
Dzisiaj w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej, na zaproszenie minister Anny Zalewskiej odbyło się spotkanie z delegacją władz Związku Nauczycielstwa Polskiego. Oto komunikaty o tym wydarzeniu, zamieszczone przez obie strony spotkania:
Komunikat na stronie MEN:
„– Razem napiszemy te zmiany” – powiedziała Anna Zalewska po kolejnym spotkaniu z oświatowymi związkowcami.
To nie było pierwsze spotkanie Anny Zalewskiej z przedstawicielami oświatowych związków zawodowych. W piątek w Kaliszu minister edukacji narodowej spotkała się z przedstawicielami Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. W środę rozmawiała z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego, w tym z prezesem ZNP Sławomirem Broniarzem. „– To było dobre spotkanie i dobra rozmowa. Wskazywaliśmy sobie tor dyskusji i sposób w jaki będziemy rozmawiać o zmianach” – powiedziała Anna Zalewska.
Szefowa MEN przypomniała, że od objęcia przez nią urzędu ministra edukacji narodowej rozpoczęła ogólnopolską debatę o oświacie.”– Już w pierwszym dniu po zaprzysiężeniu rozmawiałam z Kancelarią Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Za mną także spotkania z nauczycielskimi związkami zawodowymi” – powiedziała. „– Będziemy debatować najszerzej, jak to tylko możliwe – zadeklarowała szefowa MEN.” […]
Cały komunikat Spotkanie minister edukacji ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego – TUTAJ
Źródło: www,men.gov.pl
Od lewej: S. Broniarz, A. Zalewska, K. Baszczyński i G. Gruchlik
Komunikat na stronie ZNP:
Na stronie Instytutu Badań Edukacyjnych pojawiły się dziś dwa materiały, warte zapoznania się z nimi – szczególnie w kontekście reform, jakie w obszarze polskiej edukacji zapowiada nowa ekipa rządząca. Będzie to tym bardziej ciekawe, im mniej merytoryczne argumenty przywołują niektórzy zwolennicy koncepcji likwidacji gimnazjów i powrotu do ośmioklasowej podstawówki. Oto o czym można dowiedzieć się na stronie IBE:
Jak zmienić polską szkołę – wykład podsumowujący 5 lat badań IBE dr hab. Michała Federowicza. Główne wnioski, jakie płyną z badań Instytutu, są bardzo spójne. Czy chodzi o polski, matematykę, czy kompetencje komputerowe. Tymi metodami działania więcej nie osiągniemy. Polska szkoła nie jest wcale zła, ale wymaga kilku zmian.
Na stronie Związku Nauczycielstwa Polskiego zamieszczono komunikat:
Oto jego obszerne fragmenty:
– Pojawia się coraz więcej lokalnych inicjatywach nauczycieli, Rad Pedagogicznych, uczniów, rodziców oraz samorządowców podejmowanych w obronie gimnazjów. Coraz częściej samorządowcy, deklarują chęć współpracy z ZNP na rzecz obrony gimnazjów i proszą o koordynowanie działań w tym zakresie. Dlatego powołujemy szeroką koalicję środowisk na rzecz gimnazjów pod hasłem: Razem dla gimnazjów! – poinformował dziś (24.11.2015) na konferencji prasowej Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Dodał, że wciąż nie ma merytorycznych argumentów przemawiających za likwidacją gimnazjów. – Nie uznajemy argumentów sentymentalnych: „trzeba wrócić do starego systemu” i emocjonalnych: „bo w gimnazjach są problemy wychowawcze” – mówił szef Związku. Wyjaśniał, że dostępne badania, raporty i analizy pokazują, że choć gimnazja nie są wolne od mankamentów, to dobrze spełniają swoją rolę: wyrównują szanse edukacyjne, gimnazjaliści osiągają dobre wyniki (PISA), a z przemocą rówieśniczą częściej mamy do czynienia w szkołach podstawowych niż w gimnazjach. Poza tym, gimnazja pod względem infrastruktury, należą do najnowocześniejszych i najlepiej wyposażonych szkół w Polsce.
Portal oswiata.abc.com opublikował (zaczerpnięte ze źródeł PAP) wypowiedzi ekspertów, komentujących fragment exposé premier Beaty Szydło, w którym oświadczyła, że trzeba wrócić […] do klasycznego kanonu lektur. Oto fragmenty tej publikacji:
W polskiej szkole prawdziwym problemem nie jest kanon lektur, ale to, że uczniowie w ogóle nie chcą czytać książek. Jeśli „wypakujemy” listę lektur wyłącznie pozycjami o charakterze fundamentalnym, to nie zbudujemy w uczniach przekonania, że czytanie jest fajne – uważają eksperci. […]
Foto: www.pixabay.com/pl
Zofia Zasacka z Instytutu Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, która śledzi zawartość kanonu lektur szkolnych na przestrzeni ponad pół wieku, uważa, że przywołany przez premier „klasyczny kanon lektur szkolnych” to sformułowanie bardzo abstrakcyjne. „Zawarta jest w nim jednak sugestia, jakoby w ostatnim czasie zaszły na polu lektur szkolnych jakieś zmiany. Tymczasem obserwując podstawy programowe obowiązujące w Polsce przez ostatnie ćwierć wieku, a nawet dawniej, można zauważyć, że cały czas obracamy się wokół tego samego zestawu tytułów. Podstawowe arcydzieła literatury polskiej i powszechnej są stale obecne w zestawach lektur” – wskazuje badaczka. […]
Gdy ponad rok temu (19 października), pisząc 50. Felieton, uznałem, że nie jest to wystarczająca okazja do obchodów jubileuszu, uzasadniłem to tak: „A poza tym to i w wymiarze moich dotychczasowych osiągnięcie publicystycznych nie jest to także wielki powód do dumy. Wszak mam już w swym dorobku pisywanie przez ponad trzy lata, regularnie do każdego kolejnego numeru tygodnika „Gazeta Szkolna”, felietonów ze stałym nadtytułem „Mój punkt widzenia”. Nigdy ich nie policzyłem, ale nawet szacując „na oko” można przyjąć, że było ich ze sto kilkadziesiąt.” Zamknąłem wtedy ten temat tak: „Tak więc z jubileuszem (optymistycznie!) poczekam do setki!”
No i „nadejszła wiekopomna chwila…” jak mówił Pawlak w filmie „Kochaj albo rzuć”. Doczekałem! To właśnie dziś zasiadłem do pisania tego „magicznego”, setnego w kolejności felietonu, zamieszczanego w „Obserwatorium Edukacji”. Ten pierwszy, zatytułowany „Felieton na dzień dobry”, był pierwszym tekstem, jaki 4 września 2013 roku zainaugurował moją „prywatną” aktywność publicystyczną w „sieci”, po rozstaniu z Wyższą Szkołą Pedagogiczną – wydawcą „Gazety Edukacyjnej”, którą w roli „naczelnego” redagowałem od września 1996 roku. Szanowni Czytelnicy mogą osobiście porównać aktualną codzienność, znaną im z doświadczenia odwiedzin strony OE, z tym, co zapowiadałem w tamtym felietonie powitalnym. Nie wszystko potoczyło się tak, jak wówczas projektowałem. Największa rozbieżność między zamierzeniami a rzeczywistością dotyczy tego fragmentu pierwszego felietonu:
Szczególnie serdeczne powitanie kieruję do tych z Was, Szanowni Czytelnicy, którzy mając bezcenny kapitał wiedzy, doświadczeń i własnych przemyśleń, wyniesionych z wielu lat nauczycielskich pracy, zechcą się nim podzielić z pozostałymi czytelnikami „Obserwatorium Edukacji”, nadsyłając swoje materiały: artykuły, polemiki, opisy swojej pracy i uzyskiwanych jej efektów, a także relacje z zasługujących na upowszechnienie wydarzeń szkolnych.
Ten nurt nigdy nie stał się na tyle znaczący pod względem ilościowym, aby mógł konkurować z aktualnościami „z sieci” i relacjami i materiałami, wytwarzanymi przez redagującego stronę autora tego felietonu. Jakie są tego przyczyny? Można by tu formułować pewne hipotezy, a także przedstawiać próby empirycznie popartych odpowiedzi na to pytanie. Jednak na użytek tego jubileuszowego felietonu poprzestanę jedynie na wyrażeniu stanowiska, będącego wyrazem mojego hołdowania strategii pozytywnego myślenia, że jeszcze wszystko przed nami, że jednak zaczną napływać na adres „Obserwatorium Edukacji” artykuły i polemiki od nauczycieli, którzy mając bezcenny kapitał wiedzy, doświadczeń i własnych przemyśleń, wyniesionych z wielu lat nauczycielskich pracy, zechcą się nim podzielić z pozostałymi czytelnikami.
Tyle wspomnień. Los tak zrządził, że ten jubileuszowy felieton piszę w finale tygodnia, w którym działo się, oj działo w kraju w ogóle, ale też i na naszym edukacyjnym podwórku. Po wysłuchaniu exposé premier Beaty Szydło nie można już mieć wątpliwości: weszliśmy w epokę restauracji – oczywiście nie w znaczeniu gastronomicznym! Niezależnie od zasłony dymnej frazeologii prawicowo-nacjonalistycznej, jaką posługują się liderzy formacji, która – to fakt – w wyniku demokratycznych wyborów objęła i sprawuje niepodzielnie nieomal pełnię władzy w naszym kraju, tak naprawdę jest to „powtórka z rozrywki” czasów znanych starszym rocznikom z PRL!
Ośrodek Rozwoju Edukacji ogłosił właśnie konkurs na najciekawszy pomysł na zajęcia edukacyjne z wykorzystaniem e-podręczników zamieszczonych na platformie www.epodreczniki.pl
Konkurs adresowany jest do nauczycieli, pracujących z uczniami na czterech poziomach edukacyjnych:
> edukacja wczesnoszkolna
> szkoły podstawowe (klasy IV-VI)
> gimnazja
> szkoły ponadgimnazjalne
Oto fragmenty informacji o tym konkursie, jaka ukazała się wczoraj na stronie ORE:
[…] Proponujemy, aby konkurs w szkole koordynowała biblioteka szkolna – zbierała pomysły zgłoszone przez uczniów i nauczycieli oraz wybrała najlepszy (na każdym poziomie realizowanym w danej szkole). Biblioteki mają pełną dowolność w organizacji tych wyborów. W szkołach bez biblioteki – akcję może prowadzić dyrektor szkoły. Kryteria oceniania podane są w Regulaminie konkursu. Projekty – pomysły na zajęcia z wykorzystaniem e-podręczników również mogą mieć dowolną formę.
Korzystając z materiałów Polskiej Agencji Prasowej portal oswiata.abc.com zamieścił wywiad z profesorem Krzysztofem Konarzewskim, w którym ten członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN dzieli się swoimi poglądami na temat konsekwencji, jakie pociągnie za sobą zrealizowanie, zapowiedzianej w exposé pani premier Beaty Szydło, decyzji o powrocie do obowiązku szkolnego w wieku 7-u lat.
Foto: www.google.pl
Oto początkowy fragment tego materiału:
[…]PAP: Jakie konsekwencje dla szkół podstawowych i samorządów oznacza odejście od obowiązku szkolnego dla sześciolatków? W skali kraju w tym roku do pierwszych klas poszło 79 proc. sześciolatków, 21 proc. otrzymało odroczenia. Jak będzie wyglądała praca szkół, gdy mogą się wśród nich znaleźć takie, w których w przyszłym roku w pierwszych klasach będzie tylko 50 proc. dzieci z rocznika, 30 proc., 20 proc., 10 proc. lub wcale nie będzie dzieci?
Krzysztof Konarzewski: Łatwo obliczyć, że na jedną szkołę przypadnie sześcioro dzieci. W dużych szkołach miejskich wystarczy ich na jeden oddział klasowy, ale w małych – a tych jest najwięcej – nie ma na to szans. Oczywiście sześcioro to wartość średnia. Ponieważ moda na odraczanie obowiązku szkolnego nie była równomiernie rozłożona na terenie kraju, w poszczególnych szkołach będzie różnie, ale jest pewne, że każda odnotuje spadek liczby pierwszoklasistów.
Podczas dzisiejszych obrad Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Kaliszu także sformułowano stanowisko tego związku zawodowego w sprawie exposé premier Beaty Szydło . Oto jego treść:
Stanowisko
Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
w odniesieniu do expose Prezesa Rady Ministrów w części dotyczącej oświaty.
Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” pozytywnie ocenia zapowiedź likwidacji tzw. godzin karcianych, wzmocnienia pozycji nauczyciela, odbiurokratyzowania szkoły.
Rada podziela ogromny niepokój i rozumie sprzeciw nauczycieli i pracowników gimnazjów wywołany zapowiedzią likwidacji tego typu szkoły. Oczekujemy, że decyzja zmiany w ustroju szkolnym, będzie wypracowana w drodze rzeczywistego dialogu społecznego, po dogłębnej analizie podstawy programowej oraz skutków planowanych zmian. Krajowa Sekcja nie wyrazi zgody na działania, w wyniku których nastąpiłaby utrata pracy przez nauczycieli, pracowników administracji i obsługi szkół i placówek oświatowych.
Rada deklaruje gotowość szybkiego spotkania z Ministrem Edukacji Narodowej w celu przedstawienia obszarów wymagających bezwzględnego uporządkowania i poprawienia warunków oraz jakości pracy szkół.
Przewodniczący
KSOiW NSZZ „Solidarność”
Ryszard Proksa
Źródło: www.solidarnosc.org.pl
Foto: www.google.pl
Portal abc.com.pl , powołując się na PAP, zamieścił artykuł, w którym prezentuje opinie prezesa ZNP Sławomira Broniarza, jakie sformułował on po wysłuchaniu exposé premier Beaty Szydło. Oto jego fragmenty:
[…] Według niego „bez wątpienia merytorycznego uzasadnienia pozbawiona jest propozycja powrotu do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum, bo tutaj nikt do tej pory, mimo że ZNP wielokrotnie do tego zachęcał, nie dokonał takiej rzeczowej merytorycznej oceny funkcjonowania dotychczasowego modelu sześć-trzy-trzy„ – mówił w środę Broniarz, […]
„A teraz pojawia się arbitralna – moim zdaniem – decyzja, propozycja wyrzucenia na śmietnik dorobku tysięcy nauczycieli i milionów dzieci, absolwentów gimnazjów i wsadzenia tego wszystkiego do kosza, bo negatywnie o gimnazjach wypowiedzieli się ci, którzy gimnazja znają z opowieści, bo na pewno nie byli uczniami gimnazjów.”[…]
Cały artykuł „Broniarz: nie ma merytorycznego uzasadnienia dla zmian w edukacji” – TUTAJ
Źródło: www.oswiata.abc.com.pl
Premier Beata Szydło wygłosiła dziś w Sejmie exposé rządu. Oto fragment jego stenogramu, w którym pani premier zapowiada działania rządu w obszarze oświaty:
Foto:/www.premier.gov.pl
[…] Wielkim wyzwaniem przed którym stoimy jest też oświata i sprawy szkolnictwa wyższego. Zacznę od tej pierwszej. W kontekście oświaty a także problemu polskich rodzin należy powiedzieć o wprowadzonym wbrew woli rodziców obowiązku szkolnym dla sześciolatków. Nasz rząd cofnie te zmiany. Polscy rodzice, będą mieli prawo wyboru ,bo najlepiej znają swoje dzieci. To rodzice będą decydowali czy ich dziecko pójdzie do szkoły w wieku lat sześciu czy w wieku lat siedmiu. Tę zmianę przeprowadzimy w ciągu pierwszych stu dni naszego rządu. Zmiany obejmą też system kształcenia szkolnego. Stopniowo wrócimy do ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum. Z tego miejsca chcę zwrócić się do szanownych państwa nauczycieli pedagogów, bo wiem, że takie pytania i obawy się pojawiają. Proszę się nie obawiać.
Naszym nadrzędnym celem będzie wykorzystanie państwa doświadczenia. Te zmiany będą miały charakter ewolucyjny, chcemy wykorzystać jak najlepiej potencjał polskich nauczycieli. Będziemy te zmiany wprowadzać przy uzgodnieniach z państwem, będziemy wprowadzać je tak, żeby zawód nauczyciela zyskał należną mu pozycję i godność. Żeby polskie dzieci były jak najlepiej kształcone i wychowywane przez polską szkołę. Żeby wreszcie rodzice byli partnerami w tym procesie kształcenia swoich dzieci. Jedną z pierwszych decyzji minister edukacji narodowej będzie zlikwidowanie tak zwanych godzin karcianych. Ogromnym problemem polskiej szkoły – podobnie zresztą, jak problemem polskiej służby zdrowia, o której już wcześniej mówiłam – jest biurokratyzacja. Odbiurokratyzujemy polską szkołę. Polska szkoła ma uczyć i wychowywać, a polscy nauczyciele mają mieć godne warunki, aby kształcić młode pokolenia Polaków.










