
Na stronie „Dziennika Łódzkiego” znaleźliśmy bulwersujący materiał, którego tytuł wyjaśnia wszystko:
Nie stosuj antykoncepcji! Ministerstwo Zdrowia próbuje edukować młodzież w szkołach.
Skandaliczne warsztaty opłacone przez rząd?
Oto najistotniejsze dla sedna sprawy fragmenty tej publikacji:
Ministerstwo Zdrowia wspiera finansowo warsztaty edukacyjne dla uczniów „W stronę dojrzałości”. Ich celem jest przekazywanie wiedzy dotyczącej świadomego planowania rodziny, antykoncepcji i chorób wenerycznych. Problem w tym, że informacje „W stronę dojrzałości” są nieprawdziwe i wprowadzają w błąd. Dowodem na to jest najnowsza – bulwersująca – prezentacja uczniów jednego z polskich liceów. […]
[…] W komunikacie zawartym na głównej stronie Liceum czytamy, że zajęcia szkolne „W stronę dojrzałości” mają na celu edukowanie uczniów w kwestii życia seksualnego:
… prowadzone są zajęcia dla młodzieży z zakresu edukacji zdrowotnej dotyczącej czynników endogennych i egzogennych mających wpływ na zdrowie prokreacyjne kobiet i mężczyzn, przeciwdziałania skutkom seksualizacji dzieci i młodzieży, zachowań ryzykownych, uzależnień behawioralnych, uzależnień od substancji psychoaktywnych oraz kształtowania postaw sprzyjających zachowaniom prozdrowotnym.[…]
Artykuł zawiera link, kierujący do fragmentów owej uczniowskiej prezentacji. Oto dwa – przykładowe – slajdy:
Cała artykuł „Nie stosuj antykoncepcji! Ministerstwo Zdrowia próbuje edukować młodzież w szkołach. Skandaliczne warsztaty opłacone przez rząd? – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Foto:www.komputerswiat.pl
Iwona Filip, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej „Paderewski” jest autorką zamieszczonego na portalu EDUNEWS artykułu o rewolucyjnie brzmiącym tytule: „Nauczanie bez podręczników w szkole podstawowej”. Oto jego fragmenty i link go pełnej wersji:
[…] W polskim systemie nauczania przyjęło się, że uczeń musi pracować z podręcznikiem i ćwiczeniami. O tym, jaki to zestaw często decyduje sam nauczyciel. Wydawnictwa, walcząc o pozycję na rynku, od lat docierają do szkół z ofertami – najczęściej gotowym pakietem dla najmłodszego ucznia. W pakiecie tym znaleźć można pięć podręczników, dziesięć części ćwiczeń, wyprawkę w teczce, ćwiczenia dodatkowe – do muzyki i rytmiki, a nawet wycinanki…[…]
Edukacji Narodowej wskazuje, że podręcznik jest jednym z materiałów, który ma pomóc uczniom i nauczycielom realizować podstawę programową, ale należy pamiętać, że nauczyciel ma w tym zakresie dowolność. Może korzystać z podręcznika, ale nie musi. Myślę, że jest to droga do wolności nauczyciela i większej możliwości korzystania z różnych materiałów, w tym multimedialnych. Ważne jest też to, że dzięki temu zapisowi z tornistrów ucznia mogą zniknąć książki, a z nimi ciężar, tak niewskazany dla dziecięcych kręgosłupów.
Dziecko uczy się dużo szybciej, gdy zdobytą wiedzę opiera na doświadczeniu.
Dlaczego bez książek?
[…] W dobie rozwiniętej technologii cyfrowej oraz dostępu do różnych środków dydaktycznych zastanawia mnie, dlaczego w tak wielu szkołach praktykuje się wciąż tradycyjne metody pracy. Podczas takich lekcji powielane są często schematy działania, które hamują rozwój dziecka, bo uczą głównie rutyny, a nie samodzielnego myślenia. Dziecko nie czuje, że musi być aktywne, nie dochodzi samo do wiedzy, nie wypowiada się, nie dyskutuje. Treści, które znajdują się w podręczniku są bardzo często szablonowo układane i większość z nich opiera się o te same skojarzenia. Wydaje mi się, że warto zabrać uczniowi gotowe rozwiązania, a dać mu swobodę myśli, poświęcić swój czas i uwagę. Myślę, że dopiero wtedy można mówić o indywidualnym podejściu do ucznia.
Co w zamian?
Foto: www.men.gov.pl
Dziś na stronie MEN zamieszczono – pozornie neutralną – informację o spotkaniu Sekretarza Stanu Marzeny Machałek z przedstawicielami Fundacji Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.
Podczas wtorkowego spotkania rozmawiano o inicjatywach edukacyjnych związanych z obchodami 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, w tym podejmowaniu działań na rzecz wspierania wolontariatu m.in. w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Podczas rozmowy poruszano również kwestie nowych rozwiązań zawartych w prawie oświatowym, a także w podstawie programowej kształcenia ogólnego.
Uczestnicy spotkania zwrócili również uwagę na działania zmierzające do zwiększenia wpływu rad rodziców na funkcjonowanie szkół i placówek oświatowych.[…]
Przedstawiciele Fundacji m.in. prowadzą działalność o charakterze opiniującym i doradczym,opracowują i prezentują ekspertyzy i raporty prawne, a także organizują prelekcje, sympozja, spotkania, dyskusje i konferencje.
Źródło:www.men.gov.pl
Aby nie było żadnych wątpliwości co do rzeczywistych więzów łączących ministerstwo edukacji z ową „jedną z wielu” fundacji pozwalamy sobie poinformować o kilku tekstach, zamieszczonych na oficjalnej stronie Fundacji „Ordo Iuris”:
Foto: www.buzz.gazeta.pl
Szkoła z lat 50-ch ub.wieku. Zmieniły się ławki i ubrania uczniów i nauczycielki…
Przypominamy dzisiaj, zamieszczony jakiś czas temu na portalu „DSW – dzieci są ważne” artykuł Kingi Pukowskiej, zatytułowany „10 rzeczy, które warto zmienić w tradycyjnej szkole”. Jego treść nie tylko nic nie straciła na aktualności, ale nadal może być niezwykle przydatna w rozmowach nauczycieli z rodzicami o tym w jaki kierunku możemy, i powinniśmy, razem zmieniać naszą szkołę. Oto skrócona wersja tego artykułu:
Edukacja to temat budzący wiele emocji. Są rodzice, którzy przyjmują szkołę publiczną „z dobrodziejstwem inwentarza” i tacy, którzy, nie mogąc pogodzić się z panującymi w niej zasadami, szukają alternatywnej drogi. Jakie mają zastrzeżenia do modelu szkoły powszechnej?
1. Obowiązek zamiast zachęty
Przekraczając szkolne mury czasem słyszy się słowa „to teraz koniec zabawy, teraz będziemy pracować!”. Szkoła i nauka są obowiązkiem – sprawdziany, kartkówki, zadania domowe są obowiązkowe! Uczeń ma obowiązek uczęszczać na lekcje, nawet jeśli są śmiertelnie nudne. Czasem wręcz ma się wrażenie, że słowo „obowiązkowy” zwalnia z prowadzenia zajęć „ciekawych i interesujących”. Bo przecież uczeń i tak musi w nich uczestniczyć, czy tego chce, czy nie. Tymczasem wiele dobrego można zdziałać, gdy dzieci chcą się uczyć, a nie muszą. […]
3. Oceny zamiast informacji zwrotnej
Choć zmiany w ustawie oświatowej dopuszczają stosowanie oceny opisowej na praktycznie każdym etapie edukacji, niewielu nauczycieli ją stosuje. Wymaga to dużo więcej pracy oraz stosowania narzędzi, które pozwolą na przekazanie uczniowi rzeczowej informacji, zamiast „staraj się bardziej” albo „stać cię na więcej”. Ocena cyfrowa nie daje żadnej informacji o tym, co poszło dobrze, a nad czym (i jak) można jeszcze pracować. Często niesie ze sobą rozgoryczenie i poczucie krzywdy, oraz (niestety) odbiera prawo do uczenia się na błędach. […]
4. Budowanie autorytetu na strachu zamiast mentorstwa
Z radością możemy czytać i słuchać wielu miłych opowieści o nauczycielach – partnerach, którzy potrafią słuchać, przyznać się do błędu, a przede wszystkim zarażać pasją. Jednak nie mniej (a raczej więcej) jest historii smutnych: o krzyku, stawianiu do kąta, często krzywdzących i niewybrednych komentarzach, szantażowaniu, a także innych prostych i „skutecznych metodach” pracy z dziećmi. […]
Foto:Sebastian Szwajkowski [www.radiolodz.pl ]
Na budynku Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi w Łodzi odsłonięto mural przedstawiający Genowefę Wójcik – więźniarkę obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.
– Mural ma upamiętniać panią Genowefę, ale też przypominać dzieciom tragiczne losy drugiej wojny światowej – wyjaśnia koordynatorka projektu „Dzieci Bałut – murale pamięci” Katarzyna Tośta. – Gienia Wójcik to dziewczyna, która trafiła do obozu mając 13 lat. Była tutaj trzy lata, obóz przeżyła, przetrwała katusze, jakie miały miejsce w obozie dla dzieci polskich.
Foto: www.facebook.com/bozena.bedzinskawosik
Genowefa Wójcik jest twarzą tej edycji „Dzieci Bałut”. Dyrektor szkoły Bożena Będzińska-Wosik mówi, że przy okazji odsłonięcia muralu, dzieci uczestniczyły w warsztatach edukacyjnych. – Poznały sylwetkę pani Genowefy, a właściwie Gieni Wójcik, a przede wszystkim ją upamiętnili. Dzieci napisały biogram do Wikipedii, wykonały także prezentacje, napisały teksty literackie na jej temat.
Posłuchaj relacji dźwiękowej – TUTAJ
Źródło:www.radiolodz.pl

Foto: www.mamadu.pl
Tekst, zamieszczony w sobotę przez Jarosława Pytlaka na stronie „Wokół Szkoły” (bo jego rozmiar blokuje mi nazwanie go – tradycyjnie dla blogów – postem) zaczyna anegdota- wspomnienie sprzed dwudziestu laty, jak to na jednym i tym samum zebraniu dla rodziców najpierw mama ucznia zgłosiła problem, że nauczyciele zadają zbyt wiele prac domowych, a w chwilę później jej spóźniony mąż zapytał, czy szkoła nie mogłaby zadawać więcej prac domowych, bo jego zdaniem uczniowie za mało się uczą.
My zaczniemy jednak cytowanie wybranych fragmentów tego – nazwijmy go -eseju, zatytułowanego „Te nieszczęsne prace domowe„, od przywołania przypomnianych tam wystąpień do MEN w tej sprawie Rzecznika Praw Dziecka, a następnie – oczywiście subiektywnie wybranych – jego co „smakowitszych kawałków”:
[…] Na urzędowym forum temat nadmiernego obciążenia uczniów pracami domowymi objawił się w pełnym świetle w marcu 2017 roku, w wystąpieniu Rzecznika Praw Dziecka do Ministra Edukacji Narodowej. Rzecznik, powołując się na liczne skargi dzieci i rodziców, wskazał cały szereg niepokojących zjawisk, od przemęczenia młodych ludzi, aż po nieuzasadnioną ingerencję szkoły w życie prywatne rodzin. Odpowiedź adresata sprawiała wrażenie dobrotliwej perswazji, ubranej w kurtuazyjną formę. […] Pół roku później Rzecznik Praw Dziecka wystąpił po raz kolejny w tej samej sprawie. Również bez jakieś spektakularnej reakcji ministerstwa; tym razem jednak zagotowała się opinia publiczna. […]
Urzędowej korespondencji towarzyszyła wzmożona aktywność w mediach. Pojawiło się całe mnóstwo relacji o pracy dzieci w domach po kilka godzin dziennie, niedosypianiu, stresie i zniechęceniu do nauki. Jak można się domyśleć, rolę czarnego charakteru w tym przedstawieniu przydzielono nauczycielom. Po części słusznie, bo z pewnością mają oni wiele grzechów na sumieniu. Z drugiej strony, potępianie ich w czambuł za obecny stan rzeczy wydaje się niesprawiedliwe i nierozsądne. Niesprawiedliwe, ponieważ praca nauczyciela nie odbywa się w próżni, a wpływają na nią między innymi obowiązujące regulacje prawne oraz postawy uczniów i ich rodziców. Nierozsądne, ponieważ wbrew powszechnemu obecnie mniemaniu działanie w sposób rewolucyjny rzadko przynosi pożądane efekty, natomiast zawsze niesie ryzyko „wylania dziecka wraz z kąpielą”.
Łatwo jest krzyczeć „Zlikwidujmy!”, albo „Zreformujmy!”, szczególnie gdy kilkoma kliknięciami można w sieci znaleźć cały szereg ponoć genialnych, ale zazwyczaj zupełnie nie sprawdzonych pomysłów rozwiązania problemu. Dobrze jednak mieć świadomość, że za zadawaniem prac domowych stoi nie tylko przyzwyczajenie, ale także naukowo podbudowane zasady metodyki nauczania, których nie da się, ot tak, unieważnić. Oczywiście zarówno tradycja, jak metodyka mogą być – i zapewne w jakimś stopniu są – przestarzałe, a naukowo podbudować można dzisiaj wszystko. Ale wymyślenie alternatywy nie jest kwestią banalną. Nawet dla pojedynczego nauczyciela, a co dopiero w skali szkoły czy całego systemu. Szczególnie, że zdrowy rozsądek każe wziąć pod uwagę nie tylko kwestie prawne i organizacyjne, ale także choćby sposób funkcjonowania dzieci w epoce internetu, ich zróżnicowane uzdolnienia i aspiracje, czy nawet poglądy i ambicje rodziców.[…]
Przed tygodniem nie tylko odbyły się pierwsze z czterech wyborów w naszej polskiej serii obywatelskich decyzji o przyszłości naszego kraju, ale także był to egzamin praktyczny z efektów kształcenia w ramach szkolnego przedmiotu: wiedza o społeczeństwie!
A ów egzamin nauczyciele tegorocznych maturzystów i absolwentów ostatnich dziewięciu lat będą musieli uznać za „oblany”. Skąd ten wniosek? Z informacji o wynikach sondażu exit poll przeprowadzonego przez Ipsos w dniu wyborów, z których w obszarze „jak głosowali wyborcy według poszczególnych kategorii wiekowych” wynika, iż przytłaczająca większość najmłodszych wyborców w ogóle nie poszła na wybory, a jeśli już poszli, to głosowali na PiS. Oto „twarde dane:
Frekwencja w w najmłodszej grupie (18-29 lat) wyniosła zaledwie 37 proc. osób. Wynik ten prezentuje się wyjątkowo mizernie w zestawieniu z frekwencją ogólną, która byłą w tych wyborach rekordowa – 54,67 proc. Największa w tym zasługa wyborców między 40 a 49 rokiem życia (frekwencja – 68,4 proc.). Sondaż dostarczył także informacji o tym, że najczęściej głosowali oni na PiS – 24,3 proc., rzadziej na Koalicją Obywatelską– 20,8 proc. Więcej informacji na ten temat na stronie potyalu wMeritum.pl [www.wmeritum.pl ]
I na tym tle nie mogę nie nawiązać do dwu moich felietonów, a zwłaszcza do tego drugiego, z 9 września, zatytułowanego „Jeśli nie nauczyciele – kto ma „sadzić róże” świadomości obywatelskiej”. To w nim, nawiązując do metafory o nauczycielskim obowiązku „sadzenia róż” nawet w czasach, gdy „płoną lasy”, apelowałem:
Foto:www.nto.pl
W piątek, 26 października, Senat RP nie zgodził się na powołanie Agnieszki Dudzińskiej na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka. Za przyjęciem jej kandydatury zagłosował tylko jeden senator, przeciw było 67.
Było to olbrzymim zaskoczenie, gdyż dr Dudzińska została po raz drugi zgłoszona przez PiS jako kandydatka na urząd RPD, we wtorek Sejm wybrał ję na ten urząd na – jej kandydaturę, poparło 232 posłów, 184 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu.
Oto fragment tekstu, zamieszczonego na stronie TVN24:
Dudzińska podkreśliła w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że nie zgodzi się ponownie kandydować na RPD. – Jak się okazało, jest to stanowisko polityczne, więc nie jestem tym zainteresowana. Byłam zainteresowana merytoryczną pracą. Przy takim upolitycznieniu nie ma najmniejszego sensu, bym kandydowała po raz kolejny. W tej sytuacji żadnej propozycji już nie przyjmę – mówiła.
Dodała, że „to są gry polityczne, które może wyjaśnić tylko partia, która podjęła taką decyzję, a wcześniej dwukrotnie zaproponowała mi kandydowanie”. – To jest dla mnie element zaskoczenia, że dwukrotnie zwrócono się do mnie o to i tak mnie potraktowano w tym głosowaniu – przyznała Dudzińska.
Cały artykuł „Senat nie zgodził się na powołanie Agnieszki Dudzińskiej. Tylko jeden głos za” (w tym nagrania wystąpień senatorów) – TUTAJ
Źródło: www.www.tvn24.pl
Z okazji 45-lecia Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej odbyła się w Lublinie w dniach 25-26 października – jak to napisali organizatorzy – Międzynarodowa Konferencja Naukowa, którą zatytułowano „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii„. Po zapoznaniu się z jej programem czekaliśmy cierpliwie na możliwość poinformowania przebiegu tego wydarzenia.
Z tym większym zainteresowaniem czekaliśmy na jej owoce, gdy już „w pierwszym czytaniu” stwierdziliśmy ważną rolę w jej przygotowaniach i przebiegu naszego dobrego znajomego – profesora Bogusława Śliwerskiego. Nie tylko że przyjął tam rolę przewodniczącego Komitetu Naukowego Konferencji, ale zarezerwowano mu pierwszy, inauguracyjny wykład – którego tytuł „rzucił nas nas na łopatki” – podobnie jak było to w przypadku Prezesa Kaczyńskiego i jego ojkofobii: „Ekstyrpacja etosu pracy naukowej w pedagogice”.
Jak dotąd jedynym źródłem informacji o przebiegu owej konferencji jest – no właśnie: blog prof. Śliwerskiego! Żadne medium nie było zainteresowane śledzeniem tego wydarzenia, którego cele tak określili organizatorzy:
Celem Konferencji jest podjęcie przez przedstawicieli akademickich ośrodków pedagogicznych z Polski i z zagranicy dyskursu naukowego w zakresie interdyscyplinarnych kontekstów współczesnej pedagogiki i psychologii w wymiarze teoretycznym i praktycznym. Debaty konferencyjne zogniskowane będą w kilkunastu obszarach tematycznych, co pozwoli na możliwie wieloprofilowe analizy podjętej problematyki. [Źródło: www.umcs.pl ]
Dzięki temu, że dziś rano mogliśmy zapoznać się z najnowszym postem na blogi PEDAGOG, zatytułowanym „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii oraz zanikania akademickiego etosu„ poczuliśmy się zwolnieni z obowiązku odsyłania naszych czytelników na strony słownikowe, aby ową ekstyrpację rozszyfrować.
Dzięki temu, że prof. Śliwerski w interpretacji na użytek wiernych czytelników swojego bloga znacznie złagodził pierwotne znaczenie tego pojęcia (łac. exstirpo> w medycynie: dokonać ekstyrpacji, wycinać, wyciąć , ale także „przyrodniczo” – wyrwanie z korzeniami, wykorzenienie, wytępienie, zniszczenie) i zastąpił je słowem „zanikanie”, możemy już spokojnie oddać mu głos, przytaczając fragment postu z dzisiejszej nocy.
Dzięki temu nie tylko wyjaśni się o czym Przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN mówił do ponad 230 osób, reprezentujących wszystkie prowadzące badania w obszarach pedagogiki i psychologii najważniejsze ośrodki akademickie kraju, ale także będzie można choć trochę dowiedzieć się o przebiegu owego naukowego wydarzenia. Oto ów – wybrany – fragment:
Foto:www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Trwa konferencja „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii”.
[…] Wydział Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie obchodzi jubileusz 45-lecia, toteż z tej okazji zorganizował w dniach 25-26 października 2018 r. ogólnopolską konferencję naukową pn. „Interdyscyplinarne konteksty współczesnej pedagogiki i psychologii”.
Moje wystąpienie dotyczyło zanikania etosu pracy naukowej wśród części samodzielnych pracowników naukowych, którzy zamiast być wzorem dla swoich młodszych koleżanek i kolegów, wćwiczają ich w pozoranctwie, w cwaniactwie, pseudonaukowej produkcji nikomu niepotrzebnych tekstów czy przyznawaniu stopni naukowych takim właśnie postaciom. Kłamstwo i korupcja stają się zjawiskami przenikającymi do renomowanych w kraju jednostek akademickich. Trzeba dostrzec stan zapalny organizmu naszego środowiska, by przestać go tolerować, zaleczać na krótką chwilę paralekami, gdyż wraz z najbliższą oceną parametryczną pedagogiki jako dyscypliny naukowej, per analogiam do pacjenta, może okazać się ona niezdolną do dalszego życia.[…]
24 października 2018 r. w warszawskim Domu Technika przy ul.Czackiego odbyła się konferencja nt. „Kształcenie zawodowe w czasach zaborów i w XX-leciu Polski Niepodległej”. Jej organizatorem był Ośrodek Rozwoju Edukacji, a uczestnikami dyrektorzy i nauczyciele szkół z całej Polski, które mają tradycję kształcenia zawodowego, sięgającą przełomu XIX i XX wieku,a także liczni kuratorzy oświaty.
Foto:www.cez.lodz.pl
Gmach Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19 (aktualnie CKZiU) w Łodzi w dniach 145 rocznicy powstania szkoły.
Jedną z osób, które wystąpiły na tej konferencji (patrz PROGRAM) była Teresa Łęcka – dyrektorka Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Łodzi, które działa w historycznej siedzibie byłego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 19
Foto:www.cez.lodz.pl
Wygłosiła ona wykład, zatytułowany „Kształcenie zawodowe włókienników w okresie XX-lecia międzywojennego”, w którym zaprezentowała historię szkoły z tamtego okresu, jej zakres edukacyjny, wyposażenie techniczno-technologiczne, palny nauczania, statystykę w zakresie ilości i pochodzenia społecznego uczniów. Przybliżyła także sylwetkę ówczesnego dyrektora – Adama Trojanowskiego.
Foto:www.cez.lodz.pl
Siedziba dzisiejszego CKZiU w Łodzi w początkach XX wieku.
Informacje te spotkały się z zainteresowaniem uczestników konferencji. Szczególny podziw wzbudziły te fragmenty wykładu, które prezentowały organizację szkoły w tym trudnym okresie bezpośrednio po odzyskaniu niepodległości i odbudowywania kraju po zniszczeniach I Wojny Światowej.
Na podstawie tekstu i zdjęć
zamieszczonych na stronie www.cez.lodz.pl
informację zredagował Włodzisław Kuzitowicz












