół szkoły”  […]

 

Do ponownego zajęcia się kwestią lektur skłonił mnie post napotkany na profilu fejsbukowym Fundacji EDU-klaster, autorstwa CEO tej organizacji Wojtka Gawlika. Nasunął mi on cały szereg refleksji, więc postanowiłem skorzystać z okazji i dokonać na blogu „Wokół szkoły” lokowania swoistej marki, jaką stanowi autor rzeczonego artykułu. Z nutą polemiki wobec jego tez, co wcale nie wyklucza szacunku i uznania „za całokształt”. […]

 

Mimo tych rozbieżności sądzę, że zarówno poglądy, jak rozmaite inicjatywy pana Wojtka Gawlika warto propagować, bowiem najgorszą rzeczą, jaka nam się może przytrafić w czasach, gdy polska oświata znalazła się w miejscu ciemnym i ponurym, to pokorne urządzanie się tamże. Ferment jest niezbędny i wcale nie będzie od rzeczy, jeśli jedni (WG) szczepić będą i propagować idee rewolucyjne, a inni (JP) tonować czasami ich płomienny zapał wskazując, że nie wszystko, co we współczesnej szkole jest poddawane krytyce, zasługuje na tak surową ocenę.

 

Tyle wstępu, a teraz już ad rem. Najpierw zapowiedziany cytat:

 

 

Mitologia szkolna cz. 1

 

W myśl zapisów Podstawy Programowej uczniowie czytają około 8 książek na rok. Są to książki podstawowego kanonu lektur. Według Podstawy Programowej „Szkoła podejmuje działania mające na celu rozbudzenie u uczniów zamiłowania do czytania oraz działania sprzyjające zwiększeniu aktywności czytelniczej” (Podstawa programowa – Preambuła str. 6). Czy tak rzeczywiście jest?

Biblioteka Narodowa publikuje co roku dane dotyczące czytelnictwa w Polsce. Z raportu za 2016 rok można wyczytać, że:

 

63% badanych nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki,

>w tym 16% nie przypomina sobie, żeby czytało książkę, gazetę, czasopismo, wiadomości w sieci czy nawet tekst o objętości przynajmniej TRZECH stron,

>przynajmniej jedną książkę przeczytało zaledwie 37% Polaków,

>10% czytało 7 lub więcej pozycji.

   

 

Rys. www.facebook.com/eduklasterpl  /Ewa Gawlik/

 


Czytaj dalej »



Foto: www.sp323waw.edupage.org

 

Dyrektor Wioletta Krzyżanowska podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego 2016/2017

 

 

Półtora roku temu, 16 października 2016 r. zamieściliśmy materiał informujący o pewnej szkole na warszawskim Ursynowie. Nadaliśmy mu optymistyczny tytuł Pierwsza „Budząca się Szkoła” w Warszawie – pełna pozytywnych zmian i zaprezentowaliśmy obszerne fragmenty artykułu, zaczerpniętego z portalu mama:Du, który zamieszczono tam pod tytułem Brak pracy domowej? To możliwe! Pierwsza taka szkoła w Warszawie, pełna pozytywnych zmian”.

 

Dziś czujemy się w obowiązku wrócić do tego tematu, gdyż pojawiły się kolejne publikacje o dalszych losach owego warszawskiego eksperymentu, sygnowanego imiennie przez dyrektorkę tej szkoły – panią Wiolettę Krzyżanowską. Choć najpierw na facebooku  trafiliśmy – także na mama:Du – na artykuł Rodzice zdradzają kulisy rewolucji i „pozytywnej zmiany”. Dyrekcja szkoły odpowiada”, to jednak skorzystaliśmy ze wskazówki, zamieszczonej w jego zakończeniu: „Źródło Halo Ursynów”.

 

Oto obszerne fragmenty i linki do źródła z tego lokalnego portalu, do tekstu który napisał Sławek Kińczyk:„Bunt w ursynowskiej podstawówce.”Tato, czemu pani dyrektor kłamie?”

 

Przepraszamy, że cytaty tak obszerne, ale nie mogliśmy się zdecydować na większe cięcia:

 

 

Podstawówka przy Hirszfelda jest w ostatnich miesiącach najbardziej medialną szkołą w Polsce. Dziennikarze opisują zalety nauczania bez prac domowych. Problem w tym, że to obraz jednostronny. – Prace domowe są zadawane, a eksperyment „Budząca się szkoła” spowodował, że nasze dzieci uczą się nie w szkole, a na korepetycjach – mówią nam rodzice. […]

 

Z materiałów dziennikarskich, które ukazały się niemal we wszystkich ogólnopolskich mediach wynika, że w Szkole Podstawowej nr 323 dokonała się prawdziwa rewolucja, z której wszyscy bez wyjątku – od dyrekcji, przez nauczycieli, po uczniów i rodziców – są zadowoleni. Nic bardziej mylnego.[…]

 

Do naszej redakcji zgłosili się rodzice, którzy chcą opowiedzieć o ciemniejszej stronie rewolucji pedagogicznej, która trwa w ich podstawówce. Zaznaczając, że nie są przeciwni zmianom w systemie oświaty, ale przeciwko fatalnemu – ich zdaniem – sposobowi realizacji programu w szkole przy Hirszfelda. […]

 

To w tym roku szkolnym atmosfera się bardzo zmieniła – mówią rodzice, z którymi rozmawialiśmy. – Jest coraz większe niezadowolenie z realizacji programu. Wygląda na to, że wszystko wymknęło się spod kontroli – mówi ojciec 10-letniej uczennicy.

 

Ostatnio jego córka, widząc w telewizyjnych wiadomościach kolejny wywiad z dyrektorką szkoły Wiolettą Krzyżanowską na temat braku prac domowych, zapytała go: „Tato, dlaczego pani dyrektor kłamie?”.

 

Bo jak mówią rodzice – to nieprawda, że w szkole nie ma prac domowych. One były i są, nauczyciele wciąż je muszą zadawać, choć w zmienionej formie. W starszych klasach nie dałoby się zrealizować podstawy programowej. […]

 

Zdaniem coraz większej grupy rodziców, niezadowolonych z tego co dzieje się w szkole, rewolucją zniechęceni są także pedagodzy. Zwłaszcza ci nowi, którym nie do końca tłumaczy się ideę „Budzącej się szkoły”.

 

  Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/elzbieta.manthey.

 

Elżbieta Manthey

 

Dzisiaj prezentujemy fragmenty tekstu, którego nie wolno przeoczyć: „Siódmoklasiści – rocznik spisany na straty?” Jego autorką jest  nasza dobra znajoma – Elżbieta Manthey, dla której punktem wyjścia do bolesnych konstatacji stała się opowieść Anny  Dąbrowskiej  – mamy  czternastolatka, która w swojej walce o trochę normalnego życia dla swojego syna i jego rówieśników dotarła do Rzecznika Praw Dziecka.

 

Przeczytajcie, KONIECZNIE:

 

[…] Nikt nic nie wie, wszyscy się boją

 

Kiedy obecni siódmoklasiści będą kończyć szkołę podstawową równocześnie do szkół średnich pójdzie ostatni rocznik gimnazjów – obecne drugie klasy gimnazjalne. Dwa roczniki będą rywalizować o miejsca w szkołach, a tych miejsc nie będzie dwa razy więcej niż zwykle. […]

 

To tak, jakby przygotowywać się do podróży, nie wiedząc, dokąd się jedzie. Na wszelki wypadek trzeba zabrać wszystko i być gotowym tak na tropiki, jak i tęgi mróz. Nic nie wiadomo, więc na wszelki wypadek trzeba jak najwięcej zrealizować. Bo nikt nie wie, jakie będą wymagania na egzaminie. Bo nikt nie wie, jakie dzisiejsze działania mogą pomóc dzieciom w dostaniu się do szkół średnich za rok. Promowane przez MEN szkoły zawodowe mogą stać się dla wielu uczniów koniecznością, albo jedyną szansą na jakąkolwiek naukę ponadpodstawową. Nie dlatego, że edukacja zawodowa jest przepustką do dobrego zawodu, lecz dlatego, że uczniowie nie będą mieli wyboru.

 

Sami uczniowie również nie wiedzą, co ich czeka. Nauczyciele często straszą uczniów i rodziców wizją niezwykle trudnego egzaminu i podsycają atmosferę niepewności. „Będzie strasznie, będzie źle, dostaną się tylko najlepsi” – mówią. W tak ogromnym stresie nastolatkowie muszą zmierzyć się z ogromem materiału do opanowania – w dwa lata zrobić to, co przedtem było rozłożone na trzyletnie gimnazjum. Trudno tu mówić o prawdziwej nauce i rozumieniu czegokolwiek – na to nie ma czasu. Trzeba po prostu zakuwać, zaliczać i się bać. […]

 

 

Dalej czytamy o tym, jak żyją uczniowie z klas siódmych:

 

 

Czytaj dalej »



 

 

Foto: www 2.bp.blogspot.com

Ewa Janus

 

Dzisiaj powracamy na stronę Plandaltoński.pl, gdzie tym razem Anna i Robert Sowińscy rozmawiają z Ewą Janus – „uwiedzioną” w swoim czasie wizją pracy zgodnie z zasadami planu daltońskiego nauczycielką warszawskiego przedszkola „Szkrabki”. Oto jak do wysłuchania tego podkastu zachęca jego redaktor – Robert Sowiński:

 

Kilka lat temu prowadziliśmy szkolenie wstępne z planu daltońskiego w Przedszkolu „Szkrabki” w Warszawie. A dzisiaj macie okazję wysłuchać co się wydarzyło w tym przedszkolu po szkoleniu. Metodyk i nauczyciel przedszkola, ale również filozof i blogerka Ewa Janus, opowiada jak to się wszystko zaczęło, jak było na początku jej przygody z planem daltońskim. Poza tematami związanymi z koncepcją Helen Parkhurst rozmawiamy też o stanie polskiej edukacji, o tym dlaczego nauczyciele po studiach mają problemy z prowadzeniem swoich grup i o tym co można byłoby niewielkimi kosztami zmienić w sposobie kształcenia nauczycieli. W wywiadzie wybrzmiewa też rola rodziców i ich relacji z przedszkolem. 

 

Zapraszamy na ponad godzinne  spotkanie pełne konkretnych wskazówek od doświadczonego nauczyciela.

 

 

Podkast „O planie daltońskim w przedszkolu i początkach pracy nauczyciela opowiada Ewa Janus”   –   TUTAJ

 

 

 

Prawie rok temu, 18 kwietnia 2017 roku, na stronie Plandaltoński.pl zamieszczono artykuł „Cztery lata z planem daltońskim i tą samą przedszkolną grupą – Ewa Janus”. Polecamy Waszej uwadze  –   TUTAJ

 

 

Ewa Janus prowadzi blog pt. „Przedszkole z pomysłem”. Zajrzyjcie i  TAM

 

 



Dość długo przyszło nam czekać na kolejny tekst Witolda Kołodziejczyka, który „doleje oliwy do ognia” krytycznej analizy dominującego w naszych szkołach systemu nauczania.I właśnie wczoraj, jak zwykle – na stronie EDUNEWS – znaleźliśmy artykuł zatytułowany „Siła przekonań”. Oto jego obszerne fragmenty, rysunek syntetyzujący główną ideę tej wypowiedzi i link do całości:

 

 

[…] Pozytywna postawa wobec błędów nie jest ani oczywista, ani powszechna, choć niezwykle potrzebna dla prawidłowego samorozwoju. Nie wszyscy potrafią tak konstruktywnie reagować na napotkane trudności. Zbudowane przez lata przekonania na temat porażki mogą nas usztywnić, a nawet zablokować. To ograniczające przekonanie powstało na skutek doświadczeń, które dostarczają nam już od dzieciństwa inni reagując na nasze błędy. Można zachęcać do kolejnych prób, ale też zareagować destrukcyjnymi uwagami, krytyką, brakiem akceptacji, empatii i zrozumienia. To, w jaki sposób inni reagowali na nasze nieudane próby i błędy, zdecydowało o naszych przekonaniach. Jedne nas dziś wspierają, inną mogą ograniczać i hamować. W ten sposób w podświadomości zbudowane zostały silne mechanizmy kontrolujące nasze zachowania. To one decydują o poczuciu naszej wartości i wpływają na nasze reakcje związane z doświadczanymi porażkami i popełnianymi błędami. Takie podejście jest zgodne z teorią Carla Rogersa, przedstawiciela psychologii humanistycznej. Rogers uważał, że osoba samorealizująca się kieruje się własnymi doświadczeniami, słucha swojego wnętrza, podejmuje sama decyzje i odpowiada za nie. Od podświadomych programów zależy reakcja na zewnętrzne bodźce.

 

Rys. Wpływ osobistych przekonań na style myślenia i działania. (C) Witold Kołodziejczyk

 

 

W polskiej szkole panuje kultura dążenia do doskonałości, w której nie ma miejsca na popełnianie błędów. Można czasami odnieść wrażenie, że to jedna wielka pułapka na błędy. Działa i jest przydatna tylko wtedy, gdy jest skuteczna w ich wyłapywaniu i eliminowaniu. Nie ma miejsca w niej na tolerowanie pomyłek. Wszystkie zostają skrupulatnie zauważone, wytknięte, podkreślone na czerwono i na koniec ocenione. Odpowiedź przy szkolnej tablicy to nie okazja do rozwoju, ale często nieświadomy sposób budowania w uczniach negatywnych doświadczeń i przekonań na swój własny temat. Odpowiedź na środku klasy nie staje się skuteczną okazją do osobistego rozwoju. Uczeń nie otrzymuje informacji o tym, jak wiele już wie i jak z każdym dniem staje się coraz lepszy, ale czego jeszcze nie umie. A nie umie bardzo wiele, bo to przecież powód, dla którego przyszedł do szkoły. Chce się uczyć i w naturalny sposób rozwijać. W przyjaznym oraz bezpiecznym środowisku chce podejmować kolejne wyzwania i mieć pewność, że ma prawo do błędów. Stąd dużą rolę odgrywają zbudowane w uczniach przekonania na temat tego, czym jest błąd i jakie znaczenie dla osobistego rozwoju ma nastawienie do niego. Od poczucia własnej wartości zależy reakcja na krytykę i gotowość do podejmowania się kolejnych zadań. Jako nauczyciele powinniśmy zrozumieć rolę w „programowaniu” przekonań naszych uczniów, a także wpływ jaki odgrywają na ich życie. […]

 

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj polecamy materiał do słuchania, nie czytania. Radia Łódź zamieściło na swej stronie  zdjęcie i informację: „Wyjątkowa Szkoła Podstawowa | Ekstra-klasa”

 

Foto: www.radiolodz.pl

 

Szkoła Podstawowa nr 2 im. ks. Jana Twardowskiego jest jedyną prowadzoną przez Miasto Łódź szkołą podstawową niepełną, obejmującą tylko klasy I – III edukacji wczesnoszkolnej.

 

O szkole opowiadają – nauczycielka Kamila Jędrzejewska i jej mali aktorzy przygotowujący przedstawienie „Calineczka” oraz dyrektorka – Marzena Nowakowska.

Do odsłuchania  –  TUTAJ

 

Źródło: www.radiolodz.pl



Na autorskiej stronie EDUZMIENIACZ,  znana nam już z wcześniejszych publikacji koleżanka dyrektor  17. LO w Gdyni – Oktawia Gorzeńska zamieściła w niedzielą tekst Jak włączać młodzież do działania – refleksje po spotkaniu w gnieździe inspiracji” . Zapraszamy do lektury – u nas pierwszej części, a później – całości tego tekstu „u źródła”, czyli na stronie  eduzmieniacz.com:

 

Foto: www.eduzmieniacz.com

 

 

3 marca br. razem z uczennicami – Aliną Zmuda-Trzebiatowską i Martą Pietruszką prowadziłam gniazdo inspiracji w ramach organizowanego przez nas (17LO w Gdyni) forum wymiany inspiracji i dobrych praktyk  „Szkoła z edumocą”.

 

Samo gniazdo było dla nas wszystkich czymś nowym, bo zakładało formułę spotkania „w drodze”, wymiany myśli z uczestnikami i odejścia od roli dominującego mistrza na rzecz włączenia do rozmowy. Potrzeby uczestników spotkania były różne – od poszukiwania inspiracji, poprzez konkretne recepty, metody  i stawianie pytań – po utwierdzenie się w przekonaniu, że dając uczniom przestrzeń do działania, nie jest się słabym dyrektorem i nauczycielem.

 

Punktem wyjścia do rozmowy było zdefiniowanie wyzwań, z jakimi mierzymy się jako edukatorzy i próba znalezienia odpowiedzi u obecnych uczennic – co ich zdaniem jest ważne w budowaniu aktywnej postawy młodzieży.

 

Z naszej strony – dorosłych zebrało się takich problemów wiele, m.in.:

– brak motywacji ze strony uczniów,

– brak czasu i zaangażowania młodzieży,

– słomiany zapał młodych ludzi,

– brak wsparcia ze strony innych nauczycieli.

 

Alina i Marta podzieliły się swoim doświadczeniem, czyli tym, że potrzebują mieć poczucie sensu podejmowanych działań, być traktowane po partnersku oraz mieć dobrą relację z osobą dorosłą (życzliwość, zaufanie, otwartość).

 

Podzieliliśmy się również historią zmiany pracy samorządu uczniowskiego w naszej szkole, opowiedziałyśmy o przestrzeni do działania oraz o wyzwaniach, które są częścią tej współpracy.

 

Te najważniejsze to:

– demokratyczne wybory przedstawicieli SU, opiekunów SU oraz Rzecznika Praw Ucznia,

– przestrzeń do współtworzenia wydarzeń szkolnych i podejmowania inicjatyw – koniecznie we współpracy z nauczycielami i rodzicami,

– organizowanie wyjść do różnych instytucji (na warsztaty) oraz spotkania z ludźmi działającymi na rzecz dobra wspólnego,

– włączanie do projektów, które uczniowie współtworzą – mają wpływ na temat i działania,

– spotkania dyrekcji szkoły z uczniami (wszystkimi) oraz z przedstawicielami – zbieranie informacji zwrotnej na temat pracy szkoły i odpowiadanie na potrzeby uczniów,

– włączenie uczniów do zmieniania przestrzeni szkolnej,

– wykorzystanie skrzynki inspiracji oraz sznurka pomysłów do zbierania inspiracji na zmiany w szkole,

– budowanie relacji – dawanie ram, wypracowywanie kompromisu (podzieliłam się historią pewnego długiego konfliktu, który przeżyliśmy kilka lat temu na linii uczniowie-dyrekcja),

– zmiana metod pracy – aktywizacja młodych ludzi.

 

Prostej odpowiedzi i recepty na to,  jak włączać uczniów,  nie będzie! Mogę natomiast podzielić się tym, co na pewno jest ważne w pracy z młodzieżą, ale jak zawsze – wszystko jest w naszych rękach – w naszej postawie, umiejętnościach komunikacyjnych, byciu spójnym (obiecuję – robię), tworzeniu relacji, otwartości i REFLEKSYJNOŚCI. […]

 

 

Cały  tekst Jak włączać młodzież do działania – refleksje po spotkaniu w gnieździe inspiracji”     TUTAJ

 

 

Źródło: www.eduzmieniacz.com



 

 

Nieocenione koleżanki dyrektor z łódzkich Budzących Się Szkół: Ewa Możyszek-Banaszczyk i Bożena Będzińska-Wosik, dzięki temu, że na swoich profilach zamieściły diagram: „Które z kluczowych czynników sukcesy rozwijane są w ramach procesu dydaktycznego?” zwróciły naszą uwagę na badania, których wyniki nagłośniła na swym fanpage Akademia Nauki z Poznania. Postanowiliśmy udostępnić naszym Czytelnikom możliwie obszerną informację na ten temat.

 

Najpierw dwa diagramy i komentarze do nich:

 

W 2017 roku zostały przeprowadzone badania wśród licealistów. Jedno z pytań brzmiało: Które z kluczowych czynników sukcesu rozwijane są w szkole w ramach procesu dydaktycznego ? Oto wyniki:

Foto: www.facebook.com/AkademiaNaukiPoznan

 

Tylko 13% badanych twierdzi, że w szkole rozwijają swoją kreatywność oraz ciekawość i zaledwie 22% uczniów uważa, że w szkole rozwijają się intelektualnie. Kluczowymi czynnikami sukcesu są: poczucie własnej wartości, sumienność, ciekawość, kreatywność, umiejętności społeczne. Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci osiągały życiowe sukcesy, każdy z tych czynników powinien być otoczony najwyższą troską w szkole. Szkoła nie rozwija poczucia własnej wartości dziecka!

 

Badani licealiści wskazują jednoznacznie, że niestety tak się nie dzieje i nie mają poczucia, że na wystarczającym poziomie rozwijają się w tych obszarach. Uczniowie uważają, że szkoła najbardziej rozwija ich pamięć, która, mimo, że potrzebna, niestety, do kluczowych czynników sukcesu nie należy…

 

 

I jeszcze jeden diagram, obrazujący rozkład odpowiedzi licealistów na pytanie: „Jakich emocji doświadczasz w związku ze szkołą i procesem uczenia się?” Aż 80% badanych odpowiedziało, że stres! 12% uczniów wskazało złość i obojętność.

 

Foto: www.facebook.com/AkademiaNaukiPoznan

 

 

Najczęściej doświadczane emocje w szkole? Stres, złość i obojętność! 80% badanych licealistów, na pytanie: „Jakich emocji doświadczasz w związku ze szkołą i procesem uczenia się”, odpowiedziało, że stres! 12% uczniów wskazało złość i obojętność.

 

Zaciekawienie wskazało 10% uczniów a zadowolenie 7,5%. Jak widać – żaden z badanych uczniów nie wskazał RADOŚCI! Wyniki tych badań są przygnębiające…

 

 

Źródło: www.facebook.com/AkademiaNaukiPoznan

 

 

 

O tych samych badaniach zamieszczono informację także na portalu mmama:Du, zatytułowaną Licealiści wskazali, który z czynników sukcesu rozwija szkoła. Jest tak źle, że aż śmiesznie”   –   TUTAJ