Na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono wczoraj informację, zatytułowaną MSK do ministra edukacji: ‚Chcemy w szkołach nauki o klimacie’”. Oto wprowadzenie redakcji KP i początek tego listu:

 

W odpowiedzi na skandaliczny spot MEN, w którym padają m.in. niezgodne z nauką tezy o zaletach globalnego ocieplenia, przedstawiciele i przedstawicielki Młodzieżowego Strajku Klimatycznego zwrócili się do szefa resortu o interwencję. Młodzi aktywiści domagają się od Dariusza Piontkowskiego, by do podstawy programowej polskich szkół wprowadził obowiązkową i rzetelną edukację klimatyczną. Proszą o to przy wsparciu organizacji społecznych i przedstawicieli nauki w oficjalnym liście, którego treść publikujemy poniżej.

 

Szanowny Panie Ministrze,

w obliczu kryzysu klimatycznego chcielibyśmy i chciałybyśmy podkreślić konieczność wprowadzenia edukacji klimatycznej w naszym kraju. Domagamy się, aby stała się ona ogólnodostępna zarówno dla młodych – w celu wychowania społeczeństwa w świadomości istnienia kryzysu klimatycznego – jak i dla dorosłych – aby zmobilizować ich do działania i w konsekwencji zapobiec szerzeniu się dezinformacji.

 

Domagamy się wdrożenia edukacji klimatycznej do polskich szkół w formie osobnego przedmiotu lub zmian w podstawie programowej. Wymaga to uprzedniego przeprowadzenia kompleksowych szkoleń dla nauczycielek i nauczycieli dotyczących zmiany klimatu.

 

Potrzebujemy edukacji klimatycznej, której program oparty będzie na stanowisku nauki zaaprobowanym przez ONZ. Szczególną uwagę należy zwrócić na raport Międzyrządowego Panelu do spraw Zmiany Klimatu IPCC[1]. Sprzeciwiamy się przekazywaniu ograniczonej, w zdecydowanej większości nieaktualnej i nieporuszającej najważniejszych zagadnień wiedzy o klimacie, która obecnie znajduje się w podstawie programowej.

 

Nasz szczególny niepokój wywołał opublikowany przez MEN materiał edukacyjny dotyczący efektu cieplarnianego, będący częścią programu dla klas VII i VIII szkoły podstawowej. We wspomnianej internetowej lekcji przedstawiane informacje zostały zmanipulowane i pozbawione kontekstu; w filmie, będącym kluczową częścią zajęć, po kolei wymieniane są wady i zalety globalnego ocieplenia. Pomija on jednak największe ze współczesnych zagrożeń związanych ze zmianą klimatu, takie jak wzmożony kryzys uchodźców i uchodźczyń klimatycznych oraz masowe wymieranie gatunków. Opublikowany na stronie epodreczniki.pl materiał edukacyjny swoją treścią mylnie ukazuje ocieplenie klimatu jako zjawisko niosące niemal same pozytywne skutki dla naszej planety. Tym samym przyczynia się do szerzenia i utrwalania błędnych przekonań na temat kryzysu klimatycznego. […]

 

 

Cały materiał ze strony KP MSK do ministra edukacji: ‚Chcemy w szkołach nauki o klimacie’”, zawierający tekst listu, jaki MSK skierował do MEN 22 kwietnia 2020 r. TUTAJ

 

 

Źródło: www.krytykapolityczna.pl

 

 

 

Natomiast w czwartek, 7 maja w2020 r., MSK opublikował na stronie  < PetycjeOBYWATELSKIE >  petycję do ministra Dariusza Piontkowskiego:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.grubaart.pl

 

Biblioteka w Szkole Podstawowej im. gen. J. Wybickiego w Staniszewie k. Kartuz, woj. pomorskie

 

 

Już po raz 35. obchodzimy dziś Ogólnopolski Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. Święto to zostało zainicjowane przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich i rozpoczyna Tydzień Bibliotek, trwający od 8. do15. maja. Poszukiwaliśmy materiałów prasowych o tym święcie – niestety, tylko kilka lokalnych mediów zarejestrowało ten fakt. Oto jedno z nich:

 

 

Dzień Bibliotekarza i Bibliotek 2020 inny niż wszystkie

 

Bez uroczystych obchodów, ale za to w doskonałym towarzystwie czytelników i książek… Dziś swoje święto mają wszyscy bibliotekarze! Dziś również rozpoczyna się Ogólnopolski Tydzień Bibliotek pod hasłem „Zasmakuj w bibliotece”. Co prawda w wersji online, ale za to jak przystało na bibliotekarzy, kreatywnie. Sprawdź, co w menu! […] 

                                                                                              Źródło: www.raciborz.com.pl

 

 

 

W „Obserwatorium Edukacji” postanowiliśmy przypomnieć, że biblioteki to nie tylko Biblioteka Narodowa i jej liczne oddziały, biblioteki uniwersyteckie i w innych szkołach wyższych, nie tylko publiczne biblioteki wojewódzkie, powiatowe i miejskie, a także niezliczone biblioteki rejonowe, gminne, wiejskie i ich filie, ale także biblioteki szkolne. I dziś jest to także święto pracujących tam bibliotekarek i – nielicznych – bibliotekarzy.

 

 

Składamy im z tej okazji najserdeczniejsze życzenia, aby nigdy nie zbrakło im żarliwych czytelników.

 

Czytaj dalej »



Foto: Łukasz Sobieralski [www.dzienniklodzki.pl]

 

W tym budynku znajduje się Wydział Edukacji Urzędu Miasta Łodzi

 

 

Tym razem pierwszy tę informację podał wczoraj łódzki „Express Ilustrowany”; „Dobra wiadomość. W Łodzi będzie jednak nabór do klas sportowych! Oto jej obszerne fragmenty:

 

[…] Jak powiedziała prezydent Hanna Zdanowska magistrat przychyla się do apeli rodziców i przywróci nabór do klas sportowych. Okazało się, że pierwotne wyliczenie kosztów poczynione w Wydziale Edukacji były błędne, zawyżone. Te wydatki są rzędu 500 – 700 tysięcy złotych, a nie milionów złotych jak twierdzono.

 

Mamy nadzieję, że poznamy, kto jest V sportową kolumną w Wydziale Edukacji i wobec tej osoby zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe. Wiceprezydent Joanna Skrzydlewska w rozmowie w telewizji TOYA przyznała wprost, że informacja Wydziału Edukacji była nierzetelna, ale nikt nie jest nieomylny. […]
.

 

Od przyszłego roku nabór ma być prowadzony w innym systemie, choćby przez ujednolicenie systemu, a w wypracowaniu lepszego modelu działania ma pomóc Rada Sportu.

 

 

Cały artykuł „Dobra wiadomość. W Łodzi będzie jednak nabór do klas sportowych!” TUTAJ

 

 

Źródlo: www.expressilustrowany.pl

 



Poprzez portal na:Temat trafiliśmy na zamieszczony pierwotnie na dad:Hero (magazyn dla rodziców) tekst:Zupełnie inaczej niż w Polsce: nastolatek mówi, jak szkoły w Niemczech działają w czasie pandemii”, którego autorem jest Kacper Peresada. Zamieszczamy ten, interesujący dla polskiego czytelnika, tekst bez skrótów, z nadzieją, że autor nie zaskarży nas za naruszenie praw autorskich, a właściciel strony – za bezprawne wykorzystanie tekstu. Czynimy tak – jak zawsze – pro publico bono, nie czerpiąc z naszej działalności żadnych zysków.

 

Foto: www.dadhero.pl

 

Kacper Peresada – dziennikarz

 

 

Nie mogliśmy mieć lekcji online, więc nie było opcji, aby opóźniać powrót dzieci do szkoły mówi 17-letni Oskar, który od 3 lat mieszka i uczy się w Niemczech. Opowiedział mi o tym, jak niemieckie szkoły radzą sobie w czasie pandemii koronawirusa.

 

Oskar mieszka z rodzicami w miasteczku niedaleko Mainz (po polsku – Moguncja). Jak wszystkie dzieci w Niemczech, ostatnie tygodnie spędził w domu, bo szkoły w Niemczech zostały zamknięte, ale otwarto je ponownie na początku maja.


Większość dzieci w naszej szkole nie ma w domach internetu. Dlatego, gdy zawieszono zajęcia, tak naprawdę nie mogliśmy nic robić – mówi mój rozmówca. Oskar i jego znajomi, którzy w domu mają dostęp do sieci, nie był z tego powodu zadowolony. – Głównie chodzi o rodziny imigracyjne, te dzieci nie byłyby w stanie brać udziału w zajęciach – wyjaśnia Oskar.


Szkoły, jak dodaje, nie mogły sobie pozwolić na tworzenie podgrup i wykluczanie części uczniów z zajęć. – Wiadomo, że ludzie się wkurzają z tego powodu. Nie ma wielkiego strachu przed chorobą, ale są te idiotyczne ograniczenia, które dają się nam we znaki.


W Niemczech nie wprowadzono obowiązku przebywania w domach, ale na pewien czas zamknięto szkoły i sklepy. Teraz gospodarka jest powoli „odmrażana”, przywrócono też zajęcia w szkołach.

 

Pierwszego dnia po wznowieniu zajęć, Oskar musiał odczekać kwadrans, by wyjść z budynku. Tak postanowiła jego nauczycielka, bo ze szkoły wychodził jednocześnie jego kolega i upierała się, że nie powinni iść razem, bo istnieje ryzyko zakażenia. – W ogóle nie rozumiem, o co jej chodziło – dziwi się mój rozmówca.

 

Czytaj dalej »



Foto:Jan Bohdanowicz [www.uml.lodz.pl]

 

Małgorzata Moskwa-Wodnicka podczas dzisiejszej konferencji prasowej przed Urzędem Miasta

 

 

Władze Łodzi zapowiadały wcześniej, że uruchomią miejskie żłobki i przedszkola 11 maja. Jednak dziś, podczas konferencji prasowej, Małgorzata Moskwa-Wodnicka – wiceprezydent Łodzi poinformowała, że z wielu przyczyn termin ponownego otwarcia będzie opóźniony. Oto fragmenty informacji, jaką o tym wystąpieniu zamieszczono na stronie Radia Łódź:

 

[…] Według łódzkich władz fala zakażeń koronawirusem jeszcze nie opada, dlatego otwieranie przedszkoli i żłobków jest ryzykowne z punktu widzenia bezpieczeństwa dzieci, rodziców i pracowników. W tej sprawie potrzebna jest decyzja służb sanitarnych. –Nie otwieramy przedszkoli 11 maja. Decyzja jest spowodowany tym, że w dalszym ciągu nie mamy pewności, jaki jest stan zagrożenia epidemicznego. Skierowaliśmy pismo do wojewody o ocenę tego stanu i czekamy na odpowiedź mówi Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

 

Źródło: www.uml.lodz.pl/aktualnosci/

 

 

Magistrat szacuje, że koszt uruchomienia placówek to 730 tysięcy zł., ponieważ trzeba wyposażyć je w maseczki, przyłbice, fartuchy ochronne, rękawiczki, termometry i płyny do dezynfekcji. Problemem jest także wymóg tworzenia, co najwyżej 12-osobowych grup przedszkolnych, a także to, że cześć pracowników przedszkoli ukończyło 60.rok życia i ze względu na przepisy epidemiczne nie będą mogli pracować  w placówkach.

 

Trwają przygotowania, dezynfekcje oraz zakup środków ochronnych. Skierowaliśmy również prośbę do Sanepidu o to, żeby to służby sanitarne odebrały przedszkola zgodnie z zasadami, ponieważ posiadają wiedzę, jak powinny być przygotowane tego typu placówki – mówi wiceprezydent Łodzi. […]

 

 

Źródlo: www.radiolodz.pl

 

 

Plik z nagraniem audio (5’22”) wystąpienia Małgorzaty Moskwa-Wodnickiej TUTAJ

 



Wczoraj „Gazeta Prawna” zamieściła wywiad z ministrem edukacji, zatytułowany „Piontkowski: Być może powrót do szkół dzieci starszych i młodszych nastąpi jednocześnie”. Oto jego fragmenty:

 

Foto:www.facebook.com/DariuszPiontkowski/

 

Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski

 

 

[…] Gazeta Prawna: – Czy pan, jako szef MEN, może zagwarantować, że w żadnym żłobku czy przedszkolu nie dojdzie do zarażenia dzieci, kadry nauczycielskiej lub rodziców koronawirusem?

 

Dariusz Piontkowski: – Chcemy oczywiście, aby dzieci i kadra pedagogiczna byli bezpieczni w placówkach. Stąd szczegółowe wytyczne ministra zdrowia i GIS dla przedszkoli. Nikt nie jest w stanie dzisiaj zagwarantować komukolwiek, że nie zachoruje. Może to spowodować wyjście do sklepu, na podwórko, kontakt z kimkolwiek z rodziny. Natomiast liczba zachorowań w Polsce jest zdecydowanie niższa niż w innych krajach. W porównaniu z Czechami jest dwukrotnie mniejsza w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Mimo to Czesi w niektórych dziedzinach poszli znacznie dalej w odmrażaniu decyzji epidemicznych. Niemcy mają kilkakrotnie więcej zarażeń na 100 tys. mieszkańców niż Polska, a tam również znacznie poluzowano restrykcje, wręcz dużo dalej niż w Polsce.

 

 

GP: – Czy bierzecie pod uwagę możliwość cofnięcia decyzji o otwarciu przedszkoli i żłobków, jeśli okaże się, że doszło tam do zarażeń? Albo gdyby sytuacja tam zaczęła przypominać tę z domów pomocy społecznej?

 

D.P.: – Proszę pamiętać, że tylko ok. 3 proc. DPS-ów znalazło się w trudnej sytuacji oraz że były to placówki wyłącznie samorządowe lub prywatne, a nie państwowe. Państwo próbowało pomóc podmiotom prowadzącym te instytucje, choć nie odpowiadało za sytuację, do jakiej tam doszło. Skandaliczna była sytuacja w jednym z DPS-ów, gdzie pracownicy po prostu nie przyszli do pracy i zostawili pensjonariuszy samych sobie. Jeśli chodzi o żłobki i przedszkola, to wyraźnie powiedzieliśmy, że je otwieramy, ale jeśli samorząd lub inny organ prowadzący jeszcze nie jest gotowy, by wypełnić wytyczne GIS, lub w jego powiecie jest większa liczba zachorowań niż statystycznie w pozostałej części Polski, to oczywiście ma prawo, by taką placówkę zamknąć. Takie samo uprawnienie organ prowadzący ma wtedy, jeśli, nie daj Boże, w którejś z placówek pojawiła się choć jedna osoba z podejrzeniem zarażenia. […]

 

 

GP: – Jest możliwość otwarcia żłobków i przedszkoli. A co z uczniami klas 1‒3?

 

D.P.: – W tej chwili decyzji nie ma, te dzieci, podobnie jak dzieci starsze, uczestniczą na razie w kształceniu na odległość. Podobnie z dziećmi starszymi i licealistami? Rozważamy różne warianty.

 

 

GP: – Jakie?

 

D.P.: – Może być powrót do szkół w ograniczonej formie dzieci z klas 1‒3. Potem powrót starszych dzieci. Być może nastąpi do jednocześnie. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej. Dziś opieramy się na danych historycznych oraz prognozach. Za dwa‒trzy tygodnie, kiedy będzie się kończył okres zamknięcia zajęć stacjonarnych w szkołach, będziemy mieli już więcej danych. Wówczas decyzja zostanie podjęta na podstawie większej liczby aktualnych danych.

 

 

GP: – Czyli decyzji o dalszym odmrażaniu oświaty spodziewać się za około dwa tygodnie?

 

D.P.: – W drugiej połowie maja. Do 24 maja nadal obowiązuje ograniczenie w funkcjonowaniu szkół.[…]

 

 

Zapis całego wywiadu z ministrem Dariuszem Piontkowskim   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 



Foto: www.kongresobywatelski.pl

 

XIV Kongres Obywatelski, Centrum Nauki „Kopernik” – 19 października 2019 roku. Trwa sesja tematyczna „Jakie „razem” w edukacji po reformie i protestach nauczycieli”

 

 

Dzięki portalowi edunews.pl dowiedzieliśmy się, że wczoraj na stronie Kongresu Obywatelskiego zamieszczony został artykuł Marka Metryckiego i Piotra Zaborowicza, zatytułowany Jaka edukacja w dobie przemysłu 4.0?” .

 

Uznaliśmy, że jest to bardzo dobry tekst, aby przerwać nim przedłużający się okres zamieszczania „gorących” tematów dnia o wznowieniu pracy żłobków i przedszkoli i zaproponować lekturę, stwarzającą szansę na oderwanie się od tego co w naszej edukacji „tu i teraz”, i spojrzenie na nią perspektywicznie – bo przecież świat będzie istniał i nadal się rozwijał, także po spacyfikowaniu wirusa COVID19.

 

Oto wybrane fragmenty tego artykułu, którego autorami jest duet: Marek Metrycki – Partner Zarządzający w DeloittePolska,oddziale międzynarodowej firmy doradczej świadczącej usługi z zakresu: audytu, rachunkowości, doradztwa podatkowego, prawnego i finansowego, oraz Piotr Zaborowicz – mgr psychologii po UAM w Poznaniu, od 2000 roku zatrudniony w ESKK Sp. z o.o. (firma specjalizująca się w edukacji na odległość), gdzie był dyrektorem Działu Rozwoju Produktu, specjalistą ds. kursów korespondencyjnych:

 

 

[…] XXI wiek charakteryzuje się przyspieszeniem rozwoju technologicznego oraz przeobrażeń społecznych i kulturowych. W otoczeniu, w którym funkcjonuje szkoła, tylko przez ostatnich 20 lat zaszły ogromne zmiany. Tymczasem znakomita większość systemów oświatowych na świecie wciąż opiera się na założeniach powstałych w początkach XIX wieku, kilkadziesiąt lat przed wyodrębnieniem się psychologii jako samodzielnej dyscypliny. Stwierdzenie, że od tego czasu w wiedzy o procesach uczenia się dokonał się rewolucyjny postęp, jest eufemizmem. Wniosek zatem nie może być inny: konieczna jest zmiana edukacyjnego paradygmatu. A nasz kraj może wykorzystać dziejową szansę, stając się jednym z liderów tej – skądinąd nieuniknionej – zmiany.

 

Aby jednak ten cel osiągnąć, musimy uznać edukację za jeden ze strategicznych priorytetów państwa oraz, przy aktywnym udziale wszystkich interesariuszy, opracować i wdrożyć holistyczną strategię zmiany systemu edukacji. Jednocześnie powinna stać się ona jednym z obszarów budujących wśród Polaków konsensus ponad bieżącą polityką. […]

 

Zmiana systemu edukacji powinna być jednym z obszarów budujących wśród Polaków konsensus ponad bieżącą polityką.

 

Globalne megatrendy wymuszają proinnowacyjny i proadaptacyjny profil absolwentów, społeczeństwom potrzebne jest myślenie interdyscyplinarne, zrównoważone, problemowe, systemowe. Wymagania pracodawców wobec absolwentów coraz bardziej odnoszą się do kompetencji, takich jak krytyczne myślenie, innowacyjność, przedsiębiorczość, kreatywność, współpraca, adaptacyjność, samodzielność, uczenie się czy umiejętność łączenia różnych perspektyw.

 

Obecny model szkoły, skoncentrowany na transmisji wiedzy i ścisłym wykonywaniu instrukcji, kształtuje te kompetencje słabo lub wręcz je tłumi. Uczniowie muszą zapamiętać ogromną liczbę niekoniecznie powiązanych ze sobą informacji (tzw. wiedza kolekcjonerska), żeby zdać egzamin, który stał się głównym sensem działania szkoły i ostateczną miarą jej jakości. Presja na oceny, egzaminy, rankingi, realizację przewidzianych w podstawie programowej treści, podział na quasi­ akademickie dyscypliny oraz promowanie konkurencji kosztem współpracy umniejszają przyszłe – osobiste i społeczne – korzyści wynikające z tego, co uczniowie robią w szkole. Zważywszy na nieograniczony obecnie dostęp do wysokiej jakości wiedzy, poświęcanie podczas lekcji większości czasu na jej przekazywanie jest zwykłym marnotrawstwem. Posiadanie wiedzy „kolekcjonerskiej” w stosunkowo niewielkim stopniu zdeterminuje osiągnięcie życiowego powodzenia i szczęścia, tak jak nie przygotuje młodych ludzi na radzenie sobie z szybko zmieniającą się rzeczywistością. […]

Czytaj dalej »



Foto: www.gazetakrakowska.pl

 

Nowy Sącz. Podwójny rocznik w liceach to lekcje na zmiany i tłok na korytarzach

 

 

Dzisiaj „Gazeta Wyborcza” zamieściła na swej stronie artykuł Karoliny Słowik zatytułowany „MEN chce powrotu uczniów do szkół. Dyrektorzy: ‚Mamy ścisk w liceach i matury na głowie'”. Oto jego fragmenty:

 

Warto otworzyć szkoły nawet na kilka tygodni – sugeruje minister Piontkowski. Pytamy dyrektorów i ekspertów, czy według nich to możliwe. „Mamy kumulację roczników w liceach, matury na głowie, w komunikacji miejskiej panują ograniczenia” – wymieniają.

 

Czy szkoły zostaną otwarte do wakacji?– Nawet gdyby miało to być zaledwie kilka tygodni, to moim zdaniem warto to zrobić – powiedział we wtorek minister edukacji Dariusz Piontkowski w Radiu Gdańsk.

 

Dodał, że decyzję o powrocie uczniów i nauczycieli do szkół podejmie w drugiej połowie maja. – Wtedy będziemy mieli więcej informacji na temat tego, jak rozwija się epidemia – powiedział. Wcześniej na antenie Polskiego Radia wspominał również, że pod koniec miesiąca rząd ma ogłosić swoje decyzje w sprawie uruchomienia opieki dla klas 1-3. […]

 

Dyrektorzy i eksperci zwracają jednak uwagę, że powrót uczniów do ławek może być bardzo trudny. – Mam wiele obaw związanych z powrotem uczniów po 24 majaprzyznaje matematyk i były wieloletni dyrektor warszawskiego liceum im. Ruy Barbosy Wiesław Włodarski. – Zarówno uczniowie, nauczyciele, jak i personel powinni mieć zapewnione środki ochrony osobistej. A trzeba będzie tego dużo. Rozumiem, że po każdej lekcji należałoby wymienić maseczki i rękawiczki. Do tego dezynfekcja sal, korytarzy, łazienek. […]

 

Czytaj dalej »



 

Na bardzo ciekawy aspekt zaleceń MEN sprawie pierwszeństwa przyjęć dzieci do właśnie otwieranych przedszkoli zwróciła uwagę Monika Sewastianowicz w swym artykule, opublikowanym na pirtalu PAWO.PL/Oświata, zatytułowanym „Dziecko lekarza do przedszkola przed dzieckiem kierowcy? Nie ma ku temu podstaw”. Oto jego najbardziej istotne fragmenty:

 

[…] – Apelujemy do samorządów, aby z placówek w pierwszej kolejności, mogły skorzystać te dzieci, których rodzice nie mają możliwości pogodzenia pracy z opieką w domu. Warto, aby pierwszeństwo uzyskały dzieci pracowników systemu ochrony zdrowia, służb mundurowych, pracowników handlu i przedsiębiorstw produkcyjnych, realizujący zadania związane z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 – tłumaczy resort edukacji w komunikacie dotyczącym otwarcia przedszkoli. A to, zgodnie z decyzją rządu możliwe jest o 6 maja br.

 

[…] – Nie istnieje żadna definicja potrzebnego czy niezbędnego zawodu, to kwestia mocno subiektywna mówi Prawo.pl Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.Osobiście nie widzę powodu, dla którego pierwszeństwo w dostępie do przedszkola miałoby mieć dziecko lekarza, a nie np. kierowcy autobusu albo nauczyciela. Zwłaszcza że wielu lekarzy nie pracuje bezpośrednio przy zwalczaniu COVID-19, a jedynie udziela pacjentom teleporad, nie mając z nimi bezpośredniego kontaktu. Trudno to ocenić i nie chcemy tego robić – tłumaczy.

 

[…] Tego samego zdania jest dr Marlena Sakowska-Baryła, radca prawny […], która nie widzi podstaw do zbierania przez przedszkola danych o profesji wykonywanej przez rodziców przedszkolaka. Tłumaczy, że podstawą do określania przez jednostki samorządu terytorialnego dodatkowych kryteriów przyjęcia do przedszkola jest ustawa Prawo oświatowe, ale dotyczy to jedynie rekrutacji do przedszkoli, a nie sytuacji, z jaką mamy do czynienia obecnie.

 

Nie widzę podstaw do zbierania danych o profesji wykonywanej przez rodziców przedszkolaka. Ewentualnie takie kryteria samorządy mogłyby wprowadzić przy rekrutacji, na podstawie przepisów – Prawa oświatowego, ale byłby to pomysł dość kontrowersyjny, bo uzależnienie miejsca w przedszkolu od zawodu wykonywanego przez rodzica, można byłoby uznać za praktyki dyskryminacyjne mówi. […]

 

 

Cały artykuł „Dziecko lekarza do przedszkola przed dzieckiem kierowcy? Nie ma ku temu podstaw”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/



Foto: www.goldenline.pl

 

Hanna Wąż – m.in. założycielka Akademii i3 oraz projektu „Dobra i Mądra Szkoła”

 

 

Wczoraj na stronie Plandaltonski.pl zamieszczone zostało zaproszenie do kolejnego podcastu – tym razem z Hanną Wąż, która jest nie tylko trenerką liderów biznesu i edukacji, ale wieloletnią nauczycielką, która pracowała w różnych szkołach: swojej autorskiej, a także w szkołach dużych i małych, publicznych i prywatnych.

 

Oto tekst tego zaproszenia:

 

Naszym gościem była Hanna Wąż. Jest trenerką biznesu i edukacji. Specjalizuje się w rozwijaniu kapitału społecznego w biznesie i edukacji, budowaniu zespołów, komunikacji w zespole, zdrowych relacji, rozwoju kreatywności, budowaniu długotrwałych relacji z drugim człowiekiem – klientem, pracownikiem, współpracownikiem, uczniem, w nurcie zrównoważonego rozwoju. Szkoli nauczycieli, przedsiębiorców, personel medyczny, zespoły sprzedażowe oraz kadrę zarządzającą, prowadzi progrhttps://www.goldenline.pl/hanna-waz2/amy rozwojowe. Pracuje w nurcie zarządzania i bhttps://akademiai3.org/author/trenermowienia/udowania zespołów 4.0.

 

Oprócz bycia trenerem pracowała jako anglista, dziś to już ćwierć wieku. W szkole podstawowej, w liceum, w szkole językowej. W firmach dużych i małych. W szkole. W cudzych szkołach. W prywatnych i państwowych. Uczyła super zdolnych ludzi, tych, któr swojej autorskiejzy pokończyli wybitne uczelnie. I te dzieci, z którymi nikt nie układał klocków w dzieciństwie. Chłopca w wieku 22 lat w 2 klasie liceum, po ciężkim odwyku. Chłopca, który cyzelował z trudem litery 5 cm wysokości jako 18-latek, bo był szczęśliwie odratowanym przez rodziców dzieckiem z ciężkiej choroby.

 

WIERZY, że szkoła jest dla każdego. WIERZY, że każdy uczeń wnosi że sobą zasoby do klasy. WIERZY, że każdy uczeń wchodzi do klasy z ciekawą historią do opowiedzenia. . Zapraszamy

 

 

Nauczyciel Lider – rozmowa z Hanną Wąż   – TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl