.. może zaciekawi to Cię:

 

 

Proponujemy lekturę dwu wybranych tekstów, zamieszczonych w pierwszej połowie lipca na fejsbukowym profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Tekst zamieszczony 15 lipca 2018 r.

 

Marzena Żylińska cytuje Wiesławę Mitulską – nauczycielkę  w Zespole Szkoły Podstawowej i Gimnazjum im. Jana Henryka Dąbrowskiego w Słupi Wielkiej.

 

Dlaczego oceny, kwiatki, słoneczka, chmurki i pieczątki są naszym zdaniem złe? Dlaczego chcemy Was namówić, żebyście z nich zrezygnowali? Czyli o tym, dlaczego powinniśmy wychować ludzi wewnątrzsterowynch.

 

Niektórzy czytając moją negatywną opinię na temat pieczątek (lub kwiatków, czy chmurek) denerwują się. Nawet nie wiecie, jak dobrze Was rozumiem! Sama pamiętam moją złość, gdy pierwszy raz czytałam podobne opinie. Byłam jeszcze w stanie zaakceptować, dlaczego kary są złe, ale nagrody? Co złego jest w tym, że wstawię dziecku pieczątkę z uśmiechniętą buźką, albo wkleję słoneczko?

 

Niełatwo jest to wytłumaczyć, potrzeba na to wielu słów i najlepiej szczerej rozmowy. Ale tu możemy tylko pisać. Przeczytajcie, co na temat pieczątek, słoneczek i kwiatków napisała Wiesia Mitulska. Może jej argumenty lepiej trafią do nieprzekonanych. I nie gniewajcie się na nas, dajcie nam szansę. Podejdźcie do tego, co tu piszemy z perspektywy zaciekawionej żyrafy, która sobie myśli: I co złego może być w pieczątkach? Jakie masz przeciwko nim argumenty? Dlaczego są twoim zdaniem szkodliwe? Dlaczego powinnam z nich zrezygnować?

 

Jeśli uda nam się Was przekonać, jeśli znajdziemy właściwe słowa i argumenty, to otworzy się przed Wami droga do innego postrzegania edukacji i szkoły i wszystko stanie się jasne. Po przekroczeniu Rubikonu będziecie rozumieli, dlaczego tak wielu uczniów właśnie w szkole traci motywację do nauki i chęć do pracy.

 

 

 

Czytaj dalej »



Foto: Grzegorz Gałasiński [www.dzienniklodzki.pl]

 

Studniówka 2018r.  XXX Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi – maturzyści bawili się w Dworze Artusa. Wszyscy wierzyli w swój maturalny sukces…

 

 

Rzadko się zdarza, aby media opracowywały i publikowały rankingi, układane na podstawie wskaźników negatywnych, a nie osiągnięć odnoszonych przez szkoły. Takim ewenementem jest materiał, zamieszczony w środę (18 lipca) przez „Dziennik Łódzki”, którego autorem jest redaktor Maciej Kałach. Oto fragmenty tej publikacji:

 

 

[…] Nie my wybraliśmy szkoły do tego zestawienia: zadecydowała zdawalność egzaminu dojrzałości. W LO przedstawionych na kolejnych slajdach naszej galerii była ona niższa niż 50 proc. spośród wszystkich tegorocznych absolwentów szkoły, którzy podeszli do matury…

 

W naszej galerii zdecydowaliśmy się umieścić tylko ogólniaki dla młodzieży, prowadzone przez samorządy z województwa łódzkiego. […] Korzystaliśmy z danych o zdawalności, opublikowanych wcześniej przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Łodzi.[…]

 

Cały artykuł „Matura 2018. Najsłabsze licea ogólnokształcące w województwie łódzkim [LISTA] W tych LO egzamin dojrzałości to ‘pogrom’”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

 

 

Poniżej zamieszczamy wykaz 11 liceów publicznych z terenu woj. łódzkiego. ułożony w kolejności od liceum z najgorszym wskaźnikiem zdawalności egzaminu maturalnego tegorocznych absolwentów:

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/Anna-Zalewska

 

Anna Zalewska (Zdjęcia z 25 czerwca 2018 – w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi}

 

 

Wczoraj na stronie MEN zamieszczono komunikat o następującej treści:

 

Dzieci i młodzież ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi objęte są szczególną troską i wsparciem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zasadniczym celem wprowadzanych zmian było włączenie każdego ucznia do grupy rówieśniczej. Uczeń ze specjalnymi potrzebami otrzyma wszechstronną, adekwatną do swojej sytuacji i stanu zdrowia pomoc – wskazała minister Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie   (? – WK}

 

Minister Edukacji Narodowej wskazała również, że każda niepokojąca informacja dotycząca organizacji kształcenia uczniów z niepełnosprawnościami jest szczegółowo sprawdzana i rozwiązywana, a na nieprawdziwe doniesienia medialne natychmiast reagujemy.

 

– W związku z zainteresowaniem kwestiami edukacji włączającej zapraszam serdecznie Pana Ministra wraz z wyznaczonymi pracownikami na spotkanie, podczas którego dokładnie omówimy pozytywne zmiany, które wprowadziliśmy i odpowiemy na wszystkie ewentualne pytania – napisała szefowa MEN.

 

Odpowiedź do Rzecznika Praw Obywatelskich – edukacja włączająca to priorytet MEN

 

 

 

Źródło: www.men.gov.pl



Wiadomość z ostatniej chwili:

 

Rozstrzygnięcie konkursu na stanowisko dyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji

 

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska powołała dziś, 19 lipca br. Jadwigę Mariolę Szczypiń na stanowisko dyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie.

 

Foto: www.moen.gov.pl

 

Jadwiga Mariola Szczypiń ze swoją „patronką” – w chwilę po wręczeniu jej aktu powołania

 

 

Jadwiga Mariola Szczypiń jest magistrem pedagogiki specjalnej, nauczycielem dyplomowanym. Posiada kwalifikacje w zakresie zarządzania oświatą, sprawowania nadzoru pedagogicznego, doskonalenia nauczycieli, a także kwalifikacje trenerskie, edukatorskie i coachingowe. W latach 2006-2008 oraz 2016-2018 pełniła funkcję Podlaskiego Kuratora Oświaty.

 

Wcześniej obejmowała stanowisko dyrektora wojewódzkiej placówki doskonalenia nauczycieli – Centrum Edukacji Nauczycieli w Suwałkach. Jest wykładowcą przedmiotów pedagogicznych w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy Oddział Zamiejscowy w Ełku.

 

Jadwiga Mariola Szczypiń odznaczona została m.in. Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Srebrnym Medalem za Zasługi dla Policji, Medalem im. dra Henryka Jordana oraz Złotą Odznaką za Zasługi dla Związku Sybiraków.

 

Od 2008 roku jest członkiem Rady Programowej TVP S.A. Oddział Białystok, a w latach 2011 – 2013 pełniła funkcję przewodniczącej Rady Programowej TVP S.A. Oddział Białystok. W latach 2010-2014 była radną Rady Miejskiej w Suwałkach, wiceprzewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania. Do marca 2016 r. była radną Rady Miejskiej w Suwałkach i przewodniczącą Rady Miejskiej w Suwałkach.

 

Źródło: www. men.gov.pl

 

 

Komentarz redakcji:

 

O rozpisaniu konkursu na stanowisko dyrektora ORE „Obserwatorium Edukacji” poinformowało dokładnie miesiąc temu – 19 czerwca – w materiale „MEN znów szuka szefa ORE. Fachowca, czy ‘swojego’?”. Przypominamy fragmenty zamieszczonego tam komentarza redakcji:

 

 

25 stycznia 2018 r., znów „po cichu” znika ze strony ORE nazwisko dr Barbary Rudzińskiej-Mękal, a pojawia się inne: Jadwiga Mariola Szczypiń, która do tej pory była Podlaskim Kuratorem Oświaty, powołanym już przez min. Zalewską. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że pochodzi ona z Suwałk. Od tej pory  kieruje pracami ORE jako p.o. dyrektora. Dlaczego? […]

 

Wniosek:  Pani Jadwiga Szczypiń już nie czeka na fotel prezydenta Suwałk –  spokojnie może przystąpić do konkursu na dyrektora ORE!  

 

To smutne – dla całego systemu polskiej edukacji (zatrudnionych ok. 490 tys. nauczycieli), że tak ważne stanowisko, nie po raz pierwszy za rządów PiS (także poprzednich – w koalicji z LPR), stało się posadą „na otarcie łez” dla „zasłużonej” dla Partii osoby, która tak naprawdę marzyła o tym, aby być prezydentem miasta na prawach powiatu Suwałki (ok. 70 tys. mieszkańców) i poświęciła nawet dla tej sprawy piastowane poprzednio stanowisko Podlaskiego Kuratora Oświaty, ale decyzja z Nowogrodzkiej pozbawiła ją tych złudzeń.  [WK]

 



Wczoraj na stronie MEN zamieszczono komunikat: „Wspieranie podnoszenia jakości edukacji włączającej w Polsce – spotkanie w MEN” Oto jego fragment:

 

Foto: www.men.gov.pl

 

W dniach 11-13 lipca br. w Ministerstwie Edukacji Narodowej odbyły się spotkania z przedstawicielami Europejskiej Agencji do spraw Specjalnych Potrzeb i Edukacji Włączającej oraz Komisji Europejskiej, rozpoczynające projekt pn. Wspieranie podnoszenia jakości edukacji włączającej w Polsce, realizowany w ramach Programu Wsparcia Reform Strukturalnych Komisji Europejskiej.

 

Projekt polega na zapewnieniu doradztwa eksperckiego realizowanego przez Europejską Agencję na wniosek Ministerstwa Edukacji Narodowej, finansowanego przez Komisję Europejską w Programie Wsparcia Reform Strukturalnych.

 

Celem projektu jest wykorzystanie wiedzy eksperckiej Europejskiej Agencji oraz doświadczeń i rozwiązań innych krajów w przygotowaniu rekomendacji dotyczących zarówno zmian legislacyjnych, jak i działań sprzyjających wdrożeniu edukacji włączającej w codziennej praktyce polskich przedszkoli i szkół.

 

12 lipca br. odbyły się spotkania z rodzicami i uczniami, nauczycielami i dyrektorami przedszkoli i szkół oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych działających na rzecz osób ze specjalnymi potrzebami i przedstawicielami szeroko rozumianego systemu wsparcia (w tym poradni psychologiczno-pedagogicznych, szkół i ośrodków specjalnych, placówek doskonalenia nauczycieli, bibliotek pedagogicznych, kuratoriów oświaty, uczelni wyższych).[…]

 

 

Cały komunikat „Wspieranie podnoszenia jakości edukacji włączającej w Polsce – spotkanie w MEN”    –   TUTAJ

 

 

Źródło: www. men.gov.pl

 

Wartą uwagi, jako krajowy kontekst omawianych na owym spotkaniu w MEN problemów, jest informacja ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich, zamieszczona tam 16 lipca, zatytułowana Nauczanie indywidualne tylko w domu. Rzecznik zwraca uwagę na problemy dzieci z niepełnosprawnościami i ich rodziców”.  Oto fragmenty tego materiału:

 

 

Czytaj dalej »



W połowie pierwszego miesiąca wakacji proponujemy temat, który zapewne nie spotka się – w pierwszym czytaniu – z akceptacją. Ale sugerujemy, na spokojnie, przeanalizować cały dokument raportu „Szkoła dla życia. Kto zapłaci za nasze emerytury?”, opracowany przez Warsaw Enterprise Institute (WEI ) orazZwiązku Przedsiębiorców i Pracodawców w ramach programu Agenda Polska, który został upubliczniony 27 czerwca, podczas specjalnie zwołanej w tym celu w siedzibie WEI konferencji prasowej.

 

Foto: www.onet.pl

 

Profesor Krzysztof Konarzewski – kierownik zespołu autorskiego, który opracował raport „Szkoła dla życia. Kto zapłaci za nasze emerytury?”

 

 

Oto syntetyczna informacja, zawierająca główne tezy i rekomendacje Raportu:

 

Pozwólmy rynkowi ocalić edukację naszych dzieci, a polskim szkołom znaleźć się w światowej czołówce. WEI i ZPP prezentują raport „Szkoła dla życia. Kto zapłaci za nasze emerytury?”. Opracowanie pod kierownictwem profesora Krzysztofa Konarzewskiego zawiera rekomendacje zmian we wszystkich kluczowych obszarach oświaty: programie kształcenia, ustroju szkolnym, zarządzaniu i finansowaniu.

 

Jeżeli polska szkoła ma odpowiadać na wyzwania zmieniającego się świata, a sami Polacy mają żyć na poziomie najbogatszych narodów, to system edukacji musi przejść głębokie przeobrażenia. Dać szkołom większą niezależność finansową, upodmiotowić rodziców i lokalną społeczność, a w szczególności lokalnych przedsiębiorców, kosztem centralnego nadzoru państwa i gmin. Bez wprowadzenia elementów twardej konkurencyjności i mechanizmów rynkowych nigdy nie zapewnimy naszym dzieciom edukacji na poziomie najszybciej rozwijających się państw.

 

Sporadyczne zmiany programowe i arbitralne decyzje ministra należy zastąpić systematyczną pracą nad doskonaleniem podstaw programowych i podręczników szkolnych z wykorzystaniem nowych pomysłów i danych empirycznych. Taką ciągłość pracy może zapewnić umocowana w ustawie Rada Programowa przy Ministrze Edukacji Narodowej.

 

Polskie szkoły potrzebują większej samodzielności i przestrzeni do kreatywnego rozwoju młodzieży. Kluczowe decyzje dotyczące oferty dydaktycznej, wychowawczej, wyposażenia i zatrudnienia nauczycieli zapadają dziś poza szkołą – przede wszystkim w gminnych lub miejskich wydziałach oświaty, które dzielą subwencję oświatową, w kuratoriach i w MEN, które drobiazgowo reguluje każdy aspekt jej działalności. Nikt nie bierze pod uwagę specyfiki każdej ze szkół, różnic między uczniami i potencjału rozwojowego wybranej kadry nauczycielskiej.

 

Rekomendujemy:

 

Czytaj dalej »



Przed dziesięcioma dniami na oficjalnej stronie MEN pojawiła się informacja: „Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2018/2019”. Na ogół unikam używania określenia „pojawiła się” w przypadku, gdy dotyczy to faktu, takiego jak właśnie ten urzędowy komunikat, który ktoś zredagował, a ktoś inny zamieścił na stronie internetowej. Bo pojawić się to może tęcza na niebie, albo obraz Matki Boskiej na szybie. Ale nie efekt czyjegoś, uwarunkowanego stosowaną technologią, celowego działania.

 

Ale w tym przypadku muszę oświadczyć, że z tym komunikatem było jak z ową Matką Boską na szybie: Był – i się zmył. Po kilku dniach już go nie było. I do dzisiaj nie ma…  Zobaczcie sami – TUTAJ

 

Niektóre kuratoria, (np. w Kielcach, Warszawie, Katowicach, Olsztynie czy Poznaniu) zamieściły na swych stronach informacje o tym ministerialnym dokumencie i link do niego. Ale nie Łódzkie Kuratorium Oświaty!   (Zobacz)

 

Nie dziwię się, bo znając (z dotychczasowych obserwacji) styl działania naszego kuratoryjnego bossa – dr Grzegorza Wierzchowskiego – nie jest w jego interesie, aby dyrektorzy szkół, przedszkoli i pozostałych placówek oświatowo-wychowawczych z terenu mu podległego poznali treść tego dokumentu, zanim stawią się karnie na organizowanych przez niego w ostatnim tygodniu sierpnia „naradach” – jak uporczywie określa te odprawy w ogłoszeniach zamieszczanych na kuratoryjnej stronie www. Bo o czym miałby on wtedy do nich przemawiać? A tak, to „jego ludzie” zrobią mu kilka slajdów    z kolejnymi fragmentami owych „podstawowych kierunków” i 20 minut tej operatywki zapełnione.

 

Ciekawe kto w tym roku będzie drugim mówcą – wszak  pani Elżbieta Ratyńska już od 18 kwietnia nie jest wicekuratorem (po tym, jak od ŁKO dowiedziała się o swym wypowiedzeniu – została z budynku kuratorium zabrana przez karetkę Pogotowia Ratunkowego do Szpitala im. Pirogowa), a – przynajmniej do dzisiaj – nikt nie zajął tego etatu…

 

Ale wracam do owej „kuratoryjnej zjawy”, czyli „„Podstawowych kierunków realizacji polityki oświatowej państwa”. Ogłaszanie takiego dokumentu to coroczny „ministerialny świecki zwyczaj” wszystkich kolejnych ekip rządzących w gmachu na Szucha. Ale dopiero w trakcie przygotowań do pisania tego felietonu naszła mnie ta refleksja:

 

„Jak właściwie taki dokument powstaje? Do kogo jest on  adresowany” Kto i kiedy jest rozliczany z jego realizacji?

 

Popatrzcie na skan pierwszej części tegorocznych „wytycznych”:

 

Foto: www.kometa.edu.pl

 

Pierwszy fragment zaczyna się od słów „…ustalam następujące kierunki realizacji polityki oświatowej państwa…” A więc – nie samorządów, nie fundacji czy stowarzyszeń (ngo) działających w obszarze edukacji, tylko p a ń s t w a! A czyje są szkoły publiczne? Państwowe?  NIE!  Jak dotąd –  s a m o r z ą d o w e! Do kogo więc adresowane są owe zalecenia? Logika nakazuje interpretację, że do organów i instytucji żadnych innych podmiotów – tylko do PAŃSTWA!

 

Z tego wniosek oczywisty: pani Zalewska określiła kierunki pracy dla podległych sobie urzędników w ministerstwie i  – ewentualnie – dla innych resortów i instytucji państwowych, które mogą mieć jakiś wpływ na „realizację polityki oświatowej” tegoż państwa.

 

Zastanawia tylko jak w praktyce owe ogniwa PAŃSTWA (PiS) będą w nadchodzącym roku szkolnym „wdrażać nową podstawę programową kształcenia ogólnego”, a zwłaszcza jak w praktyce będzie wyglądała realizacja rozwijania samodzielności, kreatywności i innowacyjności uczniów. Bo w mojej ocenie ten kierunek to swoista kpina ze „skrzeczącej” rzeczywistości znacznej liczby polskich szkół: To tak, jakby w zakładzie karnym nakazać „klawiszom” rozwijanie samodzielności i swobody wśród  więźniów!

 

Za to dalsze fragmenty są – jednoznacznie – zadaniami dla kuratorów oświaty. Zobaczcie sami – pełna treść owego dokumentu  – TUTAJ

 

 

I zanim zakończę te rozważania muszę jeszcze powrócić do początków owego dylematu: Jak właściwie taki dokument powstaje? „Strach się bać”, ale obawiam się, że nie tylko owe cztery „kierunki” nie są efektem wcześniejszych diagnoz, syntezą ich konkluzji, owocem ministerialnej „burzy mózgów” (sic), inaczej mówiąc –  produktem racjonalnej procedury decyzyjnej. Najbardziej prawdopodobną genezą tego dokumentu jest – nazwijmy to -„olśnienie” decydentki, być może zainspirowane „siłami pola magnetycznego”, mającego swe źródło przy ulicy Nowogrodzkiej.

 

Tylko czy mój wywód wystarczy, aby tą ”ministerialną zjawą”, zatytułowaną  „Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2018/2019”  dyrektorzy szkół, przedszkoli i wszystkich innych placówek z wykazu w Prawie Oświatowym nie przejęli się?

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Zgodnie z zapowiedzią – powracam do  wspomnień z czasu nauki w podstawówce na Nowym Złotnie.  Powodem jest moje przekonanie, że na utrwalenie zasługuje jeszcze jeden wątek mojego przepoczwarzania się z dziecka w świadomego młodzieńca. A będzie to historia o tym jak założyłem tajną antypaństwową organizację i czym to się skończyło.

 

Wszystko miało swój początek podczas wakacji, latem 1955 roku. Właśnie dostałem promocję do V klasy i  – co w mojej rodzinie było już tradycją – pojechałem wraz z rodzicami na wieś, jak to się wówczas mówiło – „na ojcowiznę”. Tu należy się kilka słów wyjaśnienia, bez których wszystko o czym będę dalej opowiadał mogłoby być niezrozumiałe, zwłaszcza dla osób znających historię Polski lat czterdziestych i pięćdziesiątych  XX wieku powierzchownie.

 

Trzeba Wam wiedzieć, że moja mama – Michalina z domu Malinowska – przyjechała do Łodzi „za  pracą” w drugiej połowie lat dwudziestych z przeludnionej wsi – wówczas mówiło się  „białostockiej” – a konkretnie z Zalesia-Stefanowa. Tak naprawdę to nie tyle była to wieś, co – dziś mówimy na to  -„siedlisko”: zabudowania gospodarcze (chałupa, stodoła, obora i chlewik), otoczone kilkunastoma hektarami ziemi ornej i pastwisk. Moi dziadkowie: Franciszka i Marian Malinowscy mieli pięć córek i dwu synów. Moja mama (z dziewczyn przedostatnia) w wieku ok 20 lat została namówiona przez krewnych swojej mamy, osiedlonych już wcześniej w podłódzkiej (wtedy) osadzie Cyganka, do porzucenia domu rodzinnego i wyje- chania z nimi. Tak znalazła się „w Łodzimieście”, gdzie wkrótce poznała mojego ojca Tadeusza. Konsekwencją tej znajomości był ich ślub w 1930 roku.

 

A na Zalesiu, po śmierci mojego dziadka Mariana (zmarł w jeszcze przed wojną – nie miałem szansy go poznać) najstarszy brat mamy – Stefan przejął po zmarłym ojcu gospodarstwo, kolejne siostry wychodziły za mąż i zakładały własne rodziny w pobliskich wsiach, zaś najmłodszy brat Hipolit wykształcił się na nauczyciela i został  kierownikiem wiejskiej szkółki w pobliskiej wiosce Krzeczkowo-Szepielaki…

 

O wujku Hipolicie  muszę chyba napisać kolejny esej, bo jego życiorys „żołnierza wyklętego” jest godny upamiętnie- nia, a i w moim dojrzewaniu – patriotyczno-obywatelskim, ale i zawodowym – odegrał pewną rolę. Przy tej okazji przypomnę Czytelnikom, że  po 17 września1939roku tereny „za Bugiem” znalazły się pod władzą Rosji Sowieckiej, w czerwcu 1941 zajęli je Niemcy, zaś latem 1944 wkroczyła tam ponownie Armia Czerwona. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że przedstawiciel miejscowej elity – wujek Hipolit – odegrał znaczącą rolę w strukturach walki podziemnej, i to nie tylko z niemieckim okupantem…

 

Ale wróćmy do moich wakacji z lata 1955 roku. Za mojego życia po raz pierwszy pojechałem „na wieś” na Zalesie w 1948 roku (ta podróż – w jej 70 rocznicę też jest godna oddzielnego wspomnienia), a później jeździliśmy tam w zasadzie corocznie – aż do lat, w których zaanektowało mnie harcerstwo. Do tradycji należało, że odwiedziny zaczynały się od kilkudniowego pobytu na Zalesiu, a później wujek Stefan przewoził nas furką do którejś z ciotek – najczęściej do najmłodszej siostry mamy –  cioci Waci, która mieszkała na tzw. kolonii Andrzejewo. To było także „wolnostojące” gospodarstwo, do którego od szosy z Andrzejewa było prawie kilometr, a z drugiej strony, do najbliższej wsi za rzeczką Mały Brok – Przeździecko – także kilkaset metrów. Te informacje są bardzo istotne dla kontekstu wkrótce opisanych przeze mnie wydarzeń.

 

 

 

Strzałką zaznaczyłem lokalizację  gospodarstwa, w którym miały miejsce opisane poniżej antysocjalistyczne czyny.

 

Jest więc ostatni tydzień sierpnia 1955 roku, jesteśmy z moimi rodzicami u cioci Waci i wujka Aleksandra Jankowskich. W pobliskim Andrzejewie – wsi kościelnej (to tutaj swe dzieciństwo spędził późniejszy Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński; jego ojciec od 1910 roku był tam organistą) odbywa się doroczny odpust Św. Bartłomieja. Jesteśmy tam obiema rodzinami. Słyszę jak ciocia tłumaczy mojej mamie skąd tak wiele panien ma na sobie białe bluzki z takiego samego białego nylonu: „To wszystko uszyte z balonów, które zimą nadlatywały z Zachodu…”

 

Czytaj dalej »



Ponad 3,1 tys. absolwentów gimnazjów chce kontynuować naukę w liceach ogólnokształcących, a najpopularniejsze to XXVI i XXI LO. Sporym zainteresowaniem cieszyły się też technika, które wybrało 1,9 tys. uczniów, a najmniej chętnych bo niespełna 300 zakwalifikowało się do szkół branżowych. 345 kandydatów w naborze podstawowym nie znalazło miejsca w żadnej ze szkół jakie wskazywali, ale dla nich jest rekrutacja uzupełniająca.

 

Foto: Monika Pawlak www.uml.lodz.pl]

 

Uliczna konferencja prasowa: mówi Dorota Gryta – wicedyrektor WE UMŁ Obok, z prawej,Tomasz Trela – wiceprezydent Łodzi

 

 

W XXVI i XXI liceum utworzyliśmy dodatkowe klasy pierwsze, aby każdy uczeń spełniający kryteria mógł kontynuować naukę w wymarzonej szkole, a te licea wzorem lat ubiegłych są wśród gimnazjalistów najpopularniejsze – powiedział Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi.   – Ci, którzy mają miejsce w szkole średniej mogą już wypoczywać, a dla pozostałych jest rekrutacja uzupełniająca. Na pewno dla każdego jest miejsce. […]

 

Wolne miejsca są we wszystkich typach szkół zatem uczniowie niezakwalifikowani mają szansę rozpocząć we wrześniu naukę w liceum, technikum albo szkole branżowej. Rekrutacja uzupełniająca także elektroniczna rozpoczyna się 20 lipca i potrwa do 23 lipca.

 

W obecnym naborze w szkołach średnich przygotowano 6256 miejsc a w rekrutacji uczestniczyło 5 606 absolwentów gimnazjów. Wśród nich było 128 drugorocznych.

 

 

Źródło: www.uml.lodz.pl

 

 

 

Warto przy tej okazji poinformować, że w ramach zakończonego etapu elektronicznej rekrutacji wiadomo już, że powstaną trzy klasy pierwsze w jeszcze nieistniejącym i z powodu obstrukcji ŁKO pozbawionym dyrektora – XI Liceum Ogólnokształcącym z klasami dwujęzycznymi: po jednej klasie „angielskiej” i „francuskiej i jedna klasa „ogólna”.

 

Organizatorzy szkoły informują, że jest jeszcze możliwość  przyjęcia kilku osób do klas dwujęzycznych: angielskiej, a zwłaszcza do francuskiej.  Z powodu formalnych zawirowań dokumenty do XI LO należy składać w sekretariacie II LO przy ul. Nowej  11/13 (tel. 42 674 19 99)

 

Chętni będą musieli przystąpić do obowiązkowego sprawdzianu kompetencji językowych, który odbędzie się 25 lipca br. o godz. 10:00 w przyszłej siedzibie liceum przy ul. Kopcińskiego 54 (dotychczasowa siedziba PG nr 28)

 

Ze sprawdzianu kompetencji z języka angielskiego zwolnieni są uczniowie klas dwujęzycznych z językiem angielskim lub posiadający certyfikat FIRST. Ze sprawdzianu kompetencji z języka francuskiego zwolnieni są uczniowie, którzy mają zaliczony egzamin dwujęzyczny lub uzyskali certyfikat DELF co najmniej na poziomie A2.  [WK]



Jakimi problemami żyje Łódzki Kurator Oświaty w okresie wakacji? Przyjmując informacje, zamieszczane na oficjalnej stronie tego urzędu, za wskaźnik obrazujący sprawy uznane w kierownictwie tego organu nadzoru pedagogicz- nego za zasługujące na szczególną uwagę, to stwierdziliśmy, że znalazły się tam do dzisiaj dwie wiadomości: pierwsza, datowana na 27 czerwca, z której czytelnik dowie się, że „Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski powitał wakacje wspólnie z uczniami i nauczycielami Szkoły Podstawowej w Sulmierzycach (pow. pajęczański).” (co oczywiście wydarzyło się 22 czerwca) i… i zamieszczony 9 lipca, bogato ilustrowany galerią zdjęć materiał, zatytułowany „Wojewódzkie Święto Policji”.

 

Nie możemy powstrzymać się od zacytowanie jego fragmentów i odesłania do źródła:

 

 

Podczas piątkowych uroczystości na Placu Stu Straconych Komenda Powiatowa Policji w Zgierzu otrzymała sztandar, a funkcjonariuszom wręczono odznaczenia państwowe, resortowe i nominacje na wyższe stopnie służbowe. […]

 

Wojewódzkie Święto Policji rozpoczęło się nabożeństwem w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Zgierzu skąd  uczestnicy przemaszerowali na Plac Stu Straconych.

 

Foto: www.kuratorium.lodz.pl

 

Tu ŁKO nie widać…

 

 

Foto; www.kuratorium.lodz.pl/

 

Ale tu jest!

 

 

W uroczystościach udział wzięli m.in. poseł na Sejm RP Marek Matuszewski, biskup pomocniczy Archidiecezji Łódzkiej ks. Ireneusz Pękalski, dyrektor generalny ŁUW Mirosław Suski, marszałek województwa Witold Stępień, kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski, władze miasta i powiatu, samorządowcy województwa łódzkiego.[…]

 

 

Cała informacja Wojewódzkie Święto Policji”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.kuratorium.lodz.pl

 

 

Komentarz redakcji:

 

Dyrektorzy szkół łamią sobie głowy nad sposobem „ugryzienia” problemu p.n. „Regulamin oceny pracy nauczycieli”, na obozach, koloniach i półkoloniach w mieście przebywają tysiące dzieci, a pan kurator dr Grzegorz Wierzchowski swój cenny czas jednoosobowego kierownika oświatowego urzędu rangi wojewódzkiej przeznacza na statystowanie (bo inaczej jego roli w tamtym wydarzeniu nie da się określić) w drugorzędnej imprezie policyjnej, której nie zaszczycił swą obecnością  prof. Zbigniew Rau – Wojewoda łódzki, przecież w strukturach nadzoru nad służbami – zwierzchnik policji…

 

A może coś więcej za tym się kryje? Może to pierwsza oznaka ewolucji, jakiej w krotce wszyscy będziemy świadkami, kiedy to dotychczasowy organ nadzoru pedagogicznego będzie przekształcał się w organ dozoru? Policyjnego?… [WK]