
www.zspkleszczow.pl
Dopiero dzisiaj na stronie ŁKO zamieszczono informację o Regionalnym Kongresie Zawodowym, który odbył się w miniony czwartek (28 marca) w Kleszczowie. Oto jej wybrane fragmenty:
W czwartek w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Kleszczowie spotkali się dyrektorzy szkół branżowych i techników, pracodawcy oraz samorządowcy. W spotkaniu uczestniczyli: wiceminister edukacji Marzena Machałek, wicewojewoda Karol Młynarczyk i kurator Grzegorz Wierzchowski.
Regionalny Kongres Zawodowy w Kleszczowie to 14 z cyklu spotkań, które w całym kraju od początku marca organizowane są przez wojewodów i kuratorów oświaty, we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej. Ich celem jest upowszechnienie zmian w szkolnictwie zawodowym zmierzających do zwiększenia wpływu pracodawców na kształcenie młodzieży, a co za tym idzie dostosowania szkolnictwa branżowego i technicznego do rzeczywistych potrzeb regionalnego i krajowego rynku pracy.[…]
Najważniejsze zmiany w przepisach omówił kurator Grzegorz Wierzchowski. Wyższe wynagrodzenie dla młodocianych pracowników, stypendia stażowe dla uczniów, czy też traktowanie wyniku egzaminu zawodowego jako części wyniku matury – to usprawnienia, które zachęcić mają młodzież do wyboru kształcenia w szkole branżowej lub w technikum. […]
Obecną ofertę szkolnictwa branżowego i porównanie jej z zapotrzebowaniem pracodawców w naszym regionie przedstawiła Katarzyna Pawlata z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi. Temat monitorowania rynku pracy i tworzenia prognoz zapotrzebowania na absolwentów szkół branżowych rozwinął dr hab. Piotr Mikiewicz z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. […]
Karolina Żelazowska jest autorką/redaktorką zamieszczonego wczoraj na portalu SUPERBELFRZY tekstu, zatytułowanego „Rozmowa z książkami”. Jest on kompilacją cytatów z 28 źródeł – książek, począwszy od Sokratesa, przez takich autorów jak Kant, Voltaire, ale także Oscar Wilde, Umberto Eco, Karl Popper, na polskich autorach kończąc: Ryszardzie Kapuścińskim i Jacku Głażewskim.
Jak poinformowała autorka „tekst powstał jako wyraz sprzeciwu dla wydarzeń z dnia 31.03.2019 roku, uwiecznionych na zdjęciach i opublikowanych przez Fundację SMS z nieba. W trakcie zajścia dokonano – w ramach pełnienia misji – między innymi spalenia książek.
Pomnik na Bebelplatz w Berlinie upamiętniający spalenie książek w tym miejscu 10 maja 1933, Daniel Neugebauer – Praca własna Wikimedia CC BY SA
Poniżej zamieszczamy cały tekst, ale pozbawiony przypisów, odsyłających do źródeł przytoczonych cytatów. Można je będzie poznać klikając w link <Źródło> :
Zdziwienie, zaskoczenie to początek zrozumienia. To specyficzny i ekskluzywny sport i luksus intelektualistów. Dlatego też charakterystycznym dla nich gestem jest patrzenie na świat rozszerzonymi ze zdziwienia źrenicami. Dla czytelników jednym z najbardziej elektryzujących odkryć jest właśnie to, że są czytelnikami – że nie tylko potrafią czytać (…), ale że są w tym zakochani. Beznadziejnie. Bez reszty. (…) Każda strona niesie nowe objawienie, nowy ogień i zachwyt. [Czytelnik przerywa] czytanie, głównie po to, aby rozkoszować się faktem, że czyta, na dodatek w wygodnych i bezpiecznych warunkach.
Dobrem dla księgi jest, by była czytana. Księga uczyniona jest ze znaków, które mówią o innych znakach, te zaś z kolei mówią o rzeczach. Bez oka, które je czyta, księga kryje znaki, które nie wytwarzają pojęć, a więc jest niema. Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.
Książka to ubezpieczenie na życie, maleńka antycypacja nieśmiertelności. (…) po kilkakrotnym przeczytaniu staje się o wiele grubsza, niż była (…) Jakby za każdym razem coś zostawało między kartkami: uczucie, myśli, odgłosy, zapachy… A gdy po latach zaczynamy ją kartkować, odnajdujemy w niej nas samych, młodszych, innych… Książka przechowuje nas jak zasuszony kwiat; odnajdujemy w niej siebie i jakby nie siebie.
[Niestety] Wydaje mi się, że ludzie lubią oglądać akty destrukcji. Zamki z piasku, domki z kart – od tego się zaczyna. Mają specjalny talent do pomnażania dzieła zniszczenia. [8] [Jak wówczas, gdy] Po dojściu do władzy w 1933 roku naziści wciągnęli berlińczyków – nawet tych, którzy głosowali przeciwko nim – w swój brunatny obłęd. (…) setki ludzi dosłownie zmarło z głodu. Adwokatom i dziennikarzom kolbami karabinów łamano szczęki i nosy, a potem zabijano ich “podczas próby ucieczki”. (…) W osławionym więzieniu Columbia-Haus nieopodal Tempelhof grano głośną muzykę, żeby zagłuszyć krzyki ofiar.(…) zawieszono konstytucję, swobody obywatelskie w Niemczech przestały istnieć. (…) berlińczycy w większości woleli tego nie zauważać. (…) pogodzili się z tym, że ze stabilizacją musi iść w parze podłość.
Foto: www.glos.pl
Przedstawiciele Rządu podczas dzisiejszych negocjacji w Centrum Dialogi Społecznego
Po ponad pięciu godzinach negocjacji między rządem a związkami zawodowymi na temat podwyżek rozmowy przerwano. Jutro ciąg dalszy. Rząd ma przyjść z nową ofertą.
Przedstawione dziś propozycje strony rządowej w ogóle nie odnoszą się do żądania podwyżki o 1 tys. zł , czego domagają się ZNP i FZZ. Oba związki nie kryją rozczarowania stanowiskiem przedstawicieli rządu. Pozostaje nadzieja, że jutro wicepremier i ministrowie wrócą z konkretami dotyczącymi podwyżek.
Oświatowa „Solidarność” jest natomiast zbudowana propozycją rządu. Jej szef Ryszard Proksa stwierdził, że rząd jest gotowy spełnić 3 z 4 postulatów „S”. Istnieją rozbieżności co do postulatu płacowego (podwyżki 15 proc.), ale – jak podkreślił Proksa – jeśli „zostanie on spełniony, to nie widzę problemu, żeby podpisać porozumienie z rządem”.
Więcej informacji o przebiegu rozmów w Centrum „Dialog” – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/GlosNauczycielski
Nie będziemy ukrywali, ze sami ten tekst odkryliśmy. Trafiliśmy na ten wywiad na portalu EDUNEWS, ale tak naprawdę pierwotnie został on opublikowany 20 marca na stronie „Kongresu Obywatelskiego”. A jest to zapis rozmowy, jaki Marcin Wandałowski (redaktor thinklettera Kongresu Obywatelskiego) przeprowadził z politologiem – dr hab. Andrzejem Zybałą, profesorem Szkoły Głównej Handlowej.
Serce się kraje, że – jak dotąd – nie mogliśmy przytoczyć refleksji o naszej edukacji, snutych na takim poziomie merytorycznym, pochodzących z ust profesorskich tuzów z obszaru akademickiej pedagogiki…
Zapraszamy do fragmentów (a później do pełnej wersji) wywiadu, którego zapis zatytułowano: „Pokazać uczniowi piękno myślenia”:
Foto: www.facebook.com/profile
Dr hab. Andrzej Zybała
Rolą szkoły jest nie tylko przekazywanie uczniom wiedzy o świecie, ale też – a być może przede wszystkim – uczenie ich samodzielnego, krytycznego myślenia. Powinno być to miejsce, w którym panuje kultura dyskusji, rozważania, szukania argumentów, wzbudzania ciekawości wśród młodych ludzi. Czy w polskim systemie edukacji widać już jaskółki zwiastujące wiosnę? Dlaczego w naszej kulturze tak mocno ukształtował się autorytarny model nauczyciela? Jak sprawić, by polska szkoła w większym stopniu stymulowała umysłowo uczniów?
M.W. -Szkoła powinna nie tylko „uzbrajać” uczniów w wiedzę, ale też uczyć ich myślenia. Z tą drugą misją polski system edukacji ma dziś jednak Pana zdaniem problem…
A.Z. -Głęboko zakorzenionym problemem polskich szkół jest to, że w niedostatecznym stopniu stymulują intelektualnie uczniów. Nie sprzyja temu obowiązujący model nauczania, preferujący zapamiętywanie czy – jak to uczniowie określają – „wkuwanie”. Model ten funkcjonuje w polskich warunkach niezmiennie od wieków, mimo że na początku ubiegłego stulecia w wielu krajach europejskich doszło do zasadniczego przeformułowania sposobu nauczania. Rozwijały się wówczas nauki społeczne, w tym przede wszystkim psychologia, które dostarczały coraz więcej praktycznej wiedzy dotyczącej tego, jak kształtować proces nauczania tak, by pobudzać myślenie dzieci i młodzieży.
W Polsce nie udawało się wdrożyć rekomendacji płynących z tych nauk, czego głównym powodem była mentalna niechęć do zmiany. Nauczyciel pozostawał więc postacią dość autorytarną, której zadaniem było przekazanie materiału uczniowi oraz jego wyegzekwowanie. Z kolei od ucznia wymagano, by ten materiał „wkuł”.
Co oznacza „stymulowanie intelektualne” uczniów?
Stymulowanie oznacza prowokowanie do myślenia, innowacyjności, stawiania pytań, do rozpatrywania różnych scenariuszy wyjaśniających analizowane zjawisko. Zakłada się tu także poziom metaumysłowy, czyli wielość metod rozumowania, różne sposoby patrzenia na dane zagadnienie. Kluczowe jest tworzenie środowiska szkolnego, które z zasady stymuluje umysłowo. Może się to odbywać za pomocą różnych rozwiązań organizacyjnych i programowych – od sposobów nauczania, konkursów, po sposób ustawienia ławek w klasie i prezentowania gazetek ściennych.
Podam przykład. Oglądałem niedawno nagranie z lekcji historii w Anglii. Nauczyciel przyszedł na lekcję z kufrem, z którego zaczął wyciągać przedmioty. Uczniowie je oglądali, dotykali i analizowali. Nauczyciel pytał ich, z którego wieku mogą pochodzić, o czym mogą świadczyć, z jakiego typu kulturą są związane. W takim podejściu uczeń sam zbiera fakty, nadaje im znaczenie, szuka kontekstu, wyciąga wnioski, stawia tezy. Szuka argumentów, ocenia ich siłę, stawia konkluzje. Tym samym młody człowiek uczy się weryfikowania swoich tez, uznawania, które argumenty są silne, a które słabsze. To przykład stymulowania intelektualnego, wciągania ucznia w dyskusję, w zastanowienie się, w analizę. To tworzenie warunków do tego, by sam dochodził do wiedzy. […]
Od czwartku 28 marca, to znaczy od dnia w którym próbowałem rozpracować prawdziwą historię raportu „Szkoła dla innowatora”, o którym jako pierwszy napisał dzień wcześniej „Dziennik Gazeta Prawna”, opatrując tę informację tytułem „Rządowy RAPORT o szkole pokazuje smutną prawdę. Oto LISTA największych grzechów”, nie daje mi ten temat spokoju. Zanim będziecie towarzyszyli mi, podążając za moimi myślami, podczas lektury dalszej części tego felietonu – proponuję, abyście przypomnieli sobie ten czwartkowy materiał – TUTAJ.
Przywołam tu jeszcze komentarz, którym kończył się tamta próba rozwikłania rozbieżności cytowanych faktów:
I nadal nie wiemy, czy raport, na który powoływał się „Dziennik Gazeta Prawna”, który – jak wynika z podanej przez Forsal.pl informacji – miał powstać na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, to ten sam, który pod taką samą nazwą, jeszcze w 2017 roku, przygotowano w Uniwersytecie Ekonomicznym Poznaniu przez zespół pod kierunkiem prof. nazw. dr hab.Jana Fazlagića, na zlecenie Ministerstwa Rozwoju RP w pierwszym kwartale 2017 roku.
Dziś podjąłem kolejną próbę dotarcia do tego, jak to naprawdę z tym raportem było. Zacznijmy od zleceniodawcy. Według DGP był to „raport rządowy”. Jednak portal Forsal.pl informując o tym samym raporcie podał, że ekspertyzę tę zleciło Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Jeśli przyjąć, że tak naprawdę przez cały czas chodzi o prace, które pod kierunkiem dr hab. Jana Fazlagića prowadzone były w od 2017 roku w Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, to ich zleceniodawcą było Ministerstwa Rozwoju.
Fakt ten potwierdza sam Jan Fazlagić, pisząc w datowanym na rok 2017 streszczeniu pełnego raportu z kierowanych przez siebie badań:
W pierwszym kwartale 2017 roku na zlecenie Ministerstwa Rozwoju RP zrealizowałem (w charakterze głównego eksperta i kierownika projektu) ekspertyzę badawczą pt.,,Szkoła dla innowatora”.
Dziś już wiem, że wszystkie te rozbieżności wzięły się z – nazwijmy to – dynamiki restrukturalizacji rządu PIS po 2015 roku. Otóż w rządzie Beaty Szydło, zaraz po wygranych przez PiS wyborach, istniało Ministerstwo Rozwoju, którym do 28 września 2016 roku kierował Mateusz Morawiecki, będąc jednocześnie wicepremierem. Jednak w konsekwencji restrukturalizacji rządu – tenże Mateusz Morawiecki – właśnie z tą wrześniową datą został powołany – ponownie – na stanowisko wicepremiera, ale jednocześnie na szefa nowego Ministerstwa Rozwoju i Finansów.
Z takiej chronologii rządowych przekształceń wynika, że jeśli prawdę napisał doktor Fazlagić – ekspertyzę badawczą pt. ,,Szkoła dla innowatora” zlecił mu w pierwszym kwartale 2017 roku nie kto inny, jak Mateusz Morawiecki.
Pozostaje do wyjaśnienia kolejna tajemnica:
Wczoraj w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi odbyła się Konferencja „Budzących się Polonistów”. Jej tytuł „Lekcja jest teatrem” wpisuje się w łódzką formułę dorocznej akcji „Dotknij Teatru”, która ma miejsce w okresie obchodów Międzynarodowego Dnia Teatru (27 marca). Środowisko edukacyjne włączyło się w te obchody „Dniami teatralnej aktywizacji szkół”.
Jak informowali organizatorzy tej konferencji „nie bez kozery związujemy się z tym wydarzeniem, bowiem my, niestandardowi, stawiający na zmiany jakościowe w edukacji BUDZĄCY SIĘ POLONIŚCI, wywodzący się z idei BUDZĄCYCH SIĘ SZKÓŁ, rozumiemy, że wspomniane metody znakomicie nadają się do aktywizacji uczniów, odejścia od utartych schematów lekcji, przyczyniają się do zmiany kultury nauczania na kulturę uczenia się.
Uczestnicy Konferencji „Budzących się Polonistów” mogli przed południem uczestniczyć w trzech lekcjach otwartych: w SP nr 29, SP nr 35 i w Szkole „Mikron”. (więcej TUTAJ )
Oto fotorelacja z drugiej części tego wydarzenia – w łódzkim „Gastronomiku”:
Jako pierwsza powitała uczestników konferencji jej inicjatorka i liderka ruchu „Budzących się Polonistów” pani Aneta Jamiołkowska-Pabian, która raz jeszcze przypomniała jej ideę i program.
W imieniu szkoły-gospodarza Konferencji przywitała uczestników i prowadzących kolejne jej elementy pani Zofia Wrześniewska – dyrektorka Zespołu Szkół Gastronomicznych.
W pierwszej, plenarnej, części uczestnicy wysłuchali wykładu Magdaleny Szpak ze Stowarzyszenia Pedagogów Teatru, współtwórczyni Działu Pedagogiki Teatru w Instytucie Teatralnym im. Z. Raszewskiego.
Po przerwie uczestnicy udali się do pomieszczeń, w których przygotowano dla nich zajęcia warsztatowe. Prezentujemy zdjęcia wykonane podczas realizacji tych warsztatów – w kolejności od największej do najmniejszej frekwencji biorących w nich udział uczestników:
Foto: www.polonistkaprzytablicy.blogspot.com
Joanna Heftowicz
Dzisiejsza propozycja sobotniej, przedpołudniowej lektury ma swe korzenie we wczorajszej Konferencji „Budzących się Polonistów”. To tam Wasz reporter poznał Joannę Heftowicz – nauczycielkę języka polskiego ze szkoły podstawowej (do niedawna – gimnazjum) w Grabowie (pow. łęczycki), występującą na owej konferencji w roli prowadzącej jeden z warsztatów: „Jak odwrócić kota ogonem? Zmiana koncepcji klasycznej lekcji przy wykorzystaniu TIK-u”.
Jako że jest ona także autorką bloga „Polonistka przy tablicy” – podejrzeliśmy ostatnie zamieszczone tam materiały (bo określenie mianem posta tych miniporadników metodycznych byłoby grzechem) i wybraliśmy na dziś jeden – z 1. marca: „Kilka pomysłów na lekcję z wpisem W pamiętniku Zofii Bobrówny”.
Oto ten, pozbawiony większości ilustracji, tekst i link do oryginału na blogu „Polonistka przy tablicy”:
Rozważania dotyczące wiersza Juliusza Słowackiego zajęły nam trzy lekcje, ale dostarczyły taki wielu emocji, że było warto. Poniżej przedstawię kilka pomysłów, które wdrożyłam na tych zajęciach.
>Zaczęliśmy od przeglądania pamiętników, które – jak się okazało – są starsze niż moi piątoklasiści
>Zapoznaliśmy się z odległością, jaką musiała pokonać Zosia z mamą i siostrą, podróżując z Paryża do Krzemieńca „dyszlem rzemiennym”.
>Wysłuchaliśmy wiersza w niezwykłym wykonaniu Marka Grechuty.
>Odszyfrowaliśmy słowo zakodowane za pomocą telefonu komórkowego
>Uzupełniliśmy świetną (jak zawsze) rysunkową kartę pracy, którą wykonała autorka bloga motyle w dzienniku.
>Odegraliśmy scenki, w których Zosia prosi Juliusza Słowackiego o napisanie wierszyka w pamiętniku. Poeta odmawiał i mówił, że nie ma czasu teraz, ale napisze później lub tłumaczył, że nie ma pomysłu na wiersz.
Było naprawdę bardzo ciekawie.
Całość wpisu Kilka pomysłów na lekcję z wpisem „W pamiętniku Zofii Bobrówny” – TUTAJ
Źródło: www. polonistkaprzytablicy.blogspot.com
„Dziennik Łódzki” w artykule Macieja Kałacha zatytułowanym „Władze Łodzi nie utną pensji nauczycielom za strajk. Prezydent Hanna Zdanowska jest z nimi ‚całym sercem'” przekazał do powszechnej wiadomości ważny dla tysięcy łódzkich nauczycieli komunikat, który Prezydent Hanna Zdanowska i wiceprezydent Tomasz Trela przekazali dziś podczas specjalnie zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej. Oto najważniejsze fragmenty tego artykułu:
Foto: Krzysztof Szymczak [www.dzienniklodzki.pl]
[…] – Jesteśmy całym sercem z nauczycielami – powiedziała w piątek (29 marca) Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi w towarzystwie swojego zastępcy Tomasza Treli, odpowiedzialnego w magistracie za sprawy miejskiej edukacji. Podjęli decyzję o nieucinaniu pracownikom szkół (także niepedagogicznym) ich pensji w związku z udziałem w strajku, który ma się rozpocząć w oświacie 8 kwietnia.
Magistrat zastosuje prawny fortel. Prawo zabrania wypłacania pieniędzy pracownikowi za czas strajku. Jednak środki zapisane na ten cel w budżecie miasta (z rządowej subwencji, do której – jak wyliczali Zdanowska z Trelą – Łódź się musi dokładać) wcale z niego nie znikają. Zatem finansowa strata z racji strajku zostanie pracownikom oświaty wynagrodzona w postaci zwiększonego dodatku motywacyjnego (zależnego od samorządu). […]
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Foto: www.naradaobywatelska.p
Wczoraj Jarosław Pytlak zamieścił post, zatytułowany „W debacie nadzieja (na przetrwanie potopu)”. Proponujemy dziś lekturę tego tekstu (najpierw jego fragmentów), gdyż – naszym zdaniem – wpisuje się on doskonale w promowaną od dłuższego czasu na naszej stronie ideę „relacji w edukacji”. Zapraszamy:
W powodzi emocjonalnych wypowiedzi, jakie nauczyciele i rodzice umieszczają w internecie w obliczu możliwego strajku szkolnego, sporadycznie tylko pojawiają się głosy traktujące obecny protest w szerszym kontekście, bardziej refleksyjnie. Nie tylko jako rozpaczliwy wyraz walki spauperyzowanej grupy zawodowej o godziwe wynagrodzenia i szacunek społeczny, ale także świadectwo choroby drążącej system oświaty, dotykającej samego sensu jego istnienia.
Co więcej, owe internetowe manifesty, okrzyki i zwierzenia, choć pełne pasji, a i często opatrzone wieloma komentarzami, nie mają charakteru debaty, która mogłaby doprowadzić do jakichś rzeczowych ustaleń, czy dalej idących zmian w świecie realnym. Nie w internecie, który jest bezcennym źródłem konkretnych (choć nie zawsze wiarygodnych) porad typu, ile soli należy wsypać do dwóch litrów zupy, natomiast w kwestii problemów egzystencjalnych oferuje głównie zgiełkliwy wielogłos, rzadko prowadzący do wspólnych konkluzji.
Tymczasem, jeżeli zgodzimy się, że poza wyższymi zarobkami nauczyciele pilnie potrzebują ponownego określenia przez społeczeństwo sensu swojej pracy (a i rodzice byliby nie od tego), potrzebna jest debata po części przynajmniej przebiegająca w świecie realnym. Toczona nie na najwyższych szczeblach struktur politycznych, nie wśród nielicznych ocalałych jeszcze (jeśli w ogóle) autorytetów. A w każdym razie – nie tylko w tym gronie. To co jest esencją działalności edukacyjnej, a zarazem jej główną treścią dla większości ludzi, dzieje się w konkretnych placówkach oświatowych i lokalnych środowiskach, w których są one osadzone. I tam kumulują się frustracje i mnożą konflikty, zarówno wynikające z działań władz oświatowych, jak ludzkiej natury, która w dzisiejszych czasach, kiedy działanie i reagowanie dominuje nad refleksją, częściej ma okazję ujawniać swoje mroczne oblicze. […]
Dlatego chciałbym w tym miejscu poprzeć i zarekomendować inicjatywę NOoE czyli Narady Obywatelskiej o Edukacji, której inicjatorem są uczestnicy grupy fejsbukowej „Ja, Nauczyciel”. Ludzie, którzy wyszli z przestrzeni wirtualnej i przygotowali pomysł działania, jakie proponują przeprowadzić już w najbliższych dniach w wielu miejscach w Polsce. Debaty merytorycznej, nastawionej na wskazywanie możliwych obszarów zmiany w edukacji, zarówno w skali całego kraju, jak lokalnie. Od siebie dodam – debaty mającej charakter terapeutyczny. Umożliwiającej podzielenie się troską, wspólne poszukanie rozwiązań i poczucia współudziału w kreowaniu rzeczywistości oświatowej, które od dłuższego już czasu, prawem kaduka, zawłaszczyły przez elity polityczne.
Tak jak to zapowiadaliśmy w naszym materiale z 8 stycznia, w dniu 22 marca, w siedzibie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 20 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi, odbyła się gala finałowa Wojewódzkiego Konkursu „Stulecie Polek – kobieca odsłona historii 1918-2018”.
Choć zabrakło na nim łódzkich VIP-ów – nie umniejszyło to radości laureatek i laureatów z odbieranych dyplomów i nagród.
Jury Konkursu, wsparte przez panią Sylwię Wielichowską z Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi miało niezwykle trudne zadanie, by z ponad czterystu nadesłanych prac wybrać te najlepsze. Jako że konkurs obejmował trzy kategorie prac: prezentacje multimedialne, ujęcia artystyczne (inaczej – prace plastyczne, grafiki i zdjęcia) oraz utwory literackie, także w tych trzech kategoriach ogłoszono zwycięzców – autorów najlepszych prac:
Laureatki w kategorii „Ujęcia artystyczne” z odebranymi nagrodami i dyplomami. Druga od prawej – Martyna Kozłowska
KATEGORIA UJĘCIA ARTYSTYCZNE
I MIEJSCE
>Martyna Kozłowska ze Szkoły Nr 1 im. Królowej Jadwigi w Konstantynowie Łódzkim za niezwykły portret Katarzyny Kobro
Foto: www.sp1konstantynow.pl
Martyna Kozłowska przy swej nagrodzonej pracy
II MIEJSCE (ex aequo)
>Małgorzata Gromczyk z XXVI Liceum Ogólnokształcącego im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Łodzi
>Laura Bujnowicz ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Królowej Jadwigi w Konstantynowie Łódzkim
>Nikola Maciejewska ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Królowej Jadwigi
w Konstantynowie Łódzkim
III MIEJSCE (ex aequo)
>Kacper Groń z Gimnazjum nr 3 w Tomaszowie Mazowieckim
>Helena Swinarska ze Szkoły Podstawowej nr 205 im. św. Jadwigi Królowej Polski w Łodzi
>Karolina Zalewska I Liceum Ogólnokształcącego im. Henryka Sienkiewicza w Koluszkach















