
Ekonomista z wykształcenia, historyk z dorobku naukowego – profesor Wojciech Roszkowski był 7 grudnia w IV LO im. Emilii Szczanieckiej w Łodzi. Przybył tam na zaproszenie nauczyciela historii pana Piotra Soleckiego i spotkał się z uczniami klas pierwszych – członkami koła historycznego.
Foto: www.4liceum.pl
Profesor Roszkowski wygłosił wykład dotyczący II Rzeczpospolitej oraz postaci Józefa Piłsudskiego i jego roli w kształtowaniu początków państwa polskiego. Po jego zakończeniu uczestniczący w spotkaniu uczniowie i nauczyciele zadawali profesorowi wiele pytań, korzystając z okazji spotkania z ekspertem, specjalizującym się w historii Polski XX wieku, m. in. autorem Historia Polski 1945–2005,PWN,2006 oraz cyklu podręczników do historii napisanych wspólnie z Anną Radziwiłł.
Radio Łódź zamieściło na swej stronie internetowej dwa nagrania rozmów, jakie w związku z tą wizytą przeprowadziła redaktor Małgorzata Warzecha – TUTAJ
Młodzi o historii – 28’34”
Po spotkaniu z prof. Wojciechem Roszkowskim – 7’18”
Źródła: www.4liceum.pl oraz www.radiolodz.pl
Foto: www.rpo.mechaniczny.p.lodz.pl
Pracownia Nauki Programowania i Aplikacji Robotów Przemysłowych PŁ
Na stronie portalu Stooq zamieszczono dziś tekst, w którym Agnieszka Grzelak-Michałowska, powołując się na PAP, informuje, że „Łódzka SSE planuje otwarcie Technikum Automatyki i Robotyki”. Jak czytamy – już od 1 września 2018 roku planuje się utworzenie dwu klas dla 50 uczniów. Dziś władze ŁSSE podpisały w tej sprawie umowę z partnerem – Politechniką Łódzką. Oto fragmenty tej publikacji:
„Chcemy stworzyć wspólnie z Politechniką Łódzką Technikum Automatyki i Robotyki, kształcące w profesji, która obecnie nie istnieje w polskiej klasyfikacji zawodów. Ta szkoła ma być innowacyjnym eksperymentem pedagogicznym, prowadzonym bardzo blisko przedsiębiorców i na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, który zapewni nasz partner strategiczny” – podkreśliła wiceprezes ŁSSE Agnieszka Sygitowicz na konferencji w czwartek.
Zdaniem rektora Politechniki Łódzkiej Sławomira Wiaka, jest to przedsięwzięcie unikalne w skali kraju, które pozwoli na przygotowanie młodych pracowników zgodnie z prezentowaną przez premiera Mateusza Morawieckiego koncepcją rozwoju gospodarki 4.0.
„Przedsiębiorcy – nie tylko operujący w ŁSSE – oczekują dobrze wykształconych pracowników przygotowanych do obsługiwania bardzo wyspecjalizowanych stanowisk – i nie zawsze potrzeba do tego inżynierów” – zaznaczył.
PŁ ma nie tylko zaangażować w projekt swoich wykładowców, ale również wyspecjalizowaną infrastrukturę, w której prowadzone byłyby zajęcia z automatyki i robotyki. […]
Jak podał prezes ŁSSE Marek Michalik, współpracą w tym zakresie zainteresowany jest m.in. koncern Miele, który w przyszłym roku swoje jedyne w Polsce zakłady otworzy w podłódzkim Ksawerowie.
„Mamy nadzieję, że Technikum będzie taką ‘piątą nogą’ naszej działalności w ŁSSE. Już wcześniej zapoczątkowaliśmy projekt startupowy oraz program dofinansowania szkoleń dla MŚP – oba cieszące się dużym zainteresowaniem. W połowie 2018 roku gotowa będzie nasza hala magazynowa, którą będziemy wynajmować przedsiębiorcom” – dodał Michalik. […]
Cały tekst „Łódzka SSE planuje otwarcie Technikum Automatyki i Robotyki” – TUTAJ
Źródło: https://stooq.pl/n/?f=1212332
O tej inicjatywie poinformowała też TV TOYA w materiale „Strefowa szkoła – piąta noga strefy” – TUTAJ
Komentarz redakcji:
„Zniszczono kształcenie zawodowe w Polsce. Chcemy to kształcenie odbudować” – powiedział podczas relacjonowanej przez TV TOYA konferencji prasowej rektor Politechniki Łódzkiej prof. Sławomir Wiak.
Panie Rektorze!
Czy cały wieloletni dorobek w zakresie wspierania kształcenia zawodowego miasta Łodzi, w tym ŁCDNiKP, który i Pan firmował jako wieloletni członek, a ostatnio przewodniczący Rady Konsultacyjno-Doradczej tej placówki, to była fikcja literacka? Przekreślił Pan jednym takim zdaniem, wypowiedzianym najprawdopodobniej „pod pisowskie uszy” kierownictwa ŁSSE, nie tylko swój udział, ale i dzieło życia dyrektora Janusza Moosa i dziesiątków byłych i aktualnych dyrektorów łódzkich szkół zawodowych!
Foto: www.google.pl
Dziś serwujemy lekturę postu z bloga dr Marzeny Żylińskiej, zamieszczonego na stronie „Budząca się szkoła” 17 grudnia. Jest to zbiór przemyśleń i refleksji wokół tekstów Andrzeja Ledera – autora książki „Prześniona rewolucja” i artykułu „Relacja folwarczna”, opublikowanego w najnowszym numerze Krytyki Politycznej (grudzień 2017). Zapraszamy do fragmentów postu i linku do źródła:
[…] Dlaczego wciąż wielu rodziców i nauczycieli wychowuje dzieci i młodych ludzi w duchu posłuszeństwa, uległości i bierności, a nie w duchu odpowiedzialności i szacunku dla drugiego człowieka? Dlaczego w tak wielu szkołach dzieci muszą pytać, czy mogą wyjąć z torby kredki lub podnieść długopis, który im spadł na podłogę? Dlaczego w tak wielu klasach na lekcjach nie można rozmawiać, bo lekcje polegają na tym, że mówi nauczyciel, a uczniowie mają siedzieć i słuchać? Dlaczego tak wielu nauczycieli skupia niemal całą swoją uwagę na testowaniu i pomiarze dydaktycznym, a nie na tworzeniu w szkole warunków do efektywnej nauki? Dlaczego można odnieść wrażenie, że niektórzy nauczyciele zdają się brać udział w zupełnie absurdalnym wyścigu „Kto zrobi więcej sprawdzianów i postawi więcej ocen”. Przecież ciągłe ocenianie, sprawdziany i klasówki to ciągły stres, a z metodycznego punktu widzenia zupełny brak profesjonalizmu, bo tradycyjny pomiar dydaktyczny oznacza przerwę w procesie uczenia się. Im więcej czasu nauczyciel poświęca w czasie lekcji na sprawdzanie wiedzy, tym mniej zostaje go na naukę. […]
.
Skąd biorą się osoby, które w szkołach stosują oparte na karach i nagrodach metody tresury? Dlaczego tworzą w szkolnych klasach relacje oparte na dominacji silniejszego, dlaczego szkoła jest tak silnie zhierarchizowaną instytucją?
Odpowiedź na te pytania można znaleźć w artykule Andrzeja Ledera „Relacja folwarczna” w najnowszym numerze Krytyki Politycznej (grudzień 2017). Andrzej Leder powtarza tu tezy zawarte w świetniej książce jego autorstwa „Prześniona rewolucja”. I artykuł i książkę warto przeczytać, by zrozumieć, dlaczego tak trudno stworzyć w szkołach kulturę dialogu i dlaczego tak wielu ludzi odrzuca tzw. wychowanie do równości. Dlaczego dyscyplina i związane z nią uległość i posłuszeństwo są dla nich oczywistymi celami w wychowaniu młodego pokolenia. Dlaczego zatem tak trudno zmienić szkołę? Bo zbyt wielu z nas relację folwarczną, opartą na dominacji silniejszego nad słabszym, uwewnętrzniło tak głęboko, że nosi ją w kościach. […]
Foto: http://www.pap.pl
Najbliżsi sojusznicy z czasów walki przeciw wprowadzeniu prawa oświatowego zmieniającego system szkolny: prezes ZNP Sławomir Broniarz i liderka ruchu Rodzice przeciwko reformie edukacji – Dorota Łoboda wystąpili dziś na wspólnej konferencji prasowej, na której dokonali bilansu 100 dni funkcjonowania szkół pod rządami nowego prawa oświatowego. Poniżej zamieszczamy fragmenty komunikatu, jaki o tym briefingu zamieszczono na stronie ZNP:
[…] – Rok temu zawiązaliśmy z rodzicami, organizacjami pozarządowymi i partnerami społecznymi szeroką koalicję na rzecz edukacji – NIE DLA CHAOSU W SZKOLE – mówił szef ZNP. – Wówczas razem informowaliśmy o zagrożeniach wynikających z reformy edukacji Anny Zalewskiej. Mówiliśmy m.in., że skutkiem reformy będzie: skrócenie o rok obowiązkowej edukacji szkolnej i chaos programowy:[…]
– Okazało się niestety, że mieliśmy rację. Sprawdził się czarny scenariusz. W najgorszej sytuacji są siódmoklasiści. Był problem z podręcznikami, z klasami, z miejscem w szkołach – wymieniała Dorota Łoboda.
– Zbierane przez nas dane o nauczycielach tracących zatrudnienie znalazły potwierdzenie w oficjalnych statystykach ministerstwa edukacji, chodzi o dane z Systemu Informacji Oświatowej – mówił Sławomir Broniarz, prezes ZNP. – Dane z SIO są zbliżone do prezentowanych przez nas informacji, które pochodziły z arkuszy organizacyjnych szkół![…]
Prezes ZNP odniósł się także do sytuacji ekonomicznej nauczycieli w kontekście rosnących cen. – Żądamy od nowego roku 15% podwyżki płac – poinformował. – Będziemy chcieli na ten temat rozmawiać z nowym premierem Mateuszem Morawieckim.
Cały komunikat „Minęło 100 dni od wprowadzenia reformy edukacji. Podsumowujemy” – TUTAJ
Źródło: www.znp.edu.pl
Zobacz także na portalu PAP: ZNP chce o 15 proc. wyższych płac nauczycieli od 1 stycznia 2018 – TUTAJ
Foto: www.google.pl
13 grudnia Witold Kołodziejczyk podzielił się z czytelnikami portalu EDUNEWS.PL swoimi opiniami i przemyśleniami, często wywołanymi przeczytanymi przez niego lekturami, na temat, który zawarł w tytule: „Opór przed /www.google.pl/zmianą”. Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do całości:
[…] Paradoksem jest, że tak samo jak boimy się ryzyka związanego ze zmianą, to z tego samego powodu nie pozwalamy sobie na odnoszenie osobistych sukcesów maksymalnie wykorzystując nasze talenty. Lęk pojawia się zarówno przed poniesieniem porażki, jak i przed odniesieniem sukcesu. W ten sposób manifestują się nasze wewnętrzne przekonania na temat zmian.
Colin Sisson, mówca i trener rozwoju osobistego odnosi to do głębszych poziomów naszego funkcjonowania. Twierdzi, że lęk przed sukcesem i lęk przed porażką łączą się ze sobą i powstrzymują nas przed zmianą, ponieważ, gdybyśmy nagle doświadczyli zmiany okoliczności, zmusiłoby nas to do zmiany wewnętrznej. Mając przekonanie, że zmiana niesie ze sobą ryzyko bólu i utraty przyjemności, blokujemy nasz wewnętrzny rozwój. To właśnie owo ryzyko, często zupełnie wyimaginowane, wstrzymuje nas przed działaniem. Choć wiemy, że powinniśmy dokonać w naszym życiu zmian, mimo to gubimy się w realizacji naszej osobistej misji. Być może jej w sobie nie odkryliśmy bądź ignorujemy lub po prostu nie zauważamy sygnałów, które wskazują, że nie jesteśmy na właściwej drodze. Uświadamiając sobie, jak ważną dla naszego życia, rozwoju, szczęścia i wreszcie naszego spełnienia jest znajomość osobistego celu, pozwalamy na uruchomienie naszej wyjątkowej siły […]
Autor: Dorota Nina Semenov
Foto: www.edunews.pl
Boimy się zakwestionować zasady i podstawy jej funkcjonowania. A przecież uczniowie już dawno odkryli już bardziej atrakcyjne formy docierania do informacji. Być może to są powody, które sprawiają, że coraz częściej doświadczamy braku ich zaangażowania, skupienia, koncentracji na celu, narzekamy na brak kultury uczenia się, częste kwestionowanie autorytetów, pośpiech, niecierpliwość i roszczeniowość.
W ub. tygodniu w piątej (8 grudnia) na stronie MEN zamieszczono komunikat o ogłoszeniu konkursu „Nauczyciel-Innowator”, ale tylko dla nauczycieli szkół podstawowych wszystkich typów. Jak podano – celem przedsięwzięcia jest wyłonienie nauczycieli, którzy opracują najlepsze scenariusze zajęć lekcyjnych z wykorzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz pomocy dydaktycznych określonych w programie „Aktywna tablica”. Oto fragment tego komunikatu:
Zasady konkursu
Warunkiem uczestnictwa jest przygotowanie krótkiego filmu (maksymalnie 15-minutowego) przedstawiającego scenariusz zajęć edukacyjnych z wykorzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych (TIK) oraz pomocy dydaktycznych ujętych w programie „Aktywna tablica”. Ocenie konkursowej będą podlegały wyłącznie oryginalne materiały filmowe, które nie były zgłaszane w innych konkursach i publikowane przy okazji innych przedsięwzięć edukacyjnych.
Zgłoszenia konkursowe mogą nadsyłać także szkoły podstawowe, które nie biorą udziału w programie „Aktywna tablica”.
Uczestnictwo w konkursie
W konkursie mogą uczestniczyć nauczyciele wszystkich typów szkół podstawowych: publicznych, niepublicznych, artystycznych realizujących kształcenie ogólne oraz szkół w zakładach poprawczych i schroniskach dla nieletnich prowadzonych przez Ministra Sprawiedliwości. […]
Z dalszej części informacji można dowiedzieć się, że zgłoszenie na konkurs powinien dokonać dyrektor szkoły w terminie do 22 grudnia br i że ogłoszenie wyników nastąpi do 29 grudnia br., a także iż laureaci konkursu otrzymają tytuł „Nauczyciela-Innowatora” oraz nagrodę rzeczową. Rozdanie tych nagród i wręczenie tytułów nastąpi podczas gali finałowej w Warszawie.
Więcej informacji – w tym regulamin konkursu i 4 załączniki – TUTAJ
Źródło: www. men.gov.pl
Wczoraj na stronie <oswiata.abc.com> zamieszczono artykuł zatytułowany „Dorosły uczeń sam się nie usprawiedliwi”. Proponujemy nie zajmować wobec tej tezy stanowiska przed przeczytaniem całej publikacji. Pomijając aspekt semantyczny tych rozważań („uczeń się usprawiedliwia” – w znaczeniu „przedstawia powody usprawiedliwiające nieobecność”, czy „stwierdza, że jego nieobecność jest usprawiedliwiona”), bulwersujący jest sam fakt powracającego problemu praw pełnoletnich uczniów w szkołach dla młodzieży.
Po raz pierwszy temat „zawieszenia” praw obywatelskich ucznia z dowodem osobistym w szkołach dla młodzieży wypłynął przed jedenastu laty, kiedy to pełnoletni uczeń łódzkiego XXI LO rozpoczął o nie walkę w swoim liceum. Tak się składa, że dzisiejszy redaktor „Obserwatorium Edukacji” opisał ten problem w ostatnim, drukowanym, numerze „Gazety Edukacyjnej” (czerwiec 2006r), której wydawcą była WSP w Łodzi.
Oto dwa fragmenty tego artykułu:
[…] Otóż okazało się, że świat ludzi dorosłych łatwiej godzi się na alkoholową obrzędowość tak zwanych „osiemnastek” niż na uznanie, że uczeń, który stał się pełnoprawnym obywatelem, który może wybierać i być wybieranym do władz państwowych i samorządowych, który może mieć samodzielne konto w banku i prowadzić działalność gospodarczą , może także być za siebie odpowiedzialnym!”
[…] Pełnoletniość uczniów w szkołach ponadpodstawowych dla młodzieży może i powinna stać się ważnym elementem ich systemów wychowawczych. […] A może by tak tworzyć szkolne parlamenty dwuizbowe, z sejmem wyłanianym przez uczniów niepełnoletnich i senatem – reprezentującym uczniów dorosłych? […]
Minęło 11 lat, tamten „bojownik” o prawa pełnoletniego ucznia, który z tego co wiem został studentem prawa, a teraz – być może – jest już sędzią lub adwokatem, a w Polsce nadal temat jest aktualny, Rzecznik Praw Obywatelskich zgłasza do MEN ten problem jako wymagający pilnego załatwienia, zaś uczone głowy (prof. Antoni Jeżowski) wygłaszają oczywiste oczywistości!
Oto fragmenty artykułu, który podjął ten temat:
[…] W niedawnym wystąpieniu skierowanym do resortu edukacji zwracał na to uwagę rzecznik praw obywatelskich, do którego docierają skargi na tego typu praktyki.
16 grudnia na stronie portalu oswiata.abc.com zamieszczono artykuł, zatytułowany „Eksperci: zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach nie rozwiązuje problemu”. Oto jego obszerne fragmenty i link do całego tekstu:
[…] W czwartek minister edukacji Francji Jean-Michel Blanquer poinformował, że od września 2018 r. użycie telefonów komórkowych na terenie szkół podstawowych i średnich będzie zabronione.
Podobne rozwiązanie podczas swojej kampanii wyborczej proponował prezydent Francji Emmanuel Macron, a także, jedenaście lat temu, burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg. Jego wysiłki jednak zakończyły się fiaskiem, a rodzice narzekali, że szkoły uniemożliwiają im kontakt z dziećmi. Obecnie nowojorscy uczniowie mogą przynosić komórki do szkoły, ale korzystanie z telefonów dozwolone jest jedynie w uzasadnionych sytuacjach.
Według badań przeprowadzonych przez London School of Economics, uczniowie szkół, w których zabronione jest korzystanie z komórek, osiągają wyniki lepsze o ponad 6,4 proc. w stosunku do tych uczących się w placówkach, gdzie telefony są dozwolone. […]
Dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie Jarosław Pytlak powiedział PAP, że popiera decyzję francuskiego ministra oświaty, jednak – jego zdaniem – zakaz jest jedynie półśrodkiem pozornie rozwiązujący problem. „Jako pedagog jestem zwolennikiem systemowego rozwiązywania problemu, nie likwidowania. Uważam, że francuski minister edukacji próbuje zlikwidować problem, ale musiałby też zlikwidować internet. Uważam, że nie tędy droga” – ocenił. […]
Drodzy Czytelnicy! Wybaczcie, że dzisiaj zaproponuję Wam lekturę tekstu, który jest efektem mojej skłonności do dokumentowania „dorobku”. Tym razem pretekstem do takiego remanentu jest, oczywiście, owa „okrągła” liczba na liczniku moich – jak te twory” z uporem nazywałem – felietonów. Najwyższy czas, abym się wytłumaczył skąd ta – tak nieadekwatna do ich zawartości – nazwa.
Bo nie myślicie chyba, że nie wiem, i nie wiedziałem przed ponad czterema laty, jaka jest definicja felietonu: „Felieton – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski, utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający – często skrajnie złośliwie – osobisty punkt widzenia autora.”.
Ja naprawdę we wrześniu 2013 roku, gdy instalowałem się w Internecie z moją nową stroną „Obserwatorium Edukacji”, miałem taki zamiar – że będę pisywał i zamieszczał tam felietony. Bo w ich pisaniu trenowałem, ćwiczyłem się, niemal aż do uzależnienia, w latach 2007 – 20011, kiedy to w „Gazecie Szkolnej”, na jej przedostatniej stronie, co tydzień publikowano nowy tekst pod stałym nadtytułem „Mój punkt widzenia”. I przez te wszystkie lata pani sekretarz redakcji restrykcyjnie egzekwowała ode mnie teksty w rozmiarze około 2500 znaków!
Tutaj moje (i Wasze) nieszczęście wzięło się stąd, że w OE nie ma sekretarza redakcji. Teksty stawały się coraz dłuższe i dłuższe, a ja nie byłem w stanie sam sobie nałożyć ogranicznika. I poleciało… Aż do dwustu razy. Ale wszystkie owe „tasiemcowe” felietony spełniały (najczęściej) pozostałe elementy definicji felietonu.
Zostawmy już ten wątek z obszaru teorii form publicystyki dziennikarskiej i – pozwólcie – że przejdę do owego remanentu.
Nie mogę nie przypomnieć, że pierwszym tekstem jaki w ogóle został zamieszczony na stronie OE był właśnie „Felieton na dzień dobry” (4 września 2013 r.). Już w pierwszym zdaniu sygnalizowałem ile treści w nim zawarłem:
To jest felieton, inauguracyjny, powitalny, zapoznawczy.” A dalej złożyłem taką deklarację: „Nie obiecują jednak całkowitego równouprawnienia wszystkim publikacjom. Już teraz informuję, że nie znajdzie tu miejsca tania sensacja, także skrajnie fanatyczne i pozbawione racjonalnych podstaw poglądy nie mogą liczyć na ich upowszechnianie. Ale będą to jedyne kryteria, obok poprawności językowej, stosowane przy kwalifikowaniu tekstów do publikacji.”
Czy słowa dotrzymałem – osądźcie sami…
Kolejne trzy felietony zamieszczałem trochę „jak popadło” (dwa w soboty, czwarty w poniedziałek (30 września). Jednak szybko doszedłem do ustalenia najbardziej optymalnego dnia dla publikowania, ale i czytania, tych tekstów: NIEDZIELA. Po raz pierwszy stało się to 6 października i od tamtego dnia (z kilkoma wyjątkami) stało się to regułą. Bo w niedziele zwykle prawie nie ma newsów edukacyjnych, bo można wtedy skomentować najciekawsze wydarzenia minionego tygodnia, bo czytelnicy mają, odciążeni od codziennych aktualności, „wolniejszą głowę” do czytania tego co napisałem…
Przez cały pierwszy rok felietony nie były numerowane. Ale 7 września 2014 r. zdecydowałem, że będę je opatrywał kolejną liczbą. Dziś wydaje mi się, że był to efekt nabrania pewności, że „Obserwatorium Edukacji” nie będzie internetową efemeryda, że będę tę stronę redagował stabilnie i odpowiedzialnie jeszcze długo… Nie wiem, czy już wtedy zakładałem, że będzie tych felietonów 200 i więcej. Ale uznałem, że warto je liczyć. I policzyłem. Okazało się, że od 4 września 2013, ten po roku jest już 44., bo nie we wszystkie niedziele ferii i wakacji zamieszczałem nowe teksty. I już później licznik odliczał… Aż do dzisiaj.
Przy okazji warto przypomnieć, że ów 44. felieton miał tytuł „Polak potrafi” i komentował dwa skrajne przykłady owych zdolności naszych rodaków.
Foto: www.uml.lodz.pl
Wczoraj w Dużej Sali Obrad UMŁ odbyło się uroczyste spotkanie podsumowujące II edycję programu „Mia100 Talentów”.
Podczas gali 61 najzdolniejszych uczniów klas maturalnych otrzymało listy gratulacyjne od prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej oraz pakiety promocyjne od największych łódzkich uczelni. Specjalny bonus stanowi karta rabatowa „Młodzi w Łodzi”, z której wyróżnieni uczniowie będą mogli korzystać na równie ze studentami, a pozwala ona skorzystać z wielu atrakcyjnych zniżek i przywilejów.
Foto: www.uml.lodz.pl
Przedstawiciele władz Uniwersytetu Łódzkiego, Politechniki Łódzkiej oraz Uniwersytetu Medycznego w Łodzi zachęcali do podjęcia studiów, podkreślając jednocześnie, że najzdolniejsi uczniowie stanowią ważny potencjał w rozwoju Łodzi i mogą odnaleźć dalszą ścieżkę kariery w naszym mieście. Uczelnie oferują bogaty i zróżnicowany program nauczania, a najlepszym absolwentom szkół średnich proponują specjalny tok studiów.
Uzdolnieni łódzcy uczniowie mogą również otrzymać stypendia w programie „Mia100 Zdolnych”.
Źródło: www.uml.lodz.pl










