
Foto: www.banzaj.pl
Najwyższa Izba Kontroli zamieściła w czwartek, 26 czerwca, komunikat o wynikach kontroli, której przedmiotem była współpraca szkół z rodzicami w realizacji zadań wychowawczych. Zebrany materiał dotyczył okresu lat trzech lat szkolnych: 2014/2015 – 2016/2017. Kontrolę przeprowadzono w 20 szkołach lub zespołach szkół, prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, na terenie pięciu województw: dolnośląskiego, lubelskiego, podlaskiego, śląskiego i wielkopolskiego. Anonimowym badaniem ankietowym objęto 1.811 uczniów oraz 1.542 ich rodziców ze wszystkich 20 kontrolowanych placówek. Oto fragmenty tej informacji oraz link pełnej wersji komunikatu:
Szkoły nie wykorzystują wszystkich możliwości by wzbogacić działalność wychowawczą. Pozycja rad rodziców jest wciąż słaba, a gromadzone przez nie pieniądze, nie zawsze są przeznaczane na działalność dydaktyczną i wychowawczą szkoły – wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli. Ponadto programy wychowawcze w niektórych szkołach w latach 2014-2017 były powielane schematycznie w niezmienionej formie i treści. Zdaniem NIK kuratorzy oświaty powinni objąć większym nadzorem proces opracowywania i realizacji programów wychowawczo-profilaktycznych w szkołach, a dyrektorzy szkół corocznie je aktualizować. […]
Pozytywne tendencje
[…] Wielostronne i szeroko zakrojone działania szkół przynoszą zazwyczaj poprawę postaw i zachowań uczniów, jak również polepszenie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w placówkach oświatowych. Uczniowie oraz rodzice na początku każdego roku szkolnego są zapoznawani z wewnątrzszkolnymi systemami ocen zachowania. Przyjęte w programach cele i sposoby ich realizacji są zazwyczaj adekwatne od pojawiających się problemów wychowawczych.
W zdecydowanej większości szkół zasięgano opinii rady rodziców w procesie ustalania przez dyrektora szkoły oceny dorobku zawodowego nauczycieli. Wyniki badań ankietowych wskazują, że rodzice powszechnie akceptują działania wychowawcze i profilaktyczne szkoły oraz uznają je za wystarczające w aspekcie rozwiązywania i zapobiegania problemom wychowawczym. Zdaniem 54,1 proc. rodziców uczniów szkoła, do której chodzi jego dziecko, bardzo dobrze realizuje swoje działania wychowawcze. Odmiennego zdania było tylko 4, 8 proc. rodziców. Większość uczniów (77, 9 proc.) zapewnia w ankietach, że lubi chodzić do szkoły.
Co działa wadliwie?
Foto: www.facebook.com/Niepubliczna-Szkoła-Podstawowa-Cogito
Zgodnie z daną w niedzielnym felietonie obietnicą – zapraszamy do lektury informacji Luizy Skutnik – dyrektorki Szkoły COGITO w Płocku – o tym jak u nich zorganizowano spotkanie z okazji zakończenia zajęć lekcyjnych i wręczania uczennicom i uczniom świadectw.
Cały udostępniony poniżej tekst „Poza schemat” pochodzi ze strony blogów „Budzącej się Szkoły”
Szkoła w drodze to ludzie, którzy krok po kroku, każdego dnia próbują wychodzić poza znane schematy myślenia o szkole, poza znane rozwiązania. Zakończenie roku ZAWSZE wyglądało u nas tak samo, więc mimo wielu zmian w szkole Cogito, ten element pozostawał w schemacie. Przyszedł jednak ten moment, w którym i w ten obszar włączyliśmy uczniów, przecież szkoła jest dla nich, a nam nigdy wcześniej nie przyszło do głowy, żeby zapytać o ich zdanie. Uznając błąd za trampolinę do sukcesu, zapytaliśmy na spotkaniu okrągłego stołu uczniowskiego: Czy chcecie zakończenie roku w takiej postaci jak zawsze, czyli tradycyjna akademia i wierszyki? W odpowiedzi usłyszeliśmy głośne NIE! A jeśli nie akademia, to co proponujecie? Nasi uczniowie nie pierwszy raz spotkali się z oddawaniem im inicjatywy, więc szybko zebrali pomysły od wszystkich klas i w drodze głosowania wybrany został zwycięski pomysł: Zorganizujemy piknik!
Foto: www.facebook.com/Niepubliczna-Szkoła-Podstawowa-Cogito
Oczywiście zgodziliśmy się, ustalając jednocześnie, że to uczniowie są organizatorami, my jako kadra pomagamy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zgodzili się natychmiast. Każda klasa wydelegowała koordynatorów (łącznie z pierwszakami), którzy przyszli do mnie, by ustalić kto, za co odpowiada. Mnie dyrektorowi przypadła rola sekretarza i porządkowego zbierającego pomysły uczniów oraz osoby notującej podział obowiązków. Ktoś był odpowiedzialny za dekoracje, ktoś za atrakcje, ktoś za soki, a jeszcze ktoś inny za przygotowanie owoców. Gdy skończyli przyszli do mnie i zapoznali mnie z przygotowanym programem uroczystości zakończenia roku. Okazało się, że rozdawanie świadectw nie jest dla nich czymś szczególnie ważnym, bo zupełnie o tym zapomnieli. Pomyślałam, że to my dorośli lubimy chwalić najlepszych, że to jest nasza potrzeba. Poprosiłam, by w czasie pikniku znaleźli w programie miejsce na wręczenie wszystkim uczniom świadectw. Ostatecznie rozdawanie świadectw następowało w przerwach między zaplanowanymi atrakcjami. Prowadzącymi imprezę byli oczywiście uczniowie, a wśród atrakcji znalazły się rzeczy ważne dla nich; ich pasje, zainteresowania, talenty. Był pokaz karate, był występ gry na gitarze elektrycznej, były zawody sportowe, zorganizowane przez pasjonatów sportu.
Foto: www.google.pl (www.polishexpress.co.uk)
Wczoraj, 25 czerwca, Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało do konsultacji społecznych projekt kolejnej ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe i ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, zawierający nowe regulacje prawne, które mają stać się podstawą reformy kształcenia zawodowego. Jako że sam projekt jest tekstem bardzo trudnym w lekturze – zalecamy raczej zapoznanie się z treścią „Uzasadnienia”, jakim MEN opatrzyło ten projekt. Ale i ten drugi tekst nie jest łatwo przeczytać – liczy 83 strony. Dlatego proponujemy kilka faz zapoznawania się z treścią tego materiału.
Na początek – kilka fragmentów pierwszych 4 stron „Uzasadnienia”:
Głównym celem zmian wprowadzanych projektowaną ustawą jest odbudowa prestiżu kształcenia zawodowego w Polsce, poprzez poprawę jakości i efektywności kształcenia w szkołach i placówkach. Proponowane rozwiązania uwzględniają mechanizmy włączania wszystkich kluczowych partnerów kształcenia zawodowego w działania służące systematycznemu dostosowywaniu tego kształcenia do potrzeb rynku pracy. […]
W centrum proponowanych od roku szkolnego 2019/2020 zmian jest uczeń – wszystkie działania szkoły prowadzącej kształcenie zawodowe powinny być skoncentrowane na tym, aby absolwenci szkoły posiadali pełne kwalifikacje zawodowe potwierdzone stosownymi dokumentami wydanymi w wyniku złożonych egzaminów. Ponadto absolwent powinien zostać przygotowany do uzyskania niezbędnych dla przyszłego pracodawcy uprawnień lub kwalifikacji rynkowych albo posiąść w trakcie nauki dodatkowe umiejętności niezbędne do wykonywania na przyszłym stanowisku pracy. […]
Jednostki samorządu terytorialnego otrzymają zwiększoną subwencję oświatową na szkoły kształcące w zawodach, na które jest wyższe zapotrzebowanie na rynku pracy, wskazane w prognozie zapotrzebowania na pracowników w zawodach szkolnictwa branżowego. […]
Uczeń – to również młodociany pracownik, kształcący się w branżowej szkole I stopnia. Niezbędne jest podjęcie współpracy pracodawcy ze szkołą, w której ten młodociany pracownik realizuje kształcenie zawodowe teoretyczne oraz kształcenie ogólne. Oba te podmioty są odpowiedzialne za kształcenie ucznia – młodocianego pracownika, który w tej formie realizuje obowiązek nauki. Pracodawcy, którzy kształcą młodocianych pracowników w zawodach, w których występuje zwiększone zapotrzebowanie na pracowników otrzymają wyższe dofinansowanie kosztów tego kształcenia. […]
Wychodząc z założenia, że „lepiej późno niż wcale”, informujemy – z czterodniowym opóźnieniem – o „nowej świeckiej tradycji”, jaką dostrzegliśmy w działalności Łódzkiego Kuratora Oświaty. Innowacja owa polega na tym, że dotąd kuratorzy składali wizyty w szkołach, lub uczestniczyli w różnych uroczystych „podsumowaniach”, podczas których, jeśli taka była ich wola, wręczali nauczycielom i/lub uczniom odznaczenia, nagrody, dyplomy i listy gratulacyjne. Natomiast 19 czerwca tego roku zainaugurowano nowy zwyczaj: AUDIENCJE U KURATORA.
W miniony wtorek nasz zapracowany (bo już trzeci miesiąc pracujący bez zastępcy!) ŁKO – dr Grzegorz Wierzchowski przyjął w swej niezbyt reprezentacyjnej siedzibie uczniów, „wraz z osobami towarzyszącymi” z łódzkiego Zespołu Szkół Samochodowych. Oto fragmenty informacji, jaką o tym historycznym wydarzeniu zamieszczono 21 czerwca na stronie kuratorium:
Uczniowie Zespołu Szkół Samochodowych w Łodzi, którzy zwyciężyli w klasyfikacji zespołowej XIX Olimpiady Techniki Samochodowej i wywalczyli dla szkoły ten zaszczytny tytuł *, spotkali się we wtorek z kuratorem oświaty Grzegorzem Wierzchowskim.
[…] Uczniowie Adrian Pałgan i Przemysław Skorupa uzyskali w tej rywalizacji w sumie 125 punktów. W ten sposób wywalczyli dla ZSS w Łodzi I miejsce oraz tytuł Samochodowej Szkoły Roku 2018. Razem z nimi kuratora oświaty odwiedzili także: Piotr Trzaskowski (uczestnik półfinału olimpiady), dyrektor szkoły Andrzej Żelasko oraz nauczyciele Andrzej Łaziński i Przemysław Kubiak.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Grzegorz Wierzchowski oraz obecna na spotkaniu Halina Cyrulska, wicedyrektor Wydziału Rozwoju Edukacji KO w Łodzi, pogratulowali uczniom i nauczycielom sukcesu oraz wręczyli im upominki. Młodzież opowiadała o wrażeniach z konkursowych zmagań, swojej motoryzacyjnej pasji i związanych z nią planach edukacyjnych i zawodowych. [Źródło: www.kuratorium.lodz.pl]
*Samochodowej Szkoły Roku
Komentarz redakcji:
Trzy dni później, właśnie w tej szkole przy ul. Prożka, odbywała się uroczystość „Miejskiego zakończenia roku szkolnego”. Ale gdyby ŁKO tam miał laureatom wręczać upominki – musiałby spotkać się z władzami Łodzi…
Informacja o udziale uczniów tej szkoły w finale XIX Olimpiady Techniki Samochodowej – TUTAJ
Finał XIX Olimpiady Techniki Samochodowej – wyniki – TUTAJ
Jeszcze w piątek, gdy uczestniczyłem w uroczystym zakończeniu roku szkolnego w Zespole Szkół Techniczno – Informatycznych, postanowiłem najbliższy felieton poświęcić konieczności całkowitego zrewolucjonizowania nieomal odwiecznej liturgii tego wydarzenia, interesującego przede wszystkim dyrekcje szkół i nieliczną kategorią uczniów-odbiorców nagród – głównie książkowych – kupowanych zwyczajowo przez szkolną bibliotekarkę za pieniądze zebrane przez komitet rodzicielski (szkolną radę rodziców)…
Nagrody przyznawane są, decyzją rady pedagogicznej, w kilku „żelaznych” kategoriach: Za bardzo dobre wyniki w nauce i zachowaniu”, bywa, że także „Za stuprocentową frekwencję”, „Za aktywną działalność w samorządzie uczniowskim”, a ostatnio pojawiły się także nagrody „Za działalność w wolontariacie”! Nie wiem jak Was, Czytelnicy, ale mnie ten rytuał nagradzania, starszy od wszystkich dzisiejszych jego reżyserów, od dawna zastanawia, a ostatnio nawet śmieszy.
Czy nie wydaje się Wam, że nagradzanie uczniów za te wszystkie „osiągnięcia”, to powtarzanie tego samego błędu wychowawczego, jaki popełniają rodzice nagradzający dziecko za to, że zjadło obiadek, albo – przenosząc to, z pewnym przerysowaniem, na powszechnie znane sytuacje „z życia ludzi dorosłych” – jakby nagradzać hobbystę – że klei modele, strażaka za to, że ugasił pożar a pracownika firmy – że przychodził do pracy.
A najbardziej paradoksalne w tej całej sytuacji, której idealistycznym założeniem jest przecież nagłośnienie zasług nagradzanych na forum całej społeczności uczniowskiej i dostarczenie im w ten sposób dodatkowego „pozytywnego wzmocnienia”, jest kwitowanie tych wyróżnień – bardzo często towarzyszącymi temu – prześmiewczym buczeniem i przesadnie owacyjnymi, kpiarskimi oklaskami. W konsekwencji tego owi prymusi stają się adresatami nie tyle aprobaty i uznania, płynących od koleżanek i kolegów, ile swoistego napiętnowania, lub co najmniej „obśmiania” przez tychże…
Czy możliwe jest zorganizowanie uroczystości wieńczącej wspólną, całoroczną pracę uczniów i nauczycieli w inny sposób? Jestem przekonany, że tak, ale pod warunkiem, że wcześniej uda się zmienić cały paradygmat procesu edukacji. Uczeń nie może robić „grzeczności” komukolwiek: swoim rodzicom, nauczycielom, że się uczy! Nie może jego główną, a często jedyną motywacją tego co robi w szkole być ocena w dzienniku, liczba punktów na teście, sprawdzianie, egzaminie. Wtedy kiedy samo uczenie się i satysfakcja z owoców tego procesu będzie sprawiała mu radość, nie będzie potrzebował nagród zewnętrznych, i do tego przyznawanych gównie tym, którzy osiągnęli ów wynik bez większego wkładu własnej pracy. Bo są genetycznie zdolniejsi od innych, bo urodzili się w bogatszym kulturowo środowisku, bo… bo są „tacy sympatyczni, mili i uczynni”… A ci, którym wszystko przychodzi z trudem, którzy nie maja szans na dorównanie owym „szczęściarzom losu”, którzy ciężko pracowali cały rok, aby na świadectwie dostać oceny dostateczne, z rzadka dobre, jak maja się czuć, patrząc na nagradzanie tamtych? Oczywistym jest, że uruchamia się u nich mechanizm obronny, że starają się zdeprecjonować „sukcesy” nagradzanych kolegów.
Wiem, że już teraz są szkoły, w których ten ostatni dzień pobytu uczniów przed wakacjami w ich murach ma zupełnie inny przebieg. Są to właśnie szkoły, które już dokonały rewolucji i przeszły „od nauczania do uczenia się”.
Wysłuchałem wczoraj opowieści pani Bożeny Będzińskiej-Wosik – dyrektorki łódzkiej SP nr 81, że w tej „obudzonej już szkole” sumowali ten rok szkolny, już tradycyjnie, inaczej. Po pierwsze – „na raty”, aby każdemu uczniowi roczne świadectwo, z kilkoma słowami osobistej, „mówionej” dedykacji, mogła osobiście wręczyć Pani Dyrektor. Już w czwartek otrzymali świadectwa trzecioklasiści – uhonorowani oddzielnie, bo wszak skończyli pierwszy etap szkolnej kariery – etap edukacji zintegrowanej. W piątek, podczas oddzielnie zorganizowanych spotkań, kolejno, świadectwa odbierali uczniowie, którzy ten rok szkolny przeżyli w klasach: I i II, po nich – uczniowie klas IV i V, a jako ostatni – z klas VI i VII. Nowym elementem tych uroczystości było uhonorowanie czwórki uczniów statuetkami „Skrzydła Roku” – przyznanymi nie za „wyniki w nauce i zachowaniu”, a za dokonany, najbardziej znaczący skok w ich rozwoju osobistym. Dwie statuetki „Skrzydeł Roku” powędrowały także do uczniów, którzy wyróżnili się w „naprawdę wolontaryjnym” wolontariacie…
Na fejsbukowym profilu dr Marzeny Żylińskiej znalazłem taką informację:
Gdy tylko obietnica ta zostanie zrealizowana – niezwłocznie udostępnię tę relację na stronie OE.
Mam także narastającą potrzebę podjęcia polemiki z prof. B. Śliwerskim, który na swym blogu zamieścił w czwartek post, zatytułowany „Najgorszy tydzień szkolnej edukacji”, ale odraczam tę wymianę poglądów do następnego tygodnia…
Włodzisław Kuzitowicz
WAŻNY KOMUNIKAT
Korzystając z okazji, że czytają to wszyscy stali czytelnicy OE informuję, że od poniedziałku 25 czerwca do niedzieli 19 sierpnia w „Obserwatorium Edukacji” także obowiązywać będzie wakacyjny rytm aktywności publicystycznej. Oznacza to, że zawieszony zostaje system „dwa materiały dziennie” – w tym pierwszy, to „ciekawa lektura”. Zamieszczane będą tylko informacje o naprawdę wartych odnotowania wydarzeniach, oraz powstające „z potrzeby serca” redaktora eseje i – oczywiście – niedzielne felietony. [WK]
Foto: www.google.pl
Alkoholomierz precyzyjny 0-100% z termometrem. Gdyby można było go przerobić i stosować do procentowego pomiaru kryteriów przy ocenie pracy nauczyciela…
W środę, 20 czerwca, na stronie Serwisu Samorządowego PAP pojawiła się optymistyczna wiadomość, że grupa posłów PO złożyła w Sejmie projekt ustawy, który, n.in. zawierał zapis o wykreśleniu wprowadzonego niedawno do Karty Nauczyciela [absurdalnego – WK] obowiązku opracowania w każdej szkole regulaminu określającego wskaźniki oceny pracy nauczycieli. Oto fragment tego tekstu:
1 września wejdą w życie przepisy, zgodnie z którymi na poziomie każdej szkoły powinny zostać ustalone regulaminy określające wskaźniki oceny pracy nauczycieli, a na poziomie organów nadzoru pedagogicznego – regulaminy oceny pracy dyrektorów szkół. Poselski projekt zakłada wykreślenie tego obowiązku z Karty nauczyciela.
„Sposób oraz kryteria oceny pracy nauczyciela i dyrektora powinny mieć charakter jednolity i obowiązywać we wszystkich placówkach polskiego systemu oświaty, w których stosuje się procedurę oceny pracy. Tę jednolitość gwarantować będzie skreślenie delegacji do regulaminów i pełna regulacja procedury oraz szczegółowych kryteriów oceny w rozporządzeniu wydanym na podstawie art. 6a ust. 12 ustawy” – uważają projektodawcy. „W przeciwnym wypadku usankcjonowane zostaną nierówne i niesprawiedliwe zasady kształtujące stosunki pracownicze sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.” Inicjatorem projektu jest Związek Nauczycielstwa Polskiego. […]
Cały komunikat „Regulamin centralny. W Sejmie projekt nowelizacji Karty nauczyciela” – TUTAJ
Niestety! Już w czwartek okazało się, że podczas odbytego tego dnia posiedzenia połączonych Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej wchodzący w ich składy i stanowiący ich większość posłowie PiS, w obecności minister Anny Zalewskiej, przegłosowali wniosek o przeprowadzenie pierwszego czytania ww. projektu w innym terminie. Oto treść komunikatu, jaki o tym posiedzeniu zamieszczono na oficjalnej stronie Sejmu:
Ostatnie zakończenie roku szkolnego dla dyr. Kolata. Po 35 latach.
Dzisiejsza uroczystość uczniowskiego zakończenia roku szkolnego 2017/2018 w Zespole Szkół Techniczno -Informatycznych im. J. Nowaka-Jeziorańskiego przy Al. Politechniki w Łodzi, obok stałego elementu, jakim jest wręczanie przy tej okazji nagród najlepszym uczennicom i uczniom, zwieńczona została uroczystym pożegnaniem dyrektora tej szkoły – mgr inż. Józefa Kolata – nie tylko na okres wakacyjnej przerwy, a na stałe. Dyr. Kolat żegnał się z uczniami po 35 latach nieprzerwanego pełnienia obowiązków dyrektora szkoły, gdyż podjął decyzję o przejściu z dniem 31 sierpnia tego roku – po 49 latach pracy nauczycielskiej – na emeryturę.
Uroczystość zakończenia roku szkolnego w ZST- I odbyła się „pod chmurka”
Dyr. J. Kolat wręcza uczniowi nagrodę za bardzo dobre wyniki w nauce.
Dyr. J.Kolat informuje uczniów o swojej decyzji przejścia na emeryturę.
Dyr. J.Kolat – uściskiem dłoni przewodniczącego szkolnego samorządu uczniowskiego symbolicznie żegna się z uczniami szkoły. Ów młody człowiek przed chwilą odczytał tekst pożegnania:
„Chcielibyśmy Panu Dyrektorowi z całego serca podziękować za jego wieloletnią pracę, za wkład włożony w rozwój naszej szkoły, za kształtowanie charakterów młodzieży podczas całej pracy pedagoga i dyrektora naszej placówki. Dziękujemy za poświęcony nam czas, za życzliwość , za uśmiech, za wsparcie jakie otrzymaliśmy. Życzymy wielu lat radości, zdrowia i spełnienia marzeń, oraz realizacji pasji, na które wcześniej nie było czasu.[…]”
Z okazji zbliżającego się zakończenia uczniowskiego roku szkolnego liderzy Platformy Obywatelskiej postanowili zademonstrować jak bardzo bliskie są im problemy edukacji i zorganizowali terenie Sejmu debatępod hasłem „Stracone szanse – pierwszy rok deformy edukacji”. Zaproszenia na nią otrzymał nasz znajomy dyrektor szkoły STO na Bemowie – Jarosław Pytlak. Oto jego wrażenia i refleksje, spisane na blogu (fragmenty):
19 czerwca wziąłem udział w debacie, którą zorganizował na terenie Sejmu klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej pod hasłem „Stracone szanse – pierwszy rok deformy edukacji”. Pognała mnie tam ciekawość, co w tak bardzo interesującej mnie dziedzinie mają do powiedzenia przedstawiciele władz największej partii opozycyjnej oraz zaproszeni przez nich goście.
Foto: klub.platforma.org
Konferencja prasowa posłów POz okazji konferencji „Stracone szanse – pierwszy rok deformy edukacji”.
Obsada wydarzenia była ze wszech miar godna. W prezydium zasiadł przewodniczący PO Grzegorz Schetyna w towarzystwie szefa klubu parlamentarnego Platformy Sławomira Neumanna oraz posłanki Urszuli Augustyn, zajmującej się w partii sferą edukacji. Z kolei czteroosobowa grupa panelistów reprezentowała pospołu władze samorządowe, Związek Nauczycielstwa Polskiego, rodziców oraz działaczy oświatowych. Czyli szerokie spektrum interesariuszy systemu oświaty.
Jeśli chodzi o zaspokojenie mojej ciekawości, to mogę z czystym sumieniem napisać, że w debacie padło wszystko, co paść w tym miejscu musiało. […] Choć nie usłyszałem niczego nowego, to uważam, że ta konferencja musiała się odbyć. Póki nie ma żadnej nadziei na porozumienie władzy z opozycją, niezachwianemu samozadowoleniu pani minister trzeba przeciwstawiać powtarzaną równie wytrwale informację, jak wyglądają realia. Jednakże to nie ta prosta konstatacja skłoniła mnie, aby usiąść do klawiatury. Nieładnie wytykać coś gospodarzom, ale dla dobra sprawy muszę.
Otóż konferencja zaczęła się od kilkuminutowego wystąpienia pana przewodniczącego Schetyny. Mówił on okrągłymi zdaniami, które znam na pamięć od lat trzydziestu, o tym, jak bardzo ważna jest edukacja. Zdaniami, które nigdy za mojej pamięci (a padały z najróżniejszych politycznych ust) nie przyoblekły się w ciało. Tyle jeśli chodzi o słowa. Natomiast w kwestii czynów, po wysłuchaniu trójki panelistów, w połowie imprezy pan przewodniczący wraz z panem Neumannem opuścili zgromadzenie. Nie wątpię, że z przyczyn bardzo ważnych, ale…
Boże, jak ja chciałbym doczekać czasów, w których najważniejsi politycy dotrwają do końca jakiejś debaty na temat edukacji…! Kiedy swoim zachowaniem pokażą, że to jest naprawdę ważny temat. Kiedy wpiszą stosowne hasła na sztandary wyborcze.
Foto: www.google.pl
Wiele mediów podało dziś na swych stronach internetowych informacje, którą w OKO PRESS zatytułowano: „Zalewska musi ujawnić autorów podstaw programowych. Wyrok NSA”. Oto początek tego obszernego materiału:
Wyrok NSA oznacza, że niebawem poznamy ponad 170 nazwisk ekspertów, którym MEN w 2017 r. zapłacił w sumie przynajmniej 825 tys. zł przygotowanie nowych podstaw programowych dla szkół podstawowych.
21 czerwca 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Ministerstwa Edukacji Narodowej na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który we wrześniu 2017 r. nakazał MEN ujawnienia nazwisk autorów nowych podstaw programowych. Sądy zajęły się sprawą po skardze Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.
„Oznacza to, że MEN nie może dłużej chronić personaliów tych, którzy przygotowali dokumenty (…) Niedługo dowiemy się, kto pracował nad podstawami, o których z całą pewnością możemy powiedzieć, że są niedopracowane” – napisała na Facebooku tuż po ogłoszeniu wyroku Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.[…] [Źródło: www. oko.press]
Na stronie RMf24 znaleźliśmy informację o reakcji MEN oraz wypowiedź „strony skarżącej postępowanie MEN” (podane tam za PAP):
[…] Rzeczniczka prasowa MEN Anna Ostrowska w komentarzu przesłanym PAP napisała, że „wykonanie wyroku może nastąpić po jego doręczeniu. Oczekujemy na przesłanie wyroku wraz z uzasadnieniem. Właściwe wykonanie orzeczenia wymaga zapoznania się z oceną Sądu wyrażoną w uzasadnieniu„.
Do sprawy odniosła się również prezeska Fundacji Przestrzeń dla Edukacji Iga Kazimierczyk. W rozmowie z PAP powiedziała, że orzeczenie NSA ją cieszy, ponieważ „jako rodzice, nauczyciele, obywatelki i obywatele chcemy wiedzieć, kto nam ten ustrój szkolny przygotował, bo podstawa programowa jest bardzo ważną częścią polskiego ustroju szkolnego”. Dodała, że ujawnienie nazwisk osób, które przygotowały podstawy programowe, pozwoli „zmierzyć się z (ich) dorobkiem merytorycznym”, a także zobaczyć, na co zostały wydane publiczne pieniądze. […] [Źródło: www.rmf24.pl]
Tak oto, „rzutem na taśmę”, po ponad miesięcznym oczekiwaniu, tuż przed zakończeniem zajęć lekcyjnych, bo wczoraj – 20 czerwca, na stronie blogosfery „Budzącej się Szkoły” pojawił się nowy post: „Oczekiwania”. Zamieściła go Zofia Wrześniewska – nauczycielka łódzkiego „Gastronomika”.*
Foto: www.budzacasieszkola.pl
Zofia Wrześniewska
Zapraszamy do lektury, prezentowanego bez skrótów tekstu, który jest doskonałą okazją dla czytającego nauczyciela do dokonania własnego podsumowania kończącego się roku szkolnego – w sferze jego relacji z uczniami:
Zbliża się koniec roku szkolnego. Tradycyjnie o tej porze pytam moich uczniów, co im pomagało w nauce w tym roku, co przeszkadzało, co chcieliby zmienić na lekcjach, co im się najbardziej podobało. Mam nadzieję, że o taką informację zwrotną proszą wszyscy nauczyciele albo przynajmniej większość. Taki feedback jest przecież gotowym materiałem do tego, jak lepiej przygotować się do swojej pracy, co zmienić, co ulepszyć, co rozwijać.
W tym roku zapytałam jeszcze dodatkowo uczniów o to, czego oczekują od dyrektora szkoły. Byłam ciekawa, jak w ich oczach powinno wyglądać kierowanie szkołą. W zasadzie w większości odpowiedzi przewijało się jedno pragnienie: większy (lepszy, częstszy) kontakt dyrektora z uczniami. Bardzo cieszy mnie fakt, że uczniowie go potrzebują, że relacje są dla nich tak ważnie i dostrzegają potrzebę tego, by dyrektor szkoły był obecny w ich szkolnym życiu.
Uwagę na to zwraca także Joachim Bauer, pisząc: „Z neurobiologicznego punktu widzenia dzieci dla rozwoju systemu motywacji potrzebują silnych więzi z bliskimi osobami. (…) Relacje międzyludzkie to dla dzieci rodzaj podstawowych witamin, równie ważnych jak prawidłowe odżywianie i odpowiednia ilość snu” (J. Bauer, Co z tą szkoła, Słupsk 2015, s. 136-137).
Niestety boję się, że potrzeba ta może być spowodowana dużym niedosytem. Dyrektorzy często są tak pochłonięci sprawami administracyjno – urzędowymi, że to, czym powinni zajmować się przede wszystkim, czyli: sprawowanie opieki nad uczniami i stwarzanie warunków do harmonijnego rozwoju psychofizycznego poprzez aktywne działania prozdrowotne (Prawo oświatowe, Art. 68.1, Dz. U. z 2018, poz. 996 1000), schodzi niestety na dalszy plan. Moi uczniowie wskazali też na to, że oczekują, by dyrektor był zawsze: „po stronie uczniów”. Potrzebują poczucia, że w sytuacjach konfliktowych, trudnych wysłucha ich racji, pochyli nad ich punktem widzenia.To oczywiście cenna wskazówka nie tylko dla dyrektorów, ale dla wszystkich dorosłych: nauczycieli, wychowawców, rodziców, opiekunów.
My, dorośli mamy niestety tendencję do „wiedzenia lepiej”, często zakładamy, że nasza wersja wydarzeń jest jedyna i słuszna. Oczywiście jest to założenie błędne. W pamięć wryły mi się słowa dr Marka Kaczmarzyka, który na jednym ze swoich wykładów, tłumacząc różnice w postrzeganiu rzeczywistości przez nastolatka i dorosłego, powiedział, że zakończenie konfliktu między nastolatkiem a dorosłym zawsze należy do osoby starszej. To po naszej stronie leży wyjaśnianie, łagodzenie. Pamiętajmy o tym! A dla moich uczniów tym katalizatorem w szkole powinien być dyrektor.
Czego jeszcze oczekują moi uczniowie:
– wyrozumiałości
– empatii
– ożywienia szkolnego życia (imprez, warsztatów, ciekawych projektów)
– kącika relaksu
Jestem dumna, że ich przemyślenia są tak dojrzałe i dostrzegają potrzebę wprowadzania zmian i to zmian bardzo rozsądnych, służących całej szkolnej społeczności. Mam też nadzieję, że uda mi się sprostać tym oczekiwaniom. Na pewno przede mną pracowite wakacje, pełne wiary, że efektami będę mogła podzielić się w kolejnym roku szkolnym.
Źródło: www.budzacasieszkola.pl
*Czytelnikom należy się dodatkowa informacja, która pozwoli lepiej zrozumieć zainteresowanie koleżanki Wrześniewskiej poglądami uczniów na temat sposoby „bycia dyrektorem”. Otóż po kilkunastu latach pracy w charakterze nauczyciela historii i WOS, po doświadczeniach zdobytych w roli opiekuna samorządu uczniowskiego, w wyniku wygranego konkursu, pani Zofia Wrześniewska z dniem 1 września 2018 roku obejmie funkcje dyrektora Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi.














