Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 

Wczoraj (30 maja 2021r.) na portalu EDUNEWS zamieszczono tekst, zatytułowany „Dzieci w pandemii”. Jest to syntetyczna informacja o wynikach sondażu przeprowadzonego przez firmę Difference na zlecenie Radia ZET w ramach kampanii społecznej #Razemzawszelepiej. Oto fragmenty tego opracowania redakcji portalu:

 

 

Troje na czworo dzieci częściej niż wcześniej nie radziło sobie z emocjami w czasie izolacji. 67% z nich uprawiało mniej sportu i aktywności fizycznych niż przed pandemią. Aż 38% spędzało ponad 8 godzin przed ekranem! 82% rodziców krytycznie oceniło poziom nauki zdalnej, a dzieciom najbardziej brakowało kontahttps://www.makeadifference.com.pl/ktu z rówieśnikami – tak rysuje się obraz dzieci i młodzieży w sondażu „Dzieci w pandemii” przeprowadzonym przez firmę Difference na zlecenie Radia ZET w ramach kampanii społecznej #Razemzawszelepiej.

 

To kolejne dane ukazujące kondycję psychiczną polskich dzieci w czasie pandemii. Problemy emocjonalne, brak kontaktu z rówieśnikami, godziny spędzone przed ekranami, ograniczenie aktywności fizycznej, problemy z nadwagą, słaba jakość nauki zdalnej… Z takim bagażem wracają do szkoły uczniowie. Poniżej podsumowanie najważniejszych wyników. […]

 

Zdalna szkoła poniżej oczekiwań

 

Zdalna szkoła nie spełniła oczekiwań dzieci i ich rodziców. Ośmiu na dziesięciu rodziców uznało ją za gorszej jakości niż edukację stacjonarną. 37% z nich uważało, że w okresie izolacji nauczyciele wymagali mniej od uczniów. Jednocześnie 48% twierdziło, że dzieci potrzebowały więcej pomocy w nauczaniu niż wcześniej, a 61% z nich zadeklarowało, że pomagało im w pisaniu sprawdzianów. Z kolei aż 75% uczniów zadeklarowało, że korzystało z pomocy opiekunów w lekcjach. Blisko połowa z nich uznała, że na zajęciach online łatwo było ściągać, a 23% robiło to często. Uczniowie tęsknią za powrotem do szkoły. Powrotu do nauczania stacjonarnego chce 62% uczniów, a tylko 26% pozostałaby przy nauczaniu zdalnym.

 

 

W badaniu poruszono także wątek zaangażowania rodziców w zdalną naukę – co jest niezwykle istotne. Wielu rodziców z dnia na dzień stało się „nauczycielami wspierającymi” swoich dzieci lub „kuratorami”, nadzorującymi swoje dzieci. Nie można powiedzieć, że taka jest „naturalna” rola rodziców w szkole. […]

 

 

Pogorszenie relacji z rówieśnikami i rutynowy kontakt z rodzicami

 

Mimo obecności dziecka i rodziców w domu, w ostatnim czasie spędzali oni wspólnie mało czasu. Dla prawie połowy (45%) było to mniej niż 2 godzinny dziennie. Wspólnie wykonywane czynności to najczęściej codzienna rutyna i obowiązki: jedzenie posiłków, sprzątanie i zakupy, a najczęstszą wspólną rozrywką było oglądanie filmów i seriali. Do tego pogorszyły się relacje dzieci z rówieśnikami. Uważa tak aż 46% rodziców. Pogorszenie tych relacji objawiało się między innymi wycofaniem i częstszymi konfliktami. Brak kontaktów rówieśniczych w szkole nie spowodował jednak zerwania ich relacji. One przeniosły się mocniej do wirtualnej rzeczywistości. Dla 29% dzieci to jedyny sposób, w jaki utrzymywały wzajemne kontakty, ale aż 64% zdarzało się spotykać z kolegami „w realu”, choć takie spotkania były znacznie rzadsze. Okazuje się, że to właśnie braku spotkań z rówieśnikami najbardziej brakowało uczniom w okresie pandemii. Aż 64% z nich zadeklarowało taką potrzebę. Nieco mniej wskazań uzyskała tęsknota za chodzeniem bez maseczek (58%). Wszystkie inne ograniczone przyjemności i rozrywki były przy tym drugorzędne

 

 

 

 

Cały tekst „Dzieci w pandemii” z portalu EDUNEWS  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

Pełen raport z badania „Dzieci w pandemii” – plik PDF  –  TUTAJ

 

 

 

Wideo-prezentacja raportu „Dzieci w pandemii” – kampania społeczna  –  TUTAJ

 

 

 

 

 

 

 



fot. Unsplash[www.dadhero.pl]

 

 

Wczoraj udostępniliśmy tekst, który „Portal Samorządowy” uznał, że jest na tyle istotny dla szerokich kręgów społeczeństwa, aby zamieścić go i udostępnić te informacje swoim czytelnikom. Dziś będziecie mogli porównać, czym w tym samym czasie żyli redaktorzy „równoległego” portalu „Serwis Samorządowy PAP”

 

Otóż portal ten zamieścił wczoraj tekst Aleksandry Banasik, zatytułowany „Spada liczba nauczycieli WDŻ; MEiN chce zmienić przepisy”. Oto ten tekst, bez skrótów:

 

Placówki doskonalenia nauczycieli będą mogły prowadzić kursy kwalifikacyjne z zakresu wychowania do życia w rodzinie – przewiduje projekt rozporządzenia Ministerstwa Edukacji i Nauki. To reakcja na ubytek kadr.

 

Chodzi o nowelizację rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 28 maja 2019  r. w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli. Resort planuje rozszerzyć katalog kursów kwalifikacyjnych, które mogą być prowadzone przez te placówki.

 

Projektowane rozporządzenie wprowadza możliwość prowadzenia kursów kwalifikacyjnych w zakresie wychowania do życia w rodzinie (WDŻ), a także przygotowania pedagogicznego dla nauczycieli prowadzących zajęcia edukacyjne artystyczne w szkołach artystycznych.

 

Umożliwienie prowadzenia kursów z popularnie zwanego WDŻ spowodowane jest „zauważalnym spadkiem” liczby nauczycieli prowadzących takie zajęcia.

 

W ciągu ostatnich dwóch lat ubyło prawie 3500 nauczycieli posiadających kwalifikacje do prowadzenia zajęć z wychowania do życia w rodzinie, w tym ponad 2700 nauczycieli ze szkół podstawowych” – wylicza ministerstwo. O ile we wrześniu 2018 r. takich nauczycieli było w systemie informacji oświatowej 20,7 tys., o tyle w ubiegłym roku już tylko 17,2 tys.

 

Według resortu na spadek liczby nauczycieli posiadających kwalifikacje do prowadzenia zajęć z WDŻ w rodzinie wpływa m.in. fakt, że obecnie tylko nieliczne uczelnie realizują kształcenie nauczycieli przygotowujące do prowadzenia tych zajęć.

 

Gwarantem wysokiej jakości organizowanych kursów kwalifikacyjnych jest możliwość ich prowadzenia wyłącznie przez akredytowane placówki doskonalenia nauczycieli” – podkreśla MEiN.

 

Źródło: samorzad.pap.pl

 

 

x           x           x

 

 

Wszystkim czytelnikom, którzy nie śledzą na co dzień sytuacji w tym obszarze szkolnej edukacji proponujemy kilka, niestety „nie pierwszej świeżości” tekstów na ten temat:

 

Czytaj dalej »



Danuta Sterna zamieściła 24 maja na swoim blogu „Oś Świata” bardzo interesujący tekst:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Naprawiać, czy przyspieszać?

 

Liczne badania edukacyjne wskazują na to, że postępy uczniów zmniejszyły się podczas pandemii. Powszechnie mówi się o konieczności naprawienia, powrotu do omówienia  pojęć i kształcenia umiejętności, których uczniowie nie opanowali w poprzedniej klasie. Zachęcam do zapoznania się z inna strategią, możliwe, że będzie użyteczna od września.

 

Rysuje się jednak inna strategia, którą można nazwać – przyspieszeniem. Polega ona na realizacji bieżącego programu danej klasy przy jednoczesnym wracaniu tylko do tych treści z poprzedniego okresu, które są niezbędne do kontynuacji.

 

Chodzi o to, aby można było realizować dalej program i uniknąć sytuacji, w której uczniowie mający luki, uczą się osobno i nie realizują programu.

 

Dotychczasowe doświadczenia z „przyspieszeniem” pokazują, że można zrealizować więcej i uczniowie mają mniej trudności z nauką.

 

Przeprowadzono badania na ponad 50 000 uczniach klas III-V, którzy objęci byli programem „Zearn” (więcej w linku poniżej), polegającym właśnie na przyspieszeniu. Wszyscy uczniowie biorący udział w badaniu stracili w 2020 roku, co najmniej jedną trzecią treści matematycznych.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.wachtyrz.eu

 

Marcin Polak – twórca i redaktor portalu EDUNEWS.PL

 

 

Wczoraj (26 maja 22921r) Marcin Polak zamieścił na redagowanym przez siebie portalu EDUNEWS artykuł, zatytułowany „Edukacja zdalna zredukowała myślenie o nauce?”

 

Sytuacja starszych uczniów w szkołach podstawowych jest może poważniejsza niż można było sądzić. Miesiące izolacji oraz zanurzenia w małych i dużych ekranach zrobiły swoje. Raczej in minus. Narzucenie odgórnie takiego modelu zdalnej edukacji, w którym uczniowie są zmuszeni codziennie, zgodnie z planem lekcji, do kilkugodzinnego wpatrywania się mniej lub bardziej monotonne wystąpienia i filmiki nie wpłynęło dobrze na uczenie się. Chyba wielu młodych (zwłaszcza tych w trudnym okresie dojrzewania) straciło resztki chęci do nauki.

 

Problem ma zasięg globalny, gdyż spadek motywacji do nauki jako skutek pandemii jest dostrzega znany także w innych krajach. Badań naukowych jeszcze nie ma i przez wiele miesięcy nie będzie, więc na razie można opierać się na opiniach i obserwacjach nauczycieli. Być może to, co teraz obserwujemy, to dopiero czubek góry lodowej. Może minąć wiele miesięcy, zanim ujawnią się kolejne (ukryte) deficyty w nauce.

 

Uczniom się na serio nie chce myśleć. Już nie czytać. Nie mówić. Nie pisać. Ale myśleć! – zauważa jedna z nauczycielek po powrocie uczniów do ławek szkoły podstawowej.

 

Robiłem dziś mapę myśli w 7 klasie. Mądre chłopaki. Tragedia – mapy wyszły jak w przedszkolu… – zauważa nauczyciel informatyki.

 

Dzieciaki zapomniały troszkę, jak to jest w szkole i czeka ich długa droga, zanim wejdą na właściwe tory. U mnie dzisiaj się śmiali, że zapomnieli, jak się pisze... – mówi nauczycielka angielskiego.

Na forach i w grupach społecznościowych sporo jest takich odczuć nauczycieli po pierwszych dniach w klasach. Czy w Waszych szkołach obserwacje są podobne?

 

Długotrwałe przebywanie w onlajnach (najczęściej w trybach równoległych: „grający” monitor z wykładem nauczyciela, a równoległe czatowanie i rozmawianie z kolegami i koleżankami), brak umiejętności samodzielnego uczenia się (dość powszechnie kulejąca kompetencja), a nieraz i fizyczna izolacja od rówieśników, mogły wpłynąć i zapewne wpłynęły na motywację do nauki. Tylko niektórzy skorzystali na trybie online (na szczęście znamy sporo budujących przypadków), ale wygląda na to, że dla wielu uczniów edukacja zdalna była jednak (zbyt) dużym wyzwaniem i istnieje ryzyko, że to był jednak bezpowrotnie stracony czas.

 

A może obserwujemy globalne zjawisko „spłycenia umysłów”, o którym już dekadę temu pisał Nicolas Carr w „Płytkim umyśle”?

 

Przyzwyczailiśmy się do ciągłego strumienia informacji, a nasza uwaga podąża dziś głównie za nowościami. W ten sposób tracimy jednak to, co stanowi o głębokim myśleniu – możliwość podjęcia świadomej decyzji, o czym w ogóle chcemy myśleć – pisze Nicolas Carr na łamach najnowszego numeru miesięcznika ZNAK.

 

Jak zapomnimy, jak myśleć, czy grozi nam powrót do średniowiecza?

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



 

Na fanpage autorskiej niepublicznej szkoły podstawowej „Altra, która w Jelczu-Laskowicach ma wystartować we wrześniu 2021 roku znaleźliśmy taką informację:

 

 

Bez prac domowych, bez ocen i bez zapowiedzianych sprawdzianów, da się? Tak, da się!

 

Dziś (25 maja 2021 roku) o 20:30 spotkanie live z Anną Szulc, nauczycielką matematyki w I LO w Zduńskiej Woli, która od kilkunastu lat uczy matematyki, wykorzystując alternatywne nurty edukacji i wiedzę z zakresu neurobiologii.

 

 

Prywatnie Anna Szulc to moja mama, to dzięki niej miałam odwagę by tworzyć szkołę Altra. od początku opiekuje się projektem i daje mi ogromne wsparcie merytoryczne.

 

 

W najbliższą sobotę, Anna Szulc poprowadzi szkolenie „NOWA SZKOŁA – motywacyjno – wspierająca i doceniająca rola nauczyciela”. To będzie porcja praktycznej wiedzy dla nauczycieli Altra o tym, jak uczyć dzieci współpracy i samodzielności, szanując zarazem ich indywidualność i możliwości.

 

Co w praktyce oznacza praca w kulturze błędu, dlaczego tak ważne jest budowanie relacji i jak komunikacja języka bez przemocy wspiera efektywne wykorzystywanie każdej godziny lekcyjnej.

 

Zapraszam – TUTAJ

 

Kinga Rickmann

 

 



Źródło: www.facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki

 

Dziś na stronie ‚”Gazety Wyborczej” zamieszczono tekst Karoliny Słowik, zatytułowany „Minister Czarnek zapowiada „konserwatywną kontrrewolucję” w szkołach”. Jest to informacja o wywiadzie z ministrem, który wczoraj zamieszczono w tygodniku „Do Rzeczy”. Oto obszerne fragmenty tekstu Karoliny Sławek:

 

Żadne organy europejskie nie mogą ingerować w to, co się dzieje w polskich szkołachoświadczył w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.* Dodał, że jego obóz nie ma nic przeciwko tolerancji czy integracji społecznej.

 

My jesteśmy konserwatystami, czyli ludźmi, którzy miłują wolność, a wolność zakłada tolerancję. To samo pokazuje chrześcijaństwo – powiedział minister Czarnek. – Tylko pytanie: jak rozumiemy tolerancję? – zaznaczył. I podkreślił, że nie rozumie jej jako akceptacji złych czynów, akceptacji dla demoralizacji czy dla rewolucji seksualnej i wywracania porządku społecznego. – To nie ma nic wspólnego z tolerancją – podkreślił.

 

 

Konserwatywna kontrrewolucja

 

Według ministra Czarnka „szkoła, która nie uczy wartości, nie wychowuje”. Tak jak mieszanie herbaty bez dodawania cukru nie czyni jej słodką. My staramy się rzeczywiście zmienić smak edukacji – powiedział. Co zakłada „konserwatywna kontrrewolucja ministra Czarnka”, jak nazwał ją tygodnik „Do Rzeczy”? […]

 

Minister Czarnek tłumaczy jednak, że chodzi też o odbiurokratyzowanie pracy nauczyciela*.

 

Nauczyciel pracują za dużo, a stosunkowo mało spędzają czasu z uczniami. Trzeba to zmienić. Uwolnić nauczyciela od zbędnych obowiązków [jak ewaluacja i biurokracja], a zwiększyć pensum rzeczywistej pracy dydaktycznej – powiedział w wywiadzie. I podkreślił, że chcą zwiększyć rolę wychowawcy. – Tak by mógł wejść w rolę mentora. Chodzi o to, by faktycznie spędzał czas z uczniami, rozmawiał, budował relację wychowawczą – mówił minister. I oceniał, że system gimnazjalny się nie sprawdził, bo „rozbicie edukacji na krótkie etapy edukacyjne sprawiały, że nie było w szkole czasu na rozwijanie funkcji wychowawczej w najbardziej wrażliwym okresie życia dziecka„.

 

Co jeszcze chce zmienić minister Czarnek w ramach swojej kontrrewolucji?

 

Czytaj dalej »



Wszystko co dalej zaprezentujemy jest efektem impulsu, który pochodzi z fefsbukowego profilu Wiesława Mariańskiego. Bo to on 18 maja br. zamieścił tę fotkę:

 

Źródło: www.facebook.com

 

 

Te słowa Janusza Korczaka sprzed 114 lat: „Zbudujemy szkołę, gdzie wychowańcy nie będą się uczyli martwych liter z martwej bibuły…” kazały nam zadać sobie pytanie: „Czy wszyscy którzy chcieliby dzisiaj taką szkołę zbudować mają przed oczyma jakiś projekt?”

 

Postanowiliśmy sprawdzić, czy w ogóle takowy istnieje. Wpisaliśmy więc do wyszukiwarki hasło:

 

Jaka powinna być szkoła XXI wieku? model wzorzec

 

Oto co Googl pokazał – zobacz – TUTAJ

 

Z uwidocznionych tam propozycji – najbardziej odpowiadającym naszym oczekiwaniom wydał się plik z 2013 roku, zatytułowany „Wizja szkoły XXI wieku: kluczowe kompetencje nauczyciela a funkcja edukacji”, autorstwa Sławomira Jabłońskiego i Julity Wojciechowskiej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

 

Najbliższa „naszym czasom” jest tam co prawda publikacja Zofii Kłakówny z 2018 roku: „Szkoła na XXI wiek.. .”. ale po zapoznaniu się z jej treścią uznaliśmy, że na przypomnienie i przywołanie  choć kilko fragmentów, zasługuje jednak opracowanie doktorów psychologii z UAM.

 

Poniżej proponujemy lekturę kilku wybranych fragmentów tego liczącego 61 stron opracowania, opublikowanego w „Studiach Edukacyjnych” Nr. 27/2013, zachęcając wszystkich, którzy odczuwają potrzebą każdego odpowiedzialnego budowlańca – poznania projektu realizowanej inwestycji – do zapoznania się z całą pracą:

 

 

Wizja szkoły XXI wieku: kluczowe kompetencje nauczyciela a funkcja edukacji

[Fragmenty]

 

[…]

 

(Nowa?) funkcja edukacji

 

Społeczeństwa podejmują działania edukacyjne w celu włączania kolejnych pokoleń w aktualne życie dorosłych. Warto zauważyć, że decyzje o kształcie tych działań mogą być podejmowane na podstawie obrazu człowieka dorosłego, optymalnie funkcjonującego w warunkach teraźniejszości i przyszłości […]

 

W tym miejscu chcemy przytoczyć kilka głównych ustaleń Międzynarodowej Komisji do spraw Edukacji (nazywanej dalej Komisją), która pod przewodnictwem Jacques’a Delorsa i na zlecenie UNESCO dokonała pod koniec XX wieku namysłu nad edukacyjnymi wyzwaniami kolejnego wieku . Odwołanie się do efektów jej prac jest o tyle istotne, że poszerza perspektywę patrzenia na nasze, bądź co bądź, lokalne problemy edukacji i pozwala ujrzeć je w pełniejszym świetle. Otóż, zdaniem Komisji: „koncepcja edukacji przez całe życie jawi się jako klucz do bram XXI wieku”. Z tej myśli odczytujemy, że kluczową kompetencją dla współczesnego człowieka dorosłego jest umiejętność uczenia się. Naszym zdaniem, nie można ograniczać jej jedynie do sprawności podstawowych funkcji psychicznych wykorzystywanych w procesie uczenia się (np. pamięć, uwaga). Jeżeli ma ona być podstawą elastyczności działań człowieka w zmieniających się warunkach, musi zawierać również postawę otwartości na nowe treści, czy wręcz dążenie do ich odkrywania – coś, co potocznie nazywamy „ciekawością świata”. Nauczanie, jak się uczyć oprócz ćwiczenia koncentracji i pamięci poprzez zapamiętywanie określonych porcji informacji musi więc także obejmować zapoznawanie z technikami uczenia się oraz pobudzać zainteresowanie nauczanymi treściami. Stąd, już tylko krok do kolejnej składowej umiejętności uczenia się, jaką jest uczenie się od innych (np. interakcja edukacyjna nauczyciel-uczeń, tutoring rówieśniczy), wymagające odpowiedniego poziomu kompetencji społecznych (zob. tab.1). Podsumowując, można stwierdzić, że w edukacji XXI wieku chodzi o przesunięcie akcentu z „powiem ci, czego masz się nauczyć” na „pokażę ci, jak się tego nauczyć i że dobrze jest to umieć”.

 

Komisja wskazała ponadto cztery główne aspekty kształcenia XXI wieku, ujmując je w syntetycznej formie: uczyć się, aby wiedzieć, działać, żyć wspólnie i być. Jej zdaniem, działania edukacyjne u schyłku ubiegłego wieku koncentrowały się głównie na pierwszym z nich, dużo mniej na drugim, a zupełnie pomijały dwa ostatnie7 . Pokazuje to, że nauczanie ograniczone do przekazywania wiedzy i umiejętności nie stanowiło (i nie stanowi) bolączki tylko polskiego systemu edukacji. […]

 

W obliczu powszechnej dostępności nieograniczonych zasobów informacji, wynikającej z gwałtownego rozwoju Internetu oraz technik przetwarzania i przechowywania danych, powinien on obejmować głównie podstawowe narzędzia zdobywania wiedzy. Naszym zdaniem, na plan pierwszy wysuwają się tutaj narzędzia umysłowe, rozwijane dzięki edukacji podstawowej, jak np. czytanie, pisanie i liczenie. W drugiej kolejności (zob. tab. 1) stoją umiejętności obsługi urządzeń elektronicznych, obejmujące jednak nie tyle znajomość wszystkich technicznych operacji możliwych do wykonania w konkretnych interfejsach (wszak te bardzo szybko się zmieniają), co gotowość do obcowania z tymi urządzeniami oraz odkrywania i uczenia się ich możliwości.

 

W ramach drugiego głównego aspektu edukacji (uczyć się, aby działać) Komisja widziała przede wszystkim rozwijanie kompetencji adekwatnych do wymagań rynku pracy. Zwróciła uwagę, że w ramach aktywności zawodowej ludzi coraz większe znaczenie odgrywają czynności intelektualne, jak na przykład obsługa maszyn i kierowanie nimi, prace koncepcyjne, organizacyjne itp. Idąc tym tropem, chcemy podkreślić znaczenie rozwoju umiejętności projektowania jako uniwersalnej i ponadczasowej podstawy działania (zob. tab. 1). Wydaje się, że w kontekście dużej zmienności warunków musi ona stanowić podstawowe wyposażenie umysłowe człowieka dorosłego. […]

 

Czytaj dalej »



19 maja 2021r. na fanpage EDU-klaster Wojtek Gawlik zamieścił tekst, który co prawda adresowany jest do rodziców ósmoklasistów, ale który może być przydatny dla pedagogów szkolnych, jako „ściągawka” przy ich rozmowach z owymi rodzicami. Oto ten tekst – bez skrótów:

 

 

 

Drodzy Rodzice Ósmoklasistów i Maturzystów,

 

Wasze dzieci już napisały lub za tydzień napiszą swój egzamin. Uzyskają wynik, który jest wypadkową bardzo wielu czynników:

-indywidualnego potencjału,

-dyspozycji psychofizycznej w dniu egzaminu,

-odporności psychofizycznej w czasie pandemii,

-wsparcia, które otrzymali od bliskich i od swoich nauczycieli

-mnogości bodźców, z którymi mierzyli się w zdalnej edukacji.

 

Wasze dzieci otrzymają wkrótce wyniki i dostaną się do szkół lub wybiorą dla siebie jakiś inny pomysł.

 

 

Drogi Rodzicu!

 

Chcę Tobie, jako rodzic i nauczyciel, przekazać kilka myśli, które mam nadzieją będą dla Ciebie pomocne w czasie oczekiwania na wyniki z egzaminu Twojego dziecka.

 

Zaakceptuj każdą możliwość. Twoje rozczarowanie, wściekłość, złość w niczym nie pomoże. Twoje wcześniejsze pompowanie balonika oczekiwań i nadziei również. Pamiętaj, że wszystkie Twoje mądrości o „szkole marzeń” mogą Twoje dziecko jeszcze bardziej unieczynnić i ulękowić.

 

Pamiętaj też, że jeżeli Twoje dziecko jakimś nadludzkim wysiłkiem dostanie się do „topowego” liceum… wcale nie oznacza, że będzie w nim szczęśliwe. To oznacza, że być może każdego dnia będzie musiało wykazywać wielkim wysiłkiem… a to jest po prostu niemożliwe. Nikt nie jest w stanie utrzymywać hiper wysokiego tempa przez cały czas. W końcu przyjdzie spadek formy i wszystko zacznie się powoli walić.

 

Szkoła marzeń” może stać się zwykłym piekłem.

 

Kilka lat temu słuchałem ciekawego wykładu profesora Macieja Karwowskiego, który mówił o tym, jak poziom kompetencji środowiska wpływa na rozwój kompetencji ludzi zdolnych i co ciekawe bycie wśród samych geniuszy, nie jest najlepszym sposobem na rozwój. Dzieci przestają dostrzegać swoją wyjątkowość, a bardziej skupiają się na swoich niedociągnięciach, co jest niestety niekorzystne dla ich zrównoważonego rozwoju.

 

Pomyśl zatem, Drogi Rodzicu, czego tak naprawdę pragniesz dla swojego dziecka?

 

Czy masz dla niego przygotowaną bardzo konkretną przyszłą karierę zawodową? Czy chcesz może, aby zrealizowało Twoje niezrealizowane marzenia? Czy może też chciałbyś, żeby to on/ona odnalazło/a swoją własną drogę życiowego rozwoju?

 

Drogi Rodzicu.

 

Zaakceptuj wszystko, co się wydarzy i po prostu bądź dla swojego dziecka tym, kogo ono najbardziej potrzebuje.

 

Wojtek

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/eduklasterpl

 

 

 

 

 



Wczoraj (19 maja 2021r.) na portalu EDUNEWS zamieszczono informację o debacie, jaka na fanpage Startup Poland odbyła się przed trzema tygodniami na temat Technologie w edukacji: przyszłość i bariery”. Oto fragmenty materiału z EDUNEWS i link do nagrania przebiegu tej dyskusji:

 

 

Czy pandemia uświadomiła nam, że przyszłość edukacji jest nieodwracalnie związana z technologiami? A może przeciwnie – przesyt zdalną edukacją pokazał, że ta prawdziwa, nie „na niby” edukacja, możliwa jest tylko w klasie? Fundacja Startup Poland zorganizowała debatę dotyczącą wykorzystania technologii w polskiej szkole. O scenariuszach na przyszłość, barierach uwypuklonych w czasie pandemii i próbach ich przełamania debatowali przedstawiciele firm segmentu EduTech: Oktawia Gorzeńska z firmy Photon, Agata Jagiełło i Maxim Azarov z Novakid oraz Karol Górnowicz ze Skriware.

 

Eksperci byli zgodni – przyszłość edukacji jest bezpośrednio związana z nowymi technologiami. Miesiące pandemii i wymuszonej zdalnej edukacji znacząco ten trend przyspieszyły. Choć nauka online w obecnej postaci ma bardzo wiele mankamentów, to tradycyjne narzędzia wykorzystywane do nauki na co dzień, w coraz większym stopniu muszą być uzupełniane nowymi rozwiązaniami. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele będą mogli korzystać z całej palety narzędzi ułatwiających przekazywanie i przyswajanie wiedzy. Dotyczy to nie tylko edukacji szkolnej, ale także kształcenia osób dorosłych.

 

Zdaniem Oktawii Gorzeńskiej z firmy Photon – producenta robotów edukacyjnych, następuje wyraźny proces indywidualizacji nauki – nauczanie w coraz większym stopniu musi być dostosowywane do potrzeb i możliwości osoby uczącej się. Z jednej strony wypracowuje się własną ścieżkę edukacji, ale co niezmiernie istotne – we współpracy z innymi. Technologia jest bardzo ważna w tym procesie, ale musi być wykorzystywana mądrze – pomagać budować pewien kontekst edukacyjny, nastawiony na współpracę, odkrywanie i rozwiązywanie problemów – mówiła.

 

Maxim Azarov z oferującej narzędzia do zdalnej nauki angielskiego dla dzieci firmy Novakid również wyraził nadzieję, że technologia spowoduje znacząca personalizację procesu nauki. Każde dziecko jest inne. Dzieci mają zupełnie różne potrzeby, mocne i słabe strony, więc jeśli naprawdę chcemy, aby się rozwinęły, musimy zmienić podejście do nauki na bardziej zindywidualizowane. Technologia może spowodować, że nauka staje się również zabawą. Oferujemy wiele możliwości do nauki poprzez grywalizację. Projektujemy nasze narzędzia tak, aby miały w sobie element multiplayer’owy, dzięki czemu dzieci mogą ze sobą rywalizować, rozmawiać i socjalizować się. […]

W ocenie Karola Górnowicza największym wyzwaniem nie jest dostęp do finansowania, ale to, aby nauczyciele zrozumieli wartość stojącą za takimi rozwiązaniami. Inwestujemy bardzo dużo czasu i wysiłku, aby nauczyciele czuli się pewniej w kontakcie z technologią. Pokazujemy, że korzystanie z robota w czasie zajęć z dziećmi ma na celu wykształcenie u nich pewnych konkretnych umiejętności, które z kolei przekładają się na pracę projektową.

 

Oktawia Gorzeńska radziła ponadto, aby zamiast kopiować rozwiązania już funkcjonujące w innych krajach – np. w Finlandii czy Estonii, tworzyć system własny, dostosowany do naszych potrzeb. Musimy tylko jako środowisko spotkać się i wybrać właściwą ścieżkę rozwoju, odpowiednią strategię – żebyśmy wszyscy wiedzieli, dokąd finalnie zmierzamy i co chcemy osiągnąć – dodała.

 

Pełny zapis debaty dostępny jest na profilu Facebook Fundacji Startup Poland  –  TUTAJ

 

 

Cały tekst „Technologie w edukacji: przyszłość i bariery”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Źródło: www.oko.press

 

Zapraszamy do lektury tekstu Antona Ambroziaka „Polski bezwład edukacyjny. Szkoła Czarnka nie dla ludzi, zamieszczonego dziś (19 maja 2021r.) na portalu OKO.press. Z zamiarem rozbudzenia zainteresowania tym artykułem zamieszczamy kilka fragmentów i link do pełnej wersji na OKO.press:

 

[…] Przed prezentacją „Polskiego Ładu” minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział, że usłyszymy o wizji „lepszej szkoły w nowoczesnych i przyjaznych warunkach”. Nic dziwnego, że po konwencji, na której edukacja została zepchnięta do roli prymitywnego narzędzia „budowania tożsamości”, a prezes Jarosław Kaczyński grzmiał o narodowej dumie, którą polska młodzież wyniesie z dodatkowych lekcji historii, w debacie publicznej zawrzało:

 

-Czy to naprawdę odpowiedź PiS na problemy szkół po ponad roku pandemii?

 

-Czy premier nie słyszał o bezprecedensowym kryzysie zdrowia psychicznego wśród dzieci?

 

-Co z badaniami, które mówią o rosnących nierównościach?

 

-Albo apelami o odchudzenie skostniałych i przeładowanych podstaw programowych?

 

-Czy partia rządząca nie widzi rozwojowego potencjału podstawowej usługi publicznej jaką jest edukacja?

 

-I w takim razie, jak z anachronicznym, niewydolnym szkolnictwem zamierza zbudować nowoczesne państwo dobrobytu? […]

 

 

To nie jest program na XXI wiek

 

Propozycje jak propozycje: niektóre sensowne, inne zupełnie nietrafione lub szkodliwe, ale o tym dalej. Problem w tym, że rząd po raz kolejny nie odpowiedział na fundamentalne pytania. Po co jest szkoła? Czego ma uczyć? Co nie działa? I w jaki sposób państwo chce budować spójną politykę edukacyjną na lata? […]

 

Dodatkowo, władza tkwi w klinczu pomiędzy potrzebą modernizacji a nostalgicznym, często rytualnym przywiązaniem do tradycji.

 

Z jednej strony, marzymy o cyfryzacji, która bywa niesłusznie uznawana za gwarancję postępu w oświacie. Z drugiej strony, w archaiczny sposób kształtujemy program nauczania, dokładając dodatkowe lekcje historii. To zresztą symboliczne, że wśród dotychczasowych osiągnięć polityki edukacyjnej PiS wymienionych w Polskim Ładzie znalazło się przywrócenie ośmioletniej podstawówki. Jakby to był cel sam w sobie. Traktuję to jako puszczenie oka do przekonanych: ‚Nie bójcie się. Nie zmienimy tej szkoły tak, żebyście jej nie rozpoznali‚” – dodaje dr Paweł Marczewski, ekspert think tanku Fundacji im. Stefana Batorego, w którym zajmuje się nierównościami w dostępie do usług społecznych. […]

 

Według Igi Kazimierczyk w dokumencie brakuje generalnej refleksji nad wyrównywaniem szans.

Dołożymy zajęć, uruchomimy programy stypendialne, przeszkolimy jednego nauczyciela, który stanie się ekspertem cyfrowym i będzie dobrze. Niestety nie będzie, bo nie tak działa edukacja. Szkoła jest jednym z instrumentów państwa, który można wykorzystać, by ludziom żyło się lepiej. I celowo odwołuję się tu do hasła, którego używa PiS. Szkoła pełni wiele zadań, o których rząd zapomniał: równościowe, opiekuńcze, cywilizacyjne, kulturotwórcze, wychowawcze. I szczególnie dzieci, które pochodzą z rodzin o niższym kapitale społecznym, publiczna edukacja powinna wyciągać za uszy. Nie mówię, że polska szkoła musi być idealna, ale ma być wystarczająco dobra, by zwiększać szanse młodych ludzi. W Polskim Ładzie nie ma cienia takiej refleksji” — tłumaczy ekspertka. […]

 

 

A gdzie miejsce nauczycieli?

 

Czytaj dalej »