FotoL Frederick Florin/AFP/East News

 

Francuscy uczniowie podczas matury

 

 

Na portalu TVN24 zamieszczono dziś informację: „Francuscy uczniowie nie przystąpią do matury. Pierwszy raz w historii”. Oto jej fragmenty:

 

740 tysięcy maturzystów nie przystąpi w tym roku do ustnych i pisemnych matur we Francji. Zdarzy się to po raz pierwszy w historii. Oceny maturalne zostaną wystawione na podstawie tych cząstkowych za rok szkolny 2019/2020.

 

Egzaminy maturalne we Francji przeprowadzano nawet w czasie II wojny światowej. Podczas strajków oraz słynnych demonstracji studentów i uczniów ’68 roku matury zredukowano do kilku egzaminów ustnych oraz ocen cząstkowych, ale jednak się odbyły – podkreśla dziennik „Le Monde”, dodając, że wskaźnik zdawalności matur w 1968 wyniósł aż 82 proc. wobec 62 proc. w 1967 roku. […]

 

Zmiany w zasadach przeprowadzania matur zasugerował premier Edouard Philippe w swoim wystąpieniu telewizyjnym w telewizji LCI w czwartek, mówiąc, że „matury nie mogą odbyć się w normalnych warunkach ani w czerwcu, ani w lipcu”.

 

Egzaminy maturalne we Francji składają się z części pisemnej oraz ustnej, a uczniowie egzaminowani są prawie ze wszystkich przedmiotów.

 

 

Źródło: www.tvn24.pl

 



Foto:www.studia.pl

 

 

 

W minioną sobotę, 4 kwietnia, na portalu Studia.pl zamieszczono artykuł, zatytułowany„Matury 2020 odwołane? Co z rekrutacją na studia?”. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Niezależnie od tego, jak długo będą zamknięte szkoły z powodu pandemii – matura 2020 nie odbędzie się w taki sposób, jak miała się odbyć między 7 maja, a 22 maja. To tylko przypuszczenie, ale graniczące z pewnością – zwłaszcza po wypowiedziach Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Zastanówmy się, nad możliwymi scenariuszami – co zamiast tego wymyślą CKE i MEN? […]

 

 

Matury bez zmian

To scenariusz możliwy właściwie w przypadku, jeśli pandemia zakończy się w ciągu najbliższych dwóch tygodni, a to mało prawdopodobne. Inna opcja – to organizacja matury 2020 w ustalonym wcześniej terminie pod rygorem bezpieczeństwa epidemiologicznego. Matura zdalna jest absolutnie wykluczona i chyba nawet MEN i CKE zdają sobie sprawę po doświadczeniach z problemami podczas próbnych egzaminów. Czyli pozostaje pisanie matury przez maturzystów maksymalnie rozproszonych w salach, na przykład cztery osoby w sali. No i w środkach zabezpieczających przed zakażeniem – w maseczkach, rękawiczkach, być może kombinezonach Jeśli nie starczyłoby sal w danym liceum i technikum – pozostawałoby wykorzystanie zasobów szkół podstawowych (zamkniętych z powodu pandemii). Od strony organizacyjnej – do zrobienia. Być może wymagałoby to zmniejszenia liczby członków komisji egzaminacyjnej do dwóch osób. Pytanie, ilu maturzystów zdecydowałoby się pisać maturę w tak ekstremalnych warunkach? […]

 

 

Przesunięty termin

Przesunięcie terminu matury, to zdawałoby się najprostsze rozwiązanie. Czyli – z grubsza wszystko by wyglądało jak co roku, tylko matury odbyłyby się później. Pytanie zasadnicze – kiedy? Przecież nikt rozsądny nie jest w stanie stwierdzić, jak szybko pandemia przesunie się przez Polskę i kraj wróci na ustalone tory. Zatem ogłaszać, że np. egzamin dojrzałości odbędzie się miesiąc później – byłoby dość pochopne. A co – jeśli – w czerwcu sytuacja się nie zmieni, albo – co gorsza – koronawirus będzie szalał jeszcze okrutniej? To może jeszcze później? Pytanie kiedy najpóźniej można byłoby zorganizować matury 2020? Policzmy. Spośród najpopularniejszych przedmiotów maturalnych najpóźniej ma odbyć się matura z geografii – 13 maja. Czyli pięć dni roboczych – odliczając sobotę i niedzielę. Późniejsze egzaminy pisemne to już “frytki” – przedmioty typu filozofia czy wiedza o tańcu. Też trzeba ocenić, ale nie ma już tej “masy:” Zatem egzaminatorzy, do 3 lipca na sprawdzenie prac pisemnych, mieliby z grubsza trzy tygodnie. Powiedzmy, że poddane presji sytuacji uczelniane komisje egzaminacyjne sprężą się i w tym roku przeprowadzą rekrutację w tydzień i byłaby tylko jedna tura naboru na studia. Wymagałoby to olbrzymiego wysiłku, ale teoretycznie do zrobienia. Odliczając “do tyłu”, najpóźniejszy pod tym względem termin matur przypadałby między 31 sierpnia a 4 września. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: Joanna Szubzda [www.radio.bialystok.pl]

 

 

W miniony piątek, na stronie MEN zamieszczono komunikat, zatytułowany „Ograniczenia w funkcjonowaniu placówek i poradni psychologiczno-pedagogicznych”. Oto jego fragmenty:

 

Od 6 do 10 kwietnia 2020 r. zostanie ograniczona działalność następujących jednostek systemu oświaty: specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych, poradni psychologiczno-pedagogicznych, przedszkoli i szkół specjalnych zorganizowanych w podmiotach leczniczych i jednostkach pomocy społecznej oraz szkół specjalnych funkcjonujących w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii. Dziś, 3 kwietnia br. Minister Edukacji Narodowej podpisał rozporządzenie w tej sprawie.

 

>Ograniczone funkcjonowanie przedszkoli i szkół specjalnych w podmiotach leczniczych […]

 

>Ograniczone funkcjonowanie specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych oraz ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych

 

Monitorowaliśmy funkcjonowanie jednostek systemu oświaty, których działalność nie była ograniczona, w szczególności w zakresie sprawowania opieki nad dziećmi i młodzieżą.

 

Z pozyskanych informacji wynika, że wiele jednostek systemu oświaty, za zgodą organu prowadzącego, zawiesiło swoją działalność na podstawie innych przepisów, a dzieci i młodzież pozostawały pod opieką rodziców.

 

Natomiast, w ośrodkach, w których działalność nie została ograniczona, znaczna większość rodziców zdecydowała o zaprzestaniu uczęszczania przez dziecko do przedszkola, szkoły czy placówki.

 

W związku z tym funkcjonowanie tych ośrodków zostanie ograniczone. […]

 

Czytaj dalej »



Wszystko zaczęło się od wywiadu Katarzyny Pawłowskiej z Mikołajem Marcelą, zatytułowanego Koronawirus zabije szkołę, jaką znamy. I dobrze.To on dał mi impuls do napisania zeszłotygodniowego felietonu, w którym wyłożyłem mój pogląd na jedną z wypowiedzi, wygłoszonych przez pana Marcela, w której na pytanie co by zrobił, gdyby został ministrem edukacji i mógł podjąć tylko jedną decyzję naprawiającą polską edukację, powiedział: „Zniósłbym podstawę programową”.

 

Ten mój pogląd podsumowałem w ostatnim akapicie tamtego felietonu takimi słowami:

 

Reasumując: po głębszej analizie futurologicznej, popartej wiedzą o realiach praktyki szkolnej, jawi mi się obraz systemu kształcenia bez podstaw programowych w ogóle, jako coś, co w praktyce nie tylko że nie zadziałałoby tak, jak to sobie wyobrażają idealizujący edukacyjną rzeczywistość marzyciele, ale który byłby źródłem XXI-wiecznego społeczeństwa kastowego, w którym owa kastowość byłaby dziedziczona nie tyle miejscem urodzenia, co miejscem edukowania…”

 

Dwa dni później umożliwiłem Czytelnikom OE zapoznanie się z komentarzem Mikołaja Marceli do moich poglądów w sprawie całkowitej rezygnacji z podstaw programowych, jako „mapy drogowej” w codziennej pracy dydaktycznej polskich nauczycieli na wszystkich poziomach edukacji i w ramach wszystkich przedmiotów.

 

Podjąłem dziś decyzję, że jestem winien – tak czytelnikom OE, jak i panu Mikołajowi Marceli – podjęcie tego „dialogu na odległośc” i skomentowanie zaprezentowanych w tej replice poglądów.

 

Zacznę od tego fragmentu:

 

Dziś ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje młody człowiek, jest jeszcze większa ilość informacji narzucanych odgórnie przez podstawę programową, a podstawa programowa jest właśnie potrzebna, by zapewnić nam spokój ducha, że wszyscy dostają to samo i mogą liczyć na podobne wykształcenie w ramach systemu edukacji.

 

Wszyscy, którzy od lat śledzą treści, które upowszechniam na stronie OE, a także w pisanych przeze mnie felietonach wiedzą, że nie tylko nie jestem obrońcą podstaw programowych w ich obecnej formule, ale wielokrotnie dawałem dowody moich przekonań o pilnej potrzebie ich znacznego ograniczenia i sprowadzenia do niezbędnego minimum, bedącego „wspólnym mianownikiem” wiedzy, którą posiadłby każdy młody Polak – bez względu na to której szkoły był uczniem. Ten wspólny mianownik jest niezbędny nie tylko z powodów prktyczno-formalnych: np. w przypadku konieczności zmiany szkoły, ale przede wszystkim jako podstawowa baza rozumienia przez młodych ludzi świata który ich otacza, w którym przyjdzie im żyć: świata przyrody, kultury, świata społecznego…

 

Ale takie zawężone podstawy programowe, będące wspólnym pniem wiedzy, którą każdy uczeń powinien mieć, nie wwykluczają możliwości tworzenia w szkołach szerokiej przestrzeni dla indywidualnego rozwoju, samokreacji, samorealizacji…

 

X           X           X

 

 

Kolejny fragment poglądów Mikołaja Marceli i mój do nich komentarz:

 

Co do skrajnych wersji: myślę, że skrajną – i pożądaną – byłaby sytuacja, w której mielibyśmy tyle uczniowskich ścieżek edukacyjnych, ilu uczniów. Bo ja nie sądzę, że nauczyciel jest od nauczania – według mnie jest on od wspierania procesu uczenia i celów wyznaczanych przez samego ucznia. Jestem też zdania, że obecne myślenie o wieńczeniu poszczególnych etapów edukacji egzaminami jest zupełnie anachroniczne.”

 

Popłynął Pan Mikołaj w marzenia: tyle uczniowskich ścieżek edukacyjnych, ilu uczniów. Już kiedyś tak w Polsce było – kiedy w domach arystokracji i bogatej szlachty, w każdym pałacu i dworku, pracowali zatrudniani tam: guwernantki lub guwernerzy, najczęściej obcego – francuskiego bądź włoskiego pochodzenia. I to oni, w warunkach całkowitej indywidualizacji procesu edukacyjnego, mieli wszelkie warunki do wspierania indywidualnych ścieżek rozwoju ich uczniów – rzadziej – uczennic. Tyle tylko, że – jak uczy nas historia – i wówczas nie uczniowie byli podmiotami takiej edukacji domowej. Decydowali rodzice i po części owi guwernerzy.

 

Lecz czy w XXI wieku, w naszym kraju, możliwe jest zrealizowanie takiego modelu „ tyle ścieżek edukacyjnych, ilu uczniów”? W polskich warunkach oddziałów dwudziestokilkoro – trzydziestokilkoro uczniów liczących?

 

I oczywiście w pełni zgadzam się, że nauczyciel nie jest od nauczania a od wspierania procesu uczenia się ucznia. W zasadzie mógłbym także poprzeć myśl, że wieńczenie poszczególnych etapów edukacji egzaminami jest zupełnie anachroniczne.”

 

Gdyby nie pamięć czasów, gdy egzaminy, zwane wówczas egzaminami dojrzałości, organizowane były absolutnie autonomicznie przez każdą szkołę średnią. Kiedy to nauczyciele, którzy uczyli poszczególnych przedmiotów, przygotowywali tematy egzaminów pisemnych i zestawy pytań na egzaminy ustne, a później zasiadali w komisjach egzaminacyjnych. Pomijam już patologiczne sytuacje, w których nauczyciel potrafił zrobić wszystko (z podrzucaniem ściagi włącznie), aby uczeni przez niego abiturienci dostawali jak najlepsze oceny, bo co pomyśli o nim dyrektor, gdy okaże się, że ich niczego nie nauczył? Oceny uzyskiwane przez uczniów na tak organizowanych egzaminach były całkowicie nieporównywalne i w niewielkim stopniu mogły służyć jako wskaźnik poziomu wiedzy absolwenta przy rekrutacji do szkół wyższych. I stąd wziął  się pomysł, jaki realizowała wówczas np. Politechnika Łódzka, że na takie egzaminy maturalne do partnerskich szkół przysyłała swojego obserwatora, który był – choć w niewielkim stopniu – takim „bespiecznikiem” prawidlowości przebiegu owego egzaminu.

 

Przy okazji przypomnę, że idea zewnętrznych egzaminów nie narodziła się w Polsce, lecz w krajach „demokratycznego świata”, że ich wprowadzenie w naszym kraju było podyktowane właśnie potrzebą wyrównywania standardów edukacyjnych szkół, niezależnie od miejsca ich funkcjonowania, i że reforma ta była gorąco popierana właśnie przez szkoły wyższe…

 

Czy dzisiaj sytuacja dojrzała już do rezygnacji z ”urawniłowki” egzaminów zewnętrznych (tak po szkole podstawowej, jaki średniej) i ponownego powrotu do egzaminów wstępnych, organizowanych przez placówki edukacyjne „wyższego szczebla”? Oto jest pytanie. Dziś nie mam na ten temat wyrobionego zdania.

 

Czytaj dalej »



W dniu 3. kwietnia Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do MEN w sprawie odwołania kwietniowych i majowych terminów egzaminów. Oto obszerne fragmenty informacji, jaka na ten temat została zamieszczona na stronie biura Rzecznika:

 

 

Na mocy rozporządzenia MEN z 20 marca 2020 r. przedłużono do 10 kwietnia czas ograniczenia funkcjonowania szkół. Pandemia nie pozwala jednak uznać, że sytuacja szybko się poprawi, a szkoły i inne placówki oświatowe wznowią pracę po świętach wielkanocnych.* Organizacja egzaminów w istniejących warunkach wiązałaby się z zagrożeniem zdrowia i życia uczniów, nauczycieli oraz wszystkich innych osób zaangażowanych w przygotowania.

 

W trosce o dobro uczniów odwołano już tegoroczną sesję egzaminów pisemnych matury międzynarodowej 30 kwietnia-22 maja.[…]

 

Rozwiązania zastosowane w odpowiedzi na kryzys nie pozwalają na zachowanie równego dostępu do edukacji. Wielu uczniów nie ma w domu dobrych warunków do nauki lub obarczonych jest dodatkowymi obowiązkami; niektórzy wychowują się w rodzinach dysfunkcyjnych lub zmagają się z innymi poważnymi problemami, potęgowanymi przez wymuszoną izolację. Stres odczuwany zwykle przed egzaminami przez uczniów jest obecnie dużo większy, gdyż towarzyszą mu lęk i niepokój o zdrowie swoje i swoich bliskich. Przedłużanie niepewności co do przebiegu egzaminów może dodatkowo wpłynąć na stan psychiczny dzieci i młodzieży.

 

Czytaj dalej »



Dopiero dziś, w sobotę, zaisnianiały sprzyjające okoliczności, aby zaprezentować naszym Czytelnikom najnowszy podcast, zamieszczony 31 marca na stronie „Plandaltonski.pl”. Tym razem jest to rozmowa Anny i Roberta Sowińskich z Anetą Jamiałkowską-Pabian. Została ona przeprowadzona wokół problemów, sugerowanych przez jej tytuł: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić?”

 

Screen z pliku filmowego na Yoy Tube [www.youtube.com

 

 

Oto jak Robert Sowiński zapowiedział to nagranie:

 

Naszym gościem jest Aneta Jamiałkowska-Pabian – znana w sieci jako Aneta Ja-Pa – absolwentka UŁ, nauczycielka m.in. języka polskiego, filozofii i etyki, z 31-letnim doświadczeniem zawodowym zdobytym na Uniwersytecie Łódzkim, w PWSZ we Włocławku, w licznych szkołach średnich (licea i technika), a nawet krótkotrwale w gimnazjum, w Łodzi i w Pabianicach. Obecnie jest belferką w Zespole Szkół Gastronomicznych w Łodzi.

 

Aneta to autorka licznych prac naukowych dotyczących recepcji literatury polskiej w Niemczech, a także tekstów metodycznych. Jest pasjonatką pracy z młodzieżą we wszystkich jej przejawach (szkolne gazety, koła zainteresowań, nowoczesne metody pracy i mnóstwo innych).

 

Wciąż poszukująca, doskonaląca się i ucząca się na niezliczonych kursach i szkoleniach. Odchodząca od kultury nauczania, a dążąca do kultury uczenia się.

 

Założycielka i administratorka nieformalnej grupy BUDZĄCYCH SIĘ POLONISTÓW inspirowanej Budzącą się Szkołą. Jest organizatorką cyklicznej Kawiarenki Metodycznej BsP, a także założycielka koła literackiego przy Klubie Nauczyciela w Łodzi, Qoolturalnych Literatów, pomysłodawczyni i organizatorka I Konferencji Budzących się Polonistów pod nazwą „Lekcja jest teatrem”(wkrótce II). […]

 

 

Podcast – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian: „Dlaczego trzeba łączyć a nie dzielić? – rozmowa z Anetą Jamiałkowską-Pabian” [1h 21’24”] TUTAJ

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl

 

 



Zaczynamy od zamieszczonego 2 kwietnia na stronie ZG ZNP tekstu, adresowanego do ministra Piontkowskiego, zatytułowanego „Kształcenie zdalne. 5 zaniechań MEN”. Następnie zaprosimy do lektury tekstu Przemysława Sadury pt. „Szkoła z TVP, czyli jak się kończy oszczędzanie na działaniach edukacyjnych” na stronie „Krytyki Politycznej” a później na stronę „Portalu Samorządowego”, gdzie znaleźliśmy informację, zatytułowana Dyrektor CKE pytany o przełożenie egzaminów: czekamy na rekomendacje resortu zdrowia i GIS”. Na zakończenie – artykuł Justyny Sucheckiej ze strony TVN24n: Maturzyści szykują stroje na egzamin: gogle narciarskie, rękawice do zmywania naczyń. ‚Jesteśmy wkurzeni'”:

:

 

 

 

Kształcenie zdalne. 5 zaniechań MEN

 

 

Panie Ministrze, oczekujemy poważnego traktowania nauczycieli, uczniów i rodziców oraz zarządzania adekwatnego do trudnej sytuacji związanej ze zdalnym kształceniem w czasie epidemii!

 

 

5 zaniedbań MEN

 

1.Brak sprzętu i warunków do prowadzenia obowiązkowego kształcenia

Wprowadzając obowiązkową realizację podstawy programowej rząd przerzucił na nauczycieli i rodziców nowe obowiązki i zadania, nie wyposażając ich w odpowiedni sprzęt, dostęp do bezpłatnego internetu, komunikatorów i platform edukacyjnych. Cały ciężar kształcenia online spoczął na barkach rodziców i nauczycieli, którzy nie otrzymali żadnego wsparcia.

 

2.Brak profesjonalizmu instytucji rządowych

Instytucje rządowe nie sprostały nowym zadaniom: pierwszego dnia próbnych egzaminów zawiesiły się serwery Centralnej Komisji Egzaminacyjnej z arkuszami egzaminacyjnymi, a próbna matura 2020 okazała się kopią zadań z 2015 roku. Natomiast oferta edukacyjna MEN przygotowana we współpracy z TVP nie spełnia standardów merytorycznych, nie wykorzystuje też możliwości, jakie dają nowe technologie, a emitowane tam materiały stają się tylko pretekstem do nieuzasadnionej krytyki całej naszej grupy zawodowej.

 

3.Brak decyzji o odwołaniu egzaminów

Brak decyzji o odwołaniu egzaminu ósmoklasisty, do którego pozostało już kilkanaście dni wywołuje stres i niepotrzebne napięcie wśród uczniów i ich rodzin. Dla wszystkich rozsądnych ludzi wiadomym jest, że przeprowadzenie tego egzaminu w dotychczasowej formule, czyli w szkołach, byłoby narażeniem zdrowia i życia 350 tysięcy ósmoklasistów, nauczycieli, pracowników oświaty i ich rodzin. Analogiczna sytuacja dotyczy tegorocznych matur i około 250 tysięcy maturzystów. Dlatego oczekujemy jasnego komunikatu o odwołaniu egzaminów zewnętrznych w zaplanowanych terminach i podjęcia decyzji o ich przełożeniu bądź wprowadzeniu innej formy rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i na studia.

 

4.Brak decyzji o odchudzeniu podstawy programowej

Nową przeładowaną podstawę programową, wprowadzoną w ramach reformy Anny Zalewskiej, trudno było zrealizować w szkolnych warunkach, o czym środowisko nauczycieli alarmuje od kilku lat. Teraz wydaje się to niemożliwe w warunkach domowych.

 

5.Brak wsparcia

Minister nie wspiera ani nauczycieli, ani uczniów i ich rodzin. Nie dostrzega trudnych warunków, w jakich wszyscy się znaleźliśmy, narzuca jedynie nowe obowiązki, w tym także te biurokratyczne.

 

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

 

X           X           X

 

 

Także 2 kwietnia, na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono artykuł Przemysława Sadury pt. „Szkoła z TVP, czyli jak się kończy oszczędzanie na działaniach edukacyjnych”. Poniżej przytoczyliśmy kilka fragmentów, odsyłając linkiem do źródła:

 

Czytaj dalej »




Foto: Screen z filmiku na You Tube „Lekcje z TVP – kompilacja wpadek” [www.youtube.com]

 

Lekcja 6. Temat: Pierwiastki

 

Wczoraj na portalu OKO.press zamieszczono artykuł Justyny Drath, zatytułowany „Upiorna groteska lekcji z TVP. Tak władza widzi szkołę i nauczycieli”. Oto kilka wybranych fragmentów i link do pełnej wersji tego tekstu – zachęcamy do lektury całości:

 

TVP uraczyła nas koszmarną fuszerką*. Ale reakcja na lekcje w telewizji jest dziś rządzącym na rękę jak nigdy. Internauci, którzy jeszcze rok temu wspierali strajkujących pedagogów, teraz rzucają się do gardeł „niedouczonym nauczycielkom”. PiS może powiedzieć: „nie mamy tym okropnym ludziom za co płacić”. Dlaczego nikt nie pyta o cel tego spektaklu? […]

 

Bez reżyserii, bez uczniów, bez sensu

 

Lekcje” TVP zostały wrzucone – dosłownie 1:1 – do telewizji bez żadnej reżyserii i montażu, bez scenografii, która przypominałaby szkołę chociaż trochę inną niż tę z XIX wieku. Bez żadnych elementów, które stanowią sedno zdalnej edukacji – chociażby prezentacji multimedialnej, klipu, animacji. Wreszcie – bez najważniejszego elementu w szkole – uczniów. To tak jakby wrzucić w przestrzeń telewizyjną jakieś inne nieprzekładalne na to medium zjawisko: teatr, demonstrację czy performans, który wymaga cielesnej i namacalnej obecności wszystkich uczestników.[…]

 

Tymczasem: tablica umieszczona gdzieś w rogu studia, przemieszczająca się niepewnie pedagożka przyklejająca magnesem kartki, mówiące do koszmarnych ścian. Trudno uświadczyć tu jakiegokolwiek elementu z porządku lekcyjnego. […]

 

Żenada na korzyść rządzących

 

Czytaj dalej »



Redaktor Maciej Kalach poinformował na stronie „Dziennika Łódzkiego” o ciekawostce z dzisiejszej operacji zdalna, próbna matura z polskiego”. Oto fragmenty tego tekstu:

 

 

[…] Od rana zainteresowani tym egzaminem uczniowie bez problemu mogli ściągnąć z rządowych witryn internetowych arkusz z języka polskiego na poziomie podstawowym (rozwiązywali go np. w edytorze tekstu i odsyłali nauczycielowi na adres jego poczty elektronicznej, ewentualnie pisali na kartce i przesyłali jej fotografię). Jednak entuzjazm wielu zdających opadł, gdy stwierdzali, że znają już ściągnięte zadania…

 

Czwartkowy arkusz był już wykorzystany jako matura 2015 w czerwcowym terminie rezerwowym (jest wyznaczany co roku dla absolwentów, którzy nie napisali egzaminu w maju – np. z powodu choroby albo awarii autobusu mającego zawieźć ich na sprawdzian).

 

Z dalszej części artykułu możemy dowiedzieć się jak to mogło się stać, że przygotowany, ale niewykożystany arkusz , który CKE miala przygotowany na termin rezerwowy w 2015 roku mógł stać się „tajemnicą Poliszynela”; „dyrektorzy ogólniaków i techników z całego kraju mają do nich dostęp. I dzielą się czerwcowymi zestawami do to tego stopnia, że trafiają one na prywatne witryny gromadzące arkusze z różnych egzaminów państwowych – z których korzystają kolejne roczniki przygotowujące się do matury”

 

Czytaj dalej »



Screen z filmu informacyjnego kampanii „Autyzm. 400 000”[www.youtube.com]

 

Dziś w „Dzienniku Łódzkim” zamieszczono artykuł Matyldy Witkowskiej, zatytułowany „Dzieciom z autyzmem trudniej jest zrozumieć dzisiejsze ograniczenia. 2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu”. Niechaj nam redakcja DŁ wybaczy, ale przytoczymy go w całości:

 

Dzieciom z autyzmem obecne zakazy jest trudniej znieść niż dzieciom zdrowym. Dziś obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Będzie inny niż poprzednie.

 

Wszystkie dzieci źle znoszą kwarantannę i oddzielenie od kolegów z klasy. Ale dzieciom z autyzmem takie zmiany jest szczególnie trudno zrozumieć.

 

Syn kocha szkołę, wycieczki, zakupy, jazdę samochodem, wodę, piasek i huśtawki – wylicza mama Oskara, podopiecznego łódzkiej Fundacji JiM. Ale teraz mama Oskara codziennie wyjaśnia mu, że nie ubierają się i nie wychodzą do szkoły. Oskar, który oprócz autyzmu ma też upośledzenie w stopniu znacznym, nie rozumie tego. Buntuje się. – Dlaczego znowu nie pozwalasz mi być szczęśliwym? Dlaczego mi to robisz? – pyta mamę.

 

Młodzi i dorośli podopieczni Fundacji JiM mogą teraz skorzystać z terapii przez internet. Ale w przypadku bardzo małych dzieci jest to trudne lub niemożliwe. Dlatego rodzice muszą z nimi pracować w domach

 

Terapeuci udostępniają rodzicom potrzebne materiały oraz podpowiadają, w jaki sposób z nich skorzystać – wyjaśnia Aleksandra Kalisiak, psycholog i terapeuta.

 

2 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. W poprzednich latach tego dnia wiele obiektów oświetlano na niebiesko, by przypomnieć klientom i przechodniom o autyzmie. W tym roku większości takich akcji nie będzie.

 

Za to Fundacja JiM wypuściła z tej okazji spot z aktorem Wojciechem Mecwaldowskim, który wcielił się w postać autystycznego Tomka w filmie pt. „Dziewczyna z szafy”. Spot jest elementem kampanii „Autyzm. 400 000” przypominającej o liczbie chorych w Polsce, którą przygotowała łódzka agencja Heroes.

 

 

Źródło: www. dzienniklodzki.pl