Wszyscy którzy czytali wczorajszy felieton (nr  229) dowiedzieli się już o  projekcie Fundacji „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom, nazwanym „Mądrzy Cyfrowi”. Dla szybszego wprowadzenia w temat dzisiejszej informacji przypominamy, że jest on adresowany do polskich nastolatków (ze szkoły podstawowej) , a jego celem kształtowanie odpowiedzialnych postaw społecznych z wykorzystaniem nowych technologii. Jak napisano na stronie organizatora „młodzież w kreatywny sposób nauczy się praktykowania wartości takich jak szacunek, uczciwość, mądrość oraz odwaga cywilna, a wszystko przy pomocy zajęć rozwijających praktykowania wartości takich umiejętności cyfrowe, w tym z tworzenia wirtualnej rzeczywistości, podstaw montażu trójwymiarowego wideo, narzędzi do pracy zespołowej, czy zasad bezpiecznego i odpowiedzialnego korzystania z internetu.”.

 

Projekt „Mądrzy Cyfrowi” ruszył w formie pilotażowej w czerwcu 2018 r., a zimą 2019 r. obejmie swoim zasięgiem kilkaset szkół z całego kraju.

 

I w tym miejscu informujemy naszych czytelników, że w owym – zakończonym już – pilotażu uczestniczyła grupa uczennic i uczniów jednej z łódzkich szkół podstawowych. Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że tą szkołą jest Szkoła Podstawowa nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi .

 

W piątek 20 lipca, w ostatnim dniu realizacji zadań pilotażu projektu uczniów SP nr 81 odwiedziła pani Irena Koźmińska –  założycielka i prezes Fundacji ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”, która  w 2001 roku zainicjowała, wznawianą corocznie, kampanię społeczną „Cała Polska czyta dzieciom”, mającą w szczególności na celu zachęcanie rodziców, nauczycieli i pozostałych dorosłych do poświęcenia co najmniej dwudziestu minut dziennie na czytanie dzieciom.

 

 

Z tej okazji na fanpage Fundacji zamieszczono krótką informację i zdjęcia, zrobione podczas tej wizyty:

 

Pierwsze zajęcia programu Mądrzy Cyfrowi za nami! Po 5-dniowym kursie uczniowie wyposażeni w nową wrażliwość i w nowe kompetencje cyfrowe są gotowi do wspólnego opracowania projektu społecznego.[…]”

 

 

 

Uczennice i uczniowie – uczestnicy pilotażu projektu „Mądrzy Cyfrowi” ze SP nr 81 w Łodzi. Wraz z nimi stoją:   z lewej strony pani prezes Irena Koźmińska, a z prawej pani dyrektor tej szkoły – Bożena Będzińska-Wosik

 

 

Czytaj dalej »



Poprzedni felieton (nr 228) zakończyłem słowami:

 

Będę jeszcze do tego wracał – na pewno za tydzień będzie ciąg dalszy o „sadzeniu róż świadomości obywatelskiej”…”

 

Jednak już we wtorek nabrałem poważnych wątpliwości, czy dobrze zrobię kontynuując podjęty wówczas temat „ogrodnictwa obywatelskiego”, który w myśl mojej różanej metafory miałby polegać na „zasadzaniu” w świadomości  naszych uczniów, zwłaszcza tych, którzy już wkrótce staną się wyborcami, podstawowej wiedzy o naszej Konstytucji, a co za tym idzie – o funkcjonowaniu demokratycznego  państwa, o trójpodziale władzy, o roli parlamentu, o reprezentatywnej ordynacji wyborczej…

 

Dlaczego tak szybko zmieniłem zdanie? Było to spowodowane nikłym odzewem (tylko 3 udostępnienia) fejsbukowych znajomych na apel o udostępnianie owego felietonu, który – tradycyjnie – zamieściłem jeszcze w niedzielę, 22 lipca, na moim profilu. To dało mi „do myślenia”, że środek wakacji i afrykańskie upały nie są najlepszą porą na takie poważne i mające aspiracje wywołania konkretnych działań, teksty.

 

Przeto oświadczam, że do tematusadzenia róż świadomości obywatelskiej” powrócę, ale na początku września.

 

A dzisiaj podejmę inny temat, a właściwie także jeden z kluczowych problemów naszych czasów, w tym edukacji: kompetencje cyfrowe, ale w symbiozie z kompetencjami etycznymi. Będzie to wprowadzenie do relacji z łódzkiego pilotażu najnowszego programu Fundacji „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”, przy  wsparciu Google, czyli Mądrzy Cyfrowi”. Ten pilotaż już się zakończył, a ja cały czas czekałem na szczegółowe materiały (informację i zdjęcia) od jego realizatorów – jak dotąd bezskutecznie. Dlatego jutro zamieszczę to co już mam, a dzisiaj kilka zdań o celach tego projektu i jego założeniach organizacyjnych, a przede wszystkim swoiste  przygotowanie, nie tyle artyleryjskie co filozoficzne, które pozwoli jeszcze lepiej osadzić ten projekt w strategicznych celach edukacji „na miarę wyzwań przyszłości”.

 

 

Najpierw o projekcie Mądrzy Cyfrowi”:

 

Mądrzy Cyfrowi to pierwszy program dla nastolatków obejmujący teren całej Polski, polegający na kształtowaniu odpowiedzialnych postaw społecznych z wykorzystaniem nowych technologii.[…]

 

Aby odnaleźć się dzisiaj w świecie nowych technologii, potrzebne są – tak jak w codziennym życiu – pozytywne wartości, którymi się kierujemy.[…]

 

Młodzież w kreatywny sposób nauczy się praktykowania wartości takich jak szacunek, uczciwość, mądrość oraz odwaga cywilna, a wszystko przy pomocy zajęć rozwijających umiejętności cyfrowe, w tym z tworzenia wirtualnej rzeczywistości, podstaw montażu trójwymiarowego wideo, narzędzi do pracy zespołowej, czy zasad bezpiecznego i odpowiedzialnego korzystania z internetu. […]

 

W każdym województwie, w ramach “lata i zimy w mieście” wybrane szkoły oraz biblioteki, w tym także z obszarów wiejskich, zorganizują zajęcia dla uczniów w wieku 12-13 lat.[…]

 

Projekt „Mądrzy Cyfrowi” ruszył w formie pilotażowej w czerwcu 2018 r., a zimą 2019 r. obejmie swoim zasięgiem kilkaset szkół z całego kraju.[…]      [Źródło:www.madrzycyfrowi.pl]

 

 

A teraz dzisiejsza wisienka na tym felietonowym torciku: los zrządził, że właśnie we wczorajszym wydaniu „Gazety Wyborczej”, na stronach „Magazynu Świątecznego” zamieszczono wywiad, jaki red. Magdalena Grochowska przeprowadziła z prof. dr hab. Tadeuszem Gadaczem, zatytułowany „Tadeusz Gadacz: Kiedy student ma przeczytać 300 stron, pyta, dlaczego wymagam heroizmu”, który w wersji papierowej zatytułowano bardziej adekwatnie do treści: ”Drugi bunt mas. Proroctwo Fryderyka Nitzschego spełnia się na naszych oczach”.

 

 

Czytaj dalej »



Dzięki fejsbukowej znajomości z Panem Prezesem Markiem Ćwiekiem także redakcja OE mogła zapoznać się z wartościową publikacją, jaką zamieścił portal INN:Poland. Już jej tytuł zachęca do zapoznania się z treścią: „Polscy nauczyciele mogą uczyć się od Youtuberów”. Już połowa uczniów wiedzę czerpie z filmików

 

Tradycyjnie, dla zaostrzenia „apetytu” proponujem6y, na początek, kulka fragmentów tej publikacji:

 

 

Polscy uczniowie zamiast umierać z nudów pod szkolną tablicą woli odpalić sobie filmik edukacyjny na Youtubie. Z badań przeprowadzonych przez Brainly wynika, że w ten sposób wiedzę o świecie zdobywa już połowa z nich. Najpopularniejsi influencerzy mają po kilkaset tysięcy subskrybentów. […]

 

Z czego wynika taka popularność edukacyjna YT? Czy to kwestia siły przyciągania i atrakcyjności internetu czy raczej słabości nauczycieli, którzy w szkole nie potrafią sprzedać dokładnie samej wiedzy? A może coś jeszcze? Może to kwestia percepcji młodego pokolenia, które urodziło się z tabletami w rękach i ma problemy ze skupieniem się na belfrze perorującym przy szkolnej tablicy?

 

Moim zdaniem chodzi głównie o to ostatnie – komentuje dla INNPoland.pl  Barbara Strycharczyk, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i nauczycielka języka łacińskiego i kultury antycznej w Liceum Ogólnokształcącym Stowarzyszenia STERNIK. Strycharczyk podkreśla, że sama korzysta i zachęca nauczycieli do korzystania z filmów zamieszczonych na Youtube.

 

Foto: www.facebook.com/barbara.strycharczyk

 

Barbara Strycharczyk – nauczycielka języka łacińskiego i kultury antycznej w Liceum „Strumienie” Stowarzyszenia Sternik.

 

Przydają się nawet w przedmiocie, którego nauczam. Staram się jednak sama kierować uczniów na wartościowe nagrania. W internecie można znaleźć zarówno fantastyczne pozycje, jak i filmy o bardzo małej wartości edukacyjnej – zastrzega.

 

Taka polityka wydaje się dużo mądrzejsza niż obrażanie się na rzeczywistość. Tym bardziej, że ze wspomnianych już badań Brainly wynika, że informacje znalezione w sieci weryfikuje mniej niż połowa uczniów (48 proc.).[..]

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.cezaskielce.pl

 

Kto spełni oczekiwania WŁADZY? 

 

 

[…] MEN chce obniżyć wymogi dotyczące kandydatów na dyrektorów szkół – teraz przepis wymaga od nich uzyskania noty wyróżniającej. Po nowelizacji, nad którą pracuje resort, wystarczyć będzie ocena bardzo dobra.

 

Projektodawca doszedł do wniosku, że tak restrykcyjny wymóg sprawi, że bardzo niewiele osób będzie mogło zostać dyrektorem szkoły – mówi nam Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dodaje, że kolejną przeszkodą jest fakt, że kryteria i regulaminy są tak sformułowane, że wielu dyrektorów nie miałoby szans na ich spełnienie.

 

[…] Nowelizacja ustawy nie ma szans na wejście w życie do 1 września 2018 r. Ale to nic wyjątkowego, jeżeli  chodzi o nowe regulacje ws. oceniania nauczycieli. Póki co brakuje m.in. przepisów wykonawczych określających kryteria oceniania pedagogów w szkołach podległych resortom: sprawiedliwości i kultury. […] W przypadku oceniania dyrektorów szkół wskaźniki określają kuratorzy oświaty – muszą się oni porozumieć z samorządami. Potem dokumenty opiniują organizacje związkowe. Z tym również jest problem – do zaopiniowania trafiają projekty, które nie zostały omówione z samorządowcami. […]

 

 

Cała informacja „Dyrektor niekoniecznie z oceną wyróżniającą”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.oswiata.abc.com.pl

 

 

UWAGA: Pogrubienia i podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE.

 



Wczoraj na internetowej stronie „Dziennika Łódzkiego” (wcześniej w wersji papierowej)  zamieszczono opracowanie redaktora Macieja Kałacha, z którego wszyscy mogą dowiedzieć się na jakim poziomie „rynek rekrutacyjny” ustalił progi punktowe, których posiadanie było warunkiem dostania się do najbardziej obleganych łódzkich liceów i techników.

 

Oto fragment tego opracowania i „kwintesencja” owych informacji w formie załączonego pliku pdf, będącego swoistym rankingiem szkół, ułożonym w kolejności od tej, do której mogli się dostać tylko absolwenci gimnazjów legitymujący się najwyższą liczbą punktów (maksymalna – 200):

 

[…] Progi do liceów ogólnokształcących i szkół zawodowych w Łodzi, które przedstawiamy, pochodzą z głównego etapu rekrutacji do klas pierwszych na rok szkolny 2018/2019. Na kolejnych slajdach naszej galerii prezentujemy placówki z najwyższymi progami punktowymi. W nich tegoroczny absolwent gimnazjum, ze słabym wynikiem państwowego egzaminu na koniec tej szkoły i z kiepskim świadectwem, raczej nie miał czego szukać…

 

19 lipca 2018 r. był ostatnim dniem na doniesienie dokumentów przez kandydatów zakwalifikowanych do liceów, techników i branżówek. Po tej dacie ustalił się próg dla każdej z tych placówek – czyli punktowa granica, którą absolwent gimnazjum musiał osiągnąć, aby dostać się do wskazanej przez siebie szkoły ponadgimnazjalnej (w głównym etapie rekrutacji). Każdy kandydat mógł zdobyć 200 rekrutacyjnych punktów (w tym połowę za egzamin gimnazjalny, a resztę za oceny przeliczone na punkty ze świadectwa na koniec trzeciej klasy gimnazjum oraz za szczególne osiągnięcia: artystyczne, sportowe czy w konkursach przedmiotowych). […]

 

 

Foto: Jacek Szabela [www.p.lodz.pl/pl/liceum-politechniki-lodzkiej]

 

Inauguracja roku szkolnego w Zespole Szkół Politechniki Łódzkiej.

 

 

Progi do łódzkich  liceów i techników w procedurze rekrutacyjnej na rok szkolny 2018/2019

 

1.Publiczne Liceum Ogólnokształcące Politechniki Łódzkiej

 

Minimalna liczba punktów kandydata przyjętego do „najsłabszej” klasy (lub jej pododdziału): 196.6 (Klasa I B – rozszerzenie: matematyka, fizyka, język angielski –  drugi język obcy: j. francuski)

 

Minimalna liczba punktów kandydata przyjętego do „najmocniejszej” klasy (lub jej pododdziału): 200.0 (Klasa E – rozszerzenie: matematyka, informatyka, fizyka, język angielski  – drugi język obcy: j. hiszpański)

…..

 

 

Wykaz wszystkich notowanych w DŁ szkół  –  TUTAJ

 

 

 

Cały artykuł „Progi do liceów ogólnokształcących i szkół zawodowych w Łodzi w rekrutacji 2018/2019… „   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl



Na internetowej stronie MEN zamieszczono dziś komunikat, w którym podsumowano informacje o przebiegu wypoczynku dzieci i młodzieży na półmetku tegorocznych wakacji. Oto fragmenty tego materiału:

 

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej podsumowało pierwszy miesiąc wakacji. Do tej pory (stan na 24 lipca br.) w bazie wypoczynku prowadzonej przez MEN organizatorzy zarejestrowali ponad 26 tys. zgłoszeń (26.143). Na zorganizowane wakacje zarówno w kraju, jak i za granicę wyjedzie lub już wyjechało w sumie prawie 1,2 mln uczniów (1.118.744).

 

 

Foto: www.lisiagora.pl

 

Jak wynika ze zgłoszeń organizatorów, podczas wakacyjnych wyjazdów najwięcej dzieci przebywa w Warszawie – 32637, Gdańsku – 21952, Krakowie – 16547, Zakopanem – 13012, Wrocławiu – 12795, Jarosławcu – 10142, Łebie – 9677, Jastrzębiej Górze – 9535.

 

Najwięcej zgłoszeń wprowadzonych do bazy wypoczynku dotyczyło województw: mazowieckiego – 4634 (228 150 dzieci), pomorskiego – 3379 zgłoszeń (162 951 dzieci), śląskiego – 3187 zgłoszeń (139 070 dzieci) oraz małopolskie – 2156 zgłoszeń (91 846 dzieci).

 

Z danych zgromadzonych do tej pory w bazie wynika również, że uczniowie wyjechali lub planują wyjazd na zorganizowane wakacje za granicę. W sumie dzieci i młodzież wypoczywają w 44 krajach, między innymi na Węgrzech, w Bułgarii, Hiszpanii, Danii, Grecji, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, Macedonii, Szwecji, Albanii, Francji, Austrii, Bułgarii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Maroku, Malezji, we Włoszech, na Litwie i Malcie.

 

Najwięcej uczniów wyjechało lub wyjedzie do: Bułgarii – 15 188 dzieci, Włoch – 9449, Hiszpanii – 9219, Grecji – 7576, Wielkiej Brytanii – 3806.

 

Jednym z najważniejszych elementów letniego wypoczynku jest kwestia bezpieczeństwa. Kuratorzy oświaty skontrolowali prawie 2 tys. wypoczynków. […]

 

 

Czytaj dalej »



W okresie  minionych dziewięciu dni  MEN zamieściło dwie informacje o budzących uznanie sukcesach polskich uczniów na międzynarodowych olimpiadach przedmiotowych. Oto ich  fragmenty:

 

 

16 lipca 2018

Polscy uczniowie z medalami na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej

 

 

 

Foto: www.men.gov.pl

 

 

Polscy uczniowie rozpoczęli wakacyjny udział w międzynarodowych konkursach przedmiotowych. Dobra wiadomość przyszła z Rumunii. Polscy licealiści zajęli tam 9. miejsce i wrócą z 59. Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej (IMO 2018) z 6 medalami – 1 złotym i 5 srebrnymi.

 

W tegorocznej olimpiadzie, która odbyła się w dniach 3-14 lipca br. w Cluj-Napoca udział wzięło 600 uczniów z 107 państw. Najlepszym polskim reprezentantem został Jan Fornal z Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II Sióstr Prezentek w Rzeszowie. […]

 

Źródło: www.mrn.gov.pl

 

 

24 lipca 208

Sukces polskich uczniów na Międzynarodowej Olimpiadzie Biologicznej w Iranie

 

Foto: www.men.gov.pl

 

 

Złoty medal, dwa srebrne oraz jeden brązowy medal wywalczyli młodzi biolodzy z Polski, którzy wzięli udział w 29. Międzynarodowej Olimpiadzie Biologicznej w Teheranie. To największy sukces naszych reprezentantów w historii olimpiady.

 

Międzynarodowa Olimpiada Biologiczna (IBO) to prestiżowe wydarzenie dla młodych biologów z całego świata. Powstała ona w 1989 roku z inicjatywy Polski i ówczesnej Czechosłowacji przy współpracy z UNESCO.

 

Podczas zawodów w Iranie złoty medal zdobył dla Polski Paweł Tyrna z Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Szkolnego im. M. Reja w Bielsku-Białej, srebrny – Jaromir Tomasik z I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Kromera w Gorlicach i Kacper Ludwig z Zespołu Szkół Nr 2 w Wałbrzychu, a brązowy – Jaromir Hunia, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełływ Dębicy. […]

 

 

Źródło: www.men.gov.pl

 

 

 

Zamiast komentarza redakcji zamieszczamy poniżej obszerne fragmenty tekstu Janiny Krakowowej, zatytułowanego „Uczniów mamy na medal opublikowanego na stronie „NIE DLA CHAOSU W SZKOLE”:

 

 

 

Czytaj dalej »



Nasz dobry znajomy, blogujący dyrektor Jarosław Pytlak, zamieścił wczoraj kolejny esej (bo tej obszernej rozprawki w żaden sposób nie wolno określać mianem postu), zatytułowany „Odrażający, brudni, źli”. Od razu wyjaśnimy, że jest to, prowokacyjnie – jak nam się wydaj – zacytowany tytuł włoskiej tragikomedii z 1976 roku,  reżyserii Ettore Scoli, mający być syntezą stereotypowego obrazu polskich nauczycieli…

 

Foto: www.pixabay.com/pl

 

 

Na początek proponujemy lekturę (subiektywnie) wybranych fragmentów tego tekstu, ale gorąco zachęcamy do znalezienia czasu na zapoznanie się z jego całością:

 

 

[…] A zatem, jak społeczeństwo postrzega nauczycieli?

 

Dobra wiadomość jest taka, że według różnych sondaży zaufanie do przedstawicieli tego zawodu deklaruje od 74 do 78 procent respondentów. Całkiem sporo. Mniej, co prawda, niż ufa strażakom, pielęgniarkom i żołnierzom, ale nieco więcej niż lekarzom, a wielokrotnie więcej niż politykom. Jednocześnie jednak wielu nauczycieli ma obecnie poczucie malejącego szacunku ze strony uczniów, ich rodziców, a także władz, jak również w ogóle mało przychylnej atmosfery w społeczeństwie. Sprzeczność? Niekoniecznie.[…]

 

…,sondażowa dobra opinia o nauczycielach w dużej mierze wynika z tradycyjnego szacunku dla tego zawodu i jego szlachetnej misji, oraz poczucia, że samemu po szkołach „wyszło się na ludzi”. Nie wyklucza to wcale, że równocześnie jak Polska długa i szeroka rozlegają się głosy krytyki; sam słyszę je niemal zawsze, gdy rozmawiam na temat edukacji z kimś postronnym, kto ma dziecko w wieku szkolnym. Moi rozmówcy, wiedząc czym zajmuję się zawodowo pytają, co powiem na to, że… i tutaj następuje mrożąca krew w żyłach relacja o tym, jak to ktoś postawił niesprawiedliwą ocenę, zadaje głupie prace domowe, nie rozmawia z uczniami, interesuje się tylko przygotowaniem do testów, a kompletnie lekceważy bogatą osobowość dziecka, i tak dalej. A zatem, gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie opinie rodziców dzisiejszych uczniów, akceptacja społeczna nauczycieli byłaby zapewne sporo niższa od tych siedemdziesięciu kilku procent, zaś wyrażona słowami zbliżałaby się do surowej oceny, jaką sformułował @Maciej, jeden z komentatorów artykułu „Ostatni zgasi światło”. Napisał tak:

 

„Przeraża mnie poziom obecnej szkoły. Niemal nic się nie zmieniło od czasów, gdy sam do niej uczęszczałem. Trafiają się w niej, jak rodzynki w postnym cieście, nauczyciele zaangażowani, dysponujący jakąś wiedzą i sprawni intelektualnie (znam takich i jestem wobec nich pełen podziwu i szacunku).”

 

Zatrzymajmy się na moment. @Maciej uważa, że tylko znikoma część nauczycieli prezentuje cechy, które budzą jego podziw i szacunek. Wskazuje na zaangażowanie, „jakąś wiedzę” (swoją drogą wątpliwy to komplement) oraz „sprawność intelektualną”. Należy rozumieć, że cała reszta towarzystwa nie jest zaangażowana, nie dysponuje wiedzą ani sprawnością intelektualną. Ostro. […]

 

… przyjmijmy, że jakaś część społeczeństwa tak właśnie jak @Maciej, negatywnie postrzega nauczycieli, i zastanówmy się, jakie są przyczyny tego stanu rzeczy.

 

 

Czytaj dalej »



Jest takie stare polskie przysłowie ”Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy.”  Nie przypomniało mi się ono w kontekście pożarów w Kalifornii, ani nawet  – ostatnio – w Szwecji. Przyszło mi ono na myśl, gdy wyłączyłem telewizor, na którym oglądałem relacje wydarzeń  z Sejmu i spod Sejmu, w dniu, w którym Rzecznik Praw Obywatelskich był postponowany przez „większość parlamentarną i gdy pisowski ekspres legislacyjny dojechał do stacji: „Stwierdzam, że Sejm uchwalił Ustawę nowelizującą ustawy o . Sądzie Najwyższym, ustroju sądów, Krajowej Radzie Sądownictwa i o prokuraturze”.

 

Warto tu przypomnieć, że owa farsa parlamentarna jest możliwa, gdyż takie jest prawo  arytmetyki w liczeniu głosów potrzebnych do uchwalania ustaw: za nowelizacją głosowało 230 posłów, przeciw było 24, zaś czterech posłów wstrzymało się od głosu. Oczywiście – za głosował klub PiS, przeciw był klub Kukiz’15, zaś kluby PO, Nowoczesnej i PSL-UED nie wzięły udziału w głosowaniu – co było jedynie symbolicznym gestem bezsilnej opozycji. Nawet gdyby posłowie tych klubów uczestniczyły w głosowaniu – i tak ustawa by przeszła…

 

W tym czasie, gdy w sejmowej Sali Posiedzeń trwał ten spektakl przed Sejmem toczyły się potyczki z setkami funkcjonariuszy Policji manifestujących przeciwników zawłaszczania przez PiS polskiego systemu sądownictwa. Oczywiście – protesty te nie miały, tak jak w dniach poprzednich, żadnego – oprócz symbolicznego – wpływu na przebieg zdarzeń w Sejmie.

 

A ja w takich okolicznościach mam pisać felieton o bolączkach polskiej edukacji, o smutnym losie polskich nauczycieli, o niepewnej przyszłości uczniów, absolwentów, polskich szkół… Jak to się ma do coraz głębszej destrukcji fundamentów demokratycznego państwa prawa, jaką już dokonała i jaką w ekspresowym tempie zamierza kontynuować      w najbliższej przyszłości pisowska „większość”, legitymizująca swe prawo do tej „demolki” rzekomą „wolą suwerena”?

 

Czy w ogóle jest sens „zawracać głowę” Czytelnikom takimi tematami, jaki absurdy nowego systemu oceniania nauczycieli, długofalowe konsekwencje likwidacji gimnazjów, szanse edukacyjne „skumulowanych roczników” w naborze do szkół ponadpodstawowych (bo już chyba nie ponadgimnazjalnych?) we wrześniu 2019 roku, albo takimi mrzonkami pięknoduchów, jak zmienianie szkoły z miejsca gdzie nauczają nauczyciele a uczniowie trenują się w wypełnianiu egzaminacyjnych testów w miejsca, gdzie przyjaźni i obdarzani autorytetem  nauczyciele-trenerzy rozbudzają u swych uczniów zaciekawienie światem i potrzebę uczenia się –  realizowaną wspólnie, jako dochodzenie do wiedzy i nabywanie kompetencji potrzebnych w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, zawodowym i obywatelskim…

 

I na przekór temu czarnowidztwu ja właśnie dziś doznałem iluminacji, zrozumiałem że właśnie teraz, właśnie po tym wszystkim co już się w naszym kraju z prawem i wolnościami obywatelskimi stało i co  – jasno widać – zapewne jeszcze się stanie, właśnie teraz kieruję ten apel do nieobojętnych na wszystko  nauczycieli, do świadomych tego nieszczęścia rodziców i do wszystkich innych, którym nie jest wszystko jedno w jakim kraju żyją – byle z dużym kontem w banku.

 

 

Czytaj dalej »



.. może zaciekawi to Cię:

 

 

Proponujemy lekturę dwu wybranych tekstów, zamieszczonych w pierwszej połowie lipca na fejsbukowym profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Tekst zamieszczony 15 lipca 2018 r.

 

Marzena Żylińska cytuje Wiesławę Mitulską – nauczycielkę  w Zespole Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. Jana Henryka Dąbrowskiego w Słupi Wielkiej.

 

Dlaczego oceny, kwiatki, słoneczka, chmurki i pieczątki są naszym zdaniem złe? Dlaczego chcemy Was namówić, żebyście z nich zrezygnowali? Czyli o tym, dlaczego powinniśmy wychować ludzi wewnątrzsterowynch.

 

Niektórzy czytając moją negatywną opinię na temat pieczątek (lub kwiatków, czy chmurek) denerwują się. Nawet nie wiecie, jak dobrze Was rozumiem! Sama pamiętam moją złość, gdy pierwszy raz czytałam podobne opinie. Byłam jeszcze w stanie zaakceptować, dlaczego kary są złe, ale nagrody? Co złego jest w tym, że wstawię dziecku pieczątkę z uśmiechniętą buźką, albo wkleję słoneczko?

 

Niełatwo jest to wytłumaczyć, potrzeba na to wielu słów i najlepiej szczerej rozmowy. Ale tu możemy tylko pisać. Przeczytajcie, co na temat pieczątek, słoneczek i kwiatków napisała Wiesia Mitulska. Może jej argumenty lepiej trafią do nieprzekonanych. I nie gniewajcie się na nas, dajcie nam szansę. Podejdźcie do tego, co tu piszemy z perspektywy zaciekawionej żyrafy, która sobie myśli: I co złego może być w pieczątkach? Jakie masz przeciwko nim argumenty? Dlaczego są twoim zdaniem szkodliwe? Dlaczego powinnam z nich zrezygnować?

 

Jeśli uda nam się Was przekonać, jeśli znajdziemy właściwe słowa i argumenty, to otworzy się przed Wami droga do innego postrzegania edukacji i szkoły i wszystko stanie się jasne. Po przekroczeniu Rubikonu będziecie rozumieli, dlaczego tak wielu uczniów właśnie w szkole traci motywację do nauki i chęć do pracy.

 

 

 

Czytaj dalej »