
Redaktor Maciej Kałach jest autorem artykułu w „Dzienniku Łódzkim” o wszystko mówiącym tytule: „Likwidacja gimnazjów. Pierwszoklasistów, którzy nie zdadzą, zawrócą do podstawówki”. Oto fragmenty tego artykułu:
Pierwszoklasiści z gimnazjów, którzy nie zdadzą do drugiej klasy, po wakacjach wrócą do podstawówek. W naszym regionie taką podróż w czasie może odbyć ponad 600 nastolatków. Dzięki reformie MEN. […]
Zgodnie z prawomocnymi już przepisami, gimnazja nie przeprowadzą więcej rekrutacji do klas pierwszych – i wygasną do czerwca 2019 r. Dlatego obecny pierwszoklasista, który nie zda do klasy drugiej, nie będzie mógł zostać w swojej szkole – klasa, do której mógłby spaść po prostu nie powstanie.[…]
Z dalszej części artykułu dowiadujemy się, że w Łodzi tacy uczniowie po wakacjach będą trafiali przede wszystkim do podstawówek w obwodzie, w którym mieszkają lub do szkoły spoza rejonu – ale w tym przypadku muszą być wolne miejsca i zgoda dyrektora szkoły.
Przytoczono także oświadczenia magistratu: „Miasto nie będzie tworzyło klas, w których uczyliby się tylko uczniowie, którzy nie otrzymali promocji do następnej klasy, ponieważ byłaby to dyskryminacja tych uczniów.”
Dalej autor artykułu informuje o tym, iż z jego nieformalnego sondażu poczynionego w kilku łódzkich podstawówkach wynika, iż „ich nauczyciele boją się masowego powrotu swoich „ancymonów”, których „oddali” w czerwcu 2016 r. do gimnazjów…”
Cały artykuł „Likwidacja gimnazjów. Pierwszoklasistów, którzy nie zdadzą, zawrócą do podstawówki” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
USTAWA z dnia 14 grudnia 2016 roku Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe
[fragment]
[…] Art. 143. 1. Uczeń klasy I dotychczasowego gimnazjum, który w roku szkolnym 2016/2017 nie otrzymał promocji do klasy II, z dniem 1 września 2017 r. staje się uczniem klasy VII szkoły podstawowej.
2. Uczeń klasy II dotychczasowego gimnazjum, który w roku szkolnym 2017/2018 nie otrzymał promocji do klasy III, z dniem 1 września 2018 r. staje się uczniem klasy VIII szkoły podstawowej. […]
Foto: www.lo50.edu.pl
„Dziennik Gazeta Prawna” zamieścił materiał pozyskany z Polskiej Agencji Prasowej, w którym znajdują się wypowiedzi Włodzimierza Włodarskiego – prezesa Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich, na co dzień dyrektora I. LO im. Ruy Barbosy w Warszawie. Oto fragmenty tej publikacji:
[…] Prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich, Włodzimierz Włodarski, […] zwrócił uwagę na to, że dotychczasowe ramowe plany nauczania określały minimalny wymiar godzin na danym etapie edukacyjnym przeznaczonych na realizację poszczególnych obowiązkowych zajęć edukacyjnych oraz zajęć z wychowawcą. Jak mówił, dawało to dyrektorom pewną swobodę w układaniu planów nauczania.
„Z doświadczenia praktyka, który pracuje w szkole 38 lat, wiem, że młodzież bardzo źle traktuje przedmioty, których się naucza w wymiarze jednej godziny w tygodniu. Święta i dni wolne od pracy lubią się powtarzać w roku szkolnym w te same dni tygodnia. Jeżeli przedmiot, który ma wymiar jednej godziny, wypada właśnie w takim dniu, to po prostu przepada. Gdyby miał dwie godziny, nie byłoby takiej wielkiej straty” – powiedział.
Dalej dyrektor Włodarski zwrócił uwagę na fakt, iż w I klasie jest aż 10 przedmiotów, które będą nauczane tylko jedną godzina w tygodniu. Dotyczy to m.in. takich przedmiotów, jak: geografia, biologia, chemia, fizyka, informatyka, wiedza o społeczeństwie.
Prezes SDSŚ mówił także, iż trudno jest teraz ocenić, czy proponowana w nowych ramówkach liczba godzin dla poszczególnych przedmiotów jest wystarczająca, gdyż nie ma jeszcze projektu podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceów.
Zwrócił także uwagę na zaskakujące rozwiązanie, zawarte w projekcie. Jest to zapis mówiący o tym, że to dyrektor będzie arbitralnie decydował, czy w I klasie LO uczeń będzie miał plastykę, muzykę czy filozofię, gdyż mają one być realizowane alternatywnie – w wymiarze jednej godziny w tygodniu.
Cały artykuł „Reforma edukacji: Projekt ramowych planów nauczania jest bardzo sztywny. To nie jest korzystne” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Foto: www.google.pl
Dziś, 23 stycznia, Rzecznik Praw Dziecka wystąpił do Ministra Zdrowia oraz Ministra Edukacji w sprawie podjęcia bardziej zdecydowanych i skutecznych działań w obszarze uchronienia dzieci przed e-uzależnieniami. Oto komunikat, jaki o tym wystąpieniu generalnym zamieszczono na stronie RPD:
Rzecznik Praw Dziecka apeluje do ministrów zdrowia i edukacji o aktywniejszą profilaktykę e-uzależnień. Co dziesiąty polski nastolatek należy do grupy zagrożonych uzależnieniem lub uzależnionych od internetu.
Zdaniem Marka Michalaka konieczne jest zwrócenie większej uwagi na zagrożenia płynące z korzystania z nowych technologii. Z ubiegłorocznego badania Najwyższej Izby Kontroli wynika, że blisko 100 tys. osób w Polsce jest uzależnionych od internetu, a 750 tys. jest zagrożonych uzależnieniem. Wśród nastolatków, co dziesiąty należy do grupy zagrożonych uzależnieniem lub uzależnionych. Spędzają oni w sieci średnio ponad trzy godziny dziennie, jednak jest wśród nich duża grupa jeszcze bardziej intensywnych użytkowników spędzających większość swego wolnego czasu w Internecie. Z innych badań, przeprowadzonych na zlecenie RPD w 2014 wynika, że nastolatki korzystają z internetu 3 godziny i 40 min na dobę, a ponad 40 proc. z nich jest cały czas on-line.
– Mechanizm uzależnienia działa w taki sam sposób jak w przypadku innych uzależnień. Rozpoczyna się od zainteresowania i chęci spróbowania czegoś nowego, następnie kontakt z mediami zastępuje inne aktywności, prowadząc do utraty łączności ze światem rzeczywistym. Nałóg niesie ze sobą wyniszczenie fizyczne i psychiczne, co w przypadku dzieci i młodzieży jest szczególnie niebezpieczne – wyjaśnia Marek Michalak.
Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia Konstantego Radziwiłła oraz Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej o podjęcie tematu, w tym opracowanie zasad postępowania w zakresie profilaktyki e-uzależnień.
Jak wskazuje NIK, działania instytucji, które powinny przeciwdziałać e-uzależnieniu dzieci i młodzieży np.: MZ, MEN czy Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, są przypadkowe i nie odpowiadają wystarczająco skutecznie na zagrożenie wynikające z rozwoju nowoczesnych technologii. Raport obok szkodliwości nadużywania mediów elektronicznych wskazuje również na brak wytycznych określających sposób postępowania w zakresie identyfikowania i narzędzi do diagnozowania zjawiska nadużywania przez dzieci i młodzież mediów elektronicznych oraz realizacji zadań w zakresie przeciwdziałania e-uzależnieniu. Informacja o wynikach kontroli NIK wskazuje także na brak współdziałania pomiędzy Ministrem Zdrowia a Ministrem Edukacji Narodowej. Kluczowe instytucje państwowe, które powinny odgrywać najważniejszą rolę w przeciwdziałaniu e-uzależnieniu od mediów elektronicznych (MZ i MEN) nie współpracowały ze sobą w tym zakresie.
Wystąpienie Rzecznika Praw Dziecka do Ministrów: Zdrowia oraz Edukacji
Źródło: www.brpd.gov.pl
NIK o przeciwdziałaniu e–uzależnieniu dzieci i młodzieży (komunikat) – TUTAJ
Informacja o wynikach kontroli NIK (raport) – TUTAJ
Foto: www.google.pl
Minister Anna Zaleska. Czy te oczy mogą kłamać? Chyba…
Dziś polecamy lekturę tekstu, zamieszczonego na stronie <Obywatela Dla Edukacji>, zatytułowanego „Pani Minister (znowu) kłamie”. Rzecz dotyczy występu minister Zalewskiej w programie redaktora Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”. Dla zachęty – początek tego artykułu Zofii Grudzińskiej – ekspertki ruchu społecznego „Obywatele dla edukacji”:
W czwartek 12 stycznia redaktor Pospieszalski już po raz drugi w okresie zaledwie dwóch miesięcy poświęcił swój program „Warto rozmawiać” tematowi edukacji. W poprzednim wydaniu gościł wiceminister Kopeć, tym razem obecnością zaszczyciła sama pani Zalewska, by widzom jasno wyłożyć błędy, jakich dopuszczają się krytycy edukacyjnej „deformy”. Niestety specjalistką od błędów okazała się właśnie minister Zalewska. Jeżeli (to) nie celowa propaganda, tylko zwykła ignorancja, to biada krajowi, który ma takich ministrów. Bowiem:
1) Już w pierwszym zdaniu p. Zalewska mówi, że teraz będą szkoły zawodowe, „których nie ma” (??) i że „każda szkoła podstawowa w dowolnym miejscu Polski będzie taką samą szkoła, z tymi samymi możliwościami”. Czyżby w dawnym systemie nie było szkół podstawowych o lepszej czy gorszej opinii? Były, doskonale to pamiętamy. A w jaki sposób zamiana reorganizacja systemu ma odczarować rzeczywistość i spowodować, że wszyscy będą równi? Nam to obiecywali komuniści.
2) Kolejne zdanie i kolejna wpadka: mamy „gimnazjum czteroletnie i półtoraroczny kurs przygotowujący do matury”. Pani minister! Obejmując urząd, powinna się pani była zapoznać ze strukturą systemu oświaty: sześcioletni cykl nauczania ponadpodstawowego, z obszernym, czteroletnim programem kształcenia ogólnego i dwuletnim okresem, w którym uczeń ma możliwość sam kształtować profil nauczania – ten przywilej wybierania jest zdobyczą nowoczesnej edukacji i triumfuje na całym świecie. Nie pojmuję, cóż jest takiego złego w powtarzanym jak mantra oskarżeniu, ze „licea przygotowują do matury”. A do czego mają przygotować? Do konkursu piękności? […]
Cały tekst „Pani Minister (znowu) kłamie” – TUTAJ
Źródło: www.obywateledlaedukacji.org
Dziś jest Dzień Dziadka. Ale ja nie mam, nawet jednego, wnuka ani wnuczki, więc mam całą niedzielę do własnej dyspozycji, co oznacza – na pisanie kolejnego felietonu.
Postanowiłem najpierw, krótko, rozliczyć się z aktualnymi tematami tygodnia, a następnie zająć bardzo osobistym tematem pewnego jubileuszu…
Pominę temat podlizywania się swoim członkom przez zarząd oświatowej „Solidarności”, relacje z pierwszych studniówek, których przepych bardziej przypomina bale na książęcych dworach niż nasze dawne studniówki w salach gimnastycznych, a także zupełny brak w mediach, nawet lokalnych, informacji o sposobach zagospodarowania wolnego czasu przez uczniów, którzy mając ferie zimowe nie mieli możliwości wyjechania z miasta na zimowisko (ceny od półtora do ponad dwóch tysięcy złotych od osoby).
Nie trudno zgadnąć, że skomentuję trzy wydarzenia, z minister Zalewską w roli głównej. Pierwsze – to operatywka z udziałem wojewodów i kuratorów oświaty w niedalekiej Rawie Mazowieckiej. Jednak nie o – w sumie zapewne nudnej – nasiadówce chcę pisać, a o tym, co pani minister nawiedziła po „naładowaniu” reformatorską energią akumulatorów rządowych i ministerialnych przedstawicieli w terenie. Zajmę się tym, że – jak pochwaliła się na ministerialnej stronie – „odwiedziła, w związku z zaproszeniem burmistrza miasta Dariusza Misztala, miejski żłobek i przedszkole. Są to jedne z najlepiej wyposażonych placówek w Polsce.” Jakież to, szyte tak grubymi nićmi, czytelne przesłanie: One – ten żłobek i to przedszkole – są takie, bo w Rawie rządzi NASZ prezydent!!! Pamiętajcie – w najbliższych wyborach samorządowych głosujcie na kandydatów na prezydentów, burmistrz i wójtów tylko z listy PiS! Wtedy i w waszych gminach i miastach będą tacy dobrzy gospodarze…
O przyprawianiu jałowej reformy szkolnictwa zawodowego, polegającej tak naprawdę na zmianie szyldów i pieczątek zasadniczych szkół zawodowych na szkoły branżowe, okrasą marki jaką mają w Polsce Specjalne Strefy Ekonomiczne, należałoby napisać obszerniej i w bardziej niż felietonowym, pogłębionym stylu. Obiecuję, że uczynię to wkrótce – w formie merytorycznego artykułu.
Pozostało jeszcze napisać kilka zdań o przekazanym do konsultacji społecznych projekcie rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania.
Foto: www.google.pl
Wczoraj na stronie MEN zamieszczono komunikat o przekazaniu do konsultacji społecznych projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół. Konsultacje potrwają do 21 lutego 2017 roku. Oto fragment tego komunikatu:
[…] Zasadniczą zmianą w stosunku do dotychczas obowiązujących ramowych planów nauczania w szkołach publicznych jest ich sama konstrukcja. Dotychczasowe ramowe plany nauczania określały minimalny wymiar godzin na danym etapie edukacyjnym przeznaczonych na realizację poszczególnych obowiązkowych zajęć edukacyjnych oraz zajęć z wychowawcą. Proponowane w projekcie rozporządzenia ramowe plany nauczania określają tygodniową liczbę godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych i zajęć z wychowawcą w poszczególnych klasach danego typu szkoły. Tak skonstruowane ramowe plany nauczania nie wymagają od dyrektorów szkół określania szkolnych planów nauczania. Na podstawie ramowego planu nauczania dyrektor opracuje tygodniowy (semestralny) rozkład zajęć.
Konsekwencją reformy strukturalnej systemu edukacji jest wprowadzenie do 8-letniej szkoły podstawowej nowych obowiązkowych zajęć edukacyjnych, a mianowicie: geografii, biologii, chemii i fizyki. Te nowe zajęcia będą wprowadzane stopniowo, począwszy od klasy piątej, uwzględniając dotychczasowe umiejętności i wiadomości uczniów oraz ich możliwości. Od klasy siódmej uczniowie będą mieli naukę drugiego języka obcego.[…]
Cały komunikat „Ramowe plany nauczania przekazane do konsultacji” – TUTAJ
Źródło: www.men.gov.pl
Informujemy zainteresowanych, że projekt rozporządzenia wraz z załącznikami został opublikowany ł w Biuletynie Informacji Publicznej MEN oraz w Biuletynie Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji.
Dla niecierpliwych i dysponujących mniejszym zasobem czasu wolnego:
Projekt rozporządzenia MEN w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół (w tym 18 załączników) – TUTAJ
Tekst Projektu rozporządzenia MEN w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół – TUTAJ
Foto:www.edunews.pl
Lekcja „po nowemu” w Gimnazjum w Mysiadle
Na początku tego tygodnia na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono kolejny tekst Witolda Kołodziejczyka*, zatytułowany „Niechciany scenariusz dla polskiej edukacji”. Niech jego lektura w czas weekendu poszerzy naszą bazę refleksji wokół głównego dylematu, wobec którego stanęli refleksyjni pedagodzy w naszym kraju: „Jak się zachować, co robić wobec nadchodzącej (nieuchronnie?) pseudoreformy zgotowanej nam przez rząd PiS?”
Oto – aby rozbudzić apetyt na właściwe danie – wybrane fragmenty tej publikacji:
Mam wrażenie, że to co najgorsze w naszej edukacji, już się stało. Na długie lata może zostać zablokowana poważna debata o potrzebie rzeczywistej transformacji szkoły. Proponowana reforma systemu i zmiany programowe uruchomiły dyskusję, jakiej dawno nie było w polskiej oświacie. Debata zdominowana przez jej przeciwników, koncentrowała się na przekonywaniu, że kondycja polskiej szkoły jest dobra i nie potrzebuje ona żadnych zmian, a już na pewno tych projektowanych przez rząd. Głos tych, którzy uważają inaczej, nie był już tak silny.[…]
Jeszcze nie tak dawno, podczas licznych kongresów, debat i paneli dyskusyjnych, dziennikarze, eksperci, akademicy i sami nauczyciele twierdzili, że system potrzebuje gruntownej zmiany. Szkoła to więzienie, szkodzi mózgowi, a traktowanie jej jako miejsce zorganizowanych korepetycji, to zbrodnia na naszych dzieciach. Nawoływano nawet do edukacyjnego przewrotu kopernikańskiego. […]
Jak wielu jest dziś tych, którzy próbują na nowo zdefiniować środowisko edukacyjne, rolę nauczyciela i sposób funkcjonowania uczniów? To co zachwyca w ruchu turkusowych organizacji opisywanych przez Frederica Laloux, czy Davida Hawkinsa jest wynikiem rozwoju ludzkiej świadomości, która prowadzi wprost do transformacji i zakwestionowania podstawowych założeń obowiązującego modelu. […]
Przez najbliższe lata może działać uruchomiony mechanizm udowadniania, że zmiany nas cofają, a reformatorzy nie mają racji. Niechęć przed poważną reformą może sprawić, że dyskusja skupi się nie na poszukiwaniu nowego modelu edukacji, ale utwierdzaniu siebie i innych, że istniejący nie wymaga zmian.[…]
Wczoraj i dzisiaj na ternie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej odbyły się spotkania, na których kierownictwo MEN promowało w środowisku specjalnych stref ekonomicznych swój projekt szkół branżowych. Oto fragment komunikatu, jaki wczoraj zamieszczono na stronie MEN o przebiegu pierwszego dnia tej promocji:
W pierwszym dniu rozmów dotyczących zmian w systemie kształcenia zawodowego wzięła udział Jadwiga Parada, dyrektor Departamentu Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego MEN. […]
Dyrektor Jadwiga Parada omawia główne kierunki zmian w edukacji zawodowej
… podczas swojego wystąpienia, dyrektor Jadwiga Parada omówiła główne kierunki zmian w edukacji zawodowej, której celem jest stopniowe wprowadzenie dualnego systemu kształcenia odpowiadającego potrzebom gospodarki.
– Gwarancją podniesienia jakości kształcenia jest ścisła współpraca z pracodawcami. To oni najlepiej wiedzą jakich specjalistów potrzebują i będą potrzebować w perspektywie najbliższych lat – podkreślała Jadwiga Parada, dyrektor Departamentu Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego MEN.[…]
Nawiązując do naszej poniedziałkowej (16 stycznia) informacji „Jak oświatowa „Solidarność” walczy o płace i uprawnienia pracownicze”, w której znalazło sie zdanie: „Teraz czekamy na informację o przebiegu spotkań tych grupy roboczych, […] Jedno z nich już się, prawdopodobnie, odbyło -12 stycznia – jak dotąd nie ma o jego pracach żadnego komunikatu” przekazujemy obszerne fragmenty „Komunikatu z obrad grup roboczych do spraw: wynagradzania nauczycieli oraz innych pracowników oświaty, a także finansowania oświaty” jaki wczoraj (19 stycznia) został zamieszczony na stronie KSOiW NSZZ :Solidarność”:
Komunikat z obrad grup roboczych do spraw: wynagradzania nauczycieli oraz innych pracowników oświaty a także finansowania oświaty powołanych przez Zespół do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty – 12. stycznia 2017 r.
[…] W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Ministerstw: Edukacji Narodowej; Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej; Rozwoju i Finansów, Kultury i dziedzictwa Narodowego, Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Sprawiedliwości, Środowiska, Spraw Wewnętrznych i Administracji, Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej; reprezentanci samorządowych Związków: Powiatów Polskich, Miast Polskich, Gmin, Województw RP, Unii: Metropolii Polskich i Miasteczek Polskich. Strona związkowa była reprezentowana przez trzy centrale reprezentatywne w rozumieniu ustawy o Radzie Dialogu Społecznego.
Po wprowadzeniu przez MEN przedstawił wstępne koncepcje dotyczące wynagradzania nauczycieli i finansowania zadań edukacyjnych. Byłyby one podobne do systemu wynagradzania jak w służbach cywilnych, co wiązałoby się z zawarciem umowy, mianowaniem itd. Tu obowiązywałoby wartościowanie stanowisk pracy, okresowe oceny pracy itp.
Drugą propozycją było przypomnienie projektu zmian Karty Nauczyciela w tym zakresie pochodzącego z 2013 roku. Wówczas zakładano rozliczanie średnich wynagrodzeń nauczycieli wszystkich stopni awansu zawodowego z jednej wspólnej puli, w jednakowej wysokości. W tym miejscu przypomnieliśmy, że zarówno wtedy jak i dziś ta propozycja spotkała się negatywną opinią KSOiW NSZZ „Solidarność”.
Foto: www.google.pl
Anna Wittenberg
Na dzisiejsze przedpołudnie proponujemy lekturę artykułu Anny Wittengerg pt. „Reforma edukacji powiela model nauczania z epoki industrialnej”, jaki 15 stycznia zamieścił portal FORSAL.PL. Oto jego obszerne fragmenty – dla zachęty do lektury całości (niech nam to właściciele tego portalu wybaczą) – bo naprawdę trudno było zdecydować się co w tej publikacji jest mniej warte upublicznienia:
Choć minister edukacji nieustannie zapewnia, że tworzy szkołę nowoczesną i przygotowującą do wyzwań dzisiejszego świata, w praktyce reforma wprowadza jedynie kolejną inkarnację modelu nauczania z epoki industrialnej. Mimo wad wciąż w publicznej oświacie stosujemy fabryczny system, bo jest on zwyczajnie najtańszy.[…]
Jeśli opozycji naprawdę zależy na uczniach i nauczycielach, powinna teraz skupić się nie na blokowaniu zmian prowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, co jest zadaniem z góry skazanym na porażkę, a na konstruktywnej pracy nad nimi. W konsultacji do końca stycznia są podstawy programowe, do końca marca samorządy muszą przygotować nowe sieci szkół. Za chwilę MEN zacznie prace nad Kartą nauczyciela i podziałem subwencji oświatowej. To wszystko są tematy, którym należy się bardzo uważnie przyglądać i bezlitośnie punktować błędy resortu edukacji. A także pomagać w problemach w swoich okręgach wyborczych.[…]
Bo choć minister edukacji nieustannie zapewnia, że tworzy szkołę nowoczesną i przygotowującą do wyzwań dzisiejszego świata, w praktyce reforma wprowadza jedynie kolejną inkarnację modelu nauczania z epoki industrialnej. W rozmowie z DGP mówił o tym np. prof. Łukasz Turski z Centrum Nauki Kopernik. […]









