
W sposób nie do końca zamierzony, ale współgrający z trwającym właśnie Świętem Chanuki, będzie zamieszczenie dzisiejszego przedpołudnia tekstu Zyty Czechowskiej – nauczycielki ZSS w Kowanówku, zatytułowanego „Jak można uczyć tolerancji?”
Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Osoby niepełnosprawne, z innego kręgu kulturowego, wyznające inną religię każdego dnia zmagają się z trudną, a nawet bezwzględną rzeczywistością. Funkcjonowanie w społeczeństwie jest dla nich nie lada wyzwaniem i nie chodzi tutaj tylko o bariery architektoniczne, brak odpowiedniej opieki medycznej, właściwie zorganizowanej edukacji dla osób z SPE, ale o problemy z ich akceptacją i tolerancją. Osoby z różnorodnymi niepełnosprawnościami, odmienne kulturowo, mające inny kolor skóry, czy mówiące w innym języku potrzebują naszej permanentnej pomocy, opieki i wskazówek, by móc swobodnie funkcjonować.
My nauczyciele, rodzice, starsi koledzy stajemy się dla nich przewodnikami i pomocnikami. Nierzadko ich „inność” staje się jeszcze niestety pretekstem do niemiłych rozmów, kpin, niepożądanych zachowań, a nawet wykluczenia.
Dlatego każda nawet najmniejsza akcja społeczna, rozmowa, artykuł, lekcja czy nawet najmniejszy gest, które nakierowane są na uświadamianie, edukację i przybliżenie tematu braku akceptacji powoduje zwiększenie naszej wiedzy, a tym samym wzrost tolerancji.
Foto: www.zsp2.piotrkow.pl
Najwyższy czas abyśmy zwrócili uwagę naszych czytelników, zainteresowanych finałem prac legislacyjnych nad projektem ustawy nowelizującej ustawę Prawo Oświatowe w obszarze szkolnictwa zawodowego, jako że minęło już trochę czasu od dnia, gdy Prezydent podpisał ją (29 listopada) i kiedy ogłoszona została w Dzienniku Urzędowym (30 listopada).
Poniżej zamieszczamy początkowy fragment informacji „Zmiany w szkolnictwie branżowym stały się faktem – nowelizacja ustawy – Prawo oświatowe podpisana przez Prezydenta RP”, jaką Departament Informacji i Promocji MEN zamieścił na oficjalnej (znowelizowanej) stronie ministerstwa:
Wzmocnienie udziału pracodawców w kształceniu zawodowym, cykliczna prognoza zapotrzebowania na zawody, wprowadzenie stażu uczniowskiego, zmiany w egzaminie zawodowym, w organizacji szkół i placówek, obowiązkowe szkolenia branżowe dla nauczycieli kształcenia zawodowego, nowe zasady finansowania szkół kształcących w zawodach, dofinansowanie pracodawcom kosztów kształcenia uczniów w zawodach deficytowych – to najważniejsze zmiany, które wprowadza podpisana przez Prezydenta RP ustawa.
W czwartek, 29 listopada br. Prezydent RP Andrzej Duda podpisał przyjętą 22 listopada br. przez Sejm RP ustawę o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r. poz. 2245).
Wprowadzone w ustawie rozwiązania dotyczą przede wszystkim:
[w obszarze kształcenia zawodowego (OE)]
>organizacji kształcenia w branżowej szkole II stopnia oraz szkole policealnej, a także warunków uruchamiania przez szkołę kształcenia w zawodzie;
>modyfikacji warunków wprowadzania zawodów do klasyfikacji zawodów szkolnictwa branżowego;
>wzmocnienia udziału pracodawców w kształceniu zawodowym, w tym w realizacji praktycznej nauki zawodu dla uczniów szkół;
>wzmocnienia nadzoru dyrektora szkoły nad jakością kształcenia prowadzonego u pracodawców;
>umożliwienia szkołom organizacji krótszych form kursowych;
>wprowadzenia obowiązku przystępowania przez uczniów do egzaminu zawodowego jako warunku ukończenia szkoły;
>możliwości realizacji dodatkowych umiejętności w zawodach w celu zwiększenia szansy na zatrudnienie;
>wprowadzenia obowiązkowych szkoleń branżowych dla nauczycieli kształcenia zawodowego;
>zasad dotowania publicznych szkół ponadpodstawowych prowadzących kwalifikacyjne kursy zawodowe oraz branżowych szkół II stopnia;
>zwiększenia dofinansowania pracodawcom kosztów kształcenia uczniów w zawodach deficytowych;
>ujednolicenia pensum nauczycieli praktycznej nauki zawodu (20 godzin tygodniowo);
>organizacji i funkcjonowania szkół i placówek prowadzących kształcenie zawodowe;
>zmiany zasad udzielania akredytacji na kształcenie ustawiczne w formach pozaszkolnych.[…]
Cały komunikat „Zmiany w szkolnictwie branżowym stały się faktem – nowelizacja ustawy – Prawo oświatowe podpisana przez Prezydenta RP” – TUTAJ
Źródło:www.gov.pl/web/edukacja/
Ustawa z dnia 22 listopada 2018 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Tekst z uwzględniający zatwierdzone przez Sejm poprawki wniesione przez Senat) – TUTAJ
Wszystkich zainteresowanych informacjami jak przebiegał proces legislacyjny tej ustawy w Parlamencie odsyłamy do artykułów w „Dzienniku Gazeta Prawna” – podajemy chronologicznie:
9 listopada – Kształcenie zawodowe na nowych zasadach. Sejm znowelizował przepisy – TUTAJ
21 listopada – Senat za nowelizacją ustawy dotyczącą szkolnictwa zawodowego – TUTAJ
30 listopada – Prezydent podpisał nowelizację dotyczącą szkolnictwa zawodowego – TUTAJ
Z dwudniowym opóźnieniem (wczoraj daliśmy pierwszeństwo młodości) multiplikujemy najnowszy tekst Jarosława Pytlaka – tym razem zatytułowany nieomal jak homilia: „Prawda nas wyzwoli”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej jego wersji:
Prawda nas wyzwoli!
Zacznę od pieca. Ciekawe, czy ktoś zwrócił uwagę, że jesteśmy świadkami bezprecedensowej liberalizacji w systemie oświaty. Otóż w najnowszym rozporządzeniu o BHP poluzowano gorset przepisów! Co prawda, na maleńkim tylko odcinku – postępowania podczas opadów śniegu, ale jednak. W dotychczasowej wersji tego dokumentu dyspozycja była jednoznaczna – przejścia na terenie szkoły lub placówki należało oczyszczać ze śniegu i lodu oraz posypywać piaskiem. Teraz natomiast piasek wykreślono, wstawiając w zamian bardziej ogólny obowiązek zabezpieczenia przed poślizgiem. Możemy zatem posypać czymkolwiek (nawet, o zgrozo, solą), albo zgoła nie posypać, jeśli z jakiegoś powodu uznamy, że nie jest ślisko. Uczynić, co rozum podyktuje. Po prostu orgia wolności dla dyrektora, który odpowiada przecież za wszystko.
Chciałoby się rzec – mały krok (w myśleniu) ministerialnych urzędników, a wielki krok ludzkości!
Odkładając żarty na bok przyznam, że nie wierzę już, by za mojej kadencji na Ziemi społeczeństwo dostrzegło w absurdalnie drobiazgowych przepisach źródło wtórnej bezmyślności, per saldo groźniejszej dla ludzi, niż chociażby oblodzenie chodników. Nie tylko zresztą w oświacie tendencja panuje zgoła odwrotna – kodyfikowania wszystkiego. Czy czujemy się przez to bezpieczniej? Przypuszczam, że wątpię. Owszem, zdecydowanie łatwiej jest znaleźć winnego, bo przecież w dzisiejszym świecie 2.0 wszystko, co nieprzewidziane, niekorzystne, a nawet losowe, musi mieć przypisanego winowajcę. Osobiście jednak nie cenię sobie tego luksusu.[…]
Jest ogromna sprzeczność pomiędzy wizją nowoczesnej edukacji, opartej na indywidualnym rozwoju, stawiającej na piedestale świadomość i kreatywność uczniów, a niewolniczą mentalnością nauczycieli. Oczywiście nie spędza to snu z powiek pani Zalewskiej, która z pełnym oddaniem i bez cienia wątpliwości – w końcu jest z zawodu nauczycielką – realizuje chore koncepcje swoich mocodawców, ale powinno stanowić przedmiot refleksji dla wszystkich ludzi myślących o tym, jak działać, żeby było lepiej. Także w kontekście akcji protestacyjnej, która powinna przecież doprowadzić do jakiejś pozytywnej odmiany.[…]
Dalej autor powraca do tematu, któremu poświęcił dwa poprzednie teksty – do ewentualnego protestu nauczycieli i jego formy. Przypomniał o wysuniętym przez siebie pomyśle zasypania ministerstwa listami od nauczycieli, po czym cytuje jeden z komentarzy, zamieszczonych pod tekstem na ten temat:
Widmo pisania listów do osoby, którą uważam za bezrefleksyjną, posłuszną wykonawczynię rozkazów z góry, nie odpowiada mi, przy całym szacunku dla inwencji proponenta. Byłoby to działanie słuszne w normalnej rzeczywistości, w kraju rządzonym uczciwie. Z przykrością (bo chciałabym w takim kraju żyć) wolę tę odrobinę czasu przeznaczyć choćby na „realizację PP”.
22 listopada – na stronie ZNP
Przyłapaliśmy oświatową „S”
Niestety, przykro nam to pisać, bo to przecież nauczyciele, ale oświatowa „Solidarność” mija się z faktami!
Wbrew twierdzeniom zawartym w komunikacie KSOiW NSZZ „Solidarność” z 16.11.2018 nie jest prawdą, że jej przewodniczący Ryszard Proksa „ostro skrytykował” regulaminy oceny na posiedzeniu zespołu trójstronnego 7 listopada br. Co więcej, w trakcie tego posiedzenia nie poparł on wniosku ZNP o rozszerzenie porządku obrad zespołu o punkt dotyczący problemów związanych z nową formułą oceniania nauczycieli. […]
Po ataku ze strony oświatowej „S” z przykrością musimy stwierdzić, że w czasie trwających wiele miesięcy prac legislacyjnych w Sejmie i Senacie głos oświatowej „S” nie istniał: albo jej przedstawicieli nie było, albo nie zabierali głosu – vide: transmisje z posiedzeń Sejmu, Senatu oraz ich komisji dostępne na oficjalnej stronie – TUTAJ
Oświatowa „Solidarność” domaga się poważnego traktowania m.in. przez MEN i pozostałe związki, ale organizacja, która tak postępuje, która markuje działania, zbojkotowała protest i strajk szkolny nauczycieli i pracowników oświaty, nie może być poważnie traktowana. [Źródło: www.znp.edu.pl]
22 listopada – na stronie KSOiW NSZZ „Solidarność”
Komunikat Prezydium KSOiW
W związku z nieprawdziwymi informacjami, które zamieszcza na różnych polach eksploatacji ZNP, informujemy, że propagowane przez tę organizacje treści dotyczące „Solidarności” są nierzetelne, a w niektórych przypadkach mają znamiona pomówień.
Uważamy, że każdy związek zawodowy ma prawo do niezależnego funkcjonowania. Niemniej jednak nieetyczne jest oskarżanie innych, kiedy nie można pochwalić się własnymi sukcesami. Życzymy ZNP efektywności w działaniu, aby członkowie tej organizacji mogli w końcu wykazać się własnymi sukcesami w walce o dobro oświaty. Związki zawodowe powinny współpracować ze sobą, a jeśli to jest niemożliwe, przynajmniej sobie nie przeszkadzać.
Ryszard Proksa
Przewodniczący KSOiW
NSZZ „Solidarność”
Źródło: www.www.solidarnosc.org.pl/oswiata/
3 grudnia, na stronie ZNP
Nieobecna Solidarność
Dzisiejszego przedpołudnia, tradycyjnie, także zaprezentujemy tekst „z innego źródła”. Ta publikacja stała się możliwa dzięki mejlowi, jaki na adres „Obserwatorium Edukacji” nadszedł w sobotę od… ucznia XII Liceum Ogólnokształcącego.
Foto: www.facebook.com/bartek0121
Bartek Rosiak prezentuje projekt uchwały XXIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży – 1 czerwca 2017 r.
Jednak jego nadawcą nie jest „statystyczny” uczeń tej szkoły, ale Bartek Rosiak. Uważni czytelnicy naszego informatora zapewne już skojarzyli naszą informację o inauguracji prac III kadencji Rasy Dzieci i Młodzieży RP przy MEN, w której poinformowaliśmy, że jej członkiem z województwa łódzkiego jest właśnie Bartek Rosiak. Jako że pamięć ludzka bywa ułomna pozwalamy sobie dziś przypomnieć notkę biograficzną tam zamieszczoną:
Absolwent Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi i Publicznego Gimnazjum nr 18 w Łodzi, aktualnie uczeń XII Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Wyspiańskiego w Łodzi.Był przewodniczącym komisji przygotowującej projekt uchwały XXIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży (2017r.).
A teraz „wyjątki” z tekstu owego listu, wysłanego późnym wieczorem 1 grudnia:
Piszę do Pana w sprawie artykułu „Dlaczego głosicie że jest źle, skoro jest tak dobrze?”
W pierwszym akapicie Bartek, zakładając, że nic o nim nie wiemy, przedstawił treściwie „kto on taki”. A dalej napisał:.
Poza tym wszystkim, najważniejsze dla mnie są moje dwie życiowe pasje – chemia oraz nauczanie chemii. Od pięciu lat udzielam korepetycji z tego przedmiotu, ucząc do egzaminów zewnętrznych- gimnazjalnego i maturalnego oraz do konkursów przedmiotowych – mam już laureatów.
Dzięki doświadczeniu w uczeniu innych oraz własnych sukcesów w obszarze chemii (laureat Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Chemii dla uczniów gimnazjów- 1 miejsce w województwie, finalista Wojewódzkiego Konkursu Chemicznego dla Licealistów ŁCDNiKP oraz Konkursu Chemicznego Uniwersytetu Łódzkiego), pani Bożena Będzińska Wosik zaproponowała mi prowadzenie zajęć w SP 81 i tak od półtora roku prowadzę zajęcia wyrównawcze oraz koło chemiczne[na zasadach wolontariatu – OE], przygotowujące do Wojewódzkiego Konkursu Przedmiotowego z Chemii dla uczniów szkół podstawowych, którego kurator w tym roku nie zorganizował, niszcząc roczną ciężką pracę moich uczniów oraz moją samą. […]
Pisałem o tym wszystkim (…) aby uzasadnić, dlaczego zabieram głos w sprawie reformy oświaty. Na co dzień stykam się z nią i pracuję z jej ofiarami- uczniami gimnazjów i klas siódmych, ósmych. Widzę i słyszę emocje nauczycieli w pokoju nauczycielskim. Uważam, że będąc na tak zaszczytnym stanowisku, jak radny z województwa łódzkiego w Ministerstwie Edukacji Narodowej [w RDiM przy MEN – OE], nie mogę milczeć, gdy dzieje się krzywda mojej najbliższej grupie zawodowej, do której sam wkrótce będę należał, a już po części mentalnie należę. Dlatego na moim profilu na Facebook’u odniosłem się do reformy i opinii Pani Minister Anny Zalewskiej odnośnie przeprowadzenia zmian w polskiej oświacie. Zachęcam do zapoznana się z nią.[…]
Z poważaniem,
Bartłomiej Rosiak
Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko udostępnić ów krótki wpis, zamieszczony przez Bartka na jego fejsbukowym profilu 30 listopada:
Zwalnianie nauczycieli, nauczyciele objazdowi-chemicy, fizycy, biolodzy uczą w kilku szkołach, więc jak mają indywidualizować program nauczania, ucząc czasami nawet do tysiąca uczniów? A sytuacja się zaogni od września, kiedy do szkół średnich wejdzie podwójny rocznik. Na razie sukcesów brak, a na horyzoncie perspektywa braku nauczycieli. Dziś nie wychowamy kolejnych Siłaczek, które za 1750 zł po pięciu latach ciężkich studiów, będą stać przy tablicy. Quo Vadis polska oświato? [Źródło: www.facebook.com/bartek0121 ]
Uwaga: Pogrubienia fragmentów cytowanych tekstów – redakcja OE. Fragmenty tekstu e-maila przytoczono za zgodą Autora.
Jeszcze w czwartek, zamieszczając informację o konferencji prasowej min. Zalewskiej, byłem przekonany, że gdy tylko dożyję do niedzieli, to muszę koniecznie uczynić z tego właśnie wydarzenia temat mojego felietonu. Ale minęło kilka dni, pojawiło się już kilka komentaży na ten temat, moje emocje ostygły… Niech mówią i piszą o tym ci, którzy są na pierwszej linii tego boju o normalność w polskiej szkole.
A temat na dzisiejszy felieton narodził się wczoraj – z chwilą zapoznania się z postem prof. Śliwerskiego „Nareszcie jest rozprawa o paradygmatach współczesnej dydaktyki”. Pierwszym sygnałem, że tego tematu już nie odpuszczę był tytuł, pod którym zamieściłem informację o tym tekście: „Nie ma nic bardziej praktycznego niż DOBRA teoria”.
Nie było także przypadkiem, że w notce biograficznej o autorce recenzowanej przez prof. Śliwerskiego książki – Doroty Klus-Stańskiej, „wytłuściłem” ten właśnie fragment: „Założyła i w latach 1994-2002 prowadziła eksperymentalną Autorską Szkołę Podstawową „Żak” w Olsztynie.
Nie ukrywam, że bardzo ucieszyła mnie wiadomość o tej publikacji – wydanej przez PWN nie przypadkowo, bo wszak jest to praca naukowa, której autorką jest nie tylko wysokiej klasy naukowcem (teoretykiem), ale przede wszystkim osobą, która to co dziś bada i o czym pisze, wcześniej praktykowała, doświadczała dzień po dniu wszystkich realiów szkoły, rzekłbym „organoleptycznie” poznawała warsztat pracy nauczyciela.
Ci, którzy znają mnie dłużej i bliżej wiedzą, że problem uprawiania nauki w obszarze pedagogiki przez osoby, które wiedzą o nauczaniu i wychowaniu tyle tylko, ile pamiętają z czasu, kiedy sami w młodości byli „przedmiotem” oddziaływań jako uczniowie i (lub) podopieczni-wychowankowie innych niż szkoła placówek, jest moim „bolesnym doświadczeniem”, rzekłbym nawet traumą, wyniesioną z czasów, kiedy los dał mi szansę bycia „pracownikiem naukowo-dydaktycznym” w Zakładzie (później już Katedrze) Pedagogiki Społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. To tam, trafiwszy do „świata nauki” po kilku latach pracy w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, zobaczyłem ten bolesny (dla mnie) dysonans między teoriami tworzonymi i publikowanymi przez utytułowane osoby z licznych zakładów, katedr i instytutów, uprawiających pedagogikę w uczelniach wyższych, a ich rzeczywistymi kompetencjami w obszarze dydaktyki, wychowania, pracy opiekuńczej…
To wtedy dostrzegłem tę zasadniczą różnicę między pedagogiką a medycyną. Obie należą do rodziny nauk praktycznych, ale – podobnie jak profesorowie w akademiach muzycznych, wyższych szkołach sztuk plastycznych lub teatralnych czy filmowych – nie wyobrażamy ich sobie wyłącznie jako wygłaszających porywające wykłady. Bo nie do pomyślenia jest kariera naukowa profesora medycyny – szefa katedry chirurgii, który nie przeprowadziłby (pokazowej) operacji na najwyższym poziomie sprawności, stając się tym samym dla swych studentów wzorem i przykładem. Niestety – w gronie profesorów i doktorów habilitowanych pedagogiki, pracujących w polskich uczelniach, miałem okazję poznać bardzo wielu takich, którzy NIGDY nie skalali się pracą w szkole lub innej placówce, a których widoczne braki niezbędnych do tej pracy kompetencji powodują, że – jak to „palnąłem” w 1983 roku do kierowniczki mojej katedry – sprawiają, że bałbym się posłać mojego syna na kolonię – z nimi jako wychowawcami.
Zgodnie z wczorajszą deklaracją – dziś prezentujemy relację z wczorajszego, czwartego już spotkania reprezentacji sześciu łódzkich liceów, które w ramach MILO rywalizowały wczoraj w kompetencjach z dziedziny biologii. Po sporcie (PLO UŁ), j. angielskim (LO PŁ), i matematyczne (XII LO) – gospodarze wczorajszego etapu tych igrzysk – XXXI LO im. L. Zamenhofa, wybrali dla siebie turniej z obszaru tej nauki.
Autorami zadań, które musiały rozwiązywać trzyosobowe zespoły – jak należy zakładać – skompletowane z najlepszych uczniów tego przedmiotu, reprezentujących wszystkich „udziałowców” MILO, byli nauczyciele XXXI LO, a jurorami oceniającymi odpowiedzi – szkolni eksperci wszystkich szkół uczestniczących w tym turnieju.
Oto drużyny gotowe do rywalizacji:
Konferansjerkę – także zespołową – całej imprezy poprowadzili uczniowie XXXI LO. Od lewej (dla patrzącego): Jakub Smakowski, Maria Pikala i Cezary Lasota.
Po powitaniu gości i wstępnej informacji o programie i zasadach przebiegu tego wydarzenia oddali głos pani Ewa Łoś – dyrektorce szkoły-gospodarza, która w krótkim inauguracyjnym wystąpieniu powitała obecnych na sali dyrektorów szkół współtworzących MILO, a uczestnikom zawodów złożyła życzenia, aby przebiegały one w duchu szlachetnej rywalizacji, ale i w atmosferze integracji, która także jest jednym z głównych celów projektu MILO.
Na początek, jak u Hitchcocka, organizatorzy przygotowali występ szkolnego zespołu „mocnego uderzenia” o nazwie „NATION OF WILD” (Naród Dzikich), po czym mogło być już…tylko lepiej.
Rozpoczęła się pierwsza część konkursu, w której zawodnicy odpowiadali na pytania z zoologii i ewolucji. Oto ilustracje przebiegu tych konkurencji:
Wczoraj na blogu < PEDAGOG > prof. Śliwerski zamieścił obszerną recenzję nowej książki prof. Doroty Klus-Stańskiej** (UG). Tekst ten opatrzył tytułem „Nareszcie jest rozprawa o paradygmatach współczesnej dydaktyki”.
Okładka wydanej przez PWN książki „Paradygmaty dydaktyki. Myśleć teorią o praktyce”
Oto fragmenty tego długiego wpisu:
Nareszcie ukazała się monografia prof. Doroty Klus-Stańskiej** pt. „Paradygmaty dydaktyki. Myśleć teorią o praktyce” (Warszawa: WN PWN 2018, ss. 278). Długo musieliśmy czekać na tego typu metateoretyczną analizę stanu wiedzy naukowej o paradygmatach dydaktyki. Mogliśmy jednak spodziewać się tego studium, bowiem prof. D. Klus-Stańska kierując Zespołem Dydaktyki przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN od szeregu lat wydawała autorskie i zbiorowe studia analityczno-syntetyczne poświęcone współczesnej dydaktyce. […]
Napisanie rozprawy z perspektywy metateoretycznej wymaga wieloletnich studiów literatury przedmiotu oraz poprzedzających ich wydanie prezentacji cząstkowych wyników badań, by dostrzec istniejącą lukę, braki czy błędne recepcje różnych stanowisk, teorii, koncepcji, podejść, prądów czy nurtów prowadzących do powstania paradygmatu naukowego dyscypliny czy subdyscypliny naukowej.[…]
Przed kilkoma dniami na adres „Obserwatorium Edukacji” przyszło zaproszenie na bardzo nietypowe wydarzenie. Z jego treści dowiedzieliśmy się, że 30 listopada w XXXI Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi odbędzie się – czwarty już – etap rywalizacji uczniowskiej, odbywającej się w ramach MILO.
Co za tym skrótem się kryje? Nie mieliśmy tzw. „zielonego pojęcia”. Teraz już wiemy, dziś obserwowaliśmy to co działo się w sali gimnastycznej tego liceum, z czego zdamy relację w słowie i obrazie – ale dopiero jutro. Natomiast dzisiaj proponujemy kilka podstawowych informacji o MILO, a także o wydarzeniach, które pod tym szyldem już się odbyły.
Projekt MILO ( Międzyszkolne Igrzyska Liceów Ogólnokształcących) jest autorskim pomysłem grupy uczniów łódzkich liceów. Wpadli oni na pomysł takiego współzawodnictwa jeszcze w minionym roku szkolnym. Odbywa się ono w różnych dziedzinach – przedmiotach szkolnych. Opracowali nie tylko projekt, ale także regulamin tych zmagań. Projekt realizowany jest w formule częściej przypominającej teleturnieje niż konkursy przedmiotowe. Nadrzędnym celem MILO nie jest tylko wykazanie się wiedzą, ale także umiejętnością pracy w zespołach i stosowaniem posiadanej wiedzy w życiu codziennym. A wszystko to miało według twórców tego projektu odbywać się w ramach rywalizacji – zgodnie z zasadami fair play. Swoistą wartością dodaną tej inicjatywy jest integracja społeczności uczniowskiej sześciu łódzkich liceów: I LO, XII LO, XXI LO, XXXI LO oraz LO przy UŁ i Liceum PŁ.
Foto:www.plandaltonski.pl
Anna Sowińska z Małgorzatą Taraszkiewicz
27 listopada na dobrze nam znanej stronie < Plandaltonski.pl > wypatrzyliśmy podcast, który poświęcony został rozmowie z panią Małgorzatą Taraszkiewicz. Pani Małgorzata, z wykształcenia – psycholog edukacyjny, z powołania – neorometodyk, jest dyrektorem ds. projektów w Instytucie Nowoczesnej Edukacji, a także redaktor naczelna „Mam Dziecko w Szkole„ – bezpłatnego e-czasopism dla rodziców uczniów, a także aktywna na wielu jeszcze innych polach edukacji...
Ten najnowszy podcast został zatytułowany „Jak się uczyć, czyli o czym zapominamy na początku edukacji?„, a gospodarze strony tak go zapowiadają:
Posyłając dzieci do szkoły zapominamy o tym, że one w ogóle nie są przygotowane do tego jak się uczyć. Szanse nie są równe, bo nauczyciel ma za sobą 5 lat studiów pedagogicznych (przynajmniej nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej), więc do swojej roli jest – a przynajmniej powinien być – doskonale przygotowany. Dziecko musi natomiast metodą prób i błędów dochodzić do tego jaka metoda pozyskiwania wiedzy jest dla niego najbardziej efektywna. Najsmutniejsze jest to, że już od wielu lat znane są sposoby, aby w nabyciu tej kompetencji pomóc dzieciom. Zdarza się, że część nauczycieli potrafi przekazać te wskazówki i pomóc dziecku. Czasem rodzice poszukują wsparcia dla swoich pociech, znajdując im wsparcie terapeutów pedagogicznych, wysyłając na kursy poznawania technik uczenia się dostosowanych do stylu jaki najlepiej pasuje konkretnemu dziecku.
Z Małgorzatą Taraszkiewicz, autorką sprawdzonego pakietu zawierającego cały zestaw materiałów dla szkół i rodziców wspomagających dzieci w uczeniu się rozmawiamy o jego zawartości, o tym jak można i powinno pomagać się dzieciom rozpoczynającym naukę, jakie zjawiska powinniśmy brać pod uwagę, aby ułatwić edukację, a nie zniechęcać do niej już od pierwszej klasy.
Podcast „Jak się uczyć, czyli o czym zapominamy w pierwszych latach edukacji?” – rozmowa z Małgorzatą Taraszkiewicz – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl












