
Instytut Badań Edukacyjnych opublikował wczoraj na swej stronie raport pt. „Regionalne uwarunkowania decyzji edukacyjnych – wybrane aspekty”. Publikacji towarzyszy tekst, wprowadzający w jego problematykę. Oto jego fragmenty:
Eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych na podstawie danych z badania panelowego Uwarunkowania decyzji edukacyjnych opracowali raport dotyczący zróżnicowania wojewódzkiego w zakresie dokształcania się dorosłych, zajęć dodatkowych dla dzieci, korzystania z nowoczesnych technologii, prywatnych wydatków na edukację czy wpływu poziomu wykształcenia w rodzinie na jej sytuację materialną.[…]
Młodzież uprawia sport i uczy się języka
Prawie 45% dzieci i młodzieży uczących się w systemie formalnym, przez co rozumiemy uczęszczanie do przedszkola, szkoły podstawowej lub gimnazjum, jednocześnie bierze udział w zajęciach dodatkowych. Zróżnicowanie regionalne pod tym względem jest dość znaczne. Z jednej strony są takie województwa jak opolskie, podlaskie i kujawsko-pomorskie, gdzie ponad 50% dzieci i młodzieży angażuje się w zajęcia pozalekcyjne, a z drugiej województwa warmińsko-mazurskie, lubuskie i podkarpackie, gdzie ponad 60% dzieci i młodzieży nie uczestniczy w żadnych zajęciach. Przyczyny nieangażowania się w jakiekolwiek zajęcia dodatkowe to najczęściej, w prawie 40%, brak poczucia potrzeby takiego zaangażowania. Dwa razy rzadziej wskazywano na odpowiedź, że dziecka nie interesuje udział w zajęciach dodatkowych.
Najczęściej wybieranym typem zajęć dodatkowych są zajęcia sportowe, w równym stopniu we wszystkich województwach. Drugim najczęściej wybieranym typem zajęć jest nauka języka obcego, ale tym wypadku zróżnicowanie regionalne jest znaczne.
Uczniowie najczęściej biorą udział w jednego typu zajęciach. Około 30% angażuje się w dwa typy takich zajęć. Województwa mazowieckie i świętokrzyskie mają najwyższy wskaźnik uczestnictwa w dwóch typach zajęć dodatkowych, a województwa małopolskie i wielkopolskie w trzech i więcej.[…]
Więcej – TUTAJ
Od chwili, gdy w ubiegłą sobotę przeczytałem w „Gazecie Wyborczej” wywiad z dr hab. Andrzejem Waśko, zatytułowany: „Reforma edukacyjna 2016. Co w nowej szkole uczeń powinien”, dręczyła mnie jedna myśl: Musisz usiąść i napisać komentarz do tego steku bzdur i uproszczeń, które na temat polskiej szkoły wygłosił ów przepytywany przez dziennikarki „Gazety Wyborczej” „ jeden z mózgów oświatowej reformy PiS-u” – jak go określiła prof. Magdalena Środa w opublikowanym wczoraj w tejże gazecie artykule pt. „Szkoła kodu i kujawiaka”. I to lektura tego właśnie tekstu sprawiła, że poczułem się zwolniony z obowiązku recenzowania poglądów na temat polskiego systemu edukacji tego polonisty, specjalizującego się w literaturze polskiego romantyzmu.
I nie idzie tu o to, że odmawiam, jak by nie było – doktorowi habilitowanemu, prawa do wygłaszania jego przemyśleń, nie tylko na temat szkolnictwa, ale na każdy inny, który mu przyjdzie do głowy… Rzecz w tym, że wystąpił on w owym wywiadzie nie jako osoba prywatna, a w roli lidera zmian w oświacie, przygotowywanych przez rząd PiS, a także jako koordynator sekcji edukacji w powołanej przez prezydenta Dudę Narodowej Radzie Rozwoju. A to już nie to samo. W takim przypadku nie wolno dyletantowi stroić się w pióra mentora-specjalisty w nieswojej dziedzinie!
Szanownych Czytelników odsyłam do tekstu prof. Środy – TUTAJ. Większość jej opinii o wypowiedziach dr Waśko i w ogóle o pomysłach ludzi PiS na temat ich zamiarów reformowania polskiego systemu szkolnego pokrywa się z moimi poglądami. Dla zaostrzenia ciekawości przytoczę taki oto jego fragment:
Prof. Waśko żywi wielki sentyment do szkoły epoki gierkowskiej, do której chodziło jego pokolenie, bo dała ona wykształcenie, które pozwoliło obalić komunizm. Spełniała też formalne cele PiS-u: miała jeden program, jedną listę lektur, jeden ideologiczny nadzór, a i XIX-wieczne wzorce wiedzy były jej bliskie. Pamiętam też, że szkoła miała wtedy wielkie ambicje patriotyczne. Wszyscy mieli kochać naszą ojczyznę w jej socjalistycznym kształcie oraz towarzysza I sekretarza i towarzysza ministra. Historia, której było dużo, przykrojona była do potrzeb i wiecznych prawd partii rządzącej.
Te podobieństwa bardzo mnie niepokoją. Nadzieją jest może to, że tak jak w komunizmie udało się wykształcić ludzi, którzy obalili system, tak w szkole PiS-u przechowa się pamięć o demokracji, państwie prawa, wolności czy różnorodności. A kod* zmieni się w KOD.
*To aluzja do przytoczonej w artykule wypowiedzi innego pisowskiego profesora – Piotra Glińskiego:
„Dobra szkoła przekazuje wiedzę i umiejętności, kształtuje formację umysłową, wprowadza młodych ludzi w kod kultury, jaki naród polski wytworzył w swoich dziejach, wychowuje do życia we wspólnocie, krzewi odpowiednie zachowania moralne i obywatelskie, daje intelektualne i duchowe instrumenty do głębszego zrozumienia świata”. I dalej pisze M. Środa: : „Co to jest kod kultury? Nie chodzi wcale o kulturę ogólną, uniwersalną, europejską, a nawet chrześcijańską, tylko o naszą rodzimą, polską. Chodzi w istocie o mity (najważniejszym będzie pewnie Smoleńsk) i tzw. tradycyjne role. Kod to „znajomość wspólnych symboli, odwołań, wyobrażeń stanowiących o polskiej tożsamości”. Ma budować narodową dumę, indywidualistów przekształcać w członków narodowej wspólnoty i „wdrażać w nawyki niezbędne do bycia dobrym Polakiem”. [Źródło: www.wyborcza.pl/magazyn/]
Zostawmy już ten temat, wszak – jak to zauważył już w połowie XVIII wieku Benedykt Chmielowski – „koń jaki jest każdy widzi”… Dla mnie o wiele bardziej inspirującą okazała się inna rozmowa, jaką wysłuchałem podczas dzisiejszego porannego spaceru z moją goldenką. Jest to pora, kiedy (dzięki mojemu smatfonowi) tradycyjnie słucham stacji TOK FM, a konkretnie audycję „Weekendowy poranek”. Dziś redaktor Paweł Sulik rozmawiał z doktorem Łukaszem Pawłowskim z „Krytyki Politycznej” o książce Marthy Nussbaum pt. „Nie dla zysku. Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów?”. Polecam odsłuchanie tego programu (audycja dostępna na stronie TOK FM – TUTAJ), bo są tam przytaczane odpowiedzi autorki omawianej książki na wiodące pytanie, zawarte w tytule: „Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów?”
Zanim jednak posłużycie się Sz. Czytelnicy swym zmysłem słuchu, proponuję jeszcze kilka informacji pisanych o tej książce:
Jak wiadomo, w wyniku wejścia w życie nowelizacji ustawy o systemie oświaty, która przywróciła wiek obowiązku szkolnego dla dzieci w wieku 7-u lat, od 1 września 2016 r. w klasie pierwszej szkoły podstawowej naukę rozpoczną obowiązkowo dzieci siedmioletnie, a na wniosek rodziców także sześcioletnie. Natomiast dzieci sześcioletnie będą realizowały obowiązek przygotowania przedszkolnego. Z tego powodu w MEN powstał projekt rozporządzenia, zmieniający podstawę programową dla nauczania zintegrowanego. Oto fragmenty komunikatu, jaki wczoraj zamieszczono w tej sprawie na stronie ministerstwa edukacji:
Jeszcze przed skierowaniem rozporządzenia do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych prezentujemy projekt zmian podstawy programowej w zakresie wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej.
To odpowiedź na liczne pytania, szczególnie ze strony nauczycieli i rodziców.
Prosimy o zgłaszanie wszelkich uwag w zakresie projektowanych zmian za pomocą Formularza. Czekamy na uwagi do piątku 11 marca, do godziny 23.59.[…]
Zmieniona podstawa programowa edukacji wczesnoszkolnej będzie, jak dotychczas, spójna z wymaganiami podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej dla II etapu edukacyjnego (klasy IV–VI szkoły podstawowej).
Istotne zmiany zawiera załącznik nr 1 – w tym zmiany dotyczące kształtowania umiejętności czytania i liczenia (punkty – 13,14) oraz w załącznik nr 2 – kwestie edukacji wczesnoszkolnej, w tym zalecane warunki realizacji.[…]
IBE uruchamia w Polsce międzynarodowy projekt CoLab “Promoting innovative collaborative teaching and learning”, realizowany przez konsorcjum 7 europejskich instytucji. Projekt dotyczy wsparcia rozwoju zawodowego nauczycieli w zakresie innowacyjnych metod i form nauczania na lekcjach, a przede wszystkim stosowania formy pracy grupowej uczniów (tzw. collaborative learning).
Projekt promuje rozwijanie i pogłębianie umiejętności pracy w zespole. Z badań IBE wynika, że ta forma organizacji pracy nie jest często stosowana przez nauczycieli, którzy obawiają się utraty kontroli nad przebiegiem takiej lekcji, mają też trudności w ocenie wkładu pracy poszczególnych uczniów w końcowy rezultat pracy zespołowej. Z drugiej strony umiejętność pracy zespołowej jest wysoko ceniona przez pracodawców, którzy też od lat stwierdzają jej niewystarczający poziom u absolwentów szkół, poszukujących pracy.
W ramach projektu przewiduje się:
Na stronie <Superbelfrzy RP> zamieszczono godny polecenia artykuł, autorstwa łodzianki – Anny Grzegory, zatytułowany „Mów ładnie, bo dziecko nie słyszy”. Oto jego fragment:
[…] jak wygląda szkolne życie uczniów, którzy niedosłyszą?
Do szkoły integracyjnej lub masowej przyjmowane są tylko dzieci z takim stopniem niedosłuchu, żeby mogły sobie samodzielnie poradzić z nauką. Do klasy integracyjnej kieruje dziecko zespół specjalistów Poradni Psychologiczno Pedagogicznej wydający odpowiednie orzeczenie. Ale oczywiście może się zdarzyć, z różnych powodów, że taki uczeń lub uczennica znajdzie się w klasie masowej bez orzeczenia. I Natalka, i Marysia zgodnie twierdzą, że osoby z niedosłuchem uczące się w normalnej szkole mają szczególnie ciężko. Od akceptacji rówieśników po naukę i relacje z nauczycielami. Trzeba wiele pracy i wysiłku włożyć w to, by zrozumieć co dzieje się na lekcji, pożyczać zeszyty od koleżanek i kolegów i poprawiać źle usłyszane, bądź w ogóle nie zanotowane treści.
A jak nauczyciele mogą ułatwić naukę w klasie dziecku z takim problemem?
Od wczoraj rodzice sześciolatków (i nie tylko) mają do wyboru dwa poradniki. Pierwszy z nich zaprezentowało Ministerstwo Edukacji Narodowej, Można w nim znaleźć odpowiedzi na takie pytania, jak: „Jakie są zasady rekrutacji do szkół i przedszkoli po nowelizacji ustawy oświatowej? Jakie prawa mają rodzice?” Oto fragment informacji o tej publikacji, zamieszczonej na stronie MEN:
„Rodzice, macie wybór!” to publikacja skierowana do rodziców dzieci sześcio i siedmioletnich. Tych opiekunów, którzy stoją przed ważną decyzją czy od 1 września 2016 r. ich dzieci mają rozpocząć edukację szkolną, czy pozostać w przedszkolu.
W poradniku znajdują się m.in. informacje dotyczące zmian w ustawie o systemie oświaty, a także zasadach rekrutacji do przedszkola. Publikacja informuje o procedurze odwoławczej w rekrutacji oraz zadaniach gminy w organizacji i prowadzeniu placówek wychowania przedszkolnego. Poradnik wyjaśnia też kwestie związane z zasadami przyjmowania dzieci do klasy I szkoły podstawowej, czy odroczeniem dziecka z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Dodatkowo publikacja zawiera zestawienie najważniejszych pytań rodziców i odpowiedzi ekspertów MEN.
Cały komunikat „Poradnik „Rodzice, macie wybór! Wychowanie przedszkolne i edukacja szkolna dziecka sześcioletniego i siedmioletniego” – TUTAJ
Plik PDF z Poradnikiem… do pobrania TUTAJ
Źródło: www.men.gov.pl
Drugi poradnik, zatytułowany „Uwierzmy w maluchy”, także wczoraj, zaprezentowały posłanki Platformy Obywatelskiej – Joanna Kluzik-Rostkowska i Kinga Gajewska. Można się z nim zapoznać, między innymi, na stronie < ZAMACH NA EDUKACJĘ> . O obu tych, konkurencyjnych, poradnikach napisała w „Gazecie Wyborczej” Justyna Suchecka. Oto fragment tej publikacji:
Wczoraj na stronie MEN pojawił się poniższy komunikat:
W Ministerstwie Edukacji Narodowej trwają prace nad zmianami w rozporządzeniu w sprawie podstawy programowej. Zakres zmian dotyczy wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej.
Podstawa programowa wychowania przedszkolnego zostanie uzupełniona o zapisy dotyczące wiadomości i umiejętności potrzebnych do kontynuowania przez dzieci edukacji w szkole. Wymagania te będą stanowiły integralną część podstawy programowej wychowania przedszkolnego.
Natomiast zmieniona podstawa programowa edukacji wczesnoszkolnej będzie, jak dotychczas, spójna z wymaganiami podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej dla II etapu edukacyjnego (klasy IV–VI szkoły podstawowej).
Zmiany w podstawie programowej zapewnią nauczycielom jeszcze pełniejszą możliwość dostosowania procesu nauczania do indywidualnych możliwości i potrzeb dzieci, które w wieku 6 lub 7 lat rozpoczną edukację szkolną w roku szkolnym 2016/2017 oraz będą korzystały z wychowania przedszkolnego.
W związku z licznymi pytaniami, przede wszystkim ze strony nauczycieli i rodziców, w zakresie planowanych zmian, jeszcze przed skierowaniem projektu rozporządzenia do konsultacji zewnętrznych, zostanie on udostępniony na stronie MEN w zakładce: Podstawa programowa do końca tygodnia.
Zgodnie z zapowiedziami dotyczącymi ogólnopolskiej debaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra zmiana” na temat zmian w edukacji, uprzejmie prosimy o zgłaszanie wszelkich uwag w zakresie rozporządzenia za pomocą Formularza.
Projekt rozporządzenia będzie skierowany do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych na początku marca.
Źródło: www.men.gov.pl
Szanowni Czytelnicy-Praktycy! Jeśli pracujecie z uczniami, których przygotowywane zmiany podstaw programowych dotkną – popytajcie rodziców swoich uczniów co oni o tym sądzą i podajcie im adres formularza, aby pani minister mogła poznać ich zdanie, czyli tych, którzy są dla niej głównymi ekspertami, z których opiniami – jak to już udowodniła w sprawie „ratowania maluchów” – liczy się przede wszystkim! [WK]
Dlaczego to nie są dobre zmiany? Podsumowanie ZNP.
Zmiany, już wcielone w życie i te zapowiadane przez przedstawicieli rządu, dotyczą dzieci w wieku przedszkolnym i młodzieży oraz ich rodzin, nauczycieli i pracowników oświaty, a także przedstawicieli organów prowadzących przedszkola i szkoły w całej Polsce, czyli milionów Polaków. Niektóre z nich wywołują wiele negatywnych emocji wśród rodziców i pracowników oświaty, a atmosfera niepewności nie sprzyja budowaniu społecznego porozumienia. Wg ZNP , nie są to dobre zmiany ponieważ:
– subwencja oświatowa nie rośnie adekwatnie do potrzeb,
– wycofanie sześciolatków ze szkół to krok wstecz,
– likwidacja gimnazjów może doprowadzić do demontażu systemu edukacji,
– tzw. godziny karciane znikają, ale pojawi się wolna amerykanka.
„Radio Łódź” na swej stronie internetowej zamieściło poniższą informację:
Jedna z łódzkich podstawówek organizuje „Jednodniową Szkołę”. Projekt ma pokazać rodzicom, że sześciolatki poradzą sobie na zajęciach. Krzysztof Durnaś, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 35 mówi, że dzieci przyjdą do szkoły na jeden dzień i będą miały normalne zajęcia. – To będzie normalny dzień. Od ósmej wychowawca czeka przy szatni, zabiera dziecko do klasy, tam odbywają się zajęcia – wyjaśnia.
Pierwszy dzień nietypowych zajęć już w tym tygodniu, ale placówka zamierza je powtarzać w trakcie semestru. Dzieci można zapisywać telefonicznie, kontaktując się z Wydziałem Edukacji Urzędu Miasta lub bezpośrednio ze szkołą numer 35 przy ulicy Tybury.
Źródło: www.radiolodz.pl
Kończący się właśnie tydzień wypełniony miałem głównie walką z gorączką, z męczącym kaszlem, minimalizowaniem wyczerpujących organizm skutków terapii antybiotykowej… To, że każdego dnia udawało mi się zamieścić, myślę wart przeczytania, materiał, jest dowodem przede wszystkim mojej postawy odpowiedzialności wobec – dobrowolnie – przyjętych na siebie obowiązków, ale też potraktowania tej pracy jako swoistej psychoterapii, chroniącej mnie przed dopadającą chorych apatią i czarnowidztwem…
Z powodu unieruchomienia na łożu choroby skazany byłem na swoisty secondhand informacyjny. Nie mam sobie jednak nic do zarzucenia: za każdym razem towarzyszyło mi przekonanie, że moim wkładem jest przede wszystkim wyszukanie tego tematu, a następnie „oprawienie go” w komentarz lub pogłębienie o dodatkowe informacje.
Przeglądając dziś te materiały zwróciłem uwagę, że należą one do dwu odmiennych światów: pierwszy z nich to świat „wielkiej polityki edukacyjnej” , a drugi – to „realny świat szkolnej praktyki”, czyli materiały, powstałe w nowatorsko pracujących szkołach i środowiskach, skupiających „podmiotowo działających, twórczych nauczycieli”.
Do pierwszego z nich należą teksty, zamieszczane od poniedziałku do czwartku. Zaczęło się od informacji o artykule , który opublikował „Dziennik Gazeta Prawna” – „MEN chce reformować zawodówki. Weto kuratora dla klas nierokujących i lista profesji przyszłości”, który poprzedzony został takim moim wprowadzeniem: „Okazuje się, że zanim jeszcze ruszyła, zapowiadana szumnie przez panią minister Annę Zalewską ogólnopolska debata, w ministerstwie już mają pomysł jak zreformować kształcenie zawodowe.”
Następnego dnia odesłałem Czytelników na stronę IBE, który 10 lutego zamieścił tam przypomnienie o opublikowanym już z 4 grudnia 2015 r. raporcie zatytułowanym „Wychowanie fizyczne w opiniach dyrektorów i nauczycieli. Organizacja kształcenia, podstawa programowa i ocenianie uczniów w szkołach podstawowych”. Moim wkładem w poszerzenie wiedzy Czytelników było połączenie tego z faktem, iż tego samego dnia w Centralnym Ośrodku Sportu odbywała się debata z udziałem Witolda Bańki – Ministra Sportu i Turystyki oraz Anny Zalewskiej – Minister Edukacji Narodowej – właśnie na temat kształcenia dzieci i młodzieży w ramach zajęć wychowania fizycznego, gdzie jednym z trzech jej wiodących nurtów był problem „Kształcenie wczesnoszkolne w ramach lekcji wychowania fizycznego prowadzone przez nauczycieli”. Pytałem tam: „Ciekawe, czy to przypadkowy zbieg okoliczności?” Mój komentarz kończyłem także pytaniem: „Czyżby autorzy tego raportu, lub choćby reprezentujący ich pracownicy IBN, nie zostali tam zaproszeni?”
Okazało się, że moje przypuszczenie znalazło potwierdzenie „w dobrze poinformowanych źródłach”: nikt z IBE w tamtej debacie nie uczestniczył…





