
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj (18 maja 2021r.) gościem „Rozmowy Dnia” Radia Wrocław był minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Uznaliśmy, że to znaczące – bo osoby kierującej systemem polskiej edukacji osoby – wystąpienie powinno zostać upowszechnione w wersji „z pierwszej ręki”, a nie poznawane z omówień w mediach. Oto obszerne fragmenty zapisu tego wywiadu, zaczerpnięte z portalu Radia Wrocław:
P. Czarnek: Unia Europejska jest tworem niepraworządnym, uczniowie muszą o tym wiedzieć
Pierwsza część rozmowy dotyczyła problemu szczepień nauczycieli i uczniów przeciw COVID-19.Oto wybrane pytania i odpowiedzi:
[…]
Jak wyglądają liczby? Wielu nauczycieli skorzystało z tej możliwości?
Mniej więcej od 60 do 70% w zależności od miejsca. Ponad 500 tysięcy nauczycieli zostało zaszczepionych na łączną liczbę 790 tysięcy.[…]
Tylko co teraz z tymi, którzy się nie zaszczepili, bo to duża grupa?
To jest ryzyko tych, którzy się nie zaszczepili. Szczepienia nie są obowiązkowe, są dobrowolne. Nie możemy zmusić nikogo do zaszczepienia się. Liczę na to, że jeszcze w perspektywie tych 2-3 miesięcy nauczyciele się zdecydują, bo będzie przecież możliwość zaszczepienia się w swojej kategorii wiekowej. To będzie szczepienie oczywiście poza tym systemowym szczepieniem nauczycielskim, które przeprowadziliśmy w ostatnich miesiącach.[…]
Ale nas szczególnie zainteresowały odpowiedzi ministra na pytania dotyczące „Polskiego Ładu” – w obszarze nauczania w polskich szkołach historii:
W miniony weekend Zjednoczona Prawica ogłosiła Polski Ład, który przewiduje m.in. więcej lekcji historii w szkołach ponadpodstawowych i zajęcia z historii XX wieku. Dlaczego akurat historia, panie ministrze?
Tam jest wiele więcej tych elementów edukacyjnych w Polskim Ładzie. Na tych dwóch się skupiliśmy, bo one rzeczywiście zostały zapowiedziane przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego i rzeczywiście są niezwykle ważne. Historia dlatego, że jeżeli Polacy nie będą znali swojej historii, swojej przeszłości, nie będą związani ze swoją tożsamością, to siłą rzeczy Polska rozwijać się nie będzie. Ta nauka historii musi rzeczywiście ulegać ewolucji, ona już ulega ewolucji w wyniku tego systemy 8+4, który wszedł w miejsce 6+3+3, jest więcej godzin historii w siatce godzin tygodniowo. Uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych będą się uczyli historii całego XX wieku i początku XXI wieku, tego nie było w poprzednich latach. Ale chcemy zrobić tak, jak zapowiedzieliśmy w Polskim Ładzie, czyli zrobić dwutorowo: historia Polski i historia powszechna w szkołach ponadpodstawowych ze zwiększoną liczbą godzin.
A my mamy problem ze swoją tożsamością?
Niekiedy widać to dokładnie. Mamy problemy z jakimiś kompleksami na tle polskości. Ja nie mówię o całym społeczeństwie ale o wielu jego członkach. Wielu Polakach, którzy widzą gdzieś wielkość za granicą zachodnią, mówiąc, że wystarczy nam np. port lotniczy w Berlinie, po co nam w Polsce, zamiast patrzeć na to co wielkiego jest w Polsce, co wielkiego jest w historii Polski. Nie tylko z punktu widzenia Polski samej, ale i całej Europy. Daliśmy wiele Europie jako Polacy, w wielu miejscach. Słaba jest wiedza na ten temat, wydaje się, że ona powinna być zdecydowanie większa, po to żebyśmy się czuli dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Nie będziemy się czuć dumni, jeżeli nie będziemy znać własnej historii.
O czym uczniowie będą słuchać na lekcjach historii? Zapowiadał pan naszej antenie, że na pewno o katastrofie smoleńskiej. Ale o czym jeszcze?
7 maja zamieściliśmy materiał „Za sprawą Stiburskiego – Pytlak o czasie pracy nauczycieli. Z komentarzem Lepperta”, w którym Jarosław Pytlak przywołał swój tekst z 9 marca 2019 roku „Ile pracuje nauczyciel?” A uczynił to, jako formę repliki na tezy głoszone na ten temat przez Marcina Stiburskiego w wywiadzie „Wyzywam na pojedynek każdego nauczyciela, który twierdzi, że dużo pracuje”, opublikowanego na portalu <Miasto Pociech” 6 maja 2021 roku..
Dziś, kontynuując ten wątek, udostępniamy tekst Marcina Stiburskiego, jaki zamieścił on na swoim fejsbukowym profilu 12 maja 2021 roku:
Pozwoliłem sobie prześledzić Raport tematyczny z badania „Czas pracy i warunki pracy w realizacjach nauczycieli” z 2013 roku, na który to raport wielu moich oponentów się powoływało, w dyskusjach na temat czasu pracy nauczycieli.
Już lektura działu dotyczącego grupy badanej oraz metodologii badań dostarcza bardzo ciekawe informacje.
Nauczyciele, którzy mnie atakowali, powołując się na raport, cytują to WYBIÓRCZO.
Podają zawartą w nim liczbę godzin jaką to pracują tygodniowo
.
Podają wartość 46 godzin i 40 minut tygodniowi, nie uwzględniając całej metodologii badań.
Odszukanie tej informacji w raporcie dostarcza ciekawej informacji którą się pomija.
Cytat z raportu:
„Wszystkie czynności zsumowane w technice DAR dają łącznie wynik 46 godz. 40 min. tygodniowo – dotyczy to nauczycieli, którzy prowadzą od 18. do 27. lekcji tygodniowo.„
Informacja ta została opracowana na podstawie analizy pracy nauczycieli pracujących zarówno 18 godzin przy tablicy jaki i 27 godzin przy tablicy czyli pracujących na 1,5 ETATU.
W raporcie analizuje się nauczycieli nazwanych „Nauczyciele pełnoetatowi – „18-35” ”.
Cytat z raportu:
„4.2.3. Nauczyciele pełnoetatowi – „18-35” Zatem około 80% nauczycieli to nauczyciele prowadzący co najmniej 18 godzin lekcyjnych tygodniowo. Jak już wykazaliśmy na wykresie 4.11, czas pracy nauczycieli pełnoetatowych w zakresie głównie wykonywanych, codziennych czynności, nie zmienia się w zależności od tego, czy mają 18 godzin „tablicowych”, czy więcej. W poniższych analizach objęliśmy wszystkich nauczycieli deklarujących prowadzenie od 18 do 35 lekcji tygodniowo (niezależnie od tego, w ilu uczą szkołach). Zdarzały się też większe liczy deklarowanych godzin lekcyjnych tygodniowo, ale nie występowały one licznie i zostały wyłączone z analiz.”
Czyli raport analizuje nauczycieli pracujących do 35 godzin i więcej godzin lekcyjnych tygodniowo. To prawie 2 ETATY. Cały raport nie mówi więc o pracy nauczyciela w ramach jednego etatu i 18 godzin lekcyjnych, a opisuje sytuację gdzie nauczyciele pracują więcej oraz więcej zarabiają
To już nazywa się manipulacją, kiedy mowa jest o czasie pracy nauczyciela w warunkach standardowych jednego etatu, a nie wynikających z powszechnej praktyki. Bo za 1,5 ETATU czy 2 ETATY, są już inne kwoty wynagrodzenia. Tego już nauczyciele wspominający, że pracują 46 godzin tygodniowo nie uwzględniają w swoich wypowiedziach.
Kolejny kwiatek to, to oto poniższe zdanie, bardzo ważne zdanie:
„ Deklaratywność odpowiedzi. Jeśli wynik miał być oparty na deklaracji respondenta, musiał być obciążony ryzykiem zarówno nieświadomego, jak i świadomego zniekształcenia. Trafność wyników badania czasu pracy nauczycieli jest poważnie obciążona efektem społecznych oczekiwać (social desirability bias)”
Cały raport oparty jest o DEKLARACJE nauczycieli.
Ja w swoich analizach, małej ilości swojej pracy, także oparłem się o swoje DEKLARACJE.
Słowo na słowo, jak w sądzie. Kto ma rację?
Na koniec kolejny cytat: „Mamy jednocześnie świadomość, że czas pracy, o którym mówimy w raporcie, nie odnosi się do pojęcia „jednego etatu” albo „gołego etatu”. […]
Źródło: www.facebook.com
Raport: Czas pracy i warunki pracy w relacjach nauczycieli – plik PDF – TUTAJ
Najnowszy, bo zamieszczony wczoraj (w niedzielę 16 maja 2921r.) post z bloga Jarosława Blocha:
Zachęty niezachęcające
W czasie gdy średnia wieku nauczycieli sięga już 45 lat i wzrasta, a młodzi ludzie omijają ten zawód szerokim łukiem, ministerstwo ogłasza nową strategię dotyczącą statusu zawodowego nauczyciela*. Słusznie, bo trzeba szukać lepszych rozwiązań, lecz przedstawione propozycje, jeśli wejdą w życie, jedynie pogłębią problem i raczej na pewno nie zachęcą młodych do zawodu.
Zwiększenie pensum, skrócenie urlopu, obrabowanie kasy funduszu socjalnego, brak wyrównań, modyfikacja dodatków i… pozorna podwyżka. Pozorna, bo jeśli ktoś potrafi liczyć, to wie, że znów sami zafundujemy sobie tę „podwyżkę”, więcej pracując. Ci którzy mają nadgodziny, stracą je. Ale nic to. W świat pójdzie komunikat, że belfrzy dostaną więcej, więc czego jeszcze chcą? Ludziska narrację łykną, bo skoro nie wiedzą, że sami sobie finansują 500+, to nie zrozumieją też zasad nauczycielskich „podwyżek”. Tak to kiepski poziom wiedzy matematycznej społeczeństwa przychodzi po raz kolejny w sukurs rządzącym. Rząd znowu okaże się dobry, a nauczyciele roszczeniowi. I znowu dostaną w dupę. A przecież o to tej ekipie chodzi.
Minister nareszcie przyznał, że dotychczas nauczyciele na delegacjach pracowali za darmo, a państwo łamało przepisy prawa pracy. Łaskawie zapowiada płacenie delegacji, za które powinno się płacić od zawsze. Mówi się przecież, że wszystko, co nie reguluje Karta Nauczyciela, reguluje prawo pracy, a tam delegacje są. Fakt ich niewypłacania przez szkoły (samorządy) to była ewidentna patologia, ale… czy za słowami ministra pójdą pieniądze na delegacje? Wątpię. Czy nauczyciele będą poza godzinami swojej pracy rezygnować z wyjść z uczniami? Wątpię, przeważy jak zwykle poczucie obowiązku… Czy dyrektorzy wypłacą delegacje? Wątpię. Samorządy na to pieniędzy nie znajdą, bo wszystko przecież można podciągnąć pod 40-godzinny tydzień pracy, a nauczyciele (jak zwykle) będą bali się odezwać.
W politykę oszczędności wpisuje się też planowana zmiana awansu, bo skoro młody nauczyciel ma cztery lata tkwić na najniższej nauczycielskiej pensji, a na końcu jeszcze zdać egzamin, to oznacza dalsze zniechęcanie młodych ludzi do podejmowania tej pracy (teraz już po roku stażu jest pełnoprawnym nauczycielem). Tym bardziej, że pada tam sformułowanie „co najmniej 4 lata”, więc należy przypuszczać, że części zrobi się pod górkę i przetrzyma na niższej pensji rok lub dwa. Ministerstwu chodzi prawdopodobnie też o uwiązanie młodych na 4 lata, bo teraz po roku stażu mając stopień kontraktowego mogą odejść do innej szkoły, mogą z pracy zrezygnować, zachowując prawo do uczenia (na przyszłość, w razie czego). W nowej sytuacji będą przez cztery lata pod ścianą. Ale to błąd w myśleniu polityków. Młodzi nie będą uwiązani, oni po prostu do tej pracy się nie zgłoszą, widząc jak piętrzy się przed nimi problemy. Nad egzaminem na końcu bym nie tragizował, wszak już teraz taki egzamin jest (na kontraktowego i mianowanego). Nauczyciel MUSI orientować się w przepisach prawnych dotyczących dzieci, z którymi przecież na co dzień pracuje. Bez sensu jest jedynie egzamin praktyczny, bo on przecież odbywałby się przez cztery lata pracy, pod okiem dyrektora szkoły. Więc po co kolejny? Ten będzie dodatkowym i niepotrzebnym stresem dla nauczyciela (już praktyka, po co najmniej czterech latach pracy i po wielu hospitacjach dyrektora).
W ogóle z młodych nauczycieli PiS robi sobie ewidentnie żarty. W czasach rządów PO, młody nauczyciel zarabiał trochę więcej od szkolnej sprzątaczki. Za sprawą PiS urosła pensja minimalna, co zrównało pensję sprzątaczki i początkującego nauczyciela. Teraz PiS wraca do czasów, gdy pensja młodego nauczyciela będzie znów troszeczkę wyższa niż sprzątaczki, jednocześnie przedstawiając to jako swój sukces i wyraz troski o nauczycieli wchodzących do zawodu. Młodzi nie są jednak idiotami, potrafią liczyć lepiej niż przeciętny beneficjent rządowych bonusów, nie nabiorą się na takie propagandowe sztuczki.
Foto:Jakub Ociepa/Agencja Gazeta[www.www.edziecko.pl]
Powyższe zdjęcie ilustruje publikację pt. „’Odsuń się grubasie’, ‚Nie pasujesz tu’. Psycholog: Szkoła ma obowiązek, by rozwiązać problem gnębienia w klasie”
Na dziś przygotowaliśmy propozycję pójścia naszymi śladami i podpatrzenia jakimi problemami żyje w ostatnich miesiącach Ośrodek Rozwoju Edukacji. W tym celu wpisaliśmy nazwę tej instytucji w wyszukiwarkę i kiedy otworzyliśmy oficjalną stronę ORE, mogliśmy tam przeczytać taką informację:
Szukając dalej weszliśmy na podstronę, kryjącą się pod zakładką <Materiały do pobrania>
Postanowiliśmy bliżej zapoznać się z jednym z najnowszych materiałów, zamieszczonym tam 29 kwietnia 2021 roku. Jego tytuł to „Profilaktyka agresji i przemocy rówieśniczej w klasie”. Po otwarciu pliku poznaliśmy autorkę tego opracowania, którą – jak podano – była Joanna Węgrzynowska. I ani linijki o tym kim jest owa osoba. W wyniku naszych poszukiwań udało się ustalić, że jest ona wiceprezesem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju i Integracji Środowisk Szkolnych „Bliżej Dziecka”.
Dowiedziawszy się, że stowarzyszenie którego wiceprezeska napisała ten teks, nie jest efemerydą powołaną przez ORE, rozpoczęliśmy lekturę. Poniżej – dla „posmakowania” o czym to jest – zamieszczamy kilka początkowych fragmentów, ale namawiamy do zapoznania się z całym opracowaniem, zamieszczając link do pliku PDF:
Joanna Węgrzynowska, Profilaktyka agresji i przemocy rówieśniczej w klasie
1.Pozytywna profilaktyka – budowanie zgranego zespołu klasowego
1.1.Skąd bierze się przemoc w klasie?
Wielu naukowców zajmujących się problemem przemocy wśród dzieci uważa, że najważniejszym czynnikiem ryzyka związanym z występowaniem przemocy i dręczenia w szkole jest trudna sytuacja interpersonalna w klasie. Ich zdaniem negatywne stosunki koleżeńskie panujące w klasach – złe relacje między dziećmi, brak poczucia bezpieczeństwa, podziały na wrogie podgrupy, odrzucanie jednostek, zamieszanie i brak skoncentrowania na lekcjach lub nieodpowiednie normy dotyczące traktowania innych osób – będą sprzyjać występowaniu przemocy.
Norweski naukowiec Erling Rolland (2010) prezentuje pogląd, że „niespokojna i niejasna atmosfera w klasie sprawia, iż uczniowie zmuszeni są do walki o pozycję, wpływy i przynależność do grupy, a agresja staje się jednym ze sposobów umożliwiających ich osiągnięcie. Jej ofiarą padają często rówieśnicy o niższej pozycji społecznej. Atmosfera ta jest szczególnie niebezpieczna dla uczniów, którzy na podstawie podstawowych wzorców wyniesionych z domu mają większe inklinacje do stania się sprawcami bullyingu w chwili, gdy „zezwolą” na to stosowne okoliczności. Uczniowie tacy szybko łączą się we wspólnie podejmowanych negatywnych działaniach wobec kolegów”.
Trudna sytuacja interpersonalna w klasie może sama w sobie stanowić przyczynę przemocy. Czynnikiem dodatkowo zwiększającym ryzyko występowania dręczenia jest m.in. słaba pozycja przywódcza nauczycieli, a szczególnie wychowawcy klasy (Rolland, 1999). Brak silnego dorosłego lidera w klasie, w której panuje zła atmosfera, będzie owocować rozwojem anarchii, negatywnych norm funkcjonowania, przejęciem kontroli nad życiem klasy przez nieprzyjaznych liderów, brakiem sprawiedliwości i ładu.
1.2.Przywódcza rola wychowawcy
Wykonując nasz rutynowy research nauczycielskich i edukacyjnych blogów, fanpage i osobistych profili Fb naszych systematycznie „podglądanych” autorów – oto na co trafiliśmy na profilu Dawida łasińskiego:
Wydarzenie online
Poniedziałek, 17 maja 2021 o 20:00
Cena: za darmo
Publiczne – Każdy na Facebooku lub poza nim
17.05 spotkamy się z częścią naszych uczniów pracując w trybie hybrydowym, a od 29.05 już wszyscy będziemy w szkole. Wiemy, że edukacja to relacja i chcemy wam podpowiedzieć, jak dbając o ten fundament, powitać swoich uczniów, dając im powody do budującego myślenia o samym sobie.
Dzięki naszemu bezpłatnemu szkoleniu:
-dowiesz się, jak wzmocnić zespół klasowy,
-poznasz ciekawy sposób na pobudzenie uczniów do poszukiwania swoich mocnych stron,
-otrzymasz gotowe scenariusze do pracy z uczniami na różnych etapach edukacyjnych,
-odbierzesz bezpłatny pakiet grafik do wykorzystania podczas spotkania ze swoimi uczniami.
Spotkanie poprowadzą dr Danuta Kitowska – Nauczona i Dawid Łasiński – Pan Belfer.
Przypominamy, że na nasze bezpłatne szkolenia nie obowiązują zapisy. Nie wystawiamy z nich również zaświadczeń/certyfikatów.
Chcesz być na bieżąco z naszymi działaniami wspierającymi rozwój nauczycieli i edukacji?
Zapisz się do naszego newslettera tutaj:https://bit.ly/NewsletterNwS
No to z kim widzimy się w poniedziałek 17.05 o 20:00 – bezpośrednio na FB ?
Zespół Nauczycielwsieci.pl
Źródło: www.facebook.com/nauczycielwsieci/
Oto tekst, który wczoraj wieczorem zamieścił na swoim profilu dr Tomasz Tokarz:
Trudno mi patrzeć na te przepychanki z MEN, bo przecież widać, od razu, że nauczyciele nie mają mocy przetargowej. Czas tego zawodu (w obecnym kształcie) się kończy. Nie ma dziś potrzeby przekazywania danych f2f, egzekwowania, testowania, oceniania itd. To mogą zrobić maszyny. Można się uczyć na platformach.
Staram się racjonalnie uprzedzać środowisko, że szansą jest zmiana podejścia, może przekwalifikowanie (np na tutorów), ale wtedy jestem nazywany utopistą i ze się nie znam. , że piszący to, od kilku lat wciąż narzekają, nic się nie zmienia, a oni nie wyciągają wniosków z postawy władz. Kto tu żyje w świecie fantazji?
Wciąż ta sama śpiewka, że ten zawód niezwykle potrzebny, i że mury runą, i że losy kosmosu zależą od nakładów na nauczycieli. Tylko, że ta śpiewka działa tylko w pewnej bańce. Na grupie „ja, nauczyciel’, w pokojach nauczycielskich i … właściwie nigdzie więcej.
Powiem Wam jak będzie. MEN coś tam rzuci, ZNP zaprotestuje, nauczyciele napiszą na forach, że powinni zarabiać po 10 tys. i się skończy tak jak zawsze. Przecież to tylko taka gierka, bo MEN nic konkretnego nie da, bo nie musi. Co mogą zrobić nauczyciele? Zagrozić zaprzestaniem realizowania swego hobby?
Źródło: www.pl.dreamstime.com
Dziś – bez skrótów – prezentujemy tekst z bloga CEO, zamieszczony tam 10 maja 2021 roku”
Jak znów nauczyć się z sobą rozmawiać – 5 praktycznych propozycji
Powrót do szkoły – do klas, nauczycieli i nauczycielek, kolegów i koleżanek – może być wcale nie mniejszym stresem niż jej początkowe opuszczenie i przejście do nauki online. W końcu młodzież wraca o kilka miesięcy starsza, z nowymi doświadczeniami, innymi refleksjami o tym, co się zdarzyło. Dlatego cała szkolna społeczność musi na nowo nauczyć się wspólnie być, pracować i ze sobą rozmawiać.
Mówienie i jakościowe słuchanie mogą być trudniejsze niż się wydaje. A co gdyby potraktować rozmowę tak, jak inne umiejętności – czytanie, liczenie, analizowanie źródeł – i zacząć ich w szkole uczyć?
“W dzisiejszej szkole nastawionej na realizację przeładowanej podstawy programowej oraz na dobry wynik egzaminu brakuje miejsca na rozmowy o wartościach, problemach i wyzwaniach współczesnego świata. Tymczasem w doświadczeniu szkolnej edukacji szczególne znaczenie ma spotkanie. Szkoła stwarza znakomite warunki do bezpośredniego spotkania osób o różnych spojrzeniach na rzeczywistość i odmiennych poglądach, wywodzących się z różnych środowisk czy reprezentujących inne pokolenia. W szkole zawiązują się relacje między trzema podmiotami: uczniami i uczennicami, nauczycielami i nauczycielkami oraz rodzicami, warto więc wykorzystać wielowymiarowy charakter szkolnego spotkania jako szansę na praktykowanie rozmowy i uczenie się dialogu o tym, co najważniejsze” – pisze w artykule o wartości rozmowy Mirosław Skrzypczyk, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół w Szczekocinach oraz Społecznej Szkole Podstawowej w Szczekocinach, edukator, animator kultury i laureat Nagrody im. Ireny Sendlerowej.
Rozmawianie – o samopoczuciu, hobby uczniów i uczennic, literaturze i filmie, bieżących wydarzeniach czy ważnych problemach lokalnych i globalnych (jak migracje, równość płci, klimat) – buduje w klasie relacje, uczy formułowania myśli, uważności i empatii. Nauczyciele i nauczycielki oraz eksperci i ekspertki Centrum Edukacji Obywatelskiej z programu „I am European: Historie i fakty na XXI wiek” dzielą swoimi wskazówkami na praktykowanie dobrej rozmowy w klasie i w szkole.
1. Wspólnie ustalcie zasady dobrej rozmowy
Zanim zaczniecie rozmowę w klasie na dany temat, zastanówcie się, czym dla każdego z uczniów i uczennic jest dobra rozmowa oraz jakie warunki należy im stworzyć, aby czuli się bezpiecznie i na tyle komfortowo, by dzielić się swoimi opiniami i przemyśleniami. Spiszcie kontrakt, w którym uwzględnicie Wasze postanowienia (np. nie przerywamy sobie nawzajem).
.Inspirację może stanowić dla Was animowany film „Rozmowy o migracjach”. W jego omówieniu może pomóc materiał „Miasto dobra rozmowa”.
2. Poznawajcie i opowiadajcie historie
Czasem łatwiej zacząć rozmowę na trudny, niewygodny lub zbyt abstrakcyjny temat, gdy mamy do niej punkt wyjścia. Takim przyczynkiem do rozmowy może być czyjaś historia – wysłuchana, obejrzana lub przeczytana. Najbardziej angażujące będzie oczywiście spotkanie z drugim człowiekiem, który podzieli się z uczniami i uczennicami swoim doświadczeniem. Taki bezpośredni kontakt uczy szacunku dla drugiego człowieka i jego punktu widzenia, otwartości, empatii, ale też umiejętności dociekania i zadawania pytań. Gdy osobiste spotkanie nie jest możliwe, interesujące historie można poznawać przez film, literaturę, reportaż. Oglądajcie więc lub czytajcie wspólnie, a następnie dyskutujcie o tym!
>Rozmowę o współczesnych migracjach możecie rozpocząć od obejrzenia filmu „Opowieści o migracjach”
>Do dyskusji o stereotypowych rolach społecznych wykorzystajcie film „Anita, Iga i Zosia, piłkarki – kobiety w sporcie”
Dzielcie się wrażeniami i emocjami, które wzbudziły w Was poznane historie, wyjaśniajcie niezrozumiałe fragmenty, zachęcajcie do dyskusji i refleksji na ich temat. A może poznana historia poruszy któregoś z uczniów na tyle, że zdecyduje się opowiedzieć własną? Dzielenie się swoimi doświadczeniami to doskonały sposób na lepsze poznanie się uczniów i uczennic w klasie i budowanie więzi między ludźmi.
Chcecie wiedzieć więcej o metodzie storytellingu w edukacji? Przeczytajcie poświęcony temu artykuł.
W piątek 7 maja, na blogu PEDAGOG, prof. Śliwerski zamieścił tekst, pt. „Debata o sytuacji maturzystów, powrocie uczniów do szkół i ustawicznej deprecjacji nauczycielskiej profesji”. Oto ten materiał:
Wczoraj wieczorem odbyła się Debata Radia Łódź, którą poprowadził redaktor Tomasz Lasota, jak zawsze dbający o rzetelny dobór uczestników.
Gośćmi Debaty byli prezesi dwóch związków nauczycielskich/oświatowych: prezes łódzkiego oddziału ZNP – Marek Ćwiek oraz przewodniczący Sekcji Oświaty łódzkiej Solidarności – Roman Laskowski, łódzki kurator oświaty – Waldemar Flajszer, dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych* – Magdalena Marciniak oraz odnotowujący swój udział profesor pedagogiki z Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ.
Przedmiotem debaty były aktualne i częściowo kontrowersyjne kwestie, jak:
>sytuacja tegorocznych maturzystów w porównaniu z doświadczeniami i wynikami egzaminu dojrzałości w ubiegłym roku. Wszyscy mogli wypowiedzieć się na temat tego, jak przebiegają egzaminy w tym roku oraz jakich możemy spodziewać się wyników nie tylko matury, ale i dalszych losów młodych dorosłych.
>Czy uczniowie dobrze przygotowali się w trakcie nauki zdalnej?
>Co sądzimy o powrocie uczniów do nauki stacjonarnej jeszcze w tym semestrze?
>Jaki jest stan nastrojów nie tylko wśród uczniów, ale i nauczycieli?
>Jak powinien wyglądać ten come back school?
>Dlaczego w tym roku rząd nie przewiduje poprawy wynagrodzeń nauczycieli, co już sygnalizują oba związki zawodowe?
Fałszującym rzeczywistość oświatową publikuję (za Fb ) majową wypłatę nauczycielki:
Porównajcie to z pensjami w innych zawodach osób z wyższym wykształceniem i nie mówcie o trosce rządu o nauczycieli czy o negocjacjach związków zawodowych z władzą. Od 30 lat to „zatroskanie” o poziom godnych płac nauczycieli jest widoczne (2207, 42 netto). Tyle, to zarabia dziennie absolwent szkoły zawodowej czy po maturze, ale bez wyksztalcenia wyższego przy budowie lotniska, a dawniej – elektrowni atomowej.
Tego samego dnia pedagog – prof. UAM Jacek Pyżalski udzielił wywiadu Radiu Łódź na temat powrotu uczniów do szkół oraz ich petycji do ministra edukacji, by ów powrót nastąpił dopiero we wrześniu br. (petycję podpisało już 581 319 osób).
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*Magdalena Marciniak – od września 2006 roku dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Sieradzu.
Plik z Yoy Tube – nagranie debaty w Radiu Łódź (52’13”) – TUTAJ
Plik z Yoy Tube – nagranie wywiadu, jakiego w Radiu Łódź udzielił prof. UAM Jacek Pyżalski (od 2′ 30”) – TUTAJ
Wczoraj (7 maja 2021r.) na fejsbukowym profilu Jarosława Pytlaka znaleźliśmy taki wpis, idący za nim link do starego tekstu na blogu „Wokół Szkoły”, oraz komentarze autorstwa Romana Lepperta.
Ostatnio za sprawą czołowego skandalisty w edukacyjnej bańce informacyjnej, w której mam przyjemność bywać, wrócił temat czasu pracy nauczyciela. Pan Marcin Stiburski twierdzi, że 40-godzinny tydzień pracy nauczyciela, to ściema. Ona sam deklaruje, że pracuje w sumie 32 godziny w czterech placówkach i ma się z tym świetnie.
Dlatego postanowiłem przypomnieć Miastu i Światu artykuł, który napisałem w okolicy strajku nauczycieli, wyjaśniając czytelnikom, na czym polega problem i dlaczego jego rozwiązanie graniczy z niemożliwością.
Odgrzewany kotlet, ale zapraszam do lektury, bo artykuły na blogu, nawet – tak jak ten – wciąż aktualne – szybko popadają w zapomnienie.
Oto komentarz Romana Lepperta:
Dobrze, że ma Pan w swoim „kuferku” takie artykuły. Zdecydowanie warto je przypominać, żywot postów na Facebooku jest (niestety) bardzo krótki.
Odpowiedź Jarosława Pytlaka:
Myślę, że większość analiz opublikowanych w ciągu ostatnich pięciu latach na blogu „Wokół szkoły” jest wciąż aktualna (w przeciwieństwie do publicystycznych komentarzy aktualnych wydarzeń). Niestety, internetowa komunikacja zabija głębsze myślenie, bo nawet jeśli ktoś chciałby przypomnieć sobie coś – zakładając, że w natłoku będzie mu się w ogóle chciało – padnie wobec konieczności szukania. Tu nawet dr Google nie pomoże, bo trudno wymyśleć, jakie hasło wpisać w wyszukiwarkę. A efekt – kolejne grupy mądrych ludzi, pracowicie debatujący nad zmianą w edukacji, nie mające pojęcia, co już w tej kwestii inne grupy mądrych ludzi wymyśliły wcześniej. Och, jak ja to dobrze znam…!
Odpowiedź Romana Lepperta:
Jest dokładnie tak, jak Pan napisał. Odwołując się do kategorii zaproponowanej przez Maxa Webera napiszę, że następuje ponowne „zaczarowanie” świata. Wiedza, dostępna w bibliotekach czeka na odkrycie, a my prowadzimy niekończące się dyskusje, często wyważając otwarte drzwi.
Źródło: www.facebook.com
Źtódło: www.wallacefoundation.org
Podjęliśmy dziś decyzję, aby nie zajmować Waszego – Czytelniczki i Czytelnicy „Obserwatorium Edukacji” – czasu wyszukanymi z wielkim trudem newsami o wydarzeniach – dziś zapewne w mediach dostępnymi przede wszystkim o kolejnym dniu egzaminów maturalnych, a zaproponować Wam lekturę Ciekawego tekstu o roli, jaką może odegrać dyrektorka/dyrektor szkoły.
Tekst pochodzi z bloga Centrum Edukacji Obywatelskiej, a jego autorami są Jacek Strzemieczny i Sylwia Żmijewska-Kwiręg. Nasza oferta, to tekst skrócony, lecz gorąco zachęcamy do sięgnięcia po jego pełną wersję u źródła, czyli na blogu CEO.
Jak dyrektor/ka wpływa na osiągnięcia uczniów i uczennic?
„Największą władzą, jaką dyrektorzy mają w szkołach, jest to, że mogą kontrolować narrację szkoły (…). Jeśli narracja dotyczy wysokich oczekiwań, rozwoju adekwatnego do włożonego wysiłku, myślenia wspólnego o tym, co to znaczy być „dobrym uczniem” i co to oznacza, że my jako nauczyciele mamy wpływ, wówczas nauczyciele i uczniowie będą myśleć o uczeniu się w inny sposób. Będą wierzyć, że uczenie się to wyzwanie, zrozumienie i stawianie jasnych i osiągalnych oczekiwań, a niepowodzenia są okazją do nauki.”1
Z badań prowadzonych w ostatnich latach wynika, że dyrektor/ka szkoły ma ogromny wpływ na osiągnięcia uczniów i uczennic. Jest on silniejszy niż do tej pory sądzono i obejmuje zarówno wskaźniki dobrostanu nauczycieli i nauczycielek w szkole, jak i sukcesów młodych ludzi w uczeniu się.
Opublikowany w lutym 2021 roku raport z badań prowadzonych w szkołach amerykańskich w ciągu ostatnich 20 lat (How Principals Affect Students and Schools: A Systematic Synthesis of Two Decades of Research2) potwierdza wcześniejsze wnioski badawcze, że wpływ dyrektora na osiągnięcia uczniów i uczennic jest jednym z najbardziej znaczących w edukacji.
Jak znacząca jest korzyść uczniów i uczennic w dobrze kierowanej szkole?
Różnorodne zestawienia prezentowane we wspomnianym raporcie wskazują na znaczące korzyści, jakie odnosi przeciętny uczeń i uczennica w szkole prowadzonej przez wyróżniającego się dyrektora/kę. Korzyści te dotyczą przede wszystkim przyrostu wiedzy i umiejętności. Wielkość zysku uczenia się w szkole prowadzonej przez ponadprzeciętnych dyrektorów badacze obrazują w kategoriach dodatkowych miesięcy nauki (trzeba oczywiście pamiętać, że obliczenia te są przybliżonymi wartościami). […]
Wyniki te robią wrażenie, bo okazuje się, że korzyści z uczenia się w szkole z dyrektorem wyróżniającym się są niewiele niższe niż korzyści odnoszone przez uczniów i uczennice w klasach uczonych przez ponadprzeciętnych nauczycieli i nauczycielki.3
Kompetencje i zachowania wyróżniających się dyrektorów/ek
Autorzy syntezy How Principals Affect Students and Schools: A Systematic Synthesis of Two Decades of Research, do której odwołujemy się w tym artykule, wyróżnili trzy grupy pożądanych kompetencji dyrektora, czyli takich, które zwiększają jego wpływ na osiągnięcia edukacyjne ucznia/uczennicy:
>interpersonalne (np. otaczanie troską, sprawna komunikacja, kierowanie się zaufaniem), >dotyczące uczenia się (np. wspieranie nauczycieli/ek w rozwijaniu umiejętności nauczania),
>organizacyjne (np. wykorzystywanie informacji, myślenie strategiczne, trafne alokowania zasobów szkoły). Przejawiają się one w wartościowych zachowaniach, które można uporządkować w czterech obszarach:
>tworzenie w szkole klimatu służącego uczniom/uczennicom i nauczycielom/nauczycielkom,
>rozwijanie z nauczycielami/nauczycielkami kontaktów skoncentrowanych na jakości nauczania i uczenia się uczniów/uczennic,
>umożliwianie współpracy nauczycieli/nauczycielek oraz wspieranie powstawania w szkole małych, wspólnie uczących się zespołów nauczycieli,
>strategiczne zarządzanie ludzkimi i materialnymi zasobami szkoły.
Przywództwo skoncentrowane na uczeniu się uczniów i uczennic
Wyniki przytaczanych aktualnych badań amerykańskich nie odbiegają istotnie od uznanych, o dekadę starszych międzynarodowych badań Viviany Robinson i Johna Hattiego. Swoją koncepcję pożądanego przywództwa Robinson nazwała ponad dziesięć lat temu przywództwem
skoncentrowanym na uczeniu się uczniów i uczennic4. Wywiodła ją z metaanalizy zidentyfikowanych przez nią trzydziestu badań dotyczących relacji pomiędzy stylem kierowania szkołą a efektami uczenia się uczniów i uczennic. […]
Warto tu także przywołać polskie wnioski sformułowane podczas badania realizowanego w 2015 roku wśród prawie 3 tys. dyrektorów i dyrektorek w ramach projektu „Przywództwo i zarządzanie w oświacie – opracowanie i wdrożenie systemu kształcenia i doskonalenia dyrektorów szkół/placówek”.
Polscy badacze w raporcie “Kompetencje przywódcze kadry kierowniczej szkół i placówek oświatowych w Polsce”6 zidentyfikowali sześć obszarów kompetencji dyrektora/dyrektorki, które decydują o jakości przywództwa. Częściowo pokrywają się one z tymi wskazanymi w badaniu amerykańskim czy podkreślanymi przez Robinson i Hattiego.














