Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Znowu mamy kilkudniowe opóźnienie w prezentowaniu najnowszego podkastu, zamieszczanego we wtorki na stronie Plandaltoński.pl. Tym razem Anna i Robert Sowińscy ze swoim mikrofonem (ale także z kamerą) pojechali do Radowa Małego, aby ponownie spotkać się z Ewą Radanowicz i w klimacie kierowanej przez nią szkoły porozmawiać o zmianie – zmianie w edukacji, zmianie w skali mikro – we własnej szkole.

 

Foto: www.plandaltonski.pl

 

Anna Sowińska z Ewą Radanowicz

 

Oto zapowiedź tej rozmowy, zatytułowanej „Inteligencja zmiany – rozmowa z Ewą Radanowicz”:

 

To już drugi wywiad z Ewą Radanowicz w naszym podcaście. Poprzednio realizowaliśmy go online, ale tym razem podjęliśmy decyzję aby na rozmowę pojechać do Radowa Małego i przy okazji wywiadu obejrzeć szkołę, zrobić kilka zdjęć, lepiej zrozumieć zmianę, jaka zaszła w tej szkole. Rozmowa dotyczy nie tylko tej placówki, ale zmiany jako procesu, który dotyczy każdego, kto decyduje się na rozwój. Dlaczego boimy się zmian? Co musi się wydarzyć, aby nastąpił rozwój? Jaki ograniczenia są w nas, które nie pozwalają nam na postęp? Jak pomóc innym przejść proces przemiany? O co chodzi w „Wiośnie edukacji”? Na te i wiele innych pytań udało nam się znaleźć odpowiedź w czasie tych kilku godzin spędzonych w bardzo miłym towarzystwie.

 

Dla tych co wolą oglądać niż słuchać zapraszamy na video z tego spotkania, na którym na początku jest krótka relacja zdjęciowa: https://youtu.be/mPY9hVH7KoU

 

 

A tu link do wersji audio – do podkastu „Inteligencja zmiany – rozmowa z Ewą Radanowicz” – TUTAJ

 

Źródło: www.plandaltonski.pl



Wczoraj na portalu JUNIOROWO został zamieszczony tekst Elżbiety Manthey o bardzo długim, lecz wyjaśniającym jego zawartość tytule: „Potrzebujemy szkoły, która będzie rozwijać kompetencje dzieci – Daniel Hunziker o tym jaka powinna być współczesna szkoła – Daniel Hunziker o tym jaka powinna być współczesna szkoła.” Poniżej zamieszczamy fragmenty tego streszczenia wykładu Daniela Hunzikera i link do pełnej wersji tekstu Elżbiety Manthey”:

 

 

Foto: www.juniorowo.pl

 

Daniel Hunziker

 

 

W szkole nie chodzi o to, żeby rodzice mieli gdzie podrzucić dzieci, kiedy idą do pracy. Szkoła nie jest też po to, żeby przekazywać wiedzę z podręczników. Nie jest po to, by realizować podstawę programową (co wielu może zdziwić). Ani po to, by wystawiać oceny i sprawdzać umiejętności. Ani nawet po to, żeby dzieci miały kontakt z rówieśnikami – choć to ważny element rozwoju. Misja szkoły jest znacznie szersza i bardziej fundamentalna.

 

Edukacja ma przygotowywać młodych ludzi do życia w społeczeństwie, w świecie – takim, jaki jest i jaki będzie w kolejnych dziesięcioleciach, kiedy to dzisiejsi uczniowie osiągną etap dorosłości. To czego i jak uczymy dzieci w szkole musi zatem odpowiadać temu, czego potrzebują, by w takim właśnie świecie się odnaleźć, by się realizować, by odnajdować swoje miejsce w spoleczeństwie. […]

 

Daniel Hunziker, autor książki „Kompetencje bez tajemnic”, wyjaśniał istotę koniecznych zmian w edukacji podczas wykładu w Warszawie w listopadzie 2018. Żeby wiedzieć, jaka ma być edukacja, musimy wiedzieć CZEGO uczyć dzieci oraz JAK je uczyć. Na pierwsze pytanie odpowiemy patrząc na to, jakie jest dziś społeczeństwo, jakich ludzi potrzebuje, jakie kompetencje są potrzebne dziś światu i jego obywatelom. Na pytanie drugie znajdziemy odpowiedź, kiedy przyjrzymy się dokładnie potrzebom dzieci – czego one potrzebują, by się rozwijać i uczyć.

 

JAK uczyć, czyli szkoła wobec dzieci

Podstawowe pytanie, jakie musimy sobie zadać, chcąc tworzyć efektywną i dobrą edukację to: czego potrzebują dzieci w szkole? Nie jest to pytanie o to, czego dzieci chcą. Być może chcą grać w piłkę, albo na komputerze. Nasze zadanie to dostrzec czego potrzebują od szkoły, by efektywnie się uczyć, czego potrzebują, by zdobyć wiedzę i kompetencje ważne w dorosłym życiu. Co im sprzyja w procesie rozwoju. […]

 

Dzieci do rozwoju potrzebują wielu doświadczeń, przestrzeni do generowania i realizowania pomysłów, poczucia bezpieczeństwa, by mogły swoje pomysły sprawdzać, bez lęku popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski.

 

Potrzebują warunków do rozwoju uwzględniających sposób funkcjonowania mózgu i różnice indywidualne. Odwołując się do badań, wniosków i postulatów neurobiologa Geralda Huthera, Daniel Hunziker określił potrzeby dzieci w szkole następująco:

 

Dzieci potrzebują zadań, dzięki którym mogą się rozwijać. Zadań dostosowanych do indywidualnego stopnia rozwoju, możliwości i do treści, jakie dziecko zna. […]

 

W szkole dzieci, które tak bardzo różnią się od siebie grupujemy według najmniej miarodajnego dla edukacji kryterium: wieku metrykalnego. Zadaniem nauczyciela w jednorodnej rocznikowo lecz zróżnicowanej rozwojowo klasie jest realizacja jednej podstawy programowej. Nie da się jednak zniwelować tych różnic„równaniem do średniej”. Ignorowanie ich jest jak wędrowka pod wiatr. Jedynym efektywnym sposobem wsparcia rozwoju uczniów jest uwzględnienie różnic pomiędzy nimi w sposobie i treści nauczania.

 

Dzieci ucząc się nowych rzeczy potrzebują bezpiecznej przestrzeni, by je ćwiczyć, próbować i oswajać. Potrzebują poczucia bezpieczeństwa w eksperymentowaniu, próbowaniu, ćwiczeniu i popełnianiu błędów. Jeśli tej bezpiecznej strefy nie ma, jeśli każde ich działanie jest oceniane, a blędy piętnowane, pojawia się lęk, stres. Naturalną, instynktowną reakcją na lęk i stres jest agresja, ucieczka, albo „zamrożenie”, czyli otępienie, brak reakcji, schowanie się w siebie. Jeżeli chcemy, żeby uczenie się było efektywne, powinniśmy ze szkoły wyeliminować lęk, stres i presję, bo one bardzo ograniczają rozwój dzieci.

 

Czytaj dalej »



Na portalu EDUNEWS zamieszczono 10 grudnia tekst Danuty Sterny, zaczerpnięty z jej bloga „Oś Świata” (zamieszczony tam 3 grudnia), którego tytuł ma jednoznaczny wydźwięk: „Przeciwko podręcznikom”.

 

Oto jego obszerne fragmenty – pogrubienia cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

Na całym świecie podręczniki towarzyszą edukacji. Czy zastanawialiście się dlaczego? Czy podręczniki pomagają nauczycielom i uczniom, czy przeszkadzają? Skłaniam się do opinii, że lepiej i łatwiej byłoby bez nich. Przytoczę sześć argumentów za tą opinią.

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

1.Każda klasa jest inna, a podręczniki są pisane dla średnio statystycznej klasy, czyli dla takiej, która w rzeczywistości nie istnieje. Często nie pasują do uczniów i nie realizują ich potrzeb.

 

Jeśli nauczyciel stara się wybrać tylko odpowiednie treści z podręcznika, to wtedy „nie przerabia” go w całości i rodzice zaczynają być zaniepokojeni. Z drugiej strony zdarza się, że tych odpowiednich treści, które są nauczycielowi potrzebne, jest w podręczniku za mało, że trzeba sięgnąć do innych źródeł i podręcznik przestaje być używany.

 

2.Dobry nauczyciel chciałby podać uczniom cele lekcji i kryteria sukcesu. Rzadko są one określone w podręcznikach, a jak są, to nie są to te cele, które nauczyciel chciałby ze swoją klasa zrealizować.

 

Jeśli nauczyciel chce korzystać z podręcznika, to układa cele do aktywności i zadań z podręcznika, co jest odwróceniem „kota ogonem”, bo nauczyciel powinien najpierw określić cel, a potem do niego dopasować treści, którymi chciałby ten cel realizować.

 

Czytaj dalej »



W dzisiejszych „wypisach z obcych tekstów” proponujemy najnowszy post z bloga Jarosława Pytlaka, zamieszczony tym razem, wyjątkowo, w sobotę, o jednoznacznie oceniającym tytule: „O tym, jak Anna Zalewska po raz kolejny zrobiła nauczycieli w trąbę”.

 

Jako że, tradycyjnie, nie jest to tekst krótki – proponujemy na początek lekturę jego fragmentów:

 

Otrzymałem właśnie w ramach Społecznego Towarzystwa Oświatowego do zaopiniowania projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli. Świadomy zmiany wprowadzonej niedawno w stosownych zapisach Karty Nauczyciela z ciekawością zajrzałem do tego dokumentu, aby zobaczyć, jak wielki sukces osiągnęły związki zawodowe. […]

 

 

 

Już był w ogródku, już witał się z gąską…

 

 

Jakież więc było ogromne moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że cała zmiana rozporządzenia zmieściła się na niespełna dwóch stronach, a w jej efekcie – co za chwilę wykażę – system lada moment stanie się jeszcze bardziej niekorzystny dla nauczycieli.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.edunews.pl

 

Przyznajemy się – przeoczyliśmy tekst Tomasza Tokarza, zatytułowany „Dziesięć blokad w pracy nauczyciela”, który zamieszczony został na portalu EDUNEWS przed prawie dwoma tygodniami – 25 listopada. Ale to o czym jego autor napisał tam nic nie straciło na aktualności, a przy tym jest tak poważną próbą syntezy problemów przed jakimi stoi środowisko polskich nauczycieli, że uznaliśmy, iż zasługuje na jego upowszechnienie – także na naszej stronie.

 

Z przyczyn redakcyjnych dokonaliśmy skrótów w pierwszej części tego artykułu, ale każdy może zapoznać się z jego pełną wersją – podajemy do niej link. Pogrubienia w cytowanym y tekście – redakcja OE:

 

Dziesięć blokad w pracy nauczyciela

 

Jakość edukacji zależy od nauczycieli. To truizm. Wymaga się od tej grupy zawodowej bardzo dużo. Jednocześnie nauczyciele na swojej drodze napotykają wiele przeszkód i blokach, utrudniających realizowanie zadań. Coraz częściej słyszę o rezygnacjach, odejściach ze szkoły. Jakie są tego przyczyny? Z moich rozmów z nauczycielami oraz obserwacji poczynionych w szkołach wyłoniła się mapa wyzwań, z jakimi się mierzą. Oto kilka najbardziej charakterystycznych.

 

Postawa ministerstwa. Władze traktują szkoły instrumentalnie – jako miejsca realizacji własnych wizji. Jednocześnie stosują model nakazowo-rozdzielczy. Efektem są nieprzemyślane reformy robione dla celów propagandowych, by zademonstrować rzekomą troskę o chowanie najmłodszych pokoleń. Odwołują się przy tym do stereotypowych wyobrażeń społecznych. Modyfikacje dotyczą kwestii drugorzędnych (z punktu widzenia dobra ucznia), jednak mocno dezorganizują pracę szkoły. Sztandarowym przykładem jest ostatnio likwidacja gimnazjów (właściwie bez szerszych konsultacji), czy wprowadzanie skomplikowanych standardów oceny nauczycieli.

 

Czytaj dalej »



Dzisiejszą „pracę domową” spisaliśmy z profilu Marzeny Żylińskiej – bo bardzo nam się spodobało to co czym zamieściła tam 5 grudnia. Nie mamy poczucia „grzechu”, gdyż tak naprawdę są to także nie jej pomysły, a poznanego już wcześniej młodego nauczyciela fizyki z gdańskiej podstawówki – Marcina Stiburskiego:

 

 

Przed Świętami zwolnijmy i pozwólmy również uczniom przeżyć ten czas bez presji, stresu i ciągle towarzyszącej nam gonitwy. Niech to będzie czas refleksji, rozmów, zastanowienia, bez testów, ocen, stopni i stresu.

 

To pomysły Marcina Stiburskiego na przedświąteczne lekcje fizyki:

 

 

Czy pień, gałęzie, gałązki igły w choince stanowią elementy szeregu? Jaką ogniskową ma bombka? Czy zapach choinki jest intensywniejszy w suchym czy wilgotnym pomieszczeniu? Czy łańcuch lampek o dużej mocy mogą doprowadzić do samozapłonu choinki? Ile choinka ma igieł? Można zważyć wszystkie igły po spadnięciu i 1000 sztuk.

 

Może i Wy macie jakieś pomysły?

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska



W ubiegły piątek, 30 listopada, Witold Kołodziejczyk na swoim blogu Edukacja Przyszłości zamieścił tekst, którego tytuł „Początek końca szkoły?” opatrzył znakiem zapytania, ale którego treść – naszym zdaniem – jest zapowiedzią nieuchronności procesu, jaki już od pewnego czasu toczy się, nie tylko w Polsce, ale i w różnych, nawet bardzo odległych od siebie krajach.

 

Jak zwykle – poniżej zamieszczamy fragmenty (pogrubienia – redakcja OE) i link do całego tekstu:

 

 

Foto: www.edukacjaprzyszlosci.blogspot.com/

 

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 6 w Słupsku podczas zajęć programu „Budząca się szkoła”

 

 

[…] W kontekście nieskuteczności modelu edukacji coraz częściej pojawiają się postulaty uwolnienia szkoły z niewygodnego i krępującego gorsetu przymusu, masowości i macdonaldyzacji ukrytej pod hasłami standaryzacji.  Nie tylko w opinii rodziców, ale też nauczycieli i wreszcie samych uczniów to system nieefektywny i archaiczny. Coraz więcej rodziców nie widzi sensu w tak funkcjonującej szkole i szuka dla swoich dzieci alternatywnej edukacji, domagając się w często trudny do akceptacji sposób, zrozumienia dla swoich dzieci i zorganizowania edukacji na nowo. To po pierwsze. Po drugie, apel o nieobowiązkową edukację to głos przede wszystkim nauczycieli, którzy są zmęczeni nie tylko coraz bardziej biurokratycznymi oczekiwaniami władz, ale przede wszystkim zniechęceni niskimi zarobkami, obniżającym się prestiżem zawodu, a także brakiem zaangażowania samych uczniów, bylejakością ich pracy, ale też wymaganiami podstawy programowej. Ta frustracja przejawia się w coraz to bardziej radykalnych wezwaniach. To często bezsilność wobec coraz większych wyzwań, jakie stawia pokolenie dzisiejszych uczniów znudzone szkołą w dotychczasowym formacie, zniechęcone, obojętne, często też roszczeniowe i domagające się specjalnego traktowania.

 

Czy nieobowiązkowa edukacja sprawi, że znikną dotychczasowe problemy? Czy rzeczywiście do zorganizowanej „na nowo” szkoły zaczną przychodzić jedynie zmotywowani, świadomi i odpowiedzialni za swój rozwój uczniowie? Czy problemem nie staną się właśnie ci, którzy dziś są powodem apeli i postulatów o zniesieniu obowiązku szkolnego? Czy jesteśmy w stanie przewidzieć skutki takiej decyzji? Co z uczniami, którzy przestaną przychodzić do szkoły? Co z tymi, którzy nie widzą sensu uczęszczania do niej? Taka decyzja niesie za sobą konkretne konsekwencje społeczno-ekonomiczne. Czy znamy je? Czy grozi nam wzrost populacji osób wykluczonych, powiększą się grupy defaworyzowane, pojawi się nowa kategoria bezrobotnych? Na ile myślenie o nieobowiązkowej edukacji jest odpowiedzialne i uzasadnione z punktu funkcjonowania państwa i społeczeństwa? Czy grozi nam masowa rezygnacja z formalnej edukacji i uczniowie zaczną inaczej organizować własne uczenie – sami się zorganizują i skupią na rozwijaniu własnych pasji. Wystarczy im wewnętrzna motywacja, a nie zewnętrzny przymus i angażowanie w cudze, często niezrozumiałe cele. Czy jest to realny scenariusz? Utopia, czy raczej możliwy scenariusz? Idealizacja czy naiwność? Czy mamy system wsparcie, który sprosta nowej społecznej sytuacji? Czy jest możliwy efekt odwrotny? Nieobowiązkowość wymusi zmiany w samej szkole – w modelu organizacji środowiska edukacyjnego i w konsekwencji funkcji i roli nauczycieli. Pojawią się rynkowe mechanizmy, które obejmą formalną edukację. Który ze scenariuszy jest najbardziej prawdopodobny: reorganizacja czy dezorganizacja instytucji szkoły? […] Jak powinien wyglądać proces transformacji dzisiejszej szkoły? W tym kontekście pojawiają się doniesienia z dwóch krajów, które re-definiują swoją edukacją, jako odpowiedź na współczesne wyzwania.

 

Czytaj dalej »



Dzisiejszego przedpołudnia, tradycyjnie, także zaprezentujemy tekst „z innego źródła”. Ta publikacja stała się możliwa dzięki mejlowi, jaki na adres „Obserwatorium Edukacji” nadszedł w sobotę od… ucznia XII Liceum Ogólnokształcącego.

 

Foto: www.facebook.com/bartek0121

 

Bartek Rosiak prezentuje projekt uchwały XXIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży – 1 czerwca 2017 r.

 

 

Jednak jego nadawcą nie jest „statystyczny” uczeń tej szkoły, ale Bartek Rosiak. Uważni czytelnicy naszego informatora zapewne już skojarzyli naszą informację o inauguracji prac III kadencji Rasy Dzieci i Młodzieży RP przy MEN, w której poinformowaliśmy, że jej członkiem z województwa łódzkiego jest właśnie Bartek Rosiak. Jako że pamięć ludzka bywa ułomna pozwalamy sobie dziś przypomnieć notkę biograficzną tam zamieszczoną:

 

Absolwent Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi i Publicznego Gimnazjum nr 18 w Łodzi, aktualnie uczeń XII Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Wyspiańskiego w Łodzi.Był przewodniczącym komisji przygotowującej projekt uchwały XXIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży (2017r.).

 

 

A teraz „wyjątki” z tekstu owego listu, wysłanego późnym wieczorem 1 grudnia:

 

Piszę do Pana w sprawie artykułu „Dlaczego głosicie że jest źle, skoro jest tak dobrze?”

 

W pierwszym akapicie Bartek, zakładając, że nic o nim nie wiemy, przedstawił treściwie „kto on taki”. A dalej napisał:.

 

Poza tym wszystkim, najważniejsze dla mnie są moje dwie życiowe pasje – chemia oraz nauczanie chemii. Od pięciu lat udzielam korepetycji z tego przedmiotu, ucząc do egzaminów zewnętrznych- gimnazjalnego i maturalnego oraz do konkursów przedmiotowych – mam już laureatów.

 

Dzięki doświadczeniu w uczeniu innych oraz własnych sukcesów w obszarze chemii (laureat Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Chemii dla uczniów gimnazjów- 1 miejsce w województwie, finalista Wojewódzkiego Konkursu Chemicznego dla Licealistów ŁCDNiKP oraz Konkursu Chemicznego Uniwersytetu Łódzkiego), pani Bożena Będzińska Wosik zaproponowała mi prowadzenie zajęć w SP 81 i tak od półtora roku prowadzę zajęcia wyrównawcze oraz koło chemiczne[na zasadach wolontariatu – OE], przygotowujące do Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Chemii dla uczniów szkół podstawowych, którego kurator w tym roku nie zorganizował, niszcząc roczną ciężką pracę moich uczniów oraz moją samą. […]

 

Pisałem o tym wszystkim (…) aby uzasadnić, dlaczego zabieram głos w sprawie reformy oświaty. Na co dzień stykam się z nią i pracuję z jej ofiarami- uczniami gimnazjów i klas siódmych, ósmych. Widzę i słyszę emocje nauczycieli w pokoju nauczycielskim. Uważam, że będąc na tak zaszczytnym stanowisku, jak radny z województwa łódzkiego w Ministerstwie Edukacji Narodowej [w RDiM przy MEN – OE], nie mogę milczeć, gdy dzieje się krzywda mojej najbliższej grupie zawodowej, do której sam wkrótce będę należał, a już po części mentalnie należę. Dlatego na moim profilu na Facebook’u odniosłem się do reformy i opinii Pani Minister Anny Zalewskiej odnośnie przeprowadzenia zmian w polskiej oświacie. Zachęcam do zapoznana się z nią.[…]

 

Z poważaniem,
Bartłomiej Rosiak

 

 

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko udostępnić ów krótki wpis, zamieszczony przez Bartka na jego fejsbukowym profilu 30 listopada:

 

Zwalnianie nauczycieli, nauczyciele objazdowi-chemicy, fizycy, biolodzy uczą w kilku szkołach, więc jak mają indywidualizować program nauczania, ucząc czasami nawet do tysiąca uczniów? A sytuacja się zaogni od września, kiedy do szkół średnich wejdzie podwójny rocznik. Na razie sukcesów brak, a na horyzoncie perspektywa braku nauczycieli. Dziś nie wychowamy kolejnych Siłaczek, które za 1750 zł po pięciu latach ciężkich studiów, będą stać przy tablicy. Quo Vadis polska oświato? [Źródło: www.facebook.com/bartek0121 ]

 

Uwaga: Pogrubienia fragmentów cytowanych tekstów – redakcja OE. Fragmenty tekstu e-maila przytoczono za zgodą Autora.



Wczoraj na blogu < PEDAGOG > prof. Śliwerski zamieścił obszerną recenzję nowej książki prof. Doroty Klus-Stańskiej** (UG). Tekst ten opatrzył tytułem „Nareszcie jest rozprawa o paradygmatach współczesnej dydaktyki”.

 

 

Okładka wydanej przez PWN książki „Paradygmaty dydaktyki. Myśleć teorią o praktyce”

 

 

Oto fragmenty tego długiego wpisu:

 

Nareszcie ukazała się monografia prof. Doroty Klus-Stańskiej** pt. „Paradygmaty dydaktyki. Myśleć teorią o praktyce” (Warszawa: WN PWN 2018, ss. 278). Długo musieliśmy czekać na tego typu metateoretyczną analizę stanu wiedzy naukowej o paradygmatach dydaktyki. Mogliśmy jednak spodziewać się tego studium, bowiem prof. D. Klus-Stańska kierując Zespołem Dydaktyki przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN od szeregu lat wydawała autorskie i zbiorowe studia analityczno-syntetyczne poświęcone współczesnej dydaktyce. […]

 

Napisanie rozprawy z perspektywy metateoretycznej wymaga wieloletnich studiów literatury przedmiotu oraz poprzedzających ich wydanie prezentacji cząstkowych wyników badań, by dostrzec istniejącą lukę, braki czy błędne recepcje różnych stanowisk, teorii, koncepcji, podejść, prądów czy nurtów prowadzących do powstania paradygmatu naukowego dyscypliny czy subdyscypliny naukowej.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Foto:www.plandaltonski.pl

 

Anna Sowińska z Małgorzatą Taraszkiewicz

 

 

27 listopada na dobrze nam znanej stronie < Plandaltonski.pl > wypatrzyliśmy podcast, który poświęcony został rozmowie z panią Małgorzatą Taraszkiewicz. Pani Małgorzata, z wykształcenia – psycholog edukacyjny, z powołania – neorometodyk, jest dyrektorem ds. projektów w Instytucie Nowoczesnej Edukacji, a także redaktor naczelna „Mam Dziecko w Szkole – bezpłatnego e-czasopism dla rodziców uczniów, a także aktywna na wielu jeszcze innych polach edukacji...

 

Ten najnowszy podcast został zatytułowany „Jak się uczyć, czyli o czym zapominamy na początku edukacji?„, a gospodarze strony tak go zapowiadają:

 

Posyłając dzieci do szkoły zapominamy o tym, że one w ogóle nie są przygotowane do tego jak się uczyć. Szanse nie są równe, bo nauczyciel ma za sobą 5 lat studiów pedagogicznych (przynajmniej nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej), więc do swojej roli jest – a przynajmniej powinien być – doskonale przygotowany. Dziecko musi natomiast metodą prób i błędów dochodzić do tego jaka metoda pozyskiwania wiedzy jest dla niego najbardziej efektywna. Najsmutniejsze jest to, że już od wielu lat znane są sposoby, aby w nabyciu tej kompetencji pomóc dzieciom. Zdarza się, że część nauczycieli potrafi przekazać te wskazówki i pomóc dziecku. Czasem rodzice poszukują wsparcia dla swoich pociech, znajdując im wsparcie terapeutów pedagogicznych, wysyłając na kursy poznawania technik uczenia się dostosowanych do stylu jaki najlepiej pasuje konkretnemu dziecku.

 

Z Małgorzatą Taraszkiewicz, autorką sprawdzonego pakietu zawierającego cały zestaw materiałów dla szkół i rodziców wspomagających dzieci w uczeniu się rozmawiamy o jego zawartości, o tym jak można i powinno pomagać się dzieciom rozpoczynającym naukę, jakie zjawiska powinniśmy brać pod uwagę, aby ułatwić edukację, a nie zniechęcać do niej już od pierwszej klasy.

 

 

Podcast „Jak się uczyć, czyli o czym zapominamy w pierwszych latach edukacji?” – rozmowa z Małgorzatą Taraszkiewicz    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl