
Mając w pamięci wczorajszy „temat dnia” – opublikowanie wyników najnowszego badania PISA 20818, ale także zastrzeżenia do tego sposobu oceniania kompetencji uczniów (np. wczorajszy wpis Tomasza Tokarza na jego fejsbukowym profilu), udostępniamy – w świadomej antytezie do tamtych metod – tekst Wiesławy Mitulskiej, także z jej fejsbukowego profilu:
Diagnoza w procesie, bo szkoda czasu na testy
Czasami zadaję sobie pytanie, dlaczego nauczyciele wolą opierać swoją diagnozę na wynikach testu, czy sprawdzianu napisanego przez dziecko w ciągu kilku lub kilkunastu minut, zamiast zaufać swoim obserwacjom i wyciągać wnioski na ich podstawie?
Obserwacja jest pełnoprawną metodą badawczą (każdy, kto pisał pracę magisterską, o tym wie), a w szkole przestała być ważna, gdy zaczęliśmy testować wszystko, co się da. Te obszary funkcjonowania ucznia, które nie poddają się testom, np. kreatywność, elastyczność myślenia, umiejętność współpracy, przestały być w szkole ważne i doceniane.
Pracuję bez stopni i bez sprawdzianów, co nie oznacza, że nie monitoruję pracy i postępów dzieci. Jeśli chcę sprawdzić jakąś umiejętność, to projektuję zadanie, które pokaże mi nie tylko ostateczny rezultat pracy dziecka, ale również sposób dochodzenia do niego. Ważne jest dla mnie tempo, w którym dziecko pracuje, czy potrafi zrobić zadanie samodzielnie, czy potrzebuje wsparcia, czy potrafi skupić się na pracy, czy potrafi ją sobie zaplanować. Obserwacje, które prowadzę w tym czasie, pozwalają mi na modyfikację mojej nauczycielskiej pracy. Dzięki nim mogę dać każdemu dziecku to, czego w danym momencie najbardziej potrzebuje, by się rozwijać, mogę planować dalszą pracę.
Dzisiaj pierwszaki wykonywały pięć zadań o różnym poziomie trudności i wymagające różnych rodzajów aktywności. Trzeba było wykazać się samodzielnością i odpowiedzialnością oraz umiejętnością zaplanowania pracy.
Moją rolą było doradzić, gdy dziecko poprosiło o pomoc oraz obserwować, co jest dla dzieci łatwe, a co sprawia trudność. Okazało się, że dla każdego trudne było co innego. Zadanie, które uważałam za łatwe, wiele dzieci określiło jako trudne. Teraz wiem, nad czym musimy popracować w najbliższej przyszłości. Bardzo ucieszyła mnie refleksja dziecka na koniec: „Dziś dowiedziałem się, że błędy to nic, ale trzeba je poprawiać.”
Źródło: www.facebook.com/wiesia.mitulska?
Dziś news’em na ministerialnej stronie www jest informacja: „Polscy uczniowie wśród najlepszych na świecie – wyniki badania PISA 2018”. Poczytajcie jej wybrane fragmenty:
W porównaniu z wynikami poprzedniego badania PISA 2015, polscy uczniowie osiągnęli lepsze wyniki we wszystkich badanych obszarach: rozumienia czytanego tekstu, rozumowania matematycznego i rozumowania w naukach przyrodniczych. We wszystkich trzech obszarach objętych badaniem wyniki polskich uczniów są powyżej średniej dla krajów OECD i lokują ich w światowej czołówce. Najlepsze wyniki w badaniu osiągnęli uczniowie z 4 regionów Chin, Hongkongu, Singapuru i Makao. W badaniu PISA 2018 wzięło udział ponad 660 tys. uczniów z 79 krajów i regionów świata.
Polscy uczniowie w rozumowaniu matematycznym wyprzedzają w Unii Europejskiej wszystkich poza młodymi Estończykami. W rozumieniu tekstu polska młodzież zajmuje 4. miejsce wśród krajów Unii, a w rozumowaniu w naukach przyrodniczych jest na 3. pozycji. […]
Wyniki PISA 2018
Średni wynik polskich uczniów w dziedzinie rozumienia czytanego tekstu wyniósł 512 punktów. Był to jeden z najwyższych wyników na świecie. Znacząco lepsze wyniki uzyskali tylko uczniowie z krajów azjatyckich – Chin (a właściwie czterech chińskich regionów biorących udział w badaniu: z Pekinu, Szanghaju, Jiangsu, Guangdongu) i Singapuru, a także uczniowie z Estonii, Kanady i Finlandii. […]
Foto:www.facebook.com/zakrecony.belfer/
Joanna Krzemińska
Wczoraj na portalu EDUNEWS.PL zamieszczony został tekst Joanny Krzemińskiej, zatytułowany „Kultura błędu czy błędna kultura?”. Zakładając, że nie musimy już przedstawiać kim jest jego autorka, bez zbędnych uzasadnień zamieszczamy jego, tradycyjnie już – subiektywnie wybrane, fragmenty. Bo cały tekst ma 6623 znaki! I także tradycyjnie – pogrubienia i podkreślenia tekstu – redakcja OE:
Kultura błędu czy błędna kultura?
[…] Rozmawiając z nauczycielami, z którymi spotykam się w mniej lub bardziej oficjalnych warunkach, często dyskutuję o tym, czy uczeń ma prawo do błędu. Czy każda pomyłka stanowi porażkę i czy owa porażka jest czymś negatywnym. To jasne, że nikt z nas nie lubi się mylić. Momenty, w których musimy przyznać komuś rację nie należą ani do komfortowych, ani specjalnie przez nas pożądanych.
Co za kultura?!
Wyobraźmy sobie sytuację: młody człowiek przychodzi na lekcję. Zostaje wywołany do odpowiedzi. Na żadne z zadanych pytań nie udziela w pełni poprawnej odpowiedzi. Otrzymuje informację: siadaj, pała! Czego się o sobie dowiedział? Że jest nieudacznikiem, nie potrafi najprostszych rzeczy i w ogóle nie nadaje się do tej szkoły, do której chodzi i brak mu kultury. Gdyby ją bowiem miał, w połączeniu z przyzwoitością oczywiście, przyszedłby przygotowany. Wszystko to jest oczywiście przejaskrawieniem, ale czy aby na pewno…
Przez wiele lat uczono nas, nauczycieli, by w podejściu do ucznia pokazywać te elementy, których brak. Akcentować momenty niewiedzy, tłumacząc taki stan koniecznością uświadomienia młodemu człowiekowi, z czym powinien jeszcze popracować. Nikt nie miał czasu ani ochoty, by zastanawiać się, dlaczego ten młody człowiek sobie nie poradził. Co spowodowało, że nie odpowiedział? A może się uczył, tylko z jakichś względów nie potrafi tego przekazać?
Okazuje się, że taki model informowania o postępach nie działa. Głównie dlatego, że budzi tylko niechęć, nie dając uczniowi żadnego wsparcia. A przecież można by było inaczej. W oparciu o relacje, zainteresowanie i życzliwość. Czy to tak wiele?
2 grudnia na stronie tygodnika „Głos Nauczycielski” zamieszczony został artykuł zatytułowany „Edukacja turystyczna w szkołach? Sejmowa komisja zamierza „dociskać” ministra Piontkowskiego”. Oto jego treść:
Sejmowa komisja sportu i turystyki *zaproponowała, by w szkołach obowiązkowo odbywały się zajęcia z edukacji turystycznej, ze szczególnym uwzględnieniem bezpieczeństwa w górach i nad wodą. Pomysł zaakceptowało już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Foto: www.facebook.com/IrekRas
Poseł PO Ireneusz Raś w Sejmie
„Dobrze, że w tej sprawie na starcie mamy podobne zdanie (PO i PiS – przyp. red). Po dramatycznych wydarzeniach latem na Giewoncie, gdy uderzył piorun i wielu ludzi ucierpiało, usiedliśmy jako zespół i zastanawialiśmy się, co nie zadziałało. Mam nadzieję, że Ministerstwo Edukacji przedstawi nam wkrótce plan działania” – powiedział Ireneusz Raś (PO), przewodniczący sejmowej komisji sportu i turystyki* w rozmowie z „Gazetą Wyborczą.
„To będzie jedna z pierwszych spraw, które, jako komisja będziemy kontynuować. Bo sam pomysł powstał jeszcze w poprzedniej kadencji. Będziemy dociskać ministra, żeby powstał profesjonalny zespół, który opracuje program edukacji turystycznej. Niestety w Polsce niewiedza w tej kwestii jest dosyć powszechna” – ocenił. Według niego taka edukacja turystyczna „mogłaby się odbywać np. w ramach godziny wychowawczej, na której dziś nie robi się nic”.
To nie pierwszy pomysł rozszerzenia podstawy programowej o nowe zagadnienia. Niedawno pojawił się apel do MEN aby w polskich szkołach nauczano o zmianach klimatycznych i zagrożeniach z tym związanych oraz położono nacisk na edukację antydyskryminacyjną. Sporo mówiło się także o wprowadzeniu do polskich szkół takich przedmiotów jak „wiedza o zdrowiu” i „bezpieczny Internet”
Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraziło jednak sceptycyzm wobec pomysłów wprowadzenia nowych przedmiotów do szkół. Według resortu treści, które miałyby być przekazywane, są już obecne w podstawie programowe.
Źródło: www. glos.pl
*Podana w artykule nazwa tej komisji jest niepełna. Prawidłowa jej nazwa to „Sejmowa Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki [KFS]
Wywiad z Pawłem Grasiem – nowym przewodniczącym sejmowej Komisji KFS, z którym na temat edukacji turystycznej w szkołach rozmawiał Aleksander Gurgul zamieścił dziś krakowski dodatek „Gazety Wyborczej”. Oto fragment zapisu tej rozmowy:
W poszukiwaniu aktualnego tekstu, który w ramach naszego przedpołudniowego zwyczaju prezentacji zasłużył na nasz wybór, aby zostać udostępnionym Naszym Czytelnikom, w sytuacji internetowego nieurodzaju na takowe, sięgnęliśmy do materiałów, które czekały w „zamrażarce”. Jednym z nich jest tekst „Samotność innowatorów” z bloga byłej minister edukacji w pierwszym rządzie Donalda Tuska – Katarzyny Hall, bloga nazwanego prze z nią „Szkoła z Pasją”, który pojawił się tam dokładnie przed dwoma tygodniami.
Foto:www.facebook.com/forumedukacjirealnej/
Katarzyna Hall podczas IV Forum Edukacji Realnej w Białostockim Ośrodku Kultury/Centrum im. Ludwika Zamenhofa. 18 listopada 2019 roku.
Dzięki niemu można dowiedzieć się, że ruch odnowy polskich szkół to nie tylko znane nam od dawna szkoły skupione wokół idei „Budzących się Szkół”, to nie tylko te same wciąż nazwiska „obudzonych dyrektorów”, znane już od kilku lat, ale także „ściana wschodnia”, a konkretnie Białystok – matecznik aktualnego ministra edukacji.
Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty tego obszernego posta. Pogrubienia w cytowanym tekście – redakcja OE
Samotność innowatorów
Nowe inicjatywy edukacyjne na starcie poszukują swojego miejsca, często zwyczajnie brakuje im lokalu odpowiedniej wielkości spełniającego odpowiednie przepisy. Także muszą uważniej niż szkoła “typowa” śledzić zmiany w prawie, aby dostosowywać do nich swoje rozwiązania. Poszukują inspiracji, czasem ulegają magii edukacyjnych inspiracyjnych mówców, którzy jednak tylko wskazują kierunki bez wskazania konkretnych rozwiązań organizacyjnych czy zapisów, które warto wprowadzić do szkolnej dokumentacji, aby wszystko było można uznać za działające może nietypowo, ale prawidłowo.
Foto:www.facebook.com/forumedukacjirealnej/
Białystok, 15 listopada 2019r. – IV Forum Edukacji Realnej
IV Forum Edukacji Realnej, które odbyło się 15 listopada w Białymstoku, ukazało z jednej strony sporą grupę pasjonatów tworzenia faktycznej alternatywy wobec tradycyjnego modelu edukacji, ale z drugiej ich sporą samotność w codziennych zmaganiach z materią organizacyjną i prawną.
Trochę łatwiej jest w dużym mieście, czy wtedy gdy jest się częścią dużej, mającej już swoją tradycję organizacji. W dużym mieście mamy większe szanse znaleźć jakąś grupę rodziców, będących w stanie zaufać szkole, która dopiero powstaje i ma być dość dziwnie zorganizowana. Jeśli jeszcze jesteśmy w stanie podeprzeć się rozpoznawalną i sprawdzoną już gdzieś marką, stajemy się bardziej godni zaufania. […]
Szukanie wsparcia gdzieś obok, u bardziej doświadczonych podmiotów, bywa trudne lub nierealne. Łatwiej czasem znaleźć pomoc, wsparcie i radę w odległości kilkuset kilometrów, niż przyznać się do trudności jakiejś szkole za rogiem, dla której w końcu chce się stać dobrej jakości konkurencją. Siłą rzeczy wsparcie na odległość możliwe jest tylko od czasu do czasu, bo jednak trudno o codzienne towarzyszenie w rozwoju. Dobre rady, wskazówki, inspiracje, pomoc w tworzeniu szkolnych dokumentów, są bardzo przydatne, ale to własny, lokalny, liderski potencjał buduje szkołę i jej jakość.
Na wstępie muszę przeprosić Szanownych Czytelników, że tekst ten tylko w części będzie miał cechy felietonu, ale jago temat na tyle mnie zbulwersował, że postanowiłem nie tylko zaprezentować w nim moje na ten temat wątpliwości i poglądy, ale ze względu na ich wagę – podeprzeć je materiałami źródłowymi.
Wszystko zaczęło się w środę (27 listopada), kiedy to na Messengerze przeczytałem taki oto tekst, nadesłany przez zaprzyjaźnioną nauczycielką, zaangażowaną w pozytywne zmienianie szkoły (nie tylko tej w której pracuje):
Przerażający (bo każdy może nas szkalować) ustęp o życiu prywatnym:
„Ministerstwo Edukacji Narodowej w odpowiedzi na interpretację poselską nr 34666 interpretuje uchybienie godności zawodu nauczyciela jako: „Z pewnością zachowania sprzeczne z ogólnie przyjętym normami społecznymi (agresja, używanie wulgaryzmów), polegające na łamaniu przepisów prawa, zarówno przepisów karnych (fałszowanie dokumentów), jak i przepisów z zakresu prawa pracy (mobbing), należy uznać za zachowania naruszające godność każdego zawodu. Szczególnie takiego, który społecznie postrzegany jest jak zawód zaufania publicznego.”
Co więcej, w tej samej odpowiedzi, MEN podkreśla, że te przesłanki nie dotyczą tylko życia zawodowego nauczyciela, ale także prywatnego.”
Zacytowany przez nią tekst był fragmentem artykułu z „Gazety Prawnej”, do którego dołączyła link, komentując na zakończenie tę „przesyłkę” tymi słowami:
Podzieliłam się, bo ogarnia mnie coraz większe przerażenie.
Jako że nie czytałem tego artykułu wcześniej niezwłocznie skorzystałem z podanego linku i przeczytałem ów tekst w całości: „Kary dyscyplinarne nauczycieli 2020: Kiedy i za co można ukarać nauczyciela?” I, zgodnie z moimi zasadami, zacząłem, krok po kroku, sprawdzać podane tam informacje. Zanim przeczytacie o tym co odkryłem – proszę Was o przeczytanie całego tego tekstu z oryginalnego źródła – TUTAJ
Nie wiem jak Wy, ale ja po pierwszym czytaniu także odebrałem zawarte tam informacje jako kolejny przykład jak to aktualna władza stara się wprowadzić w środowisku nauczycieli atmosferę lęku i sprawić, aby byli oni pokorni. Jednak po chwili zacząłem zgłębiać zawarte w tym artykule informacje. Zacznijmy od tego akapitu:
„Od 1 września 2019 roku obowiązuje kilka istotnych zmian w zakresie dyscyplinarnego karania nauczycieli. Pierwszą z nich jest to, że karom dyscyplinarnym podlegają wszyscy nauczyciele, bez względu na stopień awansu zawodowego.”
To nieprawda, gdyż także przed nowelizacją, w „Karcie nauczyciela” w jej rozdziale 10. „Odpowiedzialność dyscyplinarna” istniał artykuł 71.1 o takiej treści (stan prawny na 2018 rok):
Źródło: www. prawo.sejm.gov.pl
Ale nawet gdyby nadal obowiązywała treść tego artykułu, wprowadzona tam w roku 1990: „Nauczyciele mianowani i dyplomowani podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6.”, to nie widziałbym w tej zmianie nic niestosownego – wszak skoro cała nowelizacja miała za cel obronę praw i dobra dziecka, to nie ma uzasadnienia, aby karani byli tylko nauczyciele od „dyplomowanego” wzwyż, zaś kontraktowi i stażyści mogli bezkarnie uczniom ubliżać, bić ich, molestować lub wykorzystywać seksualnie…
Udostępniamy informację o możliwości ubiegania się o środki na zakup książek do bibliotek szkolnych, na podstawie rozporządzenia RM, opublikowanego w Dzienniku Ustaw 28 listopada, jaka w środę (27 listopada) została zamieszczona na stronie MEN:
Do 6 grudnia br. szkoły mogą składać wnioski o finansowe wsparcie na zakup książek do bibliotek szkolnych w ramach „Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa” Priorytet 3. Rok 2020 jest ostatnim rokiem realizacji „Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa” edycji 2016-2020. Na zakup książek, w tym nowości wydawniczych i lektur do bibliotek szkolnych i bibliotek pedagogicznych, z budżetu państwa zarezerwowana została kwota 30 mln zł.
Do składania wniosków zachęcamy szkoły podstawowe oraz ponadpodstawowe, które w latach 2016-2019 nie korzystały ze wsparcia w ramach programu, w tym szkoły przekształcone w wyniku reformy (np. szkoły podstawowe i licea powstałe z wygaszanych gimnazjów).[…]
Do tej pory z „Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa” mogły korzystać szkoły podstawowe, gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne. Jednak w wyniku reformy edukacji z systemu kształcenia zniknęły gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne (te zostały przekształcone w ponadpodstawowe), co wymagało skorygowania programu. Po zmianach wsparcie finansowe na zakup książek będzie mogło być udzielone organom prowadzącym publiczne i niepubliczne szkoły: szkoły podstawowe dla dzieci i młodzieży, branżowe szkoły I stopnia, czteroletnie licea ogólnokształcące dla dzieci i młodzieży, pięcioletnie technika, szkoły policealne prowadzące kształcenie w formie dziennej i szkoły specjalne przysposabiające do pracy, a także szkoły artystyczne realizujące kształcenie ogólne.
Wnioski o wsparcie finansowe na 2020 r. dyrektorzy szkół będą zobowiązani złożyć do 6 grudnia 2019 r. Organy prowadzące szkoły przekazują wnioski do właściwego wojewody do 12 grudnia 2019 r.
Formularze wniosków – TUTAJ
Cały komunikat „Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa – Rada Ministrów przyjęła zmiany” – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2019 r. w sprawie szczegółowych warunków, form i trybu realizacji Priorytetu 3 „Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa” …. – TUTAJ
Bardzo, bardzo dawno nie proponowaliśmy lektury tekstów Jarosława Blocha z jego bloga „CO Z TĄ EDUKACJĄ”. Uznaliśmy, że na sobotnie przedpołudnie możemy zaryzykować sugestię zapoznania się z jego najnowszym postem, zatytułowanym „Prawdziwe skutki ‚reform’”. Niech to będzie taka wersja „innej optyki” – nie naukowca-diagnosty, nie przedstawiciela organów państwowych, nie aktywisty organizacji pozarządowej, a po prostu rodzica i pedagoga, kogoś, kto w czerwcu 2018 roku zrezygnował z pracy w szkole. No i kogoś, komu – jednak – nadal polska edukacje jest nieobojętna…
Oto, wybrane (subiektywnie) fragmenty z najnowszego posta Jarosława Blocha. Pogrubienia tekstu – redakcja OE:
Zbliża się koniec semestru, pierwszego z bonusowym, podwójnym rocznikiem. Do szkół ponadpodstawowych trafiła eksperymentalna grupa uczniów kształconych według nowych standardów. Kształconych podobno bez przeszkód i w dobrych warunkach, bo tak zapewniało od dwóch lat ministerstwo. Obok nich w szkołach przebywa ostatni rocznik gimnazjalistów, osób poszkodowanych bo kończących poprzedni etap kształcenia w pustoszejących szkołach z przetrzebioną kadrą nauczycielską. Można wyciągać pierwsze wnioski, co do jakości zmian. Powoli budujemy sobie rzeczywisty obraz stanu naszej oświaty po edukacyjnym tsunami, które zafundowali nam rządzący. Jak jest naprawdę?
Zacznę od uczniów. Na razie nie widać, by po podstawówce uczniowie byli tak samo dobrze przygotowani jak po gimnazjum. W wielu szkołach robiono tzw „testy na wejście” i w większości docierają do mnie sygnały, że klasy po gimnazjum napisały je lepiej. Nie ma się co dziwić, tempo w podstawówkach było iście szaleńcze. Nie można tu wiele zarzucić nauczycielom podstawówek, pracowali w warunkach urągających zdrowemu rozsądkowi, w warunkach jakie zostały im narzucone, nie odpowiadają za to. W tym tempie nie dało się lepiej pracować. Po absolwentach podstawówek widać też większy szok wywołany zmianą szkoły, gimnazjaliści w nowej rzeczywistości odnajdują się lepiej. Na szersze wnioski trzeba chyba zaczekać do badań PISA, lub do wyników matur (choć tymi, jak wielokrotnie uzasadniałem, można manipulować). […]
Oto czego można dowiedzieć się z komunikatu zamieszczonego na oficjalnej stronie Kancelarii Prezesa Ray Ministrów:
Premier Mateusz Morawiecki w woj. podlaskim
Podczas wizyty szef rządu odwiedził teren budowy drogi ekspresowej S-61, która jest częścią międzynarodowego projektu Via Baltica, a także jedno z największych granicznych przejść drogowych Kuźnica Białostocka – Bruzgi na granicy polsko-białoruskiej. […]
Komunikat został wzbogacony o kilka zdjęć, ilustrujących przebieg tej „gospodarskiej wizyty”. Prezentujemy jedno z nich, dzięki czemu mogliśmy dowiedzieć się co robi minister edukacji w normalny dzień roboczy, gdy nie ma go w siedzibie MEN:
Foto: Adam Guz [ www.premier.gov.pl]
Cały komunikat „Premier Mateusz Morawiecki w woj. podlaskim” – TUTAJ
Źródło: www.premier.gov.pl
Wczoraj na stronie tygodnika „Głos Nauczycielski” zamieszczono informację o zorganizowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich seminarium, na którym prezentowano informacje na temat konsekwencji reformy oświaty, a szczególnie skutków doprowadzenia do sytuacji tzw. „podwójnego rocznika”. Oto jej fragment:
Foto: www.glos.pl
„Nie możemy zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”. Musimy postawić na jakość nauczania” – przekonywał Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich podczas seminarium.
[…] W spotkaniu brali udział samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych Jak czytamy w komunikacie RPO skargi wpływające do biura Rzecznika po wejściu do szkół tzw. podwójnego rocznika dotyczyły głównie niepewności w okresie rekrutacji oraz gorszych warunków kształcenia w porównaniu do poprzednich roczników. Pojawił się także wniosek rodziców, którzy chcieliby złożyć pozew zbiorowy przeciwko państwu. Zarzucają oni władzom dyskryminację dwóch roczników uczniów. […]
Źródło: www.glos.pl
Obszerną relację z przebiegu tego seminarium zamieszczono na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich. Oto jej wybrane fragmenty:
[…] Jak funkcjonują szkoły po reformie: seminarium eksperckie
Kwartał po rozpoczęciu roku szkolnego samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych spotkali się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich żeby podzielić się refleksjami o przebiegu wprowadzania reformy oświaty oraz wypracować rekomendacje.
Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otwierając spotkanie podkreślił, że nie można zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”, a reformę udało się przeprowadzić – bez analizy kosztów, jakie wywołało jej wprowadzenie. Problemy, jakie wywołuje nowe prawo często nie są oczywiste. Rzecznik opowiedział o sygnałach o przeciążeniu burs i internatów, które otrzymywał na spotkaniach regionalnych. Tego typu niedogodności i obszary problematyczne często powstają jako komplikacja w przeprowadzaniu reformy. Nikt ich nie przewidział na etapie prac legislacyjnych. Należy zakomunikować je resortowi edukacji. Ważne jest, żeby skupić się na podniesieniu jakości nauczania oraz polepszeniu szeroko pojętej sytuacji dzieci.
Problemy, na które uwagę zwracali przedstawiciele samorządów













