Na portalu EDUNEWS zamieszczono wczoraj artykuł specjalistki w branży Public Relations – Sylwii Sasal (zaczerpnięty ze strony wydawnictwa „Nowa Era”), zatytułowany „Uczeń w szkole średniej – rzeczywistość a oczekiwania„. W niezliczonej ilości tekstów, dotyczących sytuacji w szkołach podstawowych (zwłaszcza w klasach VII i VIII), do niedawna także gimnazjów, podjęcie problemu skutków reformy pani Zalewskiej w szkołach ponadpodstawowych jest rzadkim wyjątkiem. Publikacja ta powstała w oparciu o treści, przekazywane podczas zorganizowanej” przez wydawnictwo Nowa Era konferencji „Zrozumieć więcej. Nauczyć łatwiej„, która odbyła się przed tygodniem (14 listopada) w Warszawie.

 

Uznaliśmy, że tekst ten powinien zostać możliwie szeroko upowszechniony, co niniejszym czynimy, zamieszczając jego obszerne fragmenty:

 

We wrześniu 2019 roku do szkół średnich wkracza reforma oświatowa. Od tego momentu będą obowiązywać 4-letnie licea i 5-letnie szkoły branżowe. […] Jak się w niej odnaleźć? Opowiadają eksperci konferencji „Zrozumieć więcej. Nauczyć łatwiej” organizowanej przez wydawnictwo Nowa Era.

 

Jakie zmiany niesie reforma oświaty? – Przynosi nową podstawę programową i nowe ramowe plany nauczania, a wraz z nimi profilowanie czyli nauczanie w zakresie rozszerzonym od 1 klasy szkoły średniej, wysoki poziom wymagań w obszarze wiedzy i umiejętności – mówił Radosław Adamczyk z wydawnictwa Nowa Era, otwierając konferencję. – Wprowadza również sytuację, w której przez 3 lata absolwenci gimnazjum i szkoły podstawowej będą się równolegle uczyli w innych systemach – dodał.

 

Jaki jest „nowy” uczeń i jak wygląda świat jego wartości? […] W tym wieku istotne jest zaspokajanie potrzeb psychospołecznych. Ważne dla nastolatków są emocje i relacje z innymi ludźmi oraz pytania o sens życia. Dla młodej osoby szkoła to w głównej mierze arena spotkań rówieśników i miejsce, które pomoże im zrealizować cele życiowe np. zdać maturę, dostać się na studia etc. – Żyją w poczuciu, że mają relatywnie mało czasu, dlatego to czym się zajmują, musi być ważne, do czegoś przydatne, bo inaczej nie warto tego robić – mówił Michał Kociankowski, badacz motywacji i zachowań.

 

Czytaj dalej »



Foto: Piotr Nowak/PAP [ www.polsatnews.pl]

 

Mikołaj Pawlak podczas przesłuchania w Sejmie

 

 

Wczoraj Sejmowe Komisje: Polityki Społecznej i Rodziny oraz Edukacji, Nauki i Młodzieży zatwierdziły Mikołaja Pawlaka, kolejnego (trzeciego) kandydata PiS na Rzecznika Praw Dziecka. Za głosowało 30 posłów, przeciw 15, jedna wstrzymała się od głosu. Mikołaj Pawlak jest adwokatem, obecnie kieruje Departamentem Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości.

 

Foto: Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta [www.polityka.pl/]

 

 

Oto obszerne fragmenty materiału, zatytułowanego „Kandydat PiS na RPD: Będę chronił życie od poczęcia„, zamieszczonego na portalu „Polityka”. Pogrubienia tekstu – redakcja OE:

 

Cytaty z Korczaka i sukcesy rządu
Na początku posiedzenia kandydat PiS cytował Janusza Korczaka. „Prawo powinno wziąć dzieci w opiekę. Jestem wierny tej zasadzie i chcę jej hołdować, także w czasie, gdy będę rzecznikiem praw dziecka” – mówił. „Mam świadomość, że przedstawieni dotychczas parlamentowi moi poprzednicy reprezentowali zacne profesje, są specjalistami w swoich dziedzinach. Mieliśmy do czynienia z lekarzem, z naukowcem, z socjologiem. (…) Dzisiaj mają państwo do czynienia z prawnikiem. Być może prawnik jest tą osobą, która w najtrudniejszych sprawach dotyczących dzieci będzie odpowiednia” – odnosił się w ten sposób do zarzutów części posłów, że nie spełnia wymogu pięcioletniego okresu „pracy z dziećmi lub na ich rzecz”, niezbędnego przy ubieganiu się o posadę rzecznika. […]

 

Priorytety nowego rzecznika
Przeciwdziałanie samobójstwom nieletnich, zwiększenie opieki zdrowotnej dla dzieci w szkołach, obniżenie przestępczości wobec dzieci oraz zwalczanie dostępu dzieci do pornografii – to problemy, którymi Mikołaj Pawlak chce się zająć w trakcie pracy jako RPD w pierwszej kolejności. „Obecne przepisy nie chronią prawa dziecka do intymności. To jest trwoga. Takie treści są degradujące dla młodego człowieka” – uważa. Sam ma dwóch synów.

 

Pawlak zapowiedział otwartość na współpracę ze specjalistami ze wszystkich obszarów. Także z fundacją Nie Lękajcie Się, która opublikowała niedawno mapę pedofilii w Polsce. […]

 

Czytaj dalej »



20 listopada na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono obszerny artykuł Katarzyny Przyborskiej pt. „Jest 2018 rok. Czego uczy polska szkoła?”. Proponujemy lekturę – najpierw fragmentów, a potem całości tego tekstu, gdyż jest to spojrzenie na szkolną edukację osoby, która nie jest ani „kimś z branży” (nauczycielskiej), ani reprezentantką świata decydentów: polityków i zarządzających w ich imieniu urzędników administracji oświatowej. To niezależna publicystka, z wykształcenia antropolożka kultury, ale także mama, mająca swoje osobiste doświadczenia z kontaktów z systemem edukacji.

 

Foto: www.newsweek.pl

 

Katarzyna Przyborska

 

Oto wybrane (subiektywnie) fragmenty. Pogrubienia tekstu – redakcja OE:

 

Demokracja wymaga partycypacji, a dzieci na każdym kroku dowiadują się, że nie o uczestniczenie chodzi, ale o spełnianie wymagań, nie o myślenie, ale o unikanie kar i kolekcjonowanie nagród.

 

„Było bardzo ciężko. Kolejny rocznik też będzie musiał przez to przejść. Ale proszę nie myśleć, że chcemy państwa nastraszyć” – mniej więcej w ten sposób rozpoczęło się spotkanie dla rodziców przyszłych siódmoklasistów w jednej z warszawskich podstawówek tuż przed wakacjami. Na spotkanie przyszły nauczycielki nowych przedmiotów: fizyki i chemii, wychowawczyni, nauczycielki języka polskiego i matematyki oraz dyrektorka szkoły. Mając za sobą pierwszy rok reformy, postanowiły podzielić się swoimi doświadczeniami, by rodzice przygotowali się na to, co czeka ich i ich dzieci.

 

Zastrzegając, że absolutnie nie chcą nikogo straszyć, uśmiechając się i przekonując, że „damy sobie radę”, zgodnie stwierdziły, że planowanie jakichkolwiek wycieczek i wyjazdów nie ma sensu, bo liczy się każdy dzień. Z zajęć pozalekcyjnych lepiej od razu zrezygnować, bo prac domowych będzie tak dużo, że dzieci będą nad zeszytami spędzać całe popołudnia i wieczory. […]

 

Stracone roczniki
Wrzesień. Nauczycielka chemii przyjaźnie prosi, żeby uczniowie przychodzili na jej lekcje bez obaw, z otwartymi głowami, zależy jej, żeby polubili chemię i chcieli się jej uczyć. Fizyka okazała się trudniejsza, niż się zdawało, ale wciąż ogromnie interesująca. Biologii i geografii uczą zupełnie nowi w szkole nauczyciele i „są świetni”. Dzieci przybyło. Nauczyciele oddali swój przestronny pokój nauczycielski i przenieśli się do kanciapy koło siłowni.[…]

 

Dlaczego zapał i energia zostały zmarnowane? Nie wiem jakiego innego słowa użyć. Mamy pokój, mamy legalne szkoły, a nie tajne komplety, wysiłek może służyć rozwojowi, a nie przetrwaniu, więc dlaczego gdy mówimy o siódmoklasistach, padają sformułowania: „trzeba przetrwać”, „jakoś to przeżyć”, „damy sobie radę”, co brzmi jednak fałszywie, bo co oznacza „danie sobie rady”? […]

 

Czytaj dalej »



Oto informacja zamieszczona dzisiaj na oficjalnej stronie Związku Nauczycielstwa Polskiego:

 

 

Senacka Komisja poparła postulat ZNP ws. wycofania regulaminów oceny pracy

 

20 listopada w Senacie odbyło się posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Do procedowanej ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 989) wniesiona została poprawka polegająca na wykreśleniu z ustawy Karta Nauczyciela regulaminów określających wskaźniki oceny pracy nauczycieli, dyrektorów szkół i placówek.

 

Wprowadzona zmiana to sukces naszej organizacji, będący efektem szeregu działań o charakterze protestacyjnym i legislacyjnym, podjętych przez ZNP w celu wyeliminowania z obrotu prawnego nieprzemyślanych i szkodliwych regulacji związanych z nową oceną pracy nauczycieli.

 

Po przyjęciu poprawek przez Sejm zamieszczony zostanie kolejny komunikat, w którym szczegółowo poinformujemy o zakresie zmian, wchodzących w życie od 1 stycznia 2019 r.

 

Ponadto informujemy, że ZNP wystąpił do minister edukacji Anny Zalewskiej o ustalenie terminu spotkania w celu podjęcia wspólnych prac nad nowym kształtem pozostałych przepisów o ocenie pracy nauczyciela.

 

 

W drugiej części tego komunikatu ZG ZNP odniósł się do informacji, zamieszczonych w komunikacie KSOiW NSZZ „Solidarność” z 16.11.2018:

 

 

Czytaj dalej »



19 listopada na portalu „Juniorowo” zamieszczono artykuł gościnnie tam występującej Anny Szulc – nauczycielki matematyki w I Liceum Ogólnokształcącym im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli. O liceum tym informowaliśmy z okazji zorganizowanej tak II Konferencji „Empatyczna edukacja – empatyczna Polska” i prezentacji nagrania z przygotowanego przez uczniów spektaklu, pokazującego – z ich punktu widzenia – wszystkie absurdy klasycznej szkoły.

 

Ten obszerny artykuł zatytułowany jest „Dobra komunikacja i relacje zamiast „pruskiego drylu” i metod ex cathedra – czyli lekcje matematyki Anny Szulc„, a my zamieszczamy poniżej jedynie kilka jego fragmentów i – jak zwykle – link do pełnej wersji:

 

Foto:www.facebook.com/marzena.zylinska

 

Lekcja matematyki z Anną Szulc

 

[…] Proces nauczania uczniów był podstawą pruskiego modelu szkoły, w której jedynym źródłem wiedzy był nauczyciel i książka. Tak było, kiedy powstawała instytucja szkoły, kiedy postęp gospodarczy stwarzał konieczność edukowania społeczeństwa, by ludzie, którzy nigdy tego wcześniej nie robili, obsługiwali maszyny, urządzenia, by pracowali w biurach i urzędach. Chodziło też o bezpieczeństwo, dlatego takie ważne było to, by uważnie słuchać co mówi nauczyciel, odtwarzać wyuczone treści. Przez wiele dziesiątków lat utrwalono ten model edukacji.[…]

 

Nie ma potrzeby, by w czasach, kiedy praktycznie każdy telefon zawiera ogromną wiedzę, nauczać uczniów. Oni żyją i żyć będą w czasach cyfryzacji i w moim przekonaniu nauczyciel nie może tego nie brać pod uwagę. Tym bardziej nie może tych faktów kwestionować. Aby dostosować warsztat pracy do warunków XXI wieku, edukację opartą na „pruskim drylu” i metodach „ex cathedra” zastąpiłam edukacją empatyczną, opartą o zasady dobrej komunikacji i budowania dobrych relacji. To najważniejsza różnica pomiędzy tradycyjną edukacją, a tym, co ja oferuję swoim uczniom

 

Personalizacja procesu nauczania

 

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj w Zespole Szkół Rzemiosła w Łodzi odbyło się kolejne w tym roku spotkanie w ramach Dni Doradztwa Zawodowego. Oto obszerny fragment informacji, zamieszczonej na stronie UMŁ:

 

Zespół Szkół Rzemiosła zyskał nowego partnera. To Wojewódzki Związek Pszczelarstwa, który będzie wspierał kształcenie techników pszczelarstwa. Podczas drugich w tym roku szkolnym Dni Doradztwa Zawodowego szkoła prezentowała swoją ofertę i zachęcała absolwentów gimnazjów i podstawówek by wybrali szkołę zawodową.

 

Foto: Monika Pawlak [www.uml.lodz.pl]

 

– Konsekwentnie zachęcam i przekonuję uczniów kończących gimnazja, a w tym roku także klasę ósmą, by zdecydowali się na szkołę zawodową. Korzyści są oczywiste, bo praca teraz czeka na fachowców, a pensje są na przyzwoitym poziomie i nic nie stoi na przeszkodzie by dalej się uczyć i kończyć studia – powiedział Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi.

 

Krzysztof Barański, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy zachęcał i zapraszał uczniów, by skorzystali z porad fachowców w zakresie doradztwa zawodowego co pozwoli wytyczyć ścieżkę kariery zgodną z preferencjami, umiejętnościami i indywidualnymi cechami charakteru. – Faworytami rynku pracy są obecnie wykwalifikowani fachowcy, pracodawcy szukają pracowników z konkretnymi umiejętnościami, dlatego warto postawić na szkołę zawodową – przekonywał dyrektor Barański.

 

Foto: www.facebook.com/marcin.jozefaciuk

 

Podpisanie porozumienia Zespołu Szkół Rzemiosła z Wojewódzkim Związkiem Pszczelarstwa

 

 

Czytaj dalej »



Za pośrednictwem portalu EDUNEWS dotarliśmy do Raportu „Program poprawy świadomości ekonomiczno-finansowej Polaków”, który jest fachową diagnozą edukacji ekonomicznej młodych Polaków, i w którym zawarto rekomendację niezbędnych zmian w podstawach programowych kształcenia ogólnego. Problematyka ta nabrała na znaczeniu po doświadczeniach ostatnich lat, tzn.: aferach wokół Amber Gold, SK Banku, i Get Beck, a także upadłości niektórych banków sieci „SKOK. Obnażyły one nie tylko pazerność klientów tych instytucji, ale przede wszystkim ich naiwność, płynącą z niskiej wiedzy o systemach finansowych.

 

Tym pośrednikiem, któremu zawdzięczamy dotarcie do owego raportu jest Sebastian Wieczorek – absolwent SGGH, stypendysta Akademii Liderów Rynku Kapitałowego organizowanej przez Fundację im. Lesława A. Pagi, analityk w zespole bankowości inwestycyjnej w jednym z największych banków w CEE (Central and Eastern Europe), który napisał zamieszczony tam artykuł, zatytułowany „Pięć kroków do poprawy edukacji ekonomiczno-finansowej w szkołach” .

 

 

Oto fragmenty tego tekstu:

 

Żyjemy w czasach wszechobecnego braku świadomości ekonomiczno-finansowej. Jak wynika z badań S&P jedynie 33% dorosłych osób na świecie posiada podstawową wiedzę z tego zakresu, co oznacza, że ok. 3,5 mln pełnoletnich nie rozumie podstawowych pojęć finansowych. Na tym tle Polska nie jest „zieloną wyspą”, co potwierdzają badania zarówno międzynarodowe, jak i krajowe. […]

 

Tradycyjnym miejscem zdobywania wiedzy powinna być szkoła, jednak jak pokazuje rzeczywistość, poziom nauczania treści ekonomiczno-finansowych w polskim systemie szkolnictwa obowiązkowego ograniczony jest do minimum (jedynie 60 godzin lekcyjnych zajęć związanych z ekonomią oraz finansami w ciągu 12 lat edukacji). Wyzwań edukacji ekonomiczno-finansowej w polskich szkołach jest wiele — zbyt mała liczba godzin nauczania treści ekonomiczno-finansowych, głównie teoretyczne formy nauczania, niedopasowane materiały edukacyjne, nieodpowiednie przygotowaniem nauczycieli, niska otwartość szkół oraz niski status przedmiotu.

 

Aby im sprostać powstał raport inicjatywy FEDK (Finanse i Ekonomia Dla Każdego. […]

 

 

Gruntowna zmiana systemu kształcenia ekonomii i finansów jest konieczna. Przez ostatnie 25 lat Polska dokonała „cudu gospodarczego”. Aby podtrzymać tendencje rozwojowe, niezbędne jest zbudowanie gospodarki na solidnych fundamentach, a jednym z nich jest wyedukowane finansowo społeczeństwo. Z tego względu niezbędne jest wdrożenie do systemu szkolnictwa obowiązkowego odpowiednich, długofalowych rozwiązań, które będą stanowić początek dalszych, systemowych zmian.

 

 

Pełna wersja artykułu „Pięć kroków do poprawy edukacji ekonomiczno-finansowej w szkołach”    –    TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

Raport „Program poprawy świadomości ekonomiczno-finansowej Polaków”

[Rekomendacje zmian w systemie szkolnictwa obowiązkowego]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/eTwinningPolska/

 

W czwartek ub. tygodnia (15 listopada) w Instytucie Europejskim w Łodzi odbyła się konferencja nt. „Międzynarodowe programy edukacyjne narzędziem kształtującym kompetencje kluczowe uczniów i nauczycieli”. Jej współorganizatorami były: Kuratorium Oświaty w Łodzi, Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji Krajowe Biuro eTwinning i Polsko-Niemiecka Współpraca Młodzieży.

 

Jako że w konferencji uczestniczyli kurator Grzegorz Wierzchowski oraz wicekurator Jolanta Kuropatwa informacja o niej została wczoraj zamieszczona na stronie ŁKO. Oto jej fragmenty:

 

Foto:www.kuratorium.lodz.pl

 

Przemawia Grzegorz Wierzchowski – ŁKO: „Musimy się więc zastanowić, w jakie kompetencje chcemy wyposażyć absolwentów. Co zrobić, by umieli dostosować się do zmieniającej się rzeczywistości. Musimy nauczyć ich, jak się uczyć nowych rzeczy.„

 

[…] Konieczność stałego poszerzania kwalifikacji i potrzeba elastyczności na zmieniającym się rynku pracy już w 2006 roku stała się inspiracją do wydania przez Parlament Europejski i Radę Europy zalecenia sprawie kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie. […].

 

W praktyce kompetencje te są ze sobą często powiązane. Umiejętność czytania i pisania umożliwia uczenie się nowych rzeczy – w tym języków obcych. Posługiwanie się językami obcymi ułatwia z kolei poznanie dorobku kulturowego innych narodów, wymianę myśli naukowej i technologicznej. Kompetencje informatyczne pozwalają szybko zdobyć informacje i ułatwiają komunikację, a co za tym idzie – dają nam możliwość wykorzystania i rozwijania np. naszej przedsiębiorczości.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.upload.wikimedia.org/wikipedia/

 

 

Jarosław Pytlak w kolejnym poście, zatytułowanym „Wyjdźmy z cienia (hipokryzji)!„, zamieszczonym wczoraj na jego blogu „Wokół Szkoły”, dzieli się z czytelnikami swoimi opiniami na temat opublikowanej w internecie ankiety, za pośrednictwem której ZNP pragnie dowiedzieć się, w jakiej formie protestu byliby skłonni wziąć udział pracownicy oświaty. W drigiej części tego tekstu proponuje akcję nękania pani minister Zalewskiej setkami (tysiącami?) listów, w którch domagaliby się oni natychmiastowej zmiany, niemożliwych do realizacji, podstaw programowych.

 

Tradycyjnie zacytujemy poniżej wybrane fragmenty tego tekstu, pogrubiając te frazy, które – naszym zdaniem – zasługują na szczególną uwagę czytelnika:

 

[…] Nastroje wśród nauczycieli w ogóle są fatalne, z przyczyn nie tylko finansowych, więc myśl o podjęciu protestu zyskała spory oddźwięk w środowisku. Wychodząc temu naprzeciw Związek Nauczycielstwa Polskiego opublikował w internecie ankietę, chcąc dowiedzieć się, w jakiej formie protestu byliby skłonni wziąć udział pracownicy oświaty.

 

Pierwsza możliwość, to akcja „podobna do protestu policjantów przed egzaminami i maturami”. Czyli, jak należy się domyślać, gremialne pójście nauczycieli na zwolnienia lekarskie, w kwietniu lub w maju. Moim zdaniem, pomysł tyleż kuszący, co nie rokujący sukcesu. […]

 

Zbliżoną propozycją jest „nieprzystąpienie do sprawdzania matur i egzaminów”. Tyle tylko, że ta możliwość dotyczy jedynie egzaminatorów, którzy musieliby – każdy indywidualnie – zrezygnować z przyjęcia zlecenia owej pracy i związanego z tym dodatkowego zarobku. […]

 

Jeśli chodzi o trzecią z kolei propozycję – strajku ogólnopolskiego, to powszechnie wiadomo, że łatwiej znaleźć kwiat paproci, niż doczekać się solidarnego działania całego środowiska oświatowego. […]

 

Zupełnie nie widzę sensu kolejnej propozycji z ankiety ZNP – strajku lokalnego. Lokalnie można próbować rozstrzygnąć jedynie lokalne problemy. Akcja strajkowa w pojedynczych placówkach nie przełoży się na zmiany w skali całego państwa. […]

 

Dużo lepiej brzmi propozycja strajku włoskiego. Niestety, przestrzeganie różnych procedur, szczególnie biurokratycznych, jest w placówkach oświatowych na tyle powszechne, że wzmożenie tego procederu nie rokuje jakiegoś spektakularnego efektu. […]

 

Kolejna opcja – „nie będę protestować” – jasna, prosta i dla wielu nauczycieli… oczywista. Nie – bo to uderzy w dzieci, nie – bo to nic nie da, nie – bo już i tak planuję zmianę zawodu… Albo, tak jak w moim przypadku, pracownika STO na Bemowie, nie – bo pracodawca traktuje mnie uczciwie i odpowiednio docenia moją pracę.[…]

 

Ankietę ZNP kończy miejsce na wpisanie własnych propozycji. W nie więcej niż stu znakach. Ad hoc przychodzi mi na myśl: głodówka albo budowa miasteczka namiotowego obok MEN, w obu przypadkach koniecznie na oczach kamer, najlepiej z panami: Broniarzem i Proksą w rolach głównych. I wątpliwość, czy społeczeństwo byłoby skłonne zwrócić uwagę i przejąć się takim poświęceniem. Co do pełnej obojętności ze strony rządu nie mam żadnej wątpliwości – doświadczenie protestu niepełnosprawnych w Sejmie trudno uznać w tej kwestii za źródło optymizmu. […]

 

 

A teraz ta część postu, w której Jarosław Pytlak pisze dlaczego obowiązujące podstawy programowe są do natychmiastowej zmiany:

 

Czytaj dalej »



Siedzę nad klawiaturą mojego „malucha” (od trzech miesięcy, po tym jak padł mój poprzedni PeCet, pracuję na notbook’u marki Samsung, który też nie jest najmłodszy – w dziewiątym roku swej biografii) i rozważam, który z problemów edukacyjnych minionego tygodnia uczynić wiodącym tematem tego felietonu.

 

Jako pierwszy odpadł w tych eliminacjach problem procedury naboru członków do kolejnych edycji Rady Dzieci i Młodzieży RP przy MEN, nagłośniony ponownie dzięki inicjatywie Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego, które skierowało w tej sprawie skargę do RPO, w konsekwencji której zaistniało jego wystąpienie do MEN z prośbą o wyjaśnienie owych półtajnych procedur. Wszystko co mi „w tym temacie” leżało „na wątrobie” wyłożyłem w drugiej części materiału z 13 listopada: „Czym kierowano się przy wyborze członków do Rady Dzieci i Młodzieży przy MEN?” Sporo czasu zajęło mi zebranie materiału, aby na przykładzie kariery Piotra Wasilewskiego – młodego polityka PiS-u z Suwałk – unaocznić mechanizmy tych „awansów”. Nadzieja na to, że możliwe są w tej sprawie pozytywne zmiany jest – w mojej ocenie – na poziomie zerowym. Szkoda więc czasu na roztrząsanie „co by było, gdyby było”…

 

Jeszcze kilka dni temu myślałem, że w tym felietonie „przejadę się ” po pani minister Zalewskiej „na okoliczność” nagłego zwrotu w jej poglądach na temat nowej procedury oceny pracy nauczyciela, polegającym na publicznym ogłoszeniu, iż nareszcie dotarło do niej, że przepisy, które wydawały się jej proste, spowodowały w szkołach ogromną biurokrację. I że deklaruje ona niezwłoczne wycofanie się z tych przepisów. Ale już mi przeszło…

 

Bo lepiej późno niż wcale, bo nie mam zielonego pojęcia o prawdziwych powodach tego zwrotu, gdyż nie wierzę, że stało się pod wpływem nacisków związków zawodowych, nawet pana Proksy. Wchodząc w buty wyznawcy spiskowej teorii dziejów mogę jedynie spekulować, że skoro nic nie dzieje się bez przyczyny, to i w tym przypadku są takowe… Może to początek kampanii wyborczej pani Zalewskiej do Europarlamentu?

 

O nowej wersji oficjalnej strony-portalu MEN może i bym napisał, gdyby wcześniej nie zrobił tego profesor Śliwerski. O czym więc będzie w tym felietonie?

 

Zdecydowałem się napisać co myślę o kolejnym, już czwartym, podejściu Sejmu do wyboru następcy Marka Michalaka na urząd Rzecznika Praw Dziecka.

 

 

Czytaj dalej »