
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
7 kwietnia informowaliśmy o inicjatywie warszawskiego licealistay z klasy maturalnej – Tymona Radzika, który pozwał rząd w sprawie terminu matur, zaś 31 marca w materiale, zatytułowanym „Maturzysta pyta: Czy ten święty egzamin ma rzeczywiście jakieś znaczenie?” po raz pierwszy zaprezentowaliśmy na naszej stronie publikację innego licealisty z Warszawy – Krzysztofa Katkowskiego, który na portalu „Nasza Demokracja”, w artykule „Dlaczego nie chcę matury”, informował o liście grupy licealistów do rządu – także w sprawie matury.
Foto: www.publicystyka.ngo.pl
Krzysztof Katkowski (ur. w 2001 roku) – uczeń warszawskiego XXVII Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Czackiego. Jest on związany z „Krytyką Polityczną” i Stowarzyszeniem „Nigdy Więcej”. Jest współorganizatorem Otwartego Uniwersytetu im. prof. Karola Modzelewskiego, mającego na celu promowanie interdyscyplinarnej humanistyki.
[…] Edukacja online była jedynym wyborem. Czy rzeczywiście jednak taka edukacja ma sens, gdy nikt nie był na nią przygotowany? Owszem, program jest przerabiany, a raczej upychany kolanem. Jak niby przeprowadzić WF przez internet? Dochodzi też do absurdów.
To, że nauczyciele przesyłają uczniom zestawy ćwiczeń, jest jeszcze zrozumiałe, ale oczekiwanie, że uczniowie będą opisywać w mailach wykonywane ćwiczenia, zrozumiałe jest mniej.* A już polecenia typu „obejrzyj film dokumentalny” czy „zastanów się, czym dla ciebie w sporcie są takie wartości jak przyjaźń i braterstwo” − brzmią jak cytaty z filmów Barei. […]
Na kilku licealnych grupach FB przeprowadziłem krótką ankietę na temat stosunku uczniów do edukacji online, na którą odpowiedziało ponad 1000 osób z różnych miast w Polsce. Ponad 50 procent ankietowanych jest zdania, że program nie jest przerabiany w całości i same lekcje online nie wystarczają im, jeśli chodzi o przerobienie wymaganego materiału. […]
Matury
Foto: www.prawokonsumenckie.pl
Kolejny tydzień zaczniemy od przedstawienia fragmentów najnowszego postu Jarosława Pytlaka, który zatytułował „Pruska” szkoła 5.0. Fragmentów, gdyż cały tekst ma 16 158 znaków. Co nie zmienia faktu, że gorąco zachęcamy do lektury całości, tym bardziej, ze wybierając akapity do publikacji na OE „wycięliśmy” większość tych fragmentów,w których Autor odwołuje się do – wartych zapoznania się z nimi – doświadczeń w kierowanej przez siebie szkole STO na Bemowie w Warszawie:
„Pruska” szkoła 5.0
W toczącej się w internecie dyskusji na temat zdalnego nauczania dają się zauważyć oznaki satysfakcji, że polskie szkolnictwo w szybkim stopniu nadrabia braki jeśli chodzi o korzystanie z nowoczesnych technologii. Pod przymusem, ale jednak.
Faktycznie, nadspodziewanie przydatne w komunikacji okazały się e-dzienniki, powszechnie posługujemy się pocztą elektroniczną, stopniowo opanowujemy wykorzystanie platform internetowych do organizacji spotkań wideo z uczniami i w gronie pedagogicznym, bierzemy udział w niezliczonych telekonferencjach. W tym ostatnim przypadku odkrywamy wręcz urok możliwości kontaktu z ludźmi z całej Polski bez potrzeby przemieszczania się. Wytyczamy szlak, prowadzący, zdaniem niektórych, do zupełnie nowej szkoły, zdolnej w pełni wykorzystać dobrodziejstwa współczesnych technologii.
Osobiście nie podzielam tego optymizmu. Stan obecny odbieram, w najlepszym razie, jako mozolne ogarnianie. W perspektywie zaś widzę szkołę równie tradycyjną jak dotąd, tylko z kilkoma nowymi gadżetami. Nadal całkowicie wolną od tego, co powinno stanowić fundament edukacji w XXI wieku – samodzielności uczniów. Tej samodzielności, która jest matką kreatywności, poczucia autonomii i niezależności myślenia. A pracujemy na to solidarnie: nauczyciele i rodzice.
Oto fragmenty ogłoszonych kilka dni temu wyników badania, jakie portal Librus przeprowadził wśród 21 tysięcy rodziców na temat zdalnego nauczania:
[…] 46 proc. rodziców informuje, że żaden z nauczycieli nie realizuje lekcji online, 31 proc. – że niewielu. Według 7 proc. rodziców wszyscy nauczyciele ich dziecka korzystają z takiej formy kształcenia. Jest ona stosowana głównie z uczniami szkół ponadpodstawowych.
Rodzice byli też pytani, ile czasu poświęcają na pomoc jednemu dziecku w zdalnej nauce. 21 proc. rodziców powiedziało, że jest to pięć lub więcej godzin dziennie. 18 proc. podaje 4 godziny dziennie. Zdaniem 20 proc. rodziców – są to trzy godziny, a 15 proc. – dwie.[…]
[Raport „Jak wygląda nauczanie zdalne w naszych domach” – TUTAJ]
Dzisiejszy post na swoim blogu PEDAGOG prof. Bogusław Śliwerski poświęcił tekstowi nauczyciela akademickiego z Katedry Dydaktyki Języka Niemieckiego i Literatury Friedrich Alexander University of Erlangen-Nuremberg – Axela Krommera, zatytułowanemu „Paradigmen und palliative Didaktik. Oder: Wie Medien Wissen und Lernen prägenen” (Paradygmaty i dydaktyka paliatywna. Lub: jak media kształtują wiedzę i uczenie się), zamieszczonemu na stronie autora 12 kwietnia 2020 roku.
Oto kilka fragmentów postu prof. Śliwerskiego, zatytułowanego „Dydaktyka paliatywna to nie tanatopedagogika” :
Kiedy dowiedziałem się o teoretycznej koncepcji współczesnej dydaktyki określanej mianem DYDAKTYKI PALIATYWNEJ sądziłem, że mamy tu do czynienia z wiedzą z zakresu tanatopedagogiki. Tymczasem autor neologizmu – AXEL KROMMER wykorzystał metaforę paliatywnej opieki do wyjaśnienia zachodzącej na świecie rewolucji, z jaką mamy do czynienia właśnie w dydaktyce w wyniku zmian technologicznych i technicznych. Jego punkt widzenia jest odpowiedzią na pytanie, w jaki sposób media zmieniają wiedzę i uczenie się.
Dygitalizacja – zdaniem A. Krommera – radykalnie zmieni uczenie się w dotychczasowym systemie szkolnym. Częściowo doświadczamy tego boleśnie właśnie teraz, w okresie przymusowej kwarantanny i zamknięcia szkół. Nagle, wszyscy nauczyciele, ich uczniowie i rodzice uświadomili sobie, że NOWE MEDIA W HOMESCHOOLINGU (EDUKACJA DOMOWA) są jedynym ratunkiem, a zarazem darem ponowoczesnego świata, dzięki któremu nie musi być przerwany tradycyjny proces uczenia się.
W okresie pandemii zaczęto zdawać sobie sprawę z tego, że tradycyjna szkoła z systemem klasowo-lekcyjnym, prowadząca edukację w paradygmacie dydaktyki opartej na wynalazku Gutenberga, druku, książek, materiałów pisanych, które zawierają hidden curriculum (ukryty program indoktrynacji), wchodzi właśnie w stan agonii, jest dotknięty śmiertelną chorobą. Tak kończy się SZKOŁA ANALOGOWEGO PARADYGMATU. […]
Foto:www. fundacjagap.pl/maryla-giemza
Maryla Giemza
18 kwietnia na portalu EDUNEWS.PL zamieszczony został krótki tekst Maryli Giemzy, zatytułowany „Więcej wsparcia i zaufania zamiast chaosu i kontroli”. Jego autorka aktywnie działa w projekcie Open Eyes Economy Summit (OEES), aktualnie organizuje kongres “Solidarni w rozwoju”, którego pierwsza edycja odbędzie się w Gdańsku w 2020 roku.
Postanowiliśmy zapoznać z tym komunikatem o ofercie w ramach projektu Open Eyes Economy Summit naszych czytelników – zakladamy, że nie jest to podmiot szeroko znany:
Globalna pandemia sparaliżowała wiele sektorów życia społecznego. Duży kryzys przeżywa oświata, która w związku z trwającą już prawie miesiąc w naszym kraju kwarantanną, została „jakoś” przeniesiona „do internetu”. Kształcenie na odległość napotyka ciągle na wiele problemów – brak sprawdzonych narzędzi edukacyjnych oraz kompetencji i doświadczenia w nauczaniu zdalnym. To między innymi rezultat wielu lat zaniedbań po stronie MEN, jak i pomylonej hierarchii priorytetów, którą forsowano do niedawna pod hasłem tzw. „dobrej zmiany”.
W obliczu wspomnianych utrudnień oświata staje przed dużym wyzwaniem: organizacyjnym oraz wykonawczym. W jaki sposób poradzić sobie z barierami, które narzuca nauczanie zdalne? Jakie rozwiązania wprowadzić, aby nie ucierpiała jakość nauczania, a uczniowie mogli bez przeszkód realizować programy dydaktyczne? Jak zreorganizować harmonogram nauczania? Jak wspierać rodziców i opiekunów, a nie zrzucać na ich barki dodatkowe zadanie nauczania?
Odpowiedzi na te pytania starają się znaleźć eksperci tworzący alert edukacyjny. Jest to cykl opinii i rekomendacji tworzonych w ramach Open Eyes Economy Summit w odpowiedzi na bieżące problemy społeczno-gospodarcze, w tym dotyczące funkcjonowania oświaty (tworzy je zespół ekspertów: prof. Przemysław Czapliński, prof. Michał Federowicz, prof. Anna Giza-Poleszczuk, prof. Anna Karwińska, dr Marcin Kędzierski, dr Marcin Zwierżdżyński, Oktawia Gorzeńska, Jerzy Wiśniewski, Krystyna Dynowska-Chmielewska, Paweł Kudzia).
Zapraszamy do lektury:
Alert edukacyjny 1 – Pomylona hierarchia – TUTAJ
Alert edukacyjny 2 – Nie zamieniajmy rodziców w nauczycieli i korepetytorów – TUTAJ
Źródło:www.edunews.pl
Dziś proponujemy wysłuchanie rozmowy z Zofią Grudzińską, którą przeprowadzili Anna i Robert Sowińscy. Podcast ten został zatytułowany „Autonomia ucznia w systemie edukacji”. Choć dla wielu z nas brzmi to jak edukacyjne science fiction, to warto przypomnieć, że gdy w 1951 roku Stanisław Lem wydał swoich „Astronautów”, zapewne każdy zapytany wtedy człowiek, czy wierzy w to, że za 6 lat Rosjanie wystrzelą pierwszego Sputnika, a za 18 lat Amerykanin będzie chodził po Księżycu, zamiast odpowiedzieć, pewnie popukałby się w głowę…
Wniosek – marzyciele są potrzebni, bo oni inspirują projektantów. I inwestorów. Dlatego także i na stronie „Obserwatorium Edukacji” upowszechnialiśmy, i nadal będziemy upowszechniać, ożywcze wizje polskiej szkoły, w której to nie nauczyciel (nawet bez rózgi w wiaderku z wodą) będzie tym najważniejszym elementem, a właśnie uczeń. I to nie jako „masa”, czy – mówiąc językiem „słusznie minionej epoki” – kolektyw, a jako autonomiczna w swym rozwoju jednostka.
Oto jak na stronie Plandaltonski.pl zapowiedziano ten podcast:
Zapraszamy na wywiad z Zofią Grudzińską, znaną na FB jako Zosia Grudzińska , która w praktyce pedagogicznej stosuje podejście autonomii ucznia, promuje udział uczniów w konstruowaniu programu zajęć i w procesie oceniania własnych postępów. Obecnie uczy w Liceum Startowa w Warszawie. Aktywnie promuje dobre wzorce edukacyjne i działa na rzecz demokratyzacji systemu edukacji – jest współzałożycielką i koordynatorką Ruchu Społecznego Obywatele dla Edukacji oraz wiceprezeską Fundacji Przestrzeń dla Edukacji. Koordynowała prace Zespołu Parlamentarnego ds. Przyszłości Edukacji.
AUTONOMIA jest kluczowa nie tylko dla uczniów – wokół tego tematu będzie toczyła się nasza rozmowa.
Autonomia ucznia w systemie edukacji – rozmowa z Zofia Grudzińską [67’39”] – TUTAJ
A jeśli ktoś woli oglądać niż słuchać – podajemy link do wywiadu na YouTube – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
Foto: www./www.emag.pl
Wszędzie, jeśli już mówi się lub pisze o edukacji, to albo o tym, żeby odwołać egzaminy, albo o nieszczęsnych uczniach, ich rodzicach, ale także nauczycielach, ciepiących z powodu NAUCZANIA na odłeglość.
Więc dla odmiany, ale zapewne także odpoczynku od tego informacyjnego bombardowania, proponujemy tekst z bloga Jarka Blocha na, zdawałoby się nie mający wiele wspólnego z pandemią, temat: „Edukacja dla Bezpieczeństwa”.
Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do pełnej jego wersji:
Dziś głównym tematem będzie Edukacja dla Bezpieczeństwa.* Przedmiot znany onegdaj jako Przysposobienie Obronne. Bo to właśnie EDB, uznawana często w szkołach jako piąte koło u wozu, wyrasta w świetle ostatnich wydarzeń na najważniejszy przedmiot, nie w kontekście egzaminów, a życia… Paradoksalnie pandemia może pomóc przywrócić tym zajęciom właściwą rangę. Jednak warto tutaj zastanowić się nad tym, co zrobić aby przedmiot odzyskał swój blask, a zajęcia z EDB mogły być ciekawą przygodą, a nie nudnym ględzeniem, między matematyką, a angielskim… […]
A EDB to nie jest zwykły przedmiot. Jego realizacja jest wpisana (co mało kto wie) w Ustawę o powszechnym obowiązku obrony RP. Niestety na tym jego prestiż się kończy. Młodzież nie traktuje go tak do końca poważnie, choć to akurat MĄDRY nauczyciel potrafi przekuć w zaletę, bo przedmiot można poprowadzić w sposób nieszablonowy. Ale niewielu z tego korzysta, młodzież zaświadczy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, mało jest tu nauczycieli EDB z krwi i kości. […]
Problemem jest często podział na grupy, a raczej jego brak, choć rozporządzenie z 2009 roku obowiązuje (powyżej 30 osób w klasie – obowiązek podziału na grupy, do 30 osób możliwość podziału za zgodą organu prowadzącego). Nie spotkałem w swojej karierze dyrektora, który korzysta z tej możliwości zapisanej w przepisach prawa. Nie słyszałem o organach prowadzących, które by na to dyrektorów naciskały… Na grupy dzieli się języki, rozszerzenia, wuef. EDB? A po co? Tyle że mając np. jedną godzinę o krwotokach nie sposób całej klasy przećwiczyć w wykonywaniu najprostszego opatrunku uciskowego, w grupie byłoby to już bardziej prawdopodobne. […]
Postanowiliśmy zmienić zakomunikowaną w sobotę decyzję o wstrzymaniu – do dzisiejszego dnia – zamieszczania wszelkich materiałów i promować dziś najnowszą publikację, która wychodzi naprzeciw potrzebom aktualnie przeżywanej przez wszystkich sytuacji ograniczeń kontaktów społecznych – w tym konsekwencji zawieszenia zajęć w szkołach.
Jeszcze przed świętami wypatrzyliśmy „w sieci” najnowszą e-publikację, poświęconą w całości najbardziej aktualnemu problemowi – nauczaniu na odległość, której tytuł nie pozostawia wątpliwości co do tematyki skladąjących się na nią 14. rozdziałów: „Edukacja w czasach pandemii wirusa COVID-19. Z dystansem o tym, co robimy obecnie jako nauczyciele”.
Niechaj argumentem, przemawiającym za decyzją o niezwłocznym ściągnięciu (bezpłatnym) tego ebooka będą jego autorki i autorzy – wszak od dawna towarzyszący oddolnym inicjatywom zmieniania naszych szkół z „nauczających w uczące uczenia się”:
Poniżej zamieściliśmy – jako dodatkową motywację do poznania całości – fragmenty „Wstępu” do tego ebooka, autorstwa jej inicjatora i redaktora naukowego – dr hab. Jacka Pyżalskiego, prof. UAM w Poznaniu”:
Nasze opracowanie dotyczy sytuacji edukacji w czasach pandemii wirusa powodującego chorobę COVID-19, która wymusiła na wszystkich inny model działania, głównie ze względu na zmianę sposobu funkcjonowania większości instytucji edukacyjnych: z tradycyjnego na zapośredniczony.
Edukacja zdalna (a nawet szersze wykorzystanie technologii informacyjno-komunikacyjnych), będąca jeszcze kilka tygodni temu tylko opcją, z której jako nauczyciele mogliśmy korzystać w wybranym przez nas zakresie, stała się koniecz-nością. Obecnie jest ona jedynym dostępnym dla nas sposobem prowadzenia działań edukacyjnych.
Foto: www. www.zyciepabianic.pl
8 kwietnia.na stronie Klubu Jagiellońskiego zamieszczono artykuł Karoliny Pilawy, zatytułowany „7 rozwiązań, które zostaną w polskiej szkole po okresie pandemii”. Oto jego fragmenty i link do źródła:
Cztery tygodnie – mało czy dużo? Gdyby spojrzeć na ten okres w perspektywie całego roku szkolnego, to naprawdę niewiele. Jednak cztery tygodnie edukacji w czasie kwarantanny nabierają zupełnie nowego znaczenia. To, jak polska szkoła radzi sobie obecnie, wpłynie na jej kształt w przyszłości. *
Chociaż kwarantanna nadal trwa i nic nie zapowiada, że skończy się szybko, to dobry czas na to, by zdecydować, jakie elementy zdalnej edukacji powinny zostać z nami na dłużej nawet po okresie pandemii, a które zupełnie się nie sprawdzają. Zacznijmy od tych, które śmiało można uznać za niewypały.
Telewizji już podziękujemy
Telewizja w edukacji się nie sprawdziła. Z niedowierzaniem wpatrywaliśmy się w ekrany, śledząc tok „lekcji” w TVP. Wpadek było o dużo za dużo. Sama idea uczenia za pomocą telewizji wydaje się dość absurdalna. Edukacja to przede wszystkim interakcja. Musi być w niej zawarta minimalna chociaż forma kontaktu, możliwość uzyskania informacji zwrotnej dla każdej ze stron – uczącego i tego, kto się uczy. Telewizja tę interakcję zabija. […]
Egzamin w kapciach to nie egzamin
Teoretycznie odbyły się próbne egzaminy ósmoklasisty (30.03-01.04) i maturalne (02.04-08.04). Teoretycznie, bo poza publikowanym na stronie CKE arkuszem nie miały z egzaminem zbyt wiele wspólnego. Co oczywiste, w trakcie epidemii uczniowie zadania rozwiązują w swoich domach – w kapciach, luźnym dresie, być może z kubkiem herbaty i biurkiem zawalonym książkami. Pod nosem mają rozpraszacze w postaci telefonu, komputera. W domu młodsze lub starsze rodzeństwo, być może także inni członkowie rodziny. Brakuje jeszcze skomlącego psa proszącego o spacer.[…]
„Próbny” egzamin pisany w domu nie jest formą oszczędzania młodemu człowiekowi stresu, którego w edukacji nie brakuje, ale odbieraniem mu szansy na wypracowanie mechanizmów radzenia sobie w trudnych sytuacjach egzaminacyjnych.
Czy zatem lepiej nic nie robić? Nie. Po prostu nie nazywać opublikowanych arkuszy, które mogą (wcale nie musimy do egzaminu podejść) zostać odesłane nauczycielowi w dowolnej formie – pliku Word, skanu kartek lub zwykłego zdjęcia – przygotowaniem do egzaminu państwowego. Dobrze, że arkusze się pojawiają. To zawsze cenna możliwość wykonania ćwiczeń, dostępna za darmo. Jednak egzamin próbny z prawdziwego zdarzenia powinien zostać zorganizowany raz jeszcze po zakończeniu kwarantanny, tym razem w normalnych, a nie kanapowych warunkach.
Edukacja po pandemii
Okres pandemii jest czasem wielkiej próby niemal każdej sfery życia, także edukacji. Kwarantanna sprawiła, że zostaliśmy zmuszeni do ponownego wypracowania modelu naszej pracy i uczenia (się). Nawet perspektywa kilku tygodni pozwala na udzielenie odpowiedzi na pytanie, które elementy zdalnej edukacji zostaną z nami na dłużej, w tzw. normalnej szkole.[…] Wcześniejszy model, w którym funkcjonowało (lub nadal funkcjonuje) wiele rodzin, polegający na tym, że dziecko wszystkie, nawet najprostsze i nieprzysparzające trudności zadania, wykonuje w asyście kogoś dorosłego, po prostu nie działa. Albo to zmienimy i nauczymy dziecko większej samodzielności (wykonuje zadania samodzielnie, rodzic pomaga tylko w sytuacji, gdy coś jest kompletnie niezrozumiałe, ewentualnie sprawdza, czy nie pojawiają się poważne błędy w pracy po wykonaniu zadania przez dziecko), albo wszyscy oszalejemy.
1. Dzieci lepiej przygotowane do egzaminów, nauczyciele do lekcji
Jednym z pozytywów czasów kwarantanny jest wysyp dodatkowych zadań powtórkowych na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Chociaż publikowane były już arkusze z poprzednich lat i informatory, w których można znaleźć propozycje ćwiczeń wraz z odpowiedziami, to jednak zadań było zdecydowanie za mało. Nauczyciele i uczniowie sami musieli zaopatrywać się w dodatkowe zbiory powtórkowe. Chociaż na rynku jest ich mnóstwo, często znacznie odbiegają od standardów egzaminacyjnych. […]
Foto:www.facebook.com/przemek.staron.5
l
Przemek Staroń – zdjęcie datowane na dzień 6 kwietnia 2020 roku
Na stronie so-magazyn.pl, z datą 1 kwietnia 2020 roku zamieszczono obszerny wywiad Katarzyny Gargol z Przemkiem Staroniem – Nauczycielem Roku 2018. Prezentujemy jedynie dwa początkowe fragmenty zapisu tej rozmowy, ale zachęcamy do przeczytania całego wywiadu oraz obejrzenia pliku na You Tube „Przemek Staroń at TEDxSopot” :
Przemek Staroń: „Polską oświatę toczy nowotwór lęku. Teraz możemy to zmienić”
Znowu jest o nim głośno. Wszystko dlatego, że Przemek Staroń znalazł się w gronie 50 osób nominowanych do prestiżowej nagrody Global Teacher Prize, czyli takiego „nauczycielskiego Nobla”. Można wygrać 1 mln dolarów. Ale to nie jedyny powód. Gdy polski system edukacji zamienia się w arenę absurdu, nie potrafi siedzieć cicho. Kiedyś pytano go, jak uczyć, bo został Nauczycielem Roku. Dzisiaj to pytanie pada, bo stare formy zwyczajnie zawiodły.
Katarzyna Gargol: Na YouTube można obejrzeć twoje wystąpienie TEDx z 2014 roku, którego tematem jest zmiana spojrzenia. Opowiadasz o swoich doświadczeniach, a całość można spuentować, że warto być jak Gutenberg, który wynalazł druk właśnie dlatego, że spojrzał na prasę winiarską inaczej niż inni ludzie. Myślisz, że da się to zastosować w sytuacji, w której wszyscy się teraz znaleźliśmy?
Przemek Staroń: Pozwolę sobie na pewne intro. Myślę, że większość osób zderzających się z ludźmi, którzy są mniej czy bardziej rozpoznawalni, zatrzymuje się na czymś bardzo powierzchownym. Widać to w Google. “Jan Kowalski wzrost, Jan Kowalski partnerka, Jan Kowalski klata”. To, co jest naprawdę inspirujące, to droga, która doprowadziła Jana Kowalskiego do punktu, w którym ktoś wpisuje jego nazwisko w Google. W moim przypadku o wiele więcej skorzystaliby ci, którzy stawiają pytanie: “skoro ten ziomo tyle namieszał w życiu społecznym, to pewnie warto sprawdzić, jak żył, co robił, o czym mówił, zanim to wszystko się wydarzyło”. Fajnie, że tak stawiasz pytanie.[…
Od dziecka aż do studiów byłem praktykującym katolikiem. Śmieję się, że Bóg zesłał mi homoseksualność w prezencie, bo to wyrywało mnie z bezpiecznego i pozbawionego dylematów patrzenia na świat. Dzięki temu stawiałem sobie na przykład pytanie: „Jak to możliwe, że Jezus głosi miłość i mówi tak sensowne rzeczy, a jednocześnie zapowiada, że pójdę do piekła, bo całym sercem kocham swojego przyjaciela i chcę być z nim absolutną jednością?”. Uznałem w końcu, że coś w tym grubo nie gra i to mnie nieustannie stymulowało do poszerzania spojrzenia.
Na studiach założyłem Sekcję Arteterapii, dzięki czemu poznawałem kreatywne metody pracy z człowiekiem. Już wtedy zorientowałem się, że fajne metody to za mało – kluczowe jest to, co się z nich wyciągnie. Jak przyniosłem na lekcje zestaw „Czarnych Historii” [kryminalne zagadki lateralne – przyp. red.], których rozwiązania są niezwykle zaskakujące, a dojście do nich wymaga podważenia najbardziej oczywistych założeń – no to mogę rzec śmiało, że dzieciaki się w nich zakochały. Ale najważniejsze jest to, że naprawdę widziałem, jak przenoszą rozwiązywanie tych zagadek na życie. Mówiły mi: „Proszę pana, teraz mamy tak jak w tych Czarnych Historiach, że dużo mocniej zastanawiamy się nad różnymi rozwiązaniami, bo może odpowiedź nie jest wcale taka oczywista”.[…]
Dopiero dziś, w sobotę, zaisnianiały sprzyjające okoliczności, aby zaprezentować naszym Czytelnikom najnowszy podcast, zamieszczony 31 marca na stronie „Plandaltonski.pl”. Tym razem jest to rozmowa Anny i Roberta Sowińskich z Anetą Jamiałkowską-Pabian. Została ona przeprowadzona wokół problemów, sugerowanych przez jej tytuł: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić?”
Screen z pliku filmowego na Yoy Tube [www.youtube.com]
Oto jak Robert Sowiński zapowiedział to nagranie:
Naszym gościem jest Aneta Jamiałkowska-Pabian – znana w sieci jako Aneta Ja-Pa – absolwentka UŁ, nauczycielka m.in. języka polskiego, filozofii i etyki, z 31-letnim doświadczeniem zawodowym zdobytym na Uniwersytecie Łódzkim, w PWSZ we Włocławku, w licznych szkołach średnich (licea i technika), a nawet krótkotrwale w gimnazjum, w Łodzi i w Pabianicach. Obecnie jest belferką w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi.
Aneta to autorka licznych prac naukowych dotyczących recepcji literatury polskiej w Niemczech, a także tekstów metodycznych. Jest pasjonatką pracy z młodzieżą we wszystkich jej przejawach (szkolne gazety, koła zainteresowań, nowoczesne metody pracy i mnóstwo innych).
Wciąż poszukująca, doskonaląca się i ucząca się na niezliczonych kursach i szkoleniach. Odchodząca od kultury nauczania, a dążąca do kultury uczenia się.
Założycielka i administratorka nieformalnej grupy BUDZĄCYCH SIĘ POLONISTÓW inspirowanej Budzącą się Szkołą. Jest organizatorką cyklicznej Kawiarenki Metodycznej BsP, a także założycielka koła literackiego przy Klubie Nauczyciela w Łodzi, Qoolturalnych Literatów, pomysłodawczyni i organizatorka I Konferencji Budzących się Polonistów pod nazwą „Lekcja jest teatrem”(wkrótce II). […]
Podcast – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić? – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian” [1h 21’24”] – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl












