
Foto: www.facebook.com/justyna.bober
Justyna Bober
Nowy tydzień proponujemy rozpocząć od lektury tekstu Justyny Bober* „Inspiracje edukacji”, który zamieszczono na stronie portalu SUPERBELFRZY. Oto jego fragmenty i link do całego artykułu:
[…] 8 grudnia, w Sejnach z inicjatywy grupy SETI (Sejny English Teacher Initiative), odbyło się interesujące spotkanie z nauczycielami LO. Spotkanie zorganizowała anglistka Monika Kowalska, która przygotowała prezentację na temat edukacji w Finlandii. Gościliśmy dr Dorotę Campfield, pracującą obecnie w IBE i w Uniwersyteckim Kolegium Kształcenia Nauczycieli Języka Angielskiego, która przez kilka lat pracowała na Uniwersytecie w Oulu.
Dyskutowaliśmy nad fenomenem fińskiego sukcesu, który naszym zdaniem Finowie zawdzięczają oddzieleniu edukacji od polityki, uczynieniu edukacji sprawą całego społeczeństwa, prestiżowi nauczyciela, którym trudniej zostać niż lekarzem czy prawnikiem, edukowaniu nauczycieli w szkołach przypisanych do uniwersytetów, gdzie mają oni wiele godzin praktycznych zajęć po opieką nauczycieli, będących równocześnie pracownikami naukowymi uniwersytetów.
Jednak to, co ma na największy wpływ na edukację w Finlandii to cecha narodowa Finów, coś, co określa się słowem „sisu” – to pojęcie fińskie, którego nie da się bezpośrednio przetłumaczyć. Oznacza zespół cech takich, jak wytrzymałość, upór i siłę woli, ale również odwagę, dumę i determinację w dążeniu do określonego celu wbrew przeciwnościom. To, co jeszcze uderza przy analizowaniu edukacji fińskiej, to kwestia zaufania i autonomii oraz samodzielności. Zaufania społeczeństwa do nauczycieli, pewność, że są to profesjonaliści, którzy wiedzą, co robią. Zaufanie do dzieci, wiara w to, że one są w stanie podążać właściwą drogą, gdy im się na to pozwoli. Zaufanie to podstawa relacji, które z kolei są kluczowe w całym procesie nauczania i uczenia się w szkole. Zaufanie instytucji nadzoru pedagogicznego do szkół i nauczycieli, brak presji, postawienie na autonomię i samodzielność szkół, które mogą w ramach bardzo ogólnego dokumentu, odpowiadającego naszej podstawie programowej, zdecydować, czego i jak będą uczyć.
Dzisiejszy felieton nie będzie, wyjątkowo, na temat związany bezpośrednio z edukacją, ale nadal podejmie problemy z obszaru, tradycyjnie określanego wychowaniem. Bodźcem, który wyzwolił moje myślenie na taki temat była informacja o 40 Zjeździe ZHP, a zwłaszcza komentarze na jego temat, jakie pojawiły się na fejsbuku. Jeden z moich znajomych, bardzo zainteresowany owym wydarzeniem, śledził transmitowane „na żywo” obrady Zjazdu i oto co napisał:
Piątek, 8. grudnia:
Oglądam „na żywo” obrady Zjazdu ZHP… Smutna refleksja: bardzo wiele uogólnień, ogólników i haseł słusznych ale oklepanych. Kandydaci na Naczelnika: blondynka Jola, brunetka Ania i … Krzyś. […]
Sobota, 9. grudnia
Mam wrażenie że obserwujący Zjazd ZHP w internecie bardziej są zainteresowani Zjazdem niż jego Delegaci… Trwa prezentacja kandydatów na Przewodniczącego ZHP. Delegaci w znaczącej części są obecni tylko ciałem, nie obchodzi ich ciężar MANDATU DELEGATA! Smutne to! Takie osoby mają decydować o przyszłości ZHP????? Pora umierać…
Nie jest moim celem formułowanie uwag i opinii o trwającym zjeździe, ani o tym co współcześnie dzieje się w tym związku, bo nie mam żadnej na ten temat wiedzy szczegółowej. Jednak przy okazji owego, drugiego już w tym roku, spotkania delegatów ZHP (7-9 kwietnia odbył się 39 Nadzwyczajny Zjazd ZHP) podzielę się kilkoma ogólniejszej natury spostrzeżeniami i niepokojami.
Zacznę od decyzji owego zjazdu nadzwyczajnego. To na nim zdecydowano o tym, że nadal wstępujący do tej organizacji będą składali przyrzeczenie o następującej treści:
Mam szczerą wolę całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce, nieść chętną pomoc bliźnim i być posłusznym prawu harcerskiemu.
Konsekwencje tej decyzji są wielorakie: po pierwsze – że jest to organizacja wyłącznie dla osób wierzących w Boga – należy domniemywać, że tego z judeochrześcijańskiej tradycji. Wszyscy inni: ateiści i wyznawcy innych religii, jeśli nie chcą być krzywoprzysięzcami, mają zamkniętą drogę wstępu do ZHP! Po drugie – jeśli ktoś kto składał tę rotę przyrzeczenia po latach straci wiarę – stanie przed dylematem: wystąpić z ZHP, czy „grać” nadal rolę Polaka-Katolika?
I tak dochodzimy do sedna tego problemu. Zachowanie w przyrzeczeniu zwrotu o „pełnieniu służby Bogu i Polsce” nabrało w ostatnich latach o wiele groźniejszego znaczenia. W ten sposób ZHP wpisało się w narrację pisowskiej ideologii, uznającej za jedyny właściwy model Polaka-Katolika.
W piątek, 8 grudnia, zostaliśmy zaproszeni przez Dominikę – uczennicą IV klasy Szkoły Podstawowej nr 143 w Łodzi, na wieczór literacki do Pałacu Młodzieży im. J. Tuwima. Dominika od tej jesieni uczestniczy w spotkaniach grupy literackiej „SILVA RERUM, która pracuje w Pałacu pod opieką pani Małgorzaty Mateckiej już dwunasty rok.
Młodzi adepci sztuki pisanego słowa spotykają się tam w dwu grupach: młodszej i starszej. Tak też przebiegał ten wieczór. Pierwsi prezentowali swe teksty najmłodsi.
Najpierw czytane były ich osobiste interpretacje zadanych jako temat, oksymoronów: „Kiedy dziecko czuje zimne ciepło”, „Jakie zwierzę symbolizuje bezsilną siłę” i „Kiedy człowiek jest w wolnej niewoli”.
Po takiej „rozgrzewce” najmłodsi członkowie grupy czytali swoje miniopowiadania. Oto galeria „raczkujących” w pisarskiej sztuce autorów:
Dominika przeczytała swe opowiadanie o chomiku, który znudzony życiem w sklepie zoologicznym znalazł sposób na to, aby wreszcie ktoś go stamtąd zabrał, i to nie samego, ale z dwójką innych zaprzyjaźnionych chomików, a nawet z niezbyt atrakcyjnym szczurem…
Dzisiaj proponujemy„wypisy” z postów dr Marzeny Żylińskiej, zamieszczanych w tym tygodniu na Jej fejsbukowym profilu:
A ja dziś jestem w Zduńskiej Woli w LO nr 1, gdzie uczniowie pracują w grupach i mogą uczyć się od siebie nawzajem. Przed chwila Adam powiedział takie zdanie: „Jeśli problem rozumie jedna osoba w grupie, to wszyscy to rozumiemy. I to bez stresu, na spokojnie”.
Klasa IId – lekcja matematyki, nauczycielka Anna Szulc
Lekcja matematyki w klasie w klasie IIIc w Zduńskiej Woli. Nauczycielka – Anna Szulc
Od konkretu do abstrakcji, czyli o tym, jak wykorzystać groch przygotowując uczniów do matury. Temat lekcji sformułowany przez uczniów : „Kąty w bryłach w praktyce”
Foto: www.men.gov.pl
Od 7 do 10 grudnia, w Centrum Konferencyjnym Wojska Polskiego w Warszawie, obraduje 40. Zjazd Związku Harcerstwa Polskiego. Celem jego zwołania jest podsumowanie ostatniej, 4-letniej kadencji, wybór nowych władz, przyjęcie Strategii Rozwoju na lata 2018-2025 oraz podjęcie uchwał ważnych dla funkcjonowania Związku.
Czwartek był pierwszym, roboczym dniem, podczas którego przeprowadzono wszytkie wymagane działania proceduralne i powołano wszystkie, wymagane statutem komisje.
Foto: www.men.gov.pl
W piątek przyszedł czas na oficjalne otwarcie 40. Zjazdu ZHP. Zostały też wręczone odznaczenia państwowe dla zasłużonych instruktorów – Krzyże Zasługi dla RP oraz Medale Komisji Edukacji Narodowej.
W dniu, w którym wszystkie polskie (a pewnie i niektóre zagraniczne) media koncentrują swoją uwagę na spektaklu w pisowskim teatrze marionetek, którego kolejną odsłonę zaserwował wczoraj Główny Animator polskiej sceny politycznej – my, spokojnie, nie poddając się złudnym emocjom mającym swe źródło w spekulacjach „kto w nowym rządzie obejmie tekę ministra…” proponujemy lekturę najnowszego postu z bloga Jarosława Pytlaka, zatytułowanego „Dobro powszechnie pożądane”. Oto jego fragmenty i link do źródła:
[…] Zacznijmy od definicji. Tu od razu niespodzianka – niezawodna zazwyczaj Wikipedia milczy! Jest „władza rodzicielska”, „opiekun”, „posłuszeństwo”, a „dobra dziecka” nie ma. Z licznych odnośników wskazanych przez Google’a można dowiedzieć się, że ustawowa definicja tego pojęcia po prostu nie istnieje. Dociekliwi mogą poszukać informacji o charakterze opisowym. Na przykład, blog prawniczy www.kruczekblog.pl spieszy z wyjaśnieniem, którego fragment przytaczam poniżej:
Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia (…) wskazał, że „pojęcie dobra dziecka z jednej strony obejmuje całą sferę najważniejszych jego spraw osobistych, przykładowo takich jak rozwój fizyczny i duchowy, odpowiednie kształcenie i wychowanie oraz przygotowanie do dorosłego życia, z drugiej zaś – ma ono wyraźny wymiar materialny. Polega on na konieczności zapewnienia dziecku środków do życia i realizacji celów o charakterze osobistym, a w wypadku gdy ma ono swój majątek, także na dbałości o jego interes majątkowy” (Legalis, nr 333272).
Zakres wcale niemały, prawda? O ile jeszcze sprawy majątkowe nie budzą specjalnych wątpliwości, o tyle sprawy osobiste dziecka otwierają ogromne pole dla rozmaitych interpretacji. Nawet na zdawałoby się uporządkowanym gruncie prawnym mogą być one przedmiotem kontrowersji, choćby podczas rozprawy rozwodowej rodziców. Tym bardziej w życiu codziennym, kiedy w grę wchodzi, na przykład, różny punkt widzenia matki i ojca oraz nauczycieli na rozmaite sprawy związane z funkcjonowaniem dziecka w szkole, i wynikające z tego emocje. Zarówno rodzice, jak nauczyciel mają obowiązek kierowania się dobrem dziecka. A że często pojmują je odmiennie, jak Polska długa i szeroka stanowi to w szkołach źródło obustronnych frustracji i zarzewie konfliktów. […]
Dzięki lakonicznej informacji, zamieszczonej na stronie „Dziennika Łódzkiego” dowiedzieliśmy się o wartej upowszechnienia inicjatywie uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 w Łowiczu, którzy 6 grudnia zorganizowali nietypową imprezę dzieciakom z Przedszkola nr 1 „Stokrotka”.
Po więcej informacji sięgnęliśmy na stronę tej szkoły, gdzie znaleźliśmy poniższy tekst:
MIKOŁAJKOWE CZYTANIE BAJEK
06 grudnia br. młodzież ZSP nr 3,pod kierunkiem nauczycieli:. Anety Wojciechowskiej i Małgorzaty Antosik, zagościła w Przedszkolu nr 1 w Łowiczu.
W tak szczególnym dniu Święty Mikołaj w asyście uczniów zaniósł maluchom niecodzienne podarunki, jakimi były bajki, wiersze i kolędy, które złożyły się na : MIKOŁAJKOWE CZYTANIE BAJEK.
Nasi milusińscy z ogromnym zainteresowaniem słuchali opowieści o gwiazdce, Mikołaju oraz przygotowaniach do Świąt Bożego Narodzenia. Dzieci bardzo chętnie śpiewały wspólnie z młodzieżą kolędy, które grali na skrzypcach oraz akordeonie: Natalia Jachurska, Arkadiusz Jasiński.
Wokalnie przedszkolaki wspomagała Martyna Wojda. W świat bajek i wierszy przenieśli maluchów czytający: Natalia Wiśniewska, Weronika Pawlata i Sebastian Andrzejczyk.
Oto wybrane z zamieszczonego tam, bogatego zbioru, zdjęcia ilustrujące tę imprezę:
Foto: www.juniorowo.pl
Tamara Kasprzyk
Przed kilkoma dniami Elżbieta Manthey,redagująca portal „Juniorowo”, zamieściła tekst, napisany przez Tamarę Kasprzyk, z wykształcenia psycholożkę i psychoterapeutkę, ale przede wszystkim m mamę dwóch synów.
Choć cały tekst odnosi się do sytuacji wychowawczych w relacji rodzice – dzieci, to mamy przekonanie, że zawarte w nim przemyślenia i wskazówki mogą także dobrze posłużyć doskonaleniu relacji nauczyciel – uczeń. Przekonajcie się sami, czytając najpierw wybrane fragmenty, a później cały artykuł, zatytułowany „Język osobisty – jak wychowywać dziecko do odwagi bycia sobą”:
Jak wychowywać dzieci do odwagi bycia sobą? To proste i trudne jednocześnie. Jest to powrót do czegoś, co Jesper Juul nazwał językiem osobistym, a co bardzo dobrze znamy z własnego doświadczenia. To powrót do języka naszego dzieciństwa, do mówienia o sobie. Mówienia tylko o tym, co rzeczywiście SPOSTRZEGAMY z własnej perspektywy. Mówienia TAK tylko wtedy, gdy myślimy i czujemy „tak” i NIE, gdy właśnie tak czujemy. A później poszukiwania w tym niuansów. Gramatyka jest tu drugorzędna. Kiedy mówimy o sobie, wypowiadamy jakąś opinię, ujawniamy siebie, dzieją się rzeczy bardzo ważne dla naszego rozwoju osobistego. Za każdym razem, kiedy chcę wypowiedzieć się z poziomu języka osobistego, muszę się zatrzymać i sprawdzić, KIM JESTEM w danej chwili.[…]
Przyjrzyjmy się sytuacji, w której dziecko właśnie się ubrudziło. Dorzućmy do tego kontekst: ślub przyjaciół. Wszyscy pięknie wystrojeni, za chwilę wchodzimy do kościoła. Mam ochotę powiedzieć do mojego dziecka: „Ale się upaprałeś!”, „Jak ty wyglądasz?!”. Zaraz… Nie chcę tak mówić! Chcę używać języka osobistego. Ja… Ja… Muszę dać sobie moment, żeby sprawdzić, co się dzieje w tej chwili ze mną. Ja… widzę, że się świetnie bawisz. Ja nie chcę, żebyś bawił się teraz w kałuży. Zależy MI, żebyśmy wyglądali dziś uroczyście. Chcę, żebyś był czysty – to DLA MNIE ważne.
Foto. www. uml.lodz.pl
Dzisiaj w Dużej Sali Obrad RMŁ, z udziałem pierwszego wiceprezydenta Łodzi Tomasza Treli i dyrektora Wydziału Sportu UMŁ Marka Kondraciuka, odbyło się uroczyste zakończenie dziewiątej edycji programu „Trener Osiedlowy”. Oto obszerne fragmenty informacji, jaką o tym wydarzeniu zamieszczono na stronie UMŁ:
– To projekt, który na stałe już wpisał się w kalendarz cyklicznych imprez w naszym mieście. Jest to też program, który bardzo chwalą sobie rodzice i który uzupełnia nasze inne miejskie inicjatywy. Na pewno w roku 2018 będzie jubileuszowa, dziesiąta edycja – zapowiedział Trela.
Zajęcia w ramach Trenera Osiedlowego organizuje klub sportowy BBRC Łódź, przy finansowym wsparciu magistratu. Urząd Miasta Łodzi na ten cel przeznaczył w tym roku 300 tys. zł. Dzięki tej pomocy przez sześć miesięcy od poniedziałku do piątku Trener Osiedlowy był obecny na 15 obiektach sportowych, zlokalizowanych w szkołach publicznych.
Foto: www.facebook.com/witold.kolodziejczyk
Nasz dobry znajomy, autor licznych tekstów zamieszczanych na stronach portalu EDUNEWS.PL – Witold Kołodziejczyk, napisał ostatnio niezbyt długi artykuł o tytule „Twórczy potencjał zmiany”. Zaiste, odważny człowiek, skoro posłużył się rzeczownikiem „zmiana” w czasach, kiedy nabrał on w powszechnym odbiorze bardzo pejoratywnego znaczenia – skompromitowany, zwłaszcza w środowisku nauczycielskim, sloganem o „Dobrej Zmianie w edukacji”.
Tym bardziej namawiamy do lektury tego tekstu, aby zmiana na nowo zaczęła kojarzyć się z czymś, co jest wartościowe, rozwojowe, pozytywne. Oto fragment tej publikacji:
Jak często w naszym życiu prywatnym i zawodowym zastanawiamy się nad miejscem, w którym jesteśmy i sensem tego, co robimy? Czy mamy momenty, w których twierdzimy, że nie mamy już szansy robienia nowych ekscytujących projektów, uczenia się czegoś nowego i tym samym maleją nasze szanse na dalszy rozwój? Czy w ten sposób nie manifestuje się wypalenie zawodowe, przekształcające się w depresję? To ważny moment i sygnał, który może być impulsem do zmiany, do osobistej głębokiej transformacji.
Trzeba wiedzieć, gdy się kończy jakiś etap w życiu. Gdy chcemy w nim trwać dłużej, niż jest to konieczne, tracimy radość tego, co jest przed nami – twierdzi Paulo Coelho.
Czy można zgodzić się z opinią, że większość z nas ma o wiele większe zdolności, potencjał twórczy, talent, inicjatywę i możliwości niż te, których wykorzystanie umożliwia nam wykonywana praca? Czy nasi przełożeni wykorzystują w pełni nasze twórcze możliwości? Ponad dziesięć lat temu, na jednym z seminariów dla kadry zarządzającej Marshall Goldsmith, autor wielu publikacji na temat przywództwa, w odpowiedzi zobaczył niemal przez wszystkich podniesione ręce. […]
Cały artykuł Witolda Kołodziejczyka „Twórczy potencjał zmiany” – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl













