
Choć 30. rocznicy uchwalenia „Konwencji o prawach dziecka” minęła przed tygodniem, to niechaj nasi Czytelnicy wybaczą, że dopiero dzisiaj udostępniamy powstały z tej okazji komunikat o raporcie z badań, przeprowadzonych przez UNICEF Polska, który został opublikowany na stronie UNICEF POLSKA pod tytułem „Co dziesiąte dziecko w naszym kraju nie czuje się szczęśliwe”.
Oto ten materiał, zamieszczony na stronie Centrum prasowego UNICEF POLSKA:
[…] „Prawa dziecka z perspektywy dzieci, rodziców i nauczycieli” to raport z badania przeprowadzonego przez UNICEF Polska, ABR SESTA oraz SYNO Polska. Raport powstał z okazji 30. rocznicy uchwalenia Konwencji o prawach dziecka. Jego celem było zbadanie stanu faktycznego przestrzegania praw dziecka w Polsce z perspektywy dzieci, rodziców i nauczycieli.
Konwencji o prawach dziecka. Konwencji, która ma szczególne znaczenie dla Polaków, bo to właśnie nasz kraj przedłożył na arenie międzynarodowej pierwszy projekt tego dokumentu, mówi Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.
Co sprawia, że dzieci są szczęśliwe?
Z badania wynika, że większość dzieci w Polsce jest szczęśliwych. Poczcie szczęścia jest jednak różne w zależności od wieku dziecka. Najmłodsi uczęszczający do szkół podstawowych czują się ogólnie bardziej szczęśliwi niż ich starsi koledzy. Spędzanie czasu z przyjaciółmi, bycie kochanym przez rodzinę oraz realizacja hobby to główne powody dające szczęście dzieciom. Co ciekawe, dzieci wskazywały, że poczucie szczęścia dają im relacje z przyjaciółmi, zaś rodzice na pierwszym miejscu stawiali bycie kochanym przez rodzinę.
Aż 95% badanych dzieci słyszało o prawach dziecka. Najczęściej dowiadywały się o nich w szkole lub od rówieśników. Niestety, jedno na troje dzieci w wieku 12-17 lat deklaruje, że ich prawa zostały kiedykolwiek złamane. Ponadto, co trzeci nauczyciel jest zdania, że prawa dziecka są łamane przez rodziców. Z kolei tylko połowa rodziców deklaruje znajomość praw dziecka, a co piąty uważa, że prawa dziecka utrudniają wychowanie.
Respektowanie praw dzieci sprzyja ich poczuciu szczęścia. UNICEF stoi na stanowisku, że każde dziecko, bez względu na swoje pochodzenie czy status społeczno-ekonomiczny, powinno mieć zagwarantowane szczęśliwe dzieciństwo. Rolą nas, dorosłych, jest zadbanie, aby dzieci mogły korzystać ze swoich praw, dodaje Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska.
Dzisiaj na stronie MEN zamieszczono komunikat: „Szkoła dla Innowatora – 3 grudnia rusza nabór szkół do projektu”. Kto jak kto, ale redaktor OE nie mógł nie zamieścić tej informacji w całości, ale z pewnym istotnym załącznikiem. Podkreślenia i pogrubienia fragmentów poniższego tekstu – OE:
Zachęcamy szkoły podstawowe do udziału w pilotażowym projekcie „Szkoła dla Innowatora”. Jego celem jest wypracowanie i przetestowanie rozwiązań służących kształtowaniu i rozwijaniu kompetencji proinnowacyjnych w systemie oświaty oraz przygotowaniu rekomendacji w tym zakresie. Przedsięwzięcie jest wspólną inicjatywą Ministerstwa Rozwoju oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Rekrutacja rozpocznie się 3 grudnia 2019 roku.
Szkoła dla Innowatora to pilotażowy projekt wspierający 20 szkół w rozwijaniu u młodych ludzi kompetencji proinnowacyjnych – m.in. ciekawości, współpracy, rozwiązywania problemów, samodzielności myślenia i przywództwa. W projekcie powstają rozwiązania gotowe do zastosowania w innych szkołach.
Rekrutacja będzie otwarta dla wszystkich publicznych szkół podstawowych. Kluczowym kryterium wyboru będzie motywacja i gotowość społeczności szkolnej do wzięcia udziału w projekcie i wprowadzania zmiany w swojej szkole. Ważnym kryterium wyboru, będzie również zróżnicowanie szkół, tak by w projekcie mogły wziąć udział zarówno szkoły małe i duże, szkoły wiejskie, szkoły z małych i szkoły z dużych miast.
Szkoły uczestniczące w programie otrzymają kompleksowe, intensywne wsparcie: szkolenia i doradztwo dla nauczycieli i dyrektorów, re-aranżacja przestrzeni szkolnej i doposażenie pracowni oraz wyjazdy edukacyjne dla uczniów połączone ze spotkaniami z wynalazcami i przedstawicielami innowacyjnych firm. Programem będzie objęta jedna VII klasa w każdej szkole, a sprawdzone rozwiązania będą stopniowo rozszerzane na kolejne klasy. Działania w szkołach będą trwały od lutego 2020 roku do lutego 2022 roku.
Trochę przypadkowo trafiliśmy na tekst, zamieszczony na portalu „Nauka w Polsce”, którego tytuł zwrócił naszą uwagę: „Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu”. W przekonaniu, że informacje tam zawarte powinni poznać także nasi czytelnicy, udostępniamy jego najważniejszy fragment:
Foto: www.dziecko.trojmiasto.pl
Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych. Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.
„Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób” – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.
„Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci” – podkreśliła dr Gola.[…]
Cały tekst „Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu” – TUTAJ
Źródło:www.naukawpolsce.pap.pl
Przeczytaj także: „Dzieci z pokolenia „iGen”. Co im grozi przez smartfony?” – TUTAJ
Oto obszerny fragment z zamieszczonej dziś na stronie ŁKO informacji:
[…] Mateusz Adamczyk i Szymon Błażejewski są uczniami łódzkich szkół. Pierwszy z nich uczy się w Technikum Weterynaryjnym w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, drugi – w XXXIII Liceum Ogólnokształcącym. Obydwaj są wolontariuszami łódzkiego hospicjum dla dzieci.
W październikowy wieczór, wracając z wolontariatu, w okolicy skrzyżowania ulic Limanowskiego i Klonowej zauważyli leżącą na ziemi kobietę. Stało już przy niej kilka osób, zatrzymywały się auta, ale nikt nie pomagał. W tej ekstremalnie trudnej sytuacji Mateusz z Szymonem zachowali się wzorowo. Poprosili kierowców o środki opatrunkowe, innej osobie polecili wezwać pogotowie, a sami w tym czasie umiejętnie zatamowali krew lecącą z rany, którą kobieta miała na głowie. – W pierwszej chwili myślałem, że została potrącona przez samochód, dopiero później okazało się, że zwyczajnie zasłabła i upadła uderzając głową o jezdnię – relacjonował dramatyczne chwile Szymon podczas wtorkowego spotkania z Grzegorzem Wierzchowskim, Łódzkim Kuratorem Oświaty.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Mateusz Adamczyk i Szymon Błażejewski po wręczeniu im dyplomów, w towarzystwie kuratora Grzegorza Wierzchowskiego i wicekurator Jolanty Kuropatwy
Kurator zaprosił chłopców do urzędu, aby ich poznać i podziękować za postawę godną pochwały. Wręczył im listy ze słowami uznania i tablety. Nastoletnim bohaterom pogratulowała również wicekurator oświaty Jolanta Kuropatwa.
Wrażenie na Grzegorzu Wierzchowskim zrobiło nie tylko zachowanie uczniów w tej konkretnej sytuacji. Kurator oraz pani wicekurator byli ciekawi, jak to się stało, że obaj zostali wolontariuszami hospicjum dla dzieci. Jak pomagają jego małym, ciężko chorym pacjentom, od jak dawna, jak często i dlaczego to robią. Uczniowie opowiedzieli również o swoich bliższych i dalszych planach życiowych. – To piękne, że chcecie i potraficie pomagać innym – jeszcze raz podziękował uczniom kurator. […]
Źródło: www.kuratorium.lodz.pl
Wczoraj na stronie Plandaltoński.pl została zamieszczona druga część rozmowy z prof. Martą Bogdanowicz. Tym razem Anna i Robert Podgórscy rozmawiali z Panią Profesor o Metodzie Dobrego Startu Choć skromność nie pozwoliła Jej mówić o tej metodzie inaczej niż, że „została ona opracowana i przygotowana do stosowania przez nauczycieli w Polsce”, to powszechnie wiadomo, iż została ona opracowana z inicjatywy i pod kierunkiem – wtedy jeszcze nie profesor – Marty Bogdanowicz. Inspiracją do podjęcia pracy nad nią były informacje o metodzie Le Bon Depart autorstwa Thei Bunget, które dotarły do Polski pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
Oto jak autorzy podcastu zapowiadają jego treść:
Foto: www. pl.wikipedia.org
Prof. dr hab. Marta Bogdanowicz – była dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, założycielka i wieloletnia prezes Polskiego Towarzystwa Dysleksji.
Metoda Dobrego Startu – rozmowa z prof. Martą Bogdanowicz
Prezentujemy dzisiaj drugą część wywiadu, jaki udzieliła nam prof. Marta Bogdanowicz. Tym razem rozmawiamy o Metodzie Dobrego Startu, który został opracowany i przygotowany do stosowania przez nauczycieli w Polsce. Dowiemy się z tej rozmowy dlaczego ta tematyka zainteresowała naszego rozmówcę, jakie były początki i w jaki sposób metoda uczenia czytania i pisania stawała się coraz bardziej popularna w Polsce.
Bardzo często wracamy do rozwiązań, jakie w przeszłości opracowali edukatorzy z innych krajów, zapominając o naszych badaczach, naukowcach i praktykach, których dokonania pomogły wielu pokoleniom Polaków lepiej rozwijać się i wkraczać w dorosłe życie. Zapominamy, że do 1989 roku Polska było odgrodzona żelazną kurtyną nie tylko od nowoczesnych rozwiązań technicznych i ekonomicznych, ale również nie mieliśmy dostępu do wielu osiągnięć edukacyjnych, które w krajach zachodnich były od wielu lat stosowane. Byliśmy więc zmuszeni do szukania własnych rozwiązań, bez możliwości konsultacji.
Opracowanie Metody Dobrego Startu przez Prof. Martę Bogdanowicz jest jednych z takich osiągnięć. Zachęcamy do zapoznania się z poprzednia częścią wywiadu dotyczącą dysleksji i roli Pani Profesor w znalezieniu sposobu na radzenie sobie nią – TUTAJ
Podcast – rozmowa z prof. Marta Bogdanowicz o Metodzie Dobrego Startu – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
W sobotę, 23 listopada, na portalu Prawo.pl zamieszczono tekst Moniki Sewastianowicz, który powinien przeczytać nie tylko każdy dyrektor szkoły, ale także każdy nauczyciel. Oto jego obszerne fragmenty – pogrubienia i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE:
Foto: screen z relacji filmowej [www.cda.pl]
Bójkę uczniów poza terenem szkoły też trzeba spacyfikować
[…] Szkoła nie może się usprawiedliwiać, że nie zareagowała na bójkę pomiędzy uczniami, bo do zdarzenia doszło już poza jej terenem. Ustawa o postępowaniach w sprawach nieletnich wymaga, by placówka powiadamiała organy ścigania.
Zawiadomienie o przestępstwie obowiązkowe
Przesądza o tym art. 4 ustawy, według którego każdy – dowiedziawszy się o popełnieniu czynu karalnego przez nieletniego, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym sąd rodzinny lub policję. Instytucje państwowe i organizacje społeczne, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przez nieletniego czynu karalnego ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym sąd rodzinny lub oraz przedsięwziąć czynności niecierpiące zwłoki, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów popełnienia czynu. – Mając na względzie powyższe zawsze istnieje obowiązek społeczny, a w większości wypadków – czyny ścigane z urzędu, czyli zdecydowana większość – także obowiązek prawny – mówi Prawo.pl adwokat Jerzy Grycz. […]
Podobnego zdania jest przewodniczący Krajowej Rady Kuratorów Grzegorz Kozera, który podkreśla, że zawiadamianie o zachowaniu mogącym wypełniać kryteria czynu karalnego jest obowiązkiem każdego z nas. – Logiczne, że gdy na szkolnym monitoringu widać, że uczniowie się biją, należy o tym powiadamiać policję. Tym bardziej, że wynika to również wprost z przepisu art. 4 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Oczywiście też nie można popadać w przesadę – reakcja powinna być adekwatna do czynu, np. gdy widzimy, że dziecko pali papierosa, to należy się raczej zwrócić w pierwszej kolejności do jego rodziców, a nie natychmiast powiadamiać organy ścigania – mówi Grzegorz Kozera. […]
Wiesław Mariański
W niedzielę, 24 listopada, Wiesław Mariański zamieścił na swym fejsbukowym profilu post, tak obszerny i bogaty w treści, że słuszniej byłoby go nazwać miniesejem. Jesteśmy przekonani, że zasługuje on na upowszechnienie wśród czytelników OE w całości, co niniejszym czynimy. Pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE
Dlaczego edukacja nie nadąża za światem ? Dlaczego szkolnictwo jest tak konserwatywne ? Dlaczego zmiany w edukacji są tak niewielkie ? Co stoi na przeszkodzie w sprawnym rozprzestrzenianiem się zmian ? Kiedy właściwa edukacja będzie dostępna dla większości uczniów, dla każdego młodego człowieka ? Kiedy będziemy mogli powiedzieć o sukcesie – o pozytywnych efektach zmieniania ?
Takie i podobne pytania stawiają obserwatorzy i wielbiciele zmian i zmieniaczy, których przykładami-przywódcami są: Marzena Żylinska, Jarosław Pytlak, Danuta Sterna, Ewa Radanowicz, Zosia Grudzińska, Anna Szulc, Wiesława Mitulska, Oktawia Gorzeńska, Wojtek Gawlik, Ewa Morzyszek-Banaszczyk, Marzena Kędra, Aneta Ja-Pa, Beata Zwierzyńska, Marcin Stiburski, szkoła w Dusocinie, Szkoła Łejery, Liceum SST, … . […]
Jeszcze wiele lat będziemy używać węgla, walczyć ze smogiem i zmieniać źródła energii na lepsze dla środowiska i ludzi. Wiedzą o tym wszyscy, dosłownie wszyscy Polacy – zwolennicy i przeciwnicy. Proces poszukiwania i zmieniania źródeł energii jest nieuchronny – też wiedzą wszyscy, również ci, którym się to nie podoba. Nie słyszy się, żeby w tej kwestii mówiono o spokojnych działaniach oddolnych, które, jak krople drążące skałę, zmienią energetykę, piecyki i powietrze, którym oddychamy. Oczywiście działania oddolne dzieją i są naprawdę dobroczynne. W mojej dzielnicy jest tylko jeden dom ogrzewany węglem. Ale 800 metrów dalej jest osiedle starych domów, z których wydobywa się tradycyjny dym, z konserwatywnych pieców. W ten sposób wszyscy, my i oni, oddychamy i będziemy oddychać „częściowo zepsutym powietrzem”. Jakie będą tego skutki ? – takie, że wszyscy jesteśmy i będziemy w najbliższych latach ofiarami tradycyjnego systemu … ‘ogrzewania’.
Edukacja.
Proces zmian w energetyce jest bardziej zaawansowany, jest na wyższym poziomie, niż w oświacie powszechnej.
Co jest potrzebne (czego brakuje), abyśmy doszli do etapu kuli śniegowej – żeby nie musieć tłumaczyć ciągle od zera „o co w tym wszystkim chodzi” kolejnym nowym rodzicom, nauczycielom, uczniom, urzędnikom, politykom ? Tak, jak już nie musimy tego robić w sprawie węgla, smogu, spalin, gazu, ropy, odnawialnych źródeł energii, itp. Żeby nauczyciele i dyrektorzy reformatorzy, nie musieli co chwilę tłumaczyć/się, odbijać się od ściany i dzielnie walczyć o wprowadzanie czystego powietrza do szkół.
Dzięki dzisiejszemu wydaniu „Gazety Wyborczej” trafiliśmy na stronę Stowarzyszenia Umarłych Statutów. Bierze ono sobie za cel kontrolę statutów polskich szkół. Nieprawidłowości zgłaszane są do kuratoriów oświaty. Stawia sobie także za cel edukowanie uczniów o przysługujących im prawach i o możliwościach egzekwowania ich przestrzegania. Przypomina także nauczycielom i dyrektorom szkół o tym, że uczeń w szkole ma nie tylko obowiązki, ale i prawa, o których przestrzeganie należy dbać.
Poniżej zamieszczamy treść petycji w sprawie praw pełnoletnich uczniów, popartej 1172 podpisami, jaką skierowali do MEN:
Ministra Edukacji Narodowej
Dariusza Piontkowskiego
Szanowny Panie Ministrze,
apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań w celu systemowej walki z łamaniem przez szkoły praw uczniów pełnoletnich, zwłaszcza w zakresie usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach i zwalniania się z zajęć.
Trzeba stanowczo przeciwdziałać niezgodnym z powszechnie obowiązującym prawem praktykom szkół wobec uczniów pełnoletnich.
Wnosimy o:
1)Wydanie dla szkół zaleceń, opinii, instrukcji, które będą pomocne w prawidłowym uregulowaniu kwestii praw uczniów pełnoletnich w statutach lub wręcz nakażą szkołom dostosowanie statutów do obowiązującego prawa – co zresztą wydawałoby się najbardziej sensowne.
2)Opracowanie dla dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i rodziców dokumentu na wzór „kodeksu dobrych praktyk”, który informowałby o przysługującym uczniom pełnoletnim prawach i wynikającym z tego konsekwencjach.
Nie może być przyzwolenia na jawne łamania prawa w szkołach. Rolą każdego, kto może na ów stan bezprawia wpłynąć, jest podjęcie wszelkich możliwych działań, aby przywrócić w szkołach poszanowanie dla polskiego prawa oraz praw uczniów pełnoletnich.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Zgodnie z wewnętrznymi regulacjami szkół, m. in. statutami, w wielu szkołach uczniowie pełnoletni nie mogą samodzielnie składać wniosków o usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach czy na samodzielne zwalniać się z zajęć. Takie zakazy są bezprawne. Prawa uczniów pełnoletnich są łamane i potrzeba systemowego rozwiązania tego problemu, bo doraźne środki nie wystarczają.
Dzisiaj proponujemy najnowszy tekst Danuty Sterny – „Wybór jako motor motywacji”, zamieszczony na portalu EDUNEWS.PL. Podkreślenia i pogrubienia jego fragmentów – redakcja OE:
Źródło: www. sus.ceo.org.pl
Rysunek Danuty Sterny
Jednym z czynników ogromnie wpływających na wydzielanie się dopaminy, a co za tym idzie na motywację, jest możliwość wyboru. Przenosi ona odpowiedzialność za uczenie się na uczniów i pomaga w podejmowaniu decyzji.
Niektórych uczniów przy wyborze niepokoi zbyt duża swoboda, obawiają się, że nie zrobią tego, co należy. Dlatego trzeba zaczynać od małych propozycji wyborów, aby uczniowie stopniowo rozwijali umiejętności oceny i wyboru.
Dzięki wyborowi uczeń staje się bardziej samosterowny, co jest celem oceniania kształtującego, wzrasta pewności siebie u ucznia i motywacja do wysiłku w kierunku osiągnięcia wybranego celu.
Przedstawię trzy przykłady zainicjowania wyboru na lekcjach przedmiotowych. Na pewno przyjdzie wam do głowy wiele innych pomysłów. Najważniejsze jest to, aby zauważyć, że dawanie wyboru uczniom nie jest bardzo czasochłonne, a bardzo wzmaga zaangażowanie uczniów:
Języki obce: Pokazujesz uczniom krótki humorystyczny film w języku obcym. Prosisz uczniów, aby wyjaśnili, w wybrany przez siebie sposób (korzystając ze słowników i podręcznika) – dlaczego uważają, że film jest zabawny. Uczniowie mogą wybrać sposób przedstawienia swojej opinii. Może to być notatka pisemna, relacja ustna, rysunek z wyjaśnieniami lub wykonanie podobnego filmu.
Język ojczysty: Aby zmotywować uczniów do nauki podstaw interpunkcji, poproś ich, aby wybrali fragment książki, którą szczególnie lubią. Usuń z tekstu wszelkie znaki interpunkcyjne i poproś uczniów, aby w swój wybrany tekst wstawili znaki interpunkcyjne tak, aby tekst zrobił się zrozumiały. Jeśli kilku uczniów wybierze ten sam tekst, to ciekawe może być porównanie tekstu po wstawieniu znaków interpunkcyjnych.
Matematyka: Poproś uczniów o przyniesienie danych zamieszczonych np. w gazecie, które dotyczą sportu, ekonomii lub socjologii. Podczas lekcji uczniowie pracują (najlepiej w grupach) na wspólnych danych i wyciągają wnioski z tabel. Na koniec następuje prezentacja wybranych przez uczniów wniosków.
Inspiracja artykułem z Edutopia.org.
Źródło: www.edunews.pl
Nie będę udawał, że temat tego felietonu wyłonił się jako efekt eliminacji wielu innych, które w minionym tygodniu pojawiały się w roli news’ów w polskich mediach. Bo już w środę wiedziałem, że nie mogę pozostawić bez komentarza tego, co w Sejmie działo się we wtorek, w dniu, w którym premier Morawiecki wygłosił exposé, a później trwała wielogodzinna seria wystąpień posłanek i posłów w imieniu klubów i kół poselskich, a zwłaszcza osób zadających premierowi pytania, dotyczące treści owego exposé.
Zadałem sobie ten trud i zapoznałem się ze stenogramem tego posiedzenia – dokumentem liczącym 159 stron dwukolumnowego tekstu! Wyszukałem w nim te fragmenty, które – zarówno w wystąpieniach premiera, jak i posłów – dotyczyły edukacji. Aby łatwiej ten materiał „ogarnąć” skopiowałem te części tekstu owego stenogramu, które były zapisem wypowiedzi na interesujący mnie temat i utworzyłem dokument „O edukacji w Sejmie 19 listopada w2019 r.”, który niniejszym udostępniam wszystkim zainteresowanym, którzy na lekturę całego stenogramu sejmowego nie mają czasu – TUTAJ
A w formule felietonowej podzielę się Szanownymi Czytelnikami kilkoma refleksjami:
Pierwsza z nich jest nietrudna do przewidzenia: edukacja dla nowego-starego premiera to obszar nieznany i – można chyba tak zinterpretować rozmiar i zawartość treści, które poświęcił jej w swym exposé – mało ważny. Bo czego można spodziewać się po rządzie premiera, dla którego nowoczesna szkoła, to multimedialne tablice, poprawianie jakość pomieszczeń i 1000 zeroemisyjnych, samowystarczalnych energetycznie, ekologicznych szkół. O, przepraszam, zapomniałbym: to jeszcze pomoce dla nauk programowania (?) – cokolwiek to miałoby znaczyć!
Świadomie pominąłem tę część wystąpienia, w którym premier-bankier, były minister finansów, mówił o pieniądzach. A to dlatego, że nawet „w tym temacie” wolał mówić o tym co było („Tylko w tym roku subwencję oświatową dla samorządów zwiększyliśmy o ponad 3,8 mld zł.”), niż składać konkretne deklaracje na przyszłość („od nowego roku szkolnego przeznaczymy dla nauczycieli środki na wzrost wynagrodzeń, tak jak dla całej sfery budżetowej.”)
Do premiera jeszcze wrócę, a to w nawiązaniu do jego drugiego wystąpienia, w założeniu będącego repliką na pytania i uwagi wnoszone przez posłów podczas debaty.









